- Caleb, bądź prawdziwym Gryfonem i nie płacz. To, że jakiś Ślizgon ze starszej klasy rzucił na ciebie zaklęcie poplątania nóg i wybiłeś sobie przednią jedynkę o posadzkę na korytarzu, nie oznacza, że trzeba płakać...
- Ale... to boli... bardzo... i le... leci mi kreeeew...
- Caleb, gdybym miał tak płakać za każdym razem, kiedy się skaleczyłem, spadłem z miotły, zostałem ukąszony przez bazyliszka, et cetera, et cetera, już dawno skończyłbym jako jedyny w swoim rodzaju totalny nadwrażliwiec. Z czego cholernie cieszyłby się sam Malfoy...
Jedenastoletni blondynek o wielkich chabrowych oczkach chlipnął po raz ostatni bardzo nieprzekonująco i powoli wstał z zimnej podłogi, gramoląc się przy tym tak pociesznie, że profesor uśmiechnął się ciepło.
- Pójdziemy do Skrzydła Szpitalnego i madame Pomfrey załata ci ząbka w bezbolesny sposób. - Nauczyciel wziął Caleba za rękę i poprowadził go pustym korytarzem do klatki schodowej.
- Panie profesorze... - Caleb otarł nos rękawem szkolnej szaty.
- Tak, Calebie?
- A chłopcy z mojego dormitorium wczoraj wieczorem mi mówili, że pan jest bardzo sławny... - Blondynek grzecznie truchtał obok nauczyciela, starając się nie seplenić.
- Jestem sławny. Tak. - Harry speszył się lekko, poprawiając palcem zsuwające się z nosa okulary. - Już niedługo będziesz się o mnie uczył na Historii Magii. - Po chwili zdał sobie sprawę, że te słowa zabrzmiały bardzo dziwnie i egzotycznie w jego ustach, ale nadrobił to uśmiechem.
Caleb z wrażenia otworzył szeroko buzię.
- Jejku, myślałem, że Antone i Malcolm żartowali sobie ze mnie... Ja jestem taki trochę niezorientowany... Nie jestem z czarodziejskiej rodziny i oni się ze mnie śmieją z tego powodu... - Chłopiec posmutniał i znowu otarł nos rękawem, który po kilkunastu takich sesjach prezentował się bardzo nieciekawie.
Harry uśmiechnął się lekko.
- Nie przejmuj się, Calebie. Ja mam przyjaciółkę z niemagicznej rodziny i ona jest najlepsza we wszystkim poza quidditchem - odgarnął czarne włosy z oczu i poczochrał blond główkę Caleba.
- Jej, to znaczy, że ja też kiedyś będę mógł się odegrać na tych Ślizgonach, którzy mi to zrobili? - zapytał podekscytowany Gryfonek.
Harry westchnął. Ach te jedenastolatki, przecież tak nie można... Zemsta do niczego nie prowadzi, a jedynie niszczy wszystko, co buduje się tak bardzo długo między ludźmi.
- Tak. Będziesz mógł. Ale dopiero, jak nauczysz się co najmniej trzeciego poziomu zaklęć - odpowiedział wesoło, na co Caleb jęknął z rozczarowaniem.
Okularnik zerknął za okno.
Piękna październikowa pogoda pokazywała swoje wdzięki, złocistym słońcem oświetlając Zakazany Las oraz błonia Hogwartu, na których zauważył grupę czwartoklasistów z Ravenclawu. Najwyraźniej Hagrid pokazywał im niuchacze, ponieważ jeden z Krukonów, usiłował zabrać swoją przyodzianą w złoty zegarek rękę. Już tyle czasu minęło, odkąd tymi błoniami szedł na swoją własną śmierć do lasu, na polanę, gdzie czekał na niego Lord Voldemort i stado śmierciożerców.
- Panie profesorze?
Harry wyrwał się z zadumy i zorientował, że stoi przy oknie i bezwiednie wpatruje się w ścieżkę wydeptaną tuż za bramą Hogwartu, prowadzącą bezpośrednio do Hogsmeade.
- Przepraszam cię, Calebie, zamyśliłem się. - Harry zdmuchnął włosy z czoła i zreflektował się szybko. - Czasami tak mam.
- Moja mama też tak ma, ale tylko wtedy, kiedy tata długo nie wraca z pracy - stwierdził ponuro blondynek. - Nie chce wtedy ze mną rozmawiać, nie chce mnie przytulić...
Harry poczuł sympatię do tego dziecka,
- Będzie dobrze, zobaczysz. Ja ci to obiecuję.
Ruszyli dalej w kompletnej ciszy, czasami było tylko słychać, jak Caleb ociera nos rękawem szaty, który przedstawiał siódmy obraz nędzy i rozpaczy.
- Panie profesorze... ta blizna to jakiś taki pana znak rozpoznawczy? - Caleb wreszcie odważył się otworzyć buzię. Wyglądał na trochę przestraszonego swoją śmiałością, ale nauczyciel obrony przed czarną magią i zarazem opiekun Gryffindoru już od pierwszego dnia, kiedy prowadził ich wszystkich na Ceremonię Przydziału, wydał mu się bardzo miły i sympatyczny.
Harry zaśmiał się. Ten dzieciak jest całkiem do rzeczy, pomyślał rozbawiony.
- Tak, znak rozpoznawczy, tak samo jak znakiem rozpoznawczym naszego dyrektora jest parujący kociołek i niespotykany patronus. - Puścił Calebowi oczko.
- Patronus? Ja wiem... widziałem wczoraj, jak wychodziłem z sali od eliksirów. Profesor Snape chyba myślał, że w klasie już nikogo nie ma, a ja stałem przy drzwiach... Bałem się wejść, zostawiłem tam swój pergamin z pracą domową... - Caleb zaczerwienił się ze wstydu. Harry zmarszczył brwi.
- Skąd wiesz, co to za zaklęcie? - zapytał w miarę jak najmniej podchwytliwie.
- Profesor wymówił formułę Eskaperteo Patronoum, czy jakoś tak... i z jego różdżki wyszedł najpierw taki biały dymek, podobny do tego, który pojawia się nad fajką profesora Flitwicka, kiedy wszyscy wychodzą po lekcji - odpowiedziało rezolutne dziecko. - No, ale z różdżki pana dyrektora wystrzeliła taka mgiełka, która zamieniła się w pana, panie profesorze.
Harry zaczerwienił się po czubki uszu.
- Tak, to jest patronus pana dyrektora.
Byli już prawie na samym dole, do Skrzydła Szpitalnego zostało im jeszcze jakieś dwie minuty drogi.
- Boli mnie buzia - poskarżył się Caleb. Harry spojrzał na niego i aż się rozczulił, co było totalnie nie w jego stylu. Zatrzymał się na chwilę i przyklęknął naprzeciw Gryfonka, patrząc mu prosto w oczy.
- Calebie, pamiętaj. Jesteś w Gryffindorze. Gryfoni to twarde sztuki. Tylko Ślizgoni wymiękają przy byle skaleczeniu i udają, że umierają, jeśli zatną się ostrym brzegiem pergaminu.
- Tak pan uważa, panie Potter?
Harry aż drgnął na dźwięk tak dobrze znanego mu głosu. Pochylił lekko głowę, tłumiąc chichot, a raczej ukrywając go przed Calebem i powoli wstał. Powłóczystym ruchem obrócił się w stronę głosu.
Tuż za nim stał Severus Snape. W całej swej okazałości.
Harry z nostalgią stwierdził, że wcale się nie zmienił, a cztery plamy na jego szyi i karku nadają mu takiego... seksownego wyglądu. No i trochę sztywno porusza głową, ale nie dziwota... skoro ukąsił go jadowity wąż, będący jednocześnie fragmentem duszy Voldemorta...
W tej chwili Snape taksował go nieprzeniknionym spojrzeniem. Widać było, że przywołany z powrotem na swoje stanowisko dyrektor Hogwartu ma ochotę się roześmiać, ale status społeczny i opinia publiczna mu na to nie pozwala. Harry widział jednak ukochane przez niego radosne i zupełnie niepasujące do Severusa iskierki w zwykle zimnych, czarnych i bezdennych jak zamknięte tunele oczach i cieszył się, że dawny nauczyciel a aktualnie przełożony i jego ukochany wcale a wcale się nie zmienił, jeśli chodzi o charakter. Wredny, bezczelny, ironiczny... i nawet, niech to diabli, nie posiwiał, co było wprost niesamowite, patrząc na niego przez pryzmat zmian zachodzących w innych nauczycielach. Profesor Sinistra dorobiła się zmarszczek, McGonagall posiwiała jeszcze bardziej, o ile w ogóle to możliwe, Flitwick zgarbił się trochę, Trelawney jeszcze bardziej zbzikowała. Harry pomyślał ze smutkiem o profesor Sprout, która zginęła z rąk któregoś ze śmierciożerców podczas oblężenia Hogwartu. Od tamtego tragicznego dnia minęło pięć lat. Tyle osób poniosło śmierć. Pół Zakonu wybito w pień, większość ludzi, która włączyła się do walki była jakoś powiązana z grupą powołaną jakieś trzydzieści lat temu przez świętej pamięci Albusa Dumbledorer17;a. Tonks, Kingsley, Cho Chang, Artur Weasley... to nadal bolało, chociaż teraz, po tych pięciu latach jakby mniej.
- Owszem. Dokładnie pamiętam dzień, kiedy Malfoy wykręcał się od sprawdzianu z eliksirów tylko dlatego, że trzy tygodnie wcześniej, krojąc jakieś ingrediencje do eliksiru, skaleczył się maleńkim nożykiem w środek dłoni - odpowiedział wielce poważnie Harry.
- Czy po jednym wyjątku od reguły musisz poniżać wszystkich domowników Slytherinu? Pamiętaj, że ja też w nim byłem. Jeszcze raz usłyszę coś takiego, a mogę ci obiecać, że z mojego gabinetu nie wyjdziesz długi, długi czas - odparł surowo Snape. Dla Caleba zabrzmiało to strasznie, natomiast Harry spłonił się jak piwonia i uśmiechnął zgoła przymilnie.
- Tak, dyrektorze. Już nie będę, dyrektorze. Czy mogę odejść, dyrektorze? - Czarnowłosy zaryzykował i wypowiedział tak znienawidzone przez Severusa słowa. Severus zmrużył niebezpiecznie oczy i Harry poczuł jak ogarnia go jakaś fanatyczna fascynacja. Snape był teraz taki cudowny, swojski, taki... zły. Chłopak poczuł się tak, jakby nadal uczył się w Hogwarcie i znienawidzony nauczyciel przyłapał go na bójce z Draco Malfoyem. To było wspaniałe uczucie.
Dopiero po chwili przypomniał sobie, że od tamtego czasu minęło pięć długich lat i niewiele brakowało, żeby Severus zginął. Atak jadowitej Nagini przeżył tylko dzięki niesamowitemu refleksowi Hermiony, madame Pomfrey oraz uzdrowicielom ze Świętego Munga. Co prawda to on wszystkie te osoby błyskawicznie ściągnął do Wrzeszczącej Chaty w Hogsmeade, jednakże całą zasługę uratowania, wtedy jeszcze znienawidzonego, Mistrza Eliksirów przypisywał tym cudownym ludziom, którzy go otaczali.
- Czemu to dziecko krwawi? - Snape wreszcie zwrócił uwagę na zafascynowanego jedenastolatka, popatrującego z otwartymi ustami to na Snape'a, to na wychowawcę, nie zwracając już zbytnio uwagi na wyłamany przedni ząbek i krew na wardze.
- Dobry Boże, Caleb! Zapomniałem o tobie! - Harry błyskawicznie odwrócił się do chłopca. - Już idziemy do Skrzydła Szpitalnego. Caleb krwawi, ponieważ dwóch uczniów z twojego domu, Severusie, postanowiło zabawić się w następców Draco Malfoya i jego świty - dodał ostrzej. Snape patrzył na niego nieprzeniknionym wzrokiem.
- Jak zawsze mężny, prawy i bohaterski. Obrońca uciśnionych. Nic się nie zmieniłeś - Jego słowa były spokojne, bez najmniejszego śladu jakiejkolwiek ironii czy jadu. Harry uśmiechnął się krzywo.
- Ty też nie... w pewnym sensie. Bo jednak wojna i bycie na krawędzi śmierci zmieniają ludzi. A teraz wybaczysz, zaprowadzę Caleba do madame Pomfrey.
- Mam nadzieję, że przyjdziesz dzisiaj po zajęciach do mojego gabinetu - odparł Snape, unosząc kącik ust w jakimś kpiącym uśmiechu.
- Zajrzeć mogę. Nie zaszkodzi mi filiżanka herbaty i herbatniki zjedzone na podwieczorku z dyrektorem - odparł znacząco Harry i bez słowa wziął jedenastolatka za rękę, prowadząc go przy swoim boku. Mijając się ze Snapem, nauczyciel obrony wymienił z nim jeszcze ostatnie znaczące spojrzenie.
Severus Snape uśmiechnął się pod nosem.
Do diabła, ten wkurzający dzieciak nadal miał niesamowitą klasę.
Nie obejrzał się za nim, tylko od razu poszedł do swojego gabinetu.
- Panie profesorze... - Caleb ostrożnie oblizał usta z krwi i odruchowo otarł nos rękawem.
- Tak?
- A czy to prawda, że uratował pan życie panu dyrektorowi? - siąknął chłopiec, patrząc z uwielbieniem na opiekuna.
- Owszem, Calebie - odpowiedział szczerze Harry. - Dotarliśmy na miejsce, byłeś już kiedyś w Skrzydle Szpitalnym?
- Tak, po tym jak podczas pierwszej lekcji latania spadłem z miotły. Nie umiem latać, a tak bardzo bym chciał... Widziałem raz jak pan latał wieczorem z profesorem Longbottomem...
Harry odgarnął czarne włosy z zielonych oczu, ukazując przy tym jasną bliznę w kształcie błyskawicy. Caleb przez chwilę z otwartą buzią się w nią wpatrywał.
- Obiecuję ci, że jak tylko znajdę chwilę wolnego czasu, nauczę cię latać. - Wybraniec uśmiechnął się pokrzepiająco do jedenastolatka.
- Naprawdę? - Malec zachłysnął się z wrażenia. - Jeeeju...
- Calebie, jeśli coś obiecuję, to dotrzymuję słowa. Tylko nikomu się nie chwal, to będzie taka nasza mała tajemnica, dobrze? - Profesor puścił mu oczko. - A teraz wchodź.
Kilka minut później warga Caleba była cała i zdrowa, a ząb odrósł.
- No i jak? Bolało? zagaił Harry, kiedy dzieciak zeskoczył ze stołka, podziękował szkolnej pielęgniarce i podszedł do nauczyciela.
- Nie! - ucieszył się chłopiec. - Panie profesorze... a opowie mi pan, jak pan pokonał Lorda Voldemorta? - Caleb wyglądał tak, jakby przeraził się swojej śmiałości.
- To jest długa opowieść... i chciałbym potraktować ją należycie. Może opowiem ci ją, kiedy będziemy latać na miotle? - Harry nie spodziewał się, że jedenastolatek poprosi o coś takiego. - Co ty na to?
- Jejku, tak! - Caleb pisnął radośnie. - Jest pan taki fajny. Zupełnie inny niż profesor Snape, czy profesor McGonagall... - spojrzał na Harryr17;ego z niemym zachwytem. Nauczyciel poczuł się niepewnie.
- Miło mi to słyszeć, Calebie - odparł tylko, nie bardzo wiedząc, co ma właściwie odpowiedzieć. - W każdym bądź razie, teraz odprowadzę cię na klatkę schodową i pobiegniesz do wieży, dobrze? A jakbyś jeszcze kiedyś natknął się na tych Ślizgonów, bądź tak dobry i zapamiętaj chociaż nazwiska z naszywek na ich szatach. Osobiście się z nimi rozliczę.
- Dobrze, panie profesorze.
Harry, zgodnie z obietnicą, odprowadził blondynka do schodów i ten zachwycony i rozentuzjazmowany pobiegł na górę, co i rusz potykając się o własne nogawki.
Wreszcie zniknął okularnikowi z oczu i ten westchnął.
- Dzieci...
W gruncie rzeczy sam nie wiedział, co właściwie go tak przygnębiło. Caleb przypominał mu swoją nieśmiałością Neville'a, pod jakimś względem był podobny do Rona, a blond włosy nieodmiennie kojarzyły mu się z Malfoyem.
Ruszył korytarzem, starając się nie przygryzać za mocno wargi.
"Potter, na litość boską, masz dwadzieścia trzy lata, nie rozklejaj się jak byle dzieciak" fuknął jego Rozsądek, ale został zagłuszony przez falę wspomnień. Hermiona aktualnie pracowała razem z Ronem w Ministerstwie Magii. Obydwoje już dawno wzięli ślub w drodze było ich pierwsze dziecko, dziewczynka. Hermiona była zachwycona tą wiadomością i tylko Ron narzekał, że jak się maluch urodzi, to on wyprowadzi się do mamusi, bo chce się porządnie wysypiać do pracy. Luna Lovegood pracowała jako reporterka "Żonglera", pomagając swojemu ojcu, Ksenofiliusowi w pisaniu artykułów. Bliźniacy Weasleyowie z powodzeniem prowadzili swój sklepik na Pokątnej, Draco Malfoy został aurorem. Aktualnie spotykał się chyba z Luną, ale Harry bardzo dawno nie miał z nimi wszystkimi kontaktu.
Tęsknił.
Tęsknił za przygodą, za Ronem i Hermioną, którzy pomagali mu w skrajnych sytuacjach, tęsknił za Gwardią Dumbledore'a, tęsknił nawet za wiecznymi bójkami z Malfoyem i za szlabanami oraz ujemnymi punktami od Snape'a.
Przez te pięć lat wiele się zmieniło.
Harry ze zdziwieniem zdał sobie sprawę, że nie chciałby jednak, aby teraz wszystko wyglądało inaczej. Tak widocznie musiało być. On jako nauczyciel w Hogwarcie, opiekun Gryfonów. W sumie posadę przyjął ze względu na Snape'a; mężczyzna zadecydował, że musi mieć Harry'ego przy sobie. Że czas naprawić kilka starych błędów. Czarnowłosy do dziś pamiętał ten straszny dzień, w którym o mało co nie stracił Severusa. Inna rzecz, że wtedy jeszcze go nienawidził... ale po tym, co Snape, niemal umierając, pokazał mu we wspomnieniu... Ich stosunki zmieniły się. Mistrza Eliksirów uratowano CUDEM, cudem, za który Harry dziękował Bogu do dziś.
W tej samej jednak chwili oczami wyobraźni chłopak ujrzał ciała wszystkich poległych. Ginny, Colin, Pansy, Crabbe, Pomona Sprout, Kingsley Shacklebolt, Lupin, Percy, pan Weasley, Fleur... Lista osób, których nie zdążył uratować.
Harry zatrzymał się przy oknie i potarł bliznę. Spod przymkniętych powiek popłynęły mu łzy, zdjął okulary.
Harry Potter, Chłopiec, Który Przeżył...
- Znowu wygrzebujesz swoje demony? - Chłodny głos Snape'a sprawił, że Harry aż podskoczył z wrażenia. Dyrektor stał tuż za nim, niezmiennie ubrany w czarne szaty. - Jesteś masochistą? - Mężczyzna stanął obok niego.
- Nie, po prostu... Caleb jakoś mi przypomniał stare dobre lata w Hogwarcie - obronił się okularnik, ocierając łzy.
Snape wziął głęboki oddech i położył rękę na ramieniu Harry'ego.
- Harry. Nie będę ci prawił morałów, ale wspominanie nic ci nie da - powiedział wreszcie cicho i poważnie. - To tylko babranie się we własnych problemach i rozpamiętywanie tego, co złe. Masz do tego koszmarne skłonności i najchętniej wlepiłbym ci szlaban, ale przecież i tak by ci to nic nie dało. Zawsze byłeś odporny na tego rodzaju rzeczy - Harry dostrzegł w oczach dyrektora jakieś wesołe ogniki.
Chłopak mimowolnie się uśmiechnął, sam nie wiedział czemu.
- Masz rację.W każdym bądź razie nabrałem ochoty na herbatkę i ciasteczka - odparł szelmowsko, zdmuchując włosy z oczu.
- Dziwnym trafem ja również.
Razem powolnym krokiem ruszyli w stronę dyrektorskiego gabinetu. Severus jednak nie wytrzymał i po chwili ciszy dodał jadowicie, ale z ciepłym uśmiechem:
- Acha... i postaraj się nie nakruszyć mi na dywan, co, Potter?
****
Krótkie to-to nie jest. Wstawione dla przeciwników tandetnego rowlingowskiego Epilogu. Uczulonych na męskie paringi proszę o niezostawianie chamskich komentarzy, ponieważ takowe będą usuwane. Ostrzeżenie jest, jeśli nie wiesz, co to slash, istnieje jeszcze wikipedia. Dedykowane Luniastej.
Carola3000dnia 05/02/2008 09:11 Opowiadanie całkiem, całkiem ... przyzwoite. trochę nie podobało mi się to że uśmierciłaś tych, którzy nie zginęli i odwrotnie..... Jeden mały błąd w tekście. Najpierw napisałaś, że ten Caleb nie wiedział że Harry jest sławny, a za chwilę młody pytał się o zwycięstwie nad Voldemotem. Trochę nie do końca przemyślane. Ale po za tym w porządku
Przepraszam, że w poście userki, ale muszę wyjąsnić pewną rzecz. Błąd, który zauważyła Carola już mi wytknięto na Mirriel i tam jest to już poprawione, natomiast tutaj nie ma takiej możliwości. Po prostu tekst pisałam odrobinę za szybko i dlatego palnęłam mały błąd logiczny. On właściwie nie jest ważny dla fabuły, ale bardzo proszę już nie zwracać na niego uwagi ;D
Pozdrawiam
Anika/ Moderator z Głębi Piekła
Calypsodnia 05/02/2008 09:24 och. tylko tyle potrafię napisac. hmm. ten Caleb, i Potter w Hogwarcie, opiekun Gryfonów. I Snape, taki inny, a w sumie ten sam. A wątek o Malfoy'u który został aurorem. Dla mnie nierealne, ale dobrze, że choc o nim wspomniałaś bo to moj ulubiona postać zaraz po Snape'ie. I jeszcze ten patronus Severusa ^^. Dziwne i również nierealne, ale mimo wszystko sympatyczne. Ah i uwielbiam jak Snape w czasie rozmowy z Harrym na koniec zdania dodaje te swoje Potter
daje W
PanSmierci666dnia 05/02/2008 10:31 Wiesz co? Myślałem niedawno, że takiego dobrego artykułu jak "Potteromaniakiem być" nikt już nie napisze. Ale myliłem się!
Bo ten epilog jest poprostu IDEALNY!
Wszystko mi się podobało, wszystko to co chciałbym żeby tak było. Mało bledów, małe tylko literówki (r27; itp.), świetna narracja i dialogi; mogłaś to też scalić, żeby nie było takich "niby zwrotek''. Ogólnie rzecz ujmując lepszego epilogu nie mogło być... Harry jako nauczyciel, Ron i Hermiona w Ministerstwie - wszystko pięknie, oprócz jednej jedynej rzeczy: Ginny!
Nie mogę tego przeboleć, że zmienilaś ofiary Bitwy o Hogwart i zabiłaś Ginny - trochę to smutne, u ciebie jest więcej ofiar niż w książce. No, ale cały tekst jest ciekawy, wciągający i dobrze się go czyta. Nie mogę dać nic innego jak tylko Wybitny!
PS. Chyba sobie go wydrukuje i naprawdę przykleje z tyłu w książce!
Gratuluje pomysłu i pozdrawiam!
Moony Alexdnia 05/02/2008 10:37 Podobało mi się.
Ale i tak jestem obrażona.
I gdyby taki komentarz nie wzbudził wszelkich uwag wśród użytkowników ("Och! Monny jest adminką i pisze takie krótkie komentarze!"), zostałby taki, jaki jest.
Ja nie powinnam tego komentować. Ale skoro przesłałaś mi link do tego, to przeczytałam. I skomentowałam, tutaj, bo na Mirriel jeszcze nie nie znają mojej Remusomanii itd.
SPOILER! Powiedzcie mi. Dlaczego tak się dzieje? W każdym alternatywnym epilogu, obowiązkowo Severus jest wskrzeszony, a Remus sobie nadal może w grobie leżeć. I tu także, a ja już się spodziewałam, że może będzie inaczej. A mi co pozostaje? Znowu siedzieć przed komputerem i zalewać się łzami. Ja się nie użalam, ja jestem tylko nadwrażliwa (taka z natury, nie tylko w przypadku Remusa L.).
Skoro nie chcecie mojego Remusa to Wasza strata. Sama sobie go wskrzeszę i podzielę tylko z Lunatyczkami!
Nie wiem czy mam płakać (skutek zobaczenia nazwiska "Lupin" w tekście)
Czy może śmiać się. Bo ja sama siebie bawię niesamowicie ^^.
KateBlackdnia 05/02/2008 14:50 Na pocztąku bardzo mi się spodobało.Później bardzo przeszkadzały mi dwie rzeczy: pierwsza - ciągłe wspominanie o tych pięciu minionych latach, a druga to ta bohaterskość Harry'ego. Był taki wyniosły. Ale po za tym bardzo fajny epilog! Jednak nie mam większych zastrzeżeń do zakończenia Pani Rowlling.
Potteromaniaczka94dnia 05/02/2008 15:17 właściwie, to bardzo ciekawie jest to opisane. bardzo pomysłowy pomysł xD jednakże dla mnie jest to zupełne inne , odbiegające od w ogóle całego harry'ego pottera... i dziwnie mi sie to czytało ;p daję P : )
Dzikidnia 05/02/2008 15:37 Ech, Anix... Jak zobaczyłem w twoim opisie: Piszę slashowy epilog ( czy jakoś tak), to miałem nadzięję, że to będzie coś ostrego... a Tu takie rozczarownie. A szkoda, bo mogłoby to byc fajniejesze.
Pozdrawiam
Karciiadnia 05/02/2008 16:43 No cóż, nie wiem co napisać. Wszyscy (prawie)dali Ci baaardzo pozytywne komentarze. Ja nie chcę się powtarzać, ale do tej poprostu... CUDOWNE!!! Aniko, ty masz naprawdę taka wenę. Ja nie wiem jak potrafisz pisać takie super fanficki. Twoje są zawsze przeczudne, wzruszające i takie... Które naprawdę wydają się realne dla książki, świata magii... Chciałabym, abyś wymyśliła jeszcze kilka takich epilogów... Naprawdę z całym szacunkiem pozdrawiam. ;*
Aeveniendnia 05/02/2008 16:47 Przyjemna miniaturka. Stylowo bardzo ładnie, pomysł fajny. Co prawda nie jestem zwoleniczką pary HP/SS, ostatnio mam starszną faze na drarry, ale tutaj mi to nie przeszkadzało. Troszkę raziło mnie to, że tak szybko po wojnie Harry związał się z Severusem. Ale nieważne. Co do Caleba, to rzeczywiście trochę mazgajowato się zachowywał, ale cóż Neville też w pierwszych latach nie grzeszył odwagą i bohaterstwem.
Ogólnie jestem na tak, czytało się sympatycznie i bardzo szybko zobaczyłam trzy gwiazdki. Czyżby miała być część dlasza? Bo słowa "koniec" nie widziałam :wink:
Aniko, gratuluję tekstu, masz lekkie pióro, dużo ciekawych pomysłów i razem daje to dobre teksty. Pisz koniecznie, z chęcia przeczytam więcej Twoich tekstów. Może jakieś drarry?
Pozdrawiam i życzę weny
alexa59dnia 05/02/2008 16:50 "Bliźniacy Weasleyowie z powodzeniem prowadzili swój sklepik na Pokątnej"
Hmmm... mnie się wydawało, że Fred umarł (czy to był George )
A poza tym, jak już napisano w drugim komentarzu... "uśmierciłaś tych, którzy nie zginęli i odwrotnie"
Ale bardzo faaaajny arcik ^^
Nie używaj tylu enterów (kasuję je). Koniec zdania i poczatek nowego akcentuj kropką i spacją.
kil wil kil u
Ania 95dnia 05/02/2008 16:50 Ach, to jest świetne. O wiele lepszy epilog, niż ten co napisała Rowling. Ładnie, bez błędów i wogóle. Jedna rzecz mi tylko nie pasuję. Severus byłby dla Harry'ego taki miły? No nie wiem, nie wiem. Minęło pięć lat, możliwe że wszystko się zmieniło. . A tak poza tym bardzo mi się podoba ( jak każde Twoje ff) i daje W.
Renaemmadnia 05/02/2008 17:35 Bardzo ładnie. Zresztą jak zawsze. Było kilka błędów. Wymienię tylko jeden:
Pół Zakonu wybito w pień, większość ludzi, która włączyła się do walki była jakoś powiązana z grupą powołaną jakieś trzydzieści lat temu przez świętej pamięci Albusa Dumbledorer17;a.
Ale twoje FF są świetne. Ten też. Daję oczywiście W
Aberrantdnia 05/02/2008 18:46 hahaha xD Hmmm...oczywiście to wszystko niemożliwe i pewnie dlatego mi się podoba.Ja jeszcze nigdy nie czytałam slashu.Jak sobie wyobrażę Snape'a kładącego rękę na ramieniu Harry'ego...xD Podoba mi sie to xD Draco z Luną ?:lol:
Ja tam nic nie mam do epilogu Rowling.
Snape i Harry w zgodzie ?:D:D
Oooochoooo ;p
Pozdrawiam ;*
Nie używaj tylu enterów (kasuję je) ani emotek (wyłączam je).
kil wil kil u
Testralikdnia 05/02/2008 18:54 Kompletnie nie wyobrażam sobie Harrego jako nauczyciela. Moim zdaniem, nie ma on tzw. podejścia do dzieci/młodzieży. Chociaż, patrząc na innych nauczycieli w Hogwarcie, podejscie niby wcale nie jest potrzebne...
Troszkę jak dla mnie za dużo wspominania, Harry ciągle wraca do jednego wątku, bitwy, bez przerwy.
Harry i Snape razem - no to to rewelacja xD
filiusdnia 05/02/2008 23:11 Harry taki niepodobny do siebie, nie ten charakter, taki dumny i pyszny czasami, na początku jakby Gilderoy : 'kiedy się skaleczyłem, spadłem z miotły, zostałem ukąszony przez bazyliszka, et cetera, et cetera'jakbym jego słyszał ;p , ale dalej ciekawie się czytało.
Goszkadnia 06/02/2008 13:21 Aniko, podziwiam twoją twórczość i wszystko jest ok. Ale nie podoba mi się kogo uśmierciłaś...;( To trochę zbyt tragiczne i za dużo tych osób, które żyły. Mogę zrozumieć pana Weasleya. Ale nie Ginny, Fleur, Kingsleya, i tych innych. Przesadziałaś. Powyżej Oczekiwań.
Tonks xDdnia 06/02/2008 16:30 Początek artykułu, nie za ciekawy. Poza tym to co napisałaś nie zgadza się z książką. Są jednak plusy , po pierwsze Snape ukazany jako dobry (chociaż trochę przesłodzony); po drugie Fajna była ta rozmowa z Calebem (trochę wkurzało mnie jak odmieniałaś jego imię, ale tu się chyba już czepiam). Poza tym art długi, co już jest olbrzymim plusem. Ogólnie fajny, wszystko opisane, więc z czystym sumieniem daje Z.
Abricotdnia 06/02/2008 18:45 Po przeczytaniu tegoż Fan Fiction [czy jak to się tam inaczej zwie] w mojej głowie pojawiła się lista kilku spraw, które mi się nie podobają i kilkunastu, które mi się w tym opowiadaniu podobają. Przedstawie więc listę tych pierwszych, poniewaz ejst krótsza:
-Ginny umarła? NIE! Ja się nie zgadzam!
-Remusa też mogłaś oszczędzić
-Potter się w ogóle na nauczyciela nie nadawał! Prędzej Hermiona...
-Neville nie potrafił latać na miotle
-Snape jest ok, mogłaś go wskrzesić, ale moim zdaniem trochę go przesłodziłaś
-Ten Caleb bezczelny jest!
Poza tym jest ok, mi się bardzo podoba. Dobrze napisane, nie ma błędów i-co najważniejsze-długie!
:):):):):):):)
Wyłączam emotki.
Pomyloonadnia 07/02/2008 18:56 Trudno coś napisać, bo wprawdzie artykuł jest stylowo bardzo dobry, to jednak brakuje jakiejś iskierki... No i Snape jest taki za bardzo przyjazny, jak na niego. I jeśli chodzi o bohaterów, to pesymizmem się kierowałaś i pozabijałaś stanowczo za wielu. Być może chciałaś, żeby art nie był tak różowy i przesłodzony, jak epilog u Rowling. I to się nawet udało z jednym drobnym wyjątkiem, czyli milutkim Severusem. P
Cedryk Digorydnia 09/02/2008 13:34 Gratuluje wyobraźni, ja bym czegoś takiego nie napisała, dziwię się, że niektórzy dali ci np. N lub Z ja daje W a dałabym jeszcze więcej. Tylko nie wiem, czy to pisałeś na podstawie 7 tomu, bo wtedy zginą Fred, a nie zginą pan Weasley, Fleur chyba też nie. Ale artykuł Jest SUPER
gnebiwtryskdnia 09/02/2008 19:08 Bardzo mi sie spodobało. Jakoś tak miło sie czytało. Początek bardzo mnie wciagnał a z czasem wszystko zaskoczyło. Wątek tej jak ktos to ujął "przyjaźni" między Potteram a Severusem mi w ogóle nie przeszkadza (chociaz z drugiej strony Severus zasługuje na kogoś lepszego xP). Szkoda, że takie krótkie (wiem, że jest długie, ale tak szybko i dobrze mi się czytało) Gratulacje! Świetna robota.
Zaskoczyło mnie podejście Pottera do dzieci...
Takiego Pottera jak w Twoim epilogu to bym nawet polubiła... Chociaz ja i tak wole Severusa xD
Wolna Skrzatkadnia 09/02/2008 23:00 Podobał mi się fakt, że przeżył Snape. Jednak to, iż Draco spotyka się z Luną był dziwny, ale oceniam artykuł na ocenę wybitną. Uważam, iż sama długość tekstu jest zadziwiająca. Ogólnie Twoje dzieło czytało się miło, lekko i przyjemnie, sądzę, że z powodu interesującej fabuły.
Cassidydnia 11/02/2008 19:52 Miło się czytało. Trochę się pośmiałam i za to jestem skłonna dać W. Dlaczego? To proste, oderwałaś mnie na chwilkę od rzeczywistości, a ja nieczęsto się uśmiecham Ogólnie pomysł dobry, dialogi też. Takie wspomnienia Pottera wpędziły mnie w refleksje nad moim dzieciństwem. Pewnie będę tęskniła za tym życiem z przed kilku lat. No ,ale cóż... Wracając do artykułu to Snape wydawał się nazbyt miły
blaugrana_guydnia 11/02/2008 20:55 Super, super i jeszcze raz super!!! Twoja wersja znacznie bardziej przypadła mi do gustu niż oryginał. Pewnie dlatego, że wszystkie FF typu (fem)slash to moja specjalność, a na polskich stronach nie wiedzieć czemu takich opowiadań wciąz prawie nie ma. I choć generalnie nie jestem zwolennikiem pairingów uczeń/nauczyciel (wiem, że tu Harry już też jest nauczycielem, ale jednak od Severusa jest wciąż o te kilkadziesiąt lat młodszy ) to i tak Twoje dzieło mogę ocenić tylko w jeden sposób - mistrzostwo (wszech)świata.
Jedyne do czego mógłbym się przyczepić - wydaje mi się, że nie każdy klasyfikuje to opowiadanie jako slash. Mogło to zostać jaśniej przekazane (i nie chodzi mi bynajmniej opisywanie tego, co działo się nocą w gabinecie Severusa ).
Oczywiście daję W, ale pamiętaj, że to tylko dlatego, że ... wyżej nie można! I wyrażam nadzieję, że coś w tym stylu w najbliższej przyszłości jeszcze napiszesz.
Alex Madisondnia 15/02/2008 21:42 Art super! Tylko dlaczego uśmierciłaś Ginny? Przynajmniej Freda pozostawiłaś przy życiu. Przeczytałam, że oni nadal prowadzą sklep i łzy napłynęły mi do oczu na wspomnienie o Fredzie. To efekt czegoś innego niż zamiłowania do postaci tego bliźniaka, ale lepiej nie będę o tym pisać.
bella dumbledorednia 18/02/2008 17:36 Styl jest bardzom fajny, ale twierdzisz,że napisałaś to, bo epilog rowling był zbytni happy endem a twój fanfick jest jeszcze weselszy. Cóż Ginny nie żyje, ale za to mamy Snapa wszyscy pracują a Harry jest sentymentalny jak Hermiona...Mimo to mi się podoba
Scrictdnia 21/02/2008 13:10 Aniko, to było bosskie XD! Paring Severus i Harry to jeden z moich ulubionych, więc plus za to. Masz ciekawy styl pisania. I w ogóle mam taką jedną może niezbyt miłą uwagę dla ludzi, którzy zadają dziwne pytania w swoich komentarzach oraz piszą dziwne rzeczy (np.: Snape jest przesłodzony. Czy Snape i Harry w zgodzie? albo [patrz komentarz wyżej] można bylo wspomieć, że Harry żyje sobie beztrosko z Ginny u boku.) ale to chyba dlatego że NIE ROZUMIEJĄ co to jest SLASH. Boże! Severus jest miły dla Harry'ego Pottera bo są RAZEM. W ZWIĄZKU. No a dla tych co jeszcze nie rozumieją to dodam, że to są HOMOSEKSUALIŚCI (gorzej mówiąc GEJE). I tu cytuję słowa naszej kochanej adminki Aniki: "Ostrzeżenie jest, jeśli nie wiesz, co to slash, istnieje jeszcze wikipedia." Więc przed przeczytaniem jeśli ktoś nie rozumie, to wypadałoby sobie wejść na stronę [LINK] i w pole szukaj wpisać SLASH a nie nie rozumieć i pisać takie głupie rzeczy.
Artykuł jak pisałam: świetny... XD
Pozdrowienia,
XOXO
Lady S.
(dla tępych, i nie rozumnych skrót od Scrict [mój nick])
Syriusz Black18dnia 23/02/2008 21:52 Artykuł mi się bardzo podobał, ale nie uważasz, że za dużo osób uśmierciłaś. Ale to tak na marginesie i przechodźmy do konkretów. Po pierwsze tekst bardzo dobrze się czyta i niesamowicie wciąga.
Po drugie uważam, że epilog jest bardzo ciekawie skonstruowany.
Interesujące było to, że Harry zostaje nauczycielem, Malfoy aurorem i to, że patronus Snape jest kształtu Harr'ego.
Trochę dziwnie w tym całym tekście wygląda odrodzenie się Snape.
Myślę, że będzie następna część, bo po zakończeniu to widać.
A i nie lubię jak w tekście są błędy tego typu r27. Ale nie ma to żadnego wpływu na ocenę.
Ocenę oczywiście daje W. Mam nadzieję, że napiszesz następne artykuły.
Juju Potterdnia 24/02/2008 15:00 Artykuł jest świetny. Przedstawia uczucia Harry'ego dokładnie tak jak to sobie wyobrażałam, aż mi się płakać chciało... Tylko jednego nie rozumiem: dlaczego uśmierciłaś Ginny? Nie wyobrażam sobie dalszego życia Harry'ego bez niej... Tak długo na niego czekała więc należy im się trochę szczęścia. Ale poza tym tekst bardzo mi się podobał, zwłaszcza jak Harry proponuje Calebowi pomoc... Zachował sie tak jak kiedyś Lupin.
madziawisniadnia 25/02/2008 01:43 Ja może wyjątkowo nie poruszę kwestii oceny artykułu, ale korzystając z okazji, że jest to kolejne wyobrażenie zakończenia 7 części Harrego Pottera, chce zadać pewne pytanie. Zastanawiałam się bowiem, czy cała trójka nie mogła użyć zmieniacza czasy, żeby zapobiec pewnym wydarzeniom np.uchronić kogoś, naprawić coś. Być może ktoś wcześniej poddał już ten pomysł dyskusji, jednakże jest mile widziane, że powtórzycie się bądź wyrazicie swoją opinię. Możliwe jest również, że nie pamiętam pewnych faktów dotyczących funkcji i ostatecznego losu tego urządzenia, a odpowiedź jest oczywista, jednakże mam nadzieję, że odpowiecie na moje wątpliwości i uświadomicie mnie Byłabym wdzięczna.
Juju Potterdnia 25/02/2008 16:21 Wiesz Madziawisnia mi się wydaje ze w 5 części podczas bitwy w Ministerstwie Magii wszystkie zmieniacze czasu zostały zniszczone. Ale pomysł mi się podoba... Też chciała bym żeby tak wiele rzeczy sie zmieniło.Chociaż z drugiej strony seria straciłaby sens jakby za każdym razem bohaterowie używali zmieniacza czasu żeby coś odmienić. To byłoby nudne
madziawisniadnia 25/02/2008 21:39 Do Juju Potter- masz rację. Przeoczyłam to, zupełnie zapomniałam Gdyby te zmieniacze czasu istniały, to właściwie dalsze części i wydarzenia byłyby bezsensowne Jednak ta Rowling o wszystkim pamięta...jej wszystkie powieści opierają się na szczegółach, które w następnych częściach nabierają ogromnego znaczenia, a odpowiedzi na wszelkie pytania i niejasności są po trochu zawarte po kolei w każdym kolejnym tomie. I to jest fascynujące
illmontednia 25/02/2008 22:12 No, no.
Z zadziwieniem przeczytałam. To chyba mój drugi fan fick przeczytany w całości.
Treści dość niesamowite. Niektóre wątki, przez to, że takie "szokujące", własnie intrygują, podobają mi się.
Najcieplej podoba mi się cały "wydżwięk" ("polepszenie" wielu osób i ich relacji - to miłe) oraz opisy postaci S. Snapea.
Oczywiście, fajnie napisane!
Mam oczywiście ochoty, żeby pomarudzić, ponarzekać co do treści (a niech tam że to "spojler" -treść to treść ). Ale ponieważ zbyt często to robię, to "nie nada" i tutaj
Juju Potterdnia 26/02/2008 21:41 Madziawisnia zupełnie się z tobą zgadzam Zawsze podziwiałam panią Rowling za jej konsekwencję i styl... Ona jest po prostu NIESAMOWITA pisząc pierwzą część ona już musiala wiedzieć co będzie w ostatniej. Aż w głowie mi się to nie mieści
Nimfadora_0605dnia 09/03/2008 11:56 No, no artykulik niczego sobie. Ciekawy i wogóle fajnie się go czyta. Daje więc W.
Niepodoba mi się jedna, że uśmierciłaś, aż tyle osób, ale daje wielki plus za wskrzeszenie Snape'a. Niestety jest on troche przesłodzony i mało przypomina charakter "starego" Snape'a. Mimo to bardzo fajnie.
Ps. tak swoją drogą : nie popieram homoseksualizmu. No ale wkonicu to slash.
Lunia678dnia 27/03/2008 19:54 Bardzo fajny! Coć troche nieprawdopodobny bo Snape już we Wrzeszczącej Chacie umarł....więc...ale co tam .Ogólnie art. super. Daję Ci W w ~~100%~~
Black_Lunadnia 02/04/2008 17:51 Artykuł bardzo niezły xd, ale skoro Snape'uś wskrzeszony, to może dałoby radę załatwić Syriuszka spowrotem? <prosi>
Herma16dnia 05/04/2008 23:16 Boskie opowiadanie Jest ciąg dalszy? Boże, już się modlę żeby był. A tak swoją drogą, to chyba to nie pierwszy Twój art, który czytałam. I wszystkie wzruszyły mnie do łez. Ale najlepsze w nich jest to, że całkowicie zmieniasz to, co było w książkach Rowling Daję W, oczywiście. Pozdrawiam
I mam jeszcze pytanie do kogokolwiek, kto się na tym zna: Co to jest slash? Przysięgam, że sprawdzałam w Wikipedii i nie tylko i kompletnie nic nie znalazłam
Lordzik_Voldemorcik-odrodzeniednia 16/05/2008 18:25 "No, ale z różdżki pana dyrektora wystrzeliła taka mgiełka, która zamieniła się w pana, panie profesorze.
Harry zaczerwienił się po czubki uszu.
- Tak, to jest patronus pana dyrektora."
"Harry z nostalgią stwierdził, że wcale się nie zmienił, a cztery plamy na jego szyi i karku nadają mu takiego... seksownego wyglądu. No i trochę sztywno porusza głową, ale nie dziwota... skoro ukąsił go jadowity wąż, będący jednocześnie fragmentem duszy Voldemorta..."
"- Czy po jednym wyjątku od reguły musisz poniżać wszystkich domowników Slytherinu? Pamiętaj, że ja też w nim byłem. Jeszcze raz usłyszę coś takiego, a mogę ci obiecać, że z mojego gabinetu nie wyjdziesz długi, długi czas - odparł surowo Snape. Dla Caleba zabrzmiało to strasznie, natomiast Harry spłonił się jak piwonia i uśmiechnął zgoła przymilnie."
"Severus zmrużył niebezpiecznie oczy i Harry poczuł jak ogarnia go jakaś fanatyczna fascynacja. Snape był teraz taki cudowny, swojski, taki... zły."
Bardzo dziwne... Te fragmenty wyglądają tak, jakby Harry zakochał się w Snapie
filippdnia 14/06/2008 21:18 super art napisany doskonale dobra fabuła jakaś tam część humoru oczywiście że daje W
Ginny_Kittydnia 24/06/2008 17:31 bardzo fajne, ale to trochę dziwne, że Harry polubił się ze Snapem... i przecież Ginny nie zginęła, nie?
agatqa92dnia 23/07/2008 13:27 Anika, genialne! Może jest ciut przesłodzone, Snape taki milutki, Harry jeszcze bardziej wrażliwy, ale mimo wszystko- genialne! Czytając to miałam wszystko przed oczami i chcąc-niechcąc miałam chore wrażenie, że Harry stał się gejem i czyha na Snape'a ("Harry z nostalgią stwierdził, że wcale się nie zmienił, a cztery plamy na jego szyi i karku nadają mu takiego... seksownego wyglądu." ;D W!
Angellicadnia 14/08/2008 13:49 Szkoda, że uśmiercono Ginny, Pana Wesleya i Fleur. Ale mimo to dam P.
Harry Potter 33dnia 23/08/2008 18:32 Nie podoba mi się, że uśmierciłeś Ginny, w uśmiercaniu nie jesteś lepszy od Rowling... No ale epilog bardzo ciekawy, podoba mi się, poza tym fragmentem, w którym Harry płacze i pisze, że Ginny zginęła, ale dam Ci P.
panna_feltondnia 28/08/2008 12:45 No bardzo nie podoba mi się związek Harry'ego z Severusem, ale to ff więc się nie czepiam. Bardzo ciekawie napisane. Podobało mi się najbardziej to, że Snape nie zmienił się z tym swoim "Potter". Daję PO. Zgadzam się z tobą Moony ! Ja też kocham Remuska...
Emma Watsomdnia 18/09/2008 22:32 To było naprawdę bardzo fajne! Mi się osobiście bardzo podobało tylko błędy... Było ich trochę. Ale trudno
Best of Gryfondnia 17/10/2008 14:58 bardzo dobry art a najfajniejszy tekst: a cztery plamy na jego szyi i karku nadają mu takiego... seksownego wyglądu. niezle wymyslone
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze. -
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.
Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.
Tibia, Porady prawne, Kamień Filozoficzny, Komnata Tajemnic, Więzień Azkabanu, Czara Ognia, Harry Potter i Zakon Feniksa, Książe Półkrwi
Emma Watson - Hermiona Granger, Rupert Grint - Ron Weasley, Gary Oldman - Syriusz Black, Alan Rickman - Snape, Daniel Radcliffe - Harry Potter