Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Praca w magicznym świecie
>> Czytaj Więcej

Katherine Waterston

Kategoria: Fantastyczne zwierzęta
Autor: Prefix użytkownikaBumSzakalaka

Wcieliła się w postać Tiny Goldstein w filmie Fantastyczne Zwierzęta.
>> Czytaj Więcej

Harry Potter i Zakon...

Kategoria: Streszczenia
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Streszczenie piątej części przygód Harry'ego Pottera.
>> Czytaj Więcej

Helen McCrory

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

Odtwórczyni roli Narcyzy Malfoy.
>> Czytaj Więcej

Daniel Radcliffe

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

Odtwórca głównej roli Harry`ego Pottera.
>> Czytaj Więcej

Eddie Redmayne

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaBumSzakalaka

Aktor znany nam z roli Newta Scamandera. Aktor teatralny i filmowy. Zdobywca Oscara.
>> Czytaj Więcej

Patronus

Kategoria: Świat magii
Autor: Prefix użytkownikaRosalind Rooks

Patronusy i zaklęcie "Expecto Patronum".
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

Rozumiem...

Tytuł: Rozumiem...
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaGoretti MK

Harry wrócił wstrząśnięty do pokoju wspólnego Gryfonów, myśląc o tym co powiedział mu Draco...
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. VI część 6
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Czuł, jak mu się jeżą włosy na głowie. I bał się tego, co mógł usłyszeć. &#8211; Hermiono, co si...
>> Czytaj Więcej

[NZ][ UŚMIECHNIJ SIĘ ]

Tytuł: [ UŚMIECHNIJ SIĘ ]
Seria: To tylko szlaban!
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaViolet-Horde

seria publikowana również na wattpadzie pod tą samą nazwą, konto: @poruta_
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. VI część 6
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Czuł, jak mu się jeżą włosy na głowie. I bał się tego, co mógł usłyszeć. &#8211; Hermiono, co si...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 3.

Tytuł: Rozdział 3.
Seria: Zgniłe jabłka panny Weasley
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaCanisPL

Ginny niespodziewanie odnajduje sojusznika podczas oddawania skradzionych książek.
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. VI część 5
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Norris chwilkę się zastanawiał. &#8211; (...) Mieliśmy dopaść Snape&#8217;a, posługując się Gran...
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. VI część 3
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Rozstanie
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 36
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
43,443 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 226
Było: 12.05.2019 20:15:38
Napisanych artykułów: 1,031
Dodanych newsów: 9,753
Zdjęć w galerii: 20,648
Tematów na forum: 3,558
Postów na forum: 307,681
Komentarzy do materiałów: 217,672
Rozdanych pochwał: 3,174
Wlepionych ostrzeżeń: 4,143
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1134
uczniów: 3142
Hufflepuff
Punktów: 602
uczniów: 3036
Ravenclaw
Punktów: 693
uczniów: 3837
Slytherin
Punktów: 372
uczniów: 3113

Ankieta
Do Hogwartu trafia wehikuł czasu. Gdzie się przenosisz?

Czasy Założycieli. Chętnie poznałbym ich osobiście i naprawdę rozpiera mnie ciekawość, jak wyglądała budowa Hogwartu i pierwsza Ceremonia Przydziału
22% [28 głosów]

Bunt Goblinów w 1612 roku. Kto by nie chciał zobaczyć tych ciekawych rzecz, o których rozprawialiśmy na Historii magii? Te walki musiały być epickie
2% [2 głosy]

Czasy Huncwotów. Nie wiem, czy bardziej chciałbym stanąć w obronie Snape'a czy pomóc Jamesowi i Syriuszowi w wymyśleniu nowego zaklęcia do znęcania. Wybiorę, będąc na miejscu
42% [54 głosy]

31 października 1981 roku. Imprezka po zniknięciu Sami Wiecie Kogo musiała być niesamowita. Na żałobę po Potterach nie byłoby czasu
2% [3 głosy]

Byle kiedy, byleby przed rokiem 1689, czyli przed podpisaniem Międzynarodowego Kodeksu Tajności. Wtedy legalnie mógłbym przelecieć się na smoku, pośmieszkować z mugoli czy po prostu czarować bez obaw
9% [11 głosów]

Wybiorę czas szkolne Voldemorta. Może byśmy się zakumplowali? Albo bym się czegoś nauczył od samego mistrza czarnej magii? A może powstrzymałbym go, zanim stałby się takim złem?
15% [19 głosów]

Ja tam wybiorę przyszłość. Co mnie interesuje to, co już było? Chcę zobaczyć, co nas czeka!
9% [12 głosy]

Ogółem głosów: 129
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 16.03.19

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[PN]Liliana Williams ostatnio widziano 24.05.2019 o godzinie 01:03 w III piętro
Ravenclaw[PN]Asen Hristo ostatnio widziano 23.05.2019 o godzinie 23:51 w Londyn
Gryffindor[P]Liv O'Sullivan ostatnio widziano 23.05.2019 o godzinie 23:38 w Londyn
Ravenclaw[PN]Asen Hristo ostatnio widziano 23.05.2019 o godzinie 23:27 w Londyn
Gryffindor[P]Liv O'Sullivan ostatnio widziano 23.05.2019 o godzinie 23:19 w Londyn
Ravenclaw[PN]Asen Hristo ostatnio widziano 23.05.2019 o godzinie 23:07 w Londyn
[NZ] HGSS Dwa Słowa
Rok po Drugiej Wojnie Hermiona wpada na trop spisku w samym sercu Ministerstwa Magii. Spiskowcy chcą wprowadzić supremację czystej krwi i wyeliminować inne grupy społeczne. Ich pierwszymi celami są Hermiona Granger i Severus Snape.
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111
Gatunek: Dramat
Ograniczenie wiekowe: +18
Przeczytano 45591 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10], [11], [12], [13], [14], [15], [16], [17], [18], [19], [20], [21], [22], [23], [24], [25], [26], [27], [28], [29], [30], [31], [32], [33], [34], [35], [36], [37], [38], [39], [40], [41], [42], [43], [44], [45], [46], [47], [48], [49], [50], [51], [52], [53], [54], [55], [56], [57], [58], [59], [60], [61], [62], [63], [64], [65], [66], [67], [68], [69], [70], [71], [72], [73], [74], [75], [76], [77], [78], [79], [80], [81], [82], [83], [84], [85], [86], [87], [88], [89], [90], [91], [92], [93], [94], [95], [96], [97], [98], [99], [100], [101], [102], [103], [104], [105], [106], [107], [108], [109], [110], [111], [112], [113], [114], [115], [116], [117], [118], [119], [120], [121], [122], [123], [124], [125], [126], [127], [128], [129], [130], [131].
HGSS Dwa Słowa Rozdz. VI część 5
Norris chwilkę się zastanawiał.
– (...) Mieliśmy dopaść Snape’a, posługując się Granger, więc teraz zrobimy na odwrót! Leć łap Snape’a. Weź kilku chłopaków i oskarż oficjalnie o udział w zamordowaniu Ministra!
Smith siedział na schodach, czując, jak zaczyna drętwieć mu tyłek. Znudziło mu się już spacerowanie po podeście, czy siedzenie na parapecie dużego okna na klatce.
Usłyszał, jak na dole otworzyły się drzwi i ktoś zaczął wchodzić na górę. Upewnił się, że schowana dyskretnie różdżka jest pod ręką i ulżyło mu, jak zobaczył wyłaniającego się powoli Norrisa.
– I jak? – spytali obaj równocześnie.
– Cisza – powiedział natychmiast. – Stąd nie słychać, co się dzieje w mieszkaniu. A ona mieszka sama.
– Z wyjątkiem chwil, kiedy jest u niej Snape – dopowiedział Norris.
– Dziś już nie wejdzie. Specjalnie sprawdziłem, teraz Granger może już tylko przejść do Ministerstwa.
– Bardzo dobrze. Chłopcy na dole powiedzieli mi, że nadal świeci się u niej światło...
Watkins zerknął tylko na poobijany zegarek, ale Smith zamarł.
– O tej porze???
Dochodziła północ. Smith zmarszczył brwi. Nie podobało mu się to.
– Peter, to trochę dziwne, nie?
– Pewnie czyta – podpowiedział Watkins. – To maniaczka książek, nie słyszeliście o tym? Może nawet zasnęła przy czytaniu. Mi często się to zdarza.
– Może lepiej zgarnąć ją już teraz? – Smith zignorował zupełnie Watkinsa i spojrzał na Norrisa proszącym wzrokiem.
– Nie, Teddy. Przecież stąd nie ucieknie. Jeśli nie będzie próbowała wyjść przez drzwi, nie zgarniacie jej, zrozumiałeś? Czekajcie tu do rana. David czeka na wszelki wypadek w Atrium – zaoponował Norris. – Koło szóstej bądź koło wind z paroma Aurorami.
Smith skrzywił się, ale pokiwał głową.
– O której sobie przypomni?
– Horacjusz powiedział, że wspomnienie odblokuje się jutro w południe. Więc przesłuchanie możesz zacząć dopiero po obiedzie. Do tego czasu zamknij ją w areszcie.
– A Snape?
– Do niego dobierzemy się, jak tylko z nią skończysz.
Dla Smitha zabrzmiało to bardzo sugestywnie, ale po chwili skrzywił się z niezadowolenia. Nie dość, że nie mógł z Granger zrobić swojej zabawki, to jeszcze zanosiło się na parszywą noc. Obiecał sobie w duchu, że pofolguje sobie przy przesłuchaniu.


Piątek, 11.09

Tuż przed ósmą rano napięcie sięgnęło zenitu. Smith zebrał już grupę osłupiałych Aurorów i siedział z nimi w Atrium, czekając na pojawienie się Granger. Norris z Watkinsem siedzieli pod drzwiami jej mieszkania. Cała reszta stawiła się do pracy, jak gdyby nigdy nic, choć wszyscy byli półprzytomni z niewyspania. Tylko nieobecność Watkinsa mogła przejść niezauważona, zaś Norrisa nikt nie ważyłby się pytać, czemu się spóźnił.
Smith siedział na krześle i wpatrywał się w kominki, bębniąc nerwowo palcami po oparciu. O ósmej zacisnął zęby i rytm bębnienia trochę się zmienił. Dziesięć po ósmej był już pewien, że coś jest nie tak.
– Czekajcie tu i nie ruszajcie się – rozkazał swoim Aurorom. – Ja pójdę sprawdzić, co się u niej dzieje.
Aportował się w kąt klatki schodowej, którą po całej nocy znał już na pamięć.
– Co ty tu robisz? – warknął Norris na jego widok. – Przecież wyraźnie mówiłeś, żeby nie używać tu magii...!
Smith podszedł do niego zdecydowanym krokiem.
– Wiem, Peter. Ale będziemy mogli powiedzieć, że jestem tu urzędowo. Podejrzana nie stawiła się w pracy, więc...
– Nie ma jej jeszcze???! – zawołał Norris i rzucił okiem na zegarek. – O kurwa mać!
Watkins podszedł do nich również zaniepokojony.
– Z domu nie wyszła... więc cały czas tam siedzi.
– Ona nigdy się nie spóźnia! – zaprzeczył gwałtownie Smith.
Wszyscy trzej popatrzyli na siebie zdenerwowani. Pierwszy zareagował Norris.
– Dobra, skoro jesteś tu oficjalnie, to wchodź. Zgarniamy ją tak. Cholera, czekaj! – zawołał, przytrzymując Smitha, który już ruszył pod jej drzwi. – My musimy się schować!
Pociągnął Watkinsa za sobą w kierunku schodów.
Smith odczekał chwilę i postarał się wyczyścić myśli. Wiedział, że będzie musiał przekazać to wspomnienie do śledztwa. Z tego też samego powodu zdecydował, że żaden z nich nie miał prawa używać do tej pory choćby jednego zaklęcia. Jego Aurorzy mogli to wykryć.
Zastukał do drzwi, starając się, żeby wyglądało to normalnie. Żadnej odpowiedzi. Zastukał drugi raz. Cisza. Rozejrzał się odruchowo dookoła i wyjął wytrych. Zamek zazgrzytał, szczęknęła cichutko klamka i drzwi się uchyliły. Pchnął je, ściskając mocniej różdżkę. Ta suka najwyraźniej była niezła w pojedynkach. Wszedł wolno do środka i zatrzasnął za sobą drzwi.
Cisza. W jakimś pomieszczeniu świeciło się światło, zupełnie o tej porze niepotrzebne. Okna były pozamykane. Podszedł do przymkniętych drzwi jakiegoś pokoju i uchylił je. Sypialnia. Ani śladu dziewczyny. Czując, jak serce zaczyna walić mu coraz mocniej, czym prędzej sprawdził wszystkie pozostałe pomieszczenia. Nikogo. Nie było jej!!! Sprawdził kominek, ale popiół był lodowaty, więc nie mogła się właśnie w tej chwili przenieść do Ministerstwa.
Zaklął strasznie, wypadł na korytarz i runął po schodach na dół.
– Nie ma jej! Uciekła! – wrzasnął do Norrisa stojącego na parterze.
– Co??? Przecież... Niemożliwe! Nie miała jak!
– Nie wiem jak, Peter! Jedno, co wiem, to to, że jej tam nie ma!!!
– Jesteś pewien? Nic nie przeoczyłeś???
– Pójdę sprawdzić – zaofiarował się zestresowany Watkins.
– Stój!!! – ryknął Smith i się opanował. – Niech żaden z was tam nie wchodzi! Tam nie może znaleźć się ani kawałek was! Aurorzy z pewnością by was wyłapali w czasie śledztwa!
Norris zacisnął pięści z wściekłości. Nie mógł na nikogo zrzucić winy, nie mógł się na nikim wyżyć, bo to on kazał czekać aż do dzisiejszego ranka. Cholera, cholera, cholera!!!
– Może weszła do kominka akurat, jak do niej stukałeś?!
– Absolutnie nie! Po pierwsze, ani śladu ognia na kominku, po drugie, to byłby doprawdy dziwny zbieg okoliczności! – Smith wkurzony walnął dłonią o ścianę.
Norris chwilkę się zastanawiał.
– Już wiem! – zdecydował nagle. – Mieliśmy dopaść Snape’a, posługując się Granger, więc teraz zrobimy na odwrót! Leć łap Snape’a. Weź kilku chłopaków i oskarż oficjalnie o udział w zamordowaniu Ministra!
Smith zmarszczył brwi.
– To nie będzie trzymało się kupy! On miał wyjść nam w śledztwie przy przesłuchaniu Granger!
Norris zacisnął zęby i rozmyślał gorączkowo.
– Cholera... dobra, robimy tak. Łapiesz go i przyprowadzasz do aresztu. Weź jego włosy i zmieniacz czasu, jeśli trzeba i... gdzie ona miała odebrać ten eliksir???
Watkins zupełnie nie nadążał za ich rozmową, ale postanowił się nie wtrącać.
– W dziupli drzewa w Zakazanym Lesie.
– Więc przemień się w niego i idź go tam włóż! Potem wyślę kogoś, żeby go stamtąd wyrzucił! – Norris aż krzywił się, próbując znaleźć jakieś sensowne rozwiązanie, które pasowałoby do tego, co uknuli już dla Granger.
– Dorzucę coś o niej – zaproponował Smith, starając się nadążać za Norrisem. – Coś o ukochanej Hermionie, czy coś w tym guście...
– Po cholerę?!
– To powiąże jego wspomnienie z nią. Powiemy, że zobaczyliśmy je i tak wpadliśmy na jej trop!
– Więc co, do cholery, teraz tu robimy? ZANIM zobaczyliście to wspomnienie?!
Obaj wpatrywali się w siebie w napięciu. Nagle Smith kiwnął głową.
– Przecież ona wyszła nam już wczoraj przy analizie miejsca zbrodni!
Norris chwilę jeszcze wpatrywał się w Smitha i nagle szarpnął głową na znak zgody.
– Dobra, leć. I PO przesłuchaniu, jak już będziesz z nim sam na sam, powiedz mu, że znaleźliśmy jego pannę.
To przypomniało coś Smithowi.
– Jednej rzeczy nie pojmuję... JAK udało się jej uciec???!!!
– Nieważne! Leć po Snape’a!


Jean Jacques powiadomił Eugenię, że przyjdzie dziś później do pracy, więc to był bardzo leniwy poranek. Hermiona musiała ubrać się we wczorajsze ubranie, więc tylko wyczyściła je różdżką, przypominając sobie rok polowania na horkruksy.
Barbara, czy jak mówiła o sobie córeczka Jean Jacquesa, Bibi, natychmiast zaadoptowała Hermionę jako nową ciocię i nie pozwoliła jej się ruszyć choć na krok. (Bibi – w bardzo potocznym francuskim, używanym w niektórych środowiskach zastępuje „ja”. W tym wypadku równocześnie zdrobnienie od Barbara.) Bibi była prześliczną blondyneczką o długich, prostych włosach, brązowych oczkach, zadartym nosku i usta się jej nie zamykały. Ciągle właziła Hermionie na kolana, próbowała pleść jej warkocz, tuliła się do niej i szczebiotała jak najęta.
Hermiona zjadła więc z nią śniadanie i nawet nie miała czasu napisać do Severusa.
– Ona jest słodka – powiedziała do Jean Jacquesa, kiedy już pożegnali się z Bibi, zapłakaną, bo ciocia nie mogła z nią zostać. Hermiona nie wiedziała praktycznie nic o jego życiu prywatnym, ale przypuszczała, że dziewczynce bardzo brakuje matki. Starsza już niania najwyraźniej nie mogła jej zastąpić.
– Chodź, nie lubię się spóźniać – pogonił ją Jean Jacques.
Aportowali się prosto do Ministerstwa i pojawili się w jednym z punktów aportacyjnych, które Hermiona już widziała. Poszli prosto do jego biura i dziewczyna postanowiła wreszcie napisać do Severusa.
– U mnie wszystko w porządku. Daj znać, kiedy masz czas, to napiszę ci dokładnie, co odkrył Ricky.
Czekała chwilę na odpowiedź, ale ta nie nadchodziła. Zerknęła na zegarek – było już dobrze po dziewiątej. Z pewnością Severus miał do załatwienia jakąś pilną sprawę w szkole. Biorąc pod uwagę jego stanowisko, wcale się nie dziwiła. Schowała pergamin do pierścionka i poszła na krótką rozmowę z Ministrem.
Kwadrans później zaczęła się trochę niepokoić.

Po pierwszej lekcji Minerwa poszła do biblioteki sprawdzić ilość poszczególnych książek, o których wczoraj rozmawiali. Była to jedna z propozycji Severusa jako alternatywa do szlabanów. Coś w rodzaju lektury uzupełniającej, którą należało przeczytać i potem napisać z tego esej. Wracając do siebie po schodach, nagle usłyszała kilka męskich głosów i odgłos kroków wielu osób. Byli piętro niżej i szli do góry, w jej stronę. Przystanęła zdumiona i zaczęła się przysłuchiwać.
– ... czy będzie miał dla was czas – to był Filch.
– Zdaję sobie sprawę, ale biorąc pod uwagę tak wyjątkową sytuację... mam nadzieję, że dyrektor okaże nam pomoc – głos wydawał się jej znajomy, ale nie umiała go powiązać z niczyją twarzą.
Do chwili, kiedy idący ku niej mężczyźni wyłonili się zza zakrętu. To był Smith z... gromadą Aurorów!
– Zapytam go i...
– Argusie, co się tu dzieje – przerwała zdecydowanym, władczym tonem, schodząc kilka stopni w dół i podchodząc do nich.
Mężczyźni zatrzymali się niechętnie, stając w dużej grupie. Było ich przynajmniej dziesięciu.
– Profesor McGonagall! – ucieszył się Filch. – Pan Smith chciałby zobaczyć się z dyrektorem Snape’m... Powiedziałem, że nie wiem, czy znajdzie czas, ale zapytam go.
Minerwa spojrzała jeszcze raz na Smitha i ukryła grymas na widok jego pokieraszowanej twarzy.
– W jakiej sprawie chce pan widzieć się z dyrektorem? W tak licznej asyście?
Odpowiedź bardzo ją zaniepokoiła.
– Mamy kilka pytań do dyrektora w związku z wczorajszym zabójstwem Ministra Shacklebolta. To nie potrwa długo.
Minerwa zasznurowała usta i spojrzała na woźnego.
– Argusie, zostań tu z panami. Ja pójdę go zapytać.
Zawróciła na schody i usłyszała, jak stojący na dole mężczyźni ruszyli za nią, więc zatrzymała się i obróciła wolno.
– Panie Smith, proszę tu poczekać.
– Profesor McGonagall, muszę nalegać... – zaoponował Auror.
Postanowiła dać mu nauczkę przy jego ludziach.
– Panie Smith. Powiedziałam, że zapytam dyrektora, czy znajdzie dla was czas i wrócę, żeby przekazać jego odpowiedź. Nie mogę ZADAĆ mu pytania, czy chce was widzieć, jeśli wejdziecie za mną do jego gabinetu. Czy to wydaje się panu logiczne?
Smith skrzywił się nieznacznie.
– Oczywiście. Ale bardzo zależy nam na tym, żeby się z nim spotkać.
– Naturalnie.
Ruszyła, już nie przypominając Smithowi, że ma zostać. Gdy znikła za rogiem, przyspieszyła kroku.
Nie podoba mi się to...
– Severusie, mamy problem – powiedziała, wchodząc do gabinetu.
Severus rozmawiał właśnie z Albusem. Obaj zamilkli i spojrzeli na nią.
– Na dole jest Smith z całą gromadą Aurorów. Chce się z tobą widzieć w sprawie zabójstwa Kingsleya.
Albus zamarł na chwilę, a Severus zaklął cicho.
– Chyba nie mam wyjścia i muszę się z nim spotkać – stwierdził.
Minerwa była tego samego zdania. Wyraźnie było widać, że Smith dziś nie odpuści.
– Są dwie możliwości, moi drodzy – odezwał się Albus. – Albo on faktycznie ma kilka pytań i to, że się tak wyrażę, niewinna wizyta...
– Na co nie wskazuje ta eskorta, którą zabrał – wtrąciła Minerwa.
– ... albo chce cię w ten sposób wyciągnąć z zamku.
– Dla Norrisa? To czemu wziął ze sobą aż tylu Aurorów? To musi być co innego.
Severus zgadzał się z Minerwą.
– Zaczynam się bać, że to jednak wiąże się w jakiś sposób z Hermioną. Wczoraj usiłowali dopaść ją, ale im się nie udało. Więc przyszli po mnie.
Minerwa zmarszczyła brwi i zaoponowała.
– Przecież oni nie wiedzą, że razem pracujecie. Poza tym Hermiony pilnowali tylko ludzie Norrisa, a tu są Aurorzy.
– Może to cały czas ludzie Norrisa, ale po wielosokowym? – zasugerował Albus.
– Ich jest przynajmniej dziesięciu... nie wydaje mi się...
Severus nagle wstał zza biurka.
– Nie mamy czasu na dłuższą rozmowę. Za chwilę i tak się dowiemy. Proponuję, żebyś próbowała tu ze mną zostać. Jeśli się nie zgodzą, to wyjdziesz...
– Może od razu przejdę do drugiego wymiaru?
Albus już chciał pochwalić pomysł, ale Severus zaprzeczył.
– Nie. Nie wiemy, co oni wiedzą. Czego się dowiedzieli. Po prostu wyjdź i idź do swojego gabinetu. Albusie, ty możesz zawsze być na portrecie...
– Nie ruszę się stąd – obiecał ten.
– Bardzo dobrze. Daj mi parę chwil, przygotuję sobie na wszelki wypadek świstoklik do Spinner’s End. W razie czego ucieknę tam i odezwę się do ciebie.
Mówiąc to, wyszedł do swoich komnat. Albus popatrzył na Minerwę.
– Moja droga, proponuję, żebyście zdjęli osłony choćby z gabinetu. Pamiętasz, jak kiedyś przyszedł Knott i chciał mnie aresztować? Ale wtedy ich było tylko czworo, z czego Kingsley nigdy by mnie nie skrzywdził. No i miałem Fawkesa. Miałem czas ich oszołomić, zdjąć osłony i zniknąć z moim feniksem. Jeśli dziś jest ich aż tylu... Ułamki sekund, które Severus może stracić na opuszczenie osłon, mogą go drogo, drogo kosztować.
– To nie jest zbyt niebezpieczne? Przecież nie wiadomo, ile to potrwa... gabinet nieosłonięty przez tyle czasu...
– Sądzę, że ci, których powinniśmy się obawiać, są już W zamku.
W tym momencie wszedł Severus. W trzech słowach wyjaśnili mu pomysł opuszczenia osłon na czas rozmowy ze Smithem. Ponieważ się zgodził, wyszła po Smitha. Po krótkiej chwili wprowadziła ich wszystkich do środka.
Och... najwyraźniej nie odkryli, jakim zaklęciem go uraczyłem, skoro tak pięknie wygląda...
– Profesor McGonagall, czy byłaby pani tak uprzejma i zostawiła nas samych z dyrektorem? – poprosił na wstępie Smith.
Minerwa wyszła spokojnie, nie okazując po sobie zawodu. Aurorzy stanęli trochę dalej, ale Smith podszedł do Severusa.
– Dyrektorze Snape – kiwnął mu arogancko głową. – Być może słyszał już pan o tym, że Minister Magii Shacklebolt został wczoraj zamordowany...
– Ma pan jeszcze jakieś inne idiotyczne pytania? – powiedział natychmiast Severus, nie pozwalając mu skończyć.
Smith zbladł, zbliżył się i wyciągnął do niego rękę, ale nie żeby się przywitać.
– Poproszę pańską różdżkę.
W tym momencie medalion zrobił się ciepły. Severus zachował kamienny wyraz twarzy, tylko uniósł brew i skrzyżował ręce na piersi, siedząc cały czas na fotelu.
– Słucham?
– Nie przesłyszał się pan. Poproszę pańską różdżkę.
– Pan chyba raczy żartować, Smith. Przychodzi pan do mnie z całą obstawą Aurorów i bez żadnego powodu, w MOIM zamku, każe mi oddać panu różdżkę?
Smith zrobił straszny grymas, szczerząc zęby i na sekundę spojrzał gdzieś przez jego ramię, pewnie po to, żeby coś wymyśleć.
– Potrzebna mi będzie do śledztwa. Żeby dopasować ją do śladów znalezionych na miejscu zbrodni.
Severus wzruszył ramionami.
– Doskonale wiecie, jaką różdżką się posługuję, więc nie widzę takiej potrzeby. Idźcie, sprawdźcie w waszych rejestrach.
– Taka jest procedura, którą z pewnością pan zna. Poza tym nie wiem, KTÓRĄ różdżkę mamy w rejestrach...
– Insynuuje pan, że mam ich więcej niż jedną?
Smith sięgnął jakby od niechcenia do szram na twarzy.
– Powiedziałbym, że to całkiem możliwe. Choć z pewnością nielegalne.
Severus spojrzał na niego z politowaniem.
– I sądzi pan, że jeśli istotnie miałbym dwie, to oddałbym teraz panu obydwie? Jest pan idiotą, Smith.
Smith spojrzał na Severusa nienawistnym wzrokiem.
– Gdzie był pan wczoraj między dziewiątą rano i południem?
– W zamku oczywiście.
– To wcale nie jest takie oczywiste.
– A gdzie miałbym być pańskim zdaniem?
– To pan powinien mi to powiedzieć.
– I powiedziałem. Raz. Nie mam zwyczaju się powtarzać.
– Ma pan jakichś świadków?
Severus prychnął z pogardą.
– Całą szkołę. Mniemam, że pięćset osób panu wystarczy?
Smith nie miał zadowolonej miny.
– To nie wyklucza współudziału. Obawiam się, że będę zmuszony prosić pana o udanie się z nami do Ministerstwa.
– Jak na Aurora jest pan bardzo bojaźliwy. Niech lepiej przestanie się pan bać, to panu z całą pewnością pomoże. Bo nigdzie się nie wybieram. Mam pewne... poważne... sprawy do załatwienia – odparł jadowicie Severus.
– Ob... sądzę, że nie ma pan innego wyjścia.
Severus wstał zza biurka i spojrzał na Smitha z góry.
– Przed chwilą chciał mi pan zadać kilka pytań. Odpowiedziałem na nie. Nie widzę żadnego powodu, żeby panu towarzyszyć. Czy jestem o coś oskarżony?
Smith wyprostował się dumnie.
– Zgodnie z prawem możemy nakazać panu stawić się w celu złożenia zeznań.
– Więc proszę wysłać mi nakaz ministerialną sową. Podpisany, oczywiście zgodnie z prawem, przez Sędziego Wizengamotu.
– W Ministerstwie będziemy mogli zrobić oficjalne przesłuchanie i będzie pan mógł udowodnić swoją niewinność – Smith spróbował widać załatwić to polubownie.
– Przykro mi to mówić, Smith, ale najwyraźniej nie tylko w Hogwarcie nic pan się nie nauczył. To wy macie udowodnić mi winę, a nie ja niewinność.
– Z wielką chęcią to zrobię.
Severus zaczął powoli spacerować za biurkiem, a Smith znów zerknął gdzieś w przestrzeń.
– Chyba nie muszę panu przypominać, że jest pan Aurorem, który odpowiada za przestrzeganie prawa i zapewnianie bezpieczeństwa, a nie Oskarżycielem, Smith. Pomylił pan role. Tak stronniczo nastawionego Aurora jeszcze nie widziałem.
– W takim razie niewiele pan widział, Snape.
– Profesorze Snape – warknął do niego natychmiast Severus. – Jeszcze raz, Smith i wyrzucę was stąd wszystkich.
Smith zacisnął pięści, aż pobielały mu knykcie.
– Mam dość pańskich wymówek. Skoro nie chce pan iść z nami z własnej woli... oskarżam pana o udział w morderstwie Ministra Magii!
Severus zachował spokój.
– Smith, niech się pan jeszcze bardziej nie ośmiesza. Ledwo zaczął pan śledztwo. Przy świadkach – wskazał Aurorów i portrety – powiedział pan, że przyszedł pan odebrać ode mnie zeznania. Odpowiedziałem na pańskie pytania, wykazując, że jestem niewinny i nagle oskarża mnie pan o morderstwo? Byłoby to śmieszne, gdyby nie było żałosne.
– Nie obchodzi mnie, czy dla pana to śmieszne, czy nie! – Smith wyraźnie tracił nad sobą panowanie. – Proszę oddać różdżkę i poddać się, Snape! Aulus, bierz go!
– Nie mam najmniejszego zamiaru – Severus gestem zatrzymał młodego Aurora. – Nie próbowałbym, McGregory.
Młody Auror zamarł w miejscu, ale Smith raptownie przesunął wzrok gdzieś na bok i kiwnął głową. I nagle Severus poczuł, jak coś musnęło jego rękę i jego różdżka uniosła się w powietrze i upadła na podłogę parę stóp dalej. I w tej samej chwili pojawił się koło niego jakiś mężczyzna, zrzucając pelerynę niewidkę.
– To skandal! Hańba! Podłość! – dobiegły go okrzyki z portretów. – Zachowanie niegodne Aurorów!
Smith popatrzył na Severusa z uśmiechem na twarzy. Severus oddał mu spojrzenie pełne bezgranicznej pogardy.
– Już sądziłem, że osiągnął pan dno, Smith, ale jak widać się myliłem.
Smith podszedł do niego i stanął obok, wbijając mu różdżkę w gardło. Severus nie odchylił się ani o cal. Rozmyślał gorączkowo. Cholera jasna!!! Dałeś się podejść jak uczniak!
– Radzę ci, nie ruszaj się – powiedział Smith, ściszając głos.
– Z tą bandą, która cię osłania, czujesz się o wiele pewniej, co?
Świstoklik jest już gotowy w kieszeni, ale bez różdżki na nic się nie zda... Na wyjęcie francuskiej nie ma czasu... jeśli jej nie odzyskasz, zostaje ci tylko aportacja...
– Ciebie niedawno też ktoś osłaniał... prawda, Snape? – Smith stanął tuż za nim i syknął mu do ucha. – I nawet wiem kto... Powiedz mi, łatwo było ci rzucać klątwy, mając najdroższą Hermionę za plecami?
Severus zamarł. On wie! Ale JAK?!
– Ale nie bój się, już się nią zajęliśmy.
O czym on mówi?! Przecież im uciekła?!
– Jeśli chcesz jeszcze raz ujrzeć swoją ukochaną – wycedził cicho Smith – proponuję ci stulić pysk i być grzecznym. Inaczej mogę być o wiele mniej... miły, przesłuchując ją.
Severus nie potrafił skupić myśli. W głowie szalało mu tylko to, co Smith mówił o Hermionie. Co to znaczy, że się nią zajęli?!!!
Smith stanął tuż za nim i przechylając się, dodał jeszcze ciszej:
– Choć nie przeczę, że chętnie bym się przekonał, czy panna Granger jest równie wilgotna, co inne, które miałem...
Severus poczuł, jak coś w nim wybuchło i ogarnął go szał. Błyskawicznie odrzucił głowę do tyłu, poczuł, jak uderzył w coś twardego. Obrócił się na pięcie, słysząc krzyk i deportował się.
Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Śmierciożerca
24.05.2019 01:29
Marcus Clinton, że to niby lepiej? xD
Ale przyznam, wyszła zacnie

Pan Śmierci
24.05.2019 01:29
Rue Riddle, będzie zapamiętana więc w mojej głowie na zawsze

Śmierciożerca
24.05.2019 01:08
Gdzie ta Liiiiiv Dino


Merlinie, nie.
Ta akcja jest taka zła
Marcus, nie kopiuj tego

Śmierciożerca
24.05.2019 00:59
Marcus Clinton, dzięki Cwaniak
Zwłaszcza ten pierwszy dzień, co takie gimbusiarskie teksty leciały xD

Pan Śmierci
24.05.2019 00:58
Rue Riddle, ja zapiszę jak Hristo był pod wpływem eliksiru miłosnego xD to było epickie

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 58171 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 49528 punktów.

3) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 41857 punktów.

4) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 39573 punktów.

5) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 34115 punktów.

6) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 34049 punktów.

7) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 32046 punktów.

8) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

9) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30495 punktów.

10) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.91