Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Test wiedzy o Remusi...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Nieoryginalna

Każdy ma swojego ulubionego Huncwota. Jeśli Twoim jest Remus, sprawdź swoją wiedzę o Lupinie w ty...
>> Czytaj Więcej

Noworoczne postanowi...

Kategoria: Inne
Autor: Prefix użytkownikafuerte

Tłumaczenie artykułu zamieszczonego na Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Ranking eliksirów i ...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Ranking eliksirów; artykuł jest tłumaczeniem tekstu zamieszczonego na Pottermore.
>> Czytaj Więcej

W świetle życia Dean...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Tłumaczenie tekstu o Deanie Thomasie.
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: PaulaSmith

Numer Magiczne rodziny stworzyli: CoSieDzieje, Angelina Johnson, ulka_black_potter, Nieoryginalna...
>> Czytaj Więcej

To J.K.Rowling ustal...

Kategoria: Teorie, przemyślenia...
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Artykuł jest tłumaczeniem tekstu zamieszczonego w serwisie Mugglenet.
>> Czytaj Więcej

Gra Trivial Pursuit ...

Kategoria: Recenzje
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Krótka recenzja gry Trivial Pursuit: Harry Potter
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]4. Rita pisze p...

Tytuł: 4. Rita pisze ponownie
Seria: Rozkwit odwagi (Courage Rising)
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Harry spędza wakacje, wynajmując pokój w Dziurawym Kotle. Pewnego dnia spotyka Hermionę i jej rod...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Prawdziwy ojciec

Tytuł: Prawdziwy ojciec
Seria: Dziewczyna z porcelany
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikaAlette

Gdyby wcześniej był bardziej wnikliwy, bardziej dokładny, zauważyłby. Zaślepiły go własne przekon...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Andrew Rogers

Tytuł: Andrew Rogers
Seria: Dziewczyna z porcelany
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikaAlette

To pochmurne niebo, ta biedna roślinność nosiła w sobie nutę nostalgii, chociaż nie miał pewności...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział I

Tytuł: Rozdział I
Seria: Niewolnik własnych myśli
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Życie pełne jest wyborów człowieka i wyrzeczeń, jakie musi ponieść, by ich dokonać. Jednak dla n...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Ten świat jest...

Tytuł: Ten świat jest...
Seria: Dziewczyna z porcelany
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikaAlette

Nie patrz wstecz, nie myśl o przeszłości. Ona nie ma znaczenia. Ona nie istnieje. Przyszłość, tyl...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Nad rzeką dla ś...

Tytuł: Nad rzeką dla świata
Seria: Dla większego dobra
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaMikasa

Jak mógł wyglądać typowy dzień dwumiesięcznej przyjaźni Dumbledore'a i Grindelwalda?
>> Czytaj Więcej

[NZ]Przynęta

Tytuł: Przynęta
Seria: Potter musi umrzeć
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikaBluecube

Potter musi umrzeć - rozdział 3
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 40
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
44,103 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 250
Było: 16.01.2020 20:17:01
Napisanych artykułów: 1,060
Dodanych newsów: 10,025
Zdjęć w galerii: 21,280
Tematów na forum: 3,668
Postów na forum: 311,114
Komentarzy do materiałów: 218,789
Rozdanych pochwał: 3,209
Wlepionych ostrzeżeń: 4,144
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  RAVENCLAW!

Gryffindor
Punktów: 1599
uczniów: 3266
Hufflepuff
Punktów: 1705
uczniów: 3195
Ravenclaw
Punktów: 2626
uczniów: 3955
Slytherin
Punktów: 541
uczniów: 3277

Ankieta
W hogwarckim zamku wysiada piec i na dwa dni odwołane są lekcje. Co robisz?

zakładam najgrubszą szatę i lecę na błonia ulepić całą rodzinę bałwanów w szalikach mojego hogwarckiego domu
8% [6 głosów]

korzystam z jednego z tajnych przejść i uciekam do Trzech Mioteł, gdzie rozgrzeje mnie miód pitny
39% [28 głosów]

kradnę sanki ze składzika Filcha i lecę z kolegami na górkę do Hogsmeade. Aberforth dostanie szału!
10% [7 głosów]

zakładam na siebie cztery warstwy ubrań i idę do biblioteki czytać książkę o gościu, który utknął samotnie na tropikalnej wyspie
11% [8 głosów]

biorę Lunę pod ramię i lecimy pojeździć na łyżwach na zamarzniętym jeziorze. Wielka Kałamarnica będzie nas gonić!
17% [12 głosy]

zwołuję drużynę na trening Quidittcha - przerzucanie kafla przez oblodzone obręcze - to jest dopiero widok!
10% [7 głosów]

pakuję różdżkę oraz śrubokręt i idę pomóc skrzatom w naprawie pieca - lekcje są zbyt ważne, żeby je opuszczać
4% [3 głosy]

Ogółem głosów: 71
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 17.12.19

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P]Valerie Adams ostatnio widziano 21.01.2020 o godzinie 16:14 w Chatka Hagrida
HufflepuffElizabeth Cooper ostatnio widziano 21.01.2020 o godzinie 00:06 w Kuchnia
RavenclawRuby Anderson ostatnio widziano 20.01.2020 o godzinie 23:59 w Kuchnia
HufflepuffElizabeth Cooper ostatnio widziano 20.01.2020 o godzinie 23:31 w Kuchnia
RavenclawRuby Anderson ostatnio widziano 20.01.2020 o godzinie 23:22 w Kuchnia
HufflepuffLouise Lainey ostatnio widziano 20.01.2020 o godzinie 22:48 w Kuchnia
Co nowego na planie "Księcia Półkrwi"?
Książe PółkrwiDzi?ki stronie Emma-Watson-Fans.net mo?emy pozna? kolejne sekrety powstaj?cej w?a?nie ekranizacji szóstej cz??ci przygód Harryego Pottera! Jak wiemy, scen do nakr?cenia pozosta?a ju? nie wiele, bowiem planowo prace ko?cz? si? wraz z nadej?ciem ostatnich dni maja. W ka?dym razie dowiedzieli?my si?, jaka nowa scena zosta?a ostatnio nakr?cona. Tak, nowa w tym przypadku to dobre s?owo, bowiem w scenariuszu pojawi?y si? kolejne rozbie?no?ci w porównaniu z ksi??k?. Tym razem (oprócz wcze?niej ju? zapowiedzianej sceny w Norze - klik), b?dziemy mogli obejrze? scen? w której Ron pomaga wygra? Gryfonom mecz Quidditcha, tym samym zdobywaj?c puchar dla swego domu i promieniuj?cy rado?ci? ca?uje si? z Lavender, pod czujnym i zazdrosnym okiem Hermiony. Oczywi?cie, sceny takiej nie ma w ksi??ce, bo kiedy rozgrywa si? fina?owy mecz Gryfonów, Harry za u?ycie na Draco Malfoyu zakl?cia Sectumsempry odbywa w?a?nie szlaban w ciemnych czelu?ciach lochów u profesora Snape'a.

Z tego samego artyku?u dowiadujemy si? przy okazji tak?e o wygl?dzie Lavedner. Mimo i? aparycja aktorki j? graj?cej jest ju? nam znana od dawna, to wci?? nie wiedzieli?my jak zostanie ucharakteryzowana do roli panny Brown. Teraz znamy ju? odpowied? na to pytanie, cho? niestety nie dysponujemy ?adnym zdj?ciem, które dope?ni?o by ten obraz. W ka?dym razie, ?ród?a donosz?, ?e Lavender to dziewczyna o k?dzierzawych w?osach, nosz?ca okulary.

To jednak nie koniec nowo?ci... Producent David Heyman oraz re?yser David Yates, postanowili nanie?? jeszcze jedn? zmian?, a mianowicie, zdecydowali si? na ca?kowicie pomini?cie postaci Katie Bell. A nieszcz??liw? ofiar? z?owieszczego naszyjnika z opali stanie si?... Cho Chang. Wi?cej szczegó?ów u ?ród?a informacji, czyli pod tym linkiem!

?ród?o: Emma-Watson-Fans.net i TVWatchOnline.Tripod.com

Podziel się z innymi: Delicious Facebook Google Live Tweet This Yahoo
Facebook - Lubię To:


Komentarze
avatar
Safiram  dnia 16.03.2008 11:41
Wszelkie żenady pobite...
Cho już dzięki Yatesowi została przecież zdrajczynią, to czemu nie może też zostać uderzona klątwą naszyjnika, no nie?
Żal.pl ...
No i jeszcze ta scena z quidditchem - kolejna żenada.
Czy to możliwe, żeby pobić taką żenadę jak ekranizacja ZF? Okazuje się, że Yates jest na dobrej drodze do tego...
avatar
madziawisnia  dnia 16.03.2008 11:54
Safiramie...i znów się z Tobą zgadzam. To jest irytujące. Nie rozumiem z jakiej racji pomijają osobę Katie Bell. Widzieliśmy już aktorkę, która ją gra w pierwszej części, więc dlaczego nie moglibyśmy ujrzeć jej ponownie w tak znaczącym zdarzeniu? Eh...Cho jest ponownie naznaczona przez reżysera; jak nie zdrajczyni to cierpiąca ofiara. Co do sceny Ron i Lavender-czy była kiedykolwiek jakaś scena w filmie, w której nie byłoby Harrego? Nie mam pojęcia jak oni to chcą wykonać.
avatar
Lucio  dnia 16.03.2008 12:23
No i po co robić takie rozbieżności!? Kto się na to zgadza! To przedostatni film i powinien być jak najlepiej odwzorowany gdyż będzie po części nawiązywał do 7 części.
avatar
Good Yaxley  dnia 16.03.2008 12:25
Harry Potter i Książę Półkrwi- film na podstawie książki Tak to możemy określić ale ekranizacją książki nigdy :upset: :(
avatar
Klaudia@Harry Potter  dnia 16.03.2008 13:20
Jak ja tego nie lubie. Harry Potter i Książe Półkrwi nie będzie za bardzo zgodny z książką:upset:. Moim zdaniem DAVID YATES nie powinien zostać reżyserem tego filmu.
avatar
Fidelisa  dnia 16.03.2008 13:22
No tak... Nie zdziwię się, jeśli zrobią z tej biednej Cho Księcia Półkrwi. Dziewczyna niedługo zagra dziesięć postaci naraz dzięki naszemu kochanemu Yatesowi...
avatar
Safiram  dnia 16.03.2008 13:42
madziawisnia dnia 03/16/2008 11:54
Safiramie...i znów się z Tobą zgadzam. To jest irytujące. Nie rozumiem z jakiej racji pomijają osobę Katie Bell. Widzieliśmy już aktorkę, która ją gra w pierwszej części, więc dlaczego nie moglibyśmy ujrzeć jej ponownie w tak znaczącym zdarzeniu? Eh...Cho jest ponownie naznaczona przez reżysera; jak nie zdrajczyni to cierpiąca ofiara. Co do sceny Ron i Lavender-czy była kiedykolwiek jakaś scena w filmie, w której nie byłoby Harrego? Nie mam pojęcia jak oni to chcą wykonać.

W tej części akurat musi być taka scena. A przynajmniej musi być ze względu na zachowanie ładu wydarzeń. Bo jak zrobiś "Spinner's End"?
Chmm... chociaż znająć Yatesa, to Harry zobaczy jak składają Przysięgę Wieczystą na Pokątnej... Tylko... Czy będzie Pokątna? Żal, żal, żal... Już nawet nie próbuję liczyć na rozdział "Ten inny minister", bo cóż on dla Yatesa znaczy?
A co do Ron i Lavender - myślę, że to będzie w Pokoju Wspólnym, bo skoro nie będzie aresztu Harry'ego, to on w nim będzie... :/

Fidelisa dnia 03/16/2008 13:22
No tak... Nie zdziwię się, jeśli zrobią z tej biednej Cho Księcia Półkrwi. Dziewczyna niedługo zagra dziesięć postaci naraz dzięki naszemu kochanemu Yatesowi...

Nie no, wiesz co... Księcia Półkrwi od razu? Przecież ona będzie jednym ze Śmierciożerców :D Chociaż może dostanie jeszcze epizod jako Slughorn - napchają jej kilka poduszek pod ubranie i już będzie...
W końcu Yates jest do wszystkiego zdolny...
avatar
Nimfadora777  dnia 16.03.2008 13:55
Dużo zmian... Ale że Ron z Lavender będą się całować... Tego się nie spodziewałam...;)
avatar
Fidelisa  dnia 16.03.2008 14:07
Safiram napisał:
Przecież ona będzie jednym ze Śmierciożerców Chociaż może dostanie jeszcze epizod jako Slughorn - napchają jej kilka poduszek pod ubranie i już będzie...

Sporo ról się dla niej znajdzie. Pamiętajmy, że jeszcze nie obsadzili chociażby Ksenofiliusa....
avatar
Serpensortia  dnia 16.03.2008 14:23
Że CO?! Że w aferze naszyjnikowej weźmie udział Cho Chang? To żart prawda? Boże! Po prostu nienawidzę Davita Yatesa! Kto my pozwolił na kręce nie 6. i 7. części po tym, co zrobił z częścią 5.?! Uh... Porażka...
avatar
ginny_basiecza  dnia 16.03.2008 14:37
Znowu wszystko pomieszali ;/ Ale trudno. Nie umiem się doczekać sceny pocałunku Lavender z Ronem :D pzdr
avatar
MarlenQa  dnia 16.03.2008 15:14
Ale bez sensu...Cho Chang zamiast Katie Bell..znając życie, to w filmie Katie będzie odgrywała taką rolę, jakby się nic nie stało, czyli będzie nadal grała w Quiditcha i nikt jej nie będzie musiał zastępować...;/ Nienawidze jak film nie jest zgodny z książką...:@
avatar
Prefix użytkownikaareczek38  dnia 16.03.2008 15:24
Jedna aktorka wiecej to chyba nie kłopot? Powinni się trzymać faktów :mad:, a nie wymyślać sobie wydarzenia i mieszać postacie. Może zamiast Rona otruje się Flitwick? :lol:
avatar
to_be_like_Ginny  dnia 16.03.2008 15:48
Nieee no na cyce im padło...jak mogli tą durną Cho Chang dać..a co to za problem z Katie byłaby taka sama scena..no nie i jeszcze z tym Ronem..już sie zaczyna ..Uhhh !!!!!!!:upset::upset: Ale jestem wkurzona !
Załoze sie,że to będzie następna porażka..a już wole ne mowic o 7 cześci :sourgrapes:
avatar
Limonka  dnia 16.03.2008 16:10
A ja jestem za wprowadzonymi zmianami. Nie są one znaczące, a jak dla mnie, umilą film. Mogli by tylko dodać jakieś sceny z Draco, zamiast je wycinać, ale cóż, nie narzekam. W końcu, Tom powiedział, że czytał i książkę i scenariusz, a nie może sobie przypomnieć żadnej wyciętej sceny, więc może nie będzie tak źlee.

W ogóle, co to Wam za różnica, czy naszyjnika dotknie Katie, czy Cho? Bo jak dla mnie - żadna. Czepiania się dodatkowej sceny z Lavender już ZUPEŁNIE nie rozumiem. Myślę, że niektórzy wmówili sobie, że będzie Yates - będzie źle i czepiają się nieistotnych faktów! Spójrzcie ile w poprzednich filmach (tych przez Zakonem) było dodanych i zmienionych scen, a to nie Yates był reżyserem.
avatar
Prefix użytkownikapanna-granger  dnia 16.03.2008 17:02
Wiedziałam! Mówiłam, że wykasują Secrumsemprę!! A Lavender nie nosi okularów!! Nie chce mi sie dłużej krytykować...
avatar
monia_snape  dnia 16.03.2008 17:09
Szkoda sectumsempry- to jedna z najlepszych scen w książce, a co do Cho to o ile pamiętam (możliwe że się mylę ) jest starsza niż Potter. Ohh... jeszcze trochę to film nie będzie na podstawie książki:( Szkoda
avatar
Limonka  dnia 16.03.2008 17:13
Nie no, zaraaaaaz! Przecież nigdzie nie było powiedziane, że wytną Sectusemprę! NIE MOGĄ tego wyciąć! Jeżeli to zrobią, cofam wszystkie komentarze broniące Yatesa i reszty, i przyłączam się do zbiorowego lamentu. Aczkolwiek, uważam, że wcale tego nie wycieli xP.
avatar
Safiram  dnia 16.03.2008 17:20
Limonka dnia 03/16/2008 16:10
A ja jestem za wprowadzonymi zmianami. Nie są one znaczące, a jak dla mnie, umilą film. Mogli by tylko dodać jakieś sceny z Draco, zamiast je wycinać, ale cóż, nie narzekam. W końcu, Tom powiedział, że czytał i książkę i scenariusz, a nie może sobie przypomnieć żadnej wyciętej sceny, więc może nie będzie tak źlee.

Jesteś za zmianami, ale jednak jeśli zmienią coś z Draco, to źle? Może mi np. zależy na tym, żeby nie zmieniali fabuły?

W ogóle, co to Wam za różnica, czy naszyjnika dotknie Katie, czy Cho? Bo jak dla mnie - żadna. Czepiania się dodatkowej sceny z Lavender już ZUPEŁNIE nie rozumiem. Myślę, że niektórzy wmówili sobie, że będzie Yates - będzie źle i czepiają się nieistotnych faktów! Spójrzcie ile w poprzednich filmach (tych przez Zakonem) było dodanych i zmienionych scen, a to nie Yates był reżyserem.


Bardzo Cię proszę - podaj mi jakiś przykład. Bo takich przeinaczeń jak w ZF (czyli np. zrobienie z Cho zdrajczyni) nie było nigdzie. Dwie pierwsze ekranizacje trzymały się książki, a w WA wszystko było ok - może i niektóre sceny były trochę zmienione, ale najważniejsze, że ogólnie były wierne książce i miały klimat. A w ZF zabrakło obu tych czynników. CO była okrojona i trochę pozmieniana, to fakt, ale nie było jakichś rażących przeinaczeń.

Swoją drogą to ciekawe jak Ron pomoże zdobyć puchar quidditcha, skoro (idąc za ekranizacją ZF) nawet nie jest w drużynie...
avatar
Isabelle  dnia 16.03.2008 18:49
Mi również nie przeszkadzają te zmiany, tym bardziej, że są one tak mało znaczące. A co do Yatesa to ludzie... Uwzięliście się na niego. W TAKICH zmianach więcej do gadania ma od reżysera producent i scenarzysta. A poza tym to będę bronić Yatesa, bo ze wszystkich reżyserów miał on najtrudniejsze zadanie. Po pierwsze, jako jedyny musiał przenieść tak obszerny materiał na ekran, po drugie, bądź co bądź to jego pierwsza tego typu produkcja. Poza tym skoro Rowling na te wszystkie zmiany pozwala, to znaczy, że nawet ona tego tak nie przeżywa.

Tak na marginesie... śmieszy mnie Wasze porównywanie pierwszych dwóch filmów do Zakonu. Porównajcie sobie jaką objętość mają obie książki i teraz pomyślcie, że musicie napisać tak samo szczegółowe streszczenie np. pierwszej i piątej książki i zmieścić się dajmy na to na 2 stronach. Niewykonalne prawda?

Chociaż może dostanie jeszcze epizod jako Slughorn - napchają jej kilka poduszek pod ubranie i już będzie...

Musze Cię rozczarować, ale rola Slughorna jest już dawno obsadzona i ma ją genialny Jim Broadbent.
avatar
Limonka  dnia 16.03.2008 19:59
Jesteś za zmianami, ale jednak jeśli zmienią coś z Draco, to źle? Może mi np. zależy na tym, żeby nie zmieniali fabuły?

Ale widzisz, w Zakonie Draco został prawie całkowicie wycięty, ba, we wszystkich filmach większość scen z nim jest pomijana, a jednak dalej bronię Yatesa i reszty ekipy. I wydaje mi się, że jest różnica między usunięciem jednej z kluczowych scen (Sectusempra), a pominięciem mało ważnej postaci (Katie Bell).

Bardzo Cię proszę - podaj mi jakiś przykład. Bo takich przeinaczeń jak w ZF (czyli np. zrobienie z Cho zdrajczyni) nie było nigdzie.

Skrzeloziele w Czarze Ognia. Nie pamiętam szczegółów, ale w tej sprawie było nieźle namieszane. Poza tym, tak jak pisała Isabelle, pierwsze książki mają znacznie mniej skomplikowaną i zawiłą fabułę, o tym że są dużo krótsze nie wspominając.
avatar
Safiram  dnia 16.03.2008 20:10
Isabelle dnia 03/16/2008 18:49
Mi również nie przeszkadzają te zmiany, tym bardziej, że są one tak mało znaczące. A co do Yatesa to ludzie... Uwzięliście się na niego. W TAKICH zmianach więcej do gadania ma od reżysera producent i scenarzysta. A poza tym to będę bronić Yatesa, bo ze wszystkich reżyserów miał on najtrudniejsze zadanie. Po pierwsze, jako jedyny musiał przenieść tak obszerny materiał na ekran, po drugie, bądź co bądź to jego pierwsza tego typu produkcja. Poza tym skoro Rowling na te wszystkie zmiany pozwala, to znaczy, że nawet ona tego tak nie przeżywa.

Tak na marginesie... śmieszy mnie Wasze porównywanie pierwszych dwóch filmów do Zakonu. Porównajcie sobie jaką objętość mają obie książki i teraz pomyślcie, że musicie napisać tak samo szczegółowe streszczenie np. pierwszej i piątej książki i zmieścić się dajmy na to na 2 stronach. Niewykonalne prawda?

Ale czy ja mówię o dokładnym odwzorowaniu książki? Ja mówię o przeinaczaniu faktów z książki...
Jakoś w WA Cuaron sobie poradził idealnie.
Co do Yatesa - i właśnie o to chodzi, że nie daje się laika do TAKIEJ produkcji, która zarabia niemal miliard dolarów. Nie daje się laika kompozytorskiego (czyli pana Hoopera, który kompletnie zniszczył już poziom muzyczny serii, tak znakomicie budowany przez Williamsa w trzech pierwszych ekranizacjach. Doyle może trochę zawiódł, ale to już jest kompletna pomyłka...) do TAKIEJ produkcji.
A scenarzysta nie ma nic do gadania z reżyserem. A producent... Producent akceptuje bądź nie abstrakcje Yatesa.
Co do Rowling - ja myślę, że ona ma ekranizacje w... no właśnie tam je ma. Cuaron i Williams swoim WA stworzyli nadzieję, że będzie rewelacyjnie prowadzona seria, a tymczasem seria od CO leci w doł.
Jeszcze tak co do objętości książek - raczej Yatesa to mało obchodzi, że to najdłuższa książka i nie da wszystkiego, bo zrobił z niej najkrótszą ekranizację. Więc nie zwalaj winy na objętość książki, bo mogli zrobić film o 20 minut dłuższy i włożyć naprawdę dużo obciętych wątków (np. quidditcha) i nie robić z Cho zdrajczyni.

Musze Cię rozczarować, ale rola Slughorna jest już dawno obsadzona i ma ją genialny Jim Broadbent.

Rozczarować? Każde spojrzenie mniej na Katie Leung to chwila szczęśliwa dla mnie, bo ona mi kompletnie nie pasuje do roli Cho.
Co do aktora to nie kojarzę, ale mam nadzieję, że się spisze ;)
avatar
Isabelle  dnia 16.03.2008 21:16

Więc nie zwalaj winy na objętość książki, bo mogli zrobić film o 20 minut dłuższy i włożyć naprawdę dużo obciętych wątków (np. quidditcha) i nie robić z Cho zdrajczy


Dodatkowe 20 min i wszystkie sceny? Jejciu, taki zlepek wszystkiego i poupychanie wszelkich szczegółów to by była dopiero porażka... Ludzie nie czytający Pottera (a ta, dla takich również jest ten film) w ogóle by się nie połapali kto jest kto. A wprowadzanie np. Marietty, całego zamieszania wokół niej które było w książce (przedstawienie postaci, sytuacji rodzinnej) byłaby całkowicie zbędna i zajmowała czas. Poza tym jakoś nie widzę, by te zmienione wątki jakoś straszliwie wpłynęły na fabułę. To tzw. kosmetyka.

Ale czy ja mówię o dokładnym odwzorowaniu książki? Ja mówię o przeinaczaniu faktów z książki...
Jakoś w WA Cuaron sobie poradził idealnie.

Przeinaczanie również wiąże się z niedokładnym odwzorowaniem treści. A czasem jeśli chce się o czymś widzom zasygnalizować, zamiast upychać na siłę jakiś wątek, można go w miarę zgrabnie przekształcić, byle tylko sens został ten sam. I powiedz, co takiego się stało, że nie było Marietty, a była Cho? Można się bulwersować gdyby to była Ginny, Luna albo Hermiona. Ale taki szczegół chyba nie niweczy całego sensu fabuły prawda?

Co do Yatesa - i właśnie o to chodzi, że nie daje się laika do TAKIEJ produkcji, która zarabia niemal miliard dolarów.


Jednak nazwisko Yatesa przyciągnęło więcej widzów, niż zrobił to Cauron. WA przyniósł najmniej dochodu ze wszystkich części, więc niestety o jego powrocie nie ma co marzyć. Poza tym on nie musiał wprowadzać zbyt wiele zmian, bo fabuła książki była krótsza.

A scenarzysta nie ma nic do gadania z reżyserem. A producent... Producent akceptuje bądź nie abstrakcje Yatesa.

Oj ma, oj ma... Wszystko co widzimy na ekranie to nie praca jednej osoby, a całej ekipy. Każdy ma mniejszy lub większy wkład. I tak się składa, że Heyman ma większą władzę od Yatesa, więc równie dobrze "winę" można zwalić na niego. To producenci angażują ekipę.

Przy okazji... Jim to zdobywca Oscara za film Iris i ostatnio także laureat Złotego Globu. Zagrał m. in. w Dzienniku Bridget Jones, Moulin Rouge, Gangach Nowego Jorku, Opowieściach z Narnii...
avatar
Safiram  dnia 16.03.2008 22:39
Dodatkowe 20 min i wszystkie sceny? Jejciu, taki zlepek wszystkiego i poupychanie wszelkich szczegółów to by była dopiero porażka... Ludzie nie czytający Pottera (a ta, dla takich również jest ten film) w ogóle by się nie połapali kto jest kto. A wprowadzanie np. Marietty, całego zamieszania wokół niej które było w książce (przedstawienie postaci, sytuacji rodzinnej) byłaby całkowicie zbędna i zajmowała czas. Poza tym jakoś nie widzę, by te zmienione wątki jakoś straszliwie wpłynęły na fabułę. To tzw. kosmetyka.

A czy ja powiedziałem, że wszystkie? Quidditch to powiedzmy 10 minut (cała otoczka z nim, nie tylko mecz). Można było przedłużyć scenę rozróby w szkole zrobionej przez Freda i George'a oraz można było dać nieco więcej Dursleyów (np. rozmowę o dementorach) - i to jest właśnie te 20 minut, których brakuje w filmie.

Przeinaczanie również wiąże się z niedokładnym odwzorowaniem treści. A czasem jeśli chce się o czymś widzom zasygnalizować, zamiast upychać na siłę jakiś wątek, można go w miarę zgrabnie przekształcić, byle tylko sens został ten sam. I powiedz, co takiego się stało, że nie było Marietty, a była Cho? Można się bulwersować gdyby to była Ginny, Luna albo Hermiona. Ale taki szczegół chyba nie niweczy całego sensu fabuły prawda?

Ale mi właśnie chodziło o to, że Yates przeinacza. A z Cho zrobił zdrajczynię, którą nie jest w książce, a to przez dwie części całkiem ważna postać...

Jednak nazwisko Yatesa przyciągnęło więcej widzów, niż zrobił to Cauron. WA przyniósł najmniej dochodu ze wszystkich części, więc niestety o jego powrocie nie ma co marzyć. Poza tym on nie musiał wprowadzać zbyt wiele zmian, bo fabuła książki była krótsza.

Nikogo nie przyciągnęło nazwisko Yatesa, wiemy o tym dobrze. To, co ludzi przyciąga do kina to "Harry Potter" w tytule.
A dlaczego WA zarobił najmniej? Powodów było kilka: pierwsza zmiana na krześle reżyserskim (i to na takiego reżysera), widoczna we wszech obecnych trailerach, tapetach, zdjęciach (itp., itd.) zmiana klimatu na bardziej mroczny. Cuaron nie przejmował się tym (i bardzo dobrze!), że na film będą chciały iść małe dzieci i zrobił widowisko tak samo, jak wygląda książka - czuć mroczny klimat i widać ile swojej wyobraźni Cuaron włożył w swoich dementorów (nie tak jak Yates, który stworzył to "coś", co niby jest dementorami). Przypuszczam, że właśnie to śmiałe posunięcie tego wspaniałego reżysera zadecydowało o mniejszych wpływach. Dlaczego zatem CO zarobiła więcej? Bo zauważono, że zmiana reżyserów była dobra. Jednak kolejna (czyli z Cuarona na Newella) już tak udana nie była. No i teraz pozostaje pytanie: dlaczego ZF tyle zarobił? Według mnie dlatego, że jego premiera odbyła się już po wydaniu ostatniego tomu serii. Więc co zrobili zdesperowani fani? Rzucili się do kin. No i to był ich błąd...

Oj ma, oj ma... Wszystko co widzimy na ekranie to nie praca jednej osoby, a całej ekipy. Każdy ma mniejszy lub większy wkład. I tak się składa, że Heyman ma większą władzę od Yatesa, więc równie dobrze "winę" można zwalić na niego. To producenci angażują ekipę.

Producent ma za zadanie tylko zwiększyć ilość $ dochodu. Myślisz, że mu zależy na spełnieniu oczekiwań? Film i tak czy tak zarobi krocie...

Przy okazji... Jim to zdobywca Oscara za film Iris i ostatnio także laureat Złotego Globu. Zagrał m. in. w Dzienniku Bridget Jones, Moulin Rouge, Gangach Nowego Jorku, Opowieściach z Narnii...

Pewnie jak go zobaczę na ekranie to skojarzę z któregoś z wyżej wymienionych filmów - nie chce patrzyć na jego filmografię, bo na pewno znajdzie się tam jego zdjęcie - a narazie nie jestem gotowy, żeby zobaczyć jak Slughorn będzie wyglądał w filmie w porównaniu z książką...
avatar
Isabelle  dnia 16.03.2008 23:11
Quidditch to powiedzmy 10 minut (cała otoczka z nim, nie tylko mecz). Można było przedłużyć scenę rozróby w szkole zrobionej przez Freda i George'a oraz można było dać nieco więcej Dursleyów (np. rozmowę o dementorach) - i to jest właśnie te 20 minut, których brakuje w filmie.

Ale czy te sceny są takie ważne? NIE. Skoro tak uparcie mówisz, że powinna być Marietta, to ją chyba też powinni wprowadzić, prawda? Kolejna postać, kolejne minuty... i z 20 robi się znacznie więcej.

Ale mi właśnie chodziło o to, że Yates przeinacza. A z Cho zrobił zdrajczynię, którą nie jest w książce, a to przez dwie części całkiem ważna postać...

Ehh tą kwestię już wytłumaczyłam. To bardziej kosmetyczne zmiany niż niszczące fabułę fragmenty. Jo na to pozwoliła. A na pewno nikomu nie zależy tak jak jej, by z dzieła które stworzyła i poświęciła mu tyle serca, czasu i energii zrobić byle co.

Cuaron włożył w swoich dementorów (nie tak jak Yates, który stworzył to "coś", co niby jest dementorami)

To graficy są odpowiedzialni za wygląd takich postaci. A ich zmiana również nastąpiła.

To, co ludzi przyciąga do kina to "Harry Potter" w tytule.

Gdy Cauron był reżyserem czar Pottera nie zadziałał. A realizował on już filmy familijne.

Według mnie dlatego, że jego premiera odbyła się już po wydaniu ostatniego tomu serii. Więc co zrobili zdesperowani fani? Rzucili się do kin. No i to był ich błąd

Zakon Feniksa miał premierę przed wydaniem siódmego tomu. Więc Twoja teoria upada.

Producent ma za zadanie tylko zwiększyć ilość $ dochodu. Myślisz, że mu zależy na spełnieniu oczekiwań? Film i tak czy tak zarobi krocie.

Haha, ależ oczywiste, że mu zależy! Jest inwestorem produkcji, a skoro płaci to wymaga prawda? Zatrudnia wszystkie potrzebne mu osoby w tym reżysera. Skoro to robi, to znaczy, że mu on odpowiada. Chyba, ze uważasz że jest bezsilny!

Poza tym nie mówmy o tym kto ile robi i co od kogo zależy, bo to już sprawa tych wszystkich którzy film tworzą, a my nie mamy możliwości by się o tym wszystkim wiedzieć. Nie znamy relacji reżyser - scenarzysta - producent. Dlatego ja nie pozwolę ani chwalić, ani obwiniać jedną osobę za wszystko, bo każdy z ekipy czegoś dokonał.

nie jestem gotowy, żeby zobaczyć jak Slughorn będzie wyglądał w filmie w porównaniu z książką.

Więc chyba w tym tkwi Twój problem... Każdy z nas czytając książkę tworzy swój własny obraz postaci. A Ty chyba nie potrafisz zaakceptować tej stworzonej przez ekipę HP.
avatar
Safiram  dnia 17.03.2008 14:38

Ale czy te sceny są takie ważne? NIE. Skoro tak uparcie mówisz, że powinna być Marietta, to ją chyba też powinni wprowadzić, prawda? Kolejna postać, kolejne minuty... i z 20 robi się znacznie więcej.

Tak, są ważne. A dlaczego? Bo wtedy ZF nie miałby na ekranie jednego wątku...
Co do Marietty - naprawdę, takie trudne, żeby Cho ją przedstawiła jako swoją przyjaciółkę...
Ehh tą kwestię już wytłumaczyłam. To bardziej kosmetyczne zmiany niż niszczące fabułę fragmenty. Jo na to pozwoliła. A na pewno nikomu nie zależy tak jak jej, by z dzieła które stworzyła i poświęciła mu tyle serca, czasu i energii zrobić byle co.

No pewnie... to co to za różnica, czy Harry będzie w KP z Hermioną, czy z Ginny? Przecież to zmiany kosmetyczne...

To graficy są odpowiedzialni za wygląd takich postaci. A ich zmiana również nastąpiła.

Graficy są odpowiedzialni, ale to REŻYSER akceptuje ich wygląd. Z tego co napisałaś wynika, że według Ciebie rezyser jednego dnia mówi: "a zróbcie mi na jutro dementorów. No i jeszcze tam projekcik przepowiedni. No i wmontujcie to od razu". A następnego dnia ta scena jest już w filmie.
Poza tym są też graficy tacy, którtzy robią "concept arty" postaci. No i to REŻYSER (REŻYSER!) wybiera spośród tych artów ten, który mu najbardziej pasuje.

Gdy Cauron był reżyserem czar Pottera nie zadziałał. A realizował on już filmy familijne.

Tak... Masz rację. Całkowitą. Film zarobił ledwo 860mln $ (o ile dobrze pamiętam) - zyski po prostu zerowe.
Haha, ależ oczywiste, że mu zależy! Jest inwestorem produkcji, a skoro płaci to wymaga prawda? Zatrudnia wszystkie potrzebne mu osoby w tym reżysera. Skoro to robi, to znaczy, że mu on odpowiada. Chyba, ze uważasz że jest bezsilny!


Widać średnio mu zależy, skoro pozwala na wpuszczenie takich filmów jak ZF...
No i powtórzę się: choćby do kina wszedł gniot, producent na filmie z "Harry Potter" w tytule i tak zarobi krocie.
Poza tym nie mówmy o tym kto ile robi i co od kogo zależy, bo to już sprawa tych wszystkich którzy film tworzą, a my nie mamy możliwości by się o tym wszystkim wiedzieć. Nie znamy relacji reżyser - scenarzysta - producent. Dlatego ja nie pozwolę ani chwalić, ani obwiniać jedną osobę za wszystko, bo każdy z ekipy czegoś dokonał.

Taaa... każdy coś robi i jeszcze może nikt nad nimi nie panuje? Ktoś to musi zbierać do kupy, a tym kimś jest Yates...
Więc chyba w tym tkwi Twój problem... Każdy z nas czytając książkę tworzy swój własny obraz postaci. A Ty chyba nie potrafisz zaakceptować tej stworzonej przez ekipę HP.

Mój problem? Po prostu chcę jak najpóźniej zobaczyć kto będzie grał, żeby utrwalić sobie jeszcze moje wyobrażenie (tak, żeby mi po filmie nie wyleciało z głowy). Pasuje mi Snape, Syriusz (w trzeciej części, bo to co z nim zrobił Yates w piątej, to wzelkie pojęcia przechodzi), McGonagall, Dumbledore, Trelawney... Prawie wszyscy. Więc nie widzę u siebie jakiegoś problemu...
avatar
Hermiona3201  dnia 17.03.2008 16:03
No, po prostu beznadzieja! Jak mogą kolejny raz odwaracać kota ogonem, w filmach Cho ma zupełnie inną rolę niż w książce! I po co im to?? Nie
avatar
Limonka  dnia 17.03.2008 16:48
Tak, są ważne. A dlaczego? Bo wtedy ZF nie miałby na ekranie jednego wątku...
Co do Marietty - naprawdę, takie trudne, żeby Cho ją przedstawiła jako swoją przyjaciółkę...

Osobom, które nie czytały wcześniej książek, i tak już bardzo trudno było zrozumieć, o co chodziło w wielu momentach filmu. Każda dodatkowa postać jeszcze bardziej pogłębiła by ten efekt. Wiem, że nam, jako osobom dość dobrze zaznajomionym z treścią książek ciężko jest to zrozumieć, ale niestety - tak jest.

No pewnie... to co to za różnica, czy Harry będzie w KP z Hermioną, czy z Ginny? Przecież to zmiany kosmetyczne...

Naprawdę nie widzisz różnicy, między zamianą Ginny na Hermionę, a Marietty na Cho? To w takiej sytuacji szczerze współczuję.

No i to REŻYSER (REŻYSER!) wybiera spośród tych artów ten, który mu najbardziej pasuje.

Możesz mi wyjaśnić, skąd czerpiesz informacje na temat tego, jak wygląda współpraca Yatesa z Heymanem, Klovesem i resztą ekipy? Może masz jeszcze jakieś ważne informacje, ja chętnie napiszę o nich w newsie, jestem pewna, że użytkownicy będą zachwyceni.

Widać średnio mu zależy, skoro pozwala na wpuszczenie takich filmów jak ZF...

Cóż, rozumiem Cię, to naprawdę przykre, że David Heyman pracując przy Zakonie nie kierował się Twoją subiektywną opinią, łącze się w bólu.

Pasuje mi Snape, Syriusz (w trzeciej części, bo to co z nim zrobił Yates w piątej, to wzelkie pojęcia przechodzi)

Tya, Syriusz w WA był boski! Tylko cały czas nurtuje mnie fakt, czy dementorzy tatuowaniem zajmują się zawodowo, czy na zlecenie ;].
avatar
Safiram  dnia 17.03.2008 17:48
Osobom, które nie czytały wcześniej książek, i tak już bardzo trudno było zrozumieć, o co chodziło w wielu momentach filmu. Każda dodatkowa postać jeszcze bardziej pogłębiła by ten efekt. Wiem, że nam, jako osobom dość dobrze zaznajomionym z treścią książek ciężko jest to zrozumieć, ale niestety - tak jest.

Nie dziwię się, że trudno im zrozumieć, bo akcja w ZF pędziła 50 stron na minutę, więc trudno o to, żeby coś sobie mogli przemyśleć ;)
A te dodatkowe sceny (quidditch np.) trochę by spowolniły akcję... Ale trudno - widocznie żyjemy w takich czasach, gdzie bardziej ceni się niewyobrażalną prędkość akcji, a nie świetnie zrobione filmy (jak WA np.).

Naprawdę nie widzisz różnicy, między zamianą Ginny na Hermionę, a Marietty na Cho? To w takiej sytuacji szczerze współczuję.

Widzę, ale myśl o obu tak samo mnie irytuje...
Możesz mi wyjaśnić, skąd czerpiesz informacje na temat tego, jak wygląda współpraca Yatesa z Heymanem, Klovesem i resztą ekipy? Może masz jeszcze jakieś ważne informacje, ja chętnie napiszę o nich w newsie, jestem pewna, że użytkownicy będą zachwyceni.

Nie mam żadnych oficjalnych informacji, ale znam takie zabiegi z dodatków z płyt DVD z innych filmów. Rozumiem, że HP to wyjątkowa seria filmowa, która rządzi się innymi prawami.
Cóż, rozumiem Cię, to naprawdę przykre, że David Heyman pracując przy Zakonie nie kierował się Twoją subiektywną opinią, łącze się w bólu.

Mojej subiektywnej opinii? Zobacz sobie choćby na Filmweb (będę podawał od najwyższej średniej od użytkowników do najniższej):
1. Więzień Azkabanu - 8,05
2. Czara Ognia - 8,02
3. Kamień Filozoficzny - 7,7
4. Komnata Tajemnic - 7,69
5. Zakon Feniksa - 7,59
I tak się złożyło, że kolejność na Filmwebie jest taka jak u mnie (no, może dwie pierwsze ekranizacje traktuję na równi). Oczywiście różniły się nieco moje oceny (zawyżam tylko średnią Więźnia Azkabanu), ale kolejność ta sama.
A jeśli nie przekonuje Cię gust Polaków, to na IMDb Zakon Feniksa plasuje się na trzeciej pozycji wśród potterowych ekranizacji - za WA i CO.
Więc to nie jest moja subiektywna opinia raczej...
Tya, Syriusz w WA był boski! Tylko cały czas nurtuje mnie fakt, czy dementorzy tatuowaniem zajmują się zawodowo, czy na zlecenie ;].

A co komu jego tatuaże przeszkadzają? Tylko dodają jeszcze mroczniejszego klimatu, co jest niewątpliwym plusem ;)
A jeśli już mamy wytykać takie rzeczy to zobacz sobie na włosy Harry'ego z ZF jezyk
avatar
Sandra1232  dnia 17.03.2008 18:28
Jesli chodzi o ten pocałunek ERona to spoko. Moze byc ciekawie, ale toze znowu Cho jest ofiara ize w Zakonie feniksa ona była zdrajczynia strasznie mi to nie pasuje.
avatar
Isabelle  dnia 17.03.2008 20:01
Nie odpowiem Ci na wcześniejsze pytania, bo Limonka mnie wyręczyła, a ja zgadzam się w 100% z jej słowami. Poza tym nie chce mi się już cytować wszystkich Twoich odpowiedzi, choć do każdej mam zastrzeżenia. Widzę tylko, że o WSZYSTKO obwiniasz Yatesa, a on może mieć mniej do gadania niż Heyman (wzorowanie się na relacjach ekipy pracującej nad innymi filmami mnie nie przekonuje, bo to nie są żadne sztywne zasady). Zauważ, że w każdym wywiadzie aktorzy i ekipa mówią, że czują się na planie Pottera jak w rodzinie, często podkreślając nawet, że to różni ten film od innych. Myślisz, że twierdziliby tak, gdyby Yates był wielkim despotą i każdym szczegółem rządził według własnego "widzi mi się"?

A co komu jego tatuaże przeszkadzają? Tylko dodają jeszcze mroczniejszego klimatu, co jest niewątpliwym plusem

A może drażnią tak samo jak zamiana Marietty i Cho? W książce nie było napisane, że Black miał mnóstwo tatuaży. To nie zgodne z książką! I jakież to straszne prawda? (Podejrzewam, że gdyby Yates tak postanowił, to oczywiście to nie byłaby już w Twoim przekonaniu zaleta, ale wada.) A włosy Harry'ego? Jakoś przeżyliśmy fakt, że Draconowi zmienili włosy w trzeciej części... A skoro zmiana szczegółu wyglądu Dracona nie jest ważna, to Harry'ego też nie powinna być. Poza tym, ok może i Dan wyglądał beznadziejnie, ale na pewno dojrzalej - a to właśnie chciano podkreślić.

Tak... Masz rację. Całkowitą. Film zarobił ledwo 860mln $ (o ile dobrze pamiętam) - zyski po prostu zerowe.

Nie powiedziałam, że WA nie zarobił "nic". Ale zarobił najmniej, a to pozostanie faktem. A na koniec:

1. Więzień Azkabanu - 8,05
2. Czara Ognia - 8,02
3. Kamień Filozoficzny - 7,7
4. Komnata Tajemnic - 7,69
5. Zakon Feniksa - 7,59


Wiesz, byłbyś dobry w statystyce, bo dość umiejętnie manipulujesz prawdziwymi danymi. Ale, że tak powiem "Nie ze mną te numery". Wyżej podany ranking ocen byłby argumentem nie do podważenia gdyby przynajmniej liczba osób głosujących była taka sama... A Tym czasem (wyniki z FilmWebu) Czara Ognia np. ma 14214 głosy, a już w porównaniu z nią, Komnata Tajemnic zaledwie 6561, czyli aż o 7653 głosy mniej! I co tu porównywać? Ale ok:

Czara Ognia 14214
Więzień Azkabanu 9015
Zakon Feniksa 6803
Kamień Filozoficzny 6771
Komnata Tajemnic 6561

Więc ten argument, musisz przyznać, nie jest zbyt miarodajny... Tym bardziej, że nie każdy kto oglądał I film musiał oglądać II itd...
Takimi ocenami można byłoby się sugerować, gdyby każdy z reżyserów nakręcił tą samą część i dał np. 100 ludziom do oceny. Niestety, niewykonalne...
avatar
Prefix użytkownikaMagnus Walter  dnia 17.03.2008 22:23
Dobra. Herma_007, uważaj. Wyśmieję Twego kochanego Yatesa. Buhahahahahahahahahahahahhahahaha :lol::lol::lol:

Tak, nowa w tym przypadku to dobre słowo, bowiem w scenariuszu pojawiły się kolejne rozbieżności w porównaniu z książką. Tym razem (oprócz wcześniej już zapowiedzianej sceny w Norze - klik), będziemy mogli obejrzeć scenę w której Ron pomaga wygrać Gryfonom mecz Quidditcha, tym samym zdobywając puchar dla swego domu i promieniujący radością całuje się z Lavender, pod czujnym i zazdrosnym okiem Hermiony. Oczywiście, sceny takiej nie ma w książce, bo kiedy rozgrywa się finałowy mecz Gryfonów, Harry za użycie na Draco Malfoyu zaklęcia Sectumsempry odbywa właśnie szlaban w ciemnych czeluściach lochów u profesora Snape'a.

Pod czujnym okiem Hermiony? Muhahaha! Może rzuci na niego Avis jeszcze? No tak. Po co trudnić się z lochami i Potterem skoro można dać go na quidditchu. Tak na marginesie: jedna scena z Potterem mniej - kilka tysięcy funtów mniej zapłaty xD.

Z tego samego artykułu dowiadujemy się przy okazji także o wyglądzie Lavedner. Mimo iż aparycja aktorki ją grającej jest już nam znana od dawna, to wciąż nie wiedzieliśmy jak zostanie ucharakteryzowana do roli panny Brown. Teraz znamy już odpowiedź na to pytanie, choć niestety nie dysponujemy żadnym zdjęciem, które dopełniło by ten obraz. W każdym razie, źródła donoszą, że Lavender to dziewczyna o kędzierzawych włosach, nosząca okulary.

Poczekajcie. Żeby mieć pewność wyszukam w książce obraz Lavender... sekunda. Och, przeczytałem arta na HP.net i nie ma tam nic o okularach. Nie będę już szperał po... albo będę. Sekunda. Zobaczę, czy jest w "Kamieniu" jej opis... Niestety. Nie ma jej opisu. Jest tylko "Lavender Brown powędrowała do Gryffindoru". Nie ważne. Jestem pewny, że Ron (który zwraca uwagę w szóstej części na "walory zewnętrzne" ) w życiu nie umówiłby się z okularnicą. Po za tym... trochę trudno cały czas się całować i obciskiwać w okularach...

To jednak nie koniec nowości... Producent David Heyman oraz reżyser David Yates, postanowili nanieść jeszcze jedną zmianę, a mianowicie, zdecydowali się na całkowicie pominięcie postaci Katie Bell. A nieszczęśliwą ofiarą złowieszczego naszyjnika z opali stanie się... Cho Chang.

O ile się nie mylę, to Chang już opuściła Hogwart. Po za tym... już to widzę. Harry widząc Cho w niebezpieczeństwie, rzuca się jej na ratunek, nie zważając, że to jest ONA. To wszystko dzieje się w Pubie "Pod Trzema Miotłami" pod czujnym okiem Rona (całującego się z Lavender), Hermiony i zazdrosnej Ginny. Jak tak to będzie to się zabiję. Na prawdę.
Ile by kosztowała rola Katie Bell? Kilkanaście tysięcy funtów? A ile z tą postacią będzie więcej widzów filmu? Kilkadziesiąt tysięcy? No, ale... oczywiście. OSZCZĘDZAJMY!

To po prostu chmastwo i bezczelność. Nie wiem, jak Rowling może się nie wypowiadać na takie tematy. W końcu niszczą JEJ książkę i to doszczętnie. Zapewne Książę będzie jeszcze krótszy niż Zakon.

PS - nie mogę oceniać filmu, herma_007? Myślę, że po tym newsie już w 90% mogę.
avatar
Prefix użytkownikaMagnus Walter  dnia 17.03.2008 23:26
A teraz wypowiedzi Userów (PS - niech każdy odnajdzie, kto, co napisał xD) :

Już nawet nie próbuję liczyć na rozdział "Ten inny minister", bo cóż on dla Yatesa znaczy?

Masz racje, Safiram. Ministra Magii i Premiera Mugoli w ogóle nie będzie... w każdym razie nie na początku.

Fidelisa dnia 03/16/2008 13:22
No tak... Nie zdziwię się, jeśli zrobią z tej biednej Cho Księcia Półkrwi. Dziewczyna niedługo zagra dziesięć postaci naraz dzięki naszemu kochanemu Yatesowi...

Nie no, wiesz co... Księcia Półkrwi od razu? Przecież ona będzie jednym ze Śmierciożerców Chociaż może dostanie jeszcze epizod jako Slughorn - napchają jej kilka poduszek pod ubranie i już będzie...
W końcu Yates jest do wszystkiego zdolny...


Nie będzie żadnym z nich. Wiecie... no przecież Yates nie wytrzyma, jak nie pojawi się Voldemort w Hogwarcie xP. Na pewno ją opęta i to Cho zabije Dumbledore'a...

Jedna aktorka wiecej to chyba nie kłopot? Powinni się trzymać faktów

Jak to nie? Marrietta to też był przecież kłopot.

A ja jestem za wprowadzonymi zmianami. Nie są one znaczące, a jak dla mnie, umilą film. Mogli by tylko dodać jakieś sceny z Draco, zamiast je wycinać, ale cóż, nie narzekam. W końcu, Tom powiedział, że czytał i książkę i scenariusz, a nie może sobie przypomnieć żadnej wyciętej sceny, więc może nie będzie tak źlee.

Limonko, nie słyszałaś? Przecież Draco w ogóle wywalą! Harry wyląduje z Dumbledore'em na Wieży Astronomicznej i od razu wparuje Voldemort ze Snape'em i całą świtą Śmieciojadów. Voldemort rozwali Dumbledore'a, a potem się deportuje pozostawiając biednych Śmieciojadów, którzy muszą uciec. Nie wiedziałaś, że Snape'a będzie powstrzymywał Norbert, a nie Hipogryf? Na prawdę? No cóż...


W ogóle, co to Wam za różnica, czy naszyjnika dotknie Katie, czy Cho? Bo jak dla mnie - żadna. Czepiania się dodatkowej sceny z Lavender już ZUPEŁNIE nie rozumiem. Myślę, że niektórzy wmówili sobie, że będzie Yates - będzie źle i czepiają się nieistotnych faktów! Spójrzcie ile w poprzednich filmach (tych przez Zakonem) było dodanych i zmienionych scen, a to nie Yates był reżyserem.

Ja tak nie uważam. Naprawdęr30; gdyby Yates przyłożył się i zrobił chociaż w 90% tak dobry film jak KF, KT, czy WA to bym nie miał nic przeciwko. Oprócz tego r11; chyba każdy ma podstawę tak sądzić, że jeśli Yates się za coś bierze to, to spartoli. Nie wiem, co miałaś na myśli, że w poprzednich filmach powycinali i pozmieniali. Masz chyba na myśli Czarę Ognia, tak?
A co do Katie. Chyba oszalałaś! Przecież to jest zupełnie bezsensu! Gdyby Cho w książce chociażby znajdowała się na miejscu zdarzenia, to jeszczer30; ale tak?!


Swoją drogą to ciekawe jak Ron pomoże zdobyć puchar quidditcha, skoro (idąc za ekranizacją ZF) nawet nie jest w drużynie...

Wiesz, Yates myśli, że niektórzy są tacy głupi i pójdą znowu na Zakon, by sobie przypomnieć xD.



Mi również nie przeszkadzają te zmiany, tym bardziej, że są one tak mało znaczące.

PROSZĘ!!! PROSZĘ!! Wycięcie Ministra Magii i Premiera Mugoli, wycięcie Gruntów i Chefeshiby Smith, wycięcie, zamiana Katie z Cho i inne to twoim zdaniem jest mało znaczące?




A co do Yatesa to ludzie... Uwzięliście się na niego. W TAKICH zmianach więcej do gadania ma od reżysera producent i scenarzysta. A poza tym to będę bronić Yatesa, bo ze wszystkich reżyserów miał on najtrudniejsze zadanie. Po pierwsze, jako jedyny musiał przenieść tak obszerny materiał na ekran, po drugie, bądź co bądź to jego pierwsza tego typu produkcja. Poza tym skoro Rowling na te wszystkie zmiany pozwala, to znaczy, że nawet ona tego tak nie przeżywa.

Primo: Reżyser ZAWSZE ma najwięcej do gadania. Skoro on zbiera laury za film, to wybacz r11; ale on też będzie zbierał za film bicze.
Secundo: Może i miał najtrudniejsze zadanier30; nie, wcale nie miał! Jak to się stało, że z rWładcy Pierścienir1; (stosunkowo krótszego niż Zakon Feniksa) dało się zrobić prawie dwa razy dłuższy film? Jakim sposobem dało się wiernie odtworzyć skomplikowane wątki rWładcyr1;, a prostą fabułę rPotterar1;, nie? A skoro Yates nigdy nie robił tego typu filmów to po jakiego grzyba ktoś go brał, by robił adaptacje filmu bestsellera na miarę świata?
Tertio: Najwyraźniej Rwoling ma gdzieś, to, że obrzucają jej książki błotem.




Ale widzisz, w Zakonie Draco został prawie całkowicie wycięty, ba, we wszystkich filmach większość scen z nim jest pomijana, a jednak dalej bronię Yatesa i reszty ekipy. I wydaje mi się, że jest różnica między usunięciem jednej z kluczowych scen (Sectusempra), a pominięciem mało ważnej postaci (Katie Bell).

Wiesz, co? A ja właśnie uważam, że Sectusempra jest mało ważna. Bo skoro, Harry dostaje tylko szlaban to jest mało ważna. Zresztą r11; Limonko! Skoro Harry jest na meczu quidditcha, to raczej nie ma w filmie Sectusempry. A za to Katie Bell jest ważna, bo to od razu nawiązuje do rozmowy na Wieży Astronomicznej i pokrótce do innych ważnych wątków.



Nie daje się laika kompozytorskiego (czyli pana Hoopera, który kompletnie zniszczył już poziom muzyczny serii, tak znakomicie budowany przez Williamsa w trzech pierwszych ekranizacjach. Doyle może trochę zawiódł, ale to już jest kompletna pomyłka...)
Och, tak. Zgadzam się. Gdy słyszałem tą ładną muzyczkę: rDy dyn, Dy dyn, Dy dyyn, Dy dyyyn, Dy dyn, dydy dynr1; (czyli tą, co zawsze puszczają w reklamie na TVN) to aż mnie ciarki przechodziły z podniecenia. A w Zakonie? W ogóle! Co do laika r11; wypowiedziałem się wcześniej xP.



Jeszcze tak co do objętości książek - raczej Yatesa to mało obchodzi, że to najdłuższa książka i nie da wszystkiego, bo zrobił z niej najkrótszą ekranizację.


No właśnie, Limonko. Jeśli to najdłuższa książka i przyjmując twoją teorię, że książka jest najdłuższa, to Yates nie powinien się pobić NAJKRÓTSZEJ książce, czyli KF. Dla przypomnienia r11; KF miał ponad 150min., ZF ponad 135min. Jak to jest możliwe? Gdyby go chociaż trochę obchodzili fani, to zrobiłby chociaż z tego filmu w długości na równi z Kamieniem.



Dodatkowe 20 min i wszystkie sceny? Jejciu, taki zlepek wszystkiego i poupychanie wszelkich szczegółów to by była dopiero porażka... Ludzie nie czytający Pottera (a ta, dla takich również jest ten film) w ogóle by się nie połapali kto jest kto. A wprowadzanie np. Marietty, całego zamieszania wokół niej które było w książce (przedstawienie postaci, sytuacji rodzinnej) byłaby całkowicie zbędna i zajmowała czas. Poza tym jakoś nie widzę, by te zmienione wątki jakoś straszliwie wpłynęły na fabułę. To tzw. kosmetyka.



Niee! Wcale, Izabelle! Wycięcie quidditcha, Marietty, Harryr17;ego za hortensjami, zrobienie z lotu do KGZF szalonego lotu, zabicie Syriusza Morderczym Zaklęciem, wycięcie ucieczki Gwardii przed Brygadą, a zamiast tego rrozwalenier1; Pokoju Życzeń to nic! Przykłady możnaby mnożyć. Wystarczy tylko spojrzeć na długość r11; najdłuższa książka, najkrótszy film. Czyli już wiadomo ile wątków musiało być zmienionych, wyciętych, lub mocno skróconych. Ahar30; najlepszy przykład. Brak rozmowy HP z Dumbledorer17;em pod koniec, brak żałoby i przepowiednia w Ministerstwie (nawiasem mówiąc, sekundę później pojawił się Malfoyr30; jak mógł tego nie usłyszeć?)



I powiedz, co takiego się stało, że nie było Marietty, a była Cho?


Przeciętny widz r11; nie podjara się napisem DONOSICIEL, wkurzy się na Chang (nie chce mi się wymieniać dalej, muszę się streszczać).
Fan r11; wkurzy się, że Pokój Życzeń został rozwalony, zirytuje się zdradą Chang, nie będzie miał satysfakcji z DONOSICIELA.

Oprócz tego, nie było Marietty r11; zabrakło Brygady Inkwizycyjnej, ucieczki Gwardii, pasjonującej rozmowy w gabinecie Dumbledorer17;a.



Można się bulwersować gdyby to była Ginny, Luna albo Hermiona. Ale taki szczegół chyba nie niweczy całego sensu fabuły prawda?

Sorka, ale ja jestem FANEM książek i dla mnie nawet taki rszczegółr1; jest bulwersujący.



Jednak nazwisko Yatesa przyciągnęło więcej widzów, niż zrobił to Cauron. WA przyniósł najmniej dochodu ze wszystkich części, więc niestety o jego powrocie nie ma co marzyć. Poza tym on nie musiał wprowadzać zbyt wiele zmian, bo fabuła książki była krótsza.

Ciekawe jaki będzie dochód z Księcia? Jeśli ktoś szanuje pieniądz i czyta te newsy to będzie chyba nawet mniejszy niż z KF. Pamiętaj też o tym, że WA to był jeszcze początek serii i ogólnie nie było nic rekscytującegor1;. Wszyscy wiedzieli, że w Czarze i Zakonie jest Voldemort, więcej akcji, Gwardia Dumbledorer17;a itp., więc to przyciągnęło widzów. No i... baaaaaaaaardzo popularny tytuł "Harry Potter".



Oj ma, oj ma... Wszystko co widzimy na ekranie to nie praca jednej osoby, a całej ekipy. Każdy ma mniejszy lub większy wkład. I tak się składa, że Heyman ma większą władzę od Yatesa, więc równie dobrze "winę" można zwalić na niego. To producenci angażują ekipę.

Noż kurka jasna! Nikt nie rozumie?! YATES MOŻE ZAKWESTIONOWAĆ W S Z Y S T K O !!!!! Do tego, to REŻYSER dostaje Oskara, REŻYSER zbiera laury za film! Jeśli to rola scenarzysty to ciekawe dlaczego, nie piszę się rDeathly Hallows r11; scenarzysta wybrany!r1;?



Ale czy te sceny są takie ważne? NIE. Skoro tak uparcie mówisz, że powinna być Marietta, to ją chyba też powinni wprowadzić, prawda? Kolejna postać, kolejne minuty... i z 20 robi się znacznie więcej.


Quidditch jest bardzo ważny! Przez to przynajmniej fabuła mogłaby się połączyć w logiczną całość r11; Potter bije się z Malfoyem (widowisko), zostaje wyrzucony przez Umbrigde (kolejne ubarwienie tej postaci), a potem w czasie meczu quiddicha numer 2, idzie z Hagridem i Hermioną do Lasu, a nie jak w filmie, że do lasu idą razem z RONEM!!
Po za tym. Jeśli byłby to naprawdę dobry film, film jako ADAPTACJA KSIĄŻKI to mógłbym spędzić nie dwadzieścia, ale 50, 60r30; minut więcej.




To graficy są odpowiedzialni za wygląd takich postaci. A ich zmiana również nastąpiła.

Jeśli Yatesowi, by się nie spodobały r11; byłyby inne.



No pewnie... to co to za różnica, czy Harry będzie w KP z Hermioną, czy z Ginny? Przecież to zmiany kosmetyczne...
Racja.



Pasuje mi Snape, Syriusz (w trzeciej części, bo to co z nim zrobił Yates w piątej, to wzelkie pojęcia przechodzi), McGonagall, Dumbledore, Trelawney... Prawie wszyscy. Więc nie widzę u siebie jakiegoś problemu...

Prawda. Zrobił z niegor30; nie wiem. Zupełnie zatracił ten charakter Syriusza. NIGDY nie wyobrażałem sobie Syriusza, TAK wyglądającego.



Osobom, które nie czytały wcześniej książek, i tak już bardzo trudno było zrozumieć, o co chodziło w wielu momentach filmu.

Muhahahaha. Rozśmieszyłaś mnie. To ich wina, że nie chce im się czytać. A po za tym? Dla kogo jest robiony film? Dla FANÓW, czy dla WIDZÓW? Oprócz tego r11; rHarry Potterr1; jest tak rrozreklamowanym tasiemcemr1; (cytując Paladyna), że mniej jest osób, które nie przeczytały książki niż tych, którzy przeczytali.




Yatesa z Heymanem, Klovesem i resztą ekipy?

Mnie to nie obchodzi. Mogą być nawet śmiertelnymi wrogami, ale jeśli robią taki tytuł jak rHarry Potterr1; to wrogość nie ma prawa miejsca.



Tya, Syriusz w WA był boski! Tylko cały czas nurtuje mnie fakt, czy dementorzy tatuowaniem zajmują się zawodowo, czy na zlecenie ;].

A co komu jego tatuaże przeszkadzają? Tylko dodają jeszcze mroczniejszego klimatu, co jest niewątpliwym plusem
A jeśli już mamy wytykać takie rzeczy to zobacz sobie na włosy Harry'ego z ZF


No. Włosy Pottera to prawdziwa klapa. Już naprawdę. Mogli chociaż założyć mu perukę, poczekać aż odrosną (dożo czasu, by to nie zajęło z odpowiednimi szamponami) i byłoby miliard razy lepiej. Jeśli miałbym wybierać pomiędzy włosami z CO i ZF to wybieram zdecydowanie CO.




Zauważ, że w każdym wywiadzie aktorzy i ekipa mówią, że czują się na planie Pottera jak w rodzinie, często podkreślając nawet, że to różni ten film od innych. Myślisz, że twierdziliby tak, gdyby Yates był wielkim despotą i każdym szczegółem rządził według własnego "widzi mi się"?

To niech się czują jak rodzina. Gdyby Yates miał wyczucie to by połączył to rrodzinner1; poczucie z stanowczym rozkazywaniem. Czy za to, że twój tata każe ci coś zrobić inaczej to mniej go kochasz? A przekładając to [wcześniejsze pytanie] na wywiady: Czy za to, że reżyser każe ci coś zrobić inaczej, to mimo to mniej go lubisz? Czy lubisz go tylko, gdy pozwala ci na wszystko?




A może drażnią tak samo jak zamiana Marietty i Cho? W książce nie było napisane, że Black miał mnóstwo tatuaży. To nie zgodne z książką! I jakież to straszne prawda? (Podejrzewam, że gdyby Yates tak postanowił, to oczywiście to nie byłaby już w Twoim przekonaniu zaleta, ale wada.)

Nie. Dla mnie cały czas byłaby to zaleta.



A włosy Harry'ego? Jakoś przeżyliśmy fakt, że Draconowi zmienili włosy w trzeciej części... A skoro zmiana szczegółu wyglądu Dracona nie jest ważna, to Harry'ego też nie powinna być. Poza tym, ok może i Dan wyglądał beznadziejnie, ale na pewno dojrzalej - a to właśnie chciano podkreślić.

Bo Dracon Malfoy w trzeciej części ma tyle scen (w książce jak i filmie) ile za przeproszeniem chomik bobków przy jednym wypróżnieniu.

PS - mam nadzieję, że komentarz jest konstruktywny. Za wszystkie błędy przepraszam.
avatar
Safiram  dnia 18.03.2008 00:07
Isabelle dnia 03/17/2008 20:01
Nie odpowiem Ci na wcześniejsze pytania, bo Limonka mnie wyręczyła, a ja zgadzam się w 100% z jej słowami. Poza tym nie chce mi się już cytować wszystkich Twoich odpowiedzi, choć do każdej mam zastrzeżenia. Widzę tylko, że o WSZYSTKO obwiniasz Yatesa, a on może mieć mniej do gadania niż Heyman (wzorowanie się na relacjach ekipy pracującej nad innymi filmami mnie nie przekonuje, bo to nie są żadne sztywne zasady). Zauważ, że w każdym wywiadzie aktorzy i ekipa mówią, że czują się na planie Pottera jak w rodzinie, często podkreślając nawet, że to różni ten film od innych. Myślisz, że twierdziliby tak, gdyby Yates był wielkim despotą i każdym szczegółem rządził według własnego "widzi mi się"?

Wskaż mi jakiś oficjalny wywiad z aktorami/ekipą ze znanego filmu, gdzie aktorzy nie zachwalają współpracy z reżyserem. WSZĘDZIE zachwalają, bo inaczej nie pozwoliliby tego puszczać...
A może drażnią tak samo jak zamiana Marietty i Cho? W książce nie było napisane, że Black miał mnóstwo tatuaży. To nie zgodne z książką! I jakież to straszne prawda? (Podejrzewam, że gdyby Yates tak postanowił, to oczywiście to nie byłaby już w Twoim przekonaniu zaleta, ale wada.) A włosy Harry'ego? Jakoś przeżyliśmy fakt, że Draconowi zmienili włosy w trzeciej części... A skoro zmiana szczegółu wyglądu Dracona nie jest ważna, to Harry'ego też nie powinna być. Poza tym, ok może i Dan wyglądał beznadziejnie, ale na pewno dojrzalej - a to właśnie chciano podkreślić.

Skoro Ciebie drażnią (jak napisałaś) tak samo te tatuaże, to nie drażnią Cię wcale, bo wychodzi, że uważasz je za zmiany kosmetyczne :D
No dobra, to był żart.
Jeśli Yates zostawiłby Syriusza takiego, jakim był w WA to bym go tylko za to chwalił. Może tak nie wygląda, ale Zakon Feniksa ma plusy. Niewielu, szczególnie niewielu w porównaniu z WA, ale jednak ma.
Co do włosów Dracona w WA - wszystkie zmiany wyglądu aktorów w WA są dla mnie plusem. A szczególnie Harry'ego, który miał je rozczochrane. No i pasują mi też te z CO, ale jednak trochę za długie są.
No i co do włosów Harry'ego w ZF - taa... Osiemnastolatek faktycznie wygląda zbyt młodo, żeby grać piętnastoletnią osobę...

Wiesz, byłbyś dobry w statystyce, bo dość umiejętnie manipulujesz prawdziwymi danymi. Ale, że tak powiem "Nie ze mną te numery". Wyżej podany ranking ocen byłby argumentem nie do podważenia gdyby przynajmniej liczba osób głosujących była taka sama... A Tym czasem (wyniki z FilmWebu) Czara Ognia np. ma 14214 głosy, a już w porównaniu z nią, Komnata Tajemnic zaledwie 6561, czyli aż o 7653 głosy mniej! I co tu porównywać? Ale ok:

Manipuluję danymi? Zazwyczaj im mniej osób oceniło film, tym mniejszą ma on średnią (wyjątki: CO ma zawyżoną :D). Więc i tak ZF obecnie jest w zawyżonej pozycji, a średnia ciągle mu spada, z czego bardzo się cieszę...


Co do wszystkich moich komentarzy i ogólnie tych wymian zdań itp. itd. - Magnus Walter zgodził się w wielu z nich ze mną, a ja dodatkową zgadzam się prawie całkowicie (z kilkoma wyjątkami, np. w kwestii Sectumsempry - to bardzo ważny moment) z jego powyższym, nieco długim komentarzem.

PS Irytuje mnie na tej stronie to, że nie ma czegoś takiego jak "najczęściej komentowany news", który widniałby u góry strony - bo te ciekawe i cieszące się zainteresowaniem (jak ten) znikają po dwóch, trzech dniach, zatopione morzem newsów o m.in. roli aktora wcielającego się w Korneliusza Knota w teatrzyku...
avatar
Isabelle  dnia 18.03.2008 11:40

Ron (...) w życiu nie umówiłby się z okularnicą. Po za tym... trochę trudno cały czas się całować i obciskiwać w okularach...

Po pierwsze: Powyższa informacja nie jest 100% pewna. A będzie taka wtedy, gdy zobaczymy zdjęcia.
Po drugie: Coś pewnie chcieli zrobić żeby Jessie Cave (Lavender) była brzydsza od Emmy Watson (Hermiona)... A to raczej nie takie proste.

O ile się nie mylę, to Chang już opuściła Hogwart.

Mylisz się... Cho jest tylko rok starsza od Harry'ego. Po za tym nie wiadomo, czy ta informacja też jest 100% pewna. (W każdym razie trzymamy rękę na pulsie). Bo z tego co wiem, już wybrano aktorkę do roli Katie Bell. Choć oczywiście, mogli zrezygnować...

Harry widząc Cho w niebezpieczeństwie, rzuca się jej na ratunek, nie zważając, że to jest ONA.

Oh jakież to podobne do Pottera prawda? Ratował Glizdogona, nawet mimo tego wszystkiego co ten mu zrobił, a widząc Cho pozwoliłby jej cierpieć? Ty też byś tak postąpił ze swoją dawną ukochaną? Ciekawe... Uważasz się za wielkiego fana książki, a nie znasz psychiki jej głównego bohatera?

Jedna aktorka wiecej to chyba nie kłopot? Powinni się trzymać faktów

Bo tylko jedna nowa osoba pojawiła się w ZF prawda? Gratuluję spostrzegawczości...

Limonko, nie słyszałaś? Przecież Draco w ogóle wywalą! Harry wyląduje z Dumbledore'em na Wieży Astronomicznej i od razu wparuje Voldemort ze Snape'em i całą świtą Śmieciojadów. Voldemort rozwali Dumbledore'a, a potem się deportuje pozostawiając biednych Śmieciojadów, którzy muszą uciec. Nie wiedziałaś, że Snape'a będzie powstrzymywał Norbert, a nie Hipogryf? Na prawdę? No cóż...

Ehh.. tak, w dyskusji najlepiej jest wyolbrzymiać wszystkie fakty, wtedy rzeczywiście rozmowa ma sens. Skoro to co napisałeś porównujesz istotnością do zamiany Marietty z Cho to podziwiam.

Nie wiem, co miałaś na myśli, że w poprzednich filmach powycinali i pozmieniali.

Wam chyba bardzo wygodnie jest nie zauważać faktu że 3 pierwsze książki mają najmniej skomplikowaną i długą fabułę, zatem je NAJŁATWIEJ wiernie odtworzyć. Czara już jest obszerniejsza więc pojawiają się zmiany. Nie reagowalibyśmy tak gwałtowanie na wszelkie przeinaczenia czy wycinane wątki, gdyby wszystkie książki były tej samej grubości, bo do takich zabiegów byśmy się przyzwyczaili.

Reżyser ZAWSZE ma najwięcej do gadania. Skoro on zbiera laury za film, to wybacz r11; ale on też będzie zbierał za film bicze. (...) Noż kurka jasna! Nikt nie rozumie?! YATES MOŻE ZAKWESTIONOWAĆ W S Z Y S T K O !!!!! Do tego, to REŻYSER dostaje Oskara, REŻYSER zbiera laury za film! Jeśli to rola scenarzysty to ciekawe dlaczego, nie piszę się rDeathly Hallows r11; scenarzysta wybrany!r1;?

Absolutnie się nie zgadzam. Widać mało wiesz o przemyśle filmowym. Skoro ZAWSZE ma najwięcej do gadania, a producent nic, to powiedz mi, zatrudniłbyś człowieka, który robiłby wszystko według własnego uznania, a Ty, producent, biedna sierotka nie mógłbyś mieć swojego zdania? Poza tym nie zauważyłeś, jak wielu producentów w końcu zostaje reżyserami? Poza tym pisaliśmy, że scenarzysta został wybrany, a w każdym filmie (poza ZF) jest ten sam. Dlaczego więc winy nie zwalić na scenarzystę? Nie, najlepiej tylko gnębić Yatesa. Znamy jedną osobę z obsady to ją gnębimy, nie?

Dowód: W jednym z wywiadów, Jason Isaacs (filmowy Lucjusz Malfoy) powiedział, że nie czyta ksiażek, tylko scenariusze, bo przykro mu, gdy jak stwierdził "zakocha się w jakiejś scenie z książki" a potem w scenariuszu jej w ogóle nie ma. I co, kto pisze scenariusze? Może Yates?

Secundo: Może i miał najtrudniejsze zadanier30; nie, wcale nie miał! Jak to się stało, że z rWładcy Pierścienir1; (stosunkowo krótszego niż Zakon Feniksa) dało się zrobić prawie dwa razy dłuższy film? Jakim sposobem dało się wiernie odtworzyć skomplikowane wątki rWładcyr1;, a prostą fabułę rPotterar1;, nie? A skoro Yates nigdy nie robił tego typu filmów to po jakiego grzyba ktoś go brał, by robił adaptacje filmu bestsellera na miarę świata?

Mam egzemplarz WP w domu. Ma on ok. 1500 stron (całość, ta sama czcionka co w ZF), Zakon Feniksa ma ok. 950. Tylko że WP wyszedł w 3 filmach trwających ponad 2 godziny, a Zakon jako jeden. Jest różnica? Jest. A mimo wszystko fani książki Tolkiena, którzy obejrzeli ekranizacje narzekają, że bardzo wiele istotnych scen zostało pominiętych lub ZMIENIONYCH.
Tak na marginesie to nie porównujemy Pottera z innymi filmami, tylko z wcześniejszymi częściami. Bo inaczej mija się to z celem.

Tertio: Najwyraźniej Rwoling ma gdzieś, to, że obrzucają jej książki błotem.

Nie pozwolę tak o niej mówić! Każdy artysta kocha swe dzieło! A zwłaszcza to, które tak odmienia niego życie... Jeśli tego nie rozumiesz, to naprawdę współczuję...

Wiesz, co? A ja właśnie uważam, że Sectusempra jest mało ważna. Bo skoro, Harry dostaje tylko szlaban to jest mało ważna. Zresztą r11; Limonko! Skoro Harry jest na meczu quidditcha, to raczej nie ma w filmie Sectusempry. A za to Katie Bell jest ważna, bo to od razu nawiązuje do rozmowy na Wieży Astronomicznej i pokrótce do innych ważnych wątków

Hahaha mało ważna? Sectusempra? Tu nie chodzi o szlaban Pottera! To JEST BARDZO WAŻNA SCENA! Przecież właśnie wtedy Snape dowiaduje się, ze Potter ma jego podręcznik do elikirów, a Potter ukrywa książkę w pokoju życzeń, gdzie później znajdzie diadem Ravenclaw! TO jest mało znacząca scena? Ahhh... faktycznie! Bo ważniejsze jest, ze dziewczyna która dotknie naszyjnik to Cho, a nie Katie... Ciekawe. ciekawe...

Skoro Harry jest na meczu quidditcha, to raczej nie ma w filmie Sectusempry

A kto powiedział, że jest na meczu? Po prostu scena ta będzie pokazana bez Harry'ego, a i scena ze szlabanem też będzie.

No właśnie, Limonko. Jeśli to najdłuższa książka i przyjmując twoją teorię, że książka jest najdłuższa, to Yates nie powinien się pobić NAJKRÓTSZEJ książce, czyli KF. Dla przypomnienia r11; KF miał ponad 150min., ZF ponad 135min. Jak to jest możliwe?

Mi (i nie tylko mi) Kamień Filozoficzny się nie podobał. Zamiast tego mroku, które już w tej części można wyczuć, był to ot taki filmik familijny, strasznie długi i nawet nudnawy. Dlatego KT nie cieszyła się już taką samą popularnością, jak KF, na który poszło najwięcej osób, bo była to pierwsza ekranizacja.

Gdyby go chociaż trochę obchodzili fani, to zrobiłby chociaż z tego filmu w długości na równi z Kamieniem.

Wolał zrobić film krótszy, ale o bardziej przejrzystym głównym wątku, niż zlepek wszystkich scen, przez co film jeszcze bardziej straciłby na jakości.

Niee! Wcale, Izabelle! Wycięcie quidditcha, Marietty, Harryr17;ego za hortensjami,

Ohhh!! Jakież to ważne sceny! Faktycznie trudno pojąć treść filmu bez pokazania Pottera czającego się w krzakach...

zrobienie z lotu do KGZF szalonego lotu,

Było widowiskowo i jakbyś nie zauważył w niemal każdej recenzji scena ta jest chwalona.

zabicie Syriusza Morderczym Zaklęciem,

Cytat z książki:
Drugi płomień trafił go prosto w piersi.
Nie było napisane jakie to zaklęcie. Podejrzewam, że Rowling podpowiedziała ekipie filmowej, że to Avada Kedavra. A jeśli nawet nie, to osoby, które jedynie oglądają filmy a nie czytają książek, nie zrozumieliby, dlaczego Syriusz zginął i czy aby na pewno nie ma co liczyć na jego powrót.

wycięcie ucieczki Gwardii przed Brygadą, a zamiast tego rrozwalenier1; Pokoju Życzeń to nic!

Nadal mnie to nie przekonuje..

Brak rozmowy HP z Dumbledorer17;em pod koniec,

Czy Ty aby na pewno oglądałeś film w całości? Bo ja taką scenę pamiętam.

brak żałoby

Widać tą żałobę po zachowaniu Harry'ego, a w książce to właśnie tak jest ona wyrażona.

i przepowiednia w Ministerstwie (nawiasem mówiąc, sekundę później pojawił się Malfoyr30; jak mógł tego nie usłyszeć?)

Treść przepowiednia nie została wykrzyczana. Możliwe, że Lucjusz usłyszał jakiś głos i dlatego po chwili się pojawił.

Przeciętny widz r11; nie podjara się napisem DONOSICIEL, wkurzy się na Chang (nie chce mi się wymieniać dalej, muszę się streszczać).
Fan r11; wkurzy się, że Pokój Życzeń został rozwalony, zirytuje się zdradą Chang, nie będzie miał satysfakcji z DONOSICIELA.

Powtarzam się, ale nadal to NIE JEST AŻ TAK WAŻNE. Wiesz ile zajęłoby zamieszanie z fałszywymi galeonami? Tak jak było naprawdę... Dodaj do tego quidditch, bójka Malfoy Potter, Marietta, te Twoje hortensje.. i już mamy co najmniej godzinę dłuższy film!

zabrakło Brygady Inkwizycyjnej

Dziwne, bo jak ja byłam w kinie, to ją widziałam na ekranie.

Sorka, ale ja jestem FANEM książek i dla mnie nawet taki rszczegółr1; jest bulwersujący.

Rozumiem doskonale, bo dla mnie też. ALE TO JEST FILM. Niektóre posunięcia trzeba zrozumieć!

Quidditch jest bardzo ważny! Przez to przynajmniej fabuła mogłaby się połączyć w logiczną całość r11;

I tak była logiczna, nawet bez Quidditcha.

Potter bije się z Malfoyem (widowisko),

Uwierz, że mnie to boli, bo uwielbiam Malfoya. A skoro go ciągle wycinają i robią z niego większego tchórza niż jest nim w książce to mimo wszystko jakoś żyje i nie pomstuję na wszystkich reżyserów .

zostaje wyrzucony przez Umbrigde (kolejne ubarwienie tej postaci)

I tak każdy kto obejrzy film, nie ma wątpliwości, ze Umbridge to jędza. Moim zdaniem filmowa Dolores spisała się na medal.

a potem w czasie meczu quiddicha numer 2, idzie z Hagridem i Hermioną do Lasu, a nie jak w filmie, że do lasu idą razem z RONEM!

Bo nie było Quidditcha. Widz który nie czytał książki dziwiłby się co z Ronem się stało. W lesie jest za to ukazana scena, w której Ron broni Hermionę przed Graupem. Ładne nawiązanie do uczucia rodzącego się miedzy tymi dwojga.

Po za tym. Jeśli byłby to naprawdę dobry film, film jako ADAPTACJA KSIĄŻKI to mógłbym spędzić nie dwadzieścia, ale 50, 60r30; minut więcej.

Ty tak, ja też, ale przeciętny widz (nie znający książki) nie wysiedziałby tyle godzin w kinie. Poza tym dzieciaki często chodzą do kina z rodzicami. Im też film powinien się podobać.

Muhahahaha. Rozśmieszyłaś mnie. To ich wina, że nie chce im się czytać. A po za tym? Dla kogo jest robiony film? Dla FANÓW, czy dla WIDZÓW? Oprócz tego r11; rHarry Potterr1; jest tak rrozreklamowanym tasiemcemr1; (cytując Paladyna), że mniej jest osób, które nie przeczytały książki niż tych, którzy przeczytali.

To bardzo samolubne wiesz? Film głownie jest zrobiony dla fanów, ale i dla innych ludzi również. Tak ciężko to zrozumieć?

Jeśli Yatesowi, by się nie spodobały r11; byłyby inne.

Może się nie spodobały Yatesowi, ale Heymanowi tak? I czy naprawdę uważacie, że scena ucieczki więźniów z Azkabanu jest taka okropna? Jak inaczej mieliby przedstawić dementorów tam przebywających? Mieliby stać jak słupy soli i wchodzić w kadr? W WA latały, więc i w ZF też.

Prawda. Zrobił z niegor30; nie wiem. Zupełnie zatracił ten charakter Syriusza.


Jeśli Yates zostawiłby Syriusza takiego, jakim był w WA to bym go tylko za to chwalił. Może tak nie wygląda, ale Zakon Feniksa ma plusy

No co zrobił? Wciąż miał chodzić w patałachach, na pół nagi, ze zlepionymi włosami, eksponując swoje tatuaże?
Ludzie, zastanówcie się! On już nie siedział w Azkabanie, więc się ubrał, umył i żywił jak człowiek! Nic dziwnego, że wygladał zdrowiej i młodziej niż w WA. Nawet w książce było tak napisane. A może Syriusz za mało przystojny dla Was? O to wińcie już Oldmana, lub charakteryzatorów, ok.?

Czy za to, że twój tata każe ci coś zrobić inaczej to mniej go kochasz?

Nie to złe porównanie. Ojca się nie wybiera, a reżysera można xP

Czy za to, że reżyser każe ci coś zrobić inaczej, to mimo to mniej go lubisz? Czy lubisz go tylko, gdy pozwala ci na wszystko?

Zależy, czy reżyser nie słucha innych i robi wszystko po swojemu, reszcie rozkazując jak sługusom. To tak, nie darzę sympatią kogoś takiego. Ale jeśli słucha innych i stara się zrobić tak, by w miarę możliwości każdy był zadowolony, to owszem. To jest ktoś naprawdę warty szacunku.

Bo Dracon Malfoy w trzeciej części ma tyle scen (w książce jak i filmie) ile za przeproszeniem chomik bobków przy jednym wypróżnieniu.

Nie, Draco ma dość wiele scen w książkach. Ale w filmach już nie. Gdybym była taka jak Ty, to pewnie bym za każdym razem narzekała jaki reżyser, albo scenarzysta jest okropny i powinni go wywalić bo wszystko spartaczy! Jakoś potrafię zrozumieć ich posunięcia.

Manipuluję danymi? Zazwyczaj im mniej osób oceniło film, tym mniejszą ma on średnią (wyjątki: CO ma zawyżoną smiley). Więc i tak ZF obecnie jest w zawyżonej pozycji, a średnia ciągle mu spada, z czego bardzo się cieszę.

Chyba odwrotnie. Im mniej osób oceniło film, tym wyższą ma średnią (o ile głosowali pozytywnie). Czyli dane te o niczym nie świadczą.

PS Irytuje mnie na tej stronie to, że nie ma czegoś takiego jak "najczęściej komentowany news".

My zwykli Administratorzy, nie mamy takiej władzy, by to zrobić. Ale z Szefem pogadamy... ; )

Zeby nie było... Zakon Feniksa nie jest moim ulubionym filmem, podobnie jak książka (moim zdaniem pod wieloma względami jedna z najsłabszych jeśli nie najsłabsza ze wszystkich 7).
avatar
Safiram  dnia 18.03.2008 15:21
Isabelle dnia 03/18/2008 11:40

Rozpisałaś się bardzo, odpowiem tylko na małą część niestety, bo inaczej się pogubię w końcu :D
Hahaha mało ważna? Sectusempra? Tu nie chodzi o szlaban Pottera! To JEST BARDZO WAŻNA SCENA! Przecież właśnie wtedy Snape dowiaduje się, ze Potter ma jego podręcznik do elikirów, a Potter ukrywa książkę w pokoju życzeń, gdzie później znajdzie diadem Ravenclaw! TO jest mało znacząca scena? Ahhh... faktycznie! Bo ważniejsze jest, ze dziewczyna która dotknie naszyjnik to Cho, a nie Katie... Ciekawe. ciekawe...
[quote]
W kwestii Sectumsempry się z Tobą zgadzam w pełni - nie mogą pominąć tej sceny.
[quote]Może się nie spodobały Yatesowi, ale Heymanowi tak? I czy naprawdę uważacie, że scena ucieczki więźniów z Azkabanu jest taka okropna? Jak inaczej mieliby przedstawić dementorów tam przebywających? Mieliby stać jak słupy soli i wchodzić w kadr? W WA latały, więc i w ZF też.

Ale kto mówi o ucieczce z Azkabanu? Ja mówię od początku o zaatakowaniu Harry'ego i Dudleya przez dementory - tam wyglądają żenująco i nic tego nie zmieni. Czy ktoś tu coś powiedział o lataniu?

No co zrobił? Wciąż miał chodzić w patałachach, na pół nagi, ze zlepionymi włosami, eksponując swoje tatuaże?
Ludzie, zastanówcie się! On już nie siedział w Azkabanie, więc się ubrał, umył i żywił jak człowiek! Nic dziwnego, że wygladał zdrowiej i młodziej niż w WA. Nawet w książce było tak napisane. A może Syriusz za mało przystojny dla Was? O to wińcie już Oldmana, lub charakteryzatorów, ok.?

Ale ja rozumiem... Rozumiem, że już nie był wygłodniały itd. Ale miał za bardzo uceszane włosy, za bardzo był elegancki itp. - taki niesyriuszowski :D
Co do Oldmana - nie będę się go czepiał, bo w WA stworzył znakomitą kreację (no w końcu jak to Oldman), a ZF nie miał co grać.
A może Syriusz za mało przystojny dla Was?

Teraz przesadziłaś...

Chyba odwrotnie. Im mniej osób oceniło film, tym wyższą ma średnią (o ile głosowali pozytywnie). Czyli dane te o niczym nie świadczą.

Tak, pomyliłem się w pisaniu :D O to mi chodziło. No i Zakon ma o wiele mniej głosów od WA i CO, a średnią i tak ma o wiele niższą.

PS No i już news przeszedł na drugą stronę...
avatar
Prefix użytkownikaMagnus Walter  dnia 18.03.2008 16:00
Issabelle. Co do tego, że Harry rzuci jej się na ratunek nie miałem nic złego na myśli. Napisałem to właśnie dlatego że patrzałem na jego psychikę, że jeśli ktoś jest w niebezpieczeństwie to poprostu tego kogoś ratuje.

Jasne, że Yates nie pisze scenariusza i, że producent ma zawsze coś do gadania. Ale praca reżysera nie polega tylko na mówieniu "KLAPS".

Ja nie mówię, że Syriusz miał wyglądać TAK SAMO. Ale mówię, że zupełnie zatracono ten sposób bycia Blacka. Nie wiem jak to powiedzieć... Braknie mi słów...

Nie chcę mi się odpowiadać na wszystko, ale zapewniam, że jak najdzie mnie "chętka" to skomentuje dokładniej.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Łowca czarnoksiężników
21.01.2020 23:20
Ja będę mogła za 2 lata, zakładając że dożyję i skończę

Śmierciożerca
21.01.2020 23:18
Ja nie będę mogła powiedzieć, że skończyłam z HPnetem 3 szkoły, bo nawet do tylu nie będę chodzić ;/

Łowca czarnoksiężników
21.01.2020 23:15
Chociaż pierwsze zarejestrowane konto było w 2012 żeby zrobić tiarę, a później zapomniałem i istnieniu tej strony xD Dopiero jakoś po roku ogarnąłem że kiedyś już się rejestrowałem

Wielki mag
21.01.2020 23:14
Syriusz32, high five

Łowca czarnoksiężników
21.01.2020 23:13
A ja nie będę mógł powiedzieć że skończyłem z HPnetem trzy szkoły bo tuż po skończeniu podstawówki się zarajestrowałem :<

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 58851 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 54371 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 42079 punktów.

4) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 41857 punktów.

5) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 35246 punktów.

6) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 34785 punktów.

7) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 32842 punktów.

8) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

9) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30623 punktów.

10) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 30464 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2020 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 1.32