Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Podziemne przygody H...

Kategoria: Teorie, przemyślenia...
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Wciąż powtarzający się schemat podziemia.
>> Czytaj Więcej

Pamela Ferris

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Pamela Ferris wcielająca się w postać Marjorie Dursley.
>> Czytaj Więcej

Imiona pochodzące od...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Centaury z Hogwartu nie są jedynymi, którzy lubią patrzeć w gwiazdy w celu uzyskania porad i wska...
>> Czytaj Więcej

[WYWIAD] Fiona Shaw ...

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikafuerte

Tłumaczenie wywiadu z Fioną Shaw dla VULTURE o Killing Eve i Fleabag - serialach, które ostatnio ...
>> Czytaj Więcej

Harry Potter i Insyg...

Kategoria: Streszczenia
Autor: PaulaSmith

Streszczenie siódmej części przygód Harry'ego Pottera.
>> Czytaj Więcej

[RECENZJA] Zabójcza ...

Kategoria: Recenzje
Autor: Prefix użytkownikafuerte

Recenzja czwartego tomu o Cormoranie Strike'u.
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Praca w magicznym świecie
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

Zniewolenie

Tytuł: Zniewolenie
Gatunek: Inne
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Od początku zniewolony
>> Czytaj Więcej

Zazdrość

Tytuł: Zazdrość
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Gdy zazdrość bierze górę nad emocjami
>> Czytaj Więcej

Głos

Tytuł: Głos
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Gdy głos zmąci ciszę
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 8.

Tytuł: Rozdział 8.
Seria: Zgniłe jabłka panny Weasley
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaCanisPL

Kontynuacja rozdziału siódmego; pierwsze chwile w nowym domu.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 7.

Tytuł: Rozdział 7.
Seria: Zgniłe jabłka panny Weasley
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaCanisPL

Ginny trafia do Hogwartu.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 6.

Tytuł: Rozdział 6.
Seria: Zgniłe jabłka panny Weasley
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaCanisPL

Ginny prosi Lunę o pomoc w związku z przeklętym naszyjnikiem.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 5.

Tytuł: Rozdział 5.
Seria: Zgniłe jabłka panny Weasley
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaCanisPL

Kradzież i wielka ucieczka Ginny.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 38
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 1 osoba
Prefix użytkownikaViolet-Horde (Wielki mag)
Łącznie na portalu jest
43,602 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 232
Było: 20.07.2019 08:10:55
Napisanych artykułów: 1,037
Dodanych newsów: 9,799
Zdjęć w galerii: 20,648
Tematów na forum: 3,586
Postów na forum: 308,570
Komentarzy do materiałów: 217,949
Rozdanych pochwał: 3,181
Wlepionych ostrzeżeń: 4,144
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 2952
uczniów: 3174
Hufflepuff
Punktów: 928
uczniów: 3069
Ravenclaw
Punktów: 1718
uczniów: 3868
Slytherin
Punktów: 1056
uczniów: 3153

Ankieta
Jaką formę aktywności wybierzesz w to magiczne lato?

Codzienny trening na miotle to podstawa! Chcę utrzymać miejsce w drużynie
14% [10 głosów]

Z przyjaciółmi założymy klub pojedynków - to połączenie przyjemnego z pożytycznym
11% [8 głosów]

Bieganie oczywiście - w Hogwarcie przyda się kondycja, kiedy trzeba uciekać przed woźnym, trzygłowym psem czy ogromnym pająkiem
10% [7 głosów]

Wyczynowe jedzenie to to, na co stawiam. W Hogwarcie dobrze karmią, ale nie ma to jak u mamy
8% [6 głosów]

Wybieram aktywność mózgu. Książki, książki i jeszcze raz książki
18% [13 głosy]

Akty... cooo? Planuję się wyspać na zapas
38% [27 głosów]

Ogółem głosów: 71
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 25.06.19

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
GryffindorCorinne Laurientis ostatnio widziano 21.07.2019 o godzinie 17:42 w Londyn
HufflepuffWarren Samuel Wilson ostatnio widziano 20.07.2019 o godzinie 21:49 w Lodziarnia Floriana Fortescue
HufflepuffElizabeth Cooper ostatnio widziano 20.07.2019 o godzinie 21:47 w Lodziarnia Floriana Fortescue
GryffindorCorinne Laurientis ostatnio widziano 20.07.2019 o godzinie 18:38 w Lodziarnia Floriana Fortescue
HufflepuffElizabeth Cooper ostatnio widziano 20.07.2019 o godzinie 18:36 w Lodziarnia Floriana Fortescue
GryffindorCorinne Laurientis ostatnio widziano 20.07.2019 o godzinie 10:40 w Lodziarnia Floriana Fortescue
[NZ] Jak to jest trafić do Hogwartu?
Trochę humorystycznie. Ma szansę kiedyś stać się Shounen-ai (boyxboy, dla niezorientowanych). Moje pierwsze ff. Akcja dziesięć lat po pokonaniu Voldemorta.
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 6029 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5].
Jak to jest trafić do Hogwartu? 4
Po długiej przerwie powraca komedia... Akcja już na dobre się rozpoczęła, zaczyna się intryga i... Spojler Spoiler Spoiler Spoiler. To wiele wyjaśnia, prawda?
Obudziłem sie wcześnie rano (aż sam się zdziwiłem), toteż miałem mnóstwo czasu na długi, gorący prysznic. Chciałem potem wysuszyć włosy, ale ni w cholerę nie wiedziałem jak, skoro nie było tu suszarki, nie mówiąc o kontakcie. Przy tej zagwozdce zastał mnie Dorian i załatwił wszystko jednym zaklęciem. Szpaner. Zacząłem myśleć, że ta magia może być całkiem praktyczna, jeśli się tak nad nią zastanowić.
Pół godziny później zeszliśmy na śniadanie. Stół zastawiony był niemal tak bogato jak na wczorajszej uczcie, wszędzie latały sowy, a ja byłem w cholerę głodny. Nalałem sobie pełen kubek kawy z cynamonem i mlekiem i zacząłem podgryzać croissanta z czekoladą. Potrzebowałem cukru, bardzo dużo cukru, jeżeli miałem być jakkolwiek przytomny na lekcjach.
Po mojej prawej Dorian napychał się czekoladowym ciastem z wiśniami, po lewej Abronsius pożerał wzrokiem owsiankę, ale jak na razie jej nie tknął (za gorąca była, czy co?), zaś naprzeciw mnie Apoloniusz i Wacław dyskutowali zawzięcie na temat wyższości angielskiej reprezentacji quidditcha nad polską. Co śmieszniejsze, Wacław zgadzał się w całej rozciągłości z Lilywhitem, nie wykazując choćby minimalnego patriotyzmu.
- Ja nie rozumiem... Niby quidditch jest polskim sportem narodowym, a nasza reprezentacja po prostu ssie. Jesteśmy zarąbiści w tylu innych magicznych sportach, a oni tylko ten quidditch, quidditch, aż się rzygać chce. Czemu nie ustanowić wyścigów na gryfach sportem narodowym? Przecież w tym bijemy całą Europę na głowę!
- Racja, wielka szkoda. "Osy" wygrały w ostatnim meczu z "Orłami" 300 do 125, o "Legionie" nie wspominając...
- Ugh. Wkurzające.
Bronek nareszcie się zdecydował podnieść pierwszą łyżkę do ust. Dorian nakładał sobie już trzecie kawałek ciasta (uzależniony?), a ja zjadłem już chyba z pięć croissantów... Przynajmniej nie będę głodny.
Po śniadaniu zeszliśmy wszyscy do lochów i zaczęliśmy lekcję eliksirów. Przypominało mi to takie skrzyżowanie chemii z gotowaniem, tyle, że z dziwniejszymi substratami (a co, pochwalę się słownictwem!).
Malfoy tłumaczył wszystko spokojnie, nie okazując irytacji (w końcu połowa z nas to byli totalnie idioci i ignoranci w stosunku do Puchonów). Mimo to, atmosfera była dość gęsta. Uczniowie Hufflepuffu robili absolutnie wszystko, żeby się tylko nie zbliżyć do nas, choćby na stosowną odległość jednego metra. Byli tak zdesperowani, że w pewnym momencie ich starania stały się wręcz komiczne, zwłaszcza gdy byli przydzieleni do pary ze Ślizgonem.
Za każdym razem, gdy Profesor łapał kontakt wzrokowy ze mną bądź Dorianem, Wszyscy Puchoni jak jeden mąż rzucali nam wrogie spojrzenia, jakby chcąc powiedzieć "jeden ruch, a nie będziemy już tacy milusi". Nie zdawali sobie chyba sprawy, że te niewerbalne groźby były bardziej śmieszne, niż straszne.
Jednak, rzeczą która ich najbardziej wkurzała, paradoksalnie nie był fakt, że Malfoy (troszkę, tylko odrobinę) nas faworyzował na zajęciach. To było to, że jeden z nich bratał się z "wrogiem". Rafael nic sobie nie robił z negatywnego nastawienia swoich współdomowników do Slytherinu, po prostu siedział i spokojnie robił eliksir pieprzowy razem z Abronsiusem.
Także Obrona Przed Czarną Magią dostarczyła nam wątpliwej rozrywki. Zajęcia mieliśmy z Gryffindorem, toteż nie brakowało obelg i chyłkiem rzucanych zaklęć, najczęściej z dosyć nieprzyjemnym skutkiem dla obu stron, w końcu byliśmy jeszcze dość nieudolni w kwestii czarowania.
Zauważyłem także, iż Dorian również odciął się od tej niepotrzebnej rywalizacji międzydomowej (chociaż trudno to tak nazwać...). Cały czas uświadamiał (nie w takim sensie, wy perwy) i podawał innym różne informacje, których niewątpliwe wszyscy łaknęli. W pewnym momencie nawet Gryfoni się przełamali i zaczęli go słuchać, i zadawać pytania. Niesamowite było to, że przy tym całym przekazywaniu plotek i anegdot, nikt nie nazwał go plotkarzem, albo choćby kłamcą. Traktowali go raczej jak swoistego informatora.
Muszę przyznać, że OPCM nie przypadł mi zbytnio do gustu, Eliksiry przemawiały do mnie bardziej. Przez całą godzinę nie nauczyłem się ani jednego zaklęcia - Profesor Heysworth postanowiła nam wbić teorię młotkiem w mózgi i nawet nie chciała słyszeć o próbie wykorzystania jej w praktyce. Powiedziała, że to przynosi pecha, a ona ma go dość na tym stanowisku, cokolwiek to znaczy. Nie było innej możliwości, albo słuchałeś nudnego wykładu o tym jak się pozbyć bogina, albo słuchałeś Doriana. Wybór był jasny.
Nauczycielka zakończyła lekcję burkliwym "do przeczytania 28 i 29 strona na za tydzień" i wszyscy wyszliśmy z sali.
Obiad zjadłem dość obfity, w przeciwieństwie do Apoloniusza i Wacka, którzy siedzieli podejrzanie blisko siebie. Bronek modlił się nad pieczenią, zaś Dorian (co za niespodzianka) żarł ciasto czekoladowe z wiśniami. Po pewnym czasie między Abronsiusa a mną dosiadł się Rafcio, mówiąc coś o słabym zachowaniu Puchonów.
- Mam tego dość. Ta sytuacja jest niezdrowa! Przecież nie jesteśmy jacyś trędowaci! - wybuchłem, wbijając widelec w gęś.
- O co ci chodzi? - zapytał Wacław.
- O to, jak traktują was inne Domy - powiedział głos za mną i między mną a Dorianem usiadła Mona. - Oni nie rozumieją, że przynależność do jakiegoś Domu nie definiuje naszej osobowości, naszego jestestwa. Debile. - Odrzuciła blond włosy uwodzicielsko i rzuciła długie spojrzenie Wackowi. Ten spiekł raka i złapał za ramię Apoloniusza.
- Ślizgoni się źle kojarzą, tego nie da się tak po prostu zmienić - westchnął Heinemann (zamieniając się na chwilę w Boromira. Ej... to znaczy, że ja jestem Frodo?!) i wreszcie się wziął za jedzenie, najprawdopodobniej już kompletnie zimne.
- Wszystko się da - prychnął Lilywhite i spiorunował wzrokiem Krukonkę, która nadal próbowała uwodzić Dyndalskiego, jak na razie z miernym skutkiem.
- Ma rację. Chcieć to móc, a móc to chcieć, jak to mówią... - próbował się zaśmiać Wacław, widocznie świadomy wojny pomiędzy Apoloniuszem a Vinegarden.
- Jak? No powiedz, jakiś pomysł? - zapytał Abronsius i uśmiechnął się kpiąco. - Nie wiem, czy wiesz, ale do tego trzeba by uknuć plan, stworzyć cholernie skomplikowaną intrygę, żeby ich zaszantażować tak, by nawet tego nie zauważyli.
- Nie lepiej po prostu zdobyć ich zaufanie?
- Co ty, Puchon?!
- ZAMKNIJCIE SIĘ OBAJ! - Walnął otwartą dłonią w stół milczący dotąd Dorian. - Ja mam plan.
- Słuchamy - powiedziałem, patrząc mu w oczy.
- Ymmmm... Nie mogę... - podrapał się w tył głowy.- Jego powodzenie wymaga czasu i waszej absolutnej nieświadomości.

***

- Czy "Abronsius" to realne imię? Nigdy takiego nie słyszałem...
- Cóż... Moja mama nazywała się Bronisława, ojciec Ambroży, a dziadek Julius. Wszyscy chcieli, żebym miał imię po nich, więc poszli na kompromis i nazwali mnie Abronsius. To imię niemieckiego pochodzenia.
- Twoi rodzice byli z Polski? To takie słowiańsko brzmiące imiona...
- Babcia ze strony mamy tak, ojciec nazywał się po pradziadku. Ja urodziłem się w Niemczech i nawet nie znam słowa po polsku.
- Spoko.
Szliśmy jasnym korytarzem, a nasze kroki niosły się echem po całym skrzydle. Było tu cicho jak makiem zasiał, może dlatego, że w tej części zamku używana była tylko jedna klasa - ta, do której zmierzaliśmy.
- Jesteśmy spóźnieni, prawda? - jęknąłem i nacisnąłem klamkę. W środku siedziało około trzydzieści osób z Ravenclawu i Slytherinu, i wytrzeszczało z zachwytem gały na, nie zgadniecie kogo... Harry'ego Pottera.
- O! Zapraszam panów, usiądźcie na podłodze. - Wskazał nam miejsce z uśmiechem i zaczął mówić.
- Jak już mówiłem, jestem tu dzisiaj, aby poprowadzić pierwszą lekcję z przedmiotu o jednej z głupszych nazw jakie słyszałem. Ktoś wie może, czemu akurat ja?
- Bo Ministerstwo zamierza prowadzić dalsze badania nad zaklęciem Forzia? - zapytał Dorian spod okna. "A może ma Pan po prostu romans z Malfoyem?".
- Zgadza się. No dobra, przedmiot się nazywa się "Odkrywanie wewnętrznych pokładów talentu". Może ktoś zechce mi wyjaśnić znaczenie tego jakże tajemniczego słowa "odkrywanie" w tym kontekście? - Zanim czarnooki zdążył cokolwiek się odezwać, Potter odpowiedział sobie sam. - Istnieje zaklęcie, które daje podobne efekty jak Forzia, ale tylko chwilowe. Dobierzemy się teraz w pary i je wypróbujemy. Inkantacja brzmi Librum. - Pokazał jaki ruch trzeba wykonać różdżką i przysiadł na parapecie. Wskazałem Dorianowi na migi, że chcę być z nim w parze.
Ta cała sprawa wydała mi się podejrzana. Kto normalny testuje na nastolatkach zaklęcie, które de facto zwiększy ich moc (czyt. siłę destrukcyjną) i sprawi, że tylko łatwiej im będzie zrobić zadymę? Nie zrozumiem chyba motywacji tudzież pobudek tych ludzi.
- Efekty uroku będą odczuwalne przez tydzień, oczywiście żądam raportu z tego okresu. Macie w nim napisać co odczuliście, co w was uległo zmianie i jakie wnioski wyciągnęliście. Złożycie to potem do Profesora Malfoya, dobrze? No, to teraz próbujcie.
Stanęliśmy z Dorianem naprzeciw siebie.
- A więc Liberus, tak? - zapytał i nie czekając na odpowiedź, wycelował we mnie różdżką. Wymówił niemal bezgłośnie inkantację i zobaczyłem przed sobą delikatną, jasnobłękitną mgiełkę, która jakby w zwolnionym tempie zbliżała się ku mnie. Czułem jak rozbija się na mojej piersi i wchodzi we mnie jak w gąbkę. Później czas się zatrzymał i straciłem przytomność.
I to by było na tyle z pierwszego dnia szkoły.

***

- Niesamowite... Nie widziałem jeszcze czarodzieja, który by tak po prostu rzucił tak trudne zaklęcie! Niby kazałem im je rzucić, ale chodziło mi raczej o pokazanie im jego "wagi". Wiesz doskonale, że na resztę z nich osobiście musiałem je rzucić - mówił roztrzęsiony głos gdzieś obok mnie. Głowa pulsowała mi tępym bólem i nie miałem siły nawet palcem ruszyć. Cholera.
- Dlaczego stracił przytomność, skoro zaklęcie zostało rzucone prawidłowo? - zapytał ktoś inny, kto w przeciwieństwie do przedmówcy był całkiem spokojny. Prawie.
- Nie wiem... Musiało u niego wywołać bardzo silną reakcję magiczną... Poobserwuj go przez ten tydzień, ok? - Niemal widziałem jak ta osoba marszczy brwi. Co prawda, nie miałem siły się skupić na tyle, żeby rozpoznać właścicieli głosów (prawdopodobnie ich nawet nie znałem), ale ich emocje, zwłaszcza u pierwszego, były raczej jasne - obaj o kogoś się martwili. O kogo? Zielonego pojęcia nie miałem, może sami powiedzą.
- Ty mi zawsze same kłopoty sprawiasz. - Westchnął ten drugi i wyszli z pomieszczenia. Kurde no! I się no dowiem, do cholery...
W uszach mi szumiało, słyszałem bicie swojego serca, jakby mi je kto młotkiem w piersi wybijał. Przeszywały mnie dreszcze jak młot pneumatyczny. Jeszcze łopata i budowlańcem mógłbym zostać! Nie, nie na takim kacu, szczególnie mentalnym... W pomieszczeniu pachniało lekami i sterylnością, zapachem charakterystycznym dla gabinetów lekarskich. Mimo hipotermii kończyn dolnych, było mi cholernie gorąco, jakbym do połowy był zamrożony, a w połowie upieczony. Bardzo nieprzyjemne uczucie, w końcu jak być stekiem, to chociaż prawidłowo zrobionym, co nie?
Po chwili poczułem, że ktoś mnie lekko podnosi i zmusza do wypicia płynu o zapachu... rozmarynu? Myśli zamgliły mi się jeszcze bardziej i zapadłem w sen.

***
cdn


Chyba trochę dłuższe, nie wiem, nie znam się. Przepraszam za tak długą przerwę - najpierw zgubiłam zeszyt z zapisanym rozdziałem, potem się pochorowałam, potem szukałam bety (btw. nadal jej nie znalazłam) i jakoś tak wyszło... Postaram się już wrzucać regularnie :)

Autorka
Komentarze
avatar
Angelina Johnson  dnia 18.04.2014 18:09
Fakt, jest dużo, dużo dłuższe. Ogólnie ta część podoba mi się chyba najbardziej. W ogóle bardzo ciekawie opisałaś ten pierwszy dzień lekcji, naprawdę. Niby nic się nie dzieje (dopiero pod koniec), ale tak umiejętnie budowałaś atmosferę i zdania, że nie dało się nudzić przy tym. Czasami miałam wrażenie jakbym czytała kontynuację Rowling, która w podobny sposób przedstawiała nam zwykłe lekcje. Noo może bez tych komentarzy głównego bohatera, ale u Ciebie ma to swój urok. Z tym, że czasami przedobrzasz i tych ironicznych wstawek bohatera bywa za dużo. Betę po takim alarmie bardzo szybko znajdziesz, to Ci gwarantuje.

Z tym, że na dobrą sprawę wcale aż tak bardzo jej nie potrzebujesz. Chodzi mi głównie o to, że przecinki stawiasz w miarę ładnie, zdania budujesz poprawne (nie za długie nie za krótkie, bez przemieszanych wyrazów). Jedynie z poprawnym zapisem dialogów miałaś problem, ale tego naprawdę szybko można się nauczyć, bo jest tylko jedna zasada ;D Jedyne co mnie zdenerwowało w Twoim ficku to masa błędów biorąca się z niechlujstwa. Było wiele słów bez ogonków (np. sie zamiast się), były czasowniki nie odmienione (np. On wrzuca zamiast on wrzucał), masa dziwacznych literówek (np. zamiasrt zamiast zamiast) itd. Dlatego mam ogromną prośbę - przed wysłaniem przeczytaj to jeszcze raz. Tym bardziej, że większość takich błędów podkreśla.
Czekam na kolejną część i trzymam za słowo ->
Postaram się już wrzucać regularnie


Ach i zapomniałabym. Fajnie przemyciłaś nasze narodowe myślenie o piłce nożnej ;DD
avatar
Smierciojadek  dnia 19.04.2014 21:45
Trochę czekałam na tę część, ale w gruncie rzeczy było warto. Nadal mi się podoba, ale tak jak już kiedyś pisałam pod którąś z części - momentami przesadzasz z dopowiedzeniami w nawiasach. Są fajne, ironiczne, trochę igrasz z czytelnikiem, ale też nie przedobrzaj. Mam jeszcze takie jedno przemyślenie - Twój styl pisania jest niesamowicie podobny do Aniki (Anix). Nie chodzi mi o jej opowiadanie, yaoi, ale ogólnie nawet na stronie jest kilka jej artykułów. Nie odróżniłabym Was, naprawdę. I do tego pojawia się takie samo imię - Rafael. Ciekawe. ;)
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Wybitny! Wybitny! 100% [1 głos]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 0% [0 głosów]
Zadowalający Zadowalający 0% [0 głosów]
Nędzny Nędzny 0% [0 głosów]
Okropny Okropny 0% [0 głosów]
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Świetny czarodziej
22.07.2019 11:59
najlepsze co się udało Sienkiewiczowi [2] obok Latarnika

Wielki mag
22.07.2019 11:54
Violet-Horde, kwestia gustu najwidoczniej xD

Wielki mag
22.07.2019 11:53
Syriusz32, taka prawda xD

Łowca czarnoksiężników
22.07.2019 11:53
Violet-Horde, no wiesz co? Ranisz xD

Wielki mag
22.07.2019 11:52
gordian119, mi sie krzyzacy bardziej podobalo...
Syriusz32, nie bylo to trudne xD

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 58237 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 50258 punktów.

3) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 41857 punktów.

4) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 39861 punktów.

5) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 34462 punktów.

6) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 34071 punktów.

7) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 32263 punktów.

8) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

9) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30495 punktów.

10) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 1.20