Emma Watson od dawna chce porzucić wizerunek grzecznej uczennicy, Hermiony Granger. Nowa fryzura jakże różniąca się od tej, którą pamiętamy z filmów o młodym czarodzieju, stylowe sesje, eleganckie stroje. Emma powoli staje się ikoną mody, w co jest mi trochę trudno uwierzyć, kiedy wspominam jej dawny
styl. Jednak gust na szczęście się zmienia, co widać na przykładzie Watson, która na brak interesujących ofert nie może narzekać. Tym razem marka
Lancôme poprosiła ją o współpracę. Watson została ambasadorką perfum
Trésor Midnight Rose, które są bardziej dziewczęcej wersją kultowego zapachu Trésor. Ma to prawdopodobnie na celu zainteresowanie młodszych kobiet tymi ekskluzywnymi kosmetykami. Opakowanie zobaczyć możecie
tutaj i
tu.
W ramach promocji linii perfum Emma udzieliła wywiadu dla francuskiego magazynu
Le Fiagaro. Opowiedziała m.in. o swojej roli w
My Week With Marilyn i
The Perks of Being A Wallflower oraz o tym jak postaci z tych filmów różnią się od Hermiony. Osoby znające francuski zapraszam pod
ten link, znajdziecie tam wywiad w oryginale, a przetłumaczone fragmenty umieszczone są poniżej.
Jakie są postaci, które zgodziłaś się zagrać odkąd skończył się Harry Potter?
Emma: Wybrałam postaci różniące się od Hermiony tak bardzo jak to tylko możliwe.
Dlaczego?
Emma: Ponieważ dorastałam razem z nią, Hermiona jest dużą częścią mnie. Czasami nawet marzę o tym, wyobrażam sobie jej przygody. Bardzo ciężko jest rozstać się ze światem Harry'ego Pottera. Oni byli moją rodziną, mieszkaliśmy razem. Daniel Radcliffe to cudowny chłopak, hojny, energiczny. Może to dziwne, ale przyjaźń łącząca Harry'ego, Rona i Hermionę odzwierciedliła się w rzeczywistości. Czułam się smutno, straciłam równowagę. HP był moim kokonem.
Uczennica o imieniu Sam, w którą wcielasz się w 'The Perks of Being a Wallflower' jest 'mugolem'. To dobry początek?
Emma: Tadam: Nowoczesna dziewczyna, żadnej magii. Miała trudne dzieciństwo, niewiele miłości i szuka równowagi oraz zaufania w platonicznej przyjaźni z pewnym chłopcem. To dość trudna rola do zagrania. Sam bardzo się ode mnie różni.
Zagrałaś również asystentkę projektantki w 'My Week With Marilyn', z Simonem Crutisem...
Emma: Tak, to było śmieszne i tragiczne zarazem, ponieważ to nawiązanie do ostatniego filmu z Marilyn Monroe. Praca z Kenneth Branagh (Gilderoy Lockhart) i Michelle Williams wprowadziła mnie w dorosły świat.
Marilyn jest dla ciebie wzorem do naśladowania?
Emma: To ikona mody, jak Ava Gardner, one są największymi pięknościami złotych lat Hollywood. Ale bliższe są mi naturalne aktorki, Natalie Portman albo Julia Roberts.
Kusi cię inny rodzaj kariery?
Emma: Szczerze powiedziawszy pisanie mogłoby być fajne. Ale zaczynam sobie uświadamiać, że kariera aktorki jest dla mnie bardzo ważna. To część mnie. Prawdopodobnie dlatego, że dorastałam w centrum kinowej magii!
Źródło: SS