Harry, Ginny i Miley przybyli jako pierwsi. To było zamierzone. Chcieli po kolei śledzić, kto przychodzi. Nie łatwo jest się wtopić w tłum Weasleyr'ów i Potterr'ów.
- Nie widzę, sensu dla jakiego przybyliśmy tutaj dwie godziny wcześniej - powiedziała Miley. Była to ciemnowłosa siedemnastolatka. Właśnie miała skończyć Hogwart - jako ostatnie dziecko Harryr'ego i Ginny. To dziwne, ale ta ładna dziewczyna - niezwykle wysoka jak na płeć, urodziła się w chwili, gdy najstarszy z synów planował ślub. Cukiereczek. Dobrze wychowana przez matkę, rozpieszczona przez ojca. Kochana przez wszystkich. Teraz wkraczała w dorosłość.
Odpowiedź na jej stwierdzenie przyszła sama. Spotkanie rodzinne. Zbliżali się do jej starszy - o wiele starszy brat Albus, jego żona Jenny i ich syn Adam.
Adam miał 14 lat, ciemne włosy i zielone oczy tak jak jego ojciec i ojciec jego ojca i matka ojca jego ojca. Trochę to skomplikowane. Był o wiele niższy od Miley, czubek jego głowy sięgał jej do ramion.
Gdy tylko podeszli mama uściskała wszystkich radośnie, po chwili ojciec zrobił to samo. Na twarzach wszystkich Potterr'ów gościł uśmiech.
- Jak się udały wakacje w lesie? - zapytał Harry
- To nie był las dziadku, tylko prawdziwa puszcza! - rzekł podniecony Adam. - Było ekstra, widziałem prawdziwego tygrysa!
- Ja też. W zoo - wtrąciła Miley, ale nikt jej nie słuchał. Jej bratanek opisywał swoje wakacje z ojcem, czasami w słownictwie poprawiała go Jenny, ale to normalne. Była w końcu bardzo mądrą czarownicą - przypominającą Hermionę. Ledwo skończyli na horyzoncie pojawili się Rose ze swoim mężem i pięciorgiem dzieci ( nie żałowali sobie ): ośmioletnim Damianem, pięcioletnimi bliźniaczkami Joan i Perti oraz piętnastoletnimi - tez bliźniaczkami Debi z Lil. Były takie same pod każdym względem. Takie same blond włosy i jasne oczy. Tyle samo piegów na twarzy. Ktoś, kto porówna ich do Freda i Georgia, jest w błędzie. Starsi bliźniacy byli niezwykle uzdolnieni. Debi i Lil były głupie jak but i można nawet powiedzieć, że mózg im się na dwoje podzielił. Niecałe 15 minut później pojawiły się Lily wraz z jej jedenastoletnią córeczką Adrien. Tej części rodziny Miley nie lubiła najbardziej. Jej siostra znalazła sobie na męża największego snoba w kraju, który wychował ich córeczkę na rMadam Fufur1;. Na szczęście już chwilę potem pojawiła się ta część rodziny, którą znowuż uwielbiała. James wraz ze swoją pokręconą żoną mieli szesnastoletnie bliźniaki, równie szalone. Ryan nie grzeszył inteligencją, ale świetnie latał na miotle i ta jego głupota była czasem zabawna. Izabell była prawie chłopcem, bo ciągle umawiała się na bójki z chłopakami. Trenowała pojedynki magiczne i fizyczne (w razie gdyby zabrakło jej różdżki).
Wszyscy stanęli grupie i zaczęli rozmawiać - nieważne zresztą o czym. Wakacje i takie tam duperele. Potem doszli do nich Teddy wraz z Victorie i ich dzieciakami - prawie dorosłymi. Mieli podobnie jak Ryan i Bell 16 lat. Tegan była metamorfomagiem jak ojciec, a Lindsay willą jak matka. Tegan była szalona fanką eliksirów, a Lindsay kujonką. Nikt nie widział jaka jest piękna, bo dobrze to ukrywała. Hugo pojawił się razem z nimi. On był samotnym ojcem i miał dwoje synów. Andrew miał manię na punkcie wróżenia (nie wiadomo po kim), a Matthew miał tylko kompleksów, co Harry złota.
Nareszcie wszyscy razem. Pięć minut przed odjazdem pociągu zaczęli się pakować do pociągu. Miley uściskała ojca i matkę, pożegnała się z reszta rodziny i wsiadła jako pierwsza.
Przedstawienie gotowe, czas jechać do Hogwartur30;;)
- Uważaj jak chodzisz! - powiedziała Izabell. Jakim prawem jakim platfus podstawia jej nogę r11; Chcesz dostać?
- Ja? - Jake Nathanson chodził do ostatniej klasy i zdecydowanie Bell nie lubił. Uważał, że kobiety powinny być delikatne. Ona z pewnością taka nie była. - Ja mam uważać? Bo co? Dostane klapsa?
- Radzę ci, nawet się ze mną nie sprzeczaj - powiedziała przez zaciśnięte zęby
- Bo mnie wyzwiesz na pojedynek? - teraz na jego twarzy zakwitł szyderczy uśmiech.
- Lingualigo - krzyknęła bez zastanowienia i różowy promień pomknął w stronę Jaker'a. Ten zareagował instynktownie. Krzyknął "Protego" i już promień ku niej wracał. Odsunęła się szybko, nie zdając siebie sprawy, że zaklęcie leci dalej, prosto w plecy Miley. Na szczęście ona trenowała quidditch, więc w ostatniej chwili rzuciła się na podłogę. Przechodzący tamtędy chłopak przewrócił się zwalając Matthew na wózek z przysmakami czarodziejów.
- Matt! - krzyknęła Bell i pobiegła do kuzyna. - Wszystko w porządku? - Jake również podszedł zobaczyć czy młody nic sobie nie złamał. Na szczęście jeśli cokolwiek w nim ucierpiało to znów samoocena. Zrobił się czerwony jak wiśnia i uciekł, cały umorusany w czekoladzie.
- Co wy wyprawiacie?! - krzyknęła Miley - Z głowa coś u was nie tak?! Ledwo znaleźliście się w pociągu już musicie się pojedynkować?!
- Ja nic nie zrobiłem - powiedział Jake
- Ty nic nie zrobiłeś? - oburzyła się Izabell - podstawił mi nogę!
- Ale to ona wyrzuciła bezmyślnie urok
- Nic mnie to nie obchodzi! - Miley był absolutnie wściekła. Miała naprawdę dziwną rodzinę, ale agresywna bratanica to było ostre przegięcie. - Jak dzieci! Wynoś się stąd idioto! - wrzasnęła na Jake'a, gdy tamten się oddalił powiedziała do Bell stając się na spokojny ton - Idziesz ze mną. - Izabell nigdy nie kłóciła się z ciotką mimo, że była od niej starsza tylko o rok. Było w niej cos takiego, że hmr30;NIK jej nie podskoczył. Nawet Izabell.
Ruszyły, przeciskając się przez tłum. Miley szukała wolnego przedziału. Otworzyła drzwi jednego z nich i wepchnęła tam towarzyszkę. Weszła za nią i oparła ręce na biodrach. Przez chwilę przyglądała się Bell. Miała krótkie czarne włosy i bystre, niezbyt sympatyczne orzechowe oczy. Była wysoka jak wieża i chuda jak patyk. Nosiła wytarte jeansy i wypłowiałą koszulkę. Nigdy nie brał pod uwagę jak wygląda, a szczerze mówiąc, mimo tej rzwykłościr1; stroju rzucała się w oczy. Niemalże miała wypisane na czole rwyzywam cię na pojedynekr1;. Przez chwilę Miley chciała uśmiechnąć się do niej, ale zrobiła twarda minę i rzekła:
- Co ty wyprawiasz Belly? Nie masz się czym zająć? Znowu pojedynki?
- Ja nic nie zrobiłam. r11; usprawiedliwiała się r11; to ten głupek podstawił mi nogęr30;
- Może wcale nie chciał. Korytarz jest ciasny. A ty nie możesz wszystkich problemów rozwiązywać bijatykami. Nie na tym polegar30;
- Co polega? Życie? Nie dam sobą pomiatać tylko dlatego, że urodziłam się dziewczyną
- Tylko nikt tobą nie pomiata. Ja nikogo nie wyzywam i mam święty spokój. Oni właśnie dlatego się ciebie czepiają. Wiedzą, że przy każdej okazji będziesz chciała dać im w nos. Po prostu tego więcej tego nie rób, okey?
- Jasne... - Miley wcale jej nie uwierzyła, lecz nie chciała się sprzeczać.
- Zobaczę co z Matthew - rzuciła i wyszła. Czuła się trochę jak taka głowa rodziny. Zresztą trudno jej się dziwić, należała prawie to pokolenia ich rodziców. Czasem mama jej mówiła, żeby przystopowała, dało sobie spokój, ze to nie jej rola wychowywać te dzieciaki, że ich rodzice wiedzą, co robią. Tylko ich rodzice nie mieli pojęcia co się dzieje w szkole. Miley czuła się zobowiązana...
Idąc korytarzem zaczepiała młodszych, pytając się o Matta, ale nikt nie wiedziała, gdzie on się podział. Znalazła go na samym końcu pociągu, przebranego już w szatę uczniowską. Wzdychał raz po raz i gapił się smętnie w przestrzeń, jakby wyczekiwał uśmiechu losu, nie wiedząc, że ten uśmiecha się na co dzień.
- Matt? - podeszła do niego - Nie powinieneś się przejmować. Tego nawet nikt nie widział.
- Nikt albo każdy - odpowiedział cicho. Przez chwilę stali w milczeniu, ale ostatecznie stwierdziła, że mu nawet Bóg nie pomoże i odeszła. Po drodze wpadła na wysoka blondynkę.
- Miley? To ty kochana? - uśmiechnęła się o niej szeroko
- Mirabile? - już po chwili ściskały się jakby nie widziały siebie rok, a tak naprawdę na ostatnich zakupach były pod koniec czerwca - Jak wakacje? - zapytała, gdy wreszcie oderwały się od siebie.
- Ach! Nie było źle, chociaż dziadek wciąż ma mi za złe, że jestem gryfonką.
- Nawet jeżeli to już siódma klasa? Nie przyzwyczaił się? - zdziwiła się
- No co ty? Cała rodzina jest w Slytherinie, wielce czysta krew, a mój ojciec, nie dość, że zrobił sobie córę tak wcześnie to jeszcze z mugolką? To obelga dla rodziny Malfoy.
- Jaka obelga? Dla mnie to najlepsze, co mogło spotkać człowieka.
- Ponieważ u ciebie cała rodzina była w Gryffindorze, wyobraź sobie co by było, gdybyś trafiła do Slytherinu...
- Wole nie myśleć...Lepiej znajdźmy sobie jakiś przedział
- No co ty? Przecież wszystkie zajęte! r11; zaśmiała się Mirabile
- To przez przypadek trafmy do któregoś z zajętych - ruszyły razem. O historii rodziny Mirabile można by napisać książkę. Streszczając to jednak: Draco chciał zrobić ze swojego syna kopie samego siebie, przy czym Scorpius miał nie być zafascynowanym czarną magią. Młody był jednak rozpieszczony do granic możliwości. Jak to opowiadał Albus, nigdy nie wiedział kiedy się wycofać, kiedy jego wpływy słabną, a korzyści przestają istnieć. W ten właśnie sposób zrobił sobie córeczkę bardzo młodo. Matką stała się dziewczyna, mimo że ślizgonka, o bardzo nieukształtowanych poglądach, a dokładniej miała w nosie kto z jakiego jest domu, kim zostanie. Dlatego Mirable trafiła do Gryffindoru. Nikt jej nie przypilnował. W pociągu spotkała Miley, a ponieważ ostatnia córka Harryr17;ego nie posiadała przyjaciół (za dużą miała rodzinę) to bardzo szybko przypadły sobie do gustu. O tym, że się przyjaźnią Draco i Harry dowiedzieli się dopiero w trzeciej klasie. Draco musiał wziąć nervosol (leki uspokajające),a Harry zamilkł na cały dzień.
Ostatecznie wybrały przedział, gdzie siedziały Debi i Lil. Tylko u nich było prawie pusto. Oczywiście nie bez powodu, ale one nie zwróciły na to uwagi. Na razie.
Deszcz rozpadał się na dobre. Miley nie wyobrażała sobie jak dostaną się do szkoły. Równie dobrze mogli przepłynąć jezioro. Żadna różnica. Przebrała się w szatę szkolną. Pociąg zatrzymał się na stacji w Hogsmade. Nikt nie miał ochoty wysiadać (nie licząc pierwszoklasistów). Nie mieli wyboru. Gdy dotarli do powozów, Miley była przemoczona od stóp do głów. Włosy przykleiły jej się do twarzy.
- feo tiempo - zaśmiała się Estella. Była ona niezwykle szaloną koleżanką Miley i Mirabile. Zawsze miała głupie pomysły i często mówiła w obcych językach. Normalnie każdy by się zapytał co powiedziała, ale przyzwyczajone do zachowania dziewczyny , nic nie powiedziały. Przecież, gdyby to było coś ważnego, powiedziałaby w ich narodowym języku.
- Przydałby się parasol - zaśmiała się Mirabile wyciskając swoje długie włosy.
- Nie widzę sensu w tym co robisz. I tak zaraz znowu będą nasiąknięte wodą - powiedziała Miley na co blondynka odrzuciła włosy do tyłu i spojrzała za siebie.
- Patrzcie kto idzie... - za nimi dążyła grupka siódmoklasistów z Ravnclaw. Wszyscy mieli na twarzy ten sam uśmiech. Nie trzeba było być geniuszem, żeby zauważyć, że to snoby.
- Cześć Mirable - krzyknął jeden z nich. Miley podniosła brew, a Estelle szepnęła
- Bonitor... - dziewczyny spojrzały na nią - to twój chłopak Mirable?
- Nigdy! - oburzyła się Mirable. Obrzuciła go nienawistnym spojrzeniem i dodała - to dupek. Zarozumiały, wyniosły dupek! Nigdy się z takim nie zwiąże. Choćby miał być ostatnim facetem na ziemi. Nigdy! Nigdy, nigdy, nigdy...
- wystarczy - zaśmiała się Miley. Wzięła przyjaciółkę za rękę i ruszyły w stronę drzwi. Na całe szczęście nie było Irytka. Najprawdopodobniej zajął się pierwszakami. Usiadły przy stole Gryffindoru, a obok nich wskoczył Andy. Miał rozszerzone oczy, jakby widział cos czego one nie widzą. Wróćr...on widział; coś czego one nie widziały, mało tego, nikt nie widział. Złapał Miley za rękę i powiedział współczującym tonem
- Tak mi przykro Miley. Tak mi przykro!
- Co? - Miley nie maiła pojęcia o co mu chodzi. Przez chwile gapiła się na niego z otwartymi ustami.
- No wiesz... niedługo stracisz bliska ci osobę...Mam nadzieje, że to nie będę ja! - spojrzał na nią przerażony i stał szybko r11; a jeśli to ja?! Jeśli to j mam odejść z tego świata? Śmierć się zbliża! Błagam nie zabieraj mnie - upadł na kolana - jestem jeszcze za młody, mam dopiero 13 lat!
-on powinien zostać aktorem, nie? r11; szepnęła Estelle
- O nie! - krzyknął Andy - Widzę ją! Wchodzi drzwiami. Nie zbliżaj się do mnie zła istoto. Zabraniam ci!
- Schowaj się pod stół - powiedziała Miley - ja ją przepędzę, okey?
- Nie pokonasz śmierci - rzucił ukradkowe spojrzenie na drzwi - Ale dobrze. Pokonaj ją. Dam ci mojąr30;
- poradzę sobie sama - Andy rzucił się pod stół. Miley przez chwilę siedziała nieruchomo po czym rzekła - Już po wszystkim. Nie ma jej. Daje ci jeszcze 50 lat.
- Tak się bałem - powiedział jej kuzyn wychodząc spod stołu. Cała sala patrzyła na niego. Jedni ze śmiechem inni ze współczuciem. Miley uśmiechnęła się do nich przepraszająco. Zobaczyli jednak, że wicedyrektorka wnosi tiarę przedziału. Do Sali wpadli pierwszoroczniacy, pierwszoroczniacy dyrektor powiedział to co mówił każdego roku, czyli same głupoty.
Może jak kapeć wyglądam
Może mej młodości odpłynął prom
Lecz to ja w waszą duszą spoglądam
To ja wybieram wam dom.
Przed mą świetności stanęła góra
Więc teraz wystrychnę was na dudka
O choć nie taka moja natura
Ta piosenka będzie bardzo krótka
Macie cztery domy do wyboru
Geyffindor, Slytherin, Ravenclaw, i Hufflepuff
Każdy innego jest koloru
W każdym bronić będziecie honoru.
Może jednym z krukonów zostać chcesz?
Gdzie cenią kogoś bystrego
Jeśli dużo umiesz
Bądź tę wiedze planujecie
Idźcie do Ravnclaw domu czarno-niebieskiego.
Warto być również gryfonem
Gdzie liczy się odwaga
Włożysz wtedy barwy złoto-czerwone
Nie problemem będzie dla ciebie wojna bądź plaga
Jeśli czysta krew się dla ciebie liczy
Zostań ślizgonem
Tam wyższość serca krzyczy
Nie gorsi są puchoni
Choć uczciwi co nie miara
Każdy puchon słabszego broni
Wiedzą, że za złe uczynki czeka ich kara
Pozwólcie mi więc wykonać zadanie
Ja zawsze mam raję
To wcale nie wysokie o sobie mniemanie
Szybko więc zakładajcie mnie na głowy
Wybieram dobrze
Nikt nie pożałował
Nikt przed swym domem się nie chował
Na tym skończyła swą piosenkę tiara. Po chwili wicedyrektorka zaczęła czytać nazwiska z listy. Po kolei podchodzili uczniowie, ze strachem w oczach, a później z zadowoleniem dążących do swoich stołów. Przyszła kolej na Adrien. Jej siostrzenica sprawiała wrażenie, jakby w ogóle się nie bała. Gdy usiadła na krześle, rozejrzała się po Sali, lecz po chwili miał na oczach stara tiarę. Niedługo potem została przydzielona do...Ravencaw? Zeskoczyła z krzesła i pobiegła do stołu krukonów.
- Czy ja dobrze widzę? - Ryan spojrzał pytająca na Miley - ona jest krukonką?
Phoenix21hpdnia 04/11/2008 07:37 Trochę błędów - Rawencaw, Wesleyr'ów. Za dużo nazwisk i imion, wszystko mi się pomyliło. Jak już wymyślasz zaklęcia to niech mają sens, chodzi o to, że w tej sytuacji co Bella rzuca Lingualigo, póki nie sprawdziłem co to znaczy po łacinie, nie wiedziałem o co chodzi, powinnaś to wytłumaczyć. Ja też pisałem zaklęcia i mam ich ponad 20. Czytałem lepsze rzeczy, cóż dam "P".
nimfadora0588dnia 04/11/2008 09:26 Kurcze dosłownie "dom wariatów", ale ogólnie mi się podoba opowiadanie. Trochę ich się porobiło no, ale skoro ich tyle jest to myślę, że historia się bardziej rozwinie i o każdym dowiemy się czegoś więcej. Czekam na kolejne odcinki. Stawiam Z.
Renaemmadnia 04/11/2008 14:51 Tutaj niestety będę krytykować. Nie podoba mi się to opowiadanie! Duuuuuużo błędów. Kilka wymienię:
Nie łatwo jest się wtopić w tłum Weasleyr'ów i Potterr'ów.
Czy tak przypadkiem nie powinno być Weasley'ów i Potter'ów?
Tutaj sie mogę mylić, więc jakby co to przepraszam: ( nie żałowali sobie)
Zdaje mi się, że pomiędzy nawiasem a słowem w nawiasie nie powinno być spacji
-on powinien zostać aktorem, nie?
Po pierwsze, zdanie zaczynamy z DUŻEJ litery. A po myślniku w dialogu powinna być SPACJA
Ravenclaw, i Hufflepuff
Przed "i" nie stawiamy przecinka. Czyli powinno być tak:
Ravenclaw i Hufflepuff
Geyffindor
A to co?
Poza tym jest dużo r... (chodzi mi o: r30, r11) np.: "Dam ci mojąr30"
Treść mnie nie wciągnęła - a to źle. Naprawdę jest mało opowiadań i książek, które mnie nie wciągają. Gdzieś w połowie tego co napisałaś nudziłam się jak nie powiem kto. To mnie po prostu nie wciągnęło - a ja naprawdę dużo czytam. I książek i opowiadań na internecie. Poza tym później okropnie przeszkadzały mi błędy. Dlatego przepraszam, ale nie dam ci nic ponad Nędzny. Jeszcze pomyślę. Będzie albo Nędzny, albo Okropny.
A jeszcze zapomniałam powiedzieć. To taka rada na następny raz. Jak piszesz i chcesz sprawdzić na Wordzie (albo piszesz na Wordzie) i później kopiujesz poprawiony tekst, radzę, abyś dała opcje "Podgląd" i zlikwidowała właśnie te r11 itp.
lily1600dnia 04/11/2008 16:09 Co do błędów...
1. Ja starałam się usunąć wszystkie r, ale pewnie dość sporo przeoczyłam
2. Jak mam "natchnienie" to po rpostu piszę i nie przeczę, że są błędy, bo wiem, że są. ja potrafię napisać Kraolina zamiast Karolina, a pomylić się we własnym imieniu to dopiero rzecz nie?
3. Na razie przedstawiałam wszystkich więc rzeczywiście wiele osób mogło sie w tym pogubić. Potem, jesli napisze kolejną część (a to zależy jak wam sie podoba), będzie ich mniej lub po prostu nie będą pisane wszystkie na raz.
4. Kiedyś miałam wątpliwości, czy po nawiasie nie robi sie spacji, teraz wiem, że nie, ale ten nawyk mi został. niestety.
5. Co do dużel litery po myślniku - to też nawyk
6. Jeśli kogoś nie wciagnęło lub wydaje sie po prostu głupie - okey ja się nie gniewam. Może po prostu muszę popracowac nad swoim pisaniem
Następnym razem, jesli taki będzie, dokładniej usunę r11 itp. Pstaram sie tez nie wprowadzac tylu bohaterów i pilnować błędów. Dzięki za komenarze (zarówno pozytywne jak i negatywne)
Hermiona465dnia 04/11/2008 18:46 Trochę się w tej rodzince pogubiłam, ale bardzo mi się podobało. Jest długie, no może w czytaniu przeszkadzały te r i takie małe będy. Widać, że się napracowałaś. Te imiona i każdy z swoją historią. Czytając raz się uśmiechałam, raz było troche nudno, a za kolejnym razem nic nie rozumiałam Tak po za tym Jest świetne Czekam na kolejną część i daje duże W
Victoirednia 04/12/2008 11:15 Ogólnie art bardzo fajny i ciekawy, mam jednak dwa zastrzeżenia:
1. Rodzina jest zbyt wielka, nie można się połapać
2. Kolejna osoba pisze moje imię z błędem! Przecież pisze się Victoire, a nie Victorie!
lily1600dnia 04/12/2008 11:30 Apropos....
Ja mam świadomość o tych błędach i wiem, że za bardzo sie rozpędziłam z wysyłaniem tego.
Fakt to może nie jest zbyt ciekawe i trochę za dużo to nazwisk, ja sama czasem się gubię. Masakra.
Dobrze, że to tylko prolog. Napisałam to po to, żeby zbyt dużo nie opisywać w następnej części, która mam nadzieje będzie lepsza. Postaram się na coś więcej. I poprawię błędy, szczegónie to r12 itp
Phoenix21hpdnia 04/12/2008 19:52 Mimo mojej ocenu czekam na kolejną część bo skończyło się ciekawie. Mam nadzieje, ze wykorzystasz moje "pomoce naukowe"
Gdyby nie te literówki i r11 to byłoby "W" jednak narazie wiesz co. Później jest szansa na "W"
kasienka0408dnia 04/13/2008 14:59 Fajnie napisane. Ale zrobiłaś idiotów z rodzinki. Nieładnie... Ja rozumiem, że może się zdarzyć czarna owca, ale tak od razu większą cześć rodziny!!! Jeszcze jedno- "wysoka jak płeć". Nie wiedziałam, że płcie są wysokie...
Za dużo r11 itp. Ogólnie ok.
Severuska_Snapednia 04/13/2008 18:56 Kompletnie bez sensu. Dam Ci O i szkoda, że nie ma T, bo tylko na T zasługujesz. Wyłączając błędy ortograficzne i stylistyczne brak Ci wyobraźni! "Niezwykle wysoka, jak na płeć." Znam dziesięcioletnią dziewczynę, która ma 160 cm i ciągle rośnie. Nudne jak flaki z olejem i nie wciągnęło mnie.
klaudusiaaadnia 04/13/2008 19:29 Yyy, no to tak: nie podobało mi się ani trochę. A szkoda, bo z takiego tematu mogłoby wyjść coś fajnego. O błędach i literówkach nie mówię, bo zajęłoby mi to dużo czasu. Zagmatwane i nieciekawe. Dam Nędzny.
Wolna Skrzatkadnia 04/14/2008 18:35 Nie będę wredna, bo wiem jakie to uczucie jak ktoś krytykuje twój artykuł. Więc pochwale za objętość tekstu, ponieważ jest imponująca. Jednak radzę umieszczać mniej szczegółów w tak małym odstępie od siebie, bo można się zagmatwać. Ale faktycznie, przed wysłaniem powinnaś sprawdzić ortografie i nie tylko.
meggiednia 04/14/2008 22:13 Trochę szalone. Na początku zaczęłam czytaći wydawało mi się to takie... pospolite. Ale po kilku akapitach naprawdę mi się spodobało. Szczególnie pomysł z przyjażnią między potomkiniami Harry'ego i Draco'na. Mam nadzieję, że ukażą się dalsze części! Daję W.
Lily_Lunadnia 04/15/2008 18:23 Początek słaby, dalej nie przeczytałam, bo się znudziłam... Łatwo się pogubić i nie bardzo wiem o co w tym opowiadaniu chodzi. I nie wiem po co komu tyle bliźniąt...Nie mam serca dawać O, więc niech będzie N
lily1600dnia 04/15/2008 20:16 Jeśli komuś berdzo zależy żeby wiedzieć o co chodzi - Główną bohaterką FF jest Miley, zwykła dziewczyna w zwykłej szkole. Dobrze się uczy, ma przyjaciółki, dobre kontakty z rodziną. Ta I część opisuję głównię ją i jej bliskich. A chodzi o to, że czasami nie mamy wpływu na przebieg wydarzeń, a miley mimo, że taka pospolita równiez może doczekac się czewgoś miłego i przykrego - ale to w następnych częściach.
Mishiadnia 04/16/2008 16:56 Bardzo mi się podobało, ciekawe i długie, jednak mozna sie pogubić kto jest dzieckiem kogo, ten to kto, ten ile ma lat, a ten skąd sie tu wziął xD Ogólnie świetne, napracowałaś się. Daje oczywiście Wybitny.
Miszdnia 04/16/2008 19:36 Bardzo ciekawe opowiadanie. Liczna rodzina Potterów daje do myślenia
Choć z drugiej strony ten nagły nawał nazwisk i imion trochę utrudnia czytanie. No i oczywiście błędów trochę jest. Sprawdzaj to co napisałeś.
No i należy następnym razem likwidować html-owskie tłumaczenia znaków interpunkcyjnych: r11, r30 itp.
Ogólnie to wporzo. P
Hermiona26dnia 04/19/2008 23:54 Bardzo fajne! Wieeelka rodzina Harry' ego to doskonały materiał na Fan Fiction. W czytaniu przeszkadzały mi te r11, r30 itp. . Szczególnie na wyróżnienia zasługuje piosenka Tiary Przydziału. Moja ocena dla Ciebie to dziś oczywiście Wybitny. Z niecierpliwością czekam na kolejną część. Mam nadzieję, że pojawi się ona już wkrótce
Danieldiniodnia 04/20/2008 20:56 fajne to bylo tylko troche za duzo bledow i za duzo dzieci widac ze sobie nie zalowali ale fajne sam bym czegos takiego nie napisal wiec daje W nastepnym razem postaraj sie zrobic konkretna akcje bezblednie z kilkoma bohaterami zeby sie nie pogubic
Carola3000dnia 04/21/2008 11:04 Nawet ciekawy pomysł Ogromna rodzinka, ale w pewnym momencie nie wiadomo kto, jest kim i o co chodzi. Trochę poplątane.... Brakuje też tego tej takie iskierki, która przyciąga uwagę. Ale zasłużone P ląduje na ten FF.
immortaldnia 04/22/2008 00:13 Chce se ktoś poczytać naprawde dobre opowiadania a nie jakieś pierdoły to prosze:
Rozumiem, że może się komuś ręka omsknąć ale jak do licha ciężkiego można napisać geyffindor.XD Fani powinni, wydaje mi się, zwracać na to większą uwagę. Są ludzie, którzy piszą:
Sanpe, Umdrige, Umridge, Malfloy, Wirginia zamiast Ginewra, (ale to nie tutaj) "fani"
Po kiego wypomincie ciągle te r40 i r cośtam? Mi to nie przeszkadza na przykład. Czepta się jakichś błędów rzeczowych lub irracjonalnych, a nie ortograficznych bo one nie zaburzają w takim stopniu odbioru treści.
Dużo nowych postaci, przydałoby sięza łączyć drzewo genealogiczne bo człowiek głupieje jak w "modzie na sukces"
Lady Mary Janednia 04/22/2008 09:47 Ewa, podnieca Cię pisanie Capsem, czy co?
Co do artykułu, dość dobry. Nie zachwycił mnie, bo pomysł stał się oklepany. Ale cóż, skoro tu jest, to musiał się czymś wyróżniać. Były błędy ortograficzne. Ale ogółem daję Z, bo stylistyka także mnie nie zachwyciła. I mogłaś pousuwać te r11 i r30 - bo bardzo przeszkadzają czytelnikowi. I nie powiem, żebyś pisała dalej, bo to, co wypociłaś mnie nie zadowoliło.
Pozdrawiam, Mary J.
slacknessdnia 04/28/2008 17:08 Z przykrością to stwierdzam, ale czytając to też potwierdzam, że można niestety się pogubić...;/
Moja droga Lily!
Proszę Cię, jeśli jeszcze będziesz miała zamiar cos takiego napisać, zwróć uwagę na takie błędy, które nazywamy:"Logistyką", może to nie takie oczywiste, ale w j.polskim właśnie takie błędy sa bardzo ważne i czytający musi wiedzieć co i jak, nie może się pogubić. A powtarzam, że u Ciebie taka sytuacje mogła mieć miejsce...
Dam więc P na zachętę!
ExpectoPatronumdnia 04/28/2008 19:20 Naprawde bardzo mi się podoba. Prawdę powiedziawszy czytając ten tekst uświadomiłam sobie, że w mojej rodzince ja też jestem taką Miley. Zapomniałabym. Naprawdę bardzo się napracowałeś/łaś choć są pewne pomyłki i bardzo wszystko jest pogmatwane, ale jest naprawde w porządku.
Harry Potter 33dnia 04/28/2008 20:52 FF mnie nie wciągnął, czytałem tylko wstęp, i mam ZASTRZEŻENIE.
O tych bliźniakach. Mówisz, że były głupie jak but. A jak miały na imiona? Debi i Lil. Czy NIE MOGŁABYŚ ZACHOWAĆ TROCHĘ KULTURY? Przecież WIĘKSZOŚĆ SPOSTRZEGAWCZYCH osobników dostrzeże, co te imiona razem tworzą! A to wcale nie oznacza, że ktoś jest głupi... Nie miałaś lepszego pomysłu na imię? Widziałaś kogoś takiego? Lepiej nie... Ale przynajmniej WIEDZ, co to oznacza! Nie możesz okazać trochę szacunku tej rzeczy?
Dostrzegłem to, co zapewne zrobiłaś celowo.
Więc trochę więcej kultury!!!!!
Narcyziadnia 05/04/2008 12:35 Powiem szczerze, że gdy zaczęłam czytac mało brakowało a bym się pogłubiła w tych wszystkich imiomach . Ale w miarę upływu czasu mniej więcej się zorientowałam o co chodzi i dało się to przeczytac i to nawet z ciekawością. Jestem pod małym wrażeniem, bo wiem, że zacząc jest najtrudniej, ale Ty jakoś z tego wybrnęłaś (choc widac było, że trochę jest to wszytsko pomieszane). Mam nadzieję, że gdy będziesz pisac dalszą częsc (o ile będziesz) to na początku wyjaśnisz dokładnie kto jest kim . Ogólny efekt : Powyżej Oczekiwań.
Aga_Blackdnia 05/06/2008 20:06 Pierwsze co napiszę, to sporo błędów. W pewnym momencie czytania nie wiedziałam o co chodzi... Art. taki sobie... Nie wciągnął mnie, ale przeczytałam. Strasznie skomplikowany. Pogubiłam się w tych imionach. Popieram Harry'ego Pottera 33, ale tylko tak w części. Twój FF, Twoje pomysły imion. Choć trochę przesadziłaś. Ale ogólnie... To hmm... Temat nawet fajny. Dobrze rozwinięty. Daję nadciągniete PO
Ala10dnia 05/20/2008 19:29 Oj, nawet do połowy nie wytrwałam. pogubiłam się już z początku podczas przedstawiania rodziny (jakże licznej i różnorodnej pod każdym względem). "tak jak jego ojciec i ojciec jego ojca i matka ojca jego ojca." - zdania zawiłe, wymagające chwili na skojarzenie pokrewieństwa i naszkicowanie sobie w głowie, drzewo genealogiczne potterów.
Ja nie wiem, albo już za stara jestem i nie kręcą mnie tak duże odejścia od fabuły, albo po prostu jestem zielona w fachu literackim.
Aga_Agadnia 05/25/2008 16:55 Naprawdę fajny artykuł. Kilka drobnych błędów, ale można się troszeczkę pomylić, no nie? Twój artykuł jest o niebo lepszy od Z pamiętnika Draco i nie mogłabym dać innej oceny jak Wybitny. Sporo się napracowałaś, a ja przynajmniej miałam co czytać i na prawdę mnie to wciągnęło. Artykuł jest długi, co świadczy o tym, że musiałaś się nad nim sporo namęczyć.Pisz dalej.
FleurEvansdnia 05/29/2008 16:41 Pod koniec to nie wiedziałam kto jest kim. Tyle tych imion. Jest kilka błędów, fabuła mi sie spodobała. Denerwowały mnie te "erki". Pomysł dobry, ale nie za dobrze został zrealizowany. Akcja stoi w miejscu i wszystko takie cukierkowe, słodkie aż trochę za bardzo. Więcej minusów nie dostrzegłam i ujdzie w tłumie.
Web Harry Potterdnia 06/24/2008 12:36 Bardzo bym był wdzięczny za e booki hp ma kto?
Hermiona002dnia 06/24/2008 14:10 Trochę błędów ale bardzo fajny!!
Rawencaw
Nerwadnia 06/24/2008 18:10 Mnie też się wydaje, że za dużotych imion. Trochę trudno się to czyta....
tinchen89dnia 06/26/2008 17:15 Za dużo imion- nie idzie się w tym połapać i za dużo błędów-ciężko się czyta, ale ogólnie ciekawa historia. Daję P.
Sol Angelikadnia 06/27/2008 04:08 Ten artykul jest glupi i przede wszystkim ma za duzo imion oraz powtorzen wyrazowych analfabeto
mazura15dnia 06/27/2008 14:52 Słaby ale ktoś musiał trochę się pomęczyć zanim coś takiego napisał dam Z ale ten art zasługuje na N
Albus Percival Dumbledorednia 06/27/2008 16:43 Nie jest najgorsze... Mogło być lepsze za dużo dialogów, połapać się nie można, ale za to że piosenka nowa jest dam: Z
Halfblood-Princessdnia 06/27/2008 16:54 Mi się bardzo podoba. Widać, że się nieźle napracowałaś. To r30, r11 w ogóle mi nie przeszkadza [chyba można się domyśleć, że tam tego nie powinno być, a nie od razu traktować to jak zbrodnię]. I nie będę się czepiać żadnych literówek, bo przy tak długim opowiadaniu w ogóle na to nie zwracam uwagi, a każdemu zdarza się czasem coś pomylić na klawiaturce.
Fabuła jest bardzo ciekawa, tylko należy dokładnie czytać, żeby się nie pogubić.
Masz u mnie W i czekam na więcej Twoich FF.
Pozdrawiam. ;*
oluss94dnia 06/28/2008 16:44 Fajne opowiadanie widac ze sie stroszke pomeczylas, ale dobrze ci to wyszlo Tylko duzo tych dzieci i sie nie raz pogobilam ale ogolnie spox
Charity Burbage13dnia 06/29/2008 12:16 Bardzo mi się podoba choć nie wyobrażam sobie Harry'ego jako dziadka. Bardzofajna piosenka Tiary Przydziału. Stawiam Wybitny.
Cho Chang 71dnia 06/30/2008 11:38 Podobala mi sie TYLKO piosenka Tiary wiec stawiam Z.
gabrielle__delacourdnia 07/02/2008 13:49 jedyne co wg mnie nie tak?w pierwszej linijce-"Potterr'ów"a powinno byc Potterów
ale wybaczam- W
loona94dnia 07/02/2008 15:08 Ciekawe i pomyslowe, ale... trochę za długie.
Daję P
0o karolcia o0dnia 07/03/2008 08:45 Troszke się pogubiłam w tych imionach ale uznaje -W-
0o karolcia o0dnia 07/03/2008 08:45 Troszke się pogubiłam w tych imionach ale uznaje -W-
Magdalenadnia 07/03/2008 13:04 Super napisane, też się z deka pogłubiłamale tekst świetny daję ci za to nic innego jak W.
Kerlednia 07/03/2008 15:15 Artykuł bardzo fajny, dosyć ciekawy i wciągający. Trochę za dużo wsadziłaś tutaj imion, ponieważ w pewnym momencie się pogubiłąm. Ale ogólnie sam w sobie artykuł jest niezły.Tylko jest tak trochę napisany o wszystkim i o niczym. Przeszkadzało mi tylko w pewnych momentach to r30, r11, ale nie było go, aż tak dużo jak w niektórych artykułach, nie raziło to, aż tak bardzo. Nie zauważyłam błędów, a jak już jakieś były to chociaż dobrze, że nie pisałaś 'których" przez "u", czy "że" przez "rz". Artykuł był przejżysty. Fabuła niezła, daje Wybitny.
hermiona--grangerdnia 07/03/2008 16:22 Bardzo ciekawe , kilka błedów jest , to fakt ale sie doczytałam Daję P
Ginny200dnia 07/03/2008 19:05 Pod koniec to nie wiedziałam kto jest kim. Tyle tych imion. Jest kilka błędów, fabuła mi sie spodobała. Denerwowały mnie te "erki". Pomysł dobry, ale nie za dobrze został zrealizowany. Akcja stoi w miejscu i wszystko takie cukierkowe, słodkie aż trochę za bardzo. Więcej minusów nie dostrzegłam i ujdzie w tłumie.
Z przykrością to stwierdzam, ale czytając to też potwierdzam, że można niestety się pogubić...;/
Moja droga Lily!
Proszę Cię, jeśli jeszcze będziesz miała zamiar cos takiego napisać, zwróć uwagę na takie błędy, które nazywamy:"Logistyką", może to nie takie oczywiste, ale w j.polskim właśnie takie błędy sa bardzo ważne i czytający musi wiedzieć co i jak, nie może się pogubić. A powtarzam, że u Ciebie taka sytuacje mogła mieć miejsce...
Dam więc P na zachętę!
meggiednia 07/03/2008 22:26 Rzeczywiście można się trochę pogubić w tej całej rodzince. Ale po przeczytaniu tego jeszcze raz naprawdę składa się w logiczną całość i widać, że się napracowałaś! Sam pomysł też niczego sobie. Mam nadzieję, że napiszesz następną część. Daję (na razie) PO.
Only_girl_dnia 07/04/2008 09:26 Pogubiłam się... Są błędy np. Georgia [?] , Jakieś niepotrzebne litery i cyfry... Chociaż musiałaś się narobic...
michalowska1dnia 07/04/2008 12:29 Faktycznie trochę za dużo tego wszystkiego...ale pomysł nawet spoko: art bardzo ciekawy i wciągający; błędy mnie aż tak nie zraziły widziałam artykułu gorzej naszpikowane błędami(nie będę się wymądrzać bo sama nie jestem wybitna z ortografii) daję powyżej oczekiwań i czekam na kolejne
yumi23dnia 07/04/2008 13:34 Za dużo osób. Pogubiłam się.
karolkadnia 07/04/2008 14:44 kiedy kolejna część??
mnie sie podobało, choć rzeczywiście trochę za dużo osób było na początku i się pogubiłam... ale potem było już znacznie lepiej
emigratkadnia 07/04/2008 18:39 myślę że jest spoko, ale w czytaniu przeszkadzały mi tak jak większości błędy i zbyt dużo bohaterów. jednak wciągnęło mnie to i czekam na następną część szczególnie, że bardzo ciekawie się kończy
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.
Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.