Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Katherine Waterston

Kategoria: Fantastyczne zwierzęta
Autor: Prefix użytkownikaBumSzakalaka

Wcieliła się w postać Tiny Goldstein w filmie Fantastyczne Zwierzęta.
>> Czytaj Więcej

Harry Potter i Zakon...

Kategoria: Streszczenia
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Streszczenie piątej części przygód Harry'ego Pottera.
>> Czytaj Więcej

Helen McCrory

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

Odtwórczyni roli Narcyzy Malfoy.
>> Czytaj Więcej

Daniel Radcliffe

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

Odtwórca głównej roli Harry`ego Pottera.
>> Czytaj Więcej

Eddie Redmayne

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaBumSzakalaka

Aktor znany nam z roli Newta Scamandera. Aktor teatralny i filmowy. Zdobywca Oscara.
>> Czytaj Więcej

Patronus

Kategoria: Świat magii
Autor: Prefix użytkownikaRosalind Rooks

Patronusy i zaklęcie "Expecto Patronum".
>> Czytaj Więcej

Życie i kłamstwa Alb...

Kategoria: Inne
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Pierwsza biografia Albusa Dumbledore'a napisana przez Ritę Skeeter.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Rozdział. 1

Tytuł: Rozdział. 1
Seria: Zgniłe jabłka panny Weasley
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaCanisPL

Życie Ginny wydawało się o wiele łatwiejsze, kiedy Bill nie musiał uciekać z domu.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Fraszki dla Hel...

Tytuł: Fraszki dla Helenki
Seria: Dziennik Ravenclaw
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaRoksolana Delakur

Dobre techniki wychowawcze? Zapisane opowiastki od założycieli dla Helenki. Zbiór fraszko-baj...
>> Czytaj Więcej

[Z]Powrót

Tytuł: Powrót
Seria: Największy błąd w życiu?
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Ron znajduje sposób na powrót do Harry'ego i Hermiony i nie zwlekając ani chwili dłużej, wyrusza ...
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. V część 20
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

&#8211; Hermiona Jean Granger...? &#8211; To ja. (...) &#8211; Poproszę pani różdżkę... &#8211;...
>> Czytaj Więcej

Pożegnanie

Tytuł: Pożegnanie
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaRoksolana Delakur

Wrócą
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. V część 19
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Smith i Norris osaczają Hermionę
>> Czytaj Więcej

Lekcja życia

Tytuł: Lekcja życia
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

O tych co już odeszli.. I o tych co jeszcze żyją..
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 35
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
43,340 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 222
Było: 04.04.2019 20:58:27
Napisanych artykułów: 1,030
Dodanych newsów: 9,703
Zdjęć w galerii: 20,643
Tematów na forum: 3,548
Postów na forum: 307,279
Komentarzy do materiałów: 217,501
Rozdanych pochwał: 3,171
Wlepionych ostrzeżeń: 4,143
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 4079
uczniów: 3121
Hufflepuff
Punktów: 3001
uczniów: 3020
Ravenclaw
Punktów: 3901
uczniów: 3818
Slytherin
Punktów: 2656
uczniów: 3090

Ankieta
Do Hogwartu trafia wehikuł czasu. Gdzie się przenosisz?

Czasy Założycieli. Chętnie poznałbym ich osobiście i naprawdę rozpiera mnie ciekawość, jak wyglądała budowa Hogwartu i pierwsza Ceremonia Przydziału
24% [22 głosy]

Bunt Goblinów w 1612 roku. Kto by nie chciał zobaczyć tych ciekawych rzecz, o których rozprawialiśmy na Historii magii? Te walki musiały być epickie
2% [2 głosy]

Czasy Huncwotów. Nie wiem, czy bardziej chciałbym stanąć w obronie Snape'a czy pomóc Jamesowi i Syriuszowi w wymyśleniu nowego zaklęcia do znęcania. Wybiorę, będąc na miejscu
43% [40 głosów]

31 października 1981 roku. Imprezka po zniknięciu Sami Wiecie Kogo musiała być niesamowita. Na żałobę po Potterach nie byłoby czasu
3% [3 głosy]

Byle kiedy, byleby przed rokiem 1689, czyli przed podpisaniem Międzynarodowego Kodeksu Tajności. Wtedy legalnie mógłbym przelecieć się na smoku, pośmieszkować z mugoli czy po prostu czarować bez obaw
8% [7 głosów]

Wybiorę czas szkolne Voldemorta. Może byśmy się zakumplowali? Albo bym się czegoś nauczył od samego mistrza czarnej magii? A może powstrzymałbym go, zanim stałby się takim złem?
11% [10 głosów]

Ja tam wybiorę przyszłość. Co mnie interesuje to, co już było? Chcę zobaczyć, co nas czeka!
9% [8 głosów]

Ogółem głosów: 92
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 16.03.19

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Gryffindor[P]Liv O'Sullivan ostatnio widziano 23.04.2019 o godzinie 00:34 w Zakazany Las
Hufflepuff[PN]Liliana Williams ostatnio widziano 23.04.2019 o godzinie 00:33 w Łazienka Jęczącej Marty
Hufflepuff[P]Erick Jensen ostatnio widziano 23.04.2019 o godzinie 00:10 w Zakazany Las
Gryffindor[P]Liv O'Sullivan ostatnio widziano 23.04.2019 o godzinie 00:04 w Zakazany Las
Hufflepuff[P]Erick Jensen ostatnio widziano 22.04.2019 o godzinie 23:44 w Zakazany Las
Gryffindor[P]Liv O'Sullivan ostatnio widziano 22.04.2019 o godzinie 23:37 w Zakazany Las
[NZ] HGSS Dwa Słowa
Rok po Drugiej Wojnie Hermiona wpada na trop spisku w samym sercu Ministerstwa Magii. Spiskowcy chcą wprowadzić supremację czystej krwi i wyeliminować inne grupy społeczne. Ich pierwszymi celami są Hermiona Granger i Severus Snape.
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111
Gatunek: Dramat
Ograniczenie wiekowe: +18
Przeczytano 41539 razy.
HGSS Dwa Słowa Rozdz. IV część 10
Czasem sposób na podsłuchanie może być zaskakująco prosty - czyli kiedy Severus Snape staje się... sową.
Sobota, 11.06

W piątek Minerwa zrobiła Severusowi magiczne skrytki we wszystkich jego koszulach, na wysokości piersi, więc w sobotę wyjął z pudełka drugą różdżkę i wziął ją dla próby do ręki. Nie doświadczył tego samego gorąca jak za pierwszym razem, ale był zaskoczony, jak dobrze leży mu w ręku. Miał wrażenie, że cała jego dłoń drży z niecierpliwości, żeby móc rzucić jakieś zaklęcie.
– Accio notatki Hermiony – powiedział głośno i machnął różdżką i dosłownie poczuł moc. Ciepło, zdecydowanie, pewność i radość.
Ręczne notatki, które dostawał po każdym podsłuchanym spotkaniu, leżały na kupce papierów na jego biurku. Plik pergaminów śmignął do niego natychmiast. Od czasu do czasu czytał je, żeby przeanalizować sytuację i podjąć decyzję, co robić, ale ostatnio po prostu przyglądał się ładnie zaokrąglonym literkom w równych liniach. Za każdym razem przypominały mu ją, niemal widział ją obok siebie. Przesunął delikatnie opuszkami palców po pierwszej kartce i poczuł falę emocji.
Odczekał chwilę, żeby się uspokoić, wziął obie różdżki i poszedł do sypialni przebrać się w lekkie czarne, bawełniane spodnie i czarną, sznurowaną na piersi koszulę. Gotowy do wyjścia sięgnął po różdżki i jedną z nich włożył do skrytki, a drugą wziął do ręki, złapał torbę i aktywował świstoklik do Hermiony.
Dziewczyna pakowała kanapki, które dla nich zrobiła, kiedy Severus wylądował w jej przedpokoju.
– Dzień dobry – powiedział, wchodząc do kuchni.
Jak zwykle uśmiechnęła się szeroko do niego.
– Witaj. Zrobiłam dla nas kanapki, nie wiadomo, ile tam dziś będziemy siedzieć. A przy tym oni pewnie będą zajadać się samymi pysznościami, więc lepiej mieć coś pod ręką.
– Inaczej pewnie w końcu wprosilibyśmy się na ten ich bal – stwierdził, patrząc na duże, nieforemne buły papieru śniadaniowego.
Wydawał się być rozluźniony, ale Hermiona nie była pewna, czy przestał się już na nią gniewać. Wczoraj spędziła godziny na przemyśleniu tego, co chciała mu powiedzieć. Myśleć było łatwo, gorzej z powiedzeniem mu tego dziś prosto w oczy.
– Severus... – powiedziała, podchodząc do niego. – Chcę ci coś powiedzieć. Zanim wyjdziemy. Proszę – dodała widząc, że spojrzał na zegar na ścianie. – Po pierwsze chciałam cię przeprosić. Prosiłeś mnie o obiecanie ci czegoś, a ja odmówiłam.
Uniósł brew do góry i spojrzał na nią pytająco i z nadzieją. Zamierza mi teraz powiedzieć 'TAK"?
Hermiona przygryzła lekko dolną wargę i spojrzała na swoje ręce, ale potem zmusiła się, żeby popatrzeć na niego.
– Wybacz, ale... nie mogę. Ty nie potrafiłeś i... ja też nie potrafię. Ale chciałam ci obiecać, że... zawsze będę szukać najlepszego rozwiązania. I przyrzekam ci, że nigdy... ale to nigdy, nie zostawię cię w takiej sytuacji samego! – oddech nie nadążał za szybko bijącym sercem.
Zrobiło się jej gorąco na myśl, co teraz, zaraz, mu powie. Chciała tego i zarazem bała się. Jeśli jakimś cudem okazałoby się, że on cokolwiek do niej czuł, może domyśli się co TAK NAPRAWDĘ chce mu powiedzieć... Ale bała się panicznie, że nie tylko nie zrozumie, ale zacznie się dopytywać O CO jej chodzi... Na pewno nie zrozumie!
Dotknęła delikatnie jego dłoni czubkami palców, ale nie odważyła się na nic więcej.
– I to nie ma nic wspólnego z przysięgą. Z Rytuałem. To... – urwała, bo przestraszyła się, że powiedziała za dużo. W nagłym odruchu przerażenia cofnęła gwałtownie rękę.
Severus zamarł. Wczoraj cały dzień myślał o tym, co mu powiedziała i nabrał odrobiny nadziei, że może to jednak nie było tylko i wyłącznie poczucie obowiązku. O Merlinie... więc może jednak się nie myliłeś... może jednak coś dla niej znaczysz... Coś, cokolwiek...
– Dlaczego? – zapytał cicho, z naciskiem. – Hermiono...
Dziewczyna przygryzła usta wbijając wzrok w swoje stopy.
– To... po prostu ty... to... – wyjąkała, szukając gorączkowo jakiegoś banalnego wyjaśnienia. Odebrać znaczenie temu co powiedziała! Niech już o nic nie pyta!I nagle ją oświeciło i spojrzała na niego. – Jesteś moim przyjacielem.
Radość wybuchła w nim z siła wulkanu. Więc jednak!
Wbrew temu, co sobie tylekroć tłumaczył, zapragnął porwać ją w ramiona, jak w poniedziałek. Chciał więcej, znacznie więcej. Ale nie śmiał tego zrobić. Przecież przed chwilą odsunęła się od niego... Poza tym nie mógł, nie miał prawa, nie powinien...
Opamiętał się i zacisnął mocno pięści.
– Powinienem na ciebie nakrzyczeć. Nie zgodzić się i żądać, żebyś to odwołała.
– I tak bym tego nie zrobiła...
– Więc powinienem przestać zabierać cię ze sobą. Odsunąć od tego wszystkiego.
– Ale... tego nie zrobisz, prawda? – spytała błagalnie.
Spojrzał w jej czekoladowe oczy i nie zniósł ich blasku.
– Nie. I ja tobie też przyrzekam, że nigdy cię nie zostawię. Z tego samego powodu.
Westchnęła mocno i uśmiechnęła się do siebie zaciskając oczy. Gdybyś tylko znał mój powód...
– Dziękuję...
– To ja ci dziękuję. Maleńka.
Powiódł wzrokiem po jej brwiach, zamkniętych oczach, lekko zadartym nosku, pełnych ustach...
– Aaoch... – zająknęła się Hermiona, wyginając sobie ręce, żeby ukryć ich drżenie – chyba... chodźmy już.
– Tak, chodźmy – odparł czym prędzej, byle coś powiedzieć. – I... i nie zapomnij drugiej różdżki.
– O! Oczywiście..! – szczęśliwa, że może się czymś zająć, sięgnęła czym prędzej do kieszonki wszytej wewnątrz bardzo luźnej koszuli i wyjęła ukrytą tam różdżkę. – Mam!
– Przyjdź jutro do Hogwartu i przynieś trochę ubrań, Minerwa porobi ci magiczne skrytki.
Przesunął palcami po ubraniu i nagle w koszuli pojawiła się kieszonka, której wcześniej w ogóle nie było widać i wyjął stamtąd różdżkę. Ku swemu zdumieniu zobaczył, że schował tam swoją starą, a nie tą z Francji.
Wzięli się za ręce, przenieśli w drugi wymiar i aportowali do Norrisa.
Słońce przeświecało przez liście drzew poruszających się leniwie w lekkim wiaterku, rzucając na trawę jasne i ciemne plamy. Śpiew ptaków ginął jednak w okrzykach ludzi kręcących się dookoła domu, zapewne służących, szykujących stoły, znoszących krzesła i nakrycia. W pewnym oddaleniu dwóch mężczyzn rozstawiało namiot nad pustym, okrągłym stołem.
Hermiona i Severus stanęli dość daleko od nich, z uwagi na skrzata domowego schowali się za duże drzewo i patrzyli chwilę na to zamieszanie.
– Ciężko będzie się tam zbliżyć – zaopiniowała Hermiona. – Nawet w drugim wymiarze.
– Jestem pewien, że jak wszyscy się zjawią i Norris rzuci swoim ludziom jedno spojrzenie, będą trzymać się z daleka od jego gabinetu – odparł Severus.
– Myślisz, że dziś też będą w gabinecie?
– Zapewne tak, ale pewni być nie możemy.
Co w praktyce oznaczało, że musieli czekać do ostatniej chwili i znaleźć jakiś sposób na podłożenie pluskwy.
Pierwszy pojawił się oczywiście Lawford. Norris wyszedł po niego osobiście i po krótkiej wymianie zdań weszli do domu. Zaraz po nim aportował się Benson, ale on musiał zadzwonić do drzwi i został odebrany przez skrzata.
– Chodź, aportujmy się pod domem z drugiej strony, koło tamtych krzaków – powiedział Severus. – Może coś zobaczymy.
Pojawili się więc w pobliżu domu i starając się kryć za kępami krzewów podeszli prawie pod sam gabinet. W środku było dość ciemno, w szybie odbijały się oświetlone słońcem drzewa i nic nie widzieli, ale parę minut później aportował się Rockman i chwilę potem w ciemnym pomieszczeniu zrobiło się jasno i na tle otwartych drzwi zobaczyli wyraźnie sylwetkę Rockmana i skrzata. Zaraz potem dołączył do nich Smith.
Hermiona westchnęła ciężko. Ich problem się nie rozwiązał. Nie mogli tym razem oszołomić Watkinsa czy kogokolwiek innego, bo po pierwsze wyglądałoby to trochę podejrzanie, po drugie nie było wiadomo, jak zareagują służący, kręcący się koło wejścia. Musieli wymyślić coś innego.
Zaczęła rozglądać się dookoła w nadziei, że zobaczy coś, co podsunie jej jakiś pomysł, ale nie widziała nic takiego. Nie można było wylewitować czy wsunąć pluskwy na liściu, czy czymkolwiek innym do gabinetu, bo okno było zamknięte... Nie było dookoła dzieci Norrisa, więc nie można było stuknąć czymś w szybę tak, żeby wskazywało to na nie, nie było jak przykleić komuś pluskwy... Skrzywiła się w duchu, bo zdała sobie sprawę, że zamiast szukać nowego rozwiązania, przypomina sobie poprzednie i stara się wymyślić, jak można użyć je dzisiaj. Potrzebowała czegoś nowego!
Severus również zastanawiał się, co zrobić, ale zamiast rozpamiętywać poprzednie spotkania, po prostu oczyścił umysł i omiatając wzrokiem wszystko dookoła pozwolił swoim myślom swobodnie dryfować. Zobaczył jakąś kobietę, która usiłowała przykryć stół obrusem i wiatr zarzucił jej go na głowę, co wywołało wybuch śmiechu jej kolegów, ludzi wchodzących i wychodzących przed duże podwójne drzwi, chylące się ku budynkowi drzewo z wyschniętymi liśćmi, usłyszał rytmiczne stukanie dzięcioła i śpiew drozda dobiegający gdzieś z bardzo bliska... Pojawił się Scott i w wejściu bez mała zderzył się z grubawym, niskim mężczyzną niosącym przed sobą talerze... Drozd podleciał bliżej, usiadł na usychającym drzewie i jego śpiew stał niemal się ogłuszający...
Severus zamarł na chwilę i... znalazł.
– Już mam – powiedział do Hermiony, wyginając w górę kącik ust. – Chodź, pomożesz mi.
Pociągnął ją głębiej między drzewa.
– Przemienię się w łanię, a ty transmutujesz mnie w jakiegoś ptaka – zaczął jej wyjaśniać, oddalając się od domu.
– W jakiego?
– Obojętne.
– Co chcesz zrobić? – spytała
– Podlecę i uderzę w okno.
Dziewczyna wyszarpnęła włosy, które zaplątały się jej w liście nisko wiszącej gałęzi.
– Chcesz zbić szybę? Żeby podrzucić pluskwę?
– Nie koniecznie. Wystarczy, żeby któryś z nich otworzył okno i zobaczył, co się dzieje.
Hermiona uznała, że oddalili się już wystarczająco daleko, więc przystanęła i spróbowała sobie to wyobrazić. To nie mógł być byle jaki ptak, ale taki, do którego Norris będzie chciał otworzyć okno. I którego nie zechce przekląć. Przygryzła lekko usta i po chwili uśmiechnęła się radośnie.
– Sowa będzie najlepsza! Kiedy Norris zobaczy sowę, na pewno pomyśli, że coś mu przynosi.
Przez moment oboje zastanawiali się, CO sowa może przynieść i w końcu Severus uznał, że nic. Nie jeden raz widywał, jak sowy podlatują do uczniów w Wielkiej Sali tylko po to, żeby dostać coś do jedzenia.
– Ale one podlatują do swoich właścicieli – zaoponowała Hermiona. – A ja nie wiem, jak wygląda sowa Norrisa.
– Więc będę udawał zagubioną sowę. Gotowa?
Dziewczyna na nowo przygryzła usta i skinęła głową. Narzucili na siebie dużą pelerynę niewidkę i przenieśli się do normalnego wymiaru. Hermiona mrugnęła oczami i już stała przed nią śliczna łania wpatrująca się w nią dużymi, wilgotnymi, czarnymi oczami ocienionymi długimi rzęsami W świetle dziennym jej błyszcząca brązowa sierść miała cudownie ciepły kolor.
Dziewczyna stłumiła w sobie ochotę, żeby ją pogłaskać, smagnęła różdżką i łania przemieniła się w dużego puchacza o brązowo czarnych piórach i dużych pomarańczowych oczach. Wyjęła z pudełeczka pluskwę, uklęknęła koło ptaka i położyła na wyprostowanej dłoni.
– Severus, uważaj na siebie, dobrze? – szepnęła i przesunęła czubkami palców po mięciutkich piórach.
Sowa przymknęła powoli oczy i delikatnie złapała zakrzywionym dziobem cieniuteńki drucik.
– Będę czekać na ciebie tam dalej, za tym dużym drzewem. W normalnym wymiarze.
Odrzuciła pelerynę i sowa kiwnęła głową i odleciała trochę dziwacznie w stronę domu. Ciekawe, czy to jego pierwszy lot...

Severus ledwo unosił się w powietrzu – machając mocno skrzydłami to unosił się, to opadał w dół i z trudem dotarł do dużego okna gabinetu. Wcześniej zastanawiał się, jak udawać, że coś z nim jest nie tak, ale teraz doszedł do wniosku, że wcale nie musi udawać. Nie wiedział, jak wyhamować i z rozpędem rąbnął w okno tak mocno, że aż zakręciło mu się w głowie i z gardła wyrwał mu się... wydarło się ciche pohukiwanie. Obłęd. Pierwszy i ostatni raz przemieniasz się w ptaka.
Nagle okno otworzyło się ze szczękiem, choć wcale nie wydawało mu się, żeby czekał i zobaczył przed sobą Norrisa. Z ptasiej perspektywy wyglądał... na bardzo dużego. Spojrzał na niego uważnie, więc Severus zerwał się do lotu i wpadł do gabinetu i zaczął się miotać między głowami ludzi, meblami, dużą zasłoną i kieliszkami i butelkami stojącymi na stole. Ludzie wstali, niektórzy wręcz zerwali się przewracając krzesła, a Norris spróbował go złapać.
– Merlinie, ona zwariowała, czy co?!
– To twoja sowa?!
– Co jej się stało?!
Chciał położyć pluskwę komuś na ubraniu, ale nie umiał się zdecydować komu, nie umiał wycelować i przede wszystkim ledwo panował nad lotem. Uchylił się przed czyjąś ręką i wpadł prosto na butelkę i wywrócił ją wraz z paroma kieliszkami. Watkins rzucił się ją złapać i prawie się z nim zderzył.
– Wywalcie stąd tą cholerną sowę, ona oszalała! – wrzasnął Norris i zamachnął się gwałtownie ręką.
Lawford podskoczył i otworzył szeroko okno, ktoś inny zaczął krzyczeć, skakać za nim i machać rękoma i Severus uznał, że czas upuścić pluskwę byle gdzie i odlecieć stąd czym prędzej.
Przeleciał nad głową Lawforda, otworzył dziób i poczuł, jak pluskwa wysunęła się i spadła gdzieś w dół. W następnej chwili wypadł na zewnątrz i odleciał na wszelki wypadek w przeciwnym kierunku niż Hermiona. Dopiero paręnaście stóp dalej udało mu się zawrócić i podleciał za duże drzewo. Zobaczył dziewczynę w ostatniej chwili i naturalnie nie udało mu się wyhamować i wpadł na nią rozpościerając szeroko skrzydła.

Sowa wyleciała na nią tak nagle, że Hermiona zupełnie odruchowo uniosła ręce do góry i... ptak wpadł na nią, bez mała przewracając ją do tyłu, na drzewo. Złapała go, przycisnęła do siebie i błyskawicznie przeniosła ich oboje do drugiego wymiaru. Dopiero wtedy odetchnęła.
– Udało ci się! – wyrzuciła z siebie i poluźniła uścisk.
Podsunęła mu rękę, ptak usiadł i poczuła, jak lekko zaciska pazurki na jej przedramieniu.
– Udało się! Jesteś genialny! Słyszę ich wyraźnie! – powtórzyła, poprawiając sobie słuchawkę w uchu.
Szturchnął ją lekko głową o ramię i domyśliła się, że chce, żeby go transmutowała w łanię. Już sięgnęła po różdżkę, ale zawahała się.
– Wiesz co, może cię tak zostawię – powiedziała z przekornym uśmiechem. – W ten sposób ja też mogłabym mieć moją sowę.
Pogłaskała go delikatnie, więc uszczypnął ją leciutko w palec i z gardła wyrwało mu się cichutkie pohukiwanie, zupełnie wbrew jego woli. Hermiona parsknęła śmiechem i przykucnęła stawiając go na ziemi i transmutowała w łanię.
Łania spojrzała na dziewczynę i gdy ta spróbowała się podnieść, popchnęła ją głową wywracając na ziemię i sekundę później stał przed nią Severus. Uśmiechnął się patrząc, jak podnosi się na kolana i wyciągnął do niej rękę.
– Wstać nie potrafisz?
Hermiona wybuchnęła śmiechem, więc pomógł się jej podnieść i przyciągnął lekko do siebie, żeby mogła złapać równowagę. Dziewczyna złapała go za ramię.
– To tak odwdzięczasz mi się za pomoc? Masz – sięgnęła po drugą słuchawkę i podała mu.
Ich palce otarły się o siebie i Severus zwlekał sekundę dłużej niż trzeba z cofnięciem ręki.
Usiedli obok siebie pod drzewem i zaczęli słuchać.
Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Różowy Pomeranian Teksasu
23.04.2019 01:52
A co tu taki spokój?

Prefekt Naczelny Slytherinu
23.04.2019 00:10
Livka, włosy to dziwna rzecz

Różowy Pomeranian Teksasu
23.04.2019 00:08
Moje włosy zupełnie dziś zwariowaly

Prefekt Naczelny Slytherinu
22.04.2019 23:58
Kura czy jajko

Żywa legenda
22.04.2019 23:39
sama nie wiem :D Chyba nie, bo to jednak przygoda życia

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 58163 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 49003 punktów.

3) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 41857 punktów.

4) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 39102 punktów.

5) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 34105 punktów.

6) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 34047 punktów.

7) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 31805 punktów.

9) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30495 punktów.

10) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 2.06