Wydarzenia po Bitwie o Hogwart, część druga.
*** NIESPODZIEWANA ZMIANA PLANÓW ***
Przez ostatnie dwa tygodnie panowała dziwna atmosfera - jednego dnia wszyscy balowali i się cieszyli, a drugiego już chodzili przybici i smętni. Urządzono również kilka skromnych pogrzebów dla najbliższych. W Ministerstwie Magii sprawa także nie wyglądała najlepiej - panowało ogromne zamieszanie, a sowy z pytaniami wlatywały drzwiami i oknami. "Prorok Codzienny" przez pierwsze parę dni mówił tylko i wyłącznie o pokonaniu Voldemorta. Hogwart wrócił już do stanu przed bitwą, a po wakacjach uczniowie mieli znów wsiąść do Ekspresu Hogwart i kontynuować naukę.
Hermiona najbardziej wydawała się być przybita tym, że nie udało jej się zaliczyć owuteów.
- To takie niesprawiedliwe.. - mówiła. - Jak ja teraz znajdę dobrą pracę?
Nie ulegało jednak wątpliwości, że brak owutemów w ich przypadku nie ma znaczenia - ich ostatnie wyczyny mówiły same za siebie. Wszyscy biorący udział w Bitwie o Hogwart zostali również odznaczeni Orderem Merlina Pierwszej Klasy.
Odbyły się także wybory na Ministra Magii. Harry’ego zasypywały sowy z propozycjami, ale ten odsuwał je tylko na bok. Chciał w końcu odpocząć. Swoją kandydaturę zgłosił natomiast Percy Weasley, ale niestety się przeliczył – zagłosowało na niego 8 osób.
- No, Weatherby, chyba dalej będziesz pisał raporty o denkach kociołków.. – żartował George, chociaż zdecydowanie nie z tą samą przyjemnością co kiedyś.
Percy, czerwony na twarzy, zadzierał tylko głowę z dumą pawia i udawał się do swojego pokoju.
Harry przed opuszczeniem Hogwartu ostatni raz poszedł spotkać się ze swoim przyjacielem, Hagridem.
- W porząsiu, Harry? – zapytał olbrzym, kiedy oboje usiedli przy stole – Cholibka, pamiętam, jak żeś taki, o, malutki był. A teraz ty nam świat ratujesz.. – Po jego czerwonych policzkach spłynęło kilka łez, chowając się w krzaczastej brodzie.
- W porządku. – odpowiedział tylko Harry, choć nie było to do końca zgodne z prawdą. Pomimo że jego życie powoli wracało do normalności, nigdy nie mogło być w porządku dla kogoś, kto stracił tyle bliskich osób w tak krótkim czasie.
Po wypiciu herbaty i grzecznym odmówieniu domowych ciasteczek, Harry udał się w stronę zamku. Na błoniach robiło się coraz cieplej i przyjemniej. Nagle zauważył Ginny, która szła w jego stronę, a policzki miała mokre od łez. Harry zaniepokoił się. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że, zaaferowany ostatnimi wydarzeniami, nie miał dla niej czasu. Szli w swoją stronę, a jej płomiennorude włosy pięknie lśniły w słońcu – Harry miał ochotę przytulić ją i już nigdy nie puścić... W końcu zatrzymali się naprzeciw siebie. Ginny spojrzała mu głęboko w oczy, ale nie uśmiechała się - jej bladoróżowe usta drżały delikatnie. Przez sekundę zobaczył, jak jej twarz wykrzywia się w wyrazie furii, a już w następnej zdzieliła go z całej siły w twarz, przez co zatoczył się i omal nie upadł.
- Za co?! – wykrzyczał zdenerwowany jak i zdziwiony, po czym zaczął rozmasowywać obolały policzek.
- Już ty wiesz za co! – odkrzyknęła dziewczyna, a następnie zalała się łzami i odbiegła w stronę zamku.
„O co jej może chodzić..” – myślał Harry. Przez tak długi czas właściwie nie mieli ze sobą kontaktu, a ona tak się z nim wita?!
Stał tak chwilę, zupełnie oszołomiony, po czym ruszył dalej w stronę zamku, a w jego głowie kotłowało się tysiąc myśli. Teraz i po jego policzku poleciała jedna, pojedyncza łza. Głównie przez piekący ból, który nie ustawał. Ile ta dziewczyna ma siły... Wściekły, wdarł się do Sali Wejściowej, a potem do Wielkiej Sali, gdzie czekali już na niego Ron i Hermiona.
- Harry! – krzyknął Ron, a on również nie wyglądał na zadowolonego. – Co ty sobie wyobrażasz?!
- Uspokój się, Ron – Hermiona odciągnęła go delikatnie, bo z pewnością chętnie dołożyłby Harry’emu, ale jej mina również nie wróżyła niczego dobrego. – Daj mu coś powiedzieć...
- Dzięki, Hermiono. Wytłumaczycie mi, co się tutaj wyprawia?! – Harry czuł, że zaraz eksploduje.
- Nie czytałeś dzisiejszego Proroka..?
- Nie..
- Eh.. zobacz – Hermiona podała mu gazetę, a Harry już po przeczytaniu nagłówka poczuł, jak targa nim wściekłość. Z każdym kolejnym słowem było tylko gorzej...
Szczęśliwy czas Harry’ego Pottera
Harry Potter, młody bohater, ciężki okres ma już za sobą.
Jak podają nasze najwiarygodniejsze źródła, chłopiec zaczyna
zupełnie nowe życie.
„Wraz z moją przyjaciółką chcą wyjechać, byle jak najdalej stąd”
Ujawnia koleżanka Harry’ego, która chodziła z nim do
jednej klasy.
Obecnie szczegóły są nam nieznane, ale już wkrótce
mamy poznać tajemniczą dziewczynę Pottera.
Poniżej znajdowały się zdjęcia Harry’ego i.. Romildy Vane. Oszołomiony chłopak przeczytał tekst jeszcze dwa razy.
- Nie... Znowu?! – Rozerwał gazetę z wściekłością, po czym wybiegł z Wielkiej Sali, a potem po schodach na górę. – Tego już za wiele...
- Harry! – Hermiona wołała za nim, ale ten nie zwracał na nią uwagi. Musiał znaleźć Ginny.
Był już chyba wszędzie – w Pokoju Życzeń, w Pokoju Wspólnym Gryfonów, sprawdził wszystkie klasy i łazienki, a jej nie znalazł. Przeklął brzydko, a następnie kopnął z całej siły stojący obok stoliczek, po czym chwycił się za bolącą stopę, skacząc na jednej nodze i nienawidząc Romildę ze wszystkich sił.
- Ginny, gdzie jesteś...
Harry, załamany, usiadł na podłodze pod Łazienką Jęczącej Marty znajdującą się na pierwszym piętrze i zaczął najprawdziwiej w świecie płakać.
- Cześć, Harry. – Czyjś rozmarzony głos, w którym słychać było także nutę troski, przemówił do niego. Zaskoczony chłopak otarł szybko łzę i spojrzał na właścicielkę owego głosu, która usiadła obok.
- To, co utracimy, prędzej czy później do nas wróci. Chociaż nie zawsze wtedy, kiedy tego chcemy. – Uśmiechnęła się do niego i wyciągnęła najnowszy egzemplarz ”Żonglera” i, nie zwracając na niego więcej uwagi, wciągnęła się w lekturę.
Kiedy Harry wstał z zamiarem udania się z powrotem do Wielkiej Sali, dodała jeszcze:
- Ginny jest w cieplarni.
Spadł mu kamień z serca. Przykucnął jeszcze na chwilę, przytulił ją z całej siły, powiedział „dziękuję” i puścił się biegiem w stronę błoni. Biegł, aż nie znalazł się przy samych cieplarniach. Dziewczyna wychodziła właśnie z tej z numerem trzecim, cała zapłakana. Tylko gdy go zobaczyła, obrała przeciwny kierunek, z dumą unosząc głowę.
- Ginny, czekaj. – Nie miał już siły jej gonić. Oparł się o drzwi szklarni, cały zasapany. Ku zdziwieniu Harry’ego, zatrzymała się i zwróciła w jego stronę.
- Naprawdę, w życiu bym nie pomyślała, że możesz być taki...
- Ale to nieprawda! – Znowu targały nim nerwy. – Dziwię się, że w ogóle w to wierzysz...
- A co, wymyśliła to sobie?!
Harry miał tego dość. Podszedł do niej i spojrzał w jej piękne, zielone oczy, które zawsze wesołe, teraz były takie smutne, przepełnione złością, a następnie zrobił coś, co chciał zrobić już dawno – objął ją i pocałował czule.
- Wierzysz mi? – Cały czas obejmował ją w talii, nie chcąc, by znów mu uciekła. Ku jego wielkiej uldze, ona pokiwała powoli głową, a potem przytuliła się do niego.
- Przepraszam... – powiedziała cicho, a głos jej drżał. Harry pogłaskał delikatnie jej gęste, lśniące włosy, nic już nie mówiąc.
Stali tak jeszcze parę minut, a potem, trzymając się za ręce, wrócili z powrotem do zamku. Wytłumaczył wszystko również Ronowi i Hermionie, a Romildę poprosił, by przestała zmyślać niewydarzone historie. Wieczorem odbyła się Uczta Pożegnalna, podczas której dyrektor McGonagall wygłosiła wyjątkowo długą i smutną przemowę, podsumowującą miniony rok szkolny.
Następnego ranka przybył pociąg, który miał ich zabrać z powrotem do Londynu. Harry usiadł w jednym przedziale wraz z Ronem, Hermioną, Ginny, Luną i Nevillem. Gdy dotarli na stację King’s Cross, powitała ich oczywiście pani Weasley, która tydzień temu powróciła do domu. Harry pożegnał się z nimi i postanowił odpocząć parę dni sam ze sobą, w domu na Grimmauld Place 12. Wiele by dał, by móc powrócić do Hogwartu...
... no nie wiem. Zdecydowanie czyta się lepiej niż poprzednią część, ale w życiu nie wpadłabym na to, że głównym dramatem będzie życie miłosne Harry'ego. I sam fakt, że ktoś to kupił. Jak Ginny podchodziła do niego z tym smutkiem to byłam pewna, że chodzi o to, że kilka dni temu straciła brata... nie wpadłabym na to, że Ginny kupi jakieś bzdury z gazety. I Ron. Oni znali Harry'ego i w życiu by w to nie uwierzyli. A Ginny nigdy nie zareagowałaby tak histerycznie.
I serio, Harry tylko poprosił R. żeby nie wymyślała kłamstw? To wszystko jakoś tak za szybko się działo.
Podobał mi się fragment o Percym