Meritas Expante - Rozdział 5 - Fan Fiction

Harry Potter

Ostatnie Artykuły
Nawigacja
Ankieta
Które z opowiadań z "Baśni Barda Beedle'a" spodobało wam się najbardziej?

"Czarodziej i skaczący garnek"

"Fontanna Szczęśliwego Losu"

"Włochate serce czarodzieja"

"Czara Mara i jej gdaczący pieniek"

"Opowieść o trzech braciach"

Musisz się zalogować, żeby móc głosować w tej Ankiecie.

Meritas Expante - Rozdział 5

Rozdział 5


Ukryci w cieniu




Przed kwaterą główną Bractwa rozciągała się pustka. Spękana ziemia w okolicy budynku i pochmurne niebo, unoszące się nad tą budowlą, napawało grozą każdego, kto zapuszczał się w te tereny.
Członkowie Bractwa, Iluminatorzy, zabezpieczyli teren przed zaawansowanymi czarami szpiegującymi oraz mugolami. Każdy niemagiczny osobnik, lub czarodziej, w którym przeważała krew mugolska, ginął po przekroczeniu magicznej bariery, otaczającej budynek. Kwatera Bractwa wyglądem przypominała mały mugolski blok. Ze względu bezpieczeństwa, budowla nie posiadała żadnych okien.
Jedyne, co odróżniało siedzibę Iluminatorów od skały, były masywne drzwi, przy których stało dwóch czarodziei w czarnych szatach. Mieli oni na głowie zarzucone kaptury, które zakrywały im twarz, jednak oni doskonale widzieli otoczenie. Zawsze uzbrojeni byli w różdżki, i dzięki potężnej czarnej magii rzuconej na nich, nie musieli zasypiać. Strażnicy nie wiedzieli jednak, że brak potrzeby snu sprawia, że powoli niszczą swoje ciała od środka...
Jeden z Iluminatorów, Claver, szedł właśnie w kierunku Kwatery Głównej. Jego długa, czarna szata powiewała na wietrze, a on sam nie był w najlepszym humorze. Ostatnio prawie zawiódł i nie wykonał powierzonej mu misji. Jako że jego autorytet w Bractwie był dosyć wysoki, nie mógł sobie pozwolić na zawalenie tak ważnego zadania. Przeszedł bez problemu przez niewidzialną barierę i ruszył w kierunku strażników.
- Różdżkę proszę - powiedział twardo strażnik z lewej strony Clavera.
Iluminator podał mu różdżkę. Zawsze denerwowała go ta nudna procedura, jednak wiedział, że to z powodu podniesienia bezpieczeństwa, które nastąpiło po próbie włamania się do Bractwa. Na każdą wzmiankę o tym wydarzeniu, zawsze wybuchał głośnym śmiechem. Nikt o zdrowych zmysłach, nie będący członkiem stowarzyszenia, nie ośmieliłby wtargnąć do Kwatery.
- Jednak są na świecie idioci - pomyślał i uśmiechnął się.
Kilka chwil później oddali mu różdżkę i pozwolili przejść.
Claver otworzył potężne drzwi i wszedł do środka. Za pierwszym razem, kiedy zwerbowany do szeregów jednej z najbardziej niebezpiecznych organizacji, wnętrze Kwatery Głównej Bractwa, wywarło na nim ogromne wrażenie.
Ściany budynku były wykonane z bardzo dobrego jakościowego ciemnego drewna, a podłoga pokryta czarną matą. Tym, co sprawiło że kiedyś Claver przecierał oczy ze zdumienia, była konstrukcja wnętrza. W środku, budynek przypominał wielką wieżę ze schodami, które ciągnęły się od lochów, po najwyżej położone biura Iluminatorów. Każde wejście do danego biura, było przylepione do owalnej ściany, jednak gdy ktoś chciał wejść lub wyjść przez drzwi, automatycznie schodki układały się w drogę. Do tego Wieża, jak mieli zwyczaj zwać ją Iluminatorzy, nieustannie obracała się sprawiając, że nowym członkom (od 10 lat nie przyjęto nikogo nowego, spowodowane zbyt dużym niebezpieczeństwem), robiło się słabo. Nie inaczej było z nim, jednak on przetrzymał to, i nie skończył w toalecie. Claver potępiał politykę Bractwa, uważał że robi z siebie drugie Ministerstwo Magii, że Iluminatorów powinno być mniej, a nie tylu, że istniała możliwość posiadania wtyki z Ministerstwa.
Jednak musiał się z tym pogodzić i tak jak zawsze iść do swojego biura, mieszczącego się na parterze (za co dziękował Bogu, nienawidził chodzić po tych przeklętych schodach).
W Bractwie jak zawsze było cicho. Mimo że członków było około trzydziestu, nigdy w Kwaterze nie panował hałas. Rzadko można było spotkać kogoś na korytarzu, większość wykonywała misje, lub odpoczywała w swoich pokojach.
- Witaj! - powiedział pogodnie jakiś Iluminator trzymający w ręce grubą książkę.
Claver omiótł go chłodnym spojrzeniem. I udał się do swojego pokoju.
Pomieszczenie było urządzone bardzo skromnie. Na całe wnętrze składała się stara szafa, biurko i łóżko. Iluminator rzadko przebywał w tym
miejscu, dlatego nie przywiązywał szczególnej wagi do wystroju swojej posiadłości. Usiadł na krześle i przymknął oczy.
Nie dane mu było odpocząć dłużej niż kilka sekund. Drzwi otworzyły się cicho i do pokoju wszedł wysoki czarodziej z kapturem na głowie.
Zaskoczony Claver wstał i podszedł do jednego z Iluminatorów. Ten wręczył mu zwitek papieru mówiąc:
- Mistrz przed chwilą poinformował nas o zmianie planu. Twoim najwyższym priorytetem jest teraz wykonanie misji którą ON ci zlecił.
To, co jest na tym zwoju, widoczne jest tylko dla twojej osoby. Nie wiem, o co chodzi, jednak lepiej robić to, co każe. - mężczyzna wyszedł, zostawiając Iluminatora samego, z karteczką w ręku.
Kiedy Claver doszedł do siebie po tej nagłej wizycie, nie miał pojęcia, co takiego mogło się wydarzyć, by zostawić na razie swoją misję.
Rozwinął rulonik i przeczytał jego zawartość. Nie wiedział co to miało znaczyć, jednak nie śmiał sprzeciwić się swojemu panu. Założył swój płaszcz, upewnił się że ma różdżkę i opuścił swój pokój...

Na karteczce, pochyłym pismem było napisane:

"Zabij Carla Oreskiego i Dariusa Mac'Labena."


***


Matius Tor szedł jedną z pustych Londyńskich ulic. Zmierzał na ulicę Pokątną, by porozmawiać z pewnym człowiekiem, który mógłby mu pomóc.
Nie zastanawiając się długo, wszedł cicho do Dziurawego Kotła. Oszołomił zaskoczonego barmana i poszedł dalej. Miał szczęście, że nie było nikogo innego w knajpie... nie był pewny, czy powstrzymałby się od zamordowania kilku osób więcej. Uwielbiał patrzeć na ich przerażone twarze i słuchać błagania o litość. Jednak musiał spotkać się z osobą, która może mu niewątpliwie bardzo pomóc, więc szybko stanął przed ścianą odgradzającą świat mugoli, od Ulicy Pokątnej.
- Która to już była ta cholerna cegła... zapomniałem, dawno tutaj nie byłem... - powiedział cicho i zaczął myśleć.
Tor był średniego wzrostu mężczyzną z widocznymi oznakami łysizny, co wcale mu się
nie podobało. Jako że należał to jednych z najbardziej zdolnych czarodziei, sprytnie zatuszował swoją rysę na wyglądzie, przy okazji odmładzając się nieco. Wielu czarodziei bało się stanąć w bezpośrednim pojedynku z Matiusem. Znał wiele czarów, które uśmiercały na wiele sposobów albo pomagały mu przeżyć.
Kiedy 39 lat temu zaczął studiować w Hogwarcie, nikt z nauczycieli nie wiedział, że będzie jednym z najlepszych uczniów w szkole. Tor nie cieszył się jednak zbyt dobrą opinią. Kilka razy zdarzyło się, że słyszał o podobieństwie do niejakiego Toma Riddla, jednak nigdy nie spotkał się z tą osobą osobiście. Podejrzewał że ta osoba dawno już nie żyje, więc dał sobie z tym spokój.
Do dziś zapadło mu w pamięci wydarzenie, przez które na siódmym roku w Hogwarcie wyrzucono go ze szkoły. Kiedy stary już gajowy i nauczyciel, Hagrid, umarł, grono nauczycielskie postanowiło pochować go koło osoby którą za życia bardzo kochał. Był nim Albus Dumbledore.
Jako że Tor nie za bardzo przepadał za starym gajowym, uznał, że zabawne będzie podpalenie jego grobu podczas uroczystości. Jednak Matius przesadził z siłą czaru, co sprawiło że grób spalił się tak, że ze szczątków nauczyciela pozostał sam proch.
Nie mógł zapomnieć tej chwili, kiedy nauczyciele, zdenerwowani i okropnie oburzeni wyrzucili go ze szkoły. To wtedy postanowił przyłączyć się do Bractwa i zostać Iluminatorem. Teraz już wiedział, że dobrze wybrał i wcale tego nie żałował...
- Dobrze, to chyba będzie ta... - mruknął i stuknął różdżką w cegłę.
Po chwili, w ścianie uformowało się przejście, które prowadziło na ulicę Pokątną. Matius przeszedł szybko przez otwór i zaczął szybko mijać zamknięte sklepy. Jako że była noc, nie zdziwił go za bardzo ten widok. Po chwili skręcił w prawo. Szedł ulicą Śmiertelnego Nokturnu, gdzie miał nadzieje znaleźć jednego ze swoich dawnych kolegów, jeszcze za czasów uczęszczania do Hogwartu.
W pewnym momencie zaczepiła go czarownica o wyglądzie mopsa w okularach. Wyjął szybko nóż, przytknął zdziwionej czarownicy do piersi.
- Pomódl się... - powiedział cicho a jego oczy zapłonęły rządzą mordu.
Jędza pobladła i wpatrywała się głucho w Matiusa. Miał dziwne wrażenie, że jest obserwowany, jednak nie dał tego po sobie poznać.
- Nie? A więc...
Czarownica wypuściła blachę na której miała towar. Upadła na kolana i powiedziała:
- Błagam! Daruj mi życie! Błagam! - krzyczała w napadzie strachu.
Tor nie znosił tego typu zachowań. Albo walczy, albo śmierć. Wiedział, że czarownica nawet nie myśli o pojedynku... skróci więc jej nędzny żywot:
- Avada Kedavra! - mruknął.
Przez chwilę zabłysło zielone światło, rozświetlając wąską uliczkę. Wtedy, przez ułamek sekundy, Matius ujrzał ukrytą w cieniu postać, która wyjmowała szybko różdżkę. Okręcił się na pięcie i krzyknął, machając różdżką:
- Eviratesure!
Z różdżki Tora wyleciały grube liny, które oplotły tajemniczą osobę, która po chwili zawisła do góry nogami. Zaskoczony osobnik upuścił różdżkę, która cicho upadła na podłogę. Matius podszedł powoli jego kierunku. Tor zauważył że osoba wijąca się w linach, jest mężczyzną, jednak młodym, i jak wywnioskował Iluminator, bardzo niedoświadczonym.
- No, no, no, kogo my tu mamy... Młody aurorek? Co taki słodki chłopczyk jak ty robi na takiej ulicy? Widzisz, na kogo może trafić. - powiedział powoli.
- Jesteś w trochę niewygodnej sytuacji, co? Nie możesz ujrzeć ani mojej twarzy, ani nic, poza moimi butami, które... można by było trochę wyczyścić... - kontynuował. Podniósł jedną nogę, i wytarł but o włosy aurora. To samo zrobił z drugą nogą.
- No... teraz błyszczą... czego nie można powiedzieć o twojej głowie... zaraz zobaczymy kim jesteś... - mruknął i wycelował w mężczyznę różdżką.
- Legilimens! - krzyknął ponownie. Ujrzał wiele migoczących scen w Ministerstwie Magii, w domu wraz z żoną i z córką, na peronie 9 i 3/4...
Stop. Obrazy znikły. Popatrzył się na wiszącego do góry nogami aurora i jednym machnięciem różdżki sprawił, że mężczyzna patrzył mu
prosto w twarz. Oczy chłopaka wyrażały spokój, jednak Tor wiedział że to tylko gra. Jego ciało okropnie się pociło i przybrało odcień zieleni. Zauważył, że faktycznie auror jest bardzo młody i doszedł do wniosku, że został nim (aurorem) niedawno. Więc... musiał się na mnie natknąć przypadkiem, jednak nie mogę tego zostawić tak sobie...
- Słuchaj... zaraz cię zabiję... chcesz tego? - powiedział spokojnie. Machnął różdżką sprawiając że lina uniemożliwiająca mówić, spadła na ziemie. Auror przełknął ślinę i powiedział drżącym, ale pewnym głosem.
- Walcz ze mną w pojedynku, wolę umrzeć z honorem... - odpowiedział wpatrując się bez cienia strachu w Matiusa.
- Takiej odpowiedzi się nie spodziewałem. Masz! - klasnął w dłonie. Liny oplatające mężczyznę zniknęły. Tor pozwolił podnieść mu różdżkę.
Kątem oka zauważyli, że zasłony okien lekko się uchyliły. Matius odszedł kilka kroków pozwalając to samo zrobić aurorowi.
- A więc, młody aurorze, zaczynamy pojedynek! - krzyknął i wystrzelił w górę snop białych iskier.
Obydwaj wiedzieli, że ktoś z tego pojedynku nie wyjdzie żywy...



***


Eryn Kein, zastępca szefa aurorów siedział w swoim gabinecie, pochłonięty papierkową robotą. Gdy był dzieckiem marzył o zostaniu aurorem, jednak nie wiedział wtedy, że zastępcy szefów, jak i sam szef, muszą ślęczeć nad przeraźliwie nudnymi papierami służbowymi.
No cóż, taka praca... dobrze chociaż, że mi nieźle płacą...- pomyślał.
Jego wzrok napotkał szklankę Whisky, stojącą na pięknym, mosiężnym stole. W przeciwieństwie do Ministra Magii, czarodziej pracował w naprawdę dobrze urządzonym gabinecie. Każdy, kto po raz pierwszy wchodził do tego gabinetu, zazdrościł Keinowi takiego miejsca pracy.
Jednak zastępca szefa aurorów wcale nie czuł się tu komfortowo.
Co z tego, że mam świetnie urządzony gabinet, jeśli nie mogę się nim nacieszyć? W kółko ta przeklęta papierkowa robota...- rozmyślając nad swoim losem, Eryn
nalał sobie trochę trunku. Lubił się napić, jednak nigdy nie nalewał więcej, niż dwa kieliszki. Nie chciał stracić kontroli nad swoim ciałem, co według niego, jest oznaką słabości i poniżeniem.
Omiótł wzrokiem swój gabinet. Szafy, wykonane z najlepszej jakości drewna, pękały od ilości materiałów, mosiężne biurko uginało się pod stertą papierów które Kein musiał wypełnić, a chyba najmniej obciążonym elementem wnętrza była komoda z trunkami.
Ściany były pokryte drewnianą boazerią, a na lśniącej podłodze leżał piękny, puszysty dywan w kształcie niedźwiedzia polarnego, który ryczał, gdy ktoś niechcący nadepnął mu na głowę.
Sam zastępca był człowiekiem o potężnej budowie, długich, czarnych włosach i szarych oczach. Każdy, kto w nie spoglądał, czuł szacunek do tego człowieka. Wielu podziwiało go bardziej niż kogokolwiek, a krążyły plotki, jakoby to Eryn Kein specjalnie nie przyjął posady szefa aurorów. Była to prawda.
Kein nie lubił rozgłosu, wolał pozostać z boku i w ukryciu obserwować sytuację. Był czarodziejem małomównym, ważącym każde swoje słowo. Nie miał rodziny. W wieku 12 lat na jego oczach zostali zamordowani jego rodzicie. Wszyscy w ministerstwie wiedzieli o tym, jednak nikt nie śmiał wspomnieć ani słowa o ukochanych aurora. Za każdym razem kiedy przypominał sobie te chwile i twarz człowieka, który zabił jego matkę i ojca, czuł niepohamowany gniew. Eryn miał jednak zdolności magiczne o wiele bardziej rozwinięte niż zwykli czarodzieje. Odkrył swoje zdolności jeszcze przed śmiercią rodziców, i postanowił je rozwijać, stając się coraz potężniejszy. Sam Kein nigdy jeszcze nie użył tych umiejętności w obecności żadnego człowieka.
Gdy spokojnie sączył Whisky ze swojego kieliszka, coś dużego wleciało do jego gabinetu. Od razu poznał, że to orzeł. Ptak miał czarne upierzenie i krwisto czerwone oczy. Wylądował na klatce sowy Eryna i wystawił nogę. Jednak auror nadał stał. Dobrze wiedział, co oznacza przysłanie czarnego orła. Ptak wysyłany był tylko bardzo ważną wiadomością, która musiała zostać dostarczona natychmiastowo. Podszedł szybko do niego i odwiązał kopertę z czterema pieczęciami. Rozdarł ją szybko, i przeczytał wiadomość:


1:12 (noc) - zaatakowanie aurora Carla Oreskiego.
Miejsce: dom Carla Oreskiego, ul. Beryndii Evan

1:16 (noc) - zaatakowanie aurora Dariusa Mac'Labena.
Miejsce: dom Dariusa Mac'Labena, ul. Świętej Kordylli 16

6:57 (rano) - śmierć aurorki Liberty Snith.
Miejsce: ogródek Liberty Snith, ul. Karkudiusza 23 i 1/3

8:21 (rano) - śmierć aurora Gindeliusza Blackberrego.
Miejsce: dom Gindeliusza Blackberrego ul. Yeti 1

Eryn rozwinął listę, ukazującą jeszcze 20 innych morderstw. Jedno przykuło jego uwagę.
Dwaj pierwsi zaatakowani... no właśnie... ZAATAKOWANI... czyli żyją! A więc musieli uciec... Jednak, co... tu... się do cholery dzieje?!'
Blady, popatrzył na listę i nie mógł uwierzyć własnym oczom... tylu ludzi, tylu ludzi zginęło przez jakichś pieprzonych drani!
Musiał coś z tym zrobić, odwrócił się i ruszył w stronę drzwi. Zatrzymał się. Przed nim stał wysoki czarodziej z twarzą zasłoniętą kapturem.
- Witam pana, widzę że lista jednak dotarła. Ale to ministerstwo szybko działa!- powiedział, z nutką wesołości w głosie.
Kein patrzył na niego, wiedząc, że ma do czynienia z czarodziejem wysokiej rangi. Jednak nie odezwał się, czekał, aż postać powie coś więcej.
Zamaskowany człowiek, jakby czytając w jego myślach, powiedział:
- A tak, proszę mi wybaczyć to niekulturalne zachowanie. Nazywam się Tyrus Leed i pracowałem nad dostaniem się do pana od wielu miesięcy.




//Od autora: jest to ostatni rozdział, w którym było więcej informacji niż akcji. Wszystkie początkowe wątki są zaczęte, kolejne rozdziały będą pełne akcji i zaskakujących zwrotów akcji. To nie żadne czcze gadanie =] Tak jest i jeszcze się o tym przekonacie >XD! Kiedy? Nie długo =] //
Meritas Expante - Rozdział 5
DragonWings 21/10/2007 22:01
Czytano 2966 razy
Liczba komentarzy - 42
_Syriusz_ dnia 22/10/2007 01:25
Pierwszy, Zawsze w pierwszych rozdziałach jest dużo informacji, a mało akcji, więc czekam na kolejne rozdziały, bo ciekawość mnie zjada.
DragonWings dnia 22/10/2007 08:46
Syriusz: ano ;]
Btw, za korektę bardzo dziękuje użytkownikowi Areczek ;] A, no i coś się się zkiepściło z układem tekstu ^^ No ale czytać się da smiley
sasanka16 dnia 22/10/2007 09:39
Mam nadziueje że będzie tak jak obiecujesz.... Dobra robota....
areczek38 dnia 22/10/2007 13:35
No ja juz to czytalem i poprawialemsmiley a poza tym to jestem areczek z malej litery i mam liczbe 38smiley niestety ja po poprawieniu błędów nie mam się do czego przyczepić i daję W
Dzikimmzpl dnia 22/10/2007 15:48
Cóż, prawdę mówiąc, to nigdy nie czytałem twoich ficków. Jakoś mnie ten tytuł odstraszał. Aż do dziś, gdy postanowiłem to przeczytać. I już na początku znalazłem coś, co mnie zarówno zaciekawiło, jak i zniesmaczyło. Iluminatorzy.
To jedno małe słówko. Nie wiem jak to jest w poprzednich częściach, ale wiem, że to się nie tak pisze. Poprawna wersja to ILUMINACI. Czyli inaczej OŚWIECENI. Chyba, że stworzyłeś bractwo o takiej dziwcej nazwie jak Iluminatorzy... a tego nie wiem.
DragonWings dnia 22/10/2007 16:27
Lol, dziki XDDDDDDDDDDDD Specjalnie jest I-LU-MI-NA-TO-RZY ;] A, i wiem kim byli iluminaci smiley

Ja stworzyłem własne bractwo i zapewniam cię że takiego byku bym nie popełnił.

Dzięki wszystkim xD!

Btw, Areczek, ja pisze z dużej litery bo darzę cię szacunkiem, jak zresztą wszystkich =*
Karciia dnia 22/10/2007 17:03
Bardzo mi się podoba to powiadanie .
Co prawda nigdy nie przebije Harry'ego , ale jest super !!
Daje Wybitny .
Pozdrosie . ;]]
HermionaBlack dnia 22/10/2007 18:15
no no no mimo,ze faktycznie bylo tu wiecej opisow niz akcji to musze przyznac,ze niezle smiley opisy tez sa przeciez potrzebne.Musza wprowadzic odbiorce tekstu w tamat.
Twoj FF jest moim ulubionym z tych,ktore przeczytalam na hp.net. Czekam na kolejna czesc. I oczywiscie W. zasluzone W. smiley
Carola3000 dnia 22/10/2007 18:25
Może być...... ujdzie w tłoku. Ale to co dla mnie jest nie do przeczytania to monotonne opisy. Wybacz ale ja stanowczo wolę akcję... Powyżej Oczekiwań
Aaronka dnia 22/10/2007 20:14
mnie się w sumie podoba ale troszkę długie i opisów nie lubię za bardzo. Ale i tak spoko!! smiley
HermionaBlack dnia 22/10/2007 21:00
A tak na marginesie -> DragonWings przypadkiem nie przejmuj sie,ze masz malo komentow.Mysle,ze to nie dlatego,ze nie podoba sie uzytkownikom Twoj FF,a raczej dlatego,ze nie chce sie im czytac. ;p
Pozdrawiam smiley
DragonWings dnia 22/10/2007 21:34
Hermiona: czy ja kiedykolwiek napisałem że się przejmuję smiley? Pokazuje to co robię ludziom, a to czy to czytają, jest odrębną sprawą smiley
Ale dzięki że sie martwisz :*

Dzikimmzpl: nom :> Dan Brown i spółka coś ci mówią ^^?
areczek38 dnia 22/10/2007 21:50
No i nie zapomnij mi przysłać kolejnej części to poprawiania błędów ;-)
Levander0013 dnia 23/10/2007 17:04
Mimo iż informacje są raczej nudne, to te dało sie znieść smiley. Z nie cierpliwością czekam na ciąg dalszy
stiffler dnia 23/10/2007 22:40
oo, pewnie to cię trochę wysiłku kosztowałosmiley ale naprawde warto się wysilić i przeczytać smiley daję W. i czekam na kolejne art twojego autorstwa smiley
Narix dnia 24/10/2007 16:51
Nie wiem czy ktoś zauwarzyl ale :
"[...]Na całe wnętrze składała się stara szafa, biurko i łóżko. Iluminator rzadko przebywał w tym
miejscu, dlatego nie przywiązywał szczególnej wagi do wystroju swojej posiadłości. Usiadł na krześle i przymknął oczy.[...]" Sa tu 2 blędy:
1. Po slowie "sklada sie" powinien byc : albo z (wtedy trzeba bylo by zmienic tresc rzeczy)
2.Pisze w tym odcinku ze pokoj sklada sie z szafy biórka i łóżka a poziniej pisze ze usiadl na krzeslie tylko z kad?

No ale i tak sie mi podoba ten rozdzial smiley Chetnie dam W
Bella_815 dnia 24/10/2007 17:29
Niezłe jest to opowiadanie, czytałam poprzednie części i muszę przyznac, że bardzo mnie zaciekawiło xD Trochę długie ale fajne. Pisz dalej smiley
Pozdro :*
DragonWings dnia 24/10/2007 18:07
"ze usiadl na krzeslie tylko z kad?"

LOL xD

A krzesło nie mógł sobię wyczarować >XD?
Ok, ok takie błędziki się zdarzają ;]

A co do "z" to nie jest to błąd. Jak bym użył "z" to zdanie powinno by wyglądać mniej więcej tak:


"Wnętrze pokoju składało się z starej szafy [...]"


Widzisz różnice smiley?


Zabieram się za 6 rozdział, ale ciiii :*


Bella: pozdro krejzolko :*:*:*:*

xD
Narix dnia 25/10/2007 16:24
Dragon jak tak to mogles napisac jaki to czar xD
moze KRZEŚLATUS?

xD
Ana14 dnia 25/10/2007 18:49
Trochę to mdłe. Jakoś mi się długo czytało. Przerwałej fajny wątek, szkoda, mam na myśli to o pojedynku. Dam PO. Pozdrowionka.
HermionaBlack dnia 26/10/2007 16:48
Dragon dodasz wreszcie nastepna czesc??? czy czekasz juz na akceptacje?
bo ja tu czekam! hehehe
wawrzus19 dnia 26/10/2007 16:51
Mam nadzieję, że ukaże się następna część. Świetny art. Masz W!!!smiley Jeśli była by skala od 1 do 10 to dałbym Ci 11!!! Brawo!!! Tak trzymaj!!!
DragonWings dnia 27/10/2007 00:41
Thx =D Troche późno, ale właśnie rozpocząłem prace nad 6 rozdziałem. Pod koniec komentarza daje najbliższe PRAWDOPODOBNE nazwy kolejnych rozdziałów.

Powiem tylko że postaram się oddać atmosferę walki i zdradzić kilka odpowiedzi na pytania (które zrodzą nowe pytania smiley).

No nic, powiem szczerze, że to będzie (rozdział 6), dla mnie największe dotychczasowe wyzwanie. Chcę oddać w 100% dynamikę walki i jeśli mi się nie spodoba to co napiszę, będę pisał tyle razy, aż w końcu rozdział mi się uda.


Prawdopodobny tytuł Szóstego rozdziału:

"Człowiek nienawidzący aurorów"

Prawdopodobny tytuł Siódmego rozdziału:

"Pojedynek o północy"

Prawdopodobny tytuł Ósmego rozdziału:

"Destrukcyjna moc"

Prawdopodobny tytuł Dziewiątego rozdziału:

"Iluminatorzy atakują! Do różdżek aurorzy!"


Prawdopodobny tytuł Dziesiątego rozdziału:

"Plan"

Prawdopodobny tytuł Jedynastego rozdziału:

"Meritas Expante"

Prawdopodbny tytuł Dwunastego rozdziału:

"Nieprzewidziany błąd"

Prawdopodobny tytuł Trzynastego rozdziału:

"Odwrócone role"

Prawdopodobny tytuł Czternastego rozdziału:

"Rachunki do wyrównania"

Prawdopodobny tytuł Piętnastego rozdziału:

"O krok od zagłady"

Prawdopodobny tytuł Szesnastego rozdziału:

"Widmo zagrożenia"



KONIEC TOMU PIERWSZEGO



"Szóstego rozdział:
Człowiek nienawidzący aurorów"

PREMIERA: 28 Października (data może ulec zmianie)

Premiera czytaj: dam do zatwierdzenia smiley
HermionaBlack dnia 27/10/2007 17:23
heh smiley a wydasz to drukiem? 28 listopad? tak pozno smiley bierz sie do roboty! hehe... daje kopniaka na zachete
DragonWings dnia 27/10/2007 18:13
LOOOOL , sorry xD Miało być 28 Października XD Wczoraj późno to pisałem i wydawało mi się że jest listopad XDDD Już poprawiam smiley
kajah1 dnia 28/10/2007 08:39
SUPER, COOL DAJĘ W. NORMALNIE PODOBA MI SIE BARDZO!!! CZEKAM NA KOLEJNY ROZDZIAŁ!!! smiley
Nudu dnia 30/10/2007 13:38
Super dobre to Wsmiley
monia_ika3 dnia 30/10/2007 21:24
Dobre...i to bardzo oczywiście W
DragonWings dnia 31/10/2007 00:31
6 rozdział został przesunięty... sprawy prywatne, przepraszam smiley
olivander dnia 31/10/2007 20:08
wow
Ginny150 dnia 16/11/2007 18:20
Duzo ciekawych watkow smiley Rekompensuje to brak akcji smiley
Mosag dnia 18/11/2007 18:43
super są te opowiadanka!!!! bardzo mi sie podobająsmiley
plewkapotter dnia 20/11/2007 17:58
Extra!Kiedy beda nastepne czesci?!Nie moge sie doczekac!smiley
Daktrian dnia 24/11/2007 14:06
Super! Czekam na nastepne...
Czarna94 dnia 06/12/2007 13:48
jakie dlugie myslalam ze to sie nigdy nie skonczy ale przeczytalam i jestem z tego dumna, iekawe watki czekam na ciag dalszy
Andromeda dnia 08/01/2008 17:39
Wow, ale mnie wciągnęło... Czekam na kolejne rozdziały! No i oczywiście W !
Mateusz Dumbledore dnia 15/01/2008 21:09
Ta część jest po prostu super. Czuje się jakbym czytał Harrego Pottera. Tylko co innego się dzieje i inne osoby.
Lucio dnia 24/01/2008 18:33
Powiem tak; wciągnęło mnie Twoje opowiadanie i nie mogę doczekać się kolejnej części. Zwróciło moją uwagę zaakcentowanie przez Ciebie starych losów Hogwartu razem z ich bohaterami- przemyślana i słuszna decyzja. Dobrze zrobiłeś podając informacje i wyjaśnienia ponieważ mogą wiązać się z postaciami lub akcją w kolejnych częściach- tak uważam. Za tą dobrą pracę należy się mocne [w].
Phoenix21hp dnia 26/01/2008 09:59
co to ma wspólnego z HP?, piszesz ciekawie Daje "P"
ellena dnia 27/03/2008 18:29
w tej części najbardziej mnie zaintrygowała postać Matiusa, a konkretnie jego ignorancja;p skoro wytrzymał aż 7 lat w Hogwarcie, albo z nim wytrzymano, to musiał na naukę być bardziej oporny niż sami panowie C. i G. nie słyszeć o Lordzie Voldemorcie? taki mały zgrzyt. A co się działo z tymi wszystkimi ciałami zabitych mugoli? To musiał być czarny punkt na mugolskich mapach.
norbi1234 dnia 13/07/2008 00:00
elo
kajolka dnia 14/12/2008 15:40
Piszesz dobrze , ale lekko nudnawo. daję Z. Słaby pomysł.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze. -
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Wybitny Wybitny 79% [22 Głosów]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 14% [4 Głosów]
Zadowalający Zadowalający 4% [1 Głos]
Nędzny Nędzny 4% [1 Głos]
Okropny Okropny 0% [Żadnych głosów]
Logowanie
Login

Hasło

Zapamiętaj mnie



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Fler12
(Skrzat Domowy)
08/01/2009 21:49
co robicie?

Syriusz Potter Black
(Mugol)
08/01/2009 21:20
siema

E-Vaire
(Ruthless Vampire)
08/01/2009 21:12
Emjot, albo nie dotarl albo zostal odrzucony ;p Ale jesli to drugie to powinienes otrzymac pw ^.-

E-Vaire
(Ruthless Vampire)
08/01/2009 21:08
Coz, chyba nie bezpodstawnie ci komentarze usunieto, nawet w ostatnich 10-ciu widac tekst: "Superr"

Rogogon Wengierski
(Spamer)
08/01/2009 21:00
Ja jak jeszcze tu wchodzilem mialem jakies 2000 postow i teraz jestem spamerem wiec sie nie dziwxD

Fler12
(Skrzat Domowy)
08/01/2009 20:53
czesc

Emjot
(Prefekt Naczelny)
08/01/2009 20:52
E-Vaire, mam pytanie. Czy moj art dotarl do was??


Archiwum
     
 

Copyright © 2006-2007 www.Harry-Potter.net.pl
Powered by PHP-Fusion, kasha theme by: sonar

Harry Potter - gra MMORPG
Tibia, Porady prawne, Kamień Filozoficzny, Komnata Tajemnic, Więzień Azkabanu, Czara Ognia, Harry Potter i Zakon Feniksa, Książe Półkrwi
Emma Watson - Hermiona Granger, Rupert Grint - Ron Weasley, Gary Oldman - Syriusz Black, Alan Rickman - Snape, Daniel Radcliffe - Harry Potter