Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakoñczone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artyku³y Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Wspó³praca z Tactic Games
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Anastazja Schubert

Jak wygl±da³o ¿ycie Gauntów? Powsta³ film, który Wam to poka¿e.
>> Czytaj Wiêcej

HPnet istnieje naprawdê

Kategoria: HPnet
Autor: Anastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazjê spotkaæ siê w Krakowie. Jak by³o?
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

Historia pod skór± z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Anastazja Schubert

Ka¿dy tatua¿ niesie ze sob± jak±¶ historiê. Jakie nios± te fanowskie, zwi±zane z m³odym czarodzie...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej artyku³ów! <<

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.2 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.1 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.2 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

Remus Lupin

Tytu³: Remus Lupin
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Cykl wierszy po¶wiêcony Remusowi. :)
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.1 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.2 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.1 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Go¶cie online: 40
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
£±cznie na portalu jest
48,158 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwiêcej userów: 1414
By³o: 24.05.2026 16:48:00
Napisanych artyku³ów: 1,087
Dodanych newsów: 10,564
Zdjêæ w galerii: 21,490
Tematów na forum: 3,921
Postów na forum: 319,637
Komentarzy do materia³ów: 222,019
Rozdanych pochwa³: 3,327
Wlepionych ostrze¿eñ: 4,170
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1509
uczniów: 4220
Hufflepuff
Punktów: 335
uczniów: 3778
Ravenclaw
Punktów: 916
uczniów: 4452
Slytherin
Punktów: 115
uczniów: 4107

Ankieta
Zima przejê³a Hogwart i okolice, ¶nieg mocno sypie, ale to Ciê nie powstrzyma przed robieniem planów. Zastanawiasz siê, co ciekawego mo¿na robiæ w weekend:

Bitwa na ¶nie¿ki to jest to! Mo¿e "zupe³nym przypadkiem" oberwie od nas przechodz±cy obok Snape.
12% [9 g³osów]

Plan to brak planu. Bêdê le¿eæ w ³ó¿ku, piæ kakao i plotkowaæ ze wspó³lokatorami z dormitorium.
40% [31 g³osów]

Mój nos utknie g³êboko w ksi±¿kach. Tylko pani Pince bêdzie mnie mog³a odgoniæ od czytania.
13% [10 g³osów]

Wymknê siê cicho do Miodowego Królestwa. Najwy¿sza pora uzupe³niæ zapasy s³odko¶ci.
9% [7 g³osów]

Postraszê we Wrzeszcz±cej Chacie. Uwielbiam ogl±daæ miny przechodniów, kiedy wydaje im siê, ¿e uciekaj± od duchów i upiorów.
12% [9 g³osów]

Ka¿da pogoda jest dobra na Quidditcha. ¦nieg nie powstrzyma mnie przed regularnymi treningami.
14% [11 g³osów]

Ogó³em g³osów: 77
Musisz zalogowaæ siê, aby móc zag³osowaæ.
Rozpoczêto: 07.02.23

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piêtro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
[NZ] Rozkwit odwagi (Courage Rising)
T³umaczenie fanficka autorstwa merlynthegrey. Jest to historia opowiadaj±ca o latach nauki 3-7. Opowie¶æ jest oparta w g³ównej mierze na kanonie, ale zawiera tak¿e liczne zmiany. Autor przede wszystkim próbuje sparowaæ razem Harry'ego i Hermionê.
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93
Gatunek: Przygodowe
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 18056 razy.
Rozdzia³y: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7].
2. Nieznajomy na Magnolia Crescent
Na Privet Drive przyje¿d¿a w odwiedziny ciotka Marge. Niestety wizyta koñczy siê ostr± k³ótni± miêdzy ni± a Harrym, przez co ch³opiec ucieka z domu wujostwa.
Harry obudzi³ siê wczesnym rankiem. Deszcz bêbni³ w szybê ma³ego okna jego niewielkiej sypialni w domu pod numerem czwartym. Jêkn±³, delikatnie odsun±³ na bok koce, poczu³ ból pleców, który by³ przypomnieniem wydarzeñ ostatniej nocy. Trzynastoletni Harry uwa¿a³ swoje nastoletnie istnienie za co¶ nadzwyczajnego, zw³aszcza ¿e uda³o mu siê to, mimo tak licznych problemów.

Jego urodziny zaczê³y siê wystarczaj±co udanie - w ¶rodku nocy nadesz³y listy od jego najlepszych przyjació³, Rona i Hermiony, w których ka¿de z nich przys³a³o mu ¿yczenia i prezent. Ron by³ z rodzin± w Egipcie, poniewa¿ jego tata wygra³ g³ówn± nagrodê w loterii Proroka Codziennego. Ch³opiec da³ mu fa³szoskop, urz±dzenie, które wykrywa³o kogo¶,
kto zachowywa³ siê nieuczciwie i by³ niewiarygodny. Nawet teraz, kilka dni pó¼niej, pozostawa³ milcz±cy i sta³ spokojnie. Harry podejrzewa³, ¿e dzia³o siê tak dlatego, ¿e jego krewni nie ukrywali swoich uczuæ i zamiarów wzglêdem niego, wrêcz na ka¿dym kroku jawnie je okazywali.

Hermiona przebi³a jednak wszystkich, co zgodnie z prawd± nie zaskoczy³o Harry'ego. Napisa³a d³ugi list, w którym opowiedzia³a o swoim pobycie we Francji, gdzie nauczy³a siê wiele o magii. Podarowa³a mu tak¿e najlepszy zestaw miotlarski, s³u¿±cy do konserwacji miot³y, jaki móg³by sobie wymarzyæ. Bardzo chcia³ jak najszybciej z niego skorzystaæ.
Dla zwyk³ego cz³owieka s³owa takie jak: czary, fa³szoskop czy Hogwart, by³yby kompletnie niezrozumia³e. Dla Harry'ego jednak by³y tak normalne, jak ka¿de inne, poniewa¿ Harry Potter nie by³ normalnym ch³opcem.

By³ m³odym czarodziejem, ucz±cym siê i uczêszczaj±cym do jednej z najstarszych i najbardziej presti¿owych szkó³ magii. Szko³a Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie – jedyne miejsce, które uwa¿a³ za dom i by³ przyjemn± odmian± w odró¿nieniu od pomieszczenia, w którym obecnie przebywa³; numer czwarty, Privet Drive, Surrey. Tutaj, w domu swoich krewnych, u których ¿y³ od jedenastu lat i ka¿dego dnia letnich wakacji od czasu przyjêcia do magicznej szko³y, czu³ siê niechciany, zaniedbany, pogardzany i w pe³ni znienawidzony.
Harry Potter nie by³ w tym momencie szczególnie szczê¶liwy, ciotka Marge przyje¿d¿a³a w odwiedziny i by³ to powód, przez który ch³opiec nie spieszy³ siê ze wstaniem z ³ó¿ka.

Wuj Vernon uwielbia³ urodziny Harry'ego, by³a to ¶wietna okazja, któr± wykorzystywa³, aby spróbowaæ „pokonaæ w nim tego dziwaka”. Vernon nieugiêcie trzyma³ siê swoich przekonañ i mia³ nadziejê, ¿e los wkrótce obdarzy go za to swoim b³ogos³awieñstwem i odwdziêczy siê za jego konsekwencjê. W tym roku nie by³ jednak w tym osamotniony. Marge ³askawie przysta³a na jego ofertê, aby przyjecha³a wcze¶niej, ni¿ planowa³a, by „pomóc Harry'emu w osi±gniêciu nastoletniego wieku”.

Marge rzadko odwiedza³a dom pod numerem czwartym, jednak Harry w±tpi³ w to, by kiedykolwiek zapomnia³ o której¶ z jej wizyt. By³a tak du¿a, jak wuj Vernon, muskularna, bez szyi, grymas nigdy nie znika³ z jej twarzy. Jednak to nie te powody sprawia³y, ¿e potrafi³a zepsuæ Harry'emu nawet najlepszy dzieñ. Nie, to co powodowa³o, ¿e ciotka Marge by³a tak okropna, by³o to, ¿e nienawidzi³a go bardziej ni¿ jego krewni, z którymi mieszka³.

Marge mia³a tak¿e psa, który wabi³ siê Majcher i by³ bez w±tpienia zwierzêcym odpowiednikiem ciotki. Buldog z pewno¶ci± równie¿ za nim nie przepada³, o czym ¶wiadczy³a blizna na jego kostce po ostatniej wizycie ciotki, tu¿ przed pój¶ciem do Hogwartu. Spêdzi³ wtedy prawie ca³y dzieñ na drzewie, jego skarpetka zabarwi³a siê wtedy na czerwono,
gdy Majcher ¶ci±gn±³ j± z jego stopy.

Nikt jednak nie by³ ¶wiadomy tych sekretnych cierpieñ Harry'ego Pottera. Nigdy nikomu siê nie zwierza³, ani nauczycielom ze szko³y podstawowej, ani opiekunce domu w Hogwarcie, ani nawet jego najlepszym przyjacio³om. Tak naprawdê nie wiedzia³, dlaczego ukrywa to przed innymi. Jaka¶ czê¶æ jego duszy wstydzi³a siê tego, mimo i¿ umia³ czarowaæ i by³
w pe³ni zdolny do obrony przed przemoc±, to jego ró¿d¿ka jak ka¿dy inny przedmiot, który by³ zwi±zany z jego „nienormalno¶ci±”, le¿a³a zamkniêta w komórce pod schodami. Oszukiwa³by sam siebie, gdyby zaprzeczy³, ¿e ta druga strona jego duszy jest zdeterminowana, by nie ugi±æ siê przed tym cierpieniem. Nie zamierza³ okazywaæ s³abo¶ci. Tak w³a¶nie by³o, kiedy Harry ostro¿nie wsta³ z ³ó¿ka i znalaz³ okulary, przygotowa³ siê
na ostatni dzieñ pobytu ciotki Marge.

¦niadanie by³o mile spêdzonym czasem. Harry, robi±c wszystko, co w jego mocy, aby nie odczuæ siniaków i bólu w plecach, porusza³ siê zdecydowanie wolniej, ni¿ ¿yczy³aby sobie tego ciotka, kiedy rozdziela³ stos kie³basek na ¶niadanie na trzy du¿e talerze.

- Pospiesz siê, ch³opcze – skinê³a na niego Marge. - Nie wszyscy z nas mog± swobodnie w³óczyæ siê bez ¿adnego po¿ytku, Dudziaczek potrzebuje swojego bia³ka, nie mo¿e byæ tak chudy jak ty.

- Oczywi¶cie, ciociu Marge – odpowiedzia³ Harry, jego umys³ skupi³ siê na formularzu pozwolenia na wizyty w Hogsmeade, który wuj Vernon obieca³ podpisaæ, je¶li Harry bêdzie opowiada³ o swoim ¿yciu tak, jak za¿yczy³ sobie wuj i bêdzie siê zachowywa³ normalnie w towarzystwie ciotki. Ignoruj±c ból, przyspieszy³ swoje tempo pracy i pobieg³ do kuchenki, ¿eby samemu zje¶æ wiêcej kie³basek. Kiedy Marge i Dursleyowie byli ju¿ w pe³ni najedzeni, dla niego nie zosta³o ju¿ nic. Wycofali siê do salonu, zostawiaj±c go samego, aby umy³ naczynia. Harry zdo³a³ us³yszeæ czê¶æ wiadomo¶ci.

- Syriusz Black, aresztowany w przesz³o¶ci za masowe morderstwa i spisek z organizacj± terrorystyczn±, uciek³ wczoraj z wiêzienia o podwy¿szonym rygorze bezpieczeñstwa. Opinia publiczna jest poinformowana, ¿e Black jest prawdopodobnie uzbrojony i niebezpieczny.
W przypadku posiadania jakichkolwiek informacji prosimy o kontakt pod numer specjalny i radzimy zachowaæ szczególn± ostro¿no¶æ.


- Bêdziesz taki jak on, ch³opcze – stwierdzi³a Marge, zauwa¿aj±c jego spojrzenie. Wskaza³a palcem na telewizor. - Skoñczysz dok³adnie jak on, je¶li nie bêdziesz siê uczy³. - Harry spojrza³ na telewizor. Mê¿czyzna na zdjêciu by³ naprawdê ponury, jego czarne w³osy by³y d³ugie, spl±tane i zniekszta³cone, a jego twarz chuda i zapadniêta. Jednak to oczy skazañca nim wstrz±snê³y, nienaturalny blask jego ¼renic zdawa³ siê o¶wietlaæ g³êbokie ciemne oczodo³y.

- Zrobiê, co w mojej mocy, ciociu Marge – odpowiedzia³ Harry, maj±c nadziejê, ¿e na tym rozmowa siê zakoñczy, jednak powinien siê domy¶liæ, ¿e nie. Marge nigdy nie przegapi³a okazji, aby wskazaæ mu elementy, w których móg³by siê poprawiæ.

- Powiniene¶ byæ wdziêczny mojemu bratu i Petunii, ¿e ciê zatrzymali – stwierdzi³a po ³yku herbaty. - Je¶li nie d±sasz siê tak, jak to masz w zwyczaju, to móg³by¶ okazaæ uprzejmo¶æ i zrobiæ co¶ sam z siebie. Pamiêtaj, gdyby podrzucili ciê na progu mojego domu – doda³a, siorbi±c herbatê. - trafi³by¶ prosto do sierociñca.

Harry zdo³a³ odetchn±æ na chwilê po ¶niadaniu i nie musia³ znosiæ towarzystwa ciotki a¿ do kolacji, poniewa¿ wszyscy udali siê do miasta podczas jej ostatniego dnia pobytu. Nie pomaga³ nawet ciotce Petunii w kuchni, podczas przygotowywania wykwintnej kolacji.

- Nie chcê, aby¶ popsu³ ten wieczór – powiedzia³a ciotka, kiedy zapyta³, czy nie potrzebuje ¿adnej pomocy. - Trzymaj siê z daleka, a¿ nie skoñczê wszystkiego.
Tak wiêc, kiedy wuj Vernon przygotowywa³ kilka butelek wina, Harry stara³ siê trzymaæ na uboczu, dopóki nie zosta³ wezwany na kolacjê.

Petunia naprawdê siê postara³a, ch³opiec musia³ to niechêtnie przyznaæ. Na stole pojawi³y siê: zupa, ³oso¶ oraz cytrynowe ciasto bezowe. Harry mia³ nadziejê, ¿e noc minie bez ¿adnych incydentów; w my¶lach widzia³ ju¿ podpisany formularz ze zgod± na wizyty w Hogsmeade i nie móg³ siê doczekaæ wizyty w wiosce z Ronem i Hermion±. Uprz±tn±³ stó³ po kolacji, maj±c nadziejê, ¿e zrobi to dobre wra¿enie na wuju, unikaj±c przy okazji wszystkiego, co mog³oby wywo³aæ gniew u ciotki Marge. Gdy wieczór zbli¿a³ siê ku koñcowi, Vernon wyj±³ butelkê brandy.

- Kieliszek na noc? - zapyta³.

Harry zastanawia³ siê, czy to m±dre, jego ciotka by³a ju¿ ca³a czerwona po kilku kieliszkach wina.

- Tak, dziêkujê – powiedzia³a, skrzywi³a siê na chwilê, co zapewne mia³o byæ u¶miechem.
- Dalej – zachêca³a, nak³aniaj±c Vernona, by nala³ wiêcej. - Mam mocn± g³owê.

- To oczywiste – odpowiedzia³ wuj Vernon, nalewaj±c trunku do szklanki i zasiadaj±c ponownie na swoim miejscu. Marge z czu³o¶ci± spojrza³a na siostrzeñca, który wbi³ widelec w czwarty kawa³ek ciasta.

- Spokojnie, synu – zachichota³ wuj.

- Bzdura, Vernon – sprzeciwi³a siê Marge, poci±gaj±c kolejny ³yk brandy. - Bêdziesz mê¿czyzn± o odpowiedniej posturze, czy¿ nie tak? - Dudley tylko skin±³ g³ow±, gdy¿ jego usta wype³nione by³y jedzeniem. Przytrzyma³a kieliszek, by wuj Vernon nala³ jej kolejnego drinka. - Tak, bêdziesz wspania³ym mê¿czyzn±, jak twój ojciec. W przeciwieñstwie do niego – doda³a, wskazuj±c na Harry'ego. Ch³opiec wstrzyma³ oddech. „Nie teraz”. - pomy¶la³.
By³ tak blisko.

- Ten wygl±da okropnie, jaki¶ taki mizerny, chudy, niemal kar³owaty – powiedzia³a, kiwaj±c g³ow±, jakby siê ze sob± zgadza³a. - Widzisz, to tak jak z psami, niektóre takie siê po prostu rodz±, niedojrza³e, szczup³e i bezu¿yteczne. Mia³am takiego, pu³kownika Fubstera, utopiony w zesz³ym roku. Nie by³ wart nawet z³amanego funta. Nie obwiniajcie siê jednak za to, ¿e tak wyrós³. - Harry próbowa³ zaj±æ siê zlewem, desperacko szukaj±c czego¶, co mog³oby go rozproszyæ.

Ciotka Marge siêgnê³a rêk± ku Petunii, wypuk³a d³oñ spoczê³a na ko¶cistej. - Nie winiê twojej rodziny, Petunio, ale to wina krwi. Twoja siostra by³a czarn± owc±, zgni³ym jab³kiem znajduj±cym siê daleko od drzewa, rozumiesz, zdarza siê to w najlepszych rodzinach. Potem znalaz³a tego samca, prawdopodobnie takiego samego jak ona. Ch³opak jest
po prostu tego wynikiem. - Harry zerkn±³ na wuja za plecami ciotki Marge, maj±c nadziejê, ¿e dostanie pozwolenie na opuszczenie pokoju, ale jedyne co otrzyma³, to gniewne spojrzenie zawieraj±ce du¿± ilo¶æ ostrze¿eñ. „Zostaniesz, bo jak nie to zobaczysz”.

- Gdzie wys³a³e¶ ch³opca? – spyta³a ciotka, w dalszym ci±gu delektuj±c siê brandy.

- Do ¦wiêtego Brutusa – odpowiedzia³ Vernon z przyjemno¶ci±. - Specjalizuj± siê w beznadziejnych przypadkach.

- Rozumiem – powiedzia³a, przyci±gaj±c wzrok Harry'ego. - Czy oni u¿ywaj± tam rózgi w twojej szkole, ch³opcze?

- Tak - odpar³ Harry, wiedz±c, ¿e to tylko j± ucieszy. - Tak, u¿ywaj± rózgi.

- Cudownie – stwierdzi³a. - Dobre bicie jest potrzebne w dziewiêædziesiêciu dziewiêciu procentach przypadków.

- Tak – zgodzi³ siê Harry, widz±c, jak wuj Vernon skin±³ mu g³ow±. - Tak, by³em bity. - Marge zmru¿y³a oczy.

- Wydaje siê, ¿e nie do¶æ czêsto – powiedzia³a sceptycznie. Odwróci³a siê do Petunii.
- Na twoim miejscu napisa³abym do nich, ¿e pozwalasz w przypadku tego ch³opca
na wszystko, co konieczne, nie bêd± siê wtedy obawiaæ, ¿e mo¿ecie siê z tym nie zgadzaæ.

- Tak, masz racjê – zgodzi³a siê Petunia, kiwaj±c g³ow±.

- Jednak ten Potter, ojciec ch³opca – kontynuowa³a po wypiciu trzeciego kieliszka.
- Nie przypominam sobie, ¿eby¶ kiedykolwiek opowiada³, czym siê zajmowa³?

- Och – westchn±³ wuj Vernon, jego oczy rozszerzy³y siê ze zmartwienia. - On, eee..., nie pracowa³, jak s±dzê, by³ bezrobotny. - Harry przymkn±³ oczy, u¿ywaj±c wszystkich swoich si³ do wymycia kolejnego talerza.

- W takim razie sama widzisz, Petunio – stwierdzi³a na g³os, po czym beknê³a. - Twoja siostra uciek³a z tym pokurczem, a teraz obarczy³a ciê tym ciê¿arem – doda³a, a jej oczy spoczê³y na tyle g³owy Harry'ego. - Wiesz, z tego bior± siê k³opoty, kiedy rodzice nie przejmuj± siê tym, jak ich decyzje wp³ywaj± na ¿ycie innych.

Harry nie móg³ d³u¿ej ju¿ tego znie¶æ.

- Mój ojciec nie by³ pokurczem – powiedzia³ cicho i spokojnie.

- Wiêcej brandy – zaproponowa³ wuj Vernon, jego ¼renice gwa³townie siê schowa³y, a twarz zarumieni³a. Rzuci³ Harry'emu piorunuj±ce spojrzenie i wyda³ polecenie. - Ch³opcze, id¼ ju¿ do ³ó¿ka!

- Nie, nie, Vernon – sprzeciwi³a siê ciotka Marge, odstawiaj±c pust± szklankê i odsuwaj±c krzes³o. Wsta³a i obdarzy³a Harry'ego znanym mu spojrzeniem. Jej twarz rozci±gnê³a siê gro¼nie, gdy na jej wargach pojawi³ siê w±ski u¶miech, a oczy b³yszcza³y z³owrogo. - Ch³opak musi byæ z czego¶ dumny, równie dobrze ze swojego przegranego ojca.

- Mój ojciec by³ dobrym cz³owiekiem – powiedzia³ Harry, a jego g³os stawa³ siê coraz mocniejszy, d³onie zaciska³ w piê¶ci.

- Twój ojciec by³ chuliganem, który wiód³ nêdzne, bezu¿yteczne ¿ycie, który wraz z twoj± zepsut± matk± zgin±³ w wypadku samochodowym i obci±¿y³ twoim wychowaniem mojego dobrodusznego brata i siostrê swojej ¿ony!

- Nie zginêli w wypadku samochodowym! - krzykn±³ Harry, a jego olbrzymi gniew spotka³ siê z pijack± w¶ciek³o¶ci± ciotki Marge.

- Zginêli w wypadku samochodowym, ty leniwe, bezczelne, niewdziêczne dziecko tego drania! - krzycza³a, a jej twarz przybra³a charakterystyczny fioletowy odcieñ rodziny Dursleyów. Zerwa³a siê z krzes³a, co by³o zdumiewaj±cym osi±gniêciem, bior±c pod uwagê jej stan i z³apa³a chochlê do nalewania zupy. Zanim Harry zd±¿y³ zareagowaæ, Marge uderzy³a go bardzo silnie w g³owê, posy³aj±c go na pod³ogê. Ch³opiec poczu³ nadchodz±ce zawroty g³owy. Jego g³owa strasznie pulsowa³a, gdy krew sp³ynê³a do skroni.

- Nic siê nie zmieni³e¶! - krzycza³a ciotka, podchodz±c do niego i uderzaj±c chochl± w swoj± otwart± d³oñ. - Vernon i Petunia ubieraj± ciê, daj± jedzenie i dach nad g³ow±, a ty nie okazujesz nawet odrobiny wdziêczno¶ci. Zamiast tego jeste¶ dumny z rodziców, którzy zostawili ciê na progu tego domu, rodziców, którzy nie zostawili dla ciebie nic, obarczaj±c ca³± odpowiedzialno¶ci± mojego brata i jego rodzinê. - Zrobi³a krok w jego stronê.

- Jeste¶ nikim innym jak porzuconym szczeniêciem, które powinno pój¶æ prosto pod most, tak jak ka¿dy bezdomny. - stwierdzi³a, pochylaj±c siê nad nim. - Jednak mój brat ma zbyt wielkie serce. Musimy ciê zatem podporz±dkowaæ inaczej. - Unios³a wysoko rêkê, chochla l¶ni³a, odbijaj±c kuchenne ¶wiat³o. Harry podniós³ rêce i przygotowa³ siê na to, co mia³o nast±piæ, jednak nic siê nie sta³o.

- Marge! - rykn±³ wuj Vernon. Harry opu¶ci³ ramiona, by spojrzeæ.

Twarz ciotki spuch³a jak wielki balon, podobnie jak reszta cia³a. Guziki jej ¿akietu strzela³y we wszystkich kierunkach, odbijaj±c siê od porcelany i ¶cian kuchni. Jej palce przypomina³y kie³basy ze ¶niadania. Potem, ku zaskoczeniu Harry'ego, zaczê³a unosiæ siê w powietrze. Majcher szczeka³ i próbowa³ z³apaæ swoj± pani±, podczas gdy wuj Vernon i ciotka Petunia chwycili siê jej nogi. Dudley spad³ z krzes³a, brudz±c swoje ubranie resztkami ciasta.

Harry zerwa³ siê na nogi i pobieg³ po schodach do swojej sypialni. Otworzy³ lu¼n± deskê pod³ogow± pod ³ó¿kiem, chwyci³ poszewkê pe³n± przemyconych ksi±¿ek i szybko zabra³ swoje prezenty urodzinowe. Wzi±³ klatkê Hedwigi, zbieg³ ze schodów i podszed³ do komórki pod schodami. Gdy tylko tam dotar³, zamkniête drzwi otworzy³y siê gwa³townie. Szybko zabra³ swój kufer i wydoby³ z niego ró¿d¿kê. Harry zignorowa³ zamieszanie w kuchni. Pospiesznie min±³ ich wszystkich, otworzy³ drzwi i wyszed³ na zewn±trz, gdzie panowa³a ciemno¶æ.

***


Kilka ulic dalej, gdy gniew znikn±³, do Harry'ego dotar³o, ¿e jest bardzo pó¼na noc. Mia³ powa¿ne k³opoty, by³ sam, bez domu, nie mia³ dok±d pój¶æ i nie mia³ ¿adnych ¶rodków,
aby gdziekolwiek siê zatrzymaæ. Bardziej niepokoj±ce by³o jednak to, ¿e u¿y³ magii w obecno¶ci mugoli. Z³ama³ najbardziej rygorystycznie przestrzegane prawo w ¶wiecie czarodziejów, dekret o ograniczeniu u¿ycia czarów przez nieletnich czarodziejów.

Harry nie mia³ mugolskich pieniêdzy, Dursleyowie woleliby wyrzuciæ wszystkie swoje oszczêdno¶ci do oceanu, ni¿ daæ mu choæby z³amanego centa. Tak wiêc mugolski ¶rodek transportu nie wchodzi³ w grê, nawet je¶li uda³oby mu siê znale¼æ taksówkê. Na spodzie kufra mia³ kilka galeonów, ale w tym ¶wiecie by³y one bezwarto¶ciowe. Z tego, co Harry wiedzia³, nie by³o ¿adnego innego magicznego ¶rodka transportu ni¿ miot³y, proszek Fiuu czy teleportacja. Chocia¿ mia³ pelerynê niewidkê, nie zdo³a³aby os³oniæ zarówno jego, jak
i miot³y, wiêc pogorszy³by tylko swoj± sytuacjê.

Nie móg³ te¿ zwróciæ siê o pomoc, odes³a³ Hedwigê kilka dni temu, kiedy dowiedzia³ siê, ¿e ciotka Marge ma przyjechaæ. Hermiona by³a we Francji, wiêc nawet gdyby zna³ jej numer telefonu, w tej chwili na nic by siê to zda³o. Spojrza³ na oba koñce Magnolia Crescent, by³ naprawdê sam. Na ulicy panowa³a ca³kowita cisza, nie pada³o ¿adne ¶wiat³o z choæby jednego domu.

Potem, niedaleko, us³ysza³ co¶ w pobli¿u kosza na ¶mieci. Harry instynktownie uniós³ wysoko ró¿d¿kê i celowo zapali³ ¶wiat³o.

- Lumos – powiedzia³. Jasne ¶wiat³o pojawi³o siê na koñcu ró¿d¿ki, o¶wietlaj±c najbli¿sz± okolicê. By³ do¶æ zaskoczony, poniewa¿ czyta³ o tym zaklêciu w jednej z ksi±g, które uda³o mu siê przemyciæ do swojej sypialni u Dursleyów. Czar roz¶wietli³ ca³y dom pod numerem 390, jaskrawe ¶wiat³o o¶wietli³o ca³y kamienny budynek. Nic siê nie poruszy³o. Harry opu¶ci³ ró¿d¿kê, gotów zgasiæ ¶wiat³o, lecz wtedy co¶ zobaczy³, jaki¶ cieñ z boku domu. Drugi raz uniós³ ró¿d¿kê w stronê krzaków miêdzy gara¿em a domem. To by³a chwila, ale zauwa¿y³ du¿y cieñ dochodz±cy z krzaków w¶ród ciemno¶ci. Cokolwiek to by³o, by³o za du¿e
na zb³±kanego kota. Harry szybko z³apa³ klatkê Hedwigi i kufer. W³osy na karku podpowiedzia³y mu, ¿e czas siê ruszyæ. Zgasi³ ¶wiat³o i szybkim krokiem ruszy³ ulic±, jedynym d¼wiêkiem by³ odg³os kó³ek kufra poruszaj±cych siê po asfalcie. Nagle co¶ wyczu³, d³ugi dreszcz przebieg³ mu po plecach. By³ obserwowany i ¶ledzony.

Czy ministerstwo ju¿ go dogoni³o? Czy czekaj± na odpowiedni moment? Harry zatrzyma³ siê i powoli pu¶ci³ kufer. Trzymaj±c mocno ró¿d¿kê, odwróci³ siê i rzuci³ jedyne zaklêcie obronne, jakie zna³.

- Expelliarmus! - krzykn±³. Nie by³o jednak innej ró¿d¿ki, która mog³aby wyfrun±æ w powietrze, nie by³o nikogo innego wokó³.

- Nic tam nie ma. - Próbowa³ przekonaæ samego siebie. Jego serce nadal bi³o jednak w przyspieszonym tempie, a w³osy ci±gle je¿y³y siê na karku. Nagle znów to zobaczy³, dostrzeg³ cieñ, który by³ teraz bardzo dobrze widoczny, odwróci³ siê, by za nim pod±¿yæ. Wskaza³ ró¿d¿k± w tamto miejsce i ulica ponownie rozjarzy³a siê ¶wiat³em. Znowu nikogo tam nie by³o.

- Masz dobry refleks – powiedzia³ ochryp³y g³os. Harry odwróci³ siê, aby zobaczyæ, kto do niego mówi. Nieznajomy sta³ na ¶rodku ulicy, miêdzy parkiem a chodnikiem, na którym sta³ Harry, jego trupia twarz wpatrywa³a siê w niego po¿±dliwie. Jego ubrania by³y poszarpane i postrzêpione, a czarno-bia³e paski na jego wiêziennym stroju zd±¿y³y wyblakn±æ. Jego zmatowia³e i brudne czarne w³osy siêga³y mu do ramion. Jednak to oczy sprawia³y, ¿e Harry czu³ siê tak niepewnie, oczy, które odzwierciedla³y najwiêksz± ciemno¶æ, jak± ch³opiec móg³by sobie wyobraziæ.

- To ciebie pokazywali dzi¶ rano w telewizji – powiedzia³ Harry, staraj±c siê zachowaæ spokój, dr¿±ca rêka jednak go zdradzi³a. - Jeste¶ Syriuszem Blackiem.

- Bardzo dobrze, Harry. - Black zrobi³ krok do przodu, u¶miechaj±c siê.

- Sk±d znasz moje imiê? - zapyta³, a jego ró¿d¿ka by³a wycelowana teraz w mê¿czyznê.

- Nikt ci nie powiedzia³? - zapyta³. Harry by³ pewien, ¿e to sobie wyobrazi³, ale nieznajomy wygl±da³ tak, jakby poczu³ siê zraniony. Ch³opiec nie mia³ jednak czasu, by siê nad tym zastanawiaæ, Black doby³ swojej ró¿d¿ki i wyci±gn±³ j± w kierunku Harry'ego.

- Jeste¶ czarodziejem – powiedzia³ Harry. To nie by³o pytanie.

- Ju¿ nie – odpowiedzia³ smutno Black. - Ale musia³em ciê zobaczyæ, prawda?

- Nie rozumiem – odpar³ Harry. Jego serce ³omota³o w piersi. W ka¿dej chwili jego ¿ycie mo¿e siê zakoñczyæ.

- Uwa¿aj na siebie Harry – powiedzia³ po prostu i zanim ch³opiec móg³, chocia¿by pomy¶leæ lub zareagowaæ, zobaczy³ jak ró¿d¿ka Blacka, unosi siê w powietrzu. Nie us³ysza³ zaklêcia, poniewa¿ mê¿czyzna go nie wypowiedzia³, poczu³ jednak, jak niewidzialna si³a odpycha go do ty³u, wyl±dowa³ w koñcu na twardym asfalcie. ¦wiat³o na koñcu ró¿d¿ki zgas³o i rozleg³ siê kolejny huk.

Harry nie móg³ uwierzyæ w³asnym oczom. Na ¶rodku ulicy, jak gdyby nigdy nic, sta³ trzypiêtrowy autobus o jaskrawym fioletowym kolorze. Z boku widnia³ z³oty napis: „B³êdny Rycerz, nadzwyczajny ¶rodek transportu dla zagubionych czarownic i czarodziejów”.

- Witamy w B³êdnym Rycerzu, twoim nadzwyczajnym ¶rodku transportu dla zagubionych czarownic i czarodziejów – wyrecytowa³ mê¿czyzna, wyskakuj±c z autobusu. Nie by³ du¿o starszy od Harry'ego, by³ ubrany w fioletowy mundur pasuj±cy do autobusu. - Nazywam siê Stan Shunpike i bêdê twoim przewodnikiem dzisiejszego wieczora. - Stan dopiero teraz zauwa¿y³ le¿±cego na ziemi Harry'ego.

- Co ty tam robisz? - zapyta³, przybieraj±c zwyk³y ton g³osu.

- Upad³em – powiedzia³ Harry.

- Dlaczego siê przewróci³e¶?

- Ja... - Harry nie by³ pewien, od czego zacz±æ. Spojrza³ za autobus, gdzie przed chwil± sta³ Syriusz, musia³ jednak przyznaæ, ¿e wiê¼nia ju¿ tam nie ma.

- Có¿, wejd¼, wejd¼ – stwierdzi³ poirytowany Stan. - Nie mo¿emy czekaæ, a¿ trawa zd±¿y wyrosn±æ, co nie? - Pomóg³ Harry'emu za³adowaæ kufer i wszed³ do ¶rodka. - Dok±d zmierzasz, synu?

- Dziurawy Kocio³ – odpowiedzia³ ch³opiec, by³o to pierwsze miejsce, które mu przysz³o do g³owy.

- Dobrze, có¿, usi±d¼ – rzek³ do Harry'ego. - Jedziemy, Ernie.
Komentarze
Brak komentarzy. Mo¿e czas dodaæ swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj siê, aby móc dodaæ komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani u¿ytkownicy mog± oceniaæ zawarto¶æ strony
Zaloguj siê lub zarejestruj, ¿eby móc zag³osowaæ.

Brak ocen. Mo¿e czas dodaæ swoj±?
Logowanie
Nazwa u¿ytkownika

Has³o



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj siê

Nie mo¿esz siê zalogowaæ?
Popro¶ o nowe has³o
Facebook
Shoutbox
Musisz siê zalogowaæ aby wys³aæ wiadomo¶æ.

O choinka!
03.08.2026 15:12
Dziêki Hug

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
01.08.2026 11:39
Racja, I will mourn old Hog forever, to ju¿ nie by³o to samo :v
I mimo ¿e ciê¿ko w te urodziny, to i tak wszystkiego naj naj, 17 mo¿na mieæ do 40 na spokojnie Love

O choinka!
31.07.2026 23:57
z innymi, bo brakowa³o mi pomys³ów, bo pogorszy³a siê moja sytuacja psychiczna i bo LYS zniknê³a bez s³owa

O choinka!
31.07.2026 23:57
Nie cierpiê urodzin Wrozka Nadal czujê siê na 17 lat, a ju¿ 26 na karku ;(

A co do poprzedniego Hog, bardzo têskniê. Nowy mniej mi siê podoba³, bo nie wysz³y mi poboczne, bo za ma³o pisa³am

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
26.07.2026 20:12
Jako tako, nawet mi siê sb dzi¶ ¶ni³o xD

Wspó³praca
Najaktywniejsi

1) Prefix u¿ytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59643 punktów.

2) Prefix u¿ytkownikafuerte

Avatar

Posiada 58190 punktów.

3) Prefix u¿ytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47342 punktów.

4) Prefix u¿ytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 45365 punktów.

5) Prefix u¿ytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 44242 punktów.

6) Prefix u¿ytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix u¿ytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 43236 punktów.

8) Prefix u¿ytkownikaania919

Avatar

Posiada 39464 punktów.

9) Prefix u¿ytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36829 punktów.

10) Prefix u¿ytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 34220 punktów.

Losowe zdjêcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2026 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.27