Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: PaulaSmith

Numer stworzyli: Sam Quest, Takoizu, Krnabrny, CoSieDzieje, Angelina Johnson, Aneta02, monciakund...
>> Czytaj Więcej

Pojedynki czarodziejów

Kategoria: Świat magii
Autor: Prefix użytkownikaania potter

O sposobie rozwiązywania sporów w świecie czarodziejów
>> Czytaj Więcej

Która wiedźma? - tes...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Test zamieszczony na Pottermore.
>> Czytaj Więcej

Życie i kłamstwa Alb...

Kategoria: Inne
Autor: Prefix użytkownikaania potter

Powstanie biografii Albusa Dumbledore'a napisanej przez Ritę Skeeter
>> Czytaj Więcej

Miecz Godryka Gryffi...

Kategoria: Magiczne przedmioty
Autor: Prefix użytkownikaania potter

Kilka słów o tajemniczym mieczu legendy Hogwartu.
>> Czytaj Więcej

Buchorożec

Kategoria: Stworzenia
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Buchorożec to jedno z magicznych stworzeń znanych głównie z filmu "Fantastyczne Zwierzęta i jak j...
>> Czytaj Więcej

14 lat HPnet!

Kategoria: HPnet
Autor: Prefix użytkownikaRebecca Conran

Raport z najgorętszych urodzin w roku
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

Precedens

Tytuł: Precedens
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownikaLegere_Libris

Fandom: Harry Potter<br /> Postacie: Tiara Przydziału, Godryk Gryffindor, Helga Hufflepuf, Rowen...
>> Czytaj Więcej

Mój całkiem wła...

Tytuł: Mój całkiem własny dziadek
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownikaLegere_Libris

Fandom: Harry Potter Postacie: Albus Severus Potter, Harry Potter, Severus Snape Gatunek: Minia...
>> Czytaj Więcej

Zdjęcia

Tytuł: Zdjęcia
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownikaLegere_Libris

Fandom: Harry Potter Postacie: Harry Potter, Petunia Dursley Gatunek: Obyczajowe/miniaturka
>> Czytaj Więcej

Trochę odwagi

Tytuł: Trochę odwagi
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownikaLegere_Libris

Fandom: Harry Potter Pairing/postacie: Nuna, Luna Lovegood i Neville Longbottom Rodzaj: miniatu...
>> Czytaj Więcej

Czy pozostała c...

Tytuł: Czy pozostała choć nadzieja?
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Stłamszony nienawiścią i strachem Hogwart. Niepewność i panika ogarniająca mieszkańców zamku nie ...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Ostatnia Wiecze...

Tytuł: Ostatnia Wieczerza Hovertów
Seria: Zemsta jest najgorszym napędem
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaKrnabrny

Ostatni wieczór szanowanej rodziny Hovertów. I nie tylko ich.
>> Czytaj Więcej

Ku chwale!

Tytuł: Ku chwale!
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaKrnabrny

Ku chwale najpotężniejszego z domów oczywiście :D
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 43
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
44,631 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 250
Było: 16.01.2020 20:17:01
Napisanych artykułów: 1,065
Dodanych newsów: 10,167
Zdjęć w galerii: 21,326
Tematów na forum: 3,740
Postów na forum: 315,091
Komentarzy do materiałów: 220,381
Rozdanych pochwał: 3,242
Wlepionych ostrzeżeń: 4,152
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  HUFFLEPUFF!

Gryffindor
Punktów: 610
uczniów: 3348
Hufflepuff
Punktów: 829
uczniów: 3308
Ravenclaw
Punktów: 609
uczniów: 4033
Slytherin
Punktów: -5
uczniów: 3407

Ankieta
Dumbledore zakazał opuszczania Hogwartu z powodu zarazy. Jak sobie radzisz?

idę do biblioteki i wertuję wszystkie książki. Muszę wiedzieć wszystko o tej zarazie!
13% [19 głosów]

nic sobie nie robię z kwarantanny i tajnym przejściem wymykam się do Trzech Mioteł. Kremowe piwo to świetne antidotum!
8% [12 głosy]

zamykam się w lochach i próbuję uwarzyć Eliksir Odpornościowy, zanim wszyscy padniemy jak bahanki
18% [26 głosów]

szwendam się po korytarzach, liczę obrazy i segreguję je na te w złotych i srebrnych ramach. Ta wiedza na pewno mi się przyda
9% [13 głosy]

kradnę zapas mydła i papieru toaletowego z Łazienki Prefektów. Żaden wirus mi niestraszny, kiedy mogę wytapetować dormitorium papierem!
6% [9 głosów]

ustawiam się w kolejce pod kuchnią, żeby zrobić zapasy. Wpuszczają po jednej osobie
10% [14 głosy]

proszę opiekuna domu, żeby przydzielił mi jednoosobowy pokój. Jakoś niewyraźnie się czuję
5% [7 głosów]

zastanawiam się, kogo w szkole nie lubię najbardziej, żeby móc na niego nakaszleć. O, idzie Malfoy
30% [43 głosy]

Ogółem głosów: 143
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 25.03.20

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[PN]Warren Samuel Wilson ostatnio widziano 27.05.2020 o godzinie 01:41 w Sowiarnia
Personel Pomona Sprout ostatnio widziano 25.05.2020 o godzinie 19:50 w Sowiarnia
Hufflepuff[PN]Warren Samuel Wilson ostatnio widziano 24.05.2020 o godzinie 22:37 w Sowiarnia
HufflepuffLouise Lainey ostatnio widziano 24.05.2020 o godzinie 16:39 w Klasa Starożytnych Run
Personel Pomona Sprout ostatnio widziano 23.05.2020 o godzinie 22:35 w Sowiarnia
Hufflepuff[PN]Warren Samuel Wilson ostatnio widziano 23.05.2020 o godzinie 21:48 w Sowiarnia
[NZ] Zemsta jest najgorszym napędem
Cały świat magii ma powód do radości. No prawie...
Autor: Prefix użytkownikaKrnabrny
Gatunek: Obyczajowe
Ograniczenie wiekowe: b/o
Przeczytano 171 razy.
Rozdziały: [1].
Ostatnia Wieczerza Hovertów
Ostatni wieczór szanowanej rodziny Hovertów. I nie tylko ich.
Rodzina Hovertów zasiadła przy długim, mogącym spokojnie pomieścić dwanaście grubych osób, mahoniowym stole, aby zjeść ostatni tego dnia posiłek. Na ten wieczór Alie Hovert przygotowała złocistą pieczeń z kaczki. Kobieta sama gotowała od siedmiu lat, kiedy to matka Roberta próbując rzucić proste zaklęcie Incendio, żeby podpalić palenisko pod garnkiem, omal nie puściła z dymem własnej posiadłości. Staruszka musiała się zająknąć albo zadrżała jej ręka wskutek czego krok dzielił ją od zostania pożartą językami niszczącego ognia, który sama sprowadziła na swoje cztery ściany. Sąsiedzi natychmiast zareagowali, a po wszystkim zgodnie opowiadali, że gdy ją wynosili była półprzytomna i chyba nawet nie próbowała opanować sytuacji. Wobec stanowczych protestów posuniętej w latach czarownicy, która za góry złotych galeonów nie chciała opuszczać swojego gniazda, Hovertowie postanowili oddać jej Mniszkę. Alie żal było wiernego stworzenia, które wytrwale służyło im przez lata, ale cieszyła się, że nie musi przygarniać zołzowatej teściowej pod dach. Poza tym obawiała się, że bez skrzatki nie sprosta codziennym obowiązkom. Nigdy nie była dobra w czarach gospodarskich, a po prawdzie wcześniej nawet za bardzo nie próbowała ich używać. Czystość i pyszne zapachy z jadalni Hovertowie długo zawdzięczali tylko Mniszce. Kiedy jednak nadszedł czas pożegnania z oddaną służącą gospodyni sama musiała dbać, aby dom nie utonął w brudzie, a mąż miał co na siebie włożyć – w Esach i Floresach zaopatrzyła się w kilka egzemplarzy Perfekcyjnej Wiedźmy Domu, na które wcześniej nie zwracała uwagi. Z nowymi zadaniami zaczęła sobie nadzwyczaj dobrze radzić, a nawet czerpać z nich pewną przyjemność. Właśnie dzięki temu dziś mogli podziwiać te smakołyki, które w innych czasach zaraz zostałyby spałaszowane. To jest kolejna zaleta samodzielnego mieszania w garach – zajęty człowiek nie myśli o kolejnych zgonach, ofiarach, zaginięciach, zabójstwach, torturach. O tym koszmarze, który próbuje atakować z każdy strony nie chcąc pozwolić na oddech. Właśnie dlatego Hovertowie przestali prenumerować „Proroka Codziennego”, głównej tuby propagandowej obecnej władzy. Władzy, za którą stał Lord Voldemort. Alie mogła chociaż udawać, że jej to nie dotyczy. Gotowała już głównie dla własnego komfortu psychicznego, żeby udawać, że może być jak zawsze. Od dłuższego czasu jej małżonek próbował dociec, o co tak naprawdę chodzi Voldemortowi i jak się przed nim zabezpieczyć. W tajemnicy udawało mu się czytywać magiczną prasę. Pragnął wszystko wiedzieć i na wszystko być przygotowanym bardziej od reszty społeczeństwa. Po części mogło to wynikać z jego dawnego zajęcia, bowiem Robert Hovert długo był czynnym aurorem. Zrezygnował, kiedy ministerstwo stało się jedynie lalkami sterowanymi przez ciemną stronę, lecz nadal miał w rządowym gmachu kilka życzliwych osób i ludzi, którzy wiele mu zawdzięczali... Przez lata był dobrym łowcą czarnoksiężników, ale wiedział, że życie nie jest zerojedynkowe. Czasem trzeba ukręcić łeb niektórym sprawom, żeby kolejnych akt już na samym początku nie ładować do szafy. Innym razem należy wykazać nieco...ludzkiego podejścia – przecież u licha Azkaban to nie miejsce dla dzieciaka, który pod wpływem flaszki eliksiru rozweselającego i kolegów napadł na jakąś samotną staruchę mieszkającą we wsi, gdzie diabeł mówi dobranoc. Taak, od dawna twierdził, że nie każda pierdoła powinna zajmować tęgie głowy członków Wizengamotu. A jeśli przy okazji do jego kieszeni wpadnie trochę galeonów od ojca chłopaka to cóż strasznego? Co innego zabójcy, czarnomagiczne praktyki i psychopaci, a co innego głupi chłystek! Liczył jedynie na to, że przyjaciele przypomną sobie o nim szybciej, niż wrogowie, których oczywiście w ciągu kariery zdążył sobie narobić niemało.
- Gdzie u licha znowu jest Alice? - zapytał Robert, łapiąc za półmisek z kaczką i nakładając sobie spory kawałek. Następnie podsunął naczynie żonie. Dziś będzie choć trochę normalnie, żywność jest dla ludzi. Nawet w czasach tak mrocznych, że żyć się odechciewa!
- U Michela – odpowiedziała Alie i spojrzała zaskoczona na partnera. Widząc jego nalegające spojrzenie także odkroiła na swój talerz odrobinę pieczeni.
- Wiecznie się gdzieś... – zaczął gospodarz, ale przerwał, słysząc trzask towarzyszący teleportacji. Robert poruszył się nerwowo, ale po chwili dostrzegł swoją córkę i jej narzeczonego trzymających się za ręce. Nie musiał ich sprawdzać – posiadłość była chroniona przez zaklęcie Fideliusa, a on ustanowił samego siebie jedynym Strażnikiem Tajemnicy. Pierwsza reakcja była w zasadzie bardziej wyuczonym odruchem niż świadomym działaniem.
- Dzień dobry państwu – przywitał się uprzejmie Michael.
- Dzień dobry – odburknął Robert.
- Siadajcie, siadajcie – mruknęła pokornie i jakby machinalnie Alie.
- Mama Michaela dostała wezwanie do świętego Mu… - próbowała tłumaczyć Alice, ale jej ojciec machnął jedynie ręką.
- Przywiało go, to jest. Magicznego brudzia już z nim piłem, może tu przyłazić – odburknął i wziął się za mięso. Przełknął z zadowoleniem pierwszy kąsek. Zaraz jednak błogi wyraz jego twarzy został zastąpiony zdziwieniem, skóra mężczyzny pobladła, a po chwili jego ciało z łoskotem i krzesłem osunęło się na posadzkę. Robert leżał na boku i się nie ruszał, a z jego ust sączyła się gęsta piana. Pozostali szybko do niego przyskoczyli. Michael, któremu matka przekazała co nieco z tajników magii leczniczej, natychmiast pochylił się nad nieprzytomnym. Wpatrywał się w wytrzeszczone oczy ojca swojej partnerki i machał delikatnie różdżką. Trwało to dłuższą chwilę, mugolskie badanie pulsu zajęłoby znacznie mniej czasu. Chłopak jednak miał niewielkie pojęcie o osobach niemagicznych, a do ich medycyny podchodził wręcz z pogardą. Takim podejściem zarazili go rodzice.
- Jest marny puls – mruknął. – Trzeba jak najszybciej sprowadzić uzdrowicieli!
Alie Hovert natychmiast chwyciła za stojący na gzymsie kominka, brudny słoik, który omal nie wypadł jej z rąk. Nerwowym ruchem odkręciła nakrętkę wysypując na posadzkę sporo błyszczącego proszku.
- Na pewno sobie pani poradzi? – zapytał szybko Michael. Jego wątpliwości były zasadne, sytuacja dla nikogo nie była łatwa i każdy się bał. Jednak to Alie wyglądała na najbardziej zrozpaczoną, jakby się miała zaraz rozpaść na kawałki. W takim stanie z pewnością nietrudno o niewyraźne wymówienie adresu czy pomylenie rusztów. Czarownica jednak jakby nie słyszała co się do niej mówi, szybko rzuciła resztki proszku w kominek i wskoczyła w płomienie:
- Szpital świętego Munga!

Po dłuższej chwili w domu zmaterializował się postawny, łysy mężczyzna w zielono – żółtej szacie charakterystycznej dla każdego uzdrowiciela. Natychmiast zajął się pacjentem. Delikatnie wymachiwał nad ofiarą różdżką wyśpiewując coś po cichu. Obecni nie rozumieli wymawianych przez niego inkantacji, jednak sprawiał niepasujące do sytuacji wrażenie wesołego, a przynajmniej zadowolonego. Nie było widać po tym człowieku specjalnej powagi czy skupienia. Wtedy wszyscy tłumaczyli to sobie rutyną, tym bardziej, że po chwili twarz Roberta zaczęła nabierać zdrowszych kolorów, a jego oczy wyglądały niemal normalnie. Michael pierwszy zapytał:
- Gdzie jest pani Alie?
- W szpitalu, trzeba było ją uspokoić – odwarknął uzdrowiciel. – Proszę nie przeszkadzać!
Mówiąc to wlewał do ust swojego podopiecznego jakąś gęstą, ciemną miksturę. Lek zadziałał nadzwyczaj szybko – Robert uniósł głowę, jego spojrzenie stało się przytomne. I przerażone, kiedy tylko dostrzegł swojego „wybawiciela”
- Wiesz za co – powiedział tajemniczy medyk z pełnym satysfakcji, nieco oblazłym uśmiechem. Następnie wymierzył różdżką w zszokowanego Michaela:
- Pertificus Totalus – ryknął do zaskoczonego chłopaka, który dopiero niepewnie wyszarpywał różdżkę. Skutek był natychmiastowy – ręce młodzieńca przylgnęły do boków, nogi się sztywno złączyły, a całe ciało po chwili padło bezwładnie na posadzkę. Napastnik spojrzał na Roberta, któremu nie dane było wykorzystać pojawiającej się szansy. Normalnie już rzuciłby jakąś klątwą, broniąc rodziny i przyszłego zięcia. Teraz jednak był na straconej pozycji – po tym co ten łachudra wlał mu do ust mężczyzna odzyskał świadomość, ale nie był w stanie skupić się na tyle, by użyć choć najprostszej magii. Mógł tylko patrzeć, i zawsze myślał, że ta bezradność jest najgorsza. Teraz wiedział, że się mylił – potworniejsze jest to, co się stanie z jego córką, gdy to uczucie go opuści. Zginie? Będzie torturowana?
- Dość tego dobrego – powiedział tajemniczy oprawca. – Avada Kedavra!
Powtórzył to dwa razy. I dwa razy rozbłysło zielone światło. Sprawiedliwość dosięgła najpierw dziewczynę, by Hovert patrzył na odejście najbliższej osoby. Potem musiał sam zginąć.
- Cóż, wygląda, że była to...ostatnia wieczerza szlachetnej rodziny Hovertów – zaśmiał się morderca. – Mam nadzieję, że smakowało.

Nad domem Hovertów pojawił się podpis bezlitosnego mordercy i jego straszliwego pana. Jaśniejące gwiazdy utworzyły sporą czaszkę z której wysnuwał się długi wąż. Mroczny znak. U mieszkających w pobliżu czarodziejów, którzy dobrze znali ten symbol, wzbudził on panikę i przerażenie. Mugole wyczuwali, że święci się coś bardzo złego. Zresztą oni także wiedzieli, że kolejne osoby giną albo znikają bez śladu – w kilku krajach policja poszukiwała nawet jakiegoś nieznanego, seryjnego, psychopatycznego sprawcy. Jednak dla części społeczeństwa władającej zdolnościami magicznymi także nie wszystko było jasne. Właśnie to stało się tematem ożywionej dyskusji, która rozwinęła się w jednej z chat.
- Ale Seamusie, dlaczego? – zapytała rudowłosa kobieta o zmęczonej twarzy, która już od dawna nie przypominała młodej dziewczyny, za którą oglądali się wszyscy koledzy. To była część jej natury, zawsze chciała wnikać głębiej i szukać przyczyn. Między innymi dlatego wybrała profesję taką, a nie inną.
- Wiesz przecież, że Sama Wiesz Kto nie potrzebuje pretekstu i jakbyś nie zauważyła nie ogłasza publicznie swoich motywów! Dziękować, że oszczędził Michaela. Nie rozumiem, przecież mógł poczekać...dlaczego od razu chciał składać zeznanie? Zwłaszcza teraz, gdy samo Ministerstwo nie jest ani trochę bezpieczne.
- Ale po co ten pokaz? Fikcyjny uzdrowiciel? – zastanawiała się kobieta, która nie chciała dać za wygraną.
- Nie wiem, może nie potrafili przełamać Fideliusa, może to miało być zrozumiałe tylko dla Hovertów! – wykrzyknął zniecierpliwiony i zmęczony tym wszystkim Seamus. Kiedyś uwielbiał tą dociekliwość Wandy, po latach zaczęło go to drażnić. Zresztą prawie cały charakter jego drugiej połówki obecnie mu przeszkadzał.
- Jeszcze jedno – burknęła zeźlona na męża Wanda. – Gdyby ktoś przed nim zjadł, nie przełamaliby Fideliusa. Może jakiś alergen? – myślała na głos, ale jej rozważania zostały przerwane przez grubą sowę stukającą w szybę. Puchacz trzymał w dziobie gazetę. Małżonkowie spojrzeli na siebie zdziwieni, prenumerowali Proroka, ale przecież to nie ta pora...Seamus szybko otworzył okno wpuszczając wielkie ptaszysko, które natychmiast zrzuciło na stolik specjalne wydanie Proroka Codziennego. Tytuł, który grzmiał z okładki wydawał się po tych wszystkich latach tak abstrakcyjny, że w pierwszej chwili nie uwierzyli. Pomyśleli, że to jakiś dziwny żart albo prowokacja. Nagłówek brzmiał następująco: Niemowlę przeżyło klątwę Voldemorta! Czarnoksiężnik zniknął!

I nie on jeden. Nikt nie wiedział, co się stało z Alie Hovert.
Komentarze
avatar
Nieoryginalna  dnia 22.04.2020 12:27
Zacznę od tego, że uśmiechnęłam się przez Perfekcyjną Wiedźmę Domu :D

Bardzo dobry wstęp do historii - podoba mi się, że oprócz wstępnego wprowadzenia opisu bohaterów i realiów ich świata od razu skupiłeś się na akcji. Udało Ci się też mnie już zaskoczyć kilka razy (nie myślałam, że ta ostatnia wieczerza to tak dosłownie...), do końca z jakiegoś powodu byłam również przekonana, że akcja rozgrywa się w realiach drugiej wojny czarodziejów. Ale to pokazuje tylko, jak dobrze udało Ci się przedstawić terror i zamęt magicznego świata.

Dość nienaturalnie wypadła jednak scena zatrucia Roberta - brakowało mi opisu uczuć innych domowników i jakiekolwiek dynamiki, przez chwilę miałam wręcz wrażenie, że to oni go świadomie otruli. Pisałeś potem o ich przerażeniu, kiedy wzywali pomoc z Munga, jednak po samym opisie nie było tego widać.

Jestem bardzo ciekawa, jaka tajemnica kryje się za postacią Alie Hovert i morderstwem rodziny, także czekam na kontynuację!
avatar
Prefix użytkownikaNquus  dnia 23.04.2020 05:11
Oj coś Ci ten wirus służy, tak praca za pracą, nakręcasz się i naprawdę świetnie Ci to idzie ;) w zasadzie wystarczyłoby, żebym przytaknął Nieor.. bo zgadzam się z prawie całym jej komentarzem, ale ..

Ta część o braku opisu reakcji pozostałych na otrucie tu mi coś nie leży, ale może to dlatego, że ja odebrałem to jako takie zamurowanie z ich strony, bo spotkali się z taką sytuacją pierwszy raz, nie wiedzieli jak zareagować, jak się czuć.. takie chwilowe zawieszenie i brak jakiejkolwiek reakcji..
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 25.04.2020 16:54
Niestety, ja nie podzielam odczuć poprzedników i uważam, że to nie był dobry wstęp do historii. Nie zrozum mnie źle - później może wyjść super, sam pomysł też wydaje się ciekawy, ale chciałabym ci zwrócić uwagę na kilka kwestii, które weźmiesz pod rozwagę lub nie.

Moim zdaniem to bardzo zły pomysł, by historię zaczynać od takiego klocka opisu. Tym bardziej, że opowiadasz z góry o bohaterach, którzy przecież na etapie wstępu do historii czytelnika nie obchodzą - w tym sensie, że nie jest z nimi emocjonalnie zżyty ani zaciekawiony ich losem. Od razu wyskoczyłeś z ekspozycją i to dla mnie było trudne. Wiadomo - wiele autorów ją stosuje, bo tak jest łatwiej (a przecież jesteśmy amatorami). Jednak ty od ekspozycji zacząłeś i to może po prostu zniechęcić potencjalnego czytelnika. Swoją drogą, kiedyś ktoś napisał mi dokładnie to samo i ja tego nie potrafiłam zrozumieć (dla mnie to był piękny opis haha). No ale już rozumiem i mam nadzieję, że też spojrzysz na to z innej perspektywy (albo nie, bo to twoja historia i piszesz zawsze tak, jak uważasz).

Kolejna sprawa to narrator. W FF oczywiście często się trochę przeplata ten klasyczny z perspektywą, ale ja uważam, że mimo wszystko trzeba zdecydować się na jedno i ewentualnie to trochę uelastycznić. W tym rozdziale narrator niby opisuje wszystkich, ale jednak bardziej bohatera i... no do mnie to nie przemawia.

Tak czy inaczej dla mnie te dwa problemy sprawiły, że nie do końca "poczułam" tę historię. Mam nadzieję, że w kolejnych rozdziałach te problemy częściowo zlikwidujesz, bo jednak sam motyw historii wydaje się zachęcający do dalszego czytania. Tym bardziej, że opisujesz nietypowe wydarzenia i zajmujesz się znanymi, ale jednak nie "oczywistymi postaciami.

Tak czy inaczej, powodzenia w pisaniu kolejnej części :: )
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Księżna Półkrwi
28.05.2020 13:59
louise60, niedobry jest okropnie.. potwór taki z niego.. prawdziwy Severus haha

Pracownik Miodowego Królestwa
28.05.2020 12:47
Takoizu, na torrentach pewnie będzie ;p

Wzór do naśladowania
28.05.2020 12:28
Wioletta, jak kitku?

Krokiet nad krokietami
28.05.2020 12:23
Miałam ochotę sobie obejrzeć taki stary serial Herosi.. Mam Netflixa, mam HBO, nawet na Zalukaj mam premium i oczywiście nigdzie go nie ma....

Księżna Półkrwi
28.05.2020 12:22
;(

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59269 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 55671 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 43929 punktów.

4) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 41953 punktów.

5) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 36436 punktów.

6) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36298 punktów.

7) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 33514 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 32981 punktów.

9) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

10) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30766 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2020 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 1.23