Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Współpraca z Tactic Games
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Jak wyglądało życie Gauntów? Powstał film, który Wam to pokaże.
>> Czytaj Więcej

HPnet istnieje naprawdę

Kategoria: HPnet
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

Historia pod skórą z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Lód i zemsta

Tytuł: Lód i zemsta
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Walka pomiędzy dobrem a złem osiągnęła poziom kulminacyjny. W tym rozdziale ważą się losy całej l...
>> Czytaj Więcej

Remus Lupin

Tytuł: Remus Lupin
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Mój kolejny wiersz poświęcony wspaniałemu Lupinowi.
>> Czytaj Więcej

wilkołak III

Tytuł: wilkołak III
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Mój kolejny wiersz o Lupinie.
>> Czytaj Więcej

wilkołak II

Tytuł: wilkołak II
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Mój kolejny wiersz poświęcony Remusowi.
>> Czytaj Więcej

wilkołak

Tytuł: wilkołak
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Wiersz napisany z myślą o Remusie.
>> Czytaj Więcej

Niezaplanowana ...

Tytuł: Niezaplanowana randka
Gatunek: Humor
Autor: Prefix użytkownikaIsadoraDeWitch

Bal Bożonarodzeniowy z punktu widzenia profesora Snape'a.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 20

Tytuł: Rozdział 20
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Nie wiem, czy ktoś to jeszcze czyta, ale nie poddając się i brnę dalej w tą historię, tak nie wie...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 36
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 2 osoby
Prefix użytkownikaAnastazja Schubert (Pracownik departamentu)
Prefix użytkownikaMorfinGaunt (Wróg ciemnej strony)
Łącznie na portalu jest
48,495 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 303
Było: 16.01.2023 02:39:51
Napisanych artykułów: 1,094
Dodanych newsów: 10,547
Zdjęć w galerii: 21,477
Tematów na forum: 3,915
Postów na forum: 319,843
Komentarzy do materiałów: 222,504
Rozdanych pochwał: 3,327
Wlepionych ostrzeżeń: 4,168
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  RAVENCLAW!

Gryffindor
Punktów: 25
uczniów: 4191
Hufflepuff
Punktów: 45
uczniów: 3828
Ravenclaw
Punktów: 106
uczniów: 4492
Slytherin
Punktów: 0
uczniów: 4130

Ankieta
Nareszcie wakacje! Egzaminy końcowe za Tobą, możesz nareszcie porządnie wypocząć. Co robisz latem?

Przygotowuję się do poprawek egzaminów. Po co komu w ogóle ten OPCM, przecież Voldemorta już nie ma...
10% [4 głosy]

Wyleguję się na plaży. Niczego więcej mi nie trzeba, skoro mogę machnąć różdżką i w mgnieniu oka przywołać do siebie piwo kremowe, a woda w morzu jest przyjemnie ciepła.
23% [9 głosów]

Będę przenosić góry! Albo wdrapywać się na nie. No, chyba że na drodze stanie mi jakaś sklątka tylnowybuchowa. Ją trzeba będzie przenieść.
5% [2 głosy]

Zostaję w Hogwarcie. Nigdzie nie jest mi tak dobrze jak w zamku, a latem puste korytarze są najbardziej urokliwe.
13% [5 głosów]

Większość czasu spędzam na Pokątnej. Może i pokoje w Dziurawym Kotle nie są w najwyższym standardzie, ale za to Magiczne Dowcipy Weasleyów są pod ręką.
8% [3 głosy]

Spędzam czas na polu namiotowym. Na leśnej polanie urządziliśmy sobie z drużyną boisko do Quidditcha i szykujemy się do zawodów w kolejnym sezonie.
13% [5 głosów]

Nie ma to jak w domu. Nie robię nic konkretnego - czasem gonię gnomy po ogródku, innym razem tylko czytam książki.
28% [11 głosów]

Ogółem głosów: 39
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 12.07.22

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 06.01.2023 o godzinie 20:15 w Błonia
Slytherin[P]Parker Roy ostatnio widziano 06.01.2023 o godzinie 17:15 w Błonia
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 06.01.2023 o godzinie 17:04 w Błonia
Slytherin[P]Parker Roy ostatnio widziano 06.01.2023 o godzinie 16:29 w Błonia
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 06.01.2023 o godzinie 16:07 w Błonia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 26.12.2022 o godzinie 00:01 w Wielka Sala
[NZ] Dziki pyłek
Hogwart i Ludzie Lodu, dzieli je historia, ale łączy magia. Od dawna chciałam ich ze sobą połączyć i wreszcie się stało. Historia dziewczyny, która stawia czoło swojemu przeznaczeniu. Tak po prostu:)
Gatunek: Przygodowe
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 58442 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10], [11], [12], [13], [14], [15], [16], [17], [18], [19], [20], [21], [22].
Lód i zemsta
Walka pomiędzy dobrem a złem osiągnęła poziom kulminacyjny. W tym rozdziale ważą się losy całej ludzkości.

Rzuciła się z całym impetem na drzwi, za którymi zniknęli jej towarzysze. Uderzała pięściami, aż zdarła sobie z nich skórę, krzyczała, dopóki z jej ust nie zaczął wydostawać się jedynie cichy skrzek. Wreszcie osunęła się na ziemię, a jej ciałem wstrząsnął szloch. Miała już dość. Cała wola walki, nadzieja i siła ulotniły się, pozbawiając Villemo chęci do życia. Czuła się jak mała, bezbronna dziewczynka, samotna, bez cienia szans na przeżycie. Najgorsza była jednak niewiedza, co się stało z jej towarzyszami. Wyobrażała sobie, jak cienkie pnącza owijają się wokół ich ciał i zaciskają, aż do ostatniego tchnienia. Otarła łzy i oparła się o bramę, zapominając zupełnie, że może grozić jej śmiertelne niebezpieczeństwo. Westchnęła głęboko, zamknęła oczy, bo poczuła się totalnie wyczerpana.
- Jesteście tam? - szepnęła do drzwi, a po przedłużającej się ciszy odpowiedziała sama sobie:
- Jesteś sama. Całkowicie sama.

Czuła, że odpływa. Jej świadomość powędrowała do ciepłego salonu w Grastensholm. Tata nakrywał do stołu nucąc jakąś piosenkę, a mama wkładała kwiaty do pięknego, antycznego wazonu, który Villemo znalazła kiedyś na strychu, wśród zapomnianych rodowych pamiątek.
- Jaki wspaniały! Jak dobrze, że go znalazłaś, byłaby szkoda, gdyby przepadł - ucieszyła się mama, obracając w ręku porcelanowy przedmiot z wypukłym, roślinnym ornamentem.
- Faktycznie jest piękny, jak tylko go zobaczyłam pomyślałam, że ci się spodoba.
- Ciekawe do kogo należał, może nawet do któreś z czarownic naszego rodu.
Villemo zapatrzyła się w wazon i próbowała sobie wyobrazić, jak Sol lub Ingrid trzymają w nim kwiaty i jakoś jej to nie pasowało.
- Wątpię, by zawracały sobie głowę takimi pospolitymi przedmiotami.
Mama Villemo wodziła palcem po wzorze przypominającym dzikie pnącza.
- Myślę, że najwspanialsze w nich było właśnie to, że były takie ludzkie. Nie gardziły zwyczajnym życiem i tym, co się z nim wiązało. Potrafiły cieszyć się małymi rzeczami, a przynajmniej starały się, by żyć, chociaż namiastką normalności.
- Skąd to wiesz? - Zapytała Villemo, sceptycznie nastawiona do tej teorii.
Pani Gard zamyśliła się na chwilę.
- Też taka jesteś, wrażliwa na subtelne piękno, szukająca szczęścia w zwykłych sytuacjach i przedmiotach.
Villemo zaśmiała się dobrotliwie - Mamo, ale ja nie jestem czarownicą.
- Nie byłabym tego taka pewna, córeczko, nigdy nic nie wiadomo.

- To już koniec.
Villemo drgnęła, wyrwana ze wspomnień. Serce podskoczyło jej do gardła, słysząc znienawidzony, skrzekliwy głos. Wstała gwałtownie, aż zakręciło jej się w głowie i musiała oprzeć się o drzwi. Potrzebowała chwili, by mroczki przed oczami zniknęły, a to wystarczyło, by jakaś potworna siła uderzyła w nią niczym obuchem. Upadła kilka metrów dalej, uderzając kolanami w twardą, ubitą ziemię. Rozdarła przy tym rajstopy, a na ziemi zostawiła plamę krwi. Wbrew pozorom atak ten nie pozbawił Villemo sił. Wręcz przeciwnie, poczuła wzrastający w niej gniew i uderzenie adrenaliny.
- Ty tchórzu! Nie masz odwagi spojrzeć mi w twarz! Wykrzyknęła przed siebie, nie widząc nic oprócz mgły. Nie miała planu go prowokować, właściwie to nie miała pojęcia, co robić, wiedziała tylko tyle, że złość dodaje jej sił, których potrzebowała, by się bronić.

Podniosła się i stanęła wyprostowana, czekając na kolejny ruch Tengela Złego. Zacisnęła dłonie, skupiając się na energii, którą poczuła, a która ewidentnie kumulowała się w jej palcach.
- Jestem czarnownicą - powtarzała w myślach - pochodzę z Ludzi Lodu i nie potrzebuję żadnej różdżki. Moją mocą jest pierwotna siła pochodząca z natury.
Nie było to jedynie desperackie wmawianie sobie, że da radę. Czuła w sobie prawdziwy przypływ energii i uczepiła się niego, jako ostatniej nadziei.

Wokół wszystko stało się bardziej wyraziste, nabrało mocniejszych kontrastów, a dźwięki ostro wdzierały się w uszy. Dokładnie słyszała szuranie starych korzeni, kapanie wody ze zwisających skał, a nawet ciche rozmowy uczniów ponad sklepieniem komnaty. Spojrzała na swoje dłonie i zachwyciła się blaskiem, który z nich emanował oraz pełzającymi po przedramionach językami błękitnego ognia.

- Zaczynamy zabawę - odezwał się głos, a Villemo natychmiast skierowała uwagę w jego stronę. Otworzyła oczy ze zdziwienia, gdy zobaczyła stojącego na skalnej półce, kilka metrów nad ziemią mężczyznę. Był ubrany w futro z jakiegoś polarnego, puchatego stworzenia, przez co wydawał się groteskowo szeroki, przy dosyć niskim wzroście. Twarz miał niespotykanie piękną, prosty nos, zmysłowe usta, mocne szczęki i kości policzkowe. Czarne jak węgiel włosy opadały falami na ramiona oraz wysokie, gładkie czoło. Oczy, nieco skośne, z żółtymi tęczówkami, patrzyły lodowatym wzrokiem, spod gęstych, ciemnych rzęs. Villemo wyraźnie widziała każdy cal jego sylwetki i doskonale rozpoznawała charakterystyczne cechy nomadów. W żyłach Tengela Złego płynęła również krew japońskiego czarnoksiężnika, dlatego był nieco wyższy od przeciętnych mieszkańców tundry, ale wciąż niższy od Villemo. Dziewczyna nie zdziwiła się nagłą przemianą jej złego przodka, spodziewała się, że wraz z odzyskiwaniem sił, Tengel powróci do swojego dawnego wyglądu, a z kronik Ludzi Lodu wiedziała, że był on niegdyś niebywale przystojnym mężczyzną. Żałowała, że w parze z urodą, nie posiadał równie pięknej duszy.

Tengel odepchnął się od skały i zeskoczył z gracją na ziemię, rozpraszając mgłę, a trzepotanie jego zimowego płaszcza nieprzyjemnie drażniło wrażliwy słuch Villemo. Uniósł ręce i wypowiedział jakieś słowa, które dla Villemo były zupełnie nieznane. Spięła się, czekając na jakiś atak z jego strony, ale nic takiego się nie wydarzyło.
Zarejestrowała na skórze, że w komnacie gwałtownie spadła temperatura. Pomieszczenie wypełniło się mocnymi podmuchami powietrza, z zawieszonymi w nim kryształkami lodu, które skrzyły się złowrogim blaskiem. Były równie piękne co niebezpieczne, dokładnie jak ich stwórca. Zauważyła z ukłuciem w sercu, że wszystkie znajdujące się w komnacie korzenie zastygły w bezruchu, pokrywając się lodem. Villemo traktowała wszystkie rośliny, jak żywe stworzenia i wiedziała, że te prastare korzenie właśnie umierają. Z ust dziewczyny wydobywały się kłęby pary, za każdym razem, gdy wstrząśnięta, gwałtownie wydychała powietrze. Włosy, jeszcze przed chwilą mokre od potu, zamieniły się w sztywne, oszronione strąki. Villemo z ulgą zauważyła, że panujący mróz nie jest dla niej zbyt dotkliwy, domyślała się, że to dzięki energii, która rozchodziła się po jej ciele.

Przez kolejne kilka minut komnata przeistaczała się w skutą lodem jaskinię. Skały, sklepienie oraz podłoże, wszystko mieniło się mroźnym całunem, przytłaczało lodowymi formacjami, które tworzyły się pod wpływem wiatru.
Tengel zakończył zaklinanie, wyraźnie zadowolony z siebie.
- Niemal jak w domu - podsumował swoje dzieło, które miało dać mu namiastkę zimnego i wietrznego Taran-gai, jedynego miejsca, w którym czuł się prawdziwym władcą, niepokonanym i budzącym grozę wśród ludzi i zwierząt. Uśmiechnął się złowieszczo, błyszcząc białymi, pięknymi zębami i rozejrzał się niczym polujący sęp.
- Zapomniałem, że tu jesteś Dziki Pyłku - zwrócił siarkowe oczy w stronę Villemo. - Na czym skończyliśmy? Ach tak, miałem cię pożreć.

Dziewczyna drgnęła, wyrwana z podziwiania krajobrazu, który wokół niej powstał. Tengel z zawrotną prędkością zbliżył się do niej, sunąć kilka centymetrów nad ziemią, a jego piękną twarz wykrzywiła chęć mordu. Wyciągnął w jej kierunku ręce, którymi zgarnął lodowe powietrze, skumulował w postać twardej, zbitej kuli i cisnął w jej stronę z prędkością błyskawicy. Villemo jednak była przygotowana na cios i zanim śmiercionośny lód do niej doleciał, wykonała w powietrzu owalny ruch ręką, tworząc błękitną tarczę. Kula roztrzaskała się o jej drgającą powierzchnię na tysiące mieniących się drobinek, zasypując dziewczynę niczym konfetti. Wykorzystując kamuflaż z lodowego pyłu, zrobiła kilka kroków w tył i w bok. Tengel Zły zaskoczony odparciem ataku nie zauważył nowej pozycji dziewczyny, a ta wykorzystując przewagę, wystrzeliła ze swoich dłoni błękitne języki ognia, wprost w jego postać. Tengel był jednak szybszy, niż się spodziewała. W mgnieniu oka poderwał się w powietrze, tak że ogień musnął jedynie jego długi, futrzany płaszcz.
- Widzę, że znasz jakieś sztuczki, ale takie hokus-pokus nie robią na mnie wrażenia. - Tengel wylądował na skalnej półce, kilka metrów ponad głową Villemo, skąd miał idealny widok na całą komnatę.

Dziewczyna wiedziała, że blefuje, widziała w jego oczach zaskoczenie, kiedy wyczarowała tarczę ochronną. Tengel Zły od zawsze był kłamliwym, zadufanym w sobie i niezbyt inteligentnym padalcem. Nigdy nie zadał sobie trudu na poznawanie swoich przeciwników wierząc, że bez względu na wszystko jest najpotężniejszym czarnoksiężnikiem na świecie. Villemo postanowiła wykorzystać jego słabości, ale jeszcze nie miała pomysłu jak to zrobić. Obawiała się, że w tej komnacie nie ma szans na przeżycie, Tengel dyktował tu warunki, a więc musiała się stąd wydostać. Zerknęła na bramę, którą tu weszła, jednak była doszczętnie skuta lodem, bez szans na to, by chociażby drgnęła. Natomiast tunel prowadzący do lasu, którym przybyła tu z Arturem, stał otworem. Widziała, jak mocne prądy zimowego powietrza wydostają się przez niego na zewnątrz jaskini. To była jej szansa.

Tengel Zły zdawał się czytać w jej myślach.
- Myślisz, że mi uciekniesz? - zaśmiał się paskudnie, wywołując na skórze Villemo gęsią skórkę. - Zabawimy się troszkę.
Dziewczyna nie czekając na jego ruch, puściła się biegiem w stronę tunelu, co nie było proste na oblodzonej powierzchni. Tengel Zły ruchem ręki wyczarował tuż przed nią potężną lodową skałę, z którą niemal się zderzyła. Wyminęła ją, ale kolejna pojawiła się tak nagle, że wpadła na nią, uderzając głową. Upadła. Na kolanach ruszyła w innym kierunku, wstała i po kilku szybkich krokach ponownie została zablokowana przez lodowy stożek. Tengel Zły rechotał widząc, jak desperacko miota się pomiędzy labiryntem brył lodu, nie wiedząc już, w którym kierunku powinna się udać.

Villemo poślizgnęła się i upadła prosto na kość ogonową. Syknęła z bólu, który rozszedł się po kręgosłupie, ale nie wstała, czując się nieco bezpieczniej, osłonięta przez wyczarowane lodowe ściany. Nie miała już siły i musiała chociaż chwilę odpocząć. Jej wzrok przykuł podłużny przedmiot leżący tuż koło jej nogi. Serce podskoczyło jej do gardła, gdy zrozumiała, że to różdżka. Musiała wypaść Nevillowi lub Mcgonagall albo należała do Patricka, nie umiała rozpoznać. Momentalnie w jej głowie powstał plan ucieczki. Wciąż będąc na kolanach, przyglądała się, jak zimne powietrze kumulujące się tuż nad ziemią wędruje w jednym kierunku. Do wyjścia.

- Nie myśl, że cię nie widzę suko! Jesteś już martwa!
Irytacja Tengela Złego wynikała z tego, że nie był pewien, gdzie dziewczyna się znajduje. Widział w dole mnóstwo lodowych ścian, a w niemal każdym odbijała się postać Villemo, odwrócona do niego tyłem. Ona wyczuwała jego napięcie i to dodawało jej sił. Wiedziała, co musi zrobić, pamiętając jak Mcgonagall zaklęciem zniszczyła lodowy stożek, zanim została porwana przez dzikie pnącza.
Wciąż obserwując pęd powietrza, wstała, czując przeszywający ból w plecach.
Tengel Zły widział kilka jej postaci, jak celują różdżką w lodową ścianę, następnie usłyszał.
- Bombarda Maxima!

Ogromny huk wypełnił komnatę, kiedy jedna z brył eksplodowała, tworząc mieniący się obłok. Tengel Zły drgnął, ale nie zdążył zareagować, gdyż tuż po sobie zaczęły wybuchać kolejne lodowe ściany. - Bombarda Maxima! - Bombarda Maxima! Bombarda Maxima!
Villemo torowała sobie drogę do tunelu, raz po raz celując różdżką w kolejne przeszkody na swojej drodze. Komnatę po sufit wypełniła chmura lodu, ale dziewczyna, nisko pochylona, szła za pełzającym po ziemi powietrzem.
Tengel Zły latał ponad komnatą, próbując dojrzeć Villemo, ale na próżno. Spanikowany nie widział co zrobić, nie był przygotowany na taki obrót spraw. Oszołomiony zaklęciami i potwornym hałasem, dopiero po pewnej chwili wziął się w garść i za pomocą zaklęcia rozgonił mgłę na boki. Komnata ukazała mu się niemal w całej swojej rozciągłości, poraniona sterczącymi pozostałościami po lodowym labiryncie. Villemo jednak już nie było.

Szła tunelem, stąpając po zamarzniętych korzeniach, a lodowaty wiatr wiejący jej w plecy, nieco ułatwiał poruszanie się. Czuła się tak, jakby ktoś przetrącił jej kręgosłup, a ból zaczął promieniować do lewej nogi. Kuśtykając, weszła do lasu, który zupełnie nie wyglądał tak, jak go zapamiętała. Wszędzie było biało. Na ziemi zalegał kilkucentymetrowy śnieg, a wszystkie korzenie, które wchodziły do tunelu zamarły w bezruchu, skute lodem. Prastare drzewa, których grube konary sięgały kilkudziesięciu metrów wysokości, miały kolor alabastrowy, tak samo, jak ich łyse, przerzedzone korony. Villemo brodziła powoli w śniegu, czując jak ten wdziera się w jej liche półbuty. Otuliła się wątłą, postrzępioną peleryną i chuchając obłokami szła przed siebie, potykając się o skryte w białym puchu korzenie. Żal rozsadzał jej piersi, na widok tego pozbawionego życia lasu. Wiedziała, że od dawna Tengel Zły zatruwał go swoją mocą, zarażając złem, ale jednak był to żywy organizm, tak samo zaatakowany przez jej złego przodka, jak ona sama. Czuła na sobie chłodne podmuchy wydobywające się z tunelu i miała wrażenie, że przybrały na sile. Mroczne tchnienie docierało w las bardzo daleko, Villemo nie mogła dojrzeć końca tego lodowego królestwa. Czuła w powietrzu atmosferę śmierci, bólu i tęsknoty i była pewna, że te wibracje pochodzą od drzew. Była wyczulona na tego typu sygnały, szczególnie jeśli dotyczyły jakiś skrajnie intensywnych uczyć.
- Tak mi przykro - szeptała raz po raz. - To okropne co was spotkało.
Usłyszała ciche skrzypnięcia, jakby odpowiedź jakiegoś dogorywającego drzewa, w którym jeszcze życiodajne soki nie do końca zamarzły.

Stanęła i odwróciła się w stronę, z której przyszła. Nigdzie nie widziała swojego prześladowcy, a jednak czuła jego obecność, która unosiła się wraz z podmuchami mroźnego powietrza. Otarła łzy, które zamarzając szczypały ją w twarz.
- Muszę się ogrzać, inaczej zamarznę.
Skupiła się na wytworzeniu energii i bez problemu otoczyła siebie błękitnym, ciepłym ogniem. Ubranie momentalnie wyschło, a palce u stóp przyjemnie odtajały. Ogrzana, czuła że wracają jej siły, nawet ból w kręgosłupie niemal ustał. Im bardziej czuła się pewna siebie, tym więcej ciepła z siebie zaczęła wydzielać. Nawet śnieg wokół jej nóg zaczął topnieć, odsłaniając zbutwiałe, zgniłe podłoże. Villemo patrzyła na to z niedowierzaniem, a jej serce zaczęło napełniać się nadzieją. Czy da radę?

Przyłożyła dłonie do jednego z drzew i starała się wysłać w jego stronę całą swoją energię, napędzaną miłością do natury i do życia. Od końców palców dziewczyny rozchodziły się po konarze błękitne promienie, topiąc lód i wnikając przez korę głęboko do wnętrza drzewa. Już po chwili odtajało po samą koronę, która niczym z radości zaczęła się kołysać, zrzucając resztki zalegającego na niej śniegu.
- Niesamowite! Udało się!
Villemo napędzana powodzeniem swoich działań położyła dłonie na ziemi. Jej myśli ograniczyły się wyłącznie do uczuć takich jak miłość, ciepło, scalenie się z naturą. Czuła się jego częścią niczym pierworodne dziecko natury, stające się z nią jednością. Śnieg topniał w szalonym tempie, gdyż ciepło od ciała dziewczyny rozchodziło się we wszystkie strony, wspinając się po drzewach, które odzyskiwały swój dawny kolor. Villemo nadal czuła porywisty, mroźny wiatr wiejący od strony tunelu, ale nie miał już takiej siły przebicia, by skuwać lodem.

Nagle coś uderzyło ją w bok, odbiła się od jednego z drzew i upadła na mokrą ściółkę. Przez chwilę widziała jedynie mroczki przed oczami, następnie została uniesiona w powietrze i upadła kilka metrów dalej.
- Myślałaś, że mi uciekniesz szmato? - zasyczał Tengel Zły, chwycił ją za włosy i pociągnął pod ogromny, stary dąb.
- Tym razem nie będę się z tobą cackał. Nie mam już na to czasu.
Podszedł do niej, wykręcił jej ręce, zakleszczył nogi i wgryzł się w jej szyję niczym wampir. Villemo krzyknęła i zaczęła się wyrywać, ale uścisk jej złego przodka był niczym imadło. Czuła przeraźliwy ból, od którego pociemniało jej w oczach. Słyszała jak Tengel Zły obrzydliwie chłopce jej krew, mrucząc przy tym, jakby doznawał uniesienia. Oderwał się na chwilę od niej i spojrzał jej w oczy.
- Dam ci tę przyjemność i pozwolę ostatni raz spojrzeć na coś wspaniałego.
Na skutek utraty krwi Villemo ledwo go słyszała i widziała. Jak za mgłą majaczyły jej dwa, straszne, żółte punkciki. Przesiąknięte złem i nienawiścią spojrzenie. Ona jednak myślała tylko i wyłącznie o tym umierającym lesie, o przyjaciołach, których straciła oraz o całym świecie, który ucierpi przez Tengela Złego, bo ona zawiodła.
Ponownie wbił zęby w ranę na jej szyi, chcąc jak najwięcej wypić krwi, póki jeszcze żyła. Nie zauważył, że z ciała Villemo emanowało ciepło wprost do starego dębu, do którego była przyciśnięta. Nie zauważył również, że drzewo poruszyło swoją koroną, najpierw ociężale, a potem coraz gwałtowniej.

W pewnym momencie Tengel Zły został uniesiony w powietrze, a z jego gardła wydostał się piskliwy wrzask. Jedna z gałęzi owinęła się wokół jego tułowia i zanim zdążył cokolwiek powiedzieć lub ruszyć ręką, kilka innych zdołało unieruchomić mu kończyny i zakryć usta. Villemo osunęła się po pniu i na wpół leżąco patrzyła w górę na przerażające widowisko. W tym momencie cieszyła się, że jej wzrok odmawia posłuszeństwa i dostrzega jedynie plamy odcinające się na wciąż mroźnym krajobrazie.
Mnóstwo mniejszych i większych gałęzi owinęło się wokoło ciała Tengela. Te najmniejsze wpełzły do wszystkich możliwych otworów jego ciała, rozrywając go od środka, a większe ścisnęły, niczym wyrzynaną gąbkę. Nie trwało to dłużej niż kilka sekund, kiedy po nieprzyjemnym odgłosie miażdżonych kości, po gałęziach spłynęła jego krew, a z ciała Tengela Złego zostało niemal wyłącznie przesiąknięte krwią futro. Las dokonał straszliwej zemsty a Tengel Zły zakończył swój żywot.


Komentarze
avatar
Prefix użytkownikaAnastazja Schubert  dnia 25.01.2023 13:06
Nareszcie udało mi się przeczytać, choć nie zajęło to tak długo jak poprzednich dwóch rozdziałów, co do których nie zorientowałam się, że się pojawiły.
Jestem pod wrażeniem jak Villemo w takiej sytuacji znalazła w sobie siłę do tego, żeby myśleć dobrze, żeby uwalniać z siebie miłość i pozytywne uczucia. Może też jestem trochę zdziwiona, ale czy akurat takie rzeczy powinny mi się wydawać nierealistyczne w opowieści, która cała dzieje się w magicznym świecie? jezyk Za to już po chwili to, co wydawało mi się średnio możliwe, stało się najważniejszym elementem, dzięki któremu udało się walczyć z Tanglem Złym. Brałam pod uwagę, że być może nie Villemo sobie z nim da radę, chociaż gdy zniknęli pozostali bohaterowie trochę ten scenariusz się skomplikował. W mojej głowie wciąż mogli wpaść tam znienacka i go powalić, takiego obrotu sprawy jednak w ogóle się nie spodziewałam i bardzo mi się podoba.
Domyślam się, że to ostatni lub przedostatni rozdział, teraz więc już tylko czekam na domknięcie opowieści :)
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Pomocnik Filcha
02.02.2023 13:20
Hej, hej, hej! Eyebrows

Wzór do naśladowania
02.02.2023 07:08
Anastazja Schubert, zorza to i w na północy Polski bywa. Chociaż pewnie Islandia ma ją lepiej widoczną.

Potęga Krwistego Steka!
01.02.2023 13:47
Duszek

Świetny czarodziej
01.02.2023 11:02
O kurnia, o jeden dzień spóźniłam się z licytacją... Trzeba tu wchodzić częściej :(

Pan Śmierci
01.02.2023 08:09
Islandia też musi być piękna Serce

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Alette

Avatar

Posiada 59641 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 57119 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47239 punktów.

4) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 44595 punktów.

5) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43981 punktów.

6) Prefix użytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 42671 punktów.

8) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 38409 punktów.

9) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36651 punktów.

10) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 34144 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2023 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 1.78