Severus otworzył oczy. Był już ranek. Spojrzał na stojący na szafce przy łóżku zegarek- była 6.20. Usiadł. Odrarnął z twarzy włosy i pogładził ręką zarost. Poszedł do łazienki, ogolił się, wziął zimny prysznic. Na krześle znalazł świeżą szatę, którą w nocy przyniósł któryś ze skratów. Ubrał się. Dochodziła 7.00. Uczta była dopiero o 9.00. Nie mając nic lepszego do roboty, postanowił przejść się po błoniach.
Doszedł do wielkich, drewnianych, frontowych drzwi. Machnął różdżką i się otworzyły. Uderzył go w twarz zimny powiew świeżego, porannego powietrza. Pachniało rosą i mgłą. Wszędzie słychać było spiew ptaków. Snape zaczął iść przed siebie. Doszedł do wielkiego drzewa, rosnącego na środku błoni. To tutaj -pomyślał.- Tutaj ten przeklęty Potter... Wielki pan... Umiał się tylko popisywać przed tą Evans i pozostałymi... Ale to jego już nie ma... To on zginął. I to wydany przez tego, przed którym się tak chwalił... Przez tego, którego uważał za gorszego od siebie.
- Aach... Tak... Tak kończą tacy, jak ty...
Odwrócił się w stronę zamku. Dostrzegł jakiś ruch przy oknie na pierwszym piętrze. Lorena, jeszcze w swojej białej koszulce nocnej, usiadła przy stoliku z kubkiem w ręku. Wyprostowała się, ukryła twarz w dłoniach. Włosy opadły jej na zasłonięte teraz rękami policzki.
Co miało znaczyć to wczorajsze zachowanie? -myślał Snape- Czego nie mogła mi powiedzieć? I co takiego zrobił Lucjusz Malfoy, że doprowadził ją do płaczu... W co ty pogrywasz, kobieto...
Poszedł na ucztę. Miejsce między nim a Hagridem było dziś puste. Zwrócił się do siedzącego po jego prawej stronie Dumbledore'a:
- Dyrektorze...
- Słucham cię, Severusie?
- Wczoraj...
I opowiedział mu całą historię z Malfoyem i Loreną. Dumbledore przez cały czas wpatrywał się gdzieś przed siebie i kiwał głowa na znak, że słucha Snape'a.
- Bardzo dobrze, że mi to powiedziałeś Severusie. Panna Swan nic mi o tym nie wspominała, gdy dziś z nią rozmawiałem. Wzięła dzień wolnego, bo źle się czuje.
- Źle się czuje- prychnął Snape.
- Nie wiem, co miało znaczyć to wczorajsze zachowanie Lucjusza. Zauważyłem, że profesor Swan największym zaufaniem darzy tu ciebie, dlatego...
- To mi wcale nie imponuje- warknął Snape.
- ... dlatego jeśli jeszcze się czegoś dowiesz, natychmiast mi o tym powiedz. Ja na razie będę udawał, że o niczym nie wiem.
- Dobrze, dyrektorze.
Snape wstał od stołu.
- Severusie...
- Tak?
- Czy dostałeś wczoraj liścik ode mnie?
- Nie... Jaki liścik?
- Dałem go profesor Swan. Musisz jej wszystko wytłumaczyć. Bo widzisz...- dodał widząc pytający wzrok Snape'a- mamy nowego członka Zakonu Feniksa.
Róże
Minęły 4 dni. Snape gdzieś zniknął na ten czas. Dla Gryfonów były to, jak na razie, najlepsze dni w tym roku szkolnym.
- Jestem ciekaw, co on robi- powiedział Harry wieczorem w pokoju wspólnym.
- Nooo... Ja tez. Ale mamy za to wolne od eliksirów!
- Och, Ron! Ty tylko myślisz o tym, żeby nie było jak najwięcej lekcji!- powiedziała ze złością Hermiona.- A w tym roku są sumy! Mam nadzieję, że Snape szybko wróci, bo to, co robimy na lekcjach jest o wiele ważniejsze niż to, co jest w "Eliksirach dla zaawansowanych",
- Hermiono! Nie wierzę! Wątpisz w wartość książek???
- Nie o to chodzi, Ron! Po prostu poprzez praktyczne podejście możemy sprawdzić swoje umiejętności! Harry, a co do Snape'a to...- ściszyła głos- ... to myślę, że znów robi coś dla Zakonu...
- Taaak... Pewnie znów coś tajnego... Jak w wakacje wrócił ze swojej misji, to nie mogliśmy nic podsłuchać.
- Nawet Uszy Freda i Geroge'a nic nie dały- powiedział Ron, jakby to przesądzało sprawę.- Jak nie będzie go jeszcze przez tydzień, to wyślę mu przez sowę anonimowo bukiet róż!
Harry i Hermiona parsknęli śmiechem.
***
Następnego dnia Snape znów nie pojawił się na śniadaniu. Harry'emu i Ronowi dopisywał humor. Kiedy później udali się na błonia i znaleźli wolną ławkę, Hermiona od razu wyciągnęła podręcznik do eliksirów i zaczęła studiować temat, który powinni mieć na dzisiejszej lekcji.
- Ach... Życie jest piękne- westchnął Ron. - Hermiono, schowaj to! Powinnaś cieszyć się tym, że dziś znów przepadają nam eliksiry! A książka przecież i tak nie zastąpi ci "praktycznego podejścia na lekcji"...
Hermiona udała, że tego nie słyszy i dalej przewracała strony podręcznika.
- Harry, to co robimy? Za pół godziny mamy eliksiry. Trzeba jakoś uczcić nieobecność starego Snape'a. Może zwędzimy trochę żarcia z kuchni, co?
- Jasne!- Harry nie zwrócił uwagi na spojrzenie Harmiony. Pomysł Rona o wiele bardziej podobał mu się od zmarnowania całej godziny na naukę tak znienawidzonego przez niego przedmiotu.
- Wiecie co?- Ron był wyraźnie wniebowzięty, czego nie okazywał od 2 tygodni.- Mój pomysł z kwiatami jest nadal aktualny. Snape'owi zostało jeszcze 6 dni. Jeśli przez ten czas nie zjawi się na naszych lekcjach, będziecie świadkami, jak wysyłam mu bukiet róż.
- Myślę, że nie będzie takiej potrzeby...
Cała trójka aż podskoczyła. Za nimi stał Snape!
- Niestety panna Granger i pan Potter nie dostąpią tego... ZASZCZYTU bycia świadkami tak wyczekiwanej przez ciebie Weasley chwili, a ty sam dostąpisz u mnie zaszczytu tygodniowego szlabanu. Od dziś o 17.00. Ach, a w czwartek o 11.00, bo ma nie być lekcji.
- A-Ale profesorze, w czwartek o 11.30 jest turniej Quidditcha!
- Naprawdę? Cóż za pech panie Weasley...
- Ale ja gram!
- Codziennie o 17.00, a w czwartek o 11.00 widzę cię pod moim gabinetem.
Odwrócił się i odszedł szybkim krokiem w stronę zamku. Czarna szata podróżna powiewała za nim jak wielkie, czarne skrzydła. Uczniowie schodzili mu z drogi. Tylko Draco Malfoy zatrzymał go na chwilę i zamienił kilka zdań. Ron siedział z miną zbitego psa.
- On wiedział, że w czwartek o 11.30 jest Quidditch!
- To chyba nie zaskoczenie, co? Na pewno wiedział. Przecież to nauczyciel, to chyba normalne- warknęła Harmiona.
Harry miał wrażenie, że odgryza się za docinki Rona.
- Harry, musisz znaleźć nowego obrońcę.
- Przestań Ron! Może ci przełoży ten czwartkowy szlaban- Harry spojrzał ostro na Hermionę, która już otwierała usta, żeby zaprzeczyć słowom Harry'ego.- Prawda Hermiono?
- Eee... Ja... no... myślę, że powinieneś spróbować go przekonać...
- Nie znacie Snape'a? To na nic...
Hermiona schowała do torby swój podręcznik.
- Przed szlabanem będziesz się o to martwił, co mu powiesz. Teraz chodźmy na eliksiry.
Woreczek
Cała trójka stała wraz z innymi uczniami w lochach czekając, aż Snape wpuści ich do środka. Prawie nikt się nie odzywał. Wszyscy byli oszołomieni i zaskoczeni nagłym pojawieniem się Mistrza Eliksirów. Tak samo jak 5 dni temu, kiedy to zniknął- nie wiadomo gdzie, nie wiadomo jak i nie wiadomo na ile czasu. Lecz dało się zauważyć, że nie tylko uczniowie nie mają pojęcia o tym tajemniczym zniknięciu. Profesor McGonagall zapytana o to przez Harry'ego, odpowiedziała, że nie ma pojęcia, dokąd udaje się profesor Snape i że jego, Harry'ego, też nie powinno to interesować. Hagrid, wypytywany o to od kilku dni, też nie mógł im nic powiedzieć. Najprawdopodobniej jedynie sam Dumbledore wiedział gdzie był Severus Snape. Ha! Może nawet sam zlecił mu jakąś kolejną misję. Ale to były tylko domysły, a w tym momencie nikt nie miał głowy, żeby wymyślać coraz to nowsze i bardziej niemożliwe i głupie powody 5-cio dniowej nieobecności Snape'a. Nikt się nie odzywał. Ron stał ze spuszczoną głową, załamany tygodniowym szlabanem, Harry zastanawiał się, co dziś wymyśli dla nich Snape, po prawie tygodniowej rozłące. Nawet Malfoy, którego ulubionym przedmiotem zawsze były eliksiry, ze względu usłyszenie chociażby jednej złośliwej i szydzącej z Harry'ego uwagi Snape'a, teraz stał ze zrezygnowaną i niezadowoloną miną.
Usłyszeli stuk obcasów. Wszystkie głowy zwróciły się w stronę, z której dochodził. Profesor Swan szła ze stosem grubych ksiąg w rękach. Od kilku dni wyglądała na czymś zmartwioną. Jej twarz nie była tak promieniejąca, jak w dniu, w którym ją pierwszy raz zobaczyli. Nadal była piękna- tego nie można zaprzeczyć, nadal szła wyprostowana, nawet teraz, z takim ciężarem w rękach, nadal na jej lekcje wszyscy z chęcią uczęszczali... Ale była jakaś przygaszona. Rzadziej się uśmiechała. Taka... zatroskana.
Zatrzymała się widząc stojącą przed klasą i wpatrującą się w nią grupę. Dracon Malfoy ocknął się momentalnie. Odepchnął stojących mu na drodze Crabbe'a i Goyle'a, i podszedł szybkim krokiem do profesor Swan.
- Pani profesor może pomóc? Proszę dać mi te książki.
- Dziękuję ci bardzo, Draco, ale poradzę sobie- na jej twarzy pojawił się leciutki uśmiech.- Ee... możesz mi powiedzieć, dlaczego tu wszyscy stoicie?
- Czekamy na eliksiry.
- Ale profesora Snape'a nie ma.
- Jest. Przed chwilą wrócił.
- Wrócił?
- Tak jest.
Przez chwilę stała w bezruchu, jakby zastanawiała się, co ma zrobić.
- Czy nic się nie stanie, jeśli przeszkodzę wam troszeczkę w lekcji?- powiedziała zwracając się do całej grupy.
- Nie, nie.
- Ależ skąd!
- NIE!
- Niech pani przychodzi.
Znów ustała. Spoglądała to na drzwi klasy, to na wyczekujących jej reakcji uczniów, to na księgi, które trzymała. I w końcu się zdecydowała...
BUCH!
Prawie rzuciła cały stos ksiąg w ręce Malfoya. Ten w ostatniej chwili zdołał wystawić ręce, żeby złapać książki. Kolana lekko mu się ugięły pod spadającym z ogromną siłą ciężarem. Ale w następnej chwili już stał prosto, dumny z tego, że to on doświadczył tego zaszczytu niesienia jej książek, że to on pierwszy rzucił się jej z ofertą pomocy.
- Draco możesz się trochę spóźnić na eliksiry? Usprawiedliwię cię.
- Oczywiście.
- No to chodź ze mną.
I ruszyła szybkim krokiem. Obcasy równo wystukiwały rytm na kamiennej posadzce. Malfoy starał się dotrzymywać jej kroku, ale nie było to możliwe z tak wielkim stosem ksiąg w rękach, więc po chwili zaprzestał tych starań i szedł za nią, jak najbliżej mógł.
- Haha! Patrz jak popędziła! Założę się, że zgubi ją za najbliższym zakrętem- powiedział ze złością Ron.
W tym momencie z wielkim hukiem otworzyły się drzwi. W podziemnym korytarzu zapadła grobowa cisza. Snape ogarnął wszystkich zimnym spojrzeniem i rzucił tylko krótkie "Do środka". Nie było trzeba im tego powtarzać. Wszyscy bez słowa weszli i zajęli swoje miejsca. Nikt się nie odwracał. Trzasnęły z ogromną siłą zamykane za ostatnią osobą drzwi.
- Straciliście pięć lekcji eliksirów. Na pewno nie jest to na waszą korzyść, jeśli chodzi o zaliczenie tego przedmiotu na egzaminie Standardowych Umiejętności Magicznych- zaczął Snape.- Jednakże... jest w tej klasie wiele osób, które nie wykazują żadnych umiejętności...- zatrzymał swój wzrok na Harrym- ...choć nawet jeśli posiadałyby jakiekolwiek, najpierw musiałyby zacząć myśleć, aby nauczyć się z nich korzystać. Tak więc... tym osobom nie robi różnicy tych kilka lekcji...
Harry posłał mu najbardziej nienawistne spojrzenie, jakie mógł z siebie wydobyć.
- Dziś zajmiemy się eliksirem Długiego Snu. Potrzebne ingrediencje- machną różdżką, na tablicy pojawiły się potrzebne składniki- macie wypisane tutaj, wszystko, co potrzebne do jego uwarzenia- ponownie machną różdżką, drzwiczki i szuflady stojącego przy ścianie kredensu otworzyły się z hukiem- znajdziecie w tej komodzie, czas- po raz trzeci machnął różdżką, a stojący na szafce przy biurku dziwny zegar, który nie wskazywał godziny, ruszył odliczając czas pozostały do końca warzenia eliksiru Długiego Snu- widzicie na tym zegarze.
Po wypowiedzeniu tych słów odszedł w stronę biurka, nie zwracając uwagi na idących w stronę kredensu uczniów. Podszedł do okna. Bez najmniejszego zainteresowania zaczął przypatrywać się Hagridowi, podlewającemu swoje grządki. Odwrócił się na pięcie. Usiadł przy biurku. Wyjął z kieszeni jakiś mały woreczek z żółtym proszkiem i czysty kawałek pergaminu, zamoczył swoje czarne jak smoła pióro w atramencie i zaczął coś pisać. Harry przestał kroić swoje korzonki. Zainteresował go ów proszek. Niepostrzeżenie nadepnął Hermionie na stopę i dźgnął Rona jednym z niepokrojonych jeszcze korzonków. Oboje posłali mu pytające spojrzenia. Harry wskazał głową na Snape'a.
- Co jest w tym woreczku?- szepnął.
Ron nic nie powiedział, a Hermiona potrząsnęła tylko głową, spojrzała na zegar i zabrała się do mieszania swojego eliksiru. Ron po krótkiej chwili zrobił to samo. Harry nie spuszczał wzroku z proszku. Był pewny, że już go kiedyś widział, tylko nie mógł sobie przypomnieć, gdzie. Otrząsnął się ze swoich myśli, kiedy woreczek zniknął mu z oczu. Zamiast niego widział rękę, która go zasłaniała. Spojrzał na Snape'a. Ten wpatrywał się w niego z nieukrywaną złością. Wstał, podszedł do stolika Harry'ego i zajrzał do jego kociołka.
- No staraj się, Potter- wyszeptał jadowicie.- Na koniec lekcji wypróbujemy twój eliksir... na jego właścicielu- jego usta wykrzywił złośliwy uśmiech.- Teraz z waszych kociołków powinien unosić się fioletowy opar.
Harry spojrzał na swój- był pomarańczowy! Nie wiedział, co się stanie, po wypiciu nieudanego eliksiru. Ale na pewno nic dobrego.
Snape wrócił do biurka. Związał ze sobą tajemniczy woreczek z zapisanym przed chwilą pergaminem. Wsypał garść proszku ze stojącego obok naczynia do kominka. Natychmiast zaczęły w nim tańczyć zielone płomienie. Ukucnął, wypowiedział jakieś słowa i w następnej chwili wręczył woreczek i list ręce, która ukazała się tam nie wiadomo skąd. Wyprostował się.
- Za 10 minut koniec! Crabbe, gdzie jest Draco?.
PUK! PUK! PUK!
- Proszę!
Jak na zawołanie, wszedł Malfoy.
- Czy możesz mi wyjaśnić, gdzie byłeś?- warknął Snape.- I zamknij drzwi.
Malfoy nie zdążył wypowiedzieć ani jednego słowa, ani zamknąć drzwi, bo w następnej chwili weszła profesor Swan.
- Profesorze, Draco był u mnie.
- Co zrobił?- powiedział beznamiętnie Snape.
- Nic. Po prostu mi pomagał.
Malfoy usiadł z zadowoloną miną i zaczął opowiadać coś Crabbe'owi i Goyle'owi. Lorena przeszła przez klasę i podeszła do Severusa.
- To...- wyjęła jakiś liścik-.... to dla pana. Od dyrektora. Ale może wie już pan, o co cho...
- Tak, wiem.
Lorena odwróciła się aby wyjść, kiedy Snape niespodziewanie ją zatrzymał:
- Profesor Swan....
- Tak?
- A co z...?- posłał jej znaczące spojrzenie.- Był jeszcze raz?
Harry, Ron i Hermiona podnieśli głowy i spojrzeli na siebie. O co chodzi? Wyostrzyli słuch.
- Niee... Nie. Ale...
Urwała. W tej samej chwili zadzwonił dzwonek. Uczniowie zaczęli wychodzić. Lorena także poszła w stronę wyjścia, stwierdzając, że w takim hałasie z ich rozmowy nic nie wyjdzie. Harry dziękował jej z całego serca, że weszła akurat w takim momencie. Zabrał swoje książki i wyszedł wraz z innymi, posyłając Snape'owi zwycięskie spojrzenie...
Tym razem trochę:) dłużej. Połączone 3 rozdziały. Miłej lektuy!!!
majuneczka77dnia 16/11/2007 13:28 No to zacznijmy od tego:
1.''Tym razem trochę dłużej. Połączone 3 rozdziały. Miłej lektuy!!!''--Powinnaś napisać to na samym początku, a nie dodawać, gdy każdy z czytelników przeczytał już twą( pełną błędów) pracę. I nie ''lektuy tylko ''lektury'' Prawda?
2. Wątek masz bardzo ładnie ułożony, chodź tak bardzo ''popularny''. Chcę przez to powiedzieć, iż można przewidzieć co będzie się dziać dalej.
3. Błędy!! I ortograficzne i źle sformułowane zdania! ::
- spiew (poprawnie ''śpiew''
- tez (poprawnie ''też''
- Ty tylko myślisz o tym, żeby nie było jak najwięcej lekcji! (poprawnie ''Ty myślisz tylko o tym, abyśmy mieli jak najmniej lekcji''
- Machnął różdżką i się otworzyły. (poprawnie ''Machnął różdżką i drzwi otworzył się''
- skratów (poprawnie ''skrzatów''
- Nawet Uszy Freda i Geroge'a nic nie dały (poprawnie ''Nawet uszy dalekiego zasięgu,( produkt magiczny Freda i Georga) nic nie dały'' no chyba, że miałaś na myśli prawdziwe uszy bliźniaków!)
- cię (poprawnie ''Cię'' ten błąd( banalny) powtórzyłaś dwa razy)
- i nie wiadomo na ile czasu (poprawnie: ''Nie wiadomo na jak długi okres czasu''
- Od kilku dni wyglądała na czymś zmartwioną. ( poprawnie ''Od pewnego czasu wyglądała na bardzo zmartwioną- nie wiadomo czym''
- Nadal była piękna- tego nie można zaprzeczyć ( poprawnie ''Była piękna- nie można temu zaprzeczyć''
- Niech pani przychodzi. ( poprawnie: ''Niech Pani przyjdzie''
- Nie było trzeba im tego powtarzać. (poprawnie: ''Dwa razy nikt nie musiał im tego powtarzać''
- Na pewno nie jest to na waszą korzyść (poprawnie: ''Nie wpłynie to na waszą korzyść''
***
Bardzo Cię przepraszam, ale chodź twój artykuł jest napisany z pomysłem to za błędy w/w nie dam wyższej oceny nić ''Z''. Błędy te mogłaś pominąć, tym bardziej, iż nikt Cię nie gonił, abyś napisała ten artykuł. Mogłaś to zrobić porządnie. Innymi słowy- mogłaś się postarać.
Pozdrawiam.
lanadnia 16/11/2007 14:45 majuneczka czy yty nie masz co robic?!
musze przyznac ze ta czesc jest super!!!
mgiełka tajemnicy...
nie no po prostu super!
ci którzy sie czepiaja po prostu sie nie znają (bez urazy)
syrjuszdnia 16/11/2007 14:54 majuneczka77 co ty jesteś nauczycielką/em od polskiego?
twój komentarz przypomina mi to co nauczycielka od polskiego pisze zwykle pod moimi wypracowaniami
rzeczywiście były te drobne błędy ale i tak art. jest super!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
najlepszy z wszystkich które napisałeś
Rowling powinna sie bać bo rośnie jej konkurent lol
daje W chyba po raz pierwszy!!!!!!!!!!
mam nadzieje ze następne będą równie świetne
pozdro
lolita13dnia 16/11/2007 16:17 nie bardzo lubie fan-fikction ale moznaby powiedziec ze ujdzie...majuneczka masz racje co do tych bledow chociaz zwracanie komus uwagi na bledy typu "tez" moglabys sobie darowac....nie podobaly mi sie niektore zwroty,wyrazenia, tj:
Snape gdzieś zniknął na ten czas.
Pomysł Rona o wiele bardziej podobał mu się od zmarnowania całej godziny na naukę tak znienawidzonego przez niego przedmiotu.
ze względu (zapomnialas slowa "na"
usłyszenie chociażby jednej złośliwej i szydzącej z Harry'ego uwagi Snape'a, teraz stał ze zrezygnowaną i niezadowoloną miną.
coz bylo tego wiecej ale nie chce mi sie wszystkiego wypisywac... poza tym troche mnie zaskoczyly niektore twoje pomysly (nie wszystkie pozytywnie),ale wiem ze trudno jest napisac porzadny artykul wiec nie bede znowu taka sroga....hehe...w koncu nawet JKR zdarzaja sie bledy....tak wiec trzymam kciuki za to ze bedziesz robila coraz wieksze postepy w swoim pisaniu, daje Z, pazdrowionka....
erica_nenadnia 16/11/2007 19:40 Cieszę się, że tyle osób czyta moje opowiadanko I dzieki za komentarze pozytywne jak i te troszkę mniej Motywacja jakaś zawsze jest
Ale...
majuneczka77...
Nie bedę sie czepiala do nikogo, bo skrytykował mój art, wytknąl mi kilka błędów itp. Ale nie przesadzajmy... "Tez" albo "spiew", albo "lektuy" czy "skratów" no wybacz, ale to są literówki, z których, po pierwsze, kazdy i tak domysli sie o co chodzi, a po drugie, kazdy chyba tak ma, ze jak pisze na komputerze to jakas literka mu nie wskoczy... Wiec nie czepiajmy sie o cos takiego...
"Doszedł do wielkich, drewnianych, frontowych drzwi. Machnął różdżką i się otworzyły."- tutaj nie ma potrzeby dodawania slowa "drzwi", bo z poprzedniego zdania wynika CO się otworzyło i jakbym jednak je tu wstawiła to byłby kolejny powód do uwag, a mianowicie POWTÓRZENIA WYRAZÓW...
Uszy Freda i George'a... Z racji tego, że Uszy napisane są z wielkiej litery wiadomo, że nie chodzi tu o częśc ciała bliźniaków, ale o ich produkt... Tez myślę, że każdy zrozuiał... A jak nie to przykro mi. Kazdego nie zadowole.
I wg mnie wyrażenia tj nw nie są błędne:
- i nie wiadomo na ile czasu
- Od kilku dni wyglądała na czymś zmartwioną
- Nie było trzeba im tego powtarzać
- Na pewno nie jest to na waszą korzyść
I nie przepraszaj mnie, bo nie masz za co. Każdy ma prawo do własnego zdania, a ja, decydując się na umieszczanie tutaj swojego FF, mailam świadomośc, że mogę spotkac się tak samo z pozytywnymi, jak i z negatywnymi komentarzami
Tylko...
"Mogłaś to zrobić porządnie. Innymi słowy- mogłaś się postarać.
" Jeśli tu sugrujesz, że odwaliłam to opowiadanko tak na raz-dwa, w kilka minut no to wybacz... Że się nie starałam? Piszę to dla siebie i osób, które mają ochotę je czytac, poznac jego dalszą częsc. I NIKT mi nie powie, że je odwalam. Wkładam w to sporo czsu (którego i tak nie mam za wiele) i wysiłku, a Ty mi mówisz ze mogłam się choc trochę postarac... No z uwagami do błędów czy czegoś podobnego oki, ale nie z takimi zjechanymi tekstami!
Ana14dnia 16/11/2007 20:52 Majuneczka77 Przcież te zdanie o drzwiach bylo dobrze a jak ty to poprawilał to wyszło tak"Machnął różdżką i drzwi otworzył się" I kto tu nie umie pisać. Literówka to przecieżnie jest cos ważnego. Kazdy sie moze pomylic. Tu chodzi o treść arta a nie o wysadzanie komuś błędów. Troche większy dystans. Artykuł na "W'' oczywiście. Pisz jak najszybciej. Pozdrowionka!!!!!!!!!!!!!
paula_dnia 16/11/2007 23:01 Oooo.. widze ze dalas kolejna czesc Super Pisz dalej! Juz nie moge sie kolejnej czesci doczekac I jak zawsze daję W Ludzie,nie dopatrujcie się jakichś beznadziejnych błędów, przecież chyba każdemu się zdarzyulo jakieś literówki popełnić!!
syrjuszdnia 17/11/2007 00:10 kiedy bedzie nastepna częśc?
nie moge sie doczekac bo idzie ci coraz lepiej...
ale rozumiem ze masz mało czasu. mimo to czekam z niecierpliwością
pozdro
Clemence Poesydnia 17/11/2007 17:53 Świetnie ;D daje wybitny
Mischaadnia 17/11/2007 19:41 No i oczywiście daje wybitny!!
Pisz dalej, bo nie mogę się doczekać następnej części xD xD
kajah1dnia 18/11/2007 09:20 Super!!! Chcę jeszcze, daje jak zawsze dla takich artykułów W i gratuluję duzej pomysłowości.
tygrysek12dnia 18/11/2007 15:49 art super daje P nie mogę się doczekać następnego
Demondnia 18/11/2007 18:30 Poprzednia część lepiej napisana, ale w taj zawarte było więcej akcji. Czekam na kolejną część i daję W.
P.S.
W lochu nie było okna...
bella dumbledorednia 19/11/2007 19:20 majuneczka... Wytykasz błędy,a sama je popełniasz .Od kiedy choć pisze się przez dź?
Poza tym,czy myślisz,że nikt tego nie sprawdzał?Myślisz,że lepiej poprawisz od administratora?(ale jeśli ni jesteś to sorry)
karolina10dnia 19/11/2007 22:14 art. super. bardzo mi się podoba. o spamie napise adminowi na pw. czekam na kolejne czeście i daje W
Loppisdnia 20/11/2007 20:10 no świetne) Będą następne części?;] Oczywiście W. xD
GinyWeasleydnia 21/11/2007 11:31 Suupcio! Daję W. Masz talent do pisania!
NicolasFlameldnia 21/11/2007 15:21 masz talen mowie serio daje W
Agusidnia 22/11/2007 15:28 ten art. byl super pisz dalej daje W
Kiniu15HPdnia 22/11/2007 16:20 super bardzo mi sie podoba spoxik wiecej takich !!!
gzupdnia 22/11/2007 21:13 bardzo ciekawa historia Severusa, oczywiście daje W
MAJCIA707dnia 24/11/2007 13:28 Bardzo mi sie podobało. Co wiecej pisać po prostu O.. nie żartuje WWWWW
Lennixdnia 24/11/2007 15:12 Artykuł genialny. Daję W i czekam na dalsze części Oby tak dalej
grzybitdnia 25/11/2007 18:09 Świetne!! Genialne Daje W ... Pozdro
Jasminednia 25/11/2007 19:30 Hah, podobało mi się^^ Czekam na następną część a tymczasem daję Wybitny.
Vayamessdnia 29/11/2007 15:18 No, no, no... To ja się zabieram do następnej części =)
Goszkadnia 30/11/2007 11:28 Muszę powiedzieć , że można się pochwalić talentem
Bardzo ładne opowiadanie , tak jak napisałam wyżej superaśne
PSaję oczywiście Wybitny
kasienka4242dnia 30/11/2007 14:03 nie za ciekawe moim zdaniem takie nudne
Sssnape666dnia 30/11/2007 15:28 Opowiadanie dobre, ale to trochę rutyna. Wszystko już gdzieś kiedyś było. Mimo wszystko jednak P
ewav3dnia 04/12/2007 14:14 dla mnie świetne . pisz dalej ! ( w )
mal_grangerdnia 07/12/2007 14:02 Miałeś bład bo piswze sie skrzat a nie skrat ale ogolni spoko daje PO
mal_grangerdnia 07/12/2007 14:02 Miałeś bład bo piswze sie skrzat a nie skrat ale ogolni spoko daje PO
klaudusiaaadnia 11/12/2007 20:19 Bardzo fajny arcik nie znalazłam na tej stronce 4 rozdziału, ale nadrobiłam na Twoim blogu Tak jak zapowiedziałam, za art daję W ;]
Leednia 31/12/2007 16:50 dobra dobra pare bledow ale tak to spoko
panna-grangerdnia 31/12/2007 19:08 mnie błędy nie obchodzą, liczy sie zawarta w literkach treść
martyskaknypdnia 31/12/2007 21:25 Suuuper, fajny pomysł na ff i w ogóle super, bardzo mi się podobało, oby tak dalej
Luciodnia 23/01/2008 23:53 Z początku nawet ta część mi się spodobała, później tylko tu i ówdzie. Zwróć uwagi na literówki jakie robisz i dopracuj trochę szczegóły. Nutka tajemnicy- to lubię. [po]
agunia15dnia 24/01/2008 20:11 Ten odcinek był równie fantastyczny jak pozostałe. Oh i nie mogę się domyślić gdzie mógł być Snape przez te pięć dni!! Podoba mi się to że ten ff jest osnuty tajemnicą, prawie tak samo jak prawdziwy. Chyba po takim komentarzu nie muszę mówić jaka będzie ocena. Jednak nie mogę się powstrzymać i naturalnie będzie to W!!!!
katies_onednia 13/02/2008 13:04 Artykuł staje się coraz lepszy Każdy kolejny rozdział czyta się z większym zaciekawieniem Oby tak dalej
Klaudia@Harry Potterdnia 21/02/2008 18:23 Super!!!!!!!!!!!!!! Oby te dalsze części były takie same!!! DAJE W!!!!
Zuza Koniecznadnia 23/02/2008 18:45 Kolejna wspaniała część.Daję W i to z wielką przyjemnością.
immortaldnia 29/02/2008 18:17 Najgłupsze co możę być to zjeżdzać opowiadanie dlatego, że w nim są błędy ortograficzne. Przecież jak czyta się i wyobraża akcje to nie ma znaczenia czy podejdzie do mnie skrat czy skrzat. No chyba, że ktoś wyobraża sobie podkreślonego na czerwono skrata i literke "z" nad nim. Podobnie z wypominaniem braku polskich znaków. Dla mnie liczy się tylko akcja a nie sposób zapisania a pod tym względem nie mam nic do zarzucenia. Nareszcie udało się komuś "ożywic" postać Ronusia - rzucił pare dowcipów co było w jego stylu.
Alectodnia 04/03/2008 16:08 Szczerze mówiąc, to nie wiem po co wypominać taki błąd, że napisała cię, a nie Cię. A co do arta, to jak zwykle świetny, daję W.
bernadetta144dnia 05/03/2008 11:06 artykuł jak zwykle daję WWW!! pozdrawiam!
dusia09dnia 15/03/2008 09:11 DLA MNIE TEN ARTULUł JEST EXTRA
Lunia678dnia 30/03/2008 13:23 Majuneczka zgadzam się z syriuszem. Napradę była byś świetną nauczycielką. To przecież tylko art.!! A może szybko pisała i nie chcacy naciśnie nie ten klawisz co trzeba?? Mi się tak zdarza. Jak siostra chce wejść na kompa to się spiesze. I troche przesadziłaś z tym <porzadnie> i < mogłaś się postarać> no wiesz co przesadziłaś!!Jak Ci się nie podoba to nie czytaj łaski bez
nie obrarzaj dziewczyny bo nikt tego nie lubi!!!
Następnym razem to wogóle takich komentarzy bezsęsownych nie pisz bo zajmujesz tylko miejsce miejsce zajmujesz(sorrki nie obrażaj się!!) Dla mnie jest ;poprostu super!! Daje w.
Emma123dnia 08/04/2008 17:20 Wspaniełe. Z nadzieją wyczekuje na wiecej. Daje oczywiście W.
Aga_Blackdnia 26/04/2008 09:37 Bardzo ładnie napisany art. Fajny temat... Masz talent do pisania Kilka błędów znalazłam, ale i tak daję W
LoveMalfoydnia 18/05/2008 14:44 bardzo fajny ten artykuł...
Lucyferdnia 21/06/2008 14:01 Majuneczka...wiem,że to jest stare,ale chcę się wtrącić.Ty trochę przesadzasz.Może i to opowiadanie nie było zbyt stylistyczne,ale chodzi mi o to,że twoja krytyka w niektórych zdaniach się nie udziela...
n_i_c_o_l_adnia 27/06/2008 20:01 Uwielbiam ta część, a najbardziej fragment;
- Wiecie co?- Ron był wyraźnie wniebowzięty, czego nie okazywał od 2 tygodni.- Mój pomysł z kwiatami jest nadal aktualny. Snape'owi zostało jeszcze 6 dni. Jeśli przez ten czas nie zjawi się na naszych lekcjach, będziecie świadkami, jak wysyłam mu bukiet róż.
- Myślę, że nie będzie takiej potrzeby...
Cała trójka aż podskoczyła. Za nimi stał Snape!
- Niestety panna Granger i pan Potter nie dostąpią tego... ZASZCZYTU bycia świadkami tak wyczekiwanej przez ciebie Weasley chwili, a ty sam dostąpisz u mnie zaszczytu tygodniowego szlabanu. Od dziś o 17.00. Ach, a w czwartek o 11.00, bo ma nie być lekcji.
annklemdnia 15/07/2008 17:01 Całkiem, całkiem. Nawet mi sie podobało
kenobi23dnia 03/08/2008 16:11 Jest tam troche błędów ale ogólnie spoko.
Fleardnia 05/08/2008 18:41 Podoba mi się, że piszesz podobnie do Rowling a jednocześnie stawiasz Severusa w innym świetle (choc ja wolę starego Snape, tego nieprzenikalnie tajemniczego). Wybaczam te literówki, chociaż mogłabyś ja poprawić.
narcyza1117dnia 15/11/2008 12:16 Naprawdę bardzo fajnie
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze. -
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.
Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.
Tibia, Porady prawne, Kamień Filozoficzny, Komnata Tajemnic, Więzień Azkabanu, Czara Ognia, Harry Potter i Zakon Feniksa, Książe Półkrwi
Emma Watson - Hermiona Granger, Rupert Grint - Ron Weasley, Gary Oldman - Syriusz Black, Alan Rickman - Snape, Daniel Radcliffe - Harry Potter