Dziwne spojrzenia Ginny i Demelzy na Ślizgonów wzbudziły podejrzenia Harry'ego względem ich zamiarów. W obronie przyjaciół ytakich jak Ron i Ginny gotów był poświęcić wiele. Ostatecznie przysiągł sobie, że i tym razem ich pokona.
Deszcz zelżał lekko na minutę przed meczem. Trybuny szalały, gwiżdżąc lub wrzeszcząc, słychać było także głosy nauczycieli, przywołujące uczniów do porządku. Zerknął wyżej. W roli komentatora znów miała wcielić się Luna Lovegood, siedząca sobie na najwyższym podeście, kontrolowana przez stojącą posępnie prostą postać profesor McGonagall. Drużyna Ślizgonów szeptała coś między sobą, najwyraźniej się naradzając. Jankovski powarkiwał na wszytkich po trochu. Gdyby tak dowiedzieć się, o czym mówili!
Za chwilę dobiegł go melodyjny głos Luny.
- Dziś Gryffindor zagra ze Slytherinem o puchar quidditcha. Ależ są przejęci! Kapitan drużyny Harry Potter jak zwykle władczy, a oto jego najlepszy przyjaciel, rudzielec Ron Weasley... Miejmy nadzieję, że poprawił swą celność przez rok...
Z trybun dobiegł ich ryk śmiechu. Harry westchnął, Ron zaczerwienił się.
- Co ona sobie...
- Przez ostatni sezon dał nam popis komizmu. Oj, tak. A po prawej drużyna Slytherinu. Jakie to rosłe chłopaki...
Harry zauważył jak Seamus szepce coś do Rona, spoglądając to na Harry'ego to na szukającego Slytherinu. Niemiłe uczucie mówiło mu, że chyba wątpią w ich siły.
-... jak zawsze zwinna Ginny Weasley, a za nią nowy nabytek drużyny Seamus Finnigan. Zobaczymy, jak się spisze... - ciągnęła Luna. Nagle zmieniła temat. - Och! Spójrzcie tylko na śliczny obłoczek. O, tam...
Jej głos zaginął za chwilę zagłuszony przez donośny gwizdek pani Hooch.
- Do mioteł! - krzyknął Harry.
Gryfoni jedno za drugim poderwali się z ziemi. Harry miał złe przeczucia. Radził sobie wcześniej, ale nie wiedział czy w tym roku przeciwstawi się nowemu składowi Ślizgonów, wyglądającemu dosyć groźnie.
Zanim do lotu poderwali się Ślizgoni, Jankovski zawołał do nich:
- Wiecie co macie robić! - szczególnie niechętnie spojrzał na Crabbe'a i Goyle'a. - Wszystko według planu! Nikt nie może niczego zauważyć.
Skinęłi głowami. Jankovski chwycił miotłę i poderwał się błyskawicznie, wystrzeliwując w niebo. Reszta wzbiła się za nim.
Harry krążył dookoła boiska w poszukiwaniu złotej piłki. Dawno nie grał już w quidditcha, czuł, że wychodzi z wprawy. Koło niego już sunął Prosky. Był doskonałym graczem. Nie dość, że szybszy od Harry'ego, wcale nie musiał trzymać równowagi. Lecąc spokojnie przyglądał się sytuacji na o podium i grze, najwyraźniej będąc pewnym znicza. Zdecydowanie przwyższał umiejętnościami Malfoy`a. Harry zaczął poważnie wątpić w swe siły.
- Mecz się zaczął... No proszę. Seamus ma kafla, och doskonale! Podaje do Ginny. O! Ginny już atakuje Burn, ale... ta go wymija. Brawo, Ginny!
Kątem oka Harry dostrzegł, że Ron zatrzymał się w powietrzu i z wyrazem nieopisanej błogości na twarzy, jakby wsłuchuje się w głos Ginny. Podleciał do niego.
- Ron! - krzyknął ostrzegawczo. - Skup się!
Ron pokręcił głową, rzucił mu przerażone spojrzenie i odleciał w dół. Harry pomknął na północny kraniec boiska w ślad za Prosky'm; zdało mu się, że zobaczył tam złotawe światełko.
Swoją drogą nie po raz pierwszy zauważył tę minę u Rona, gdy ten słuchał lub patrzył na Lunę. Dziwne. Nie czas jednak myśleć o tym.
Mijały kolejne minuty. Ślizgoni prowadzili. Niestety Ron nie spisywał się jako pałkarz.
- Trzydzieści do dziesięciu dla Ślizgonów! Oj, Ron, coś się nie starasz!
Ron znów poczerieniał jak burak. Była t o prawda. Co chwila kapitulował przed Burnem i Boydem, którzy atakowali go przy wszystrkich okazjach. Harry rozejrzał się, gubiąc ślad znicza. O włos rozminął się z ciśniętym w niego przez Crabbe'a tłuczkiem. Prosky gdzieś zniknął.
Zauważył jak Jankovski, sunąc jak błyskawica, próbuje zwalić Demelzę z miotły, uderzając potężnie ramieniem. Dziewczyna straciła równowagę i kilka razy zakręciła się w powietrzu, omal nie spadając.
Harry poczuł oburzenie tak niehonorową grą.
Jankovski, potężny jak dąb, skierował się teraz na Rona.
Ginny chwyciła kafel, umknęła przed atakiem Boyda i strzeliła gola Gryfonom. Rozległy się głośne oklaski.
- Gryfoni doganiają Ślizgonów. Dalej Harry, pokaż im! Trzydzieści do dwudziestu dla Ślizgonów.
Ginny podała kafel do Seamusa, ten umknął przed tłuczkiem i rykoszetem rzucił do Demelzy. Była bardzo szybka, więc nie miała problemu z umknięciem wrogim ścigającym. Jankovski, potrącając po drodze Seamusa, uznał, że nadeszła pora na rozpoczęcie planu.
- No, to teraz zaczniemy prawdziwą zabawę - szepnął do siebie. Krótkim skinieniem dał znak kolegom. Nastepnie wyciągnął dyskretnie różdżkę i nie zwalniając tempa pomknął wprost na Gryfonów.
- Crucio! - krzyknał, celując z boku w Ginny.
Promień zaklęcia trafił Ginny w prawe biodro. Krzyknęła z bólu i zwaliła się z miotły, nie puszczając jej jednak jedną ręką.
- GINNY! - krzyknął Ron.
Na trybunach zawrzało. Rozległy się wrzaski przestrachu. Wiele osób wstało. Semaus i Ron wystrzelili w dół za Ginny.
Ta szczęśliwe złapała równowagę tuż przy ziemi i urtrzymała na miotle.
Gdyby nie Harry, prawdopodobnie nikt nie zorientowałby się, co naprawdę się działo. On jednak z drugiego końca boiska zauważył, jak Jankovski trzyma różdżkę i rzuca zaklęcie na Ginny. Dla wielu było to niewidoczne, ale nie dla niego. Obserwował, jak Ginny spada. Jankovski zaraz się ulotnił. Teraz dostrzegł, jak wykonuje potężny manewr, znów wracając do drużyny. I wtedy Harry wszystko zrozumiał. Jak burza dotarła do niego prawda. Zapomniał o zniczu, Prosy'm, meczu, widowni. Pomknął swą Błyskawicą tak szybko, jak jeszcze nigdy. Musi ich ostrzec. Zauważył, jak różdżki wyciągają też Burn, Boyd, a Prosky sięga za pazuchę. Crabbe i Goyle gotowali już tłuczki.
- UCIEKAJCIE! - wrzasnął do nich Harry, podlatując.
Patrzyli na niego ze zdumieniem i przerażeniem zarazem.
- Harry, co się... - zaczęła Demelza.
- Jankovski zaatakował Ginny! - krzyknął Harry. - Widziałem jak ten drań w nią celuje! Użył magii!
- Co ty mówisz?! - zdumiała się Ginny. - Poczułam rwący ból w barkach. Sądziłam, że to naturalne! Myślisz, że to...
- Tak! Klątwa Cruciatus!
Ginny jęknęła z przestrachem.
- Ale... ale dlaczego...
- Nie wiem! Ale musimy się stąd wydostać jak najszybciej! Ron, UWAŻAJ!
Zaklęcie wystrzelone przez kapitana Ślizgonów minęło Rona o włos, uderzając w trybunę, zostawiając w niej wielkie wgłębienie.
-ZA MNĄ! - wrzasnął Harry. Wnet wszystko mu się przypomniało. Departament Tajemnic, walka, atak na zamek.
Ginny, Demelza, Ron i Seamus polecieli za nim. miał tylko nadzieję, że Demelza da radę. Resztę przecież sam uczył.
Jankovski szukował się do kolejnego ataku.
- Dalej chłopcy! - krzyczał do Ślizgonów. - Zróbmy z nich miazgę. Nikt nie może zostać na miotle.
Tłum krzyczał w podnieceniu. Harry nie od nich oczekiwał pomocy. wiedział, że teraz jej nie otrzymają.
Dean Thomas, który zagubił się w innej części, miał najmniej szczęścia. Oddalił się od drużyny i nie zdążył wyciągnąć różdżki. Jankovski dopadł go i wrzasnął:
- Drętwota!
Dean zwalił się ciężko z miotły wywalił oczy na wierzch i runął w dół na wiele metrów.
- Dean! - krzyknęła makabrycznie Ginny.
- Skoro chcą wojny to będą ją mieli! - krzyknął wściekle Ron, dobywając różdżki. To samo zrobiła reszta.
Jankovski zaśmiał się.
- Ha! Ha! Czarnego mamy z głowy. Potter jest mój. My bierzcie Wieprzleja i resztę! - ryknął do towarzyszy.
Miotnął czarem w Harry'ego.
- Protego! - wrzasnął Harry.
Zaklęcie zostało odbite.
- Lecimy na prawo - nakazał drużynie. Tamci już ich ścigali.
- Nieźle, Potter - zadrwił Ślizgon. - I powiedz, jak to jest, grać w quidditcha o śmierć lub życie?
Uniósł różdżkę po raz kolejny. Zrównali się. Z jednej Harry i przyjaciele, z drugiej Jankovski i jego drużyna.
Boyd wymierzył różdżkę w Rona, zakradając się z tyłu
- Expelliarmus! - krzyknął Harry, wymierzając w niego.
Boyd wrzasnął, spadając z miotły, z trudem unikając upadku.
- Oni urządzili sobie jakieś polowanie! - krzyknęła przerażona Demelza, odbijając zaklęcie Jankovskiego. - Pozabijają nas!
Hermiona12dnia 09/07/2007 13:28 Fajny art.Napisany dobrze,całkiem ciekawy.
Daje W
PS Pierwsza
Asiula_HPdnia 09/07/2007 14:01 No naprawde wspaniale!! takiego przebiegu wydarzeń sie nie spodziewałam!! nie no super!! co ja moge więcej powiedzieć... po prostu W!!
Malinjaaadnia 09/07/2007 15:05 musze sie zgodzic z Klaudis ze co czesc piszesz lepiej i łądniej nie wiem co tu jeszcze napisac Super art. i masz głowe do wymyslania przygód xD
Levander0013dnia 09/07/2007 15:05 Genialne o niebo lepsze od pierwszej części
Czekam na ciąg dalszy
Lily Potterdnia 09/07/2007 16:04 jestem pod wrażeniem, naprawde fajny art ale wciąż wnosi wiele niepewności, tak jak część pierwsza.. bardzo mi się podoba, daję W
HermionaGranger15dnia 09/07/2007 16:08 A właśnie...Przecież Harry mówił, ze nie wraca w przyszłym roku do szkoły =P Hehe ja zawsze musze się do czegosc przyczepić ;P I nadal brak Hermiony, co wydaje mi się troche dziwne....hmmmm no dobra, ale ogólnie spoko =) Ładnie piszesz, fajnie sklecasz dania itd. Ale zastanów się nad moimi uwagami =)=) Mimo wszystko daję W, bo bardzo fajnie piszesz.
Salazar Slytherindnia 09/07/2007 17:21 "Ginny chwyciła kafel, umknęła przed atakiem Boyda i strzeliła gola Gryfonom. " Z tego wychodzi ,że walnęła samobója . Poza tym wszystko OK .
Dziedzic Gryffindoradnia 09/07/2007 20:47 Pierwsza część była o wiele gorsza, to jest cudeńko. Za to cudeńko daje Ci "P"
Herma33dnia 09/07/2007 22:55 To świetnie napisane opowiadanie z wartką akcją i tak dalej, ale zastanawia mnie jedna rzecz. Jak to możliwe, że żaden z nauczycieli ( pani Hooch jest przecież sędzią) nie zareagował na zaklęcia. Przecież uczniowie wypowiadają zaklęcia niewybaczalne.
yasiersdnia 10/07/2007 00:13 Fajniusie ale jak przedmowca nadmienil nikt nie reagowal na rzucane zaklecia?? troche dziwne imo ;] Ale trzyma w napieciu
Monarchadnia 10/07/2007 08:34 nie dość że art jest wyśmienity to jeszcze napisana 2 cęść w błyskawicznym tempie Daje zasłużone W
anka_potteromankadnia 10/07/2007 10:50 Dziwne, że żaden nauczyciel nie zareagował. Albo publiczność... No nic, jednak świetnie piszesz. pierwsza część mną nie zachwyciła ale ta jest naprawdę fajna. Dużo się dzieje, było tylko parę drobnych błędów i ogólnie zasłużyłaś/eś na W
Luna-pomylunadnia 10/07/2007 13:47 bardzo fajnie napisane mimo iz było kilka błędów...też sie dziwie ze nie napisałaś nic o reakcji nauczycieli.a pozatym to jest zaklęćie niewybaczalne wiec ci uczniowie nawet by z mioteł nmie zdążyli zsiąść bo już by ich wyrzucono...nie bierz sobie tak do serca tych moich uwag ale poprostu ja zawsze musze coś napisać Oczywiśćie z całym szacunkiem daję W
Zuzka Johnsondnia 10/07/2007 16:09 Hmm.. kilka błędów znalazłam (ja zawsze muszę się do czegoś przyczepić).. Najważniejszy to chyba to, że piszesz o Ronie raz jako pałkarzu, następnym zaś razem jako obrońcy. Bardzo zdziwiło mnie również to, że żaden z nauczycieli lub chociażby uczniów nie zareagował na przebieg zdarzeń. Co prawda nie ma tam Dumbledora, który raz dwa poradziłby sobie z tymi wydarzeniami, ale jest przecież McGonagall i całe grono pedagogiczne (przynajmniej tak sądzę). Twój styl pisania jest bardzo ładny, musisz tylko popracować nad całością fabuły.. Za całość daję PO
Lady Lillydnia 10/07/2007 20:59 Nudne zaczęły robic sie mecze... Ale ten Jankovski to raczej wymyslony bohater. No cóz nie mam co pisać dam ci Z
asia15963dnia 10/07/2007 21:41 aha =/
No spodziewałam się relacji z meczu, raczej takiej eee zwykłej ;D ale jestem miło zaskoczona tym razem też P
Caroladnia 10/07/2007 23:29 Dobre ale sadzisz ze nikt by nie zauwazył tego ze uzywaja magi i rzucaja zaklecia?? szczerze watpie ale daje PO
Levindnia 11/07/2007 16:03 Dobre, ale z pewnością nie zasługuje na wysoką ocenę. Są pewne niedociągnięcia.
<cytat>
Niestety Ron nie spisywał się jako pałkarz.
<cytat>
Od kiedy Ron jest pałkarzem?
A pozatym nauczyciele z pewnością by jakoś zareagowali. Sądzisz, że nie dali by rady kilku UCZNIOM?
Puftadnia 12/07/2007 18:20 Tak jak napisałam przy poprzedniej części jak dla mnie zbyt melodramatyczne. Ale jakby trochę lepiej (choć nadal nie trzymasz się fabuły.
Daję PO
Habibidnia 13/07/2007 14:11 wspaniale.wprowadzono wiele zmian i to mi sie podoba.nie jestem tym zaskoczona,bo lubie takie zwroty.niczego sie nie bede czepiać bo to jest super.piszesz dokładnie tak jak mi sie podoba...bardzo dziękuje.wybitnie!!!
misia5000dnia 13/07/2007 17:47 Ogólnie dobrze, ale jest kilka błędów. Np. dlaczego rzden z nauczycieli nie zareagował McGonagall na pewno jest bo pisane było ze stoi obok Luny. Ale to takie błędy które mozna przecierpieć. Ogólnie dobrze daje Z
Woodmankadnia 13/07/2007 18:42 Jak mozna przerwac w takim momencie?? Swietny ten tekst, tylko faktycznie, nauczyciele nic nie zauwazyli?? No i tam jest taki fragment, że " Niestety Ron nie spisywał się jako pałkarz" od kiedy Ron jest pałkarzem?? Ode mnie masz P
harry_jarrydnia 14/07/2007 17:56 weź gościu przestań ... ta wiara co to komentuje to albo twoja rodzina albo im trochę w łapę dałeś bo nie wierzę żeby tylu ludziom ten shit się podobał lol lol i jeszcze raz shit !!!
harry_jarrydnia 14/07/2007 18:00 no mnie zatkało... koleś weź na wstrzymanie bo mnie osobiście zwieracze puszczają...
chrapak_kretorogidnia 14/07/2007 20:11 harry_jarry o gustach sie nie dyskutuje a szczegolnie o takich gdzie wszyscy sa "za". to ty masz ze soba problem i jesli sprawia ci przyjemnosc krytykowanie innych to idź sie leczyc...mi sie szczerze mowiac srednio podobalo ale nie jest zle... popracuj nad stylem i bedzie szpoko loko
axel77dnia 14/07/2007 22:36 Artykuł sam w sobie jest dobry... ale moim zdaniem jest to malo prawdopodobne, że uczniowie w czasie meczu zaczęli miotać w siebie zaklęciami niewybaczalnymi, i w ogóle innymi zaklęciami które mogą zaszkodzić. Gdzie byli nauczyciele??? Na pewno daliby rady grupce niewykwalifikowanych czarodziejów. I ta wzmianka "Niestety Ron nie spisywał się jako pałkarz." od kiedy Ron jest pałkarzem?
Moja ocena to Z
Marsjanindnia 15/07/2007 15:26 Fajny art. ale trochę nudny gdybyś się trochę postarał to może dał bym ci N a tak daję ci O. Sorry ale taki lajf. Następnym razem wybierz inny wycinek
maximednia 15/07/2007 23:13 Fajne, ale... no pare rzeczy mi się nie podobało.
1. Harry się bał? Dziwne... Wiadomo, że jest najlepszym szukającym.
2. Ginny spadała z miotły i żaden nauczyciel nic nie zauważył. Hmmmm...
3. Pani Hooch zauważyłaby, że Jankovski próbuje zwali Demelzę z miotły.
A tak w ogóle to fajne i ciekawe. Dam Z.
alan_czdnia 16/07/2007 09:39 Zgadzam sie z tym ze kazdy by zauwazyl ze rzucaja zaklecia a poza tym luna komentowala w szóstej czesci a to mial byc pamietny mecz czesc trzecia mimo tego daje PO bo bylo bardzo ciekawe
HPfankadnia 19/07/2007 10:59 moim zdanie jest chaotyczny ale nawet dobry...
chwilami można sie pogubić... trzeba wracać do poprzednich zdań...
daje Z
*to nie możliwe że nikt by niezareagowal... nauczyciele, pani Hooch...
departament tajemnic .;.. to znaczy że oni sie tam przenieślio czy co... to było niewyjaśnione....
Harry652dnia 20/07/2007 16:53 SUPER!!! niesamowite nagły zwrot akcji, myślałem że oni planują coś związanego z Quiddichem... Daje oczywiście W z wykrzyknikiem
Cho_dnia 08/10/2007 17:37 Świetnie, znalazłam parę błędów, ale ujdą . No cóż jedyne co mogę dać to........W
Luciodnia 10/11/2007 16:23 akcja się rozkręca
[po]
Duniaczek114@dnia 27/12/2007 18:14 tylko pytanko jak mozna krzyknąc makabrycznie? poza tym wszystko okey
Dam PO bo czegos brakuje...PS. Czemu nikt nie reaguje? co prawda nie ma dumbla ale reszta nauczycieli na pewno nie siedziała by sobie jakby nigdy nic
martyskaknypdnia 30/12/2007 23:12 Świetnie napisane i wogole swietny pomysl, ale ja tez sie przyczepie do tego, glaczego nikt nie reagowal, przeciez tam byli nauczyciele i wogole inni uczniowie na trybunach, no coz...., ale i tak swietne
Kathrina Shingodnia 31/12/2007 19:55 Wszystko fajnie, ladnie sklejasz zdania, bledow raczej nie widze... Tylko dlaczego inni nie reaguja? I jeszcze Harry jakos strasznie stracil pewnosc siebie A tak poza tym to W
PoOmylunadnia 06/09/2008 18:04 Bardzo mi sie podobalo. Tylko Dreczy mnie jedna rzecz... Czemu profesorowie nie reaguja ? Wiem czepiem sie
kajolkadnia 14/12/2008 16:31 Mnie też to intryguje, ale cóż...trochę lepsza ta część niż poprzednia Dopracuj styl, daję ci P
hermavipdnia 01/01/2009 14:18 dlaczego hooch nie reaguje?????trochę to dziwne........
hermavipdnia 01/01/2009 14:19 dlaczego hooch nie reaguje?????trochę to dziwne........
Tibia, Porady prawne, Kamień Filozoficzny, Komnata Tajemnic, Więzień Azkabanu, Czara Ognia, Harry Potter i Zakon Feniksa, Książe Półkrwi
Emma Watson - Hermiona Granger, Rupert Grint - Ron Weasley, Gary Oldman - Syriusz Black, Alan Rickman - Snape, Daniel Radcliffe - Harry Potter