Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Współpraca z Tactic Games
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Jak wyglądało życie Gauntów? Powstał film, który Wam to pokaże.
>> Czytaj Więcej

HPnet istnieje naprawdę

Kategoria: HPnet
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

Historia pod skórą z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Nieoczekiwana p...

Tytuł: Nieoczekiwana pomoc
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Dalsze losy bohaterów podążających śladem Tengela Złego...
>> Czytaj Więcej

Dziękuję.

Tytuł: Dziękuję.
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaNquus

Lupin szczerze w biegu
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział siódmy

Tytuł: Rozdział siódmy
Seria: Magiczna chwila
Gatunek: Romans
Autor: Prefix użytkownikaPaulaSmith

Gdy zdarza się to, co wydarzyć się musi.
>> Czytaj Więcej

Giętka pamięć

Tytuł: Giętka pamięć
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikaAnimag37

Czasem trzeba się przebranżowić, by zostać w końcu docenionym.
>> Czytaj Więcej

Nie przejdziesz

Tytuł: Nie przejdziesz
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikaAnimag37

W dziwnych przyszło nam żyć czasach, dziwnych!
>> Czytaj Więcej

[NZ]Nulla domus, nu...

Tytuł: Nulla domus, nulla praeterita
Seria: Vita Floris
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaClaraOswinOswald

Lily Potter wróciła do życia niecałe cztery godziny wcześniej, zdążyła już jednak zasiać niepokój...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Tajne przejście...

Tytuł: Tajne przejście, Neville i Runy
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Kto wyruszy do walki z Tengelem Złym?
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 37
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
48,281 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 299
Było: 06.07.2022 21:37:36
Napisanych artykułów: 1,094
Dodanych newsów: 10,532
Zdjęć w galerii: 21,477
Tematów na forum: 3,914
Postów na forum: 319,792
Komentarzy do materiałów: 222,447
Rozdanych pochwał: 3,327
Wlepionych ostrzeżeń: 4,167
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 538
uczniów: 4150
Hufflepuff
Punktów: 505
uczniów: 3821
Ravenclaw
Punktów: 465
uczniów: 4481
Slytherin
Punktów: 170
uczniów: 4120

Ankieta
Nareszcie wakacje! Egzaminy końcowe za Tobą, możesz nareszcie porządnie wypocząć. Co robisz latem?

Przygotowuję się do poprawek egzaminów. Po co komu w ogóle ten OPCM, przecież Voldemorta już nie ma...
11% [2 głosy]

Wyleguję się na plaży. Niczego więcej mi nie trzeba, skoro mogę machnąć różdżką i w mgnieniu oka przywołać do siebie piwo kremowe, a woda w morzu jest przyjemnie ciepła.
28% [5 głosów]

Będę przenosić góry! Albo wdrapywać się na nie. No, chyba że na drodze stanie mi jakaś sklątka tylnowybuchowa. Ją trzeba będzie przenieść.
6% [1 głos]

Zostaję w Hogwarcie. Nigdzie nie jest mi tak dobrze jak w zamku, a latem puste korytarze są najbardziej urokliwe.
11% [2 głosy]

Większość czasu spędzam na Pokątnej. Może i pokoje w Dziurawym Kotle nie są w najwyższym standardzie, ale za to Magiczne Dowcipy Weasleyów są pod ręką.
6% [1 głos]

Spędzam czas na polu namiotowym. Na leśnej polanie urządziliśmy sobie z drużyną boisko do Quidditcha i szykujemy się do zawodów w kolejnym sezonie.
0% [0 głosów]

Nie ma to jak w domu. Nie robię nic konkretnego - czasem gonię gnomy po ogródku, innym razem tylko czytam książki.
39% [7 głosów]

Ogółem głosów: 18
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 12.07.22

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Gryffindor[P]Natalie Swan ostatnio widziano 07.07.2022 o godzinie 10:43 w Pub pod Trzema Miotłami
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2022 o godzinie 23:57 w Hogwart Express
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 30.06.2022 o godzinie 16:10 w V piętro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 26.06.2022 o godzinie 17:37 w Jezioro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 15.05.2022 o godzinie 14:08 w Klasa Historii Magii
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 15.04.2022 o godzinie 10:29 w Wielka Sala
[Z] W poszukiwaniu zakończenia
Lord Voldemort sieje zamęt wśród czarodziejów, kiedy młody mężczyzna otrzymuje zadanie, którego sam nie rozumie. Zagubiony wśród lasów Leonoscars próbuje odpowiedzieć na pytania, których nikt nie zadał, by skończyć coś, co się nawet nie zaczęło.
Autor: Alette
Gatunek: Przygodowe
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 59908 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10], [11], [12], [13], [14], [15], [16], [17], [18], [19], [20], [21], [22], [23], [24], [25], [26], [27], [28], [29].
W poszukiwaniu zakończenia 9/29
Lord Voldemort sieje zamęt wśród czarodziejów, kiedy młody mężczyzna otrzymuje zadanie, którego sam nie rozumie. Zagubiony wśród lasów Leonoscars próbuje odpowiedzieć na pytania, których nikt nie zadał, by skończyć coś, co się nawet nie zaczęło.


W tamtym czasie poczciwy Boipelo i jego dobra żona Lungile mieli już jedną córkę, ale była ona chorowita, słaba - kilka lat później zmarła na gorączkę. Nic więc dziwnego, że widok zdrowej i pełnej życia istoty napawał małżeństwo radością, której nie sposób opisać w zwykłej opowieści.

Dziewczynka okazała się jednak nie tylko silna, ale również niezwykle zdolna. Szybko uczyła się szycia, gotowania i ziołolecznictwa, co napawało jej rodziców dumą. Niestety los nie poskąpił jej również wad. Nie należała ona do osób skromnych, a tym bardziej posłusznych. Z każdym rokiem okazywała coraz mniej szacunku dla swojego ojca, co nie podobało się ludziom w wiosce.

– Musisz wydać swoją córkę, wtedy pozbędziesz się hańby – mówili Boipelo ludzie z wioski.

Jednak nikt nie chciał pojąć za żonę złośliwej i bezczelnej dziewuchy. Mijały lata, w rodzinie pojawiały się kolejne dzieci. Jednak według tradycji Surgów ojcu nie wolno było wydawać młodszych córek, dopóki nie znajdzie się wybranka dla starszej. Siostry strasznie cierpiały, ale nic nie wskazywało na zmiany. W końcu wściekły Boipelo zagroził najstarszej, że jeśli nie zgodzi się wyjść za wojownika o imieniu Buru, a tylko taki wyraził chęć poślubienie dziewczyny, to porzuci ją i wyda każdą kolejną siostrę. Jak się można domyślić, pewna siebie córka odmówiła - zwłaszcza że niedoszły kandydat należał do najbardziej tchórzliwych osób w wiosce.

Boipelo spełnił swoją groźbę. Najstarsza pozostawała bezimienna i samotna. Pozostałe cztery siostry cieszyły się swoimi pierwszymi synami, kiedy ona pozostawała pod opieką ojca jako ta skalana i niegodna.

Aż pewnego dnia do wioski trafił młody mężczyzna. Nosił na sobie wiele blizn po czarnoksięskim zaklęciach, z trudem udało się go uratować. Lungile razem ze swoimi dziećmi robiła co w jej mocy, by jakoś postawić gościa na nogi.

– Jak cię nazywają? – zapytała najstarsza córka, przemywając wywarem paskudne rozcięcie na brzuchu obcego.
Nie odpowiedział.
– Masz jakieś imię, człowieku? – ponowiła pytanie.
– A ty? – przemówił bardzo powoli i bardzo słabo. Wpatrywał się w nią swoimi błyszczącymi od trwającej kilka dni gorączki oczami.
Zaśmiała się. Obcy nie wiedział, że w plemieniu Surgów kobiety zyskują imiona dopiero po zaślubinach. Nie chciała jednak dzielić się tą informacją.

Więcej nie rozmawiali. Obcy powoli wracał do zdrowia, chociaż niektóre blizny miały szpecić jego ciało aż do śmierci. Z czasem nawet zaczął rozmawiać z mieszkańcami wioski, ale wciąż pozostawał pod czujnym okiem Lungile i Boipelo. Wszyscy zazdrościli im takiego gościa, bowiem posiadanie w domu obcego czarodzieja stanowiło dla tutejszych powód do dumy. Próżno szukać dla tego wyjaśnienia, wypadałoby wtedy sięgnąć aż po księgi dotyczące początków tamtejszych ludów, kiedy biali czarodzieje wydawali się skarbnicą wiedzy i źródłem wielkiej magii.
Dlatego właśnie młody mężczyzna traktowany był jak najważniejszy gość z tym, że prawo pierwszego ratunku nakazywało obcemu, aby poślubił dziewczynę wybraną przez człowieka, który go ocalił. Biali czarodzieje nierzadko brali za żony kobiety z dzikich plemion, jednak przy pierwszej sposobności opuszczali wioski i wracali do swych europejskich domów. Tylko nieliczni pozostawali w wioskach i przyjmowali nowo poznane prawa i zwyczaje. Jednak nawet porzucenie nie zmieniało statusu kobiety, która wciąż chwaliła się posiadaniem w rodzinie obcego. Nic więc dziwnego, że mieszkańcy robili wiele, aby przekazano im prawa pierwszego ratunku. Boipelo jednak nie miał zamiaru rezygnować, nawet jeśli w zamian oferowano mu skrzynie wypełnione złotem. Sam miał w planach wydać najmłodszą ze swoich córek. Była to słodka i delikatna osoba, jednak pozostająca pod ogromnym wpływem najstarszej siostry.

– Chcesz go zobaczyć? – pytała z ironicznym uśmiechem.

Mała kiwnęła głową, zakrywając twarz białą siatką. Trzymając starszą siostrę za rękę ruszyła w kierunku namiotu, w którym spał biały czarodziej. Nie odważyła się jednak wejść, zaglądała tylko do środka z ciekawością.
Obcy przybysz spał, trzymając spoconą dłoń na zranionym brzuchu. Miał otwarte usta i mocno zaciśnięte powieki. Starsza siostra podeszła powoli i dotknęła jego policzka.

– Cashile – wyszeptała przesuwając swoją dłoń po jego wilgotnej skórze.
– Jak do mnie powiedziałaś? – wysapał biały czarodziej, na chwilę odzyskując przytomność.

Nadszedł dzień zaślubin. Wokół zabranych tańczyły błękitne płomienie drzewa życia. Wciąż osłabiony mężczyzna czekał na wybrankę, chociaż nie wiedział, jak ta wygląda. Kiedy zobaczył kroczącą ku niego drobną postać zawiniętą w białą jak śnieg chustę, poczuł mieszaninę fascynacji i zdenerwowania. Chwycił ją i podprowadził do kapłana, który dzierżył złotą różdżkę. Cashile znał ten dotyk, znał tę dłoń... mimo to milczał, pogrążony we własnych myślach.

Nie słyszał słów kapłana. Wciąż skupiał się na uścisku drobnej rączki, ciepłej i silnej.
– Jakie imię nadałeś swojej wybrance? – usłyszał pytanie, które wyrwało go z zamyślenia. Przyjrzał się drobniej dłoni dziewczyny. Był to jedyny kawałek skóry, który mógł w tamtym momencie podziwiać. Przyłożył jej palce do swoich ust. Czuł zapach granatu i olejku różanego.

– Nyah – powiedział spokojnie.

Nikt nic nie mówił. Zebrani wpatrywali się w dziewczynę, która w tamtym momencie wyciągnęła z sakiewki przyszytej do pasa zdobiącego jej szatę drobny kamień na rzemyku. Zawiesiła go na szyi wybranego.

– Jesteś mój – powiedziała, a on poznał ten głos.

***


– Delikatny, ale zabarwiony specyficzną nutą, która dodawała mu nieco nieprzyjemny wyraz... – mówiła Natalie, a Syriusz z trudem opanował ziewanie. Położył głowę na stoliku, ale pod wpływem groźnego spojrzenia Raphaela podniósł się szybko. Historia opowiadana przez dziewczynę strasznie go nużyła i nie był w stanie tego ukryć… Peter również nie wyglądał na zainteresowanego w przeciwieństwie do Jamesa, który wpatrywał się w dziewczynę z nieudawaną ciekawością.

– To była ona, tak? – zapytał. Odgarnął z czoła czarne jak smoła włosy, ale po chwili jakby się rozmyślił i zmierzwił je z wyjątkową i niezrozumiałą dbałością. Natalie posłała mu wesoły uśmiech, ale nie zdążyła odpowiedzieć.
– Jakie to ma znaczenie? – wycedził znudzony Raphael. – Co ma do tego kamień?
– Jeszcze nie skończyłam – oburzyła się dziewczyna, ale w tym momencie usłyszeli głośne chrapanie staruszka siedzącego na fotelu przy kominku. Ślina wylewała mu się z otwartych ust i spływała po brodzie.
– Dla mnie może to być najstarsza, najmłodsza, sąsiadka a nawet jakaś inna wiedźma. Na cholerę mu ten kamień? Coś ty znowu wymyśliła?

Wpatrywał się w córkę ze złością. Drapał się po gęstej brodzie, jak to miał w zwyczaju, ale na jego twarzy można było dostrzec poważną irytację

– Nic nie wymyśliłam. To opowieść Emmy – oburzyła się.
– Czy ta historia ma jakiś koniec? – wtrącił James, marszcząc brwi. On chyba jako jedyny chciał wysłuchać całej opowieści.

Natalie usiadła obrażona na stole i skrzyżowała ręce.

– To co z tym kamieniem? – zapytał Syriusz, zwracając się bezpośrednio do dziewczyny. Na odpowiedź długo nie musiał czekać. Trzymanie buzi na kłódkę chyba nie było jej najmocniejszą stroną.
– Kobieta, wychodząc za mąż, ofiarowuje mu talizman. Ten talizman musi być przez nią ręcznie wykonany i w jakiś sposób wiązać się z ich miłością...
– Jak można mówić o miłości między ludźmi, którzy się nawet nie znają? – zdziwił się Raphael. Spojrzał na córkę, zastanawiając się zapewne, gdzie popełnił błąd.
– ... po zaślubinach mężczyzna nie ma prawa go ściągnąć – ciągnęła Natalie. – Tracąc swój talizman, traci swoją wybrankę... traci życie - zakończyła dramatycznie.
– Dla mnie to jakaś bajka – prychnął Syriusz.
– Masz ciasny umysł – powiedziała, wbijając w niego spojrzenie swoich jasnych oczu.

***


Stali razem na środku ogromnego placu, przypatrując się kolorowym kształtom jaśniejącym na niebie. James powiedział, że przypomina mu to zorzę polarną, ale Syriusz nigdy jeszcze nie widział tego zjawiska. Miał zamiar wybrać się kiedyś na północ, ale raczej nie myślał o tym w kontekście tego roku... ani następnego. Były to bowiem tego rodzaju plany, których zrealizowanie należało do "kiedyś", jeśli znajdzie się odpowiednią ilość czasu, chęci i zdrowia.

Natalie trzymała za rączkę małą dziewczynkę, która uśmiechała się na widok pięknego obrazka kreującego się tuż nad ich głowami. Źródło światła stanowiło tutaj ognisko - jeszcze kilkanaście minut wcześniej ugaszone tajemniczymi substancjami, których znaczenia, pochodzenia nie znał ani Syriusz, ani James, ani tym bardziej Peter. Zamiast ogni z poukładanych kawałków drewna wydobywał się błyszczący setkami kolorów dym, który tworzył wokół nich serię niepodobnych do niczego kształtów, by ostatecznie unieść się ku górze, czemu towarzyszyły oklaski mieszkańców Leonoscars.

– To Perun! – krzyknął chłopiec o piegowatej buzi, a jego ojciec chwycił go pod pachami i usadowił na swoich ramionach.
– Duchy lasu będą chronić przed złymi mocami nawiedzającymi nas z zewnątrz – powiedział do nich Mauron, zakładając swój kaptur na głowę. Syriusz wymienił spojrzenie z Jamesem, na którego twarzy zakwitł pogodny uśmiech. Do tej pory wydawało mu się, że cała ceremonia jest tylko okazją do wypicia niezliczonych litrów alkoholu, jednak teraz miał pewność, iż wypuszczanie duchów lasu to nic innego jak coroczne odnawianie magicznej bariery, która czyniła wioskę Leonoscars tak wyjątkową. Nie wiedział doprawdy, w jaki sposób powstaje to tajemnicze zjawisko, jednak nie miał to dla niego wielkiego znaczenia – tańczące kłęby dymu wydawały mu się wręcz hipnotyzujące i wymywały z umysłu wszelkie pospolite myśli.

Do Natalie podbiegł jeden z młodych mężczyzn, uśmiechając się przy tym wesoło. Dziewczyna objęła go mocno, mówiąc coś, czego Syriusz w żadnym razie nie mógł dosłyszeć.
– Dostałem wiadomość od Lily – powiedział James, nie odrywając wzroku od świateł tańczących na niebie.
– No? – zapytał Syriusz, bowiem na nic bardziej kreatywnego nie było go stać. W jego głowie nie znalazło się miejsca dla niczego, co nie było kolorowym dymem wydobywającym się z ogniska.
– Jeszcze nie teraz – odparł James. Powoli odwrócił się w stronę przyjaciela i dodał: – Wrócisz tu jeszcze?
– Nie wiem – odpowiedział, chociaż gdzieś w jego podświadomości z kłębów dymu ukształtowała się postać, której nigdy wcześniej nie widział, a jednak z jej ust wydobywał się cichy głos...

"Przecież wiesz".


Komentarze
avatar
Angelina Johnson  dnia 16.07.2014 19:39
W sumie nie wiem co miałabym konstruktywnego napisać w tym komentarzu, ponieważ wszystko mi się podobało. Uwielbiam takie opowieści, tym bardziej jak opisujesz nam tu jakieś nowe zwyczaje i obrządki. Ich kultura przypomina mi nieco kulturę słowiańską, przez co jeszcze bardziej uwielbiam ten fan fick. Natalie była w tej części słodka, jej ojciec idealnie dopełniał jej charakter. Jedynie Syriusz dla odmiany nieco mniej mi się podobał, już mnie denerwuje to jego wieczne niezadowolenie i znudzenie. Za to James... ach James ;D
avatar
Prefix użytkownikaPenelope  dnia 17.07.2014 20:54
Twoja historia jest świetna, tworzysz takie autentyczne postacie, że czytelnikowi wydaje się, że je zna. Jak Ty to robisz? Potrafisz zaciekawić chyba każdego, masz wspaniały styl i w ogóle wszystko jest boskie :D

No koniec tego wychwalania, teraz minusy jezyk
-
-
-
-
-
-
-
no to tyle :D
avatar
Prefix użytkownika_raven_  dnia 17.07.2014 22:46
" kilka lat później zmarła na gorączkę"
Wiesz, jak źle się czyta takie rzeczy, kiedy trzeci dzień się walczy z podwyższoną temperaturą? Moja hipochondria rośnie w siłę :(

Właściwie ten tekst z góry to taka 'zapchajdziura', bo nie mam nic do napisania poza jednym słowem: rewelacja ;) podoba mi się legenda, chociaż nie brzmi jak legenda. W każdym razie napisałaś ten fragment bardzo fajnym językiem.
avatar
Prefix użytkownikaBarlom  dnia 26.07.2014 21:37
Opowieść Natalie była całkiem ciekawa, może i nie jakaś porywająca, ale taka w sam raz.
Najbardziej podoba mi się zakończenie. Jest takie tajemnicze i nie w pełni zrozumiałe. Podoba mi się to wprowadzanie niepewności w dociekaniach. Plus komunikowanie się z duchami lasu wydaje mi się takie pierwotne, mistyczne, a już kiedyś wspominałem, że uwielbiam takie klimaty.

Czekam na następną część i mam nadzieję, że zbiorę się do jej przeczytania zaraz po premierze ;)
avatar
Prefix użytkownikalosiek13  dnia 09.11.2014 03:12
Barlom, strzeliłbym Cię w łeb za to "nie jakaś porywająca". Ta historia jest świetna! mam podobne odczucia co Ang, też mi ona kojarzy się ze słowiańskimi klimatami, a w dodatku tak fajnie to napisałaś. Nie wiem skąd Ty bierzesz pomysły na takie akcje, ale strasznie Ci ich zazdroszczę!
Za każdym razem, kiedy czytam Twoje ff, to inspiruje mnie ono do ruszenia mojej historii. Chyba w końcu się uda ;>
avatar
Prefix użytkownikaChristina  dnia 07.09.2015 01:06
Ja wiem czemu tak wolno czytam to ff. Bo za każdym razem muszę sie pozbierać po tym jak genialnie kreujesz postacie i jak cudownie wprowadzasz nas w zwyczaje wioski.

Nie wiem co za bardzo pisać. Głupio jest znów sie powtarzać. Ale tu nie pozostaje nic innego jak chwalić, chwalić i chwalić. Legenda jest cudowna, taka, ze można by ja opowiadać dzieciom na dobranoc. Nie do końca wiem jaki byłby z tego moral, ale nieważne. Pasuje do Natalie, ktora jest romantyczka.
avatar
Prefix użytkownikaulka_black_potter  dnia 20.11.2015 18:53
Ale Ci słodzą, ojojoj. Jest jedno co mi się nie podoba, a mianowicie zbyt wymyślne imiona, które jakoś tak w ogóle nie pasują do siebie. Są tak dziwaczne, że nawet nie idzie ich zapamiętać. No i ja nie lubię bajek w trakcie całości opowiadania. Tak samo nudziła mnie trochę Legenda o Trzech Braciach, chociaż później się do niej przekonałam. Jestem jak Syriusz, hihi.

Komentuję co kilka rozdziałów bo jak czytam to na raz to bez sensu, cały czas, nie?
Jak na razie wszystko mi się raczej podoba, oprócz syriuszowatej niechęci do Lily. Oczywiście Glizgogon pasuję tu jak pięść do twarzy, ale mam nadzieje, że za szybko go nie wygnasz, coby James, mój luby nie stracił życia, o ile wszystko pójdzie wg kanonu. Czasami trochę się powtarzałaś, ale i tak tworzysz niesamowity klimat. Tylko trochę go psujesz, bo jak sama mówiłaś, nie ma tej płynności. Czasami wybijam się z rytmu, jak tak przeskakujesz to tu to tam, ale nie jest to specjalnie rażące w oczy.

Gnam do następnych części.
avatar
Prefix użytkownikaSam Quest  dnia 19.12.2015 12:44
Spojrzał na córkę, zastanawiając się zapewne, gdzie popełnił błąd.


Te zdanie jest najlepsze xD uwielbiam te legendę i żałuję, że tak szybko mi minęła xD naprawdę kawał dobrej roboty. Nie lubię Twojego Syriusza, ale James jest świetny no i uwielbiam Natalie xD
W sumie nawet lubię te całą wioskę i jej klimat, pewne oderwanie od rzeczywistości. Idę czytać dalej xD
avatar
Alette  dnia 13.04.2016 11:33
Nie wiem, jak to zrobiłam, że nie skomentowałam tej części, ale już naprawiam ten błąd :D

Ang, bo ja jestem zafascynowana kulturą słowiańską... tylko z drugiej strony jestem zbyt leniwa, żeby się o niej więcej dowiedzieć. Jednak są plany na przyszłość ;p Bożków już znam ;p
Pene, dzięki za tak skrupulatne wymienienie minusów :D
Raven, w tamtych czasach to tak się własnie umierało - ze starości, na kaszel, na gorączkę... tzn. tak mi się wydaje, bo to nie jest wiedza niepodważalna
Barlom, to nie pierwsza i nie ostatnia niezrozumiała rzecz w tym ff ;p Też to lubię
Ciemku, szkoda, że cię mocniej nie ruszyło, bo twoje ff leży i zdycha
Chris, Natalie w romantycznych historiach jest dobra, poleca się na przyszłość ;p
Ulka, ciężko by było nazwać ich Jacek i Marzena, kiedy to są jakieś dalekie hen plemiona. Nie wymyślałam ich z głowy, posiłkowałam się słownikiem z tamtych terenów, żeby znać również znaczenie tych nazw. Tak chociażby Nyah to jakby dążenie do określonego celu, Cashile to urodzony w ukryciu itd. Tak czy inaczej rozumiem, że to ci się nie podoba, ale tak musiało być.
Sam, właściwie mogłabym spisać tę legendę jako całość, a nie tak dawać ją w szczątkach w kolejnych rozdziałach haha. Lubię ją, serio ;p

Dziękuję wam za komentarza ; ))
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Wybitny! Wybitny! 100% [2 głosy]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 0% [0 głosów]
Zadowalający Zadowalający 0% [0 głosów]
Nędzny Nędzny 0% [0 głosów]
Okropny Okropny 0% [0 głosów]
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Pracownik departamentu
07.08.2022 15:18
Hejka! Pozdrawiam z DE, Frankfurt już zwiedzony, kolejne miasta czekają.
Nie wiedziałam, że krety gryzą, ale chyba bym go nie wzięła w rękę, bo bym się bała jakiejś choroby :|

Wielki mag
06.08.2022 11:38
W sumie to nic wielkiego się nie stało z wyjątkiem zachlapania krwią posadzki w mieszkaniu i łazience. A rozcięcie zdezynfekowałem. Bo to zwierzę podziemne i pewnie może przenosić jakiej bakterie.

Wielki mag
06.08.2022 11:34
Klaudia Lind, one zwykle tak się nie zachowują. To nie pierwszy kret którego ratowałem lub wynosiłam. Ten jednak był wyjątkowo nerwowy to był młody ale wyrośnięty i wyjątkowo agresywny samiec.

Pan Śmierci
06.08.2022 10:58
blad logiczny, współczuję, nigdy nie wiedziałam kreta na oczy, ale po tym co przeczytałam, nie chcę widzieć

Wielki mag
06.08.2022 10:36
przypadku. Zwykle łapie krety za ogon ale tym razem zbytnio się pośpieszyłem. Gdybym teraz umarł na jakieś zakażenie miałbym piękny i unikalny wpis w akcie zgonu :D Miłych wakacji.

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Alette

Avatar

Posiada 59641 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 56913 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47239 punktów.

4) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 44578 punktów.

5) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43981 punktów.

6) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 42671 punktów.

7) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 38406 punktów.

8) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36651 punktów.

9) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 34141 punktów.

10) Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 33504 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2022 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 3.32