Lecieli zwartym kluczem jedno za drugim umykając przed gradem zaklęć, które rzucało na nich czterech Ślizgonów. Bardzo dzielnie zachował się Seamus, który mimo nie najlepszej znajomości zaklęć trafił oszałamiaczem w miotłę Boyda, mieszając mu szyki.
Tłum na trybunach wrzeszczał i wrzał, nie bardzo jednak było wiadomo z jakiego powodu. Harry nie mógł uwierzyć, że po tym wszystkim co zobaczyli, nikt jeszcze nie spieszy im z pomocą. Przez chwilę zaczął się zastanawiać, czy to wszystko nie zostało z góry zaplanowane. Byli zdani tylko na siebie.
- Nikt nam nie pomoże! - krzyknął do przyjaciół, zawracając w prawo. - Musimy z tego wyjść! Nie wahajcie się zwalać ich z mioteł!
Skinęli tylko głowami, nie zdolni wymówić słowa.
Jankovski zaleciał im drogę, zjawiając się nie wiadomo skąd z prawej.
- I co, Gryfonki? - zadrwił. - Macie już dosyć?
- Nigdy w życiu! - krzyknął Ron i strzelił w niego oszałamiaczem. Ślizgon odbił go błyskawicznie, prawie lekceważąco, nawet nie ruszając się z miejsca.
- Jak sobie chcecie! - rzekł. Sadystyczny uśmiech nie znikał mu z twarzy. - Uwielbiam dobrą zabawę!
Nim zdążyli zareagować, błyskawicznie wzbił się wyżej, okrążył ich i celując ze szczególnym uwzględnieniem w Harry'ego zaczął ostrzeliwać ich serią zaklęć. Zielone promienie trzaskały na wszystkie strony. Harry był zmuszony do wykonania serii uników. Dwa razy zrobił na miotle fikołka. Tłum wrzeszczał jak szalony, rozległy się śmiechy.
Ginny i Demelza odbiły większość zaklęć napastnika dzięki błyskawicznym ruchom różdżek. Wydawały się w ogóle nie być przestraszone. Nie gorzej z unikami od Harry'ego radził sobie Ron.
Wreszcie Ślizgon zakończył kanonadę zaklęć, widząc, że prężą siły. Umknął szybko w lewo. Od tyłu już atakowali ich Boyd, Burn i Prosky, a także Crabbe i Goyle z tłuczkami.
- Uwaga! - wrzasnęła Ginny.
Goyle cisnął w nich z bliska tłuczkiem. Minął o włas głowę Rona, o mało jej nie ścinając. Zaraz zawrócił, z wściekłym dźwiękiem sunąc niczym okrągła piła.
Nagle na trybunach Gryffindoru zabłysło białe światło i promień wystrzelił w ślad za tłuczkiem. Trafił go w sekundę. Z wielkim hukiem rozpadł się na kawałki, nastepnie na drobny maczek.
Rozejrzeli się oszołomieni. Pomoc jednak nadeszła. Nie byli zupełnie sami.
Ron rzucił mu porozumiewawcze spojrzenie.
- Niezawodna Hermiona, co? - uśmiechnął się.
Mimo napięcia i sytuacji, Harry jaimś cudem odwzajemnił uśmiech. Dodało mu to też jakby odwagi.
- Zajmijcie się tamtymi, ja dorwę tego drania! - krzyknął, uśmiechając się do nich ciepło. - Wyjdziemy z tego, przysięgam!
Wcale nie był jednak pewien tego ostatniego. Wiedział, że ich przeciwnicy nie cofną się przed niczym. Znajdowali się w pułapce. Jak na rzymskiej arenie. Nie było ucieczki. Musiał walczyć do końca. Trafili już Deana Thomasa, nie było nawet wiadomo czy żyje. Jeśli nawet, pomszczą go!
Demelza szepnęła coś cicho i za chwilę z jej różdżki wystrzelił ogień. Zaklęcie trafiło kręcącego się w pobliżu Crabbe'a , zapalając pod nim miotłę. Goryl zaczął ptrzeraźliwie wrzeszczeć i wkilka ekund odruchowo zesjkoczył z miotły głową w dół, wrzeszczać jak opetany. Wyglądało to komicznie, choć nikomu nie było do śmiechu. Harry pospiesznie odrzucił od siebie pytanie skąd właściwie dziewczyna zna zaklęcia tak trącące czarną magią. Z trybun rozległy się głośne oklaski.
- Brawo, Demelzo! - krzyknął Ron. - Żałuję, że sam tego nie zrobiłem. Jednego mamy z głowy!
Harry zauważył na pólnocnym krańcu boiska przyczajonego Jankovskiego, krzyknął wściekle i pomknął za nim. Wezbrał w nim niespotykany wcześniej gniew. Nie da się zabić! Jeśli dorwie przywódcę tej makabrycznej zabawy, pomiesza szyki pozostałym. Albo on, albo oni.
Demelza strzeliła "rozbrajaczem" w Burn'a który ścigał Harry'ego. Ten zdążył jeszcze tylko dosłyszeć jego ryk wściekłości pomieszanej z bólem.
Wreszcie dopadł do Jankovskiego. Ślizgon uśmiechnął się drwiąco.
- Jak na kogoś twego pokroju żyjesz bardzo długo, Potter - stwierdził. - No to bawmy się dalej!
Strzelił w niego kolejnym zaklęciem. Harry wykonał szybki zwód i wrzasnął:
- Impedimenta!
Zaklęcie chybiło, ale musnęło szatę Jankovskiego. Zadziałało dokładnie jak nagły powiew wiatru. Ślizgona zniosło ostro w lewo, co zaraz wykorzystał Harry. Przysunął się bliżej i ryknął:
- Expelliarmus!
Jankovski błyskawicznie odbił zaklęcie i zrewanżował się kolejnym zielonym światłem z różdżki. Tym razem prawie trafiło Harry'ego w twarz, przelatując przez włosy. Stracił równowagę i kilka razy przekoziołkował, z tylko jedną nogą na miotle.
- Więcej zwinności, Potter - szydził Ślizgon. - Nie starasz się!
Harry powoli zaczynał rozumieć, jakim zaklęciem jest to zielone światło. Pot wstąpił mu na czoło. Rozejrzał się w poszukiwaniu pomocy, wiedząc jednak, że jej nie otrzyma.
Jankovski znów podleciał do niego z uniesioną różdżką.
- No, Potter, zbliżamy się do punktu kulminacyjnego. Każda zabawa musi mieć jakiś finał...
Harry nie dał mu dokończyć; wykorzystając całą swą siłę i wyładowując nienawisć w jednej chwili znalazł się przy Ślizgonie, nim ten zdążył rzucić zaklęcie. Lewą ręką chwycił miotłę Jankovskiego i i zaczął nią kołysać. Musi zwalić go z miotły, na czary nie ma szans.
- TY DRANIU!
- Puszczaj... ty...
Harry był za blisko by potraktować go różdżką. Tamten kopał go po żebrach i całym ciele. Ciosy jego pięści spadały na głowę i kark Harry'ego. Ale on nie puszczał. Z wielkim wysiłkiem zacisnął pięść i z całej siły rąbnął Ślizgona w twarz. Ten odskoczył od niego.
- IMPEDIMENTO!
Zaklęcie odrzuciło Harry'ego na wiele metrów dalej. Jankovski podleciał i rąbnął go raz jeszcze. Harry poczuł krew na twarzy, ale utrzymał się kurczowo miotły.
Jankovski trzymał się jedną ręką za oko, w które uderzył go Harry. Widać było, że pada z bólu, ale mimo to wciąż nie rezygnował z mściwego uśmieszku.
- Nie doceniam cię czasem, Harry - powiedział cicho. - Walczysz dzielnie, ale zrozum, że nie masz szans.
Podleciał tak blisko, że dźgał Harry'ego różdżką.
- Koniec z tobą, Potter!
Odskoczył gwałtownie w bok i ryknął triumfalnie:
- AVADA KEDAVRA!
touch_mednia 12/07/2007 20:47 fajne;]]
czekam na ostatniia czesc=]
mam nadzieje ze z happy endem
Monarchadnia 12/07/2007 20:59 Świetne a jeszcze do tego błyskawicznie dodajesz następne części. Dawaj jak najszybciej ostatnią część. a za art oczywiście W
anka_potteromankadnia 12/07/2007 21:16 Z zawrotną prędkością to wszystko piszesz, nie tracąc przy tym na jakości tekstu. Potrafisz utrzymać w napięciu. Już nie mogę się doczekać dalszej części. Ale Potter chyba nie umrze, co?
Magnus Walterdnia 12/07/2007 21:34 Uuuu! Powiedział do niego "Harry". No, no. Zobaczymy czy Potter ucieknie od Avady...
Daję Wybitny
Asiula_HPdnia 12/07/2007 21:38 z niecierpliwością (znowu ) czekam, niestety, już nja koniec tej historii... pisz szybciutko!!! daje W
Caroladnia 12/07/2007 23:17 dobre ale dalej nie chce mi sie wierzyc ze nie przerwali meczu!!!! czekam na dalsza czesc W dla ciebie
Levindnia 13/07/2007 09:40 <cytat>
- Nie doceniam cię czasem, Harry - powiedział cicho.
<cytat>
Nie pasuje to trochę do ślizgonów Opowiadanie ładne, mało magii, za to dużo przemocy mugolskiej
asia15963dnia 13/07/2007 10:40 No Levin ma trochę racji, ale twoje opowiadanie i tak mi się podoba Piszesz bardzo ładnie, tym razem masz W i czekam na ciąg dalszy :]
Lady Pinkdnia 13/07/2007 10:48 Fajny art Musze przyznać, że masz wyobraźnię No i zniecierpliwością czekam na finał... Daję W
Luna-pomylunadnia 13/07/2007 12:23 no ja też zgadzam sie z Levinem ale to twoje dzieło i najważniejesze żeby tobie sie podobało...oczywiśćie daję W i z niecierpliwośćia czekam na the end i na jakieś nowe arty.pozdrawiam cie eserdecznie
Habibidnia 13/07/2007 14:28 wspaniale,cudownie.jestem pod wielkim wrażeniem.doskonale ci idzie.czekam na dalsze losy tego wspaniałego meczu.jest niezwykły,oczywiście w
czarodziej001dnia 13/07/2007 15:51 świetnie piszesz, stylem j.k rowling.
nie moge się doczekać 4 cz.
w końcu wstawiłeś hermionę
BRAWO!
Lukas Snapednia 13/07/2007 16:39 Mi sie ta części nie podoba może dlatego że przerwałem czytanie pod sam początek poprzedniej części
Ankalimadnia 13/07/2007 17:32 Przecież któryś z nauczycieli by zauważył jeśli gra zrobiłaby się podejrzana.....Ale tekst niezły , daję W.3ma w napięciu
harry_jarrydnia 13/07/2007 18:08 Nie licząc całej masy błędów ort., niestworzonych słów i niedorzecznych faktów to cała ta bajka jest ... żeby nie powiedzieć żałosna, hmm... cienka? Daję N Bez obrazy
Herma33dnia 13/07/2007 18:23 Nauczyciele i dyrekror nie reagują? Mam nadzieję, że w następnej części wytłumaczysz nam dłaczego. A poza tym art jest całkiem niezły. Wartka akcja i dobrze się czyta. Daję PO
Woodmankadnia 13/07/2007 19:00 A może nauczycieli tam w ogóle nie ma?? No bo wątpie, czy by nie zauważyli Avady kedavry i w ogóle takiej masakry na boisku... Ale opowiadanko jest odjazdowe i czekam na dalszą część. W
hermion@116dnia 13/07/2007 19:39 jejku, jaki wciągający, naprawdę nie mogę doczekać się następnej części, super, daję W
wawrzus19dnia 14/07/2007 11:11 Kocham Harrego Pottera. Naprawdę masz talent. I pomyśleć, że autorka powieści chce go uśmiercić.Czekam na ostatnią część. Oby zakończyła się pomyślnie.
Heladnia 14/07/2007 11:57 Kocham Harrego Pottera i nie mogę się doczekać ostatniej część.
Masz talent, bardzo wciągną mnie ten mecz wciąż czekam na cz.4
5yriusz Blackdnia 14/07/2007 15:34 cytuję; "...nadleciał nie wiadomo skąd z lewej strony". Takich buraków było jeszcze pare, ale ogólnie to fajne
Lady Lillydnia 14/07/2007 17:08 Widać moich przedmówców nie stać na porządny komentarz... Znów muszę sie czegoś czepić... Gdzie byli nauczyciele? Jeszcze na początku 2 części była pani Hooch, ale teraz gdzieś ją wcięło. Poza tym niektóre zdania były niegramatyczne:"Goryl zaczął ptrzeraźliwie wrzeszczeć i wkilka ekund odruchowo zesjkoczył z miotły głową w dół, wrzeszczać jak opetany."
harry_jarrydnia 14/07/2007 17:43 LOL !!! czegoś takiego w życiu nie widziałam...
a wy obrażacie J.K.R. mówiąc że gość ma talent i pisze jak ona !!!
remus02dnia 14/07/2007 20:16 Mowilem dawno tak świetnego artu nie czytalem do konca tzrymasz nas w niepewnosci!! W. niektorzy sie nie znaja dla nichTTTTTT
chrapak_kretorogidnia 14/07/2007 20:22 eehhh... niee to juz jest troche przesadzone... nie mowie ze beznadziejne ale ta avada na koncu to troche niezbyt mi do tego nie pasowala. poprzednie czesci jeszcze jakie-takie ale tu? gdzie nauczyciele? publicznosc? pani Hooch? tylko hermiona jest na widowni? no chyba ze nagle wpadniesz z pomyslem ze slizgoni zaczarowali cala publicznosc... :/ ale to by byla juz calkowita prezesada... wstrzymam sie od oceny...
Sebastian10dnia 14/07/2007 20:33 Suuuperowo.Kiedy kolejna część?Pisz ten finał.Ale jak może być finał skoro on uderzył w niego Avadą Kedavrą?
Zuzka Johnsondnia 15/07/2007 23:02 Uhh.. o ile poprzednie części były jeszcze "jako takie" to ta jest z pewnością przesadzona.. Gdzie są nauczyciele? Przecież McGonagall z pewnością była na meczu, tak samo jak pani Hooch. I czemu nie reagują na owe wydarzenia? Czy na trybunach jest tylko Hermiona? Dlaczego uczniowie nie zwracają na to uwagi? Chyba, że na końcu napiszesz, że cała publiczność była po stronie przeciwników Harry'ego, ale to byłoby już beznadziejne. Pozwolisz, że nie przyznam Ci oceny.
kairidnia 18/07/2007 15:58 Piszcie cos porzadnego a nie wlasne opowiadania. Od takich rzeczy sa blogi. Co za problem zalozyc bloga? po co zasmiecac strone takimi artykolami. To sie odnosi do wszystkich takich opowiadan, ale to jest najnowsze, wiec dodaje komenta pod tym.
HPfankadnia 19/07/2007 11:08 pierwsza cześc było nawet dobra a te dwie są chaotyczne... ta nawet bardzo... ale pomysł nawet ciekawy zobaczymy co bedzie w finale... daje Z
feline_dnia 19/07/2007 13:24 heh...nie no niezłe ale są błedy i to dość widoczne ... chodzi mi o styl chaotyczność pisania no i wogole ... ale czekam na konieć daje Z
Herma95dnia 19/07/2007 14:30 Z części na częśc coraz lepiej. Ale przecież nauczyciele są na trybunach jak i setki uczniów. Przecież wszystkich nie zdążyli by pozabijać, ani rzucić jakiejś klątwy, na co nie wskazuje. Ale poczekam do końca.
Hermiona_dnia 19/07/2007 20:34 Coraz ciekawiej!!! Też się zastanawiałam nad tym co Herma95. Dlaczego nikt z nauczycieli im nie pomógł? Mam nadzieję, ze się to na koniec wyjaśni Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy!! Pisz go szybko!!!!!!
Parvati16dnia 30/07/2007 15:45 Artykuł w sumie jest w porządku.Bardzo dużo musiałeś się opisać,ale próbuj jeszcze.Nie jest źle!!!Daję pomiędzy Z,a P.Ale bardziej P!!!
crezy_nileczkadnia 22/08/2007 14:23 LOL dech w piersiach zapiera.. Ale od kiedy uczniowie(Ślizgoni) żucają zaklęcia niewybaczalne??
Ale tak czy sik mi się podobało
Cho_dnia 08/10/2007 17:47 Nie mogę, nie wytrzymam, nie mogę się doczekać, muszę to przeczytać, muszę wiedzieć co dalej. Domyślasz się jaką dam ocenę?
martak96-96dnia 08/10/2007 19:07 Fajne masz pomysly Sssnape666, ba TO JEST SUPER!!!!
bez zastanowienia W
Luciodnia 10/11/2007 16:34 akcja, akcja, akcja!!!
mecz przerodził się w klub pojedynków [w]
Duniaczek114@dnia 27/12/2007 18:26 Fajne ale ktos na 100% zauważyłby taką masakrę więc to troche nienaturalnie brzmi ale i tak spox jak zawsze w pamietnych meczach PO
martyskaknypdnia 30/12/2007 23:19 Suuuper, normalnie nie wiem co napisac bo jestem w szoku, masz talent, nie ma co
Kathrina Shingodnia 31/12/2007 21:51 OoO! To jest bombowe! Mam pare drobnych zastrzeżeń m. in. nauczycieli... nikt nie reagował w końcu, dziwne troszku nie?? Ale i tak art wg. mnie zasłużył na W
PoOmylunadnia 06/09/2008 18:30 Extra !!!! Ja to bym chciala zeby raz bylo jakos dramatycznie P Mugłby Harry zginac <zuuo>
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze. -
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.
Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.
Tibia, Porady prawne, Kamień Filozoficzny, Komnata Tajemnic, Więzień Azkabanu, Czara Ognia, Harry Potter i Zakon Feniksa, Książe Półkrwi
Emma Watson - Hermiona Granger, Rupert Grint - Ron Weasley, Gary Oldman - Syriusz Black, Alan Rickman - Snape, Daniel Radcliffe - Harry Potter