Przed niespełna minutą rozległ się dźwięk informujący o zakończeniu wszystkich zajęć. Z sal wychodzili jedynie uczniowie z dodatkowych zajęć i ostatnich nielicznych godzin sprawdzających.
Ciało Ginny leżało w miejscu mało uczęszczanym, ale żądna mocnych wrażeń grupka czwartoklasistów natychmiast je zauważyła.
Leżała tak jakby bez życia twarzą do ziemi, z rozłożonymi rękami.
- Zawołajcie kogoś, szybko! - zawołała niska Gryfonka do towarzyszy.
- Cyba jeszcze żyje.
W korytarzyku zaczęło się gromadzić coraz więcej uczniów. Gdy połapali się o co chodzi, na twarzach wszystkich bez wyjątku odmalowało się ptrzerażenie. Nawet na twarzach młodszych Ślizgonów dostrzec można było obezwładniający strach, można nawet powiedzieć wiekszy niż u pozostałych.
Z satysfakcją zauważył to sam Harry, niestety nie wiedząc jeszcze co jest obiektem zainteresowania tak wielu osób. Nieświadom niczego mijał biegających w podnieceniu uczniów, spokojnie krocząc na spotkanie z Ginny. Uśmiechał się do siebie.
Przez tłum przecisnęła się tymczasem zaalarmowana Hermiona.
Młodsi uczniowie rozstąpili się natychmiast z szacunkiem, widząc odznakę prefekta. Zresztą jej spojrzenie wykluczało akceptację jakiegokolwiek sprzeciwu.
Na ułamek sukundy zatrzymała się, ujrzawszy Ginny, jakby nie werząc w to, co widzi.
Zaraz doskoczyła do niej, pochyliła się i chwyciła drobną dłoń. Była zupełnie zimna, ale wyczuła wyraźnie ślad pulsu.
- Żyje! - zawołała. - Wygląda na oszołomioną! Zawołajcie kogoś z nauczycieli! Najlepiej McGonagall!
Wśród uczniów rozległy się głośne szepty, kilka jęków, parę dziewczyn zaczęło szlochać. Przy ciele pojawiało się coraz więcej osób.
Harry zjawił się po pięciu minutach. Uśmiech nie spełzał mu z twarzy, nawet gdy mieszał się tłumem. Wiele osób spojrzało na niego z niechęcią.
Wyszedł wreszcie na sam początek i wtedy zobaczył Ginny, Hermionę i resztę Gryfonów. Zobaczył leżącą nieruchoma, sztywną Ginny. Zastygł. Uśmiech powoli spełzł mu z twarzy, oblicze zaczęło powoli tężeć.
Wydało mu się, że jego serce stanęło. Że wszystko wali mu się nagle na głowę, boleśnie raniąc.Próbował rzucić pytające spojrzenie komuś z przyjaciół, ale na próżno. Neville chlipał cicho w kącie, reszta chłopaków, przerażona jak nigdy dotąd kręciała się wokół. Kilkanaście uczennic płakało, jednakże trudno było teraz okreslić, czy z powodu Ginny, czy ze strachu.
- Co tu się stało? - spytał powoli Harry.
- Ktoś zaatakował Ginny! - zawołał Neville.
- Czy ona...?
- Dokładnie zdiagnozuje to McGonagall lub Flitwick - oznajmiła cicho Hermiona. Jej głos był oschły i chłodny, jak jeszcze nigdy. Wcale nie wyglądała na przejętą. Trapiłio ją coś zupełnie innego.
Bardzo blada zrobiła się również Luna, choć rozmarzenie jak zawsze pozostało na jej twarzy. Natomiast na zupełnie spokojną wyglądała Samantha Hayden z spiątej klasy, co spostrzegawczy natychmiast zauważyli.
- Ginny! - rozległ się znajomy głos. - GINNY!
Przez tłum przepchał się biegiem Ron.
- To moja siostra... z drogi!
Rzucił długie spojrzenie na nieprzytomną siostrę, potem krótkie na przyjaciół i znowu na Ginny.
- Powiiedziano mi, że... - głos mu się załamał. - Więc to... prawda?
Harry pokiwał tylko bez słowa głową. Widział, że nie będzie w stanie pocieszyć teraz przyjaciela.
Ron wpadł w szok. Przyskoczył do sisostry i złapał ja za rękę. Zaczął nią potrząsać.
- Ginny! - krzyknął. - Siostrzyczko! Ginny! Co ci jest?!
Pozostali obserwowali to w ponurym napięciu.
- CO JEJ SIĘ STAŁO! - wrzasnął jakby do siebie.
- Ktoś ją zaatakował - szepnęła Hermiona. - Wygląda na to, że od tyłu. Uciekała, i wtedy ją trafili.
- Śmierciożercy? - spytała Luna.
- Nie sądzę. To mi nie wygląda na nich. Przy takich środkach ochrony już nie zdołaliby się tu dostać, jak wtedy. To zrobił... ktoś z nas.
- Jak to, ktoś z nas? - zapytała Parvati.
Hermiona zmarszczyła brwi.
- Zaatakował ją ktoś z uczniów. Napastnik jest wśród nas.
Te słowa wywołały kolejny gwar szeptów. i jeszcze większe napięcie.
- Co ona tu robiła?- zapytał ktoś.
- Miała się spotkać ze mną - odparł automatycznie Harry, który od dłuższego czasu się nie odzywał, stojąc jak zamurowany. Wszyscy na niego spojrzeli.
- Z tobą? - wycedził Ron.
- W jakiej sprawie? - spytała Hermiona.
- Miała mi coś przekazać.
- Co?
- Nieważne. Później wam powiem.
Harry czuł, że każda cząstka jego ciała płonie. Czuł żal, cierpienie i wsciekłość. Gdy usłyszał, że Ginny zaatakował ktoś z nich, zacisnął pięści. Ktoś z jego przyjaciół mógł być zdrajcą.
- Okropne - rzekł cicho Prosky, owy dziwny Ślizgon, który nagle się pojawił. - Tu się rozegrał nie lada dramat. Ściagali ją. Zadziwiające, że się nie broniła.
Ron zwrócił swe spojrzenie na niego
- Skąd to niby wiesz? - warknął. - Może to twoja sprawka? Wiem, że miałeś coś wspólnego z Ginny!
Prosky tylko machnął na niego ręką. Hermiona łagodnie położyła mu na ramieniu dłoń.
- Uspokój się, Ron - syknęła cicho. - Za wcześnie na oskarżenia.
Ron walnął pięścią o posadzkę. Czarodzieje na portretach, dotąd obojętni, odwracali z oburzeniem głowy. Nastąpił wybuch.
- JAKIŚ PRZEKLĘTY DRAŃ CHCIAŁ SKRZYWDZIĆ MOJĄ SIOSTRĘ W CHRONIONEJ SZKOLE, A JA MAM BYĆ SPOKOJNY?! - ryknął.
- Mimo tego...
- To twoja wina! - zwrócił się do Harry'ego. - Gdybyś jej wtedy nie prosił. Gdybyś nie rzucał...
I rozpłakał się jak dziecko. Harry zmrużył oczy. Starał się nie okazywac nikomu wewnętrznego cierpienia, jakie teraz czuł.
- Jesteś pewna, że to ktos z nas? - spytała Luna Hermionę.
- Całkowicie.
- To straszne! Ale kto to mógł zrobić?
- Wkrótce się dowiemy.
- Odsunąć się - z głębi dobiegł ich surowy głos. Poczuli ulgę.
Zjawiła się profesor McGonagall w towarzystwie Lupina. Oboje mieli teraz kamienne wyrazy twarzy.
Za nimi zjawiła się reszta nauczycieli, w tym Slughorn, który wyglądał teraz jak przestraszone dziecko. Nikt się nie odezwał.
Lupin pochylił się zaraz nad Ginny, nakazując innym by odeszli. Z Ronem było trudniej.
- Ron, proszę, przepuść mnie!
Ron znajdiował sie w stanie głębokiego szoku.
- Nie! - krzyknął. - To moja siostra! Nie!
- Panie Weasley, proszę się odsunąć! - rzekła surowo McGonagall, choć wszyscy doskonale wiedzieli, że jest równie strwożona, co oni.
Ron wreszcie dał się odciągnąć od Ginny. Lupin przebadł ją dokładnie, przewrócił na plecy.
- Spetryfikowana - ocenił.
Profesor McGonagall zakryła sobie dłonią usta. Hermiona szepnęła:
- Mój Boże.
- To nie był zwykły czar oszałamiający - ciągnął Lupin. - Użyto czarnej magii.
- Czy mógł to zrobić ktoś z uczniów? - spytała nagle Hermiona.
Lupin skinął głową.
- Niczego nie należy wykluczać, Hermiono. Ta dziewczyna musi natychmiast znaleźć się w szpitalu - rzucił do reszty.
- Oczywiście - McGonagall ocknęła się i podniosła głos. - Wszyscy uczniowie mają natycmiast iść z opikunami domów do swoich wież. Wszelkie spotkana uznaję za odwołane. Dokładnie sprawdźcie, czy nikogo nie brakuje! Ptrofesorze Slughorn, niech pan zawiadomi Ministerstwo.
Slughorn pokiwał głową i zaraz się oddalił, przejęty jak zawsze.
Tłum zaczął się w panice i pośpiechu rozchodzić. Ginny została wyniesiona do Skrzydła Szpitalnego przez Lupina i McLaggena, którego wyznaczyła opiekunka Gryffindoru. Ron poczłapał za nimi.
- Kto to mógł zrobić, czy już nikomu nie można ufać? - spytał przerażony Neville.
- Coś wiedziała, dlatego się to stało - szepnęła Demelza.
- Dowiemy się tego, kto to zrobił - powiedziała zimno Hermiona. - I to wkrótce.
Gryfonkadnia 11/07/2007 20:44 Ej to jest naprawdę świetne! Ja też się nie mogę doczekać kolejnej części! Ale myślę, że wszyscy chcielibyśmy już poprostu po raz kolejny zagłębić się w lekturze Harrego Pottera, a az do czasu wydania kolejnej części nawet takie opowiadania nas interesują i ciekawią;D
Lady Pinkdnia 12/07/2007 20:25 Fajny artykuł, daje w Chociaż mam kilka uwag. a mianowicie to opowianie kojarzy mi się z Komnatą Tajemnic... troszkę zbyt wiele faktów zaczerpniętych z tej książki. No i nie podobała mi się ta niechęć z jaką Ron odnosił się do Harrego. Ale pomimo tego ten art zasługuje na W Czekam na następną część :>
Woodmankadnia 13/07/2007 18:55 Jest super, tylko jakoś mi się nie podoba zachowanie Harry'ego, Rona i Hermiony... On jest nienaturalnie spokojna i jakas taka ... zimna, w ogóle do siebie nie podobna. Ron też raczej nie zachowywałby się w ten sposób, a na pewno by nie płakał. Za to Harry gdyby zobaczył taki tłum i zdenerwowani uczniów nie byłby taki wesolutki. No ale ogólnie jest bardzo ok. I masz P
Harry652dnia 13/07/2007 21:21 ciekawe, ciekawe... tylko to ''siostrzyczko'' mi sie nie podoba... zachowanie harry'ego jest zupełnie nienaturalne... no, ale masz P
alan_czdnia 14/07/2007 17:04 Ja tez sie nie moge doczekac kolejnych czesci mysle ze pisarka powinna napisac jeszcze szesc czesci ( CHODZI O HORKRUKSY VOLDEMORTA
OLCIAdnia 17/07/2007 09:44 no dobry art ale jakos taki smutny bardzo wystarczająco w książkach same prawie złe rzeczy się dzieją to chociaż to mogłoby być dobre
tasiadnia 19/07/2007 19:29 Żyje! - zawołała. - Wygląda na oszołomioną! Zawołajcie kogoś z nauczycieli! Najlepiej McGonagall!
to byl pierwszy blad hermiona zawsze mowila profesor McGonagall...a reszta dobra nie czytalam 1 czesci daje p
Thonksdnia 24/07/2007 10:30 Artykuł tak samo dobry jak pierwsza część!
Mam nadzieję, że szybko napiszesz następną!
Błędów nie ma (przynajmniej ja nie zauważyłam) ale dialogi wymagają lekkiego dopracowania chociaż i tak są dobre! Dam Ci P!
Luna_xDdnia 30/07/2007 21:22 to jest naprawdę fajne... masz talent do pisania... oby tak dalej...
I pisz jak najszybciej następną część bo to naprawdę jest wciągające
mroqdnia 12/08/2007 14:18 Już nie patrząc na błedy... Ale skad wziął się tam Lupin.. ? Pierwsza część była zdecydowanie lepsza...
GryfonkaXdnia 16/08/2007 17:23 to juz było ciekawsze ale nie moge uwierzyc w to ze harry sie raczej nie przejął....myslałam ze bedzie bardziej rozpaczał..ale ok W
-Ginny-dnia 21/08/2007 10:12 Właściwie to art nie jest jakiś niezwykły, ale przez tą tajemniczość, chce się czytać kolejne części.
Phibiednia 21/08/2007 11:31 podoba mi sie....ale wydawało mi sie że spetryfikowanie działo sie wtedy kiedy spojrzało sie w oczy bazyliszka np. przez kałuże no ale dobra daje P.
shiadhaldnia 09/09/2007 15:08 Może być Tylko podobnie jak GryfonkaX myślę, że Harry trochę za mało się przejął, w końcu to że z nią nie chodzi nie oznacza, że już do niej nic nie czuje. I śmieszne było to ''oblicze", które zaczęło mu tężeć... Daję P
Fred555dnia 24/09/2007 11:27 Fajne tak jak pierwsza część a nawet ciekawsze
ja bym nie umial tak napisać
gratulacje
zaraz przeczytam 3 część
rzecz jasna daje W
chochang1995dnia 03/11/2007 13:08 spetryfikowana? a czy przypadkiem w 2 części bazyliszek petryfikował lub zabijał? trochę podobne do harrego i kmnaty tajemnic ale dam P bo chyba się starałaś
GinyWeasleydnia 22/11/2007 13:44 Bardzo fajna część! Tylko czytałam następne i wydaje mi sie że są trochę erotyczne... No ale nieważne
areczek38dnia 26/12/2007 11:28 1. Jeszcze nigdy nie widziałem tylu literówek w jednym arcie. Chyba jak to pisałeś to miałeś deprechę. Z tych wszystkich literówek, można by było napisać encyklopedię!
2. Wiadomo, że nie był w stanie pocieszyć przyjaciela. Najpierw to jego powinien ktoś pocieszyć.
3. Bardzo głupie i banalne jest to, że nauczyciele coś długo nie przychodzą. W takiej sprawie byli by natychmiast, chyba, że ci z twojej wersji wolą siedzieć sobie w pokoju nauczycielskim.
4. Ron się rozpłakał? Chyba aż takim ciotą nie był. Trochę przesadziłeś. A gdzie jest Fred, George i Percy? Jeśli jest Lupin i Slughorn w jednej części to rodzeństwo Ginny też powinno być.
5. Jak oni sprawdzali jej puls to ona leżała twarzą w posadzce? To jest głupie. Wszyscy się zebrai, a nikt jej nie przewrócił NA PLECY. Zostawili ją, żeby się szybciej udusiła?
6. Petryfikacja to nie czar oszołamiający. Przeczytaj jeszcze raz książki o Hp to się dowiesz co nieco.
PODSUMOWANIE: Z literówkami mnie zaskoczyłeś. Tyle ich jest, że obniżam ocenę. Wypisywać ich nie będę, bo szkoda czasu. Nawet nie ma o czym dyskutować i tako otrzymasz "O". W tej części totalne nudy. Kompletnie zero akcji. Ciesz się, że nie ma niższych ocen, bo nawet O jest naciągane.
PanSmierci666dnia 26/12/2007 16:06 Stuprocentowo zgadzam się z areczkiem. Napisał chyba wszystko, co miałem do zarzucenia. W moim ff Sssnape666 piszesz ze jest takie i takie, a sam piszesz jak dziecko w podstawówce. Gdzie tu akcja? Nudziarstwo i dziadostwo! buhahaha
zyrafa12dnia 28/12/2007 21:27 jeszcze lepszy niż pierwsza część
aahhh... jak ta akcja trzyma w napięciu...
zaraz kolejna część ale jeszcze tylko ocenka... W
niestety znowu troszkę błędów stylistycznych i językowych
Leanne Burkednia 29/12/2007 15:47 Trochę błędów stylistycznych i językowych ale poza tym jest super!! Wstawiam zasłużone W wielkie jak... hmm... Hagrid. hehe
minerva008dnia 30/12/2007 18:03 Troszke błędów językowych , ale to co mi się bardzo podobał i ja też wstawie za to wiekie W jaak ..... Hagrid !
Moniczka_16dnia 31/12/2007 13:52 Sczerze mówiąc nie lubię takich opowieści, ale ta była....śWIETNA.... przyznam - najlepsza jaką do tej pory czytałam..smiley
nieztejbajkidnia 04/01/2008 12:15 są literówki,
ale prawie na nie nie zwróciłam uwagi. ; )
wciągneło mnie strasznie,
ide do następnej części. ; )
daję W.
sebo922dnia 17/01/2008 09:41 Jeden artykul lepszy od drugiego masz talent do pisania juz zaczynam nastepny czytac a i daje kolejne W
Sunshinednia 18/01/2008 17:13 "Wszyscy uczniowie mają natycmiast iść z opikunami domów do swoich wież."
Ślizgoni czasami nie byli w lochach? xD
witosdnia 20/01/2008 11:49 Lepsze od jedynki ze sto razy tylko szkoda że ostatnia przeczytałem najpierw. Tylko jedno pytanie: myslałem że nie mozna spetryfikować za pomocą magii nawet czarnej
OlEsKa14dnia 02/02/2008 18:44 bardzo dobre ff ale jest w nim kilka błędów. Po pierwsze Ron raczej nie rzucał by się do wszystkich, w HPiKT kiedy jego siostre porwano zamknął się w sobie. Po drugie nie każdy dom ma swoją wieżę np. ślizgoni mają pokój wspólny w lochach. Poza tym nie znalazłam żadnych większych błędów . Daję W bo ff jest bardzo wciągające.
Diana_Didnia 02/03/2008 18:32 Fajny pomysł na rozwinięcie akcji chociaż opisane nie jest to zbyt dobrze. Sporo błędów. Zdziwiło mnie też kilka rzeczy, np to, że "Harry nie był w stanie pocieszyć Rona" Przecież to Harry kochał Ginny i chyba on również powinien się chociaż przejąć. Z twojego opisu wynikało, że niebyt go ta sytuacja obchodzi. Dziwna była też ta długa nieobecność nauczycieli. W książkach w takich sytuacjach zjawiali się oni o wiele szybciej.
biala93dnia 23/07/2008 14:36 Robi sie co raz ciekawiej!!
Małe błedy jak np :
"(...)- Oczywiście - McGonagall ocknęła się i podniosła głos. - Wszyscy uczniowie mają natycmiast iść z opikunami domów do swoich wież.(...)
hmmm... wyjasnienie bledu :
Gryffindor, i Huffelupuff maja swoje domy w wiezach a pozostale domy sa w lochach...
ale ogolnie bardzo mi sie podoba twoij artykul!!
daje W
Siwanndnia 07/08/2008 14:36 No no no coraz lepiej i ciekawiej . Twoja historia trzeba przyznać trzyma w napięciu. Nadal daję P, ale tylko dlatego, że mam nadzieję że następne części będą jeszcze lepsze
Tibia, Porady prawne, Kamień Filozoficzny, Komnata Tajemnic, Więzień Azkabanu, Czara Ognia, Harry Potter i Zakon Feniksa, Książe Półkrwi
Emma Watson - Hermiona Granger, Rupert Grint - Ron Weasley, Gary Oldman - Syriusz Black, Alan Rickman - Snape, Daniel Radcliffe - Harry Potter