.....Gdy James dotarł wraz z Lily na eliksiry, było już po dzwonku.Lily doszła do swoich koleżanek i usiadła, ale na jej twarzy czaił się cień uśmiechu.Natomiast James był w statnie całkowitej euforii.Usiadł przy Łapie,Lunatyku i Glizdogonie.Złożyło się,iż mieli uwarzyć eliksir powodujący euforię. James i Lily zrobili to oczywiście najlepiej.Potter opowidział przyjaciołom o rozmowie z Lily.
-James ale ty masz pomysły.....-odezwał się Syriusz-Jestem pełny podziwu, ale jednak....-zrobił dziwną minę-Co z nami???-wydukał w końcu.
-Co?!-prawie krzyknął James-Przecież wiecie,że was nie zostawie.Po prostu idźcie beze mnie.Dam wam listę i kasę, zajdźcie do Zonka i kupcie mi te rzeczy.Skończyły mi się już łajnobomby.
-No to się nazywa przyjaciel-rzekł Łapa i rąbnął Jamesa w plecy, tak mocno,że Rogacz wychamował w ostatniej chwili przed rąbnięciem nosem w swój kociołek.Od tyłu podszedł do nich profesor Slughorn.
-No,no chłopcy jak wam idzie???-zapytał i powąchał wywary całej czwórki.-Potter i Evans najlepiej.-dodał po zastanowieniu.
-Potter!Może łaskawie zaczniesz uważać???-ostry głos profesor McGonaggal poniósł się echem po całej klasie transmutacj, w dzień w którym mieli odwiedzić Hogsmeade.Rogacz który omawiał z Syriuszem plany na dzisiejszą noc, przeniósł wzrok na panią McGonaggal. Przetransmutował już swojego kota w wielki głaz..-Dziękuję Ci bardzo Potter.Dziś po lekcji przyniesiecie mi pozwolenie na odwiedzenie Hogsmeade.Nie mam już tych z trzeciej klasy, ponieważ jak pamiętacie oddawałam je wam na końcu VI klasy.-dokończyła McGonaggal.
Po lekcji wszyscy oddali swoje pozwolenia.Profesor McGonaggal nie obdarzyła Jamesa nawet najbardziej chłodnym spojrzeniem,ponieważ była na niego trochę zła. W tym tygodniu zarobił 15 szlabanów.
-To co Huncwoci???-zapytał Potter patrząc na swoich przyjaciół.Było pół do trzeciej i wszyscy siedzieli w pokoju wspólnym.Syriusz siedział przed kominkiem próbując odrobić zadanie z Obrony Przed Czarną Magią,Glizdogon uczył się, a przynajmniej próbował się uczyć.Remus natomist siedział w fotelu i czytał książke.Rogacz siedział na kanapie,a raczej leżał.-Z Evans umówiłem się o.....hmmmm.....
Syriusz uśmiechnął się łobuzersko.Remus po raz pierwszy wyjrzał sponad książki patrząc na Jamesa świdrującym spojrzeniem.Peter dalej próbował wbić coś sobie do głowy, lecz sądząc po jego minie, nie wychodziło mu to.
-Rogaczku??-zapytał Łapa-Następnym razem, gdy będziesz się umawiał z jakąś laską, to zapisz sobie godzinę.Ja ci mówię James. Bo jak Lily się wścieknie to.........-Syriusz wyszczerzył zęby do Jamesa, który z uśmiechem cisnął w niego książką, która leżała na kanapie.
-Ej!-krzyknął Syriusz zamieniając książkę w malutką piłeczkę-Spokajnie Rogasiu żartowałem!!!
-To lepiej przestań ża...-James urwał w połowie zdania.Przez dziurę wchodziła właśnie Lily wraz ze swoimi koleżankami.Po raz pierwszy w całym swoim pobyciem w Hogwarcie obdarzyła Jamesa ciepłym spojrzeniem.On uśmiechnął się do niej, lecz podniósł rękę i potargał sobie włosy.
-Ooooooooooooo..-Łapa najwyraźniej powstrzymywał się od śmiechu-Lily na ciebie spojrzała!!!!!!!!!!
-I nawet wiem na którą się z nią umówiłem-powiedział James i wyszczerzył zęby.
Dochodził pół do piątej.James dając uprzednio Syriuszowi listę rzeczy które chciał od Zonka, zbiegał po schodkach wiodących do Sali Wejściowej.Już z daleka zobaczył te piękne rude włosy.W końcu dotarł do Lily Evans.
-Eeeee....Cześć-wybąkał.
-Cześć-Lily najwyraźniej odrzuciła swoją
nieśmiałość - Hmmmmmm......to gdzie pójdziemy???
-Nie wiem-odpowiedział James i wzruszył ramionami-Wszystko zależy od ciebie.- i uśmiechnął się do niej.
-Wiesz.......jest dość zimno może pójdziemy się czegoś napić???-zapytała
-No to chodźmy.
-Tylko gdzie???Wiesz pod Trzema Miotłami jest dość tłoczno więc może.....pójdziemy do herbaciarni pani Puddifoot??-widząc że James patrzy na nią niepewnym wzrokiem zapytała-Och nie byłeś tam nigdy????-James pokręcił przecząco głową.-No to zobaczysz jak tam jest-odpowiedziała i żwawo ruszyła do przodu.
Szli tak z dobre 20 minut. W końcu zatrzymali się przed dużym budynkiem.Weszli do środka.Było tam bardzo przytulnie.Zajęli stolik bardzo blisko okna.
-To teraz moja kolej.-Powiedział Rogacz.-czego się napijesz???
-Hmmmmmmmmm......kremowe piwo???
-No to ok.
W końcu James przyniósł napoje.Zajęli się rozmową.
-Wiesz.....Lily bo...hm.....wiem że czasami zachowuję się jak kompletny dupek-wypalił.
-Zauważyłam-roześmiała się Evans-Wiesz czasem mi to przeszkadza, ale ...czasami to nawet zabawne.
-Serio????-James zrobił bardzo zdumioną minę-No bo , zawsze myślałem,że my cię wkurzamy.
-No bo czasami to jest bardzo wkurzające.Ale -uśmiechnęła się-po latach się przyzwyczaja.
James wyszczerzył zęby.Wypili już prawie całe kremowe piwo. Wokół nich były same pary zakochanych.
-Lily proszę Cię nie wkurzj się już na mnie-poprosił James błagalnym tonem.
-Po latach się przyzwyczaja-powtórzyła Lily-Czasami na serio wkurzasz, ale jesteś....fajny-wybąkała.
James popatrzył na nią najczulszym spojrzeniem na jakie go było stać.
Nagle nie wiedząc co robią, nachylili ku sobie głowy.Nie trzeba chyba wspominać,że w herbaciarni było też paru wielbicieli Lily więc, patrzyli na to wszystko krzywo.Pocałowali się. James nie liczył czasu.Może była to jedna sekunda, może 10 minut, a może całe wieki.Wiedział tyko,że gdy skończyli,to wyszli i ruszyli w stronę Hogwartu trzymając się za ręce.