Meritas Expante - Rozdział 4 - Fan Fiction

Harry Potter

Ostatnie Artykuły
Nawigacja
Ankieta
Które z opowiadań z "Baśni Barda Beedle'a" spodobało wam się najbardziej?

"Czarodziej i skaczący garnek"

"Fontanna Szczęśliwego Losu"

"Włochate serce czarodzieja"

"Czara Mara i jej gdaczący pieniek"

"Opowieść o trzech braciach"

Musisz się zalogować, żeby móc głosować w tej Ankiecie.

Meritas Expante - Rozdział 4

Rozdział 4


Nocny przybysz



Była godzina pierwsza w nocy...Carl leżał nieruchomo na niepościelonym łóżku w swoim domu. W małej kamienicy, która należała ongiś do jego zmarłej rodziny, mieszkał obecnie sam. Mimo, że budynek urządzony był dosyć przytulnie, Oreski nigdy nie pałał do tego miejsca jakąś szczególną sympatią. Kiedy chodził po swoim mieszkaniu miał wrażenie, że nigdy nie stanie się takie, jakie było przed śmiercią jego rodziny. Próbował o tym zapomnieć, jednak w chwilach kiedy był sam i nie miał żadnego zajęcia, przytłaczające myśli wracały. Nie wiedział czemu, jednak nie umiał ich powstrzymać. Przed oczami pojawiała się często jego młodsza siostra, Izabella, która zginęła spadając z miotły na boisku. Kiedy jego matka dowiedziała się o tym wypadku, zasłabła. Jej stan pogorszył się drastycznie, a Carl jako najstarszy z rodzeństwa czuł obowiązek opiekowania się swoją rodziną. Brat wyprowadził się z domu gdy skończył 17 lat, pod pretekstem studiowania i poznawania świata, jednak Oreski wiedział, że nie było to prawdą. Edward, bo tak miał na imię, wyruszył studiować czarną magię i zgłębiać naukę ważenia śmiercionośnych eliksirów. Za każdym razem, kiedy Carl wracał wspomnieniami do wydarzeń z dzieciństwa, z trudnością powstrzymywał łzy. Kilkanaście lat po wypadku Izabelli, umiera mama Oreskiego, w małej kamieniczce, na ulicy Beryndii Evan. Carl czuł ogromną pustkę po śmierci ukochanej matki, ojciec przeżył to o wiele bardziej. Zamknął się w sobie i zaczął pić. Wiele razy jego syn próbował wyciągnąć go z depresji, jednak nieskutecznie. Pewnego słonecznego lata, Carl znajduje martwego ojca w piwnicy. Medycy stwierdzili, że zgon został wywołany nadużyciem alkoholu. To był ogromny wstrząs dla Oreskiego. Cała jego rodzina, nie licząc brata który zerwał z nim kontakty, umarła. Został sam jak palec, czuł, że nad tym domem unosi się widmo śmierci. Mimo że nie chciał sprzedać domu, jedynej pamiątki po tych, których kochał, nienawidził spędzania w nim czasu.
Oreski został aurorem w wieku 27 lat, po wielu ćwiczeniach i przygotowaniach, udało mu się zacząć pracować i robić to, na co zawsze miał ochotę. W Ministerstwie Magii miał wielu przyjaciół, którzy często towarzyszyli mu w podróżach. Tylko praca trzymała go przy życiu, nie miał nikogo, był sam...

- Ehh, jesteś żałosny! - powiedział głośno sam do siebie Carl.

Wstał z łóżka i poszedł do łazienki wziąć prysznic. Kiedy był na miejscu, popatrzył w lustro. Zobaczył 32-letniego człowieka z twarzą młodą, jednak wyraźnie zmęczoną. Jego piwne oczy, niegdyś wesołe, teraz emanowały ogromnym smutkiem, który znajdował się w sercu Oreskiego. W odbiciu lustra zobaczył jednak coś, co sprawiło że znieruchomiał. Carl ujrzał wysokiego mężczyznę, z wyciągniętą różdżką w dłoni. Instynktownie odskoczył w bok, co okazało się być dobrym rozwiązaniem, gdyż sekundę później zaklęcie niewybaczalne trafiło lustro, które rozprysło się na wiele kawałków. Jako że 5-letnie doświadczenie nauczyło go mieć zawszę różdżkę przy sobie, nie czuł się bezbronny. Momentalnie znalazł różdżkę w swoim ubraniu i jednym niewerbalnym zaklęciem zgasił lampę oświetlającą łazienkę. Wiedział, że gdyby wypowiedział na głos formułkę zaklęcia, wróg domyślił by się, gdzie przebywa. Postanowił milczeć i przyczajony koło wanny czekał... Największym błędem jego ojca było nie przykładanie wagi do zaklęć chroniących dom. Mimo że na zwykłych czarodziei te zaklęcia wystarczyły, w przypadkach takich jak ten, to nie pomagało. Przeciwnik szybkim ruchem różdżki zapalił znów światło w łazience. Carla już w niej nie było...
Oreski pędził długim korytarzem w kierunków schodów. Kilka zielonych zaklęć przeleciało mu nad głową, a on instynktownie przyśpieszył. Odwrócił się:

- Expeliarmus! - czerwone światło pomknęło w kierunku przeciwnika. Ten zwinnie odbił atak.

- Avada Kedavra! - odpowiedział.

Jego zaklęcie mineło aurora o zaledwie kilkanaście centymetrów, zapalając szafę koło której Oreski właśnie przebiegał. Dotarł do schodów, starając się szybko po nich zejść, zanim przeciwnik go dogoni. Cudem uniknął serii klątw, które pomknęły do niego z góry. Jedna z nich musnęła go w ramię, które zaczęło krwawić. Nie dał się jednak pokonać bólowi, był już blisko wyjścia. Kiedy wychodził, rzucił kilka zaklęć w prześladowcę i deportował się za miasto. Nie miał pojęcia o co w tym wszystkim chodzi. Co do cholery robił jakiś człowiek w środku nocy i czemu próbował go zabić?! W prawdzie Carl wiedział, że podpadł wielu osobom, jednak jeszcze nigdy nie spotkał się z podobnym incydentem. Nie mógł teraz wrócić do swojego domu. Mężczyzna, który przed kilkoma minutami go zaatakował, na pewno siedzi w jego mieszkaniu i szuka jakiś obiecujących informacji.
Siedział w lesie oparty o pień spróchniałego drzewa. Nie miał pojęcia, gdzie może się teraz udać.
Nagle ogarnęło go dziwne przeczucie, że Darius też może być w niebezpieczeństwie. Zerwał się na równe nogi i chwilę później stał przed domem swojego kolegi. Patrzył na jeden z dziwniejszych domów jakie widział w życiu i za każdym razem kiedy tu przychodził, zaskakiwało go równie tak samo. Z daleka mieszkanie Mac'Labena przypominało wazon, ściany z góry były bardzo wąskie, u dołu zaś szerokie. W promieniu kilkudziesięciu metrów
nie było żadnego innego domu. To, co najbardziej dziwiło Carla był fakt, że na zewnątrz wydawało się, iż budynek nie posiada żadnych okien. Jednak kiedy wszedł rok temu do chaty Dariusa, zobaczył w całym domu okna które dumnie przepuszczały promienie słoneczne, oświetlając pięknie urządzone pokoje. Teraz jednak Oreski miał ważniejsze sprawy na głowie, niż podziwiać tą niewątpliwie ciekawą konstrukcję budynku. Otworzył z impetem drzwi, stwierdzając z niepokojem, że nie były one zamknięte na klucz. Zdenerwowany wyjął różdżkę i rzucił na siebie zaklęcie kameleona. Lodowaty płyn spłynął po jego ciele sprawiając, że Oreski mógł się teraz upodobnić do otoczenia, stając się o wiele mniej widoczny dla innych.
Powoli przemierzał korytarze domu, który z zewnątrz wydawał się o wiele mniejszy. Teraz Carl wiedział, że to nie prawda. Kiedy szedł tak korytarzem poczuł rękę na swoim ramieniu. Już miał rzucić zaklęcie, kiedy ktoś szepnął mu do ucha:

- Cicho, to ja Darius. Jak się odezwiesz to on nas usłyszy. Jest na piętrze.

Carl dostał gęsiej skórki. Przeraził go wystraszony głos Mac'Labena, którego znał z ogromnego spokoju.
Już miał się ruszyć, kiedy usłyszał skrzypienie na schodach. Cofnęli się kilka kroków i ciemność zatopiła ich sylwetki. Oreski bał się, że tajemniczy mężczyzna którego widział już raz w domu, usłyszy jego serce, które teraz biło jak oszalałe. Mimo, że był aurorem od kilku lat, nigdy nie umiał pohamować emocji w podobnych sytuacjach. Wiedział, że Darius jest o wiele spokojniejszy, co go zresztą bardzo nie dziwiło, miał w końcu więcej doświadczenia. Usłyszeli jak ktoś powoli schodzi ze schodów. Dźwięki ucichły.

- Nasłuchuje - pomyślał Carl.

Nagle usłyszeli szelest płaszczu tuż koło nich. Serce skoczyło Oreskiemu do gardła. Człowiek z różdżką stał kilka centymetrów od nich, skierowany w stronę pokoju, znajdującego się naprzeciwko nich. Chwilę później doszedł do nich dźwięk otwieranych drzwi i głośny trzask.
Zostali sami...

***


Po kilku minutach Carl i Darius poszli do piwnicy. Zaryglowali drzwi i zeszli po schodach do małego, wilgotnego pomieszczenia. Zapalili świece, znajdujące się na starym, brudnym stole, a następnie usiedli w fotelach. Mac'Laben jednym szybkim ruchem przywołał do siebie dwa piwa kremowe i podał jedno swojemu koledze. Carl przyjął w milczeniu napój i wpatrywał się w Dariusa.

- Kim był ten facet? - spytał wreszcie cicho.
- Nie wiem, ale raczej nie przyszedł do nas napić się herbatki - odpowiedział Mac'Laben z ledwo widocznym uśmieszkiem.

Carl upił trochę kremowego piwa i zaczął rozmyślać o człowieku, który bez wątpienia chciał ich dwóch zabić.

- Musimy poinformować Ministerstwo - odrzekł Oreski do swojego kolegi.

Darius popatrzył na niego wesołym wzrokiem. Upił łyk z butelki kremowego piwa i odpowiedział:

- Oczywiście, ale chyba musimy poczekać do rana, prawda? Nie sądzę, żebyśmy kogoś zastali o tej porze w Ministerstwie. - powiedział i wstał,
rozprostowując ciało.

Ziewnął głośno i poszedł położyć się na niewielkim łóżku.

- Wybacz mój przyjacielu, ale muszę się odrobinę zdrzemnąć. To wszystko co się dziś wydarzyło... jestem wyczerpany... Jeśli też czujesz się zmęczony, drugie łóżko jest na przeciwko drzwi.

Mac'Laben położył się wygodnie i już po kilku minutach słychać było głośne chrapanie. Jednak Carl nie mógł zasnąć, przez chwilę wydawało mu się, że słyszy jak ktoś chodzi cicho po domu, jednak uznał, że to wyobraźnia płata mu figla. Przekręcił się na bok.
Po godzinie leżenia na łóżku, auror dał za wygraną i pogrążył się w głębokim śnie.
Oreskiemu śnił się wielki dom. Podobny do jego kamienicy...



***



- Jak idzie namierzanie obiektu? - w okrągłym, małym pomieszczeniu rozległ się ochrypły, niski głos.

Czarodziej, który właśnie przemówił, stał tyłem do zamaskowanego człowieka. Wpatrywał się przez okno, z którego leniwie sączyły się promienie księżyca. W pokoju nie znajdowało się nic, prócz 2 krzeseł i wielkiego okna.

- Świetnie, mój panie... w ciągu kilku dni planuję unieszkodliwić obiekt... przepraszam za zwłokę, miałem wcześniej małe probl...
- Nic się nie stało. Jeżeli jesteś już blisko celu, ten mały incydent możemy puścić w niepamięć. - przerwał mu mały czarodziej, nadal stojąc do niego tyłem.
- Ohh, dziękuje mistrzu... czy... czy mogę już iść? - zamaskowany człowiek spytał się z nutką strachu w głosie.

Księżyc zaszył się w chmurach. Czarodziej postanowił się odwrócić i odpowiedział:

- Jednak... czy jesteś pewny że mu podołasz? Dowiedziałem się, że obiekt posiada niespotykaną siłę.

Jego czujne oczy omiotły postać zatopioną w mroku.

- ... mistrzu, pozwolisz mi nie odpowiedzieć na to pytanie... otóż jestem pewny, że obiekt będzie miał naprawdę spore trudności, jeśli rzeczywiście posiada te niespotykane moce... jeśli jest w ogóle posiada...
- Taaak... wierzę w ciebie, nie zawiedź mnie!

Starszy człowiek ponownie odwrócił się w kierunku wychodzącego zza chmur księżyca, i skinieniem ręki dał pozwolenie odejścia.
Zamaskowany czarodziej klęknął.

- Dziękuje panie, idę rozpocząć przygotowania do mojej misji....

Powiedziawszy to, mężczyzna wstał i wyszedł, zostawiając postać samą...
Meritas Expante - Rozdział 4
DragonWings 14/10/2007 20:45
Czytano 2513 razy
Liczba komentarzy - 28
ewela12-94 dnia 14/10/2007 22:15
ŻE TEŻ CI SIĘ CHCIAŁO PISAĆ TYLE OHOHOO !!!!!!!!!!!! WIĘC ZA TO W!! SORKI ŻE NIE NAPISAŁAM W JEDNYM KOMCIU ALE JAKOŚ TAK POMYŚLAŁAM ,ZAPISAŁAM,DODAŁAM I PÓŻNIEJ POMYŚLALAM ŻE CHCE JESZCZE COŚ DOPISAĆ WIĘC smileyNAPISAŁAM smileysmileysmileysmiley
majuneczka77 dnia 14/10/2007 22:16
Eee..? Kiepsko..;/ Tamta część też nie była idealna, ale ta to już konkretna lipa..;/ Akcja w ogóle nie rozkręcona, jakieś śmieszne powtórzenia, lipaa..;/ Postaraj się bardziej na drugi raz..smiley Pzd..smiley
areczek38 dnia 15/10/2007 14:18
W przypadku czarodzieji zamknięcie drzwi na klucz zbyt dużo nie da:/, a poza tym większych błędów nie wychwyciłem, tylko w tym rozdziale jak dla mnie było trochę za mało akcji, daję P i czekam na kolejne części, stać cię na więcejsmiley
DragonWings dnia 15/10/2007 14:49
Pewnie, to był taki przerywnik a akcji =]
majuneczka: tak mi przykto smiley oczywiście, zmobilizowałaś mnie do dalszej pracy ;]
Narix dnia 15/10/2007 16:08
Dla mnie nie bylo takie długie. Zobczylem 1 niedociagniecie :

"[...]jeśli rzeczywiście posiada te niespotykane moce... jeśli jest w ogóle posiada...[...]" Troche bezsesu.

No ale i tak jest to dobry art... Daje P
bo ten rozdzial stal sie ... troche nudny.
HermionaBlack dnia 15/10/2007 19:26
<brawo> oczywiscie kolejny swietny rozdzial smiley masz talent smiley Jedynie opis sytuacji Carla w przeszlosci byl troche taki pogmatwany... czasami mialam wrazenie,jakbym czytala streszczenie szkolnej lektury. Zdania typu : "Kilkanaście lat po wypadku Izabelli, umiera mama Oreskiego" albo "Carl znajduje martwego ojca w piwnicy" no i to mieszanie czasu przeszlego z terazniejszym...
ale to czesto sie myli smiley wie mpo sobie smiley
a wiec pomijajac te male usterki smiley daje Po. smiley
i ooooczywiscie czekam na rozdzial 5 smiley
barry t dnia 15/10/2007 20:26
Dla mnie to za długie ale i tak nie czytałem pierwszych rozdziałów. Za samą chęć napisania tak długiego tekstu daję W
hermiona_xp dnia 15/10/2007 22:49
JEst spoko tylko ciutko za dlugie
Jak Ci sie chcialo tak duzo pisac?
Podziwaim Cie
Daje PO
fanclub dnia 16/10/2007 15:55
Więc...Jak na jedną część to rzeczywiście trochę za długie...Bo 3,5 strony w Wordzie to lekka przesada...Ale ma to też zalety...No bo chyba każdy z nas by chciał aby Harry Potter byl jak najdłuższysmiley
Muszę przyznać także że te Fan Fiction podoba mi się najbardziej z tych co przeczytałam na stronie.Masz świetny styl, piszesz poprawnie...Czego chcieć więcej?smileyDaję zasłużone WsmileyPozdrawiam i życze dalszych sukcesów:*
areczek38 dnia 18/10/2007 15:36
Hej FANCLUB zdania nigdy nie zaczyna się od WIĘC zawsze to słyszę na polskim:-(
jaczula dnia 18/10/2007 16:46
Masz talent, choć błędów nie unikasz. No cóż, człowiek jest tylko człowiekiem, każdy ma prawo do pomyłek. Na ogół nie lubię fanfiction, ale twoja praca mnie zainteresowała. Nie mówię od razu, że jesteś wielkim pisarzem mi zasługujesz na Nobla, ale twoja opowieść wciąga i potrafisz zrobić klimat.
DragonWings dnia 18/10/2007 19:35
jaczula: fenks XD! Areczek:

Więc od więc się nie zaczyna ;] Więc niech nikt tak nie robi, po co ma się chłopak denerwować ;]
Mela 95 dnia 19/10/2007 20:19
Bardzo ciekawe.Kiedy następna część????smiley
chochang1995 dnia 20/10/2007 15:53
trochę nudne, nic się nie dzieje ale za dobre chęci dam ci PO
tala19 dnia 20/10/2007 18:49
Jak dla mnie art nie był wcale nudny. No... to, że akcja nie była bardzo rozkręcona i w ogóle, to wiadomo, ale czasem coś takiego się przydajesmiley
Mnie bardzo sie podobało i oczywiście czekam na następną część!! smiley
DragonWings dnia 21/10/2007 02:01
Co do narzekań o brak akcji: nigdy nie będzie tak, że wszystkie rozdziały będą po brzegi wypełnione akcją i Bóg jeden wie czym. Poczekajcie, czytajcie uważnie, a potem zobaczycie ;]
A że brak akcji to jesteście w błędzie. Zawsze jakaś akcja jest =D!
stiffler dnia 23/10/2007 22:23
super smiley wciągnęło mnie smiley daję W, ale pod warunkiem że będzie tego więcej smiley
kajah1 dnia 28/10/2007 08:20
Ale ekstra, mormalnie super, chcem tego więcej... smiley smiley. Akcja jest super...!!! smiley Dam W
Ginny150 dnia 16/11/2007 17:21
Podoba mi sie jak zwykle smiley Masz talent daje W smiley
Daktrian dnia 24/11/2007 13:50
Jak zwykle supersmiley W!!!!!!1
Royal dnia 09/01/2008 17:12
Fajny artykół podobał mi się..
daje P =)
Mateusz Dumbledore dnia 15/01/2008 20:50
Bardzo fajny art. Jak na razie najlepsza część.
Dużo ciekawych rzeczy się działo.
Lucio dnia 24/01/2008 18:04
Świetnie to zaplanowałeś- teraz chwila grozy, narastają emocje etc. Naprawdę super! [w]
Lecę do kolejnej części.
Diana_Di dnia 27/02/2008 21:24
Robi się coraz ciekawiej. Lece czytać dalej smiley
ellena dnia 27/03/2008 17:58
idzie w dobrym kierunku, dobrze, że chciałeś czytelnikowi nakreślić trochę przeszłość Carla, ale to narazie dość słaby punkt moim zdaniem, zbyt dużo info na raz, zbyt skrótowo i schematycznie, no ale to poniekąd narzuca forma, nie ma tyle miejsca, co w książce ;p daję PO
Black_Luna dnia 02/04/2008 17:41
Niby niezłe, ale jednak... Sama nie wiem, po prostu lekki niedosyt
karena dnia 11/12/2008 18:51
nie najgorsze
ale mogło być lepiej
kajolka dnia 14/12/2008 15:38
Czuję lekki niedosyt po przeczytaniu tej części, ale niech będzie...każdemu pomysły mogą się skończyć. Zanudziłeś mnie tą historią Carla. Daję P.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze. -
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Wybitny Wybitny 46% [12 Głosów]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 46% [12 Głosów]
Zadowalający Zadowalający 0% [Żadnych głosów]
Nędzny Nędzny 4% [1 Głos]
Okropny Okropny 4% [1 Głos]
Logowanie
Login

Hasło

Zapamiętaj mnie



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Fler12
(Skrzat Domowy)
08/01/2009 21:49
co robicie?

Syriusz Potter Black
(Mugol)
08/01/2009 21:20
siema

E-Vaire
(Ruthless Vampire)
08/01/2009 21:12
Emjot, albo nie dotarl albo zostal odrzucony ;p Ale jesli to drugie to powinienes otrzymac pw ^.-

E-Vaire
(Ruthless Vampire)
08/01/2009 21:08
Coz, chyba nie bezpodstawnie ci komentarze usunieto, nawet w ostatnich 10-ciu widac tekst: "Superr"

Rogogon Wengierski
(Spamer)
08/01/2009 21:00
Ja jak jeszcze tu wchodzilem mialem jakies 2000 postow i teraz jestem spamerem wiec sie nie dziwxD

Fler12
(Skrzat Domowy)
08/01/2009 20:53
czesc

Emjot
(Prefekt Naczelny)
08/01/2009 20:52
E-Vaire, mam pytanie. Czy moj art dotarl do was??


Archiwum
     
 

Copyright © 2006-2007 www.Harry-Potter.net.pl
Powered by PHP-Fusion, kasha theme by: sonar

Harry Potter - gra MMORPG
Tibia, Porady prawne, Kamień Filozoficzny, Komnata Tajemnic, Więzień Azkabanu, Czara Ognia, Harry Potter i Zakon Feniksa, Książe Półkrwi
Emma Watson - Hermiona Granger, Rupert Grint - Ron Weasley, Gary Oldman - Syriusz Black, Alan Rickman - Snape, Daniel Radcliffe - Harry Potter