
Wywiady, wywiady, wywiady. Wszędzie ich pełno. Aktorzy korzystają ze swoich pięciu minut i wypowiadają się, kiedy tylko mogą.
James i Oliver Phelps udzielili ostatnio wywiadu dla
Empire Magazine na temat ich życia na planie
'Harry'ego Pottera'. Aktorzy mówili między innymi o dramatycznych losach Freda oraz Georga, ciemnej stronie
'Insygniów Śmierci' jak i ich planów po ukazaniu się ostatniej już części filmów z tej serii. Tekst w języku angielskim dostępny jest pod
tym linkiem, natomiast niżej zamieszczam tłumaczenie co ciekawszych fragmentów.
Q: Patrząc wstecz, jak to było?
James: Niesamowicie. Jesteś w pokoju z Julie Walters, Markiem Williamsem, Maggie Smith i Alanem Rickmanem: to nie najgorsze miejsce na świecie. Nawet kiedy kręciliśmy sceny w ostatnim filmie... byłem tam razem z panem Michelaem Gambonem, przygotowywałem się do zrobienia czegoś z
Manchester Orchestra (Peter and the Wolf - Piotruś i Wilk). Nigdy nie robiłem czegoś takiego w swoim życiu i byłem trochę zdenerwowany. Zapytał mnie co zamierzam robić, wyjaśniłem i, mimo że zbliżała się jego wielka scena, powiedział
'Oh, czytałem to kilka lat temu', poczekał chwilę by przejść przez to wszystko ze mną. To było świetne.
Q: Zawsze dostawałeś zabawne teksty w scenariuszu, ale w ostatniej części wszystko jest bardziej poważne.
James: To nie było trudne. Graliśmy ich tak długo, że widzieliśmy ich inaczej niż po jednej linijce. Więc to była świetna zabawa grać tych samych bohaterów z elementami komediowymi ale również poważniejsze sceny. Fajnie było spróbować i jakoś się dogadać.
Q:Kiedy skończycie z Potterem macie zamiar grać osobno?
James: Właściwie kiedy przybyliśmy do Ameryki, żeby jakoś zacząć w tym roku, chodzić na spotkania itp., wielu ludzi chciało nas indywidualnie, ale mamy dobry scenariusz dla bliźniaków. Myślę, że zawsze tak będzie. Dorastając, staliśmy się trochę różni, ale wciąż potrafimy wszystko robić tak samo, to ekscytujące.
Q:To oczywiste, że wszyscy z obsady stali się przyjaciółmi.
James: Tak, naprawdę. Wielu ludzi myśli, że nakazano nam tak mówić, ale naprawdę nimi jesteśmy. Były takie chwile, kiedy wszyscy wychodziliśmy coś zjeść kiedy na przykład kręciliśmy w Soho(...). Wszyscy tylko patrzą i pytają
'Czy to prawdziwe?'.
Q:Musisz być niesamowicie dumny z udziału w tym filmie.
James: Tak, absolutnie (...) Nie mogę doprawdy powiedzieć że każdy z nam, będąc w pubie, słysząc jak ktoś mówi o Harrym Potterze, myśli
'Wow, brałem w tym dział' (...).
Q:Jak wyglądał twój ostatni dzień na planie?
Oliver: To chyba było kiedy kręciliśmy poprawki do niektórych scen, kiedy James i ja staliśmy na wieży zamku, gdzie było zielone tło, to była improwizacja trwająca około minuty. W sumie było fajnie, ale ciężko. To było dziwne uczucie, kiedy krzyknęli
'Cięcie'.
Q: Wasi bohaterowie nie uczyli się zbyt dobrze, ale dorobili się fortuny.
Oliver: Tak, wiem że to nie pojawiło się w filmach, ale Fred i George oblali wszystkie egzaminy, nie byli zbyt dobrymi uczniami, ale radzili sobie poza szkołą. Wiem, iż są tacy ludzie którzy opuścili szkołę bez większych kwalifikacji, ale zajęli się tym co lubią. Jeśli wierzysz w siebie, możesz osiągnąć większy sukces.
Q: Szukasz zajęcia tylko dla siebie, bez brata, skoro Potter już się skończył?
Oliver: W sumie. Zawsze wiedzieliśmy, że ten moment wkrótce nadejdzie, mamy różne style. W domy mamy zupełnie inne zainteresowania, kibicujemy innym drużynom piłkarskim. Oczywiście są takie rzeczy, w których jesteśmy do siebie podobni, ale ciuchy, usposobienie są zupełnie inne. Ja lubię czystość, James to bałaganiarz. Ja jestem bardzo zorganizowany, mam porządek w szafkach, James ma szuflady po prostu ze wszystkim. Jesteśmy różni we wszystkim w tym rodzaju. Dlatego robienie czegoś bez niego jest ekscytujące.
Źródło: SS