Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

To J.K.Rowling ustal...

Kategoria: Teorie, przemyślenia...
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Artykuł jest tłumaczeniem tekstu zamieszczonego w serwisie Mugglenet.
>> Czytaj Więcej

Gra Trivial Pursuit ...

Kategoria: Recenzje
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Krótka recenzja gry Trivial Pursuit: Harry Potter
>> Czytaj Więcej

Fanowski film o sios...

Kategoria: Inne
Autor: Prefix użytkownikalothien

Artykuł jest tłumaczeniem materiałów ze strony TheLeakyCauldron.org - link na końcu artykułu.
>> Czytaj Więcej

Gra Match Harry Pott...

Kategoria: Recenzje
Autor: Smierciojadek

Gra Match Harry Potter - krótka recenzja
>> Czytaj Więcej

20 słodyczy z potter...

Kategoria: Świat magii
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Ranking słodyczy, które pojawiły się w serii.
>> Czytaj Więcej

Te rzeczy mogły Ci u...

Kategoria: Teorie, przemyślenia...
Autor: Prefix użytkownikalothien

Szczegóły występujące w serii, które mogły sugerować, co się będzie działo w następnych częściach...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: PaulaSmith

Numer Fantastyczne zwierzęta stworzyli: CoSieDzieje, Mikasa, losiek13, Sam Quest, Katherine_Pierc...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Ten świat jest...

Tytuł: Ten świat jest...
Seria: Dziewczyna z porcelany
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikaAlette

Nie patrz wstecz, nie myśl o przeszłości. Ona nie ma znaczenia. Ona nie istnieje. Przyszłość, tyl...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Nad rzeką dla ś...

Tytuł: Nad rzeką dla świata
Seria: Dla większego dobra
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaMikasa

Jak mógł wyglądać typowy dzień dwumiesięcznej przyjaźni Dumbledore'a i Grindelwalda?
>> Czytaj Więcej

[NZ]Przynęta

Tytuł: Przynęta
Seria: Potter musi umrzeć
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikaBluecube

Potter musi umrzeć - rozdział 3
>> Czytaj Więcej

[NZ]3. Zupa grochowa

Tytuł: 3. Zupa grochowa
Seria: Rozkwit odwagi (Courage Rising)
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Błędny Rycerz podwozi Harry'ego do Dziurawego Kotła. Niespodziewanie chłopiec wpada na miejscu w ...
>> Czytaj Więcej

Pieczony nietoperz

Tytuł: Pieczony nietoperz
Gatunek: Humor
Autor: Prefix użytkownikaAventia

Specjalnie stworzone dla avlee i wraz z jej pomocą. W rolach głównych: Angie Aventia Severus ...
>> Czytaj Więcej

Zazdroszczę

Tytuł: Zazdroszczę
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaTheWarsaw1920

Biały, jak śnieg na dachu Hogwartu.
>> Czytaj Więcej

Niesprawiedliwość

Tytuł: Niesprawiedliwość
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownikaAventia

Czy próbowałeś kiedyś wejść w jego głowę? Zastanawiałeś się, z czym możesz się zderzyć? Z chaosem...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 38
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
43,994 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 246
Było: 13.10.2019 16:03:25
Napisanych artykułów: 1,055
Dodanych newsów: 9,996
Zdjęć w galerii: 21,214
Tematów na forum: 3,634
Postów na forum: 310,648
Komentarzy do materiałów: 218,567
Rozdanych pochwał: 3,209
Wlepionych ostrzeżeń: 4,144
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  RAVENCLAW!

Gryffindor
Punktów: 812
uczniów: 3248
Hufflepuff
Punktów: 612
uczniów: 3172
Ravenclaw
Punktów: 1029
uczniów: 3935
Slytherin
Punktów: 85
uczniów: 3247

Ankieta
Wyobraź sobie, że musisz zapewnić swoim kolegom atrakcje na Noc Duchów. Co wymyślisz?

Zorganizuję kurs dziergania czapek dla skrzatów domowych. Na cześć Zgredka!
3% [2 głosy]

Zaproszę Fatalne Jędze, w Wielkiej Sali przydałoby się jakieś pogo!
25% [20 głosów]

Rozegram międzydomowy charytatywny mecz Quidditcha, a zebrane pieniądze przeznaczę na organizację urodzin Prawie-Bezgłowego Nicka
14% [11 głosów]

Powołam do życia Klub Pojedynków i zaklęciem zmuszę Malfoya, żeby jadł ślimaki
14% [11 głosów]

O północy wymkniemy się do Zakazanego Lasu i będziemy strzelać z procy w centaury. Przetrwają najsilniejsi!
10% [8 głosów]

Po co cokolwiek robić, skoro można się po prostu najeść podczas Wielkiej Uczty?
35% [28 głosów]

Ogółem głosów: 80
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 27.10.19

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
HufflepuffElizabeth Cooper ostatnio widziano 15.12.2019 o godzinie 01:47 w Kuchnia
HufflepuffEileen Craven ostatnio widziano 15.12.2019 o godzinie 01:34 w Kuchnia
HufflepuffElizabeth Cooper ostatnio widziano 15.12.2019 o godzinie 01:16 w Kuchnia
HufflepuffEileen Craven ostatnio widziano 15.12.2019 o godzinie 01:04 w Kuchnia
HufflepuffElizabeth Cooper ostatnio widziano 15.12.2019 o godzinie 00:44 w Kuchnia
HufflepuffEileen Craven ostatnio widziano 15.12.2019 o godzinie 00:30 w Kuchnia
[NZ] HGSS Dwa Słowa
Rok po Drugiej Wojnie Hermiona wpada na trop spisku w samym sercu Ministerstwa Magii. Spiskowcy chcą wprowadzić supremację czystej krwi i wyeliminować inne grupy społeczne. Ich pierwszymi celami są Hermiona Granger i Severus Snape.
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111
Gatunek: Dramat
Ograniczenie wiekowe: +18
Przeczytano 65096 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10], [11], [12], [13], [14], [15], [16], [17], [18], [19], [20], [21], [22], [23], [24], [25], [26], [27], [28], [29], [30], [31], [32], [33], [34], [35], [36], [37], [38], [39], [40], [41], [42], [43], [44], [45], [46], [47], [48], [49], [50], [51], [52], [53], [54], [55], [56], [57], [58], [59], [60], [61], [62], [63], [64], [65], [66], [67], [68], [69], [70], [71], [72], [73], [74], [75], [76], [77], [78], [79], [80], [81], [82], [83], [84], [85], [86], [87], [88], [89], [90], [91], [92], [93], [94], [95], [96], [97], [98], [99], [100], [101], [102], [103], [104], [105], [106], [107], [108], [109], [110], [111], [112], [113], [114], [115], [116], [117], [118], [119], [120], [121], [122], [123], [124], [125], [126], [127], [128], [129], [130], [131], [132], [133].
HGSS Dwa Słowa Rozdz. VI część 7
Nieoczekiwane wyjaśnienie, ale czy na pewno prawdziwe?
Hermionę przeniesiono do baszty wschodniej, w której było coś na kształt Skrzydła Szpitalnego. Kiedy tylko zaczęła się rozbudzać, została napojona bardzo silnym eliksirem uspokajającym. Z początku personel szpitala, wszyscy w szaro-srebrnych szatach, kazali Severusowi opuścić jej pokój, ale zanim zdążył otworzyć usta, Jean Jacques, na widok wściekłości malującej się na jego twarzy, zaczął coś gwałtownie tłumaczyć i po chwili wszyscy spoglądali na niego ze współczuciem.
Severus nie cierpiał współczucia. Dla siebie. Ale w tej chwili nawet przez sekundę nie pomyślał, żeby zaprotestować. Mógł myśleć tylko o powolutku budzącej się dziewczynie.
Hermiona otworzyła opuchnięte od płaczu oczy, więc usiadł koło niej, wziął za rękę i zaczął po niej głaskać uspokajająco. Ale nie zaczęła płakać. Patrzyła na niego na wpół przytomnym wzrokiem i nie zareagowała, gdy wymówił jej imię. Była blada i ciemne oczy i gęste, ciemne brwi i rzęsy odcinały się mocno na tle tej bladości.
– Coście jej dali? – spytał Francuza.
– Bardzo mocny eliksir – odparł ten, gdy wrócił po krótkiej konwersacji z Uzdrowicielką. – Powolutku będzie do siebie dochodzić. Chodziło im o to, żeby dać jej czas. I żeby sobie nic nie zrobiła...
Na chwilę zamilkli.
– Jedna rzecz mnie zastanawia... – powiedział w końcu Jean Jacques zamyślonym tonem. – Jak to jest możliwe, że ona przypomniała to sobie dopiero teraz? To znaczy... Wiesz, o co mi chodzi...
– Że wcześniej nie płakała?
– Tak. Jeśli to było... musiało być takie straszne, dlaczego do obiadu śmiała się i zachowywała, jak gdyby nigdy nic?
Severus wzruszył ramionami.
– Pewnie spróbowali wyczyścić jej pamięć i coś im nie wyszło. I właśnie sobie przypomniała.
– Biedaczka.
Jean Jacques miał smutny wyraz twarzy. Tak smutny, że Severusowi nagle przyszła do głowy przerażająca myśl.
– Nie wydawajcie jej... – poprosił. – Nie odsyłajcie jej do Anglii... Nie...
– Oczywiście, że nie! – wybuchnął Francuz, prostując się nagle. – Po pierwsze to nie jej wina... pewnie rzucili na nią Imperiusa... więc nie była sobą! No i poza tym biorąc pod uwagę, co się teraz u was dzieje, mowy nie ma! Zostanie tu. Przynajmniej będzie bezpieczna.
– Dziękuję.
Severus nienawidził również prosić, ale po raz kolejny odkrył, że teraz nie sprawiało mu to żadnej trudności. Może dlatego, że kiedyś prosiłby dla siebie, a teraz prosił dla niej.
Jean Jacques domyślił się, że od ich ostatniego spotkania relacje Severusa i Hermiony się zmieniły i postanowił im nie przeszkadzać.
– Masz – podał Severusowi niewielkie pudełeczko. – Remporter. Jak już będziesz gotowy, napisz do mnie.
– Gotowy do czego?
– Do pójścia do domu, który dla was przygotowaliśmy.
Severus nawet przez chwilę nie wyobrażał sobie, że może zostawić Hermionę tutaj samą.
– Zostanę tu z nią. Nie wiadomo, jak się będzie czuła... Może będzie chciała porozmawiać... Nie wiem. Po prostu nie zostawię jej tu.
Francuz westchnął, rozejrzał się dookoła i kiwnął głową.
– Dobrze. Uprzedzę ich, że tu zostaniesz. I żeby przynieśli ci coś do jedzenia. I pisz, gdybyś czegoś potrzebował.
Severus odwrócił się na powrót do Hermiony. Uśmiechnął się do niej łagodnie i odgarnął jej włosy za ucho. Na nowo ujął jej ręce i po chwili poczuł, jak uścisnęła je delikatnie. Jakiś czas później wymówiła jego imię. Powolnym, bezbarwnym, płaskim głosem, jak ktoś jeszcze nie do końca wybudzony ze snu. Od tego na nowo ścisnęło mu się serce.
– Jak się czujesz?
– Dziwnie – odpowiedziała po chwili. – Gdzie jestem?
– W Skrzydle Szpitalnym. Tu jesteś bezpieczna.
Hermiona rozglądała się powoli dookoła dłuższą chwilę. Koło otwartych drzwi przeszedł spiesznym krokiem jakiś Uzdrowiciel, nie zwracając na nich żadnej uwagi. Niedaleko musiało stać parę osób, bo czasem docierała do nich cicha rozmowa. Severus nie słyszał słów, ale rozpoznawał doskonale francuską linię melodyjną, tak inną od angielskiej.
– To straszne... co zrobiłam...
Tego się właśnie obawiał. Że Hermiona tak to odbierze. Weźmie na siebie całą winę i za chwilę zacznie rozpaczać na nowo.
Wiedział, że zabicie kogoś to koszmarne doświadczenie, z którym zdecydowana większość ludzi nie potrafi dać sobie rady do końca życia. On sam przez to przeszedł i nie licząc pierwszego roku jako Śmierciożerca, za każdym razem miał potem ochotę wyszarpać sobie serce. Ale on był silnym, dorosłym mężczyzną, a ona młodziutką kobietą. Skoro on chciał po tym umrzeć, jak ona miała sobie z tym poradzić?!
Stanowczo pokręcił głową i uniósł jej rękę do ust.
– Nie byłaś sobą, Hermiono. Nie wolno ci mieć do siebie żadnych, absolutnie żadnych pretensji. Musieli rzucić na ciebie Imperiusa. Sama doskonale wiesz, na czym polega to zaklęcie.
– Harry kiedyś ... się temu... oparł.
Pieprzony Potter. Crouch kiedyś rzucił na niego zaklęcie, zapewne w miarę lekkie i Potterowi udało się je pokonać. Jeśli teraz Hermiona będzie wyrzucać sobie, że nie była na tyle silna...
– Gdyby to było takie proste, z pewnością Kingsley dawno by już się mu oparł. Doskonale o tym wiesz. Właśnie dlatego to zaklęcie nazywa się Niewybaczalne.
Przeklął się, gdy zobaczył na nowo ból w jej oczach, gdy wymówił imię Shacklebolta. Postanowił odwrócić jej uwagę.
– Poza tym nie wiadomo, ilu ich było, jak rzucali na ciebie zaklęcie. Mogło ich być kilku. Choćby ten Auror, który cię przesłuchiwał. Może to był któryś z bandy Norrisa?
Hermiona patrzyła na niego chwilę i ściągnęła brwi.
– Jaki Auror?
– Ten, który z tobą rozmawiał. Albo ten, co zabrał cię na przesłuchanie... Przecież właśnie wtedy zabrali ci różdżkę – coś w nim drgnęło na tę myśl. To z pewnością było wtedy!
Dziewczyna nadal wpatrywała się w niego, najwyraźniej nie rozumiejąc, o czym on mówi.
– Jakie przesłuchanie...? Severusie...
Biedactwo. Musi być cały czas w szoku, albo tak działa ten eliksir, że zapomniała. Severus doszedł do wniosku, że najlepiej będzie jej to przypomnieć. W ten sposób może wreszcie pogodzi się z tym, że padła ofiarą ich manipulacji, a nie jest zwykłą morderczynią.
– Pamiętasz, powiedziałaś mi wczoraj, że jakiś Auror przyszedł do twojego biura, zabrał ci różdżkę i kazał pójść ze sobą na Poziom Drugi... Oddał ci ją dopiero po jakimś czasie. I był jeszcze jeden, ten, który z tobą potem rozmawiał. Z którym się podobno tak śmiałaś... Widzisz, pewnie wtedy ugodził cię Imperiusem.
Hermiona powoli pokręciła głową.
– Severusie... kiedy to było?
– Wczoraj. Przed południem...
– Nikt nie zabierał mi żadnej różdżki... I nie byłam u Aurorów... O czym ty mówisz?
Dziewczyna poruszyła się w pościeli i spróbowała usiąść. Dochodziła coraz bardziej do siebie. Co prawda głos miała jeszcze ciągle monotonny i powolny, ale ożywiała się z każdą chwilą. O ile wcześniej mogła nie pamiętać, co się działo, teraz powinna sobie przypomnieć... Severus zaczynał czuć się zagubiony. Wyprostował się, nadal trzymając jej rękę.
– Hermiono... spójrz na mnie. I skup się. Przecież mówiłaś mi wczoraj... i nawet dziś rano... Aurorzy zabrali cię na przesłuchanie. Dlatego tak się przestraszyłaś... Zabrali ci różdżkę... przypomnij sobie... Potem się okazało, że chodziło o jakiegoś mugola koło twojego domu...
Dziewczyna pokręciła powoli głową.
– Nic takiego nie pamiętam...
– A co pamiętasz???
Hermiona spojrzała lekko w prawo i wiedział, że właśnie przygląda się swoim myślom. Gdyby coś zmyślała, patrzyłaby na lewo.
– Że przyszłam do pracy i Rockman kazał mi pomagać Aylin... zaplanowałyśmy wszystkie jego wyjazdy... i zrobiłam mu rozliczenie finansowe... potem... – zająknęła się i nagle wiedział, o czym będzie mówić, więc ścisnął mocniej jej dłoń, jakby chciał w ten sposób pomóc jej przejść przez to, co najgorsze. – Potem poszłam do ... Kingsleya – zadrżał jej głos.
– Dalej...! Co było dalej?
– Potem wyszłam... poszłam do łazienki się umyć... i wróciłam do sekretariatu... Rockman śmiał się, że już się bał, że mnie wciągnęło... przepisałam mu umowę na dostawę proszku księżycowego do Św. Munga i potem przyszedł Auror... – Severus zamarł – i powiedział, że mamy nie wychodzić, bo zamordowano Ministra...
Spojrzała na niego, a on oddał jej równie zaskoczone spojrzenie. Przecież był pewien, że wczoraj i dziś mówiła o wezwaniu na przesłuchanie! Adalbert widział ich idących do sali przesłuchań! Merlinie, przecież nawet on sam to poczuł na własnej skórze! Był tak przerażony, że aż płakał!
To przecież nie mogło się wydarzyć, kiedy była pod Imperiusem! Kiedy było się pod tym zaklęciem, wręcz przeciwnie, było się wcieleniem spokoju i akceptowało się to, co się robiło! Poza tym nawet jeśli by przyjąć, że ona mogła reagować inaczej i być przerażoną i nie chcieć tego, co robiła, przecież pozostawała jeszcze sprawa wezwania na przesłuchanie!
Coś tu się nie zgadzało. Zupełnie nie zgadzało. Z początku myślał, że po prostu próbowali zabrać jej część wspomnień, ale wyglądało na to, że było inaczej...
– Hermiono... – przez chwilę nie umiał znaleźć słów. – Muszę zajrzeć w twoje wspomnienia... Coś się tu nie zgadza i... Będę delikatny.
Dziewczyna skinęła głową na znak zgody.
– Nie próbuj mnie powstrzymywać. Po prostu... pozwól mi wejść do twojego umysłu. I bądź dzielna.
Ucałował czubki jej palców i ujął jej twarz w obie ręce. Dziewczyna utkwiła w nim spojrzenie i przykryła delikatnie jego dłonie swoimi.
– Legilmens – szepnął.
Przez chwilę widział jeszcze głęboki brąz jej oczu, duże czarne źrenice i światło świec odbijające się w nich. I nagle jakby ktoś odsunął przeźroczystą zasłonę, której nie widział, ale wiedział, że tam jest i zanurzył się w setki obrazów, dźwięków i... zapachów, odczuć...
Sięgnął do tych najświeższych.
Jean Jacques opowiadający o tym, że pierwszą ofiarą krwawej wojny z Goblinami był czarodziej, który przewrócił się o swoją szatę, wpadł do beczki z winem i się w niej utopił... Nie to! Wcześniej... Leżała wtulona w jego ramiona w jego sypialni... nie, też nie... jej kot łasił jej się do nóg, kiedy skręcając się z głodu, jadła jakieś kluski w domu... Cofnął się jeszcze bardziej. Hermiona zakładała buty przed wyjściem do pracy...
Tak, stamtąd mógł zacząć!
Przeskakiwał teraz do przodu po parę chwil... Hermiona wyskakiwała z kominka... ściskająca rękę Rockmana i odchodząca do swojego biura... szukająca atramentu... Rockman mówiący coś o końcu projektu... Aż poczuł, jak zalała ją fala goryczy... Siadała koło wysokiej, szczupłej blondynki...
Opanował ochotę przeskoczenia o wiele dalej. To musiało być gdzieś niedaleko, teraz liczył się każdy szczegół.
Przeglądał uważniej jej wspomnienia. Aż w końcu trafił.

Hermiona przeciągnęła się mocno, ziewając i po chwili otrząsnęła się, otworzyła oczy i zaśmiała się na widok miny blondynki.
– Wyglądasz, jakbyś nie spała całą noc – powiedziała tamta krytycznie.
– Nie wiesz, że to dobre dla zdrowia?
– Takie ziewanie? Jeszcze wywichniesz sobie szczękę.
– Żaden problem. Moi rodzice są dentystami, w każdej chwili mogą mi ją nastawić. Wiesz co, skończ szybko pisać, jaki on chce hotel w tej Grecji, ja za chwilę wracam.
Blondynka przesunęła się i przepuściła Hermionę, która przeszła koło niej i wyszła na korytarz. Poszła do windy i wjechała na Poziom Pierwszy. Wysiadając, rozejrzała się dookoła, ale nikogo nie było widać. Ścisnęła mocniej różdżkę, wymamrotała „Temparalisys” i smagnęła nią w kierunku drzwi do sekretariatu Ministra. Powietrze jakby zafalowało i odbiło się od ścian, a drzwi aż zaklekotały. Nic poza tym się nie wydarzyło.
Hermiona podeszła zdecydowanym krokiem do wielkich, ozdobnych drzwi, błyszczących w świetle świec na ścianach. Nie zapukawszy, weszła do środka i zatrzasnęła je za sobą.
Kingsley siedział za biurkiem i jadł jakieś ciastko. Gdy drzwi szczęknęły, gwałtownie opuścił rękę na biurko i przykrył ciastko dłonią. Dookoła leżało już pełno okruszków.
– Witam, panie ministrze – powiedziała Hermiona bez śladu uśmiechu na twarzy.
– Hermiono, jak miło cię widzieć! Co cię do mnie sprowadza? I od kiedy nie pukasz? – Kingsley poprawił sobie nakrycie głowy w identycznym, co szata, kolorze.
Hermiona obróciła się i zablokowała zaklęciem drzwi.
– Przyszłam się z panem policzyć, Shacklebolt. Za całą tę cholerną wojnę, za to, że pan się nami nie zaopiekował, nie pomógł nam, tylko dawał idiotyczne wywiady w radiu...
Kingsley wyraźnie osłupiał ze zdumienia.
– Hermiono... o czym ty mówisz...? Co ci się stało? – wstał i starał się uśmiechnąć. – Usiądź, to porozmawiamy, choć nie jest to najlepszy moment...
– Accio różdżka! – Hermiona złapała w lewą rękę różdżkę Kingsleya. – To, obawiam się, ostatni moment, w którym możemy porozmawiać...
– Hermiono, nie będę tolerował takiego zachowania nawet od ciebie! W tej chwili oddaj mi różdżkę i opanuj się, bo jak nie, to...
– To co? Co mi zrobisz?! Nic nie możesz mi zrobić, Shacklebolt!
Kingsley wpatrywał się w dziewczynę na poły ze strachem, na poły z osłupieniem.
– Posłuchaj, nie...
– Serpensortia! – machnęła różdżką i olbrzymi wąż pojawił się nagle na końcu i rzucił się na Kingsleya. Ten w ostatniej chwili złapał go i próbował odepchnąć i obaj runęli do tyłu, na ziemię, przy wtórze pękającego krzesła. Wąż syczał i owinął sprawnie swoje olbrzymie cielsko wokół nóg Kingsleya, ale ten nadal walczył wściekle, starając się utrzymać otwartą paszczę z dala od twarzy.
– Przestań! W tej... chwili... przestań! – krzyknął z wyraźnym wysiłkiem. – Co ty, do... cholery... wyprawiasz!!! Herm...
Hermiona rzuciła na niego Silencio i patrzyła, jak olbrzymi gad i Kingsley, krzycząc już teraz bezgłośnie, szamocą się po podłodze. W końcu Murzyn osłabł i wąż szarpnął łbem i wbił kły w jego prawy bark. Kingsley musiał wrzasnąć i próbował wierzgnąć splątanymi w ciasnych zwojach nogami.
Hermiona machnęła różdżką i gad nagle zniknął.
– Nieźle. Ale ja nie lubię, jak ktoś mnie nie słucha – podeszła bliżej mężczyzny, który starał się podnieść z ziemi.
Smagnęła kolejny raz różdżką, rzucając zaklęcie tnące i Kingsley, który już uniósł się na kolana, nagle runął na nowo na podłogę, a na szacie w okolicach kolan pojawiła się krew.
– Przyszłam ci powiedzieć, że się na tobie zawiodłam – machnęła jeszcze raz różdżką i na szacie pojawiły się kolejne ciemne pręgi. – Nienawidzę cię. Ale to już nie ma znaczenia.
Nagle z ręki Kingsleya wyprysnął strumień jasnego światła i pomknął w jej stronę. Odskoczyła na bok, uchylając się przed nim w ostatniej chwili.
– Magia bezróżdżkowa, tak? – warknęła, unosząc wargi we wściekłym grymasie, co odsłoniło zaciśnięte zęby. – Ale na to jest sposób, prawda?
Nagle mężczyzna znieruchomiał zupełnie i tylko wpatrywał się niemo w jej twarz pełnym przerażenia wzrokiem. Hermiona rozejrzała się dookoła i utkwiła spojrzenie w ozdobnej maczecie, którą Kingsley powiesił na ścianie dla dekoracji. Na jej twarzy rozlał się błogi uśmiech. Przywołała ją i podeszła do leżącego na dywanie mężczyzny. W tym momencie w jego oczach można było dostrzec zgrozę i panikę.
Hermiona przysunęła maczetę do jego prawej ręki, przymierzyła się, uniosła do góry... i nagle ostrze błysnęło i ze świstem spadło na odsłoniętą rękę, odrąbując ją tak mocno, że dłoń aż potoczyła się pod jej nogi. Z otwartej rany buchnęła krew, opryskując wszystko dookoła.
Widać było, jak coś błysnęło w ciemnych oczach Kingsleya, który teraz nie tylko nie mógł krzyczeć, ani nawet drgnąć, choć z pewnością cierpiał męczarnie.
– Załatwimy ci drugą rączkę. Przynajmniej nie będziesz próbował się bronić...
Uniosła jeszcze raz maczetę, która teraz była cała czerwona, opuściła jeszcze gwałtowniej i ostrze odcięło drugą dłoń i wbiło się aż do połowy uda. Dłoń zaś upadła po drugiej stronie ciała.
Odkopnęła na bok obie i cofnęła się. I zdjęła z Kingsleya Drętwotę.
Chwilę wpatrywała się w drgające konwulsyjnie ciało. Drgawki słabły wraz z upływem krwi. Szata była już czarna, dywan unurzany we krwi, która ściekała po ścianach i meblach.
Kiedy Kingsley przestał już się poruszać i tylko od czasu do czasu przez jego ciało przebiegał wstrząs, pochyliła się nad nim i wyszeptała cicho:
– Teraz to ja mam władzę...
Oczy Kingsleya odszukały jej twarz. Wyraźnie chciał coś powiedzieć, ale nie mógł. Nie z powodu Silencio, ale z osłabienia. Jego ciało drgnęło po raz ostatni, ciemne oczy nagle znieruchomiały, głowa osunęła się trochę na bok i skonał.
Dziewczyna sięgnęła do kieszeni koszuli, sekundę czegoś szukała, ale wyciągnęła pustą rękę. I równocześnie niewielka fiolka wysunęła się i upadła bezgłośnie na dywan. Ale Hermiona już jej nie dostrzegła, bo odwróciła się, odblokowała drzwi i odeszła. W korytarzu nadal nikogo nie było, więc poszła szybko do łazienki i zaklęciem oczyściła ubranie, obmyła ręce i twarz i poszła do windy.
Błyskawicznie zjechała na swój poziom i weszła do biura.
– Merlinie, już myślałem, że cię coś wciągnęło – zawołał wesoło Rockman, przyglądając się jej z dobrotliwym uśmiechem.
– Przepraszam bardzo, panie Rockman – odparła z szerokim uśmiechem. – Źle się poczułam... chyba po wczorajszej kolacji.
– Już się lepiej czujesz? – tym razem Rockman wydawał się być zatroskany.
– O wiele lepiej.

Severus, ciężko dysząc, przeskoczył trochę do przodu, przeglądając kolejne wspomnienia. Ktoś wchodził do sekretariatu... Blondynka dopijała herbatę... Hermiona pisała jakieś sprawozdanie, bo pergamin zapełniony był już jej nienagannym, równym pismem... Hermiona czytała jakiś list na samolociku... Rockman wetknął głowę do sekretariatu i prosił o księgę z zaklęciami... i Auror wpadający do środka i zakazujący im wychodzenia z Ministerstwa. Zobaczył, jak Rockman zagląda do sekretariatu i mówi „Aulus, co się dzieje?” i Auror odpowiada „Minister nie żyje. Został zamordowany”.
Severus niemal wyrwał się z jej umysłu, równocześnie odsuwając się od dziewczyny i uwalniając jej głowę, którą ściskał w dłoniach. Hermiona jeszcze przez parę sekund wpatrywała się w niego pustymi, szeroko otwartymi oczami, a potem nagle przechyliła się na bok i zwymiotowała na podłogę.
Severus przyglądał się jej nieprzytomnie, jakby nieświadomy tego, co się z nią dzieje. Myśli wirowały mu w głowie, mieszając się ze sobą, było ich zbyt dużo, żeby móc je dokładnie przeanalizować...
Te cholerne, wyszczerzone zęby... rodzice dentyści... Przecież tu nie ma śladu przesłuchania przez Aurorów i odebrania różdżki... jej STAREJ różdżki... ani jednej chwili, kiedy mogli rzucić na nią Imperiusa i kazać zabić... PANIE Ministrze?! Przecież oni byli ze sobą na "ty"!... Czyżby... tak! TAK! To musiało być to! To tylko fałszywe wspomnienie, takie samo jak to o mnie!
Ale kiedy oni to zrobili...? Wyraźnie w którymś momencie bawili się jej umysłem i coś im źle wyszło... Może pod tym wspomnieniem będzie można znaleźć to PRAWDZIWE...?

Hermiona nabrała gwałtownie powietrza, zwinęła się mocno i zwymiotowała jeszcze raz i to przywróciło go do rzeczywistości. Złapał ją za ramiona, pomagając usiąść i otarł jej usta i brodę rogiem kołdry. I nie zważając na kręcący w nosie zapach wymiocin, przygarnął ją mocno do siebie.
– Hermiono...!
– O mój Boże...
– ... to nie byłaś ty!
– ... jak ja mogłam...
– ... to tylko fałszywe...
– ... go zabić...!
– ... wspomnienie! Takie, jak to o mnie!
Przez chwilę mówili równocześnie, ale ostatnie słowa niemal wykrzyczał i potrząsnął nią. Zamarła i tylko otworzyła usta.
– Rozumiesz???! To nie byłaś ty! To nie ty go zabiłaś, tylko Smith!!! – odczekał chwilę, dając jej czas na to, żeby jego słowa do niej dotarły. – To nie był Imperius... to był wielosokowy...
Najwyraźniej zaczęło to do niej docierać. Oczy zmieniły wyraz z przerażenia na niedowierzanie.
– Skąd... jesteś pewien?
– Nikogo nie zabiłaś, maleńka.
Hermiona przytuliła się do niego, więc zaczął ją głaskać na nowo po włosach i kołysać delikatnie w ramionach. Poczuł, jak zaczyna płakać, ale tym razem płakała z ulgi, więc jej na to pozwolił. Niech się wypłacze. Dobrze jej to zrobi. Niech to wszystko z siebie wyrzuci, bo już po wszystkim. Prawie. Teraz trzeba tylko wydobyć i zachować to wspomnienie...
Ich głośna rozmowa i jej płacz zwróciły uwagę jakiejś kobiety, która weszła do pokoju i na widok zachlapanej, brudnej podłogi i płaczącej dziewczyny podskoczyła do nich i zaczęła o coś pytać. Severus nic nie rozumiał, a dziewczyna nie reagowała, więc kobieta zawołała głośno kogoś do pomocy i postarała się odsunąć od niego dziewczynę. Hermiona spojrzała na Uzdrowicielkę i powiedziała coś do niej, na co tamta odetchnęła i w tym momencie do pokoju wbiegła druga. Chwilę rozmawiały, Hermiona wtrącała jakieś słowa, wśród których Severus wyłowił "ça va"!
– Powiedz im, żeby cię przebrały i pomogły ci się umyć. Ja idę wezwać Jean Jacquesa – powiedział, wstając.
Ponieważ jego szata też nadawała się do czyszczenia, więc zdjął ją i rzucił w kąt, wychodząc na korytarz w spodniach i luźnej koszuli. Wiadomość do Jean Jacquesa była krótka. "Wracaj natychmiast”.
Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Wielki mag
14.12.2019 22:56
7 godzin w kuchni...

Wielki mag
14.12.2019 22:35
Wrozka

Wybitny uzdrowiciel
14.12.2019 22:03
Hejka Wrozka

Poziomka! <3
14.12.2019 21:40
No i cierpię w zimę

Poziomka! <3
14.12.2019 21:39
Mikasa, nie no, jestem też ciekawa tego stycznia. Chociaż jestem typem raczej kocykowym, nie lubię zmian haha

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 58478 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 53168 punktów.

3) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 41857 punktów.

4) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 41839 punktów.

5) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 34585 punktów.

6) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 34219 punktów.

7) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 32581 punktów.

8) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

9) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30623 punktów.

10) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.89