Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Katherine Waterston

Kategoria: Fantastyczne zwierzęta
Autor: Prefix użytkownikaBumSzakalaka

Wcieliła się w postać Tiny Goldstein w filmie Fantastyczne Zwierzęta.
>> Czytaj Więcej

Harry Potter i Zakon...

Kategoria: Streszczenia
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Streszczenie piątej części przygód Harry'ego Pottera.
>> Czytaj Więcej

Helen McCrory

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

Odtwórczyni roli Narcyzy Malfoy.
>> Czytaj Więcej

Daniel Radcliffe

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

Odtwórca głównej roli Harry`ego Pottera.
>> Czytaj Więcej

Eddie Redmayne

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaBumSzakalaka

Aktor znany nam z roli Newta Scamandera. Aktor teatralny i filmowy. Zdobywca Oscara.
>> Czytaj Więcej

Patronus

Kategoria: Świat magii
Autor: Prefix użytkownikaRosalind Rooks

Patronusy i zaklęcie "Expecto Patronum".
>> Czytaj Więcej

Życie i kłamstwa Alb...

Kategoria: Inne
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Pierwsza biografia Albusa Dumbledore'a napisana przez Ritę Skeeter.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Fraszki dla Hel...

Tytuł: Fraszki dla Helenki
Seria: Dziennik Ravenclaw
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaRoksolana Delakur

Dobre techniki wychowawcze? Zapisane opowiastki od założycieli dla Helenki. Zbiór fraszko-baj...
>> Czytaj Więcej

[Z]Powrót

Tytuł: Powrót
Seria: Największy błąd w życiu?
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Ron znajduje sposób na powrót do Harry'ego i Hermiony i nie zwlekając ani chwili dłużej, wyrusza ...
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. V część 20
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

&#8211; Hermiona Jean Granger...? &#8211; To ja. (...) &#8211; Poproszę pani różdżkę... &#8211;...
>> Czytaj Więcej

Pożegnanie

Tytuł: Pożegnanie
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaRoksolana Delakur

Wrócą
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. V część 19
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Smith i Norris osaczają Hermionę
>> Czytaj Więcej

Lekcja życia

Tytuł: Lekcja życia
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

O tych co już odeszli.. I o tych co jeszcze żyją..
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. V część 18
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Oto jak wyglądają kulisy Rozpoczęcia roku w Hogwacie ;)
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 43
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 3 osoby
Prefix użytkownikaLiliana2194 (Wielki mag)
Prefix użytkownikaRue Riddle (Śmierciożerca)
Prefix użytkownikachochlik_8 (Mugol)
Łącznie na portalu jest
43,316 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 222
Było: 04.04.2019 20:58:27
Napisanych artykułów: 1,030
Dodanych newsów: 9,695
Zdjęć w galerii: 20,643
Tematów na forum: 3,546
Postów na forum: 307,201
Komentarzy do materiałów: 217,479
Rozdanych pochwał: 3,171
Wlepionych ostrzeżeń: 4,142
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 3995
uczniów: 3114
Hufflepuff
Punktów: 2911
uczniów: 3017
Ravenclaw
Punktów: 3779
uczniów: 3815
Slytherin
Punktów: 2609
uczniów: 3083

Ankieta
Do Hogwartu trafia wehikuł czasu. Gdzie się przenosisz?

Czasy Założycieli. Chętnie poznałbym ich osobiście i naprawdę rozpiera mnie ciekawość, jak wyglądała budowa Hogwartu i pierwsza Ceremonia Przydziału
27% [22 głosy]

Bunt Goblinów w 1612 roku. Kto by nie chciał zobaczyć tych ciekawych rzecz, o których rozprawialiśmy na Historii magii? Te walki musiały być epickie
2% [2 głosy]

Czasy Huncwotów. Nie wiem, czy bardziej chciałbym stanąć w obronie Snape'a czy pomóc Jamesowi i Syriuszowi w wymyśleniu nowego zaklęcia do znęcania. Wybiorę, będąc na miejscu
40% [33 głosy]

31 października 1981 roku. Imprezka po zniknięciu Sami Wiecie Kogo musiała być niesamowita. Na żałobę po Potterach nie byłoby czasu
4% [3 głosy]

Byle kiedy, byleby przed rokiem 1689, czyli przed podpisaniem Międzynarodowego Kodeksu Tajności. Wtedy legalnie mógłbym przelecieć się na smoku, pośmieszkować z mugoli czy po prostu czarować bez obaw
8% [7 głosów]

Wybiorę czas szkolne Voldemorta. Może byśmy się zakumplowali? Albo bym się czegoś nauczył od samego mistrza czarnej magii? A może powstrzymałbym go, zanim stałby się takim złem?
10% [8 głosów]

Ja tam wybiorę przyszłość. Co mnie interesuje to, co już było? Chcę zobaczyć, co nas czeka!
10% [8 głosów]

Ogółem głosów: 83
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 16.03.19

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[PN]Liliana Williams ostatnio widziano 18.04.2019 o godzinie 17:21 w Sala OPCM
Ravenclaw[PN]Asen Hristo ostatnio widziano 18.04.2019 o godzinie 17:00 w Sala OPCM
Hufflepuff[PN]Liliana Williams ostatnio widziano 17.04.2019 o godzinie 19:56 w Klasa Eliksirów
HufflepuffPola O'Sullivan ostatnio widziano 17.04.2019 o godzinie 15:21 w Irlandia
Ravenclaw[PN]Asen Hristo ostatnio widziano 17.04.2019 o godzinie 00:31 w III piętro
RavenclawRoksolana Delamar ostatnio widziano 17.04.2019 o godzinie 00:24 w III piętro
[NZ] HGSS Dwa Słowa
Rok po Drugiej Wojnie Hermiona wpada na trop spisku w samym sercu Ministerstwa Magii. Spiskowcy chcą wprowadzić supremację czystej krwi i wyeliminować inne grupy społeczne. Ich pierwszymi celami są Hermiona Granger i Severus Snape.
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111
Gatunek: Dramat
Ograniczenie wiekowe: +18
Przeczytano 40908 razy.
HGSS Dwa Słowa Rozdz. V część 19
Smith i Norris osaczają Hermionę
Środa, 2.09

Smith uśmiechnął się szeroko na widok przechwyconej koperty w Hogwartu. Otworzył ją szybko, nie wdając się w treść odszukał datę i godzinę proponowanego spotkania i popatrzył na kalendarz. Czwarty września o siedemnastej... To był piątek.
Natychmiast poszedł do Norrisa przekazać wieści.


Piątek, 4.09

Smith wypił porządny łyk wielosokowego i odczekał chwilę, aż do końca przeistoczył się w Augustusa Millera, dyrektora Szkoły Aurorów. I podszedł do wielkiej, żelaznej bramy. Z drugiej strony zobaczył nadchodzącą Minerwę McGonagall. Opanował zdumienie i przybrał szeroki uśmiech.
– Droga pani, cóż za radość móc panią zobaczyć – powiedział, ujmując jej rękę, schylając się w głębokim ukłonie i całując delikatnie. – Co za radość...!
– Dzień dobry, Augustusie – odparła czarownica, uśmiechając się miło. – Mam nadzieję, że długo pan nie czekał? Nasz woźny jest trochę chory i ...
I dlatego robisz za pieska na posyłki tego pieprzonego sukinsyna dokończył w myślach.
– Ależ oczywiście, że nie. Właśnie przyszedłem. Nie chcę zabierać za dużo czasu dyrektora Snape'a, doskonale rozumiem, że w tej chwili musi mieć zupełne urwanie głowy. My też zaczęliśmy wczoraj rok szkolny i ledwo dałem sobie radę – trajkotał w trakcie drogi do zamku. – To chyba z pani domu jest Harry Potter? Proszę mi wierzyć, prawdziwy geniusz! Czemu nie należy się dziwić, biorąc pod uwagę wszystko, co zrobił rok temu!
– Jest wspaniały! – odparła kobieta. – Prawdziwy bohater. Cały Gryffindor! Och, przepraszam, jeśli był pan w innym Domu.
– I pan Wesley! Dwie gwiazdy! – Smith nie odpowiedział na niezadane pytanie i zaczął opowiadać jakieś kompletne bzdury o tym, jak wyglądało rozpoczęcie roku.
W trakcie drogi torba osunęła mu się z ramienia, więc poprosił McGonagall o potrzymanie niewielkiej teczki i pieczołowicie poprawił pasek od torby. Gdy doszli do gabinetu Snape'a, Smith zerknął na zegarek. Miał jeszcze prawie czterdzieści minut. Napinając odruchowo mięśnie na myśl o spotkaniu z tym parszywym sukinsynem przepuścił McGonagall kłaniając się głęboko i wszedł do środka.
– Drogi panie kolego! – podszedł do Snape'a, który na jego widok wstał zza biurka. – Witam serdecznie pana dyrektora – zaśmiał się ze swojego dowcipu.
Snape nie odpowiedział śmiechem, ale zwykłym poważnym spojrzeniem. Uścisnął mu rękę i wskazał fotel.
– Witam, dyrektorze Miller. Proszę spocząć.
Smith zauważył, że McGonagall została w gabinecie przeglądając półki z książkami. Pilnuje go.
– Po pierwsze, bardzo panu dziękuję za znalezienie dla mnie czasu. W chwili obecnej wolny czas jest na wagę złota! Ale do rzeczy, do rzeczy – odchrząknął, odłożył różdżkę i sięgnął do torby po duży notes. – Smith mówił mi, że zgodził się pan wygłosić parę prelekcji u nas... to wspaniała nowina! I że powie mi pan, kiedy dysponuje czasem. Nie ukrywam, chciałbym jak najszybciej znać daty, żeby móc dokończyć plan lekcji...
Snape machnął różdżką na swój kalendarz i parę kartek odwróciło się wolno.
– Myślę, że będę mógł wygłosić pięć prelekcji – powiedział, obracając następne. – Proszę zanotować sobie kilka dat i powiedzieć mi, które panu najbardziej pasują.
Przez chwilę Snape wymieniał różne daty, a Smith je zapisywał. Kiedy dotarli do końca roku, spojrzał na Snape'a i uśmiechnął się promiennie.
– Wspaniale! Doprawdy, bardzo panu dziękuję!
Snape skinął głową odpowiadając na podziękowania.
– Czy ten pański Smith przekazał panu, że proponowałem mu zmienić temat? Ten, który wybrał, nie jest najlepszy. Nie wniesie nic dla pańskich Aurorów, a są inne, zdecydowanie ciekawsze – powiedział.
– Oczywiście, w pełni się z panem zgadzam! – odparł Smith, szukając niewielkiej książeczki, którą na tą okazję przygotował. – Też mu to mówiłem! Proszę – podał mu ją – tutaj jest lista tematów, które ja proponuję. Proszę mi powiedzieć, czy są tu jakieś, które panu nie odpowiadają?
Snape wziął do ręki książeczkę z wyczyszczonej, błyszczącej skóry i zaczął przeglądać parę stronic z tematami. Na któryś uniósł lekko brew, ale najwyraźniej pozostałe mu pasowały, bo w końcu złożył ją i oddał.
– Niech pan skreśli najbardziej niepopularne zaklęcia. Reszta może być. Proponuję wybrać kilka z nich, na pierwszym roku pańscy uczniowie mają zupełnie inny poziom niż na ostatnim.
Smith bardzo ostrożnie ujął książeczkę starając się trzymać za krawędź i schował do torby.
– Ma pan zupełną rację – przyznał i wstał. – Nie będę zabierał więcej pańskiego czasu... No i ja też mam jeszcze sporo rzeczy do zrobienia... Ach, ten początek roku – westchnął.
Uścisnęli sobie ręce i Smith skłonił się McGonagall.
– Proszę się nie kłopotać odprowadzaniem mnie do bramy, dam sobie radę.
McGonagall podeszła do niego z jakąś książką w ręku.
– To żaden problem, Augustusie. Mamy zasadę odprowadzania każdego gościa aż do bramy. Kto jak kto, ale pan to zrozumie. Nie robimy żadnych wyjątków.
– Oczywiście, oczywiście.
Nie denerwował się. Miał wystarczająco dużo czasu, by dać się tej wiedźmie odprowadzić do bramy i nawet jeszcze dalej. Po prostu chciał jak najszybciej udać się do Nigela.

Nigel miał właśnie urwanie głowy. Stał w towarzystwie paru innych policjantów i słuchał ich wyjaśnień. Gdy zobaczył Smitha, machnął mu tylko ręką na powitanie.
– Zostaw mi co masz w moim biurze. Teraz nie mam czasu. Przyjdź w poniedziałek – zawołał krótko.
– Ale...
Smith nie mógł dokończyć. Pod posterunek policji zajechało właśnie pięć radiowozów błyskając światłami i wyjąc. Policjanci wyskoczyli z nich i wbiegli do środka. Równocześnie rozdzwoniła się komórka.
– Wyślij tam ekipę z jakimś negocjatorem – powiedział natychmiast Nigel. – Z paroma. I niech się nie zbliżają do budynku, na litość boską! Otoczcie ich, ale nie interweniujcie!
Obrócił się jeszcze do Smitha i potrząsnął głową.
Smith westchnął i poszedł do biura Nigela. Przesunął jakieś notatki i położył po środku plik białych, mugolskich kopert z kawałkami skóry, szkiełkami i okładką książeczki. Na każdej kopercie widniały inicjały. HP, GW, AW, RW, MW, SS, MMc.


Wtorek, 8.09

Nigel wrócił do pracy dopiero we wtorek. W zasadzie powinien siedzieć na zwolnieniu lekarskim do końca tygodnia, ale jak tylko wypisali go ze szpitala, zamiast do domu pojechał prosto na komendę.
Tym razem nikt nie poklepywał go po ramieniu na powitanie. Miał całe ramię na temblaku i owinięty był warstwą bandaży w poprzek całej piersi. Uniósł drugą rękę na powitanie i uśmiechnął się, co mu się rzadko zdarzało, do stojącej w korytarzu grupy.
– Ten twój dziwny znajomy powiedział, że przyjdzie dziś po południu – powiedziała pani sierżant po krótkiej dyskusji na temat piątkowego napadu na pobliski bank z wzięciem zakładników, leczenia i szpitalnego żarcia.
– Dobrze. Możesz zobaczyć, czy Jacky jest jeszcze na służbie? – spytał Nigel. Jacky był specjalistą w analizie odcisków palców.
– Zaczyna dopiero o pierwszej. Przysłać go do ciebie?
– Tak. Dzięki, Sandra.
Nigel znalazł na biurku koperty Smitha i westchnął. Zadzwonił po Billa, żeby przeniósł odciski na podkładki i opisał je tak, jak na kopertach. Pół godziny później miał już wszystko gotowe. Sam zajął się odgruzowywaniem poczty. Kiedy otworzył Lotusa, lista nieprzeczytanych maili niemal go przeraziła. 126 maili?! I oni chcieli, żebym siedział jeszcze kilka dni w domu!
Smith przyszedł parę minut po czwartej. Zamknął za sobą drzwi i aż westchnął na widok Nigela w bandażach.
– Merli... co ci się stało?!
– Postrzelili mnie w lewy bark w piątek. Dwa razy. I oberwałem odłamkiem – westchnął Nigel. – Miałem szczęście, że kula przeszła gładko i wyszła, zanim się rozerwała. Możemy sobie podać ręce, nie?
Smith prychnął tylko. Teraz interesował go tylko jeden temat.
– No i jak, wiesz, kto tam był?
Nigel nieporadnie wyjął raport daktyloskopijny i zaczął porównywać odciski zebrane przez jego chłopaków i te od Smitha.
– Ten – stuknął ołówkiem. – To jest twój Hewlett Packard.. – Na widok miny Smitha zaśmiał się jeszcze raz – Twój pan HP. Ten tu, kobieta. GW. To ta, co bywa dość często. RW nie było już od bardzo, bardzo dawna, ale są jeszcze jego odciski w niektórych miejscach, choć kurz na nim leży. Ten duży, SS, tego jest pełno. Wszędzie. To jest ten jej facet. Reszta zupełnie nie pasuje do tego jednego, co się ostatnio pojawił w salonie.
Smith nie zrozumiał.
– Czekaj, nie odwrotnie? Ten nowy to ten duży, a ten drugi to ten, co go nie ma?
– Plączesz się w zeznaniach, Teddy – pokręcił głową Nigel. – Popatrz, masz cztery punkty wspólne – obrysował cztery bardzo charakterystyczne fragmenty na dużym odcisku palca.
Smith spojrzał na Nigela zdumiony.
– Chcesz powiedzieć... że ten facet... SS... on tam często bywa?
– Chcę powiedzieć, że ten facet tam praktycznie mieszka. Zebraliśmy pełno jego odcisków w sypialni, w salonie, w łazience na szczoteczce do zębów, butelce z żelem, butelkach perfum. W kuchni... Wszędzie.
Smith z wrażenia otworzył usta. Nie mógł uwierzyć.
– W sypialni? Co on, do cholery, tam robi... – powiedział bardziej do siebie, niż do Nigela.
– A co się robi w sypialni, Teddy? Sądząc po opisie sytuacyjnym, chodzą do łóżka nie tylko po to, żeby spać.
Smith starał się zrozumieć. Snape i Granger chodzą do łóżka? Sypiają ze sobą?! I... Niemożliwe!
– Jesteś pewien, że się nie mylisz? To... po prostu niemożliwe – wyjąkał w końcu.
– Jestem pewien. Czemu niemożliwe?
– Bo z tego, co wiem, to oni się nie cierpią.
Nigel zerknął do raportu.
– Więc musiało się im odwidzieć. Nawet gdyby założyć, że to był gwałt, to nie wiem, jakim cudem nie wywaliłaby jego przyborów do golenia, żelu czy szczotki do zębów.
Kurwa, kurwa, kurwa mać! Peter, i to natychmiast!
Nie wiedział jeszcze, gdzie to odkrycie prowadziło, ale wiedział, że jest źle. Bardzo źle. Bardzo, bardzo źle!
– Nigel, bardzo ci dziękuję! Pomogłeś mi, nawet nie masz pojęcia jak. Muszę się natychmiast tym zająć – zerwał się z krzesła, uścisnął boleśnie rękę Nigelowi i wypadł na zewnątrz.
Szukał byle jakiego zakamarka, żeby móc się deportować. Zaledwie parę jardów dalej zobaczył publiczną toaletę. Nad drzwiami świeciło się zielone światło, więc wpadł do środka tuż przed nosem trzech młodych chłopaków niosących puszki z piwem. I deportował się przed toalety Ministerstwa.

Jeden z chłopaków zaczął dreptać w miejscu i spojrzał na zegarek.
– Co on, kurna, tam robi? Już pięć minut siedzi – mruknął do kumpli.
– Idź i odlej się byle gdzie – odparł jeden z nich.
– Włączyło się automatyczne mycie, zaraz stamtąd wyleci, zobaczycie – zaśmiał się drugi.
Mycie się skończyło i pierwszy zaczął już pojękiwać. W końcu któryś z jego kumpli nie wytrzymał. Podszedł i otworzył lekko drzwi, nad którymi na nowo świeciło się zielone światełko.
– Przepraszamy pana... bardzo... – zajrzał do środka, wpierw dyskretnie, potem zdecydowanie porządniej.
W toalecie nikogo nie było.
– No i? – jęknął znów pierwszy, zginając się w pół i zaciskając nogi. – Mocz mi zaraz oczami popłynie!
– Nie wiem... – odparł tamten. – Słuchajcie... nie ma go...
Jego kolega rzucił się gwałtownie do środka i zaczął zdzierać z siebie spodnie nim drzwi się zamknęły.
– Jak to „nie ma"? – spytał trzeci. – Schował się gdzieś?
– Nie wiem, gdzie mógł się schować... ale wiesz, słyszałem, że te automatyczne toalety to mają taki specjalny tryb mycia, że zapada się podłoga i wszystko się zalewa.
– Pieprzysz – powiedział zdecydowanie jego kumpel, podszedł do drzwi i zaczął w nie walić pięścią. – Danny, wyłaź stamtąd! Szybko!
Danny wyszedł po chwili z błogim uśmiechem.
– Teraz już wiem, czemu nazywają to drugą w kolejności przyjemnością w życiu...

Paręnaście minut później młode małżeństwo przystanęło i przyglądało się w zdumieniu trójce młodych chłopaków, którzy co jakiś czas otwierali drzwi do toalety, zaglądali do środka, zamykali je, czekali chwilę i zaglądali na nowo. Kiedy podeszli bliżej, usłyszeli krótką wymianę zdań.
– I co, leży tam nadal?
– Leży. W tym samym miejscu.
– Nie ruszyła się? Nie przesunęła?
– Ani trochę...
Zaniepokojona kobieta zerknęła na męża i podeszła jeszcze bliżej.
– Przepraszam, można?
– Niech pani uważa... tam przed chwilą wciągnęło do środka jednego faceta!
– Widzieliśmy, naprawdę!
Kobieta spojrzała na nich, rzuciła okiem na butelki po piwie i weszła do środka.
W środku nikogo nie było – a właśnie tego się obawiała. Za to dokładnie po środku leżała niewielka błyszcząca moneta.

Smith wypadł jak burza z toalety i poszedł bardzo szybkim krokiem do wind. Na Poziomie Drugim, w korytarzu prowadzącym do Norrisa nikogo nie było, więc równie szybko dopadł jego gabinetu.
Adalbert popatrzył na zamykające się drzwi z lekkim zdumieniem. Nie miał nawet czasu przyjrzeć się dokładniej minie Smitha, ale Auror z całą pewnością nie szedł tam jak na ścięcie.
Norrisowi wystarczyło jedno spojrzenie na twarz Smitha.
– Nie ma mnie. Dla nikogo – powiedział dobitnie do swojej sekretarki i zatrzasnął drzwi.
– Mamy ją! – wyrzucił z siebie Smith. – Granger. I Snape. Są razem. Miałeś rację.
Usiadł bez pytania na fotelu. Nie miał ze sobą nawet raportów Nigela. Ale to nie miało znaczenia.
– Cholera! – zbladł Norris i również usiadł na fotelu. – Opowiadaj dokładniej.
– Aurorzy... wiesz, ci mugolscy, od Nigela, weszli w piątek do jej mieszkania i zebrali odciski palców. Zgodnie z tym, co mówią, każdy ma inny – Smith pokazał Norrisowi opuszek palca. – Po tym mogli powiedzieć, kto tam u niej bywał. I wyszło im, że Snape bywa tam cholernie często. I co najciekawsze, wiesz, że oni są razem?
– Właśnie to podejrzewałem! – Norris walnął pięścią w biurko. – Że coś razem kombinują!
Smith potrząsnął głową.
– Nie, Peter. To znaczy tak, kombinują. Ale mi chodzi o to, że oni są parą. Sypiają ze sobą. On tam praktycznie mieszka.
Norris zdziwił się tak bardzo, że aż znieruchomiał. Ale tylko na chwilę.
– Nie ważne, Teddy! Wisi mi, czy się pieprzą, czy tylko ze sobą dyskutują! Najważniejsze, że ze sobą pracują! Merlinie, wiesz, co to oznacza?!
Smith był tak wstrząśnięty odkryciem, że Snape i Granger mogą ze sobą sypiać, że nie udało mu się jeszcze zacząć myśleć, co to tak naprawdę oznacza.
– Peter... Sądzisz, że nas odkryli?! Ale jak fakt, że ze sobą sypiają, może nam zaszkodzić...?!
Norris zerwał się z fotela.
– Ty idioto, jeszcze nie rozumiesz? Dlaczego posadziliśmy Granger na stołku?! Bo baliśmy się, że się zorientuje! No więc się zorientowała! Nie wiem kiedy, ale jakoś się zorientowała! Pozbyła się Wesleya i spiknęła ze Snapem! Nie wiem, czy przez przypadek właśnie z nim, czy jakoś dowiedziała się, że jego też się obawiamy...! Dlatego tak nagle zachciało się jej zdawać OWUTEMY! Pewnie to on kazał jej założyć zabezpieczenia na kominek! Może to była notatka Tylera? Może on trzyma tego więcej?!
– Myślisz, że wie wszystko?! – zbladł Smith.
– Nie wiem, czy wszystko! Ale może to wyjaśnia choć część naszych problemów?! – zawołał Norris, chodząc nerwowo po całym gabinecie. – Ale to znaczy, że to ona mu pomagała! To musiała być ona! Pewnie pod niewidką, dlatego jej nie widzieliśmy!
– Cholera jasna...! – prawda dotarła wreszcie do Smitha i poczuł się, jakby wpadł na rozpędzonego hipogryfa.
Norris złapał się za głowę i nadal chodził, to w jedną, to w drugą stronę. Niemal biegał.
– Musimy ją dopaść!
– Rąbnąć ją teraz? Nie możemy jej zabić w Ministerstwie, będzie o to straszna...
Norris potrząsnął głową.
– Nie, nie tu. Musimy ją gdzieś porwać i w ten sposób dopadniemy Snape'a! – Norris zatrzymał się w miejscu i odwrócił do Smitha. – Skoro oni są razem, możesz być pewien, że przybiegnie, jak tylko mu powiemy, że mamy jego pannę...
Smith spojrzał na zegar. Dochodziła piąta.
– To szybko! Ona z pewnością jeszcze siedzi w gabinecie! – zerwał się na równe nogi.
– Czekaj... – przystopował go Norris. – Gdzie ją zabierzemy? Trzeba ją jakoś ukryć...
– Obojętne gdzie! Choćby do mnie. Już nie raz tak robiłem. Zabiorę jej różdżkę i rzucę zaklęcia antydeportacyjne, nie wyrwie się. Imperiusa, cokolwiek! Ona nie może nam się wyrwać...!
Norris myślał gorączkowo. To musiało być zrobione z głową.
– Poczekaj. Poczekaj...
Dopadł biurka, napisał coś na kawałku papieru i smagnął różdżką. Papier złożył się w samolocik. Norris otworzył drzwi i samolocik śmignął na korytarz. Przymknął drzwi i zwrócił się cicho do Smitha.
– Idź pod jej biuro. Napisałem do Aylin, żeby sprawdziła, gdzie ona jest i wyszła na korytarz ci powiedzieć. W żadnym wypadku się tam u niej nie pokazuj... Czekaj! I każ Aylin ją pilnować. Do odwołania. Jakby chciała wyjść, niech ją rąbnie Imperiusem. A ty przyjdź tu, musimy się namyśleć, jak to zrobić.
Smith wypadł z gabinetu i pobiegł do wind.
Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Śmierciożerca
18.04.2019 17:00
Lilyatte, czemu? Przepraszam

Łowca czarnoksiężników
18.04.2019 16:59
Rue Riddle, nie mogę Przepraszam

Śmierciożerca
18.04.2019 16:44
Siemka, idzie ktoś na OPCM?

Wielki mag
18.04.2019 16:13
Dino

Prefekt Naczelny Slytherinu
18.04.2019 14:47
Dla mnie teraz jest idealnie Cziken

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 58163 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 49003 punktów.

3) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 41857 punktów.

4) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 39059 punktów.

5) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 34105 punktów.

6) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 34047 punktów.

7) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 31803 punktów.

9) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30495 punktów.

10) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.89