Krew Ślizgonów: Yasmina - Fan Fiction

Harry Potter

Ostatnie Artykuły
Nawigacja
Ankieta
Które zwierzę ze świata Harry'ego Pottera chciałbyś posiadać?

sowę

kota

ropuchę

szczura

hipogryfa

smoka

trójgłowego psa

Musisz się zalogować, żeby móc głosować w tej Ankiecie.

Krew Ślizgonów: Yasmina

Zimny jesienny wiatr targnął drzewami jeszcze raz, setki liści fruwały w powietrzu, gdy mała postać wyczołgała się z małej leśnej jamy.
Dziewczyna była naga. Miała na oko siedemnaście lat, potargane włosy, niezbyt ładną, wykrzywioną twarz. Kto wie jednak, czy nie była ona tak wykrzywiona po prostu przez strach.
Pansy Parkinson przemknęła chyłkiem pod dużym bukiem, dającym sporo cienia. Krzewy i ciernie, jakie mijała, drapały ją po całym ciele, zdzierały skórę. Szczupłe ciało całe było teraz w zadrapaniach i rozcięciach.
Odgarnęła z twarzy, także mocno podrapanej, włosy. Otarła łzy. Była w kompletnym szoku, tenże szok kompletnie ją oszołomił. Pośród wichru i hałasu starała się myśleć logicznie i uświadomić sobie, co się właściwie stało.
Schowała się wreszcie pod dużym konarem dębu w ciemności i wtuliła się w ziemię, drżąc z zimna i strachu. Podniosła przerażone oczy. Gałęzie trzaskały na wszystkie strony, przez gąszcz widziała zarys księżyca. Skuliła się i zapłakała cicho.
Boże, jakaż ja byłam głupia, pomyślała, jak mogłam się zadawać z tym Malfoyem, jak mogłam nie wiedzieć, na co się narażam, wiedząc, że ma zabić Dumbledore'a? Teraz ci dranie mnie zabiją, a może nawet znieważą!
Nie, nie mogła się poddać! Nie da się zabić!
Usłyszała kroki i podniesione głosy.
- Szła na północ, widziałem przecież! - krzyczał gruby, okropny głos, mrożący krew w żyłach. To był ten, który jej pilnował.
- Pewnie się chowa po krzakach, przeszukajcie teren!
Drżąc na całym ciele spojrzała w górę. Widziała mętne światło pochodni. Pościg był blisko.
Przebiegła kilka metrów dalej i wreszcie wskoczyła do wielkiej lisiej nory nad strumykiem, zwinąwszy w kłębek.
Olbrzymi ubrany na czerwono śmierciożerca w kapturze, który krzyczał, trzymający teraz potężny badyl z czarodziejskim ogniem, warknął wściekle na towarzysza, chwytając go za szatę.
- Masz ją znaleźć, do diabła! Potrzebuję jej krwi! To ostatnie kroki by przejąć moc Czarnego Pana, szukajcie pilnie, nie może zwiać!
- Przeszukam każdy zakamarek, panie! Ryba nie wymyka mi się z sieci nigdy!
Pansy zmrużyła z przerażeniem oczy, drżąc jak w febrze. Nie mogą jej znaleźć, nie mogą...

Trzy tygodnie wcześniej...

Uczta w Wielkiej Sali rozgorzała na dobre. Gwar uczniów, brzęk sztućców i pohukiwanie sów były wszechobecne.
Profesor McGonagall powstała z miejsca.
Była szanowana i lubiana, ale nie na tyle by budzić respekt, taki jak Dumbledore'a. Gdy tamten wstawał, w sali od razu robiło się cicho i wszyscy słuchali. Teraz jej powstanie mało kto zauważył.
Stanąwszy na stołku wystrzeliła więc z różdżki błyskawicę. Huknęło tak, że paru uczniów podskoczyło. Wielka Sala raptownie ucichła. Harry, Ron i Hermiona, pochłonięci rozmową z zaciekawieniem odwrócili głowy.
McGonnagall wycelowała sobie różdżkę w gardło, szepnęła coś i zagrzmiała zmienionym głosem:
- Drodzy uczniowie i uczennice, ze względu na powagę sytuacji apeluję do was o uważne wysłuchanie tego co powiem. Otóż wczoraj wieczorem zaginęła bez śladu jedna z uczennic, nazwiskiem Pansy Parkinson.
Salę wypełniły głośne rozmowy, okrzyki zdumienia.
- Pansy? - jęknął Ron. - Ta głupia krowa?!
Hermiona skarciła go spojrzeniem.
- ...jej rzeczy osobiste, łącznie z szatami szkolnymi zostały w dormitorium dziewcząt. Nie wiemy, co się stało. Ze względu na bezpieczeństwo apeluję do was o nie uleganie panice i nie ruszanie się gdziekolwiek bez towarzystwa opiekunów. Znajdziemy Pansy, ale pomóżcie nam. Jeśli ktoś coś wie, proszę się zgłosić.
Czarami przywróciła swój głos do normalnej postaci. Następnie wróciła na miejsce i szepnęła coś do Slughorna.
Głośne przejęty rozmowy zajęły teraz miejsce gwaru.
- Co o tym sądzicie? - zapytała Hermiona, wiercąc się nerwowo nad swoją sałatką owocową.
- To dziwne, że zniknęła, ale jakie miałaby powody?
- Może ją ktoś porwał?
- Harry?
Harry nie brał udziału w dyskusji. Zauważył to już po raz drugi. Znów mu mignęła ta dziewczyna. I znów nie zdążył się przyjrzeć. Potrząsnął głową. Tym razem widział ją za stołem Krukonów. Głupota! Jest zmęczony.
- Eeee, co? - bąknął Harry.
- Harry, co z tobą? Nie słyszałeś? Ślizgonka zaginęła.
Harry odchrząknął głośno.
- Nie myśl, że mnie to niepokoi!
Pomyślał o śmierciożercach i słabo mu się zrobiło na myśl, że mogliby porwać kogokolwiek. A przecież Malfoy im podpadł.
- Biedny Malfoy - mruknął Ron, nie bez złośliwości, nakładając sobie brokuł. - Tyle stresów ma gość.
Spojrzeli po stole Ślizgonów. Teraz było tam najgłośniej. Na twarzy wielu malowało się przerażenie, ale Harry nie czuł satysfakcji. Coś mu na to nie pozwalało. Malfoy siedział na końcu stołu, w samotności, ponury i zrozpaczony. Twarz miał posiniaczoną i obandażowaną w wielu miejscach. Ostatecznie trochę było mu go żal. Pansy była jego dziewczyną. Tak jak Ginny dla niego, była być może jego miłością.
- Znowu go przerobili - zauważył Ron.
- Ciekawe komu się naraził - szepnęła Hermiona, nie spuszczając wzroku z sałatki.
- A jeżeli chcą zmusić Malfoya do współpracy? - odezwała się nagle Ginny.
- Co masz na myśli? - zapytał Harry, raptownie zainteresowany, krztusząc się jedzeniem.
Rzuciła mu obojętne spojrzenie, następnie przeleciała spojrzeniem po reszcie.
- Nie rozumiecie? - nalegała. - Przecież Malfoy pracował dla Voldemorta, nie podołał zadaniom jakie tamten mu przydzielił. Może teraz sobie o nim przypomnieli i zmuszają go do czegoś, posługując się bliskimi mu osobami. A przecież nie jest tajemnicą, że Sami-Wiecie-Kto uwielbia używać jako przynęty bliskich swych wrogów, nie?
Zimny dreszcz przeleciał Harry'emu po plecach. Wiedział, że rudowłosa ma rację. A skoro śmierciożercy byli tak blisko...
- Myślisz, że to oni tak poturbowali Malfoya? - spytał Ron.
- A któż by inny? - zapytała Ginny. - Oni mogą mieć swoich wszędzie.
- To by wynikało, że wciąż nam zagrażają, jeśli są nawet w zamku... - przerażenie odjęło Harry'emu mowę, ale nikt nie zwrócił uwagi na jego słowa.
Zapadło krótkie milczenie, w czasie którego do ich stołu podleciało sześć różnych dzbanków z napojami, które zaczęły nalewać każdemu po kolei czego innego. Jak można się było domyśleć, zgodnie z życzeniem, ale Harry nie miał czasu się nad tym zastanawiać. Ron natychmiast znowu zabrał się za pałaszowanie.
Ginny wpatrzyła się w jedną ze świec. Płomień odbijał się w jej pięknych oczach. Harry znów się w nią wpatrzył, ku wielkiemu niezadowoleniu Rona, który aż przestał jeść. Nie potrudził się jednak o komentarz.
- Najbardziej boję się tego, że on... mógł ją... opętać - powiedziała cicho rudowłosa, nie odrywając wzroku od świecy. - No wiecie... tak jak mnie... kiedyś.
Znaczna część obecnych przy stole straciła humor. Wszyscy wiedzieli, przez co musiała przejść Ginny. Także za sprawą Harry'ego. Z pomocą przyszła Hermiona.
- Spokojnie, Ginny - rzekła. - To niemożliwe... wszystko jest chronione, bezpieczne. On nie może...
Ginny powoli spojrzała na nią.
- On wszystko może - skwitowała posępnie.
Z sobie tylko znanego powodu humor odzyskał niemal w tym samym momencie Ron.
- A może niepotrzebnie się frasujemy? - zapytał pogodnie. - Może po prostu pokłóciła się z Draco i nie wytrzymała psychicznie? - powiedziawszy to parsknął śmiechem, opryskując pozostałych resztkami brokuł, które właśnie pochłaniał.
Hermiona nie ukrywała swego oburzenia i odrazy.
- Ron, jesteś naprawdę odrażający! - krzyknęła.
Reszta uczty upłynęła bez emocji, bez poważniejszych rozmów. Gdy usłyszeli dzwonek i wszyscy uczniowie zaczęli zrywać się z miejsc, nie zobaczyli już Malfoya, ani nic podejrzanego. Nauczyciele też szybko się zmyli.
Gdy wyszli na zatłoczony korytarz, Harry rozejrzał się niespokojnie.
- Co teraz mamy? - zapytał go Ron, ziewając przeciągle.
- Eliksiry ze Slughornem - odparł szybko.
- O, nie! - Ron spojrzał na sufit. - Tylko nie to! Co on tym razem wymyśli? Przywoływanie ducha Dumbledore'a?
- Nic mnie już nie zdziwi - stwierdził Harry.
Przeszli do schodów, kierując się na drugie piętro i właśnie wskoczyli na pierwszy stopień...
I wtedy Harry znów ją zobaczył. To była ona. Na pewno.
Położył rękę na ramieniu Rona.
- Muszę jeszcze coś załatwić - rzucił szybko.
- Harry, zaraz mamy lekcje! - syknęła Hermiona.
- Zaraz wrócę, zobaczymy się na eliksirach! - odkrzyknął Harry i wmieszał się w tłum uczniów.
Potrącany przez wiele osób dobiegł wreszcie do wrót lochów.
Tam stała dziewczyna. Jej wygląd zniszczył wiarę Harry'ego w to, że już nic go nie zdziwi.
Co od razu zauważył, w ogóle nie była w mundurze szkolnym i bardzo się pośród uczniowskiej gawiedzi wyróżniała.
Zamiast szkolnej szaty, ubrana była w coś w rodzaju tygrysiej skóry. Zakryte miała praktycznie tylko piersi i barki. Ramiona, brzuch, biodra i uda były zupełnie nagie. Olbrzymi dekolt, na gołej szyi naszyjniki. Jej pas osłaniało do kolan coś, co przypomniało mugolskie szorty, z tą jednak różnicą, że błyszczało prawdziwymi gwiazdami. Na rękach i w uszach oraz na szyi dziewczyny powywieszane były dziesiątki paciorków, brylantów i amuletów.
Co musiał przyznać, była bardzo ładna.
Miała długie, olśniewająco jasne włosy, spływające aż na nagie ramiona i perłowe oczy, które zdawały się egzaminować nie tyle jego wygląd, ile słabe punkty. Miała około piętnastu-szesnastu lat, ale Harry widział ją po raz pierwszy w życiu.
Dziewczyna dała mu ręką znak, by się przybliżył.
Harry obejrzał się niespokojnie za siebie, ale żaden z uczniów nie zwracał na nich najmniejszej uwagi.
Podszedł do niej. Była o pół głowy niższa, drobna i szczupła, ale postawna. Zmierzyła go chłodnym spojrzeniem.
- Ty jesteś Harry Potter - rzekła dziewczyna. Było to stwierdzenie faktu, nie pytanie.
- Eee... tak, to ja - bąknął. Ostatecznie nigdy nie myślał o osobach, o których istnieniu nawet nie wiedział, a z kolei one wiedziały o nim wszystko.
- Chodź ze mną - wskazała wzrokiem lochy.
- Kim ty właściwie jesteś? - jęknął Harry.
- To narazie nieistotne. Chodź ze mną, bo to bardzo ważne - prychnęła niecierpliwie.
Chciał zaprotestować, ale coś mówiło mu, by za nią poszedł. Jej uroda poza tym niweczyła wszystkie obawy. Przyglądał się jak podnosi do góry ramiona, rozprostowuje kości, jeszcze bardziej odkrywając przy tym brzuch. Spojrzał na jej lekko odkrytą część piersi Przyglądał się jej udom, pięknej szczupłej budowie ciała. Poczuł, że się poci. Jaka ona piękna!
Zaraz jednak otrząsnął się i pokręcił głową.
Głupcze, pomyślał, co ty wyprawiasz?! Kochasz Ginny, tylko ona się liczy!
Coś mówiło mu, że dziewczyna widziała, w jaki sposób na nią patrzy, ale nie dbał o to.
Ona sama zdawała się nie przejmować tym, że jest za skromnie ubrana, nawet kiedy znaleźli się w zimnych lochach.
Wolnym krokiem poprowadziła go korytarzem przez opustoszałe teraz lochy. Zawsze budziły w nim uczucie grozy, zarówno za czasów Snape'a, jak i po tym gdy się ulotnił.
Przeszli obok drzwi do sali, obok krat. Prowadziła go w zakazaną część.
- Jestem Yasmina - rzekła cicho dziewczyna, nie patrząc na niego.
- Ach... miło mi - bąknął Harry.
Nigdy wcześniej nie słyszał o takim imieniu, ale nie dbał o to.
- Eeee, z jakiego ty właściwie jesteś domu? - zapytał nieśmiało.
Spojrzała na niego chłodno, z nieodgadnionym uśmiechem.
- Tego na razie nie musisz wiedzieć - ucięła. - No, ale skoro już musisz - z Ravenclawu.
- Aha - mruknął Harry, rozglądając się niespokojnie dookoła. Poczuł przeszywające zimno. Zaczynał żałować, że tu przyszedł. Ale coś w głębi mówiło mu, że nie ma już odwrotu.
- Po co właściwie mnie tu sprowadziłaś? - spytał nerwowo, przypominając sobie o ostrożności.
Yasmina spojrzała na niego czujnie, zatrzymując się nagle. Odgarnęła z czoła jasne włosy.
- Chodzi o Snape'a - odparła sucho. - I o tę zaginioną Ślizgonkę.
- Co Snape ma z tym wspólnego? - ożywił się Harry.
- Chcesz go dopaść, prawda?
Harry zacisnął pięści.
- Niczego innego bardziej teraz nie pragnę! - wycedził przez zęby.
- Widziałeś, jak morduje Dumbledore'a?
- Tak.
Yasmina błysnęła bystro wzrokiem.
- A gdybym ci powiedziała, że on tu jest i odpowiada za zniknięcie tej Parkinson?
- To bym zapytał gdzie. Muszę go dorwać.
- No to słuchaj, Potter. Snape jest w tej chwili w podziemiach zamku. Porwał tę Ślizgonkę, bo potrzebuje jej do badań.
- Jakich znowu badań?
- Dokładnie nie wiem. Ale planuje jakiś spisek, mający na celu przejęcie mocy Czarnego Pana. Nie wiem, jak chce to zrobić, ale potrzebuje krwi jakiegoś Ślizgona, może nawet kilku.
- I to dlatego znikła Pansy?
- Zgadza się - Yasmina niespokojnie obejrzała się na korytarz.
- Skąd ty o tym niby wiesz?
- Bo to widziałam.
- Jak to, widziałaś?!
Uśmiechnęła się cierpliwie.
- Normalnie. Widziałam, jak Snape i jego kumple ją napadają i zabierają.
- Gdzie?
- Do lochów - wskazała głową ciemny korytarz.
Harry poczuł jak ogarnia go nowa euforia.
- Zaprowadź mnie tam! - powiedział.
- No to zamiast gadać, chodź ze mną - rzekła i nie czekając na jego odpowiedź, skręciła w mrok korytarza, gdzie uczniowie się nie zapuszczali. Powoli poszedł za mną.
Gdy doszli do końca pierwszego korytarza lochów, Harry dostrzegł w kącie kota albinosa, pożerającego właśnie mysz. Kocur na ich widok prychnął wściekle, pomiętolił martwą mysz jeszcze chwilkę, zasyczał i czmychnął w kąt, znikając w mroku.
Zauważył, jak po ciele Yasminy przechodzi dreszcz, jednak szybko o tym zapomniał. Równie dobrze, mógł to być dreszcz zimna.
- Nie wiedziałem, że poza panią Norris są tu jeszcze jakieś koty - odezwał się Harry.
- Ja również - przytaknęła dziewczyna. - To dość dziwne, tym bardziej, że to biały kot.
Stanęli wreszcie przed zupełnie ciemnym zejściem na niższe kondygnacje.
Yasmina obciągnęła swoją bluzkę wyżej, na wysokość pępka, poprawiła dekolt na piersiach. Nie zaszczyciwszy Harry'ego spojrzeniem, rzekła:
- Zaraz będziemy na miejscu, bo tędy biegli!
Weszła w ciemność. Harry po chwili namysłu pobiegł za nią.
Szli korytarzem pośród popękanych ścian, gobelinów i fresków. Jeszcze nigdy nie był w tej części lochów...
Krew Ślizgonów: Yasmina
Sssnape666 30/11/2007 01:57
Czytano 3822 razy
Liczba komentarzy - 27
fanclub dnia 30/11/2007 07:21
Hmm...Kolego utalentowany jesteś^^Który to już fan fick...?4...?Ale muszę przyznać że jak zwykle BOSKIE.W sumie najbardziej mi się Atak na Ginny podoba ale to też jest spokosmileyBędę czekać na następną częśćsmileyBuziaki:*

EDIT by EthacridiniLactas: Przepraszam, ze w komencie usera, ale ta inormacja powinna znajdowac sie zaraz pod artykulem.
Kazdy komentarz typu:
- fajny daje W/P/N itd.
- fajny chce jeszcze
- gniot nie podoba mi sie
- zawierajacy spojler
- skladajacy sie z samych emot
- jakikolwiek inny, majacy na celu tylko zdobycie punktow
- spam, flood itp.
zostanie niezwlocznie usuniety, a autor takowego dostanie ostrzezenie.
Goszka dnia 30/11/2007 09:26
Bardzo fajne opowiadanie , masz talentsmiley
Daję za ten artykuł Wybitny!
Może dlatego , że jest tam dużo...po prostu nie ma tam jakichś , żałosnych scen!
Bardzo fajne opowiadanie - WYBITNY!
areczek38 dnia 30/11/2007 15:49
1. Na oko to można umrzeć w szpitalu:/ lepiej użyć około.
2. "Odgarnęła z twarzy, także mocno podrapanej, włosy." Stylistycznie dziwne jest to zdanie. Trochę poprzemieniać i lepiej by brzmiało.

W sumie to dalej nie chce mi sie czytac. Jakieś takie nieciekawe. Od oceny się powstrzymam, bo nie przeczytałem do końca.
martak96-96 dnia 30/11/2007 16:01
OMG.. ale ty masz talent!!
To jest boskie!!
Nie moge doczekac sie nastepnej czesci tego i ataku na Ginny bo obydwa mi sie podobaja xD
Co do oceny to oczywiscie ze W
pozdrawiam :*
Levander0013 dnia 30/11/2007 18:41
Ciekawe, zdziwiło mnie tylko jedno jak ona mogła wskoczyć do lisiej jamy? O ile się orientuję to lisy są raczej małe, i człowiek by się nie zmieścił do ich nory, nawet dużej (by musiała być dla lisa olbrzyma )
Karciia dnia 01/12/2007 15:45
Bardzo ciekawe , i wciągające ..
Heh . Ta Yasmina fajnie wyglądała . ;D
A Harry jak na nia patrzył .
Malfoy pobity . Hah .
Bardzo mi się podoba oraz czekam na kolejną część .
Pozdarwiam . <3
lady of dreams dnia 02/12/2007 21:25
Ok. Opowiadanie fajne. Lepsze niż Atak na Ginny chociażby z tego względu, że ostatnia częśc ataku była przesadzona. Mam jedno zastrzeżenie. Napisałeś "Olbrzymi ubrany na czerwono śmierciożerca w kapturze(...)". Od kiedy śmierciożercy ubierają się na czerwono? Ogólnie opowiadanie jest dobre ale daję PO. Pozdrawiam
syrjusz dnia 03/12/2007 16:06
trochę za długie i nie bardzo wciągające(nie chciało mi sie czytać do końca)
kilka błędów stylistycznych a po za tym ok
ładny język, nie dam oceny bo jak juz moilam nie przeczytałam do konca ale pisz dalej moze nastepne beda bardziej wciagajacesmiley
Arashii dnia 04/12/2007 13:28
LUDZIE, JESTESCIE ZALOSNI. W ZYCIU NIE CZYTALISCIE POZADNEGO FF I GOWNO WIECIE O TYM JAK POWINIEN ON WYGLADAC.
TAKIE GOWNO JAK TO KTORE PRZECZYTALAM, NIE NADAJE SIE NAWET DLA PIECIOLATKOW.
[ocenzurowane]

Po pierwsze, nie obrażaj innych użytkowiników, po drugie nie pisz caps lockiem, po trzecie, masz prawo do oceniania ff, a nie innych ludzi, po czwarte za takie zachowanie możesz dostać warna. Nie kasuję tego komenta, bo jest on doskonałym przykładem jakich komentów NIE należy pisać. F.


Wiesz gdzie mozesz mnie pocałowac? Pewnie sie domyslasz co mam na mysli. Malo mnie interesuje co masz mi do powiedzenia i teksty takie jak twoje mozesz sobie zostawic do swoich znajomych. Jezeli bede miala ochote bede obrazala wszystkich dookola i ciebie nie powinno to interesowac. To ze swiecisz na zielono nie znaczy, ze mozesz sobie pozwalac.
Mozesz sobie isc pobiegac, jezeli ktos by sie mnie pytal. Tydzien jestes adminem a juz sie rzadzisz i wywyzszasz. Zeby ktos cie powazal musisz miec jakis autorytet wsrod ludu, a nie ze myslisz, ze wszystko bedzie super jak bedziesz sie rzadzic jak Kaczynski na stanowisku premiera. Dzieki bogu jego juz nie ma i pewnie ty tez sie dlugo nie nacieszysz swoja pozycja. Zegnam raczej oziemble.
ewav3 dnia 04/12/2007 14:09
pisałeś fajnie , teraz jakoś ci nie wychodzi . atak na ginnie jest tego najlepszym przykładem . pierwsze części były dobre , a potem ... spaprałeś. mam nadzieję że się poprawisz . tym razem tylko zadowalający.
Kylo_EL dnia 04/12/2007 19:14
Czyta się ok, ale początek to mnie raczej śmieszył. Powtórzenia i pisanie po kilka razy tych samych rzeczy. Później trochę nieprawdopodobne z punktu widzenia książek (mam na myśli głównie Malfoya). Reszta średnia. Daje Z
Blackshadow dnia 05/12/2007 17:18
Jestem ciekawa Arashii czy ty coś lepszego byś wymysliła... A jak tak, to prosze bardzo wstaw to tutaj. Z checią pokomentujemy. A co do tego arta, jest bardzo dobry i doceniam cały trud i czas jaki musiałeś włożyć zeby go napisać

Jak dla mnie artykuł warty W.

Pozdro ]smiley
Ana14 dnia 07/12/2007 15:54
No nie wiem średno ciekawe. A ta Yasmina czemu tak dziwnie ubrana? Czy to po to żeby Harry zwrócił na nia większą uwagę czy coś? A może ty jesteś zboczony po twojej ostatnio opublikowanej części o Ginny utwierdzam się w przekonaniu że tak jest. Za tego art. masz PO, bo niektóre zdania tak dziwnie brzmią czasami nie wie się o co Ci chodzi!!
PanSmierci666 dnia 10/12/2007 18:12
Nie wiem o co wam chodzi w tych kłótniach ale ten art jest naprawde fajny i pewnie pracochłonny. Gostek sie postarał i wyszlo mu to niezle a inni, którzy nie wiedza jak sie takie cos pisze go krytkują... :-/ Podziwiem tego potteromaniaka - jest the best!
Szacuneczek
klaudusiaaa dnia 10/12/2007 20:55
Hmm....art trochę dziwny, ale się napracowałeś i za to Cię cenię. Podobało mi się zachowanie Malfoy'a w Wielkiej Sali xD Za art daję PO ;] Zdziwiło mnie to, że nikt nie zwrócił uwagi Yasminie na temat jej wyglądu xD A! i jeszcze bardzo dobrze przedstawiłeś zachowanie Harry'ego, jak zwykle nie zważając na konsekwencje poszedł za obcą osobą xD
_Cho_Chang_14_ dnia 15/12/2007 13:07
świetne, bardzo lubie twoje opowiadania głównie dlatego że są ciekawe i utrzymują wątek, a nie jak kiedyś czytałam pewne opowiadanie to z początku było o czymś a potem o całkiem czymś innym co się ani w jednym procenci nie wiązało z początkiem. Czekam na dalsze części.
martyskaknyp dnia 01/01/2008 19:20
Bardzo fajne, z reszta jak wszystkie twoje opowiadanka, pisz dalej smiley
Harry652 dnia 07/01/2008 22:33
"- Tego na razie nie <musisz> wiedzieć - ucięła. - No, ale skoro już <musisz> - z Ravenclawu."
Powtórzyło ci się "musisz". Poza tym ta wypowiedź jest bez sensu, bo przeczy sama sobie.

Poza tym parę drobnych błędów się nie liczy. Art bardzo fajny. Oczywiście W.smiley
Alex Madison dnia 31/01/2008 18:53
Art ciekawy. Moje oczko nie wykryło żadnych błędów ortograficznych, ale rzeczywiście niektóre zdania są dziwnie ułożone. Jednak fabuła mi się podoba, więc dam W.smiley
hermiona_granger_pc dnia 03/04/2008 16:12
ale się przestraszyłam... brrrrrr... będzie dalej? chyba, że już jest ale nie widziałam
Ginny_-_Weasley dnia 05/04/2008 22:30
art. mi się podoba.. daję PO
Smok_14 dnia 06/04/2008 11:48
całkiem, całkiem trochę chaotyczne
Agnieszka_Potter dnia 12/04/2008 11:35
Bardzo mi się podoba, ty po prostu masz talent! Jak inne FF czytałam to były strasznie denne! Daję W
kasienka0408 dnia 12/04/2008 19:31
Ależ ty masz pomysły... Podobało mi się. Tylko po co rozebrałeś Pansy? No i te "głupcze" itd. Lepsze idioto. Prawdziwsze. Ach, i "frasujmy". Ale tak to pięknie. Daję W smiley.
ginny_potter5 dnia 18/04/2008 23:06
naprawdę bardzo ciekawezaraz czytam następną część:smilewinkgrinsmileyczywiście W.smiley
liska07 dnia 06/05/2008 21:18
łoł ale ty masz talen daje W i oczywiście czekam na dalsze części
biala93 dnia 25/08/2008 15:47
U.. utalentowany jestes.!
gartuluje.!
Twoj ff bardzo mi sie spodobałsmiley
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze. -
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Wybitny Wybitny 69% [31 Głosów]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 20% [9 Głosów]
Zadowalający Zadowalający 7% [3 Głosów]
Nędzny Nędzny 2% [1 Głos]
Okropny Okropny 2% [1 Głos]
Logowanie
Login

Hasło

Zapamiętaj mnie



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Fleur13
(Prefekt Naczelny)
05/12/2008 18:14
heh XD mikolaj w tym roku mnie nie odwiedzi bbuuuu.. z a duzo rozrabialam smiley

speeader6666
(Uczeń Hogwartu)
05/12/2008 18:12
o to pewnie ja ^^

Fleur13
(Prefekt Naczelny)
05/12/2008 18:09
jESt witam wszystkie niegrzecznych ludzi ktorzy jutro dostana rozgesmiley

speeader6666
(Uczeń Hogwartu)
05/12/2008 18:09
ja jestem xDD

Namine
(Charłak)
05/12/2008 18:07
jest tu ktos w ogole? xD

Namine
(Charłak)
05/12/2008 18:07
hej

speeader6666
(Uczeń Hogwartu)
05/12/2008 18:00
Siema wszystkim smiley)


Archiwum
     
 

Copyright © 2006-2007 www.Harry-Potter.net.pl
Powered by PHP-Fusion, kasha theme by: sonar

Harry Potter - gra MMORPG
Tibia, Porady prawne, Kamień Filozoficzny, Komnata Tajemnic, Więzień Azkabanu, Czara Ognia, Harry Potter i Zakon Feniksa, Książe Półkrwi
Emma Watson - Hermiona Granger, Rupert Grint - Ron Weasley, Gary Oldman - Syriusz Black, Alan Rickman - Snape, Daniel Radcliffe - Harry Potter