Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Harry Potter and the...

Kategoria: Recenzje
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Subiektywna recenzja i przemyślenia po obejrzeniu filmu o Harrym z pistoletem.
>> Czytaj Więcej

Ranking momentów z E...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem rankingu zamieszczonego w serwisie Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Q&A z J&O Phelps

Kategoria: Wywiady
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

O&A z Jamesem i Oliverem Phelpsami przeprowadzone przez serwis Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Evanna Lynch

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Krótka biografia, opis kariery i ciekawostki o filmowej Lunie
>> Czytaj Więcej

Uzupełnij cytaty - Z...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem quizów zamieszczonych w serwisie Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Quiz o Tajnych Przej...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem quizu zamieszczonego w serwisie Wizarding World.<br />
>> Czytaj Więcej

Quiz - Mniej znani b...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaRachel Otterly

Jak dobrze zapamiętałeś wspomnianych bohaterów w serii?<br /> Tłumaczenie quizu z Pottermore.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

Złośliwość rzec...

Tytuł: Złośliwość rzeczy niepotrzebnych
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikafleja

to moje pierwsze takie dziwne coś
>> Czytaj Więcej

[NZ]Prolog - Ciemne...

Tytuł: Prolog - Ciemne chmury
Seria: Inne dziedziny magii
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaRachel Otterly

Prolog akcji. Dzieje się miesiąc przed rozpoczęciem właściwej akcji.
>> Czytaj Więcej

Lacock

Tytuł: Lacock
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNedelle

Praca na pierwszy etap Wielkiej Wojny Fan Fiction, która zawiera w sobie krótką przygodę Lockhart...
>> Czytaj Więcej

Kot007 przeprow...

Tytuł: Kot007 przeprowadza obserwację.
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaKrnabrny

Praca wysłana na pierwszy etap Wielkiej Wojny Fanfickowej.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Zapomniane Wątk...

Tytuł: Zapomniane Wątki - Rose I
Seria: Zapomniane wątki
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaSyriusz32

Krótki wstęp do przygód Rose.
>> Czytaj Więcej

Tylko trochę po...

Tytuł: Tylko trochę poświęcenia
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaSyriusz32

Praca finałowa na WWFF, bez edycji, oryginał konkursowy. Znowu. Kto wie ten wie.
>> Czytaj Więcej

Dajcie mi spać

Tytuł: Dajcie mi spać
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaShanti Black

Praca finałowa Wielkiej Wojny Fan Fiction, z lekkimi poprawkami
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 40
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
46,122 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 250
Było: 16.01.2020 20:17:01
Napisanych artykułów: 1,082
Dodanych newsów: 10,338
Zdjęć w galerii: 21,369
Tematów na forum: 3,783
Postów na forum: 317,136
Komentarzy do materiałów: 221,091
Rozdanych pochwał: 3,263
Wlepionych ostrzeżeń: 4,159
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  RAVENCLAW!

Gryffindor
Punktów: 1349
uczniów: 3577
Hufflepuff
Punktów: 470
uczniów: 3583
Ravenclaw
Punktów: 1372
uczniów: 4284
Slytherin
Punktów: 386
uczniów: 3764

Ankieta
Dumbledore zakazał opuszczania Hogwartu z powodu zarazy. Jak sobie radzisz?

idę do biblioteki i wertuję wszystkie książki. Muszę wiedzieć wszystko o tej zarazie!
18% [76 głosów]

nic sobie nie robię z kwarantanny i tajnym przejściem wymykam się do Trzech Mioteł. Kremowe piwo to świetne antidotum!
16% [67 głosów]

zamykam się w lochach i próbuję uwarzyć Eliksir Odpornościowy, zanim wszyscy padniemy jak bahanki
23% [98 głosów]

szwendam się po korytarzach, liczę obrazy i segreguję je na te w złotych i srebrnych ramach. Ta wiedza na pewno mi się przyda
7% [28 głosów]

kradnę zapas mydła i papieru toaletowego z Łazienki Prefektów. Żaden wirus mi niestraszny, kiedy mogę wytapetować dormitorium papierem!
4% [17 głosów]

ustawiam się w kolejce pod kuchnią, żeby zrobić zapasy. Wpuszczają po jednej osobie
8% [35 głosów]

proszę opiekuna domu, żeby przydzielił mi jednoosobowy pokój. Jakoś niewyraźnie się czuję
2% [9 głosów]

zastanawiam się, kogo w szkole nie lubię najbardziej, żeby móc na niego nakaszleć. O, idzie Malfoy
22% [91 głosów]

Ogółem głosów: 421
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 25.03.20

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
GryffindorNatalie Swan ostatnio widziano 26.10.2020 o godzinie 16:59 w Klasa Eliksirów
HufflepuffLouise Lainey ostatnio widziano 25.10.2020 o godzinie 16:09 w Sala OPCM
GryffindorNatalie Swan ostatnio widziano 25.10.2020 o godzinie 15:00 w Sala OPCM
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 24.10.2020 o godzinie 16:45 w Klasa Starożytnych Run
GryffindorNatalie Swan ostatnio widziano 24.10.2020 o godzinie 15:52 w Klasa Starożytnych Run
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 23.10.2020 o godzinie 18:49 w Sala transmutacji
[NZ] HGSS Dwa Słowa
Rok po Drugiej Wojnie Hermiona wpada na trop spisku w samym sercu Ministerstwa Magii. Spiskowcy chcą wprowadzić supremację czystej krwi i wyeliminować inne grupy społeczne. Ich pierwszymi celami są Hermiona Granger i Severus Snape.
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111
Gatunek: Dramat
Ograniczenie wiekowe: +18
Przeczytano 101717 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10], [11], [12], [13], [14], [15], [16], [17], [18], [19], [20], [21], [22], [23], [24], [25], [26], [27], [28], [29], [30], [31], [32], [33], [34], [35], [36], [37], [38], [39], [40], [41], [42], [43], [44], [45], [46], [47], [48], [49], [50], [51], [52], [53], [54], [55], [56], [57], [58], [59], [60], [61], [62], [63], [64], [65], [66], [67], [68], [69], [70], [71], [72], [73], [74], [75], [76], [77], [78], [79], [80], [81], [82], [83], [84], [85], [86], [87], [88], [89], [90], [91], [92], [93], [94], [95], [96], [97], [98], [99], [100], [101], [102], [103], [104], [105], [106], [107], [108], [109], [110], [111], [112], [113], [114], [115], [116], [117], [118], [119], [120], [121], [122], [123], [124], [125], [126], [127], [128], [129], [130], [131], [132], [133].
HGSS Dwa Słowa Rozdział VI część 2
Jean Jacques, Ricky i Charles Chevalier próbują ratować Hermionę
Ricky spojrzał na zegarek, podchodząc do niewielkiej furtki. Dochodziła szósta, więc miał nadzieję, że Hermiona jest już w domu. Zadzwonił domofonem, ale nikt nie odpowiadał.
Merde! Ricky nacisnął jeszcze raz przycisk. Jeśli jej nie będzie to trudno, wrzucę jej kopertę przez drzwi wejściowe, a pogadać pogadamy kiedy indziej.
Nadal nikt nie odpowiadał, więc chłopak wsunął rękę do kieszonki marynarki, ujął różdżkę i wyszeptał Alohomora. Zamek szczęknął i furtka się otworzyła. Wszedł na klatkę schodową i ruszył powoli na górę.
Kiedy dotarł na drugie piętro i zakręcił, żeby podejść do drzwi Hermiony, które znajdowały się po przeciwnej stronie niż kraniec schodów, zobaczył pod jej drzwiami dwóch facetów. Jednego z nich, ze szramami na twarzy, poznał natychmiast. Drugi, młody, w porozciąganym, niechlujnym ubraniu musiał być tym zwariowanym naukowcem z Kliniki.
Mais qu–est ce qu’ils foutent ici??? (Co oni tu do cholery robią?!) Nie zwalniając kroku i odwróciwszy od nich wzrok, przeszedł cały podest, aż do schodów na trzecie piętro i poszedł na górę tym samym miarowym krokiem.
Równocześnie zastanawiał się gorączkowo co zrobić. Jeśli Smith i Watkins stali pod drzwiami mieszkania Hermiony, z pewnością nie oznaczało to nic dobrego! Może to było właśnie to, czego kazał mu szukać Severus Snape?
Musiał się przekonać. Podszedł do okna, z którego miał widok na zewnątrz i udając, że rozmawia przez telefon, zaczął patrzeć, co się dzieje na zewnątrz.
Tam, w bramie na przeciwko! Ten przystojniak to musiał być Stone, a ten drugi... Benson!!! Merde, merde, merde!!!
Ricky rozejrzał się dookoła, szukając jakiegoś pomysłu. Jego wzrok padł na jakąś ulotkę leżącą pod drzwiami mieszkania niedaleko. I nagle przyszło mu coś do głowy.
Używając Geminio, stworzył ze dwadzieścia kopii ulotki i zaczął podchodzić do każdego mieszkania i wkładać ją w drzwi. Potem, przybierając cierpiętniczą minę, zszedł na drugie piętro, wsunął ulotki w drzwi dwóch mieszkań tuż przy zejściu ze schodów i ruszył w kierunku mieszkania Hermiony.
– Panowie tu mieszkają? – spytał, podchodząc do Smitha i Watkinsa. – Mam uloteczkę. Mamy właśnie promocję na nowe okna...
Zbliżył rękę do drzwi i w tym momencie Smith chwycił go za nią i odepchnął do tyłu.
– Znikaj stąd, ale już! – warknął cicho.
Ricky złapał równowagę i odskoczył do tyłu.
– Przecież tylko chcę wam dać ulotkę! – zawołał.
– I zamknij się! – warkot był jeszcze cichszy, co wcale nie oznaczało, że zabrzmiał łagodniej.
Ricky wytrzeszczył oczy i machnął ręką.
– Dobra, już dobra! Spadam stąd! Wariaci, jak Boga kocham... odwaliło wam zupełnie... Znikaj stąd, też mi coś... ja tu pracuję, bando nierobów! Cholera... – oddalił się od nich, mrucząc pod nosem. Miał nadzieję wyglądać jak typowy mugolski roznosiciel ulotek.
Zbiegł po schodach na sam dół i wyszedł na ulicę. Pilnując się, żeby nie spojrzeć w kierunku bramy, otworzył furtkę i poszedł dalej.
Było źle, bardzo źle. Coś się stało, skoro ich czterech pilnowało jej domu! I nie pozwolili się zbliżyć do jej drzwi! Może nawet było ich więcej, ale ich nie zauważył?
Gdy zniknął za rogiem, puścił się biegiem, aż wpadł na tyły następnego budynku. Oparł się o ścianę i spróbował zadzwonić do Hermiony. Rozległ się jakiś dziwny, pulsujący sygnał. Merde!!! Rozłączył się i spróbował jeszcze raz. To samo! I jeszcze raz. Ciągle to samo. Ten pieprzony telefon nie działał! Merde, putain, merde!!! Chwilę gorączkowo się zastanawiał.
Sęk w tym, że Jean Jacques powiedział mu wyraźnie, że nie wolno mu używać żadnych czarodziejskich sposobów na komunikację i podróżowanie. Powinien wrócić na dworzec metrem, złapać z powrotem pociąg do Dover i stamtąd wahadło między Dover i Calais. I dopiero stamtąd mógł aportować się do Paryża.
Ale to by trwało zdecydowanie za długo! Musi go dopaść natychmiast! Może Jean Jacques coś wymyśli!
Rozejrzał się bacznie dookoła, sięgnął po świstoklik do Ministerstwa Magii w Paryżu, popatrzył jeszcze raz, czy nikogo nie ma i aktywował go. Szarpnęło go za pępek i znikł.
W następnej sekundzie zwalił się na ziemię na znajomym, wysadzanym kostką dziedzińcu. Podniósł się i pognał do wielkich drzwi wejściowych, po raz drugi dzisiejszego dnia.
W Paryżu, z uwagi na różnicę w czasie była godzina później. Jego zegarek sam się przestawił i wskazywał teraz prawie dwadzieścia po siódmej, nic więc dziwnego, że na Acceuil nikogo nie było. Ricky wbiegł po schodach na drugie piętro i załomotał w drzwi biura Jean Jacquesa. Nikt nie odpowiedział, więc pchnął je i wpadł do środka. Pusto. Wykrzywił się mocno. Merde!!! Pewnie już wyszedł! Podbiegł szybko do portretu młodej czarownicy wiszącego na ścianie.
– Eugenio, Jean Jacques wyszedł już dawno temu? – spytał jej. Oparł się jedną ręką o biurko, zwiesił głowę i próbował złapać oddech.
– Jeszcze nie wyszedł, siedzi na naradzie z Ministrem – odparła dziewczyna spokojnie, przyglądając się mu krytycznie.
– Muszę z nim rozmawiać! Natychmiast! To bardzo ważne!
– Ich narada też jest ważna.
– Eugenio, lecę prosto z Anglii! Nie biegałbym jak kretyn tylko dla rozrywki! Jeśli się nie pospieszymy, ktoś umrze, rozumiesz?! Proszę, znajdź go i przyprowadź! Albo powiedz mi, gdzie on jest!
Eugenia westchnęła i znikła z obrazu. Zanim wróciła, zaczął wreszcie oddychać normalnie.
– Jest w dużej sali konferencyjnej. Powiedział, że wyjdzie przed drzwi – powiedziała z powagą Eugenia, pojawiając się na obrazie.
– Jesteś cudowna, wiesz???!!! – zawołał i nie czekając na odpowiedź, pobiegł na czwarte piętro, do sali konferencyjnej.
Jean Jacques czekał już na niego, przytrzymując drzwi jedną ręką. Wyglądał na zmęczonego.
– Ricky??? Co się dzieje?! Nie mam za dużo czasu...
– Nie pytaj co dokładnie, bo nie wiem, JJ! Pojechałem prosto do Hermiony, a tam cała banda stała pod jej domem i drzwiami! Nie pozwolili mi nawet ich dotknąć – wyrzucił z siebie Ricky. – Cholera, wygląda tak, jakby jej pilnowali.
– Putain, merde!!! – zawołał Jean Jacques, blednąc mocno. – Teraz? Zaraz, jak ci się udało…
– Olałem twoje zakazy i świsnąłem spod jej domu bezpośrednio tutaj! Nie mamy czasu do stracenia!
Jean Jacques zgodził się z nim natychmiast. Zrobił jakiś dziwny pląs, bo chciał biec do swojego biura i równocześnie pomyślał, że przecież trzeba wrócić do sali, żeby powiadomić Ministra. Drzwi załomotały, bo cały czas trzymał rękę na klamce.
W końcu gestem kazał Ricky’emu czekać i wszedł do sali. Jeden z jego kolegów właśnie coś wyjaśniał, ale przerwał mu.
– Panie Ministrze, Xavier, najmocniej proszę o wybaczenie, ale muszę was opuścić. Mam szalenie ważną sprawę do załatwienia.
Charles Chevalier spojrzał na niego badawczo.
– Ważniejszą niż ta, o której dyskutujemy?
Jean Jacques kiwnął niecierpliwie głową.
– Nie mogę o niej w tej chwili rozmawiać. Ale jestem pewien, że pan zrozumie, jak będę mógł to wyjaśnić. A teraz naprawdę muszę już iść. To... nie może czekać...
– Dobrze, idź już. Przyjdę do ciebie za chwilę.
– Dziękuję!
Jean Jacques zatrzasnął za sobą drzwi i z Rickym ruszyli pędem na dół.
– Powiedz dokładniej, co się stało – mówił Jean Jacques, zbiegając po dwa stopnie.
– Chciałem z nią porozmawiać i dać jej twoją kopertę... – Ricky zeskoczył z ostatnich stopni. – I pod jej drzwiami zobaczyłem Smitha i Watkinsa... – zeskoczył na kolejny podest. – Nie pozwolili mi nawet dotknąć jej drzwi, rozumiesz?! A przed domem stał Benson i Stone. Udawałem, że roznoszę ulotki i chciałem im dać jedną, ale kazali mi się zamknąć i spadać.
– Spadać? Gdzie? – nie zrozumiał Jean Jacques, wpadając do gabinetu.
– Och, to takie popularne określenie na „wynoś się stąd”.
Jean Jacques wsunął ręce we włosy i zaczął chodzić po biurze. Po chwili widać podjął decyzję, bo zatrzymał się nagle.
– Lecę tam. Teraz. Powiesz Ministrowi, jak przyjdzie, że to dotyczy Hermiony i wyjaśnisz mu, o co chodzi!
– Gdzie lecisz, oszalałeś?! Przecież tam jest Benson!
W tym momencie drzwi otworzyły się i wszedł Minister. Ricky natychmiast go poznał i ukłonił mu się nisko.
– Witam – odpowiedział mu Minister i natychmiast zwrócił się do Jean Jacquesa. – Jean Jacques, co się dzieje?
– Tu chodzi o Hermionę Granger, panie Ministrze! Ricky – Jean Jacques wskazał rudzielca – właśnie wrócił z Londynu. Odkryli ją! Czwórka z tych, przeciw którym ona i Severus walczą, obstawiła jej dom i jej pilnują! To znaczy, że ją odkryli! Że wiedzą o niej! Więc w każdej chwili mogą ją zlikwidować!
Ze zdenerwowania mówił chaotycznie, ale Minister natychmiast wszystko zrozumiał.
– Bardzo dobrze zrobiłeś, nie czekając. Trzeba ją stamtąd wyciągnąć. Natychmiast.
„Natychmiast” było powiedziane bardzo stanowczym tonem, co trochę otrzeźwiło Jean Jacquesa. Spróbował się skoncentrować i myśleć logicznie, choć nie było to łatwe. Wbił znów wzrok w podłogę, jakby to mu pomagało.
– Ricky, czy ona już wróciła do domu?
– Nie wiem. Kiedy do niej dzwoniłem, nikt nie odbierał, ale może już teraz jest.
– Może ich jeszcze nie wypuścili z Ministerstwa? – powiedział z nagłą nadzieją Jean Jacques i po sekundzie oklapł. – Ale w takim razie jeszcze tam jest, co na jedno wychodzi. Mogą ją dopaść w Ministerstwie.
– Jak to „wypuścić”? Zamknęli tam kogoś? – zdziwił się Ricky.
– Z pewnością nie – zaopiniował równocześnie Minister. – Nie sądzę, żeby zrobili to na oczach dziesiątek ludzi.
– Dziś w południe ktoś zamordował ich Ministra – wyjaśnił Jean Jacques Ricky’emu. – W jego własnym gabinecie.
Ricky zaklął paskudnie. Jean Jacques rzucił nerwowo okiem na zegarek i aż jęknął w duchu, bo czas płynął nieubłaganie. Pospieszmy się... Merlinie, pospieszmy się!!!
– Są dwie możliwości – rzekł Minister, opierając się o brzeg fotela. – Albo jeszcze nie wróciła, w takim razie trzeba ją ostrzec, albo wróciła i trzeba ją stamtąd wyciągnąć.
– Do Ministerstwa nie wejdę, bo dla nich jestem mugolem. JJ też nie może, bo Benson natychmiast go rozpozna, jeśli tam będzie – zaprotestował Ricky. – Ba, żaden z was nie wejdzie, bo was poznają.
– Świstoklik do niej do domu? Można by na nią czekać i jak tylko wróci, uciec razem z nią.
– Niestety nie, panie Ministrze. Nikt do niej nie wejdzie bez haseł do osłon na obu wymiarach...
Jean Jacques uderzył wściekle pięścią w otwartą dłoń.
– Że też nie spytaliśmy jej o hasła!
– Kominek? – próbował dalej Minister.
– To samo. Bez haseł nie da rady. Pewnie dlatego te zbiry siedzą przed jej domem, bo nie mogą się dostać do środka.
Minister potarł skronie. Dzisiejszy dzień był wyjątkowo ciężki. Westchnął i zaczął szukać innego wyjścia.
– Można ich jakoś powstrzymać?
– Musielibyśmy pójść całą grupą... Widziałem czterech, ale może było ich więcej?
Jean Jacques pokręcił głową coraz bardziej zrozpaczony.
– Poza tym doszłoby wtedy do pojedynku w świecie mugoli. Cholera! – jęknął, łapiąc się kolejny raz za włosy, niepomny na towarzystwo Ministra.
Charles Chevalier spojrzał na niego, ale nic nie powiedział. Sam zaczynał czuć to samo.
– Poza tym za długo by to trwało. Nie mamy czasu...
Jean Jacques dopowiedział sobie resztę. Dopadną ją, jak tylko wejdzie do domu.
Z nich wszystkich Ricky był chyba najmniej zdenerwowany, bo najmniej znał Hermionę. Była dla niego tylko jedną z wielu osób, które chronił czy ubezpieczał. Na całe szczęści, bo to pozwoliło mu myśleć trzeźwiej.
– Ktoś jeszcze zna jej hasła?
Jean Jacques kiwnął głową.
– Severus Snape – zmarszczył brwi. – Ale w Hogwarcie też nie możemy pojawić się przy pomocy świstoklika ani się aportować. W żadnym wymiarze. Sowa odpada, a nasze teleportery nie... Pieniądze!!! – zawołał nagle i rzucił się do biurka. – Jak mogło mi to natychmiast nie przyjść do głowy! – rozrzucał na boki pergaminy, księgi, rozmaite notatki, zamaszystym gestem odgarnął na bok plik listów i złapał mały skórzany woreczek. Jednocześnie starał się im wyjaśnić, o co mu chodzi. – Hermiona dała mi i Severusowi monety, na które rzuciła zaklęcie Proteusza! To, co którekolwiek z nas napisze na swojej, pojawi się na innych! W ten sposób możemy skontaktować się z Severusem!
Minister wyprostował się z nagłą nadzieją.
– W ten sposób możemy ostrzec Mademoiselle Granger!
– Dokładnie! – poparł go Ricky. – Nie traćmy czasu na szukanie hasła, jeśli możemy ją ostrzec!
Obaj otoczyli Jean Jacquesa, który wydłubał monetę, starego mugolskiego franka. Nie było na nim wiele miejsca, więc niewiele się namyślając, napisał do niej tylko jedno, jedyne słowo i dorzucił znaczek Legranda. Potem osunął się na fotel.
– Teraz pozostaje nam tylko czekać – powiedział pełnym napięcia tonem.
– Już? – spytał zdumiony Ricky. – Ja nie widzę tu nic szczególnego... Jak ona ma to dostrzec?
– Bo teraz jej moneta zrobi się ciężka i poczuje ją. Jeśli oczywiście zawsze nosi ją w kieszeni... – dodał z trwogą.
Trójka mężczyzn pochyliła się i wpatrzyła w błyszczącą monetę. Nie mogli zrobić już nic więcej. Minister westchnął ciężko, a Jean Jacques na nowo złapał się za włosy.

Hermiona wróciła do domu dopiero o szóstej. Była wściekle głodna i straszliwie zmęczona. Zapewne z głodu zaczęła ją boleć głowa, więc pierwszą rzeczą po wyjściu z kominka było wypicie całej fiolki eliksiru przeciwbólowego. Następnie poszła do kuchni, włączyła światło, bo z powodu grubych firanek zaczęło być już ciemnawo i wstawiła do mikrofalówki resztkę spaghetti bolognese, którą znalazła w lodówce. Z trudem opanowała się i doczekała, aż makaron się podgrzeje. Szczerze mówiąc, miała ochotę zjeść wszystko na zimno, z plastykowym pojemniczkiem włącznie.
Wypuścili ich dopiero po wpół do szóstej. W Atrium była cholerna kolejka do kominków i nawet przyszło jej do głowy, że mogłaby wyjść na górę przez toaletę i aportować się do domu, ale z daleka już widać było, że kolejka do toalet była taka sama. Normalne, wszyscy pracownicy Ministerstwa wychodzący o tej samej porze...
Dosłownie pożarła makaron i dopiero wtedy zrobiła sobie herbatę. Czekając aż się zaparzy, pogłaskała łaszącego się do jej nóg Krzywołapa i nagle poczuła, jakby ktoś wrzucił jej coś ciężkiego do ukrytej kieszeni.
Sięgnęła do niej i na samym dnie znalazła ciężką monetę. Obróciła ją pod kątem do okna i odszukała wiadomość.
R U N!! L ̈ ̤ ˥
Wytrzeszczyła oczy, w pierwszej chwili nie rozumiejąc, co czyta. W następnej to do niej dotarło, ale nadal nie rozumiała do końca. Mam uciekać??? Ale dlaczego... co się dzieje..?
Ogarnął ją strach, ale taki trochę bez przekonania. Raczej coś na kształt zaniepokojenia.
Musiała się upewnić. Stuknęła różdżką w monetę.
Na odpowiedź nie musiała długo czekać.
NOW!!!
Merlinie...Potoczyła bezradnym wzrokiem dookoła. Miała uciekać teraz? Zaraz? Przecież w domu była bezpieczna... Nagle przypomniała sobie dziwnego lumpa na klatce schodowej sprzed paru dni i coś zaczęło do niej docierać. Wiedziała, że Severus prosił Ricky’ego o sprawdzenie, co się dzieje dookoła nich, żeby upewnić się, że dziwne wizyty Smitha u Norrisa nie mają z nimi nic wspólnego. A może jednak miały? Przecież ten lump mógł być kimś innym, tylko wypił wielosokowy...?
Nagle poczuła się zdecydowanie mniej bezpiecznie u siebie w domu. Rozejrzała się niepewnie i po raz kolejny stuknęła różdżką w monetę.
OK. 2Sev.
Wyciągnęła magiczny pergamin i w tym momencie usłyszała jakiś hałas na klatce schodowej. Serce nagle podeszło jej do gardła i dźgnęła pergamin różdżką, pisząc równocześnie do Severusa, jak i do profesor McGonagall.
– Opuśćcie osłony!!!

Jean Jacques odetchnął głośno z ulgą i osunął się bezwładnie w fotelu.
– Udało się – powiedział, uśmiechając się. – Merlinie, udało się.
Kosmyk włosów opadł mu na twarz, ale chwilowo nie miał nawet siły unieść ręki, żeby go odgarnąć.
Ricky spojrzał jeszcze raz na monetę, na której widniało OK. 2Sev i również się uśmiechnął.
– JJ, ten pomysł z monetami był genialny! Będę musiał go wykorzystać!
Minister również odetchnął, choć nie okazał tego po sobie.
– Jean Jacques, bardzo się cieszę, że się udało, ale nie zapomnij, że na górze czekają na nas pewne sprawy do dokończenia. Idziemy. Weź ze sobą tę monetę, może Mademoiselle Granger będzie chciała jeszcze się z tobą skontaktować. Ricky – odwrócił się do rudzielca. – Bardzo panu dziękuję. Doskonale się pan spisał.
Ricky wyprostował się jak struna.
– To ja dziękuję, panie Ministrze. I cieszę się, że to się tak skończyło. – Czasami jego akcje kończyły się zdecydowanie mniej cudownie, ale nie był to najlepszy moment na rozmowę o tym.
Minister uścisnął mu rękę i kazał wracać do domu odpocząć. Jean Jacques z trudem wstał, mrugnął do chłopaka i poklepał go po ramieniu.
– Miałeś genialny pomysł, żeby... jak to mówiłeś? Olać? Moje instrukcje. Inaczej w tej chwili byłbyś jeszcze w mugolskim metrze! Dziękuję ci, naprawdę!
Otworzył drzwi przed Ministrem i wyszli na korytarz. Faktycznie, na górze czekali na nich koledzy z innych Departamentów i Sekcji, żeby zdecydować, co zrobić w obliczu zabójstwa brytyjskiego Ministra Magii.

Severus siedział w gabinecie Minerwy z Filiusem, Pomoną i Horacym i omawiali nowy system szlabanów. Miał już zdecydowanie dość obecnego, który nie tylko nie trzymał w ryzach młodzieży, ale i sprawiał, że mieli mniej czasu na naukę. W związku z tym na kolejne lekcje przychodzili nienauczeni, rozumieli coraz mniej, więc łapali kolejne kary i tak dalej... i odnosił wrażenie, że niektórzy właśnie w ten sposób staczali się do grupy tych mniej zdolnych, a bardziej rozrabiających. Błędny krąg. Jego propozycją było dawanie w ramach szlabanów dodatkowych zajęć, dodatkowych prac domowych z przedmiotów, w których byli słabi.
Minerwa i Severus drgnęli jednocześnie, kiedy medalion i bursztynowy wisior poparzyły ich. Minerwa skrzywiła się lekko z bólu, ale Severus zacisnął zęby i odsunął medalion ręką przez tkaninę szaty.
Coś się stało! Coś z Hermioną! Cholera...!!! Zdecydowanie, dzisiejszy dzień należał do ciężkich i zaczynał już marzyć o tym, żeby się skończył. Serce znów zaczęło walić mu w piersi. Sam już nie wiedział, które z nich właśnie się denerwuje. Być może oboje.
Porozumiał się z Minerwą wzrokiem i zrozumiał, że ona myśli o tym samym.
– Minerwo... muszę... – nie dokończył.
Oboje wstali i przeszli do jej komnat. Równocześnie wyjęli pergaminy i przeczytali wiadomość od Hermiony.
– Merlinie! Opuszczaj natychmiast! Ja idę do siebie! – syknął Severus do Minerwy i wypadł z jej komnat.
– Skończymy jutro – powiedział, nawet nie patrząc na trójkę, wpatrzoną w niego w zdumieniu, drżącą ręką sypnął trochę proszku Fiuu do kominka i wskakując w zielone płomienie, warknął „Gabinet dyrektora!”
Minerwa w odruchu paniki zdjęła osłony z całego zamku.
– Już!
Po czym wyszła z komnat prosto do kominka i sypiąc proszek, mruknęła jakieś przeprosiny i znikła.
Filius, jedyny, który domyślał się, co się dzieje, zeskoczył z krzesła.
– Wiem, że zabrzmi to dziwnie, ale sądzę, że musieli się czegoś dowiedzieć... może w sprawie Shacklebolta? W każdym razie do jutra...

Hermiona czekała w napięciu na odpowiedź. Na klatce coś się działo, ktoś tam chodził. Czasem to się zdarzało, ale dziś, teraz, odbierała to zupełnie inaczej. Kątem oka obserwowała drzwi, a szczególnie klamkę. Nic się nie ruszyło... Ale nie chciała do niej podchodzić. Zaczęła się bać. Wolała zostać w oświetlonej kuchni niż iść do ciemnego przedpokoju, choć doskonale zdawała sobie sprawę, że to jest całkowicie irracjonalne. Tak jakby z ciemności mogło się coś wynurzyć i ją porwać...
Przywołała świstoklik, który leżał na półeczce w korytarzu i zaprogramowała go na Hogwart. I co chwila zerkała na pergamin.
Nagle pojawiły się na nim słowa Już! Równocześnie z klatki schodowej dobiegło jakieś wołanie, więc nie zastanawiając się, zgarnęła pergamin, aktywowała świstoklik i zniknęła w wirze barw.
Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Niezwyciężony mag
26.10.2020 17:10
Jak żyć gdy za oknem ciemno? xD

Pracownik Miodowego Królestwa
26.10.2020 17:02
moncia, przyszły mi amerykańskie smaczki

teraz największy test silnej woli w moim życiu - tydzień czekania

Pracownik Miodowego Królestwa
26.10.2020 16:51
monciakund, no :(

Dystrybutor słodyczy Weasleyów
26.10.2020 16:45
Mikasa, ja na tej stronce też Sloneczko

moje życie to mem
26.10.2020 16:44
Jest 16.45 i już ciemno ;(

Nic tylko wziąć prysznic i iść w kimkę

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59578 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 56229 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 44549 punktów.

4) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43147 punktów.

5) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 38346 punktów.

6) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 37194 punktów.

7) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36433 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 33345 punktów.

9) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

10) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30892 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2020 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 1.49