Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Przedstawiamy Wam dziewiętnasty już numer Proroka Niecodziennego, który tworzony był przez: Mikas...
>> Czytaj Więcej

Cztery wątki pominię...

Kategoria: Fantastyczne zwierzęta
Autor: Prefix użytkownikafuerte

Artykuł jest tłumaczeniem tekstu zamieszczonego w serwisie MuggleNet.
>> Czytaj Więcej

Niepozorni bohaterow...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Livka

Lily Potter zmarła na długo przed tym, zanim zaczęliśmy swoją przygodę z Harrym, a jednak nie tru...
>> Czytaj Więcej

RECENZJA Fantastyczn...

Kategoria: Fantastyczne zwierzęta
Autor: Prefix użytkownikafuerte

Recenzja filmu Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda.
>> Czytaj Więcej

Decyzje o życiu i śm...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Livka

Wielu z nas cierpi przy śmierci fikcyjnego bohatera, co najmniej jakby był to odległy znajomy. Po...
>> Czytaj Więcej

Czy jesteś prawdziwy...

Kategoria: Fantastyczne zwierzęta
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Sprawdź swoją wiedzę w teście.
>> Czytaj Więcej

Hogwart

Kategoria: Hogwart
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

Hogwart to jedna z największych szkół Magii i Czarodziejstwa. Uczelnia kształcąca młodych czarodz...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Miasto jest peł...

Tytuł: Miasto jest pełne. 6. Las
Seria: Miasto jest pełne
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikafuerte

Jack i Emma udają się do miasteczka Pitmeddem, gdzie znajduje się jedna z osad starego plemienia....
>> Czytaj Więcej

[NZ][ CZEMU UCIEKAS...

Tytuł: [ CZEMU UCIEKASZ, WENDY? ]
Seria: To tylko szlaban!
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaViolet-Horde

seria publikowana również na wattpadzie pod tą samą nazwą, konto: @poruta_
>> Czytaj Więcej

[NZ]Zakazane praktyki

Tytuł: Zakazane praktyki
Seria: Dziewczyna z porcelany
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikaAlette

Nie miał za grosz zaufania do polityków&#8230; a politykom, którzy kiedyś pracowali jako łowcy cz...
>> Czytaj Więcej

Sheila

Tytuł: Sheila
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownikaViolet-Horde

Ona też była jego przyjaciółką...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Pocałunek

Tytuł: Pocałunek
Seria: Huncwotckie rymy
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaNquus

Kolejny wiersz z serii ;)
>> Czytaj Więcej

[NZ]2. Kremowe piwo

Tytuł: 2. Kremowe piwo
Seria: Gdyby wszystko było takie proste
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownikaBumSzakalaka

(...)Upić się kremowym piwem! Osiągnięcie życia.(...)
>> Czytaj Więcej

Halloween śmier...

Tytuł: Halloween śmierciożerców
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaania919

Opowiadanie napisane na konkurs halloweenowy i nieco rozwinięte. To moja pierwsza miniaturka, zap...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 43
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 5 osoby
Prefix użytkownikagordian119 (Wielki mag)
Prefix użytkownikaShanti Black (Pan Śmierci)
Prefix użytkownikaRue Riddle (Śmierciożerca)
Prefix użytkownikaBumSzakalaka (Wielki mag)
Prefix użytkownikaRoksolana Delakur (Sklepikarz w Hogsmeade)
Łącznie na portalu jest
43,021 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 216
Było: 20.06.2018 14:06:28
Napisanych artykułów: 1,017
Dodanych newsów: 9,516
Zdjęć w galerii: 20,476
Tematów na forum: 3,472
Postów na forum: 310,537
Komentarzy do materiałów: 216,089
Rozdanych pochwał: 3,104
Wlepionych ostrzeżeń: 4,136
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  RAVENCLAW!

Gryffindor
Punktów: 3875
uczniów: 3061
Hufflepuff
Punktów: 3661
uczniów: 2888
Ravenclaw
Punktów: 5646
uczniów: 3780
Slytherin
Punktów: 1476
uczniów: 3049

Ankieta
Jak podobał Ci się film "Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda"?

Był fantastyczny jak zwierzęta w tytule
33% [24 głosy]

Jestem usatysfakcjonowany. Poleciłbym ten film nawet mugolom
29% [21 głosów]

Liczyłem, że będę jarać się jak Hogwart w 1998 r., ale skończyło się na podpalonej szacie Snape'a - niby się zapaliło, ale kiełbaski by się na tym nie usmażyło
19% [14 głosy]

Dobrze mi się spało. Na Historii Magii zawsze się dobrze śpi
1% [1 głos]

Co to miało być? Zbrodnią Grindenwalda jest wyłudzanie pieniędzy za bilet na to COŚ
4% [3 głosy]

Nie zamierzam oglądać filmu w kinie; poczekam, aż film będzie dostępny na DVD
10% [7 głosów]

Fantastyczne Zwierzęta? Nie będę tego oglądać, to sztuczne podtrzymywanie przy życiu umierającego świata dla kilku galeonów. Czas odłączyć respirator
4% [3 głosy]

Ogółem głosów: 73
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 17.11.18

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
RavenclawRoksolana Delamar ostatnio widziano 16.12.2018 o godzinie 19:56 w Gospoda pod świńskim łbem
RavenclawAsen Hristo ostatnio widziano 16.12.2018 o godzinie 19:44 w Gospoda pod świńskim łbem
RavenclawRoksolana Delamar ostatnio widziano 16.12.2018 o godzinie 19:35 w Gospoda pod świńskim łbem
RavenclawAsen Hristo ostatnio widziano 16.12.2018 o godzinie 19:19 w Gospoda pod świńskim łbem
RavenclawRoksolana Delamar ostatnio widziano 16.12.2018 o godzinie 19:12 w Gospoda pod świńskim łbem
RavenclawAsen Hristo ostatnio widziano 16.12.2018 o godzinie 19:06 w Gospoda pod świńskim łbem
Przypadek Maggie Quinn
Podstawowe informacje:
Autor: Sam Quest
Gatunek: Miniaturka
Ograniczenie wiekowe: +13
Parring: Inne
Przeczytano 942 razy.
Miniaturka pisana w pocie i łzach (prawie). Z dedykacją dla Alette i Angeliny Johnson w podziękowaniu za stworzenie działu FF na forum, w którym znalazłam motywacje oraz "mini Poradnika pisania ff", bez którego ta miniaturka by nie powstała.

Znacie to uczucie, gdy wydaje wam się, że nikt nigdy nie czuł tego, co wy teraz? Gdy myśleliście, że jesteście sami na świecie, a nikt was nie zrozumie?
Wiem, głupie pytanie, ale jestem od nich specjalistką.
Historia, którą wam opowiem, wydarzyła się naprawdę. Bo każda opowieść, choćby wydawało nam się, że kompletnie nieprawdziwa, mogła się komuś przydarzyć, prawda?
To opowieść o pewnej dziewczynie, która najbardziej na świecie kochała swoje życie.
Mój dziadek historię Maggie Quinn zawsze zaczynał, mówiąc, że jeden dzień, jedna chwila mogą i zmieniają całe nasze życie, jedna błaha decyzja ciągnie za sobą lawinę konsekwencji. Teraz moja kolej, by opowiedzieć ją wam.



***


Pokój jak zawsze był w nieładzie, spora przestrzeń zawalona była książkami, gazetami i ciuchami. Każdy fragment podłogi był czymś przykryty. Gdzieś zza wielkiego kopca z ciuchów można było usłyszeć lekkie posapywanie. Maggie Quinn od urodzenia kochała chaos i zamieszanie. Jej królestwo idealnie to odzwierciedlało.
Zegar wskazywał minutę po północy, gdy po całym domu rozległ się dźwięk tłuczonego szkła, któremu towarzyszył spory huk. Po pokoju rozsypały się odłamki okna, a osoba śpiąca w kącie zerwała się z posłania.
- O kco choci - mruknęła dziewczyna, rozglądając się niepewnie po pokoju. Sięgnęła po różdżkę leżącą obok niej. (Czy wspomniałam, że to historia o czarodziejach?) Po małym rekonesansie pomieszczenia zauważyła sporej wielkości cegłę, która oprócz wspomnianych wcześniej szkód, zrobiła niemałe wgniecenie w panelach.
- Idiota - mruknęła pod nosem, zapalając lampkę nocną, która niezbyt oświetliła pomieszczenie. Mimo to wstała i starając się ominąć odłamki szkła, podeszła do wybitego okna i je otworzyła.
- Myślałem, że nigdy nie wstaniesz. - Maggie pokazała osobie na dole brzydki gest ręką i zamknęła okno. Poczuła, że lepi się do podłogi i już po chwili zorientowała się, że ze stopy leci jej krew. Nie zwracając już uwagi na szkło, podeszła do łóżka i usiadła na nim. Przyjrzała się swoim pokaleczonym stopom.
- Jak szło to zaklęcie? - mruknęła pod nosem. Zawsze była słaba w zaklęciach, a od kiedy skończyła szkołę, ograniczała się tylko do tych podstawowych.
- Comprimo - usłyszała znajomy głos, który wcale jej nie zdziwił. - Chociaż lepiej ja to zrobię, znając ciebie, tylko pogorszysz sprawę. - Rudzielec przykucnął obok niej i zaczął rzucać kojące zaklęcie.
Maggie nie spuszczała wzroku z delikatnie dotykających ją dłoni.
- Hugo, co ty tu robisz w środku nocy? I po co wybiłeś mi szybę, skoro postanowiłeś wejść drzwiami? - Nie czekając na odpowiedź, oparła się o jego ramię, łapiąc go za rękę. - Cieszę się, że jesteś – mruknęła, całujący chłopaka w szorstki policzek.
- Żeby było romantycznie, jak w tych twoich mugolskich książkach - stwierdził, wzruszające ramionami. Objął ją w pasie i przyciągnął do siebie.
- Już za pierwszym razem mówiłam, byś tego nie robił - odpowiedziała, ale w jej głosie nie było już wyrzutu.
- Nie marudź i chodź tu do mnie. - Hugo posadził ja na swoich kolanach. Oparła czoło o jego tors i westchnęła głośno.
- Tęskniłam za tobą, dlaczego nie było cię tyle czasu? Nie możesz tak znikać. - Maggie próbowała powstrzymać łzy. Hugo gładził jej plecy, szepcząc jej do ucha przeprosiny.
- Pójdziemy tam? - zapytał, a w jego oczach pojawiło się podniecenie.
- Nie wiem, czy to dobry pomysł. Ostatnio prawie wpadliśmy – wymruczała, oplątując go ciaśniej ramionami. - Zostańmy tutaj... w moim łóżku.
- Proszę cię Maggie, nie cykaj się.
Dziewczyna przewróciła tylko oczami i wstała.
- Tylko tu posprzątaj przed wyjściem - powiedziała i skierowała się w stronę drzwi, tym razem umiejętnie omijając kawałki szkła.
Hugo uśmiechnął się zadowolony i rzucił zaklęcie, po chwili odłamki szkła już wracały na swoje dawne miejsce i nie zostało po nich ani śladu.

Gdy po kilku minutach znaleźli się na świeżym powietrzu, Maggie spojrzała w niebo i zatrzymała się na chwile, patrząc w gwiazdy. Chłonęła ten widok, całą sobą.
Uwielbiała gwieździste niebo, ale z Astronomii zawsze była słaba. Nie rozumiała znaczeń tych wszystkich konstelacji, gwiazd i asteroid.
- Chodźmy, bo przegapimy najlepsze. - Hugo złapał ją za rękę i pociągnął w stronę lasu.
Szli dobre dwadzieścia minut, wydeptaną ścieżką, gdy w pewnym momencie z niej zboczyli. Już po chwili Quinn stała na jednej z licznych skałek i patrzyła w dół. Przed nią roztaczał się widok na ogromną polanę otoczoną z każdej strony wysokim na dwa metry płotem. Wiedziała, że tuż za krzakami znajduje się niewielkie jeziorko, które było celem ich podróży.
Minęli znak "Teren Prywatny, Wstęp Wzbroniony" i przeszli przez płot. Hugo złapał ją za rękę i ucałował jej wewnętrzną stronę.
- Powiesz mi gdzie byłeś? - poprosiła dziewczyna, nie odwracając wzroku od jego ust.
- Później. Potem ci wszystko powiem, a teraz idziemy.
Szli nieśpiesznie, delektując się otaczającą ich ciszą, przerywaną niekiedy pohukiwaniem sowy.
Gdy stanęli na skalnej skarpie, spojrzała w dół. Widok, który zobaczyła, wywołał uścisk w sercu. Zawsze będzie wspominała to miejsce ze wzruszeniem, to było ICH jezioro, ich punkt we wszechświecie. Nie czekając na Hugona, zbiegła na dół, zdejmując po drodze ciuchy i rozrzucając je gdzie popadnie. Zamoczyła stopy w wodzie i całkiem naga odwróciła się do chłopaka, który nadal stał u góry i patrzył w jej stronę.
- No chodź, bo marznę – zawołała za nim, po czym zaczęła tyłem wchodzić coraz głębiej. Gdy była zanurzona do pasa, chłopak ruszył w jej stronę.
Maggie obserwowała jak Hugo zdejmuje z siebie poszczególne części garderoby. Na chwilę odwróciła od niego wzrok, by spojrzeć w niebo. Księżyc był w pełni i znajdował się prawie centralnie nad jeziorkiem, dzięki jego poświacie było niesamowicie jasno. Spojrzała na swojego chłopaka, który stał na brzegu i patrzył na nią z prowokującym uśmieszkiem.
- Wyskakuj z tych gatek i chodź tutaj! – zawołała do niego i odwróciła się w stronę linii lasu, który rozpościerał się po północnej stronie. Przez chwilę miała wrażenie, że coś się tam porusza, ale szybko porzuciła tę myśl, bo poczuła na swoim ramieniu pocałunki chłopaka. Odwróciła się w jego stronę i zarzuciła mu ręce na szyję, przylegając do niego całym ciałem.
- Obiecaj mi – poprosiła patrząc w oczy Hugona. – Obiecaj, że mnie nigdy nie zostawisz – dodała, widząc jego pytające spojrzenie.
Nie odpowiedział tylko pocałował ją, po czym zaczął obsypywać całą jej twarz pocałunkami. Maggie nawet nie zauważyła, kiedy Hugo ją podniósł, nie zarejestrowała momentu, w którym wyszli z wody na niewielką plażę przylegającą do jeziorka. Liczył się tylko on, jego bliskość i dotyk jego dłoni, ust. Nic więcej nie miało w tamtej chwili znaczenia. Byli razem tak blisko siebie, nie tylko fizycznie, jak jeszcze nigdy i tylko to się liczyło.
- Na Merlina, jak tutaj jest pięknie – westchnęła Quinn leżąc na ramieniu Hugona i patrząc na jezioro nadal oświetlone blaskiem księżyca.
- Musimy się zbierać Maggie, i tak byliśmy tu za długo.
- Wiem, nie marudź, już wstaje. – Dziewczyna faktycznie się podniosła i zaczęła rozglądać się za swoimi ciuchami. Znalazła koszulkę, lecz nigdzie nie mogła znaleźć reszty garderoby.
- Widziałaś gdzieś moją koszulkę? – zapytał ją Hugo, trzymając w dłoni swoje spodenki.

- A ty moje szorty i bieliznę? – odpowiedziała pytaniem i naciągnęła na siebie bluzkę. Zaczęła powoli panikować. – Gdzie nasze ciuchy, do cholery? – warknęła na chłopaka.
- Nie krzycz na mnie, przecież ich nie schowałem. – bronił się Hugo, jednocześnie zaglądając w krzaki w poszukiwaniu zagubionej garderoby.
- Mówiłam, że to głupi pomysł, trzeba było siedzieć w domu.
- Uspokój się, może to jakieś zwierzę?
- Sam się uspokój. Idziemy stąd. – Quinn obciągnęła bluzkę, starając się zasłonić pośladki. Była wściekła na siebie, na Hugona, na brak ciuchów. Dziewczyna ruszyła w stronę skałek, by wspiąć się na górę i wrócić na odkrytą polanę, przeskoczyć płot i ruszyć do bezpiecznego domu.
- Hugo, idziesz? – zapytała, odwracając się w stronę w której, spodziewała się zobaczyć chłopaka, jednak go nie było. Maggie zaczęła rozglądać się nerwowo w poszukiwaniu rudej czupryny Hugona. – Gdzie ty do cholery jesteś? To nie czas na te twoje kiepskie żarty. Wyłaź albo pójdę bez ciebie, cholerny rudzielcu.
Cisza była jedynym odzewem. Nocne odgłosy lasu i pohukiwanie sowy zaczynały doprowadzać dziewczynę do szaleństwa.
- Huuugo! – zawołała po raz kolejny coraz bardziej spanikowana dziewczyna, zaczęła poważnie martwić się o chłopaka. Nie wiedziała, co zrobić, więc usiadła na piasku, półnaga z nadzieją, że Hugo zaraz się pojawi i będzie mogła się popisowo na niego obrazić.

Gdy wiele razy później Maggie wspominała tamtą noc ,zawsze zastanawiała się jak to możliwe, że wcześniej niczego nie zauważyli, że pomimo świadomości, że nie powinno ich tam być, nie byli wystarczająco czujni, by zapobiec temu, co się wydarzyło.
Setki razy roztrząsała sekunda po sekundzie wydarzenia z tych kilku godzin i nigdy nie potrafiła zrozumieć, w którym momencie przegapiła coś istotnego. Dopiero po wielu miesiącach zrozumiała, że już wtedy w jeziorze, gdy poczuła się obserwowana, powinni stamtąd uciec, lecz bliskość Hugona skutecznie zakręciła w jej głowie na tyle, że nie była w stanie logicznie myśleć. Jednak pytanie, co by było gdyby była bardziej czujna, nie przestało jej prześladować.

***


Maggie Quinn była krótko przed czterdziestką, gdy ponownie spotkała Hugona. Zawsze, gdy wspominała swoją pierwszą miłość ,wydawało jej się, że on nadal jest taki sam jak wtedy, gdy widziała go ostatni raz. Nigdy nie przeszło jej przez myśl, że mógł zginąć, że ten dzień, gdy widzieli się ostatni raz, był ostatnim dniem jego życia.
Przeżyła swoje życie całkiem inaczej niż sobie wyobrażała. Gdyby jako dziewiętnastolatka usłyszała, że porzuci świat, który był dla niej wszystkim, pomyślałaby, że ktoś wypił przeterminowaną Ognistą i ma majaki.
Dziewiętnastoletnia Maggie Quinn, Maggie, która kochała i była kochana przez Hugona Weasleya, nie porzuciłaby tego, co było jej tożsamością. Przynajmniej tak jej się wydawało.
- No Maggie, dziś jest ten dzień, od dzisiaj zaczniesz swoje życie na nowo – powiedziała do swojego odbicia w lustrze. Widziała przed sobą nadal młodo wyglądającą i atrakcyjną kobietę, nie doczekała się jeszcze zmarszczek, a jej wygląd nie zmienił się za bardzo od czasu, gdy miała dziewiętnaście lat.
Była osobą samotną, ale też nie szukała towarzystwa, często czuła się wręcz niewidzialna. Jeden dzień zlewał się w drugi. Przez ostatnie dwadzieścia lat głównie tęskniła za tym, by wrócić do czasu, gdy była beztroską nastolatką, do czasów, gdy miała rodzinę i miała Hugona.
Nie wiedziała, dlaczego jej życie zmieniło się tak diametralnie od tamtego wieczora, nie wiedziała, dlaczego nigdy nie wróciła do domu, dlaczego nie widziała więcej Hugona. Maggie nie wiedziała, dlaczego pokierowała swoim życiem w ten sposób, dlaczego wyjechała do Nowego Jorku, by tam żyć wśród mugoli, by stać się jedną z wielu składowych tej wielkiej aglomeracji. Jednak była jedna rzecz, której była pewna. Przegrała swoje życie, zanim na dobre się rozpoczęło.

***


Nie była pewna jak długo siedziała na piasku, wydawało jej się, że zaledwie chwilę, jednak zdążyła zmarznąć na tyle, by postanowić, że czas coś ze sobą zrobić.
- Huuugo! – Spróbowała po raz kolejny zawołać chłopaka. – Idę sobie, ty rudy żartownisiu. Nawet nie przychodź z przeprosinami – powiedziała jeszcze na głos i poczuła, że jeżeli szybko nad sobą nie zapanuje, to się popisowo rozpłacze.
Ruszyła w stronę, z której przybyli i wspięła się, nie bez trudu, na stromą górkę. Gdy znalazła się na szczycie, rozejrzała się uważnie w poszukiwaniu Hugona, jednak bez rezultatu. Chłopak zapadł się pod ziemię. Ruszyła przez polanę w stronę wysokiego ogrodzenia, które już dzisiaj pokonała.
Wspięła się na płot i przeskoczyła go zwinnie. Nie robiła tego pierwszy raz, ale pierwszy raz była na tyle nieuważna, że rozcięła sobie kciuk. Z opuszka zaczęła sączyć się krew, a Maggie w duchu przeklęła swoją słabą znajomość zaklęć. Próbowała przypomnieć sobie zaklęcie, którego całkiem niedawno użył na niej Hugo, jednak pamięć do zaklęć miała tak dobrą jak ich znajomość.
Ruszyła w stronę, z której nie tak dawno przybyła wraz z Weasleyem i na wspomnienie chłopaka zaczęła zastanawiać się, dlaczego ją zostawił. Jednak jej rozważania przerwał odgłos łamanej gałązki. Rozejrzała się czujnie, jednak nic nie zauważyła i zwaliła winę na chodzące po lesie zwierzęta. Dziewczyna ruszyła w stronę lasu dzielącego ją od domu. Miała wrażenie, że jest przez kogoś obserwowana, jej skóra się napięła, a oddech nieznacznie przyśpieszył. Czuła, że coś jest nie tak, jednak nie umiała określić co.
- Naczytałaś się za dużo książek – mruknęła do siebie, by dodać sobie otuchy. Nagle zrobiło się całkiem cicho. Ucichły nawet zwykłe odgłosy lasu. Sowa już nie pohukiwała, wiatr nie szeleścił wśród drzew, świat lasu się zatrzymał, a Maggie poczuła ostry ból z tyłu głowy i straciła przytomność.
Nie wiedziała ile czasu upłynęło od momentu gdy straciła przytomność, ale wiedziała, że czuje pulsujący ból z tyłu głowy i że nie wie, gdzie się znajduje. Usłyszała jakieś głosy gdzieś po prawej stronie, spojrzała w tamtym kierunku z nadzieją, że to Hugo, jednak mężczyzna idący w jej stronę nie był jej chłopakiem.
To, co wydarzyło się potem, pamiętała jak przez mgłę, chciała jedynie umrzeć. Brutalne dłonie jej oprawcy zaciskały się na jej szyi, krzyczał, że ma go błagać o litość, więc błagała, jednak nie było jej dane zaznać ukojenia, jeszcze nie wtedy. Jego oddech, dotyk jego ciała, brutalność, z jaką niszczył jej szanse na normalne życie pozostały z nią na zawsze, szczegóły były mało istotne.

Ból z każdą chwilą ustępował, a może po prostu się do niego przyzwyczaiła. Nie wiedziała, co ma ze sobą zrobić, iść do domu czy szukać Hugona, rozejrzała się czujnie wokół siebie, ale nie była pewna gdzie jest ani czy tamten mężczyzna na pewno ją zostawił. Nie miała również pojęcia, czy będzie w stanie wrócić do domu, spojrzeć w oczy rodzicom, Hugonowi. Jej ubranie było w strzępach, chciała przestać czuć, jednak łatwiej było przyzwyczaić się do bólu fizycznego niż postrzępionej duszy.
- Hugo? – zawołała na próbę, jednak przestała liczyć na odzew z jego strony. Ruszyła więc w poszukiwaniu domu z nadzieją, że już nigdy więcej nie spotka tamtego mężczyzny, a reszta zapewne sama się rozwiąże.
Kiedyś wyczytała w jakimś poradniku, że po mchu na drzewach można odczytać kierunki, ale nie miała pojęcia jak tego mchu szukać i co zrobić z tą wiedzą, gdy go znajdzie, rozejrzała się więc w poszukiwaniu różdżki, ale jej również nie znalazła.
Oparła się o najbliższe drzewo i ruszyła w stronę, która według niej była wschodem, przecież ten las się kiedyś skończy, przynajmniej taką miała nadzieję. Godzinę później odnalazła wyjście z lasu i znalazła się na pustej o tej porze drodze. Nie chciała wracać do domu, nie wyobrażała sobie powrotu do wcześniejszego stanu rzeczy, przejścia nad ostatnimi wydarzeniami do porządku dziennego. Jednak myśl o porzuceniu rodziny i miłości, aby odpokutować swoją winę i żyć w samotności, wydawała się nie do przyjęcia. Jednak była sobie winna, wszak to ona chodziła po lesie w skąpym stroju. Przecież wielokrotnie jej powtarzał, że niepotrzebnie kusiła go swoim wyglądem, to była tylko jej wina. Tak mówił.

***

Starała się zawsze wtapiać w tło, nie zawiązywała bliższych znajomości, nie kupiła nowej różdżki, uciekła za ocean, by nigdy nie spotkać kogoś, kto przypomni jej o dawnym życiu. Żyła jak mugol, chociaż utrzymywała się z udzielania porad w nowojorskim „Proroku Codziennym”, nawet nie wiedziała jak nazywa się gazeta, dla której pisze. Praca była jedynym, co łączyło ją ze starym światem, przecież nie potrafiła nic, co mogłoby być przydatne po tej niemagicznej stronie.
Lubiła chodzić do Central Parku, ale tylko w dzień, nie lubiła przebywać poza domem po osiemnastej, zresztą w ogólnie nie lubiła przebywać poza domem. Nie rozmawiała z ludźmi, była trupem za życia.

Kolejnym przełomowym momentem w życiu Maggie Quinn był dzień, w którym przeczytała w gazecie, że Harry Potter przyjeżdża do Nowego Jorku. Nie interesowało jej po co ani z kim, od tamtego dnia obsesyjnie wyczekiwała dnia, gdy Potter pojawi się w jej mieście. Nie wiedziała, czy będzie chciała się z nim zobaczyć, bo jedyną osobą, którą chciała spotkać, był jej Hugo Weasley. Często zastanawiała się jak teraz wygląda jego życie, czy myśli o niej czasami, czy założył rodzinę, pytań zawsze miała sporo, ale żadnych odpowiedzi.
Maggie nie poszła przywitać Pottera. Zanim dotarł do Stanów, podjęła swoją decyzję i wróciła do Wielkiej Brytanii. Jedyne, czego chciała, to jeszcze raz zobaczyć Hugona.

Odnalezienie Hugona i jego nowej rodziny nie było takie trudne, rodzina Weasleyów była znana w świecie czarodziejów i ustalenie gdzie mieszka syn Hermiony i Rona było zadziwiająco łatwe. Nie przypominała sobie, by kiedykolwiek czuła się tak bardzo zestresowana, trauma jej życia odeszła w zapomnienie przy tym, co czuła teraz. Obserwowała ich z daleka, Hugona i jego żonę, spędzali to sobotnie popołudnie w ogrodzie z jakąś kobietą, w której Maggie z trudem rozpoznała Rose. Po kilku minutach z domu ze śmiechem wybiegło kilkoro dzieci, a za nimi osoby, które zapewne kiedyś znała, ale teraz ich nie rozpoznawała.
Nie wiedziała, czy jest to dobry moment na spotkanie, czuła, że całkowicie zły. Gdy zaczęło się ściemniać, odeszła. Hugo żył dalej, bez niej i nie chciała zakłócać rodzinnej sielanki.
Szła drogą w stronę pobliskiego miasteczka, gdy minęła ją kolejna szczęśliwa rodzina, czy wszyscy wokół byli szczęśliwi? W tym momencie Maggie miała takie wrażenie.
- Tato, czy to duch? – zapytała mijająca ją dziewczynka, niesiona przez ojca.
- Kochanie, nie pokazuj palcem, to nie ładnie. Przepraszamy panią, bywa zbyt otwarta. – Mężczyzna uśmiechnął się do Maggie przepraszająco.
- Nic się nie stało, właśnie tak się czuję, jest spostrzegawcza – odparła i ruszyła przed siebie.

Pół godziny później Maggie znalazła się w swoim pokoju hotelowym. Jak w amoku sięgnęła po pistolet, który zakupiła już dawno temu, załadowała go, włożyła lufę do ust i pociągnęła za spust. Usłyszała huk wystarzału jednak nic się nie stało, uznała, że to trefna kula i ruszyła w stronę łazienki gdzie rozbiła lustro i próbowała rozciąć nadgarstek kawałkiem szkła, jednak krew nie leciała. Maggie miotała się po hotelowym pokoju w poszukiwaniu sposobu na szybką i skuteczną śmierć, jednak go nie znalazła.
Maggie Quinn nie żyła od dwudziestu lat, zmarła tej nocy, gdy pewien mężczyzna zaatakował w lesie ją i Hugona, gdy została przez niego zgwałcona i śmiertelnie pobita. Hugo, gdy tylko doszedł do siebie, przybył jej z pomocą, jednak było już za późno.

Tej nocy jeszcze długo w okolicy słyszano jej rozdzierające krzyki. Nic nie zniszczyło jej bardziej niż świadomość własnej śmierci.

***

Gdy mój dziadek opowiedział mi jej historię po raz pierwszy, nie wierzyłam, gdy pokazał mi jej zdjęcie, dziewczyny z burzą blond loków i zadziornym spojrzeniem, obejmującą swojego ukochanego Hugona, nie pojmowałam, że ktokolwiek mógł nie zorientować się, że zmarł. Wtedy dziadek uśmiechnął się do mnie jednym z tych uśmiechów, które zapewne także Maggie w nim uwielbiała i powiedział mi coś, czegoś nie zapomnę do końca życia.
- Kochana Sam, Maggie Quinn zmarła w wieku dziewiętnastu lat i potrzebowała dwudziestu, by to sobie uświadomić. Ty żyjesz od dwudziestu lat, jak myślisz, ile jeszcze zajmie ci uświadomienie sobie, że powinnaś zacząć żyć?
Tego nie wiem, ale wierzę, że nie będzie wtedy za późno.

Komentarze
avatar
Prefix użytkownikaAdersYooo  dnia 21.02.2018 03:08
No, bardzo ciekawe... bardzo. Podobał mi się ten wstęp, był zabawny, tak samo jak ta wzmianka, że to historia o czarodziejach. Myślałem, że to będzie romans i się cieszyłem, bo lubię, ale to nie był romans, też dobrze. Podobały mi się dialogi, opisy trochę krótkie, ale mnie zaciekawiły, więc na plus. Cała historia jest w sumie przerażająca, jak historia tego faceta z szóstego zmysłu, którego grał Bruce Willis. Bardzo mi się podobało, a szczególnie koniec, że powinnaś zacząć żyć. Tak trzymaj!
avatar
Prefix użytkownikaScarllet  dnia 21.02.2018 13:35
Wyszło Ci coś.. niesamowitego.. I na prawdę wow.. Myślę, że opisałaś coś.. tak innego ale tym samym coś, co nie jest bajką tylko tym co może zdarzyć się o każdej porze. Koniec mnie zaskoczył, kiedy okazało się, że ona nie żyje od tamtego zdarzenia. Jest w tej miniaturce coś.. co u mnie jakoś poruszyło moje serduszko xD
Sam pisz więcej takich ff! Będę twoją największą fanką! Serce :D
avatar
Prefix użytkownikaKHZP  dnia 21.02.2018 17:54
To było bardzo głębokie doświadczenie. Przeżywałem chyba każde zdanie i nie żałuję, że przed przeczytaniem zdążyłem się wyspać, ponieważ w sennym amoku to nie miałoby żadnego sensu.
Bardzo podoba mi się jak to skonstruowałaś. Zwroty do czytelnika, retrospekcje, opowieść (tak jakby) przewodnia. Wszytko bardzo dopracowane, spójne. Fajnie wprowadzone w realia kolejnych pokoleń związanych z głównymi bohaterami sagi o HP. Treść głęboka, a puenta prawdopodobnie zostanie w mojej głowie na dłużej.
(A teraz mogę spoilerować, więc proszę osoby, które z FF się jeszcze nie zapoznały o pominięcie.)
Bardzo pozytywnie odbieram to, jak opisałaś wiadomą scenę:
[...] szczegóły były mało istotne.

Delikatnie, choć dosadnie. Wszystko jest jasne.
Od razu przypomniało mi się 13 Reasons Why.
Zastanawia mnie, czy gdyby Hugo dotarł wcześniej, przynajmniej na tyle, by ją spotkać, czy to by jej pomogło odejść? Próby samobójcze ducha mogą pozornie wydawać się śmieszne, ale znając całą historię, w której pojawiły się zabawne wstawki, nie ma więcej miejsca na choćby uśmiech otuchy i bezmyślne kiwanie głową.
Wyszło ci to po prostu świetnie, jak w książce z prawdziwego zdarzenia! Oczywiście daję Wybitny!
Jednak, jeśli mam się do czegoś koniecznie przyczepić, to wydaje mi się, że to, kim twój dziadek tutaj jest, stało się nieco za wcześnie przewidywalne. Ale to nie ma żadnego znaczenia. Jedynie detal, na który w tej stopniowo rozjaśniającej się opowieści zwróciłem uwagę.
Największym sukcesem jest wydłużenie czasu do momentu, gdy jesteśmy już pewni (mimo możliwych wcześniejszych przypuszczeń), że Maggie Quinn nie żyje.
Będąc przywiązanym do tak zwanych Happy Endów, zakończę moje wywody następującymi słowami:
Najwybitniej (choć całość była dla mnie bardzo dotkliwa - a to moim zdaniem bardzo dobrze) podobał mi się (prawie-) początkowy wątek miłosny. Nie było zbyt słodko, bo z gracją wzmiankami o ranach i krwi trzymałaś nas przy ziemi, ale miłość tych dwojga została pięknie, uroczo i szczerze opisana.
Gratuluję napisania tak perfekcyjnej opowieści!
Pozdro, Puchon KHZP

P.S. Mam nadzieję, Sam, że tym tekstem nie chciałaś nas wystraszyć, a udowodnić nam, że nie musimy się o Ciebie martwić. ;) W końcu, rodziny (mafii) HPnet nie zostawia się tak łatwo. Love
avatar
Prefix użytkownikaKlaudia Lind  dnia 22.02.2018 18:11
Na początku pomyślałam, że to będzie jakiś romans, chociaż początek był bardzo zachęcający, tzn. można było wyczuć, że kryje się za tym coś więcej. I tak właśnie było! Akcja zaczęła się tak nagle i niespodziewanie, że wywołało to dreszcz prawdziwego niepokoju. Pomysł na ff jest na prawdę super, na końcu spotkało mnie oczywiście zaskoczenie. Bardzo ładnie napisane, gratuluje:)
avatar
Sam Quest  dnia 25.02.2018 02:27
Dziękuję Wam bardzo za komentarze, to miłe, że nie tylko chciało Wam się przeczytać, ale też napisać coś od siebie :D
Teraz ja bym chciała coś dodać. Początkowo chciałam zrobić z tego serie i całość miała potoczyć się zdecydowanie inaczej, ale z czasem ta historia przekształciła się w taki, a nie inny motyw. Jeżeli liczyć czas od rozpoczęcia do zakończenia, to w sumie dobre dwa lata pisałam tą miniaturkę, więc może lepiej, że nie zrobiłam z tego czegoś dłuższego bo jeszcze by jej nie było. Ta historia Maggie długo zaprzątała moją głowę i często rozważałam różne scenariusze, więc alteratywnych wersji powstało sporo, jednak tylko ta wyszła poza moją głowę :D
Pisze to po to, bo widzę jak zmienił się mój styl w tym czasie, ale jakoś nie miałam serca by zmieniać pierwszy akt, bo on taki miał być, więc cieszę się KHZP, że odebrałeś związek Maggie i Hugona właśnie jako coś uroczego i młodzieńczego, taki był mój zamiar i bardzo się cieszę, że ktoś odebrał to tak jak chciałam.
Zastanawia mnie, czy gdyby Hugo dotarł wcześniej, przynajmniej na tyle, by ją spotkać, czy to by jej pomogło odejść?

W mojej głowie Maggie "obudziła się" po dłuższym czasie od tego zdarzenia, kilku-kilkunastu dniach. Zapewne technicznie tak się stać nie mogło, ale w mojej głowie tak właśnie było xD

Dziękuję jeszcze raz za czas każdemu kto przeczytał całość, a komentującym za to, że chciało Wam się zostawić kilka słów od siebie.
Mam nadzieję, że kolejną miniaturkę napiszę szybciej niż za dwa lata :D
avatar
Angelina Johnson  dnia 25.02.2018 12:28
Dziękuję bardzo za dedykację, choć podejrzewam, że raczej część Alette Cię bardziej zainteresowała albo ja źle napisałam swoją część poradnika ;> Przecinki to chyba ci ktoś porcjował i zabrakło mu kilku, bo żeby nie postawić przecinka przed najpowszechniejsze i najłatwiejsze "że" to... no wiesz. Proszę się pogodzić z tym znakiem interpunkcyjnym!

Co do samej historii, jestem zachwycona. Na początku byłam pewna, że to kolejny romans, chociaż dosyć dziwny. Początek właśnie dla mnie wcale nie był taki uroczy, bo zawsze myślałam, że zakochany chłopak bardziej się przejmie tym, że przez niego dziewczyna poraniła sobie stopy. Jednak zaraz potem, gdy dowiedziałam się, że idą nocą nad jeziorko, poczułam lekki strach o bohaterów. Sam jakoś tak sprawnie przedstawiła początek tej historii, że atmosfera bardzo szybko stała się taka... niepokojąca. Przynajmniej dla mnie. A może po prostu nie wierzyłam, że Sam ukarze mnie romansem ;>

Jak już dotarli nad to jezioro, to byłam praktycznie pewna, że to będzie horror. Kojarzę chyba tylko dwa horrory z naszego działu Fan Fiction, bo to jednak trudny gatunek. Jednak Sam mnie zaskoczyła.

I tutaj dochodzę do momentu, gdzie trochę mi coś nie współgra. Nie rozumiem (chociaż komentuje po czasie i z pamięci, więc może po prostu źle doczytałam wtedy, gdy dodawałam ff) co się stało z Hugo. W sensie, poszedł szukać ich ciuchów, nic nie wołając do swojej dziewczyny? To jest dla mnie dziwne. Ona sobie idzie sama znad jeziora, nie zamartwiając się, co się stało z jej chłopakiem? Nawet jeśli się przestraszyła, to jednak chyba powinna też lękać się o niego. Nie czaję tego. A może Hugona ogłuszył ten morderca?

Tak czy siak potem atmosfera robi się bardzo gęsta i bardzo smutna. Bardzo nie chciałam, by się okazało, że dziewczynę zgwałcono, ale autorka była dla niej bezlitosna. Późniejsza akcja jest równie ciekawa i poczułam nawet smutek w momencie, gdy okazało się, że Hugo ma żonę i dzieci. Z drugiej strony przecież nie powinno się być Severusem Snape'em i rozpaczać całe życie za jedną, nastoletnią miłością. Mimo wszystko jestem ciekawa, czy znaleziono ciało Maggie i czy ją pochowano. Czy jej bliscy, w tym Hugo wiedzieli, co się z nią stało?

Sama końcówka jest super, uwielbiam takie historie z nienarzucającym się morałem. Myślę, że mogłabym to sobie wydrukować i w przyszłości przeczytać swoim dzieciom. To dobra historia!
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 25.02.2018 17:49
Bardzo dziękuję za dedykację, jest mi strasznie miło, że ten poradnik się przydał, nieważne czy w części mojej czy Ang :D

Miniaturka mi się podobała. Może nie spadłam z krzesła (no ale musi być jakaś równowaga, nie?), ale z pewnością będę ten tekst polecać, chociażby ze względu na końcówkę, która mnie poruszyła. Nie jako sama historia, po prostu poczułam się tak, jakby Hugo wskazał na mnie palcem.

Technicznie (nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała) moim zdaniem widać, że miałaś przerwę od pisania (a jak nie miałaś, to wygląda, jakbyś miała ;p). Ogólnie styl masz lekki i fajny, odpowiednio opisujesz tło akcji, ale sporo znalazłam powtórzeń i ciut mi ten opis zaburzały. Nie jest to wynik jakiegoś skąpego zasobu słów, moim zdaniem trochę roztargnienia, ale też trudno mi powiedzieć.
Druga sprawa to klimat, który też był trochę... nierówny. On się ładnie buduje w poszczególnych fragmentach, ale nie do końca jest zachowany przez całą miniaturkę, ale może też tu chodzi o jedno wtrącenie, do którego muszę się dowalić

(Czy wspomniałam, że to historia o czarodziejach?)


To ma taki wydźwięk humorystyczny, lekki, co nijak mi nie pasuje do tego, co się potem wydarzy. Trochę jakby narrator opowiadał bajkę dla dzieci, a skoro mówimy o gwałcie, morderstwie, miłości i rozpaczy, to z historyjką dla dzieci nie mamy do czynienia.
Jeszcze jedna sprawa, na koniec czepiana się - trochę zabrakło mi jakiejś formy uzasadnienia "dlaczego" Hugo to wszystko wiedział. Nie musiał o tym mówić bezpośrednio, ani z Maggie rozmawiać, ale gdyby było wspomniane, że on gdzieś ją zobaczył albo znalazł jej ślady (chyba że to było, a ja nie zauważyłam)

No a skoro już przedstawiłam swoje uwagi, to teraz będę chwalić ; )
Są dwie rzeczy, które podobały mi się bardzo bardzo. Jedno to końcówka, kompletnie niespodziewana, która daje do myślenia. Trochę może na twoim miejscu ciut bardziej w takim układzie skupiłabym się na Maggie po tragedii, a mniej na samej tragedii, żeby ten "morał" bardziej wynikał z opowieści, ale to ja, nie muszę mieć racji. Mimo wszystko, jak napisałam na początku, czytelnik może się poczuć osobiście wywołany do tablicy na zasadzie "przemyśl swoje życie", a skoro skłaniasz go do takich myśli, to gratulacje.
Druga sprawa, to bardzo podobało mi się to, że naprawdę do samego końca nie dałaś mi poznać, co się stało z Maggie. Te fragmenty o tym, jak to uciekła z kraju, jak nie miała żadnych przyjaciół, żyła jak mugol - tego nie było dużo (szkoda), ale właśnie mocno sugerowało, dlaczego bohaterka znajduje się w takim a nie innym stanie, przy czym ta sugestia pozostała bardzo nieoczywista.

Plusika bym też dała za sam romans, bo stworzyłaś go tak naturalnie i po ludzku. Jest między bohaterami uczucie, ale ani nadmiernie wykrzywione ani ukwiecone. Po prostu czytasz i wiesz, że jest miłość.
Wyczułam też niepokój, kiedy Maggie zgubiła Hugo, chociaż potem już nieco się pogubiłam. Ale może nie ogarnęłam.

Tak czy inaczej dobry kawał tekstu oby tak dalej!
avatar
Wioletta  dnia 02.03.2018 16:23
Sam, Ty tak dobrze piszesz, a tego nie robisz? Powinnaś się wstydzić. Super tekst, naprawdę. Bardzo ładnie napisane, ciekawa historia. Na początku miałam takie wtf, ale później pozytywnie się zaskoczyłam. Fajnie Ci wyszło to przedstawienie uczuć. Najpiękniej, że tyle dialogów, kocham dialogi. :D
avatar
Prefix użytkownikaKrnabrny  dnia 30.04.2018 10:55
Kurde przyznam, że początkowo wydawało się to typowym romansem co mnie trochę zniechęciło, ale cieszę się, że dobrnąłem do końca. Uśmiechnąłem się jak Hugo powiedział, że wybił szybę by było romantycznie, a jeszcze Maggie "Już za pierwszym razem mówiłem, żebyś tego nie robił" Dziadek Artur chyba coś pokręcił opowiadając o mugolskiej kulturze. Dalej trochę za dużo banału, wyjątkowe jeziorko, pełnia, lasek itd...Zdziwiło mnie, że czując się obserwowana dziewczyna nie chciała wracać, to jednak raczej znacząco wpływa na komfort zwłaszcza w tak intymnej sytuacji - rozumiem miłość i wszystko, ale jednak przecież oni mogli się spotykać, nie mieli się rozstać no nie wiem. Aczkolwiek może wynika to z faktu, że czuje się bardziej pragmatykiem i nie rozumiem romantyków. Niemniej główna bohaterka wcześniej nie chciała tam iść, miała przebłysk racjonalności albo po prostu chciała się z Hugiem przekomarzać no nwm. Generalnie na początku ficka bohaterka wydaje się trochę naiwna, dodatkowo słaba w zaklęciach więc dziwię się, że gdy kogoś zauważyła nie chciała uciekać - przecież gdyby ten ktoś ich zaatakował nawet nie miałaby jak się bronić/pomóc Hugonowi, bo w czarach jest kiepska. Ale może to poczucie, że jest z ukochanym? No dziewczyna wydaje się trochę niedojrzała, ale uroki młodości.

I potem ten gwałt, kurde naprawdę wydaje mi się, że dobrze to opisałaś choć oczywiście nawet trochę nie mam pojęcia co może czuć kobieta w takiej sytuacji. W zasadzie tą śmierć można traktować w takich warunkach i realnie - zabili ją i nie wiedziała, że jest duchem i tak metaforycznie co mi się bardzo spodobało i moim zdaniem jest jednym z największych plusów tego opowiadania. Fajny też był akcent z historią opowiadaną przez dziadka i to pytanie - A ty ile potrzebujesz aby zacząć żyć? Aż motywuje, aby zastanowić się czy samemu nie marnuję życia, Generalnie końcówkę uważam za zaskakującą. Dialogi wydają mi się realistyczne i są bardzo w porządku.
avatar
Prefix użytkownikaAneta02  dnia 29.06.2018 01:39
Potrzebowałam kilku minut, żeby dojść do siebie... To... to było przecudowne! Naprawdę, aż mam łzy w oczach.
Najpierw urzekł mnie humorystyczny wstęp. Wszystko wydawało się takie pozytywne, poukładane, by nawet nie rzec idealne. Romantyczność, emocje, nastrój... Nawet nie przeszkadzał mi fakt, że twoje fan fiction może być romansem, których z reguły nie lubię. A potem... potem zaczęło się coś cudownego. Coś piękniejszego niż cała miłość. Nie mówię, że gwałt, morderstwo i ta cała reszta były cudowne, ale wspaniałe było to, jak silne emocje biły z tego tekstu. Wiem, że w tej chwili jest godzina niemal pierwsza rano, ale wątpię, by utrudniało mi to ocenę sytuacji. Jestem pod wrażeniem. I ten duch na końcu. Metaforyczne ukazanie osób po takich przeżyciach i dosłowne ukazanie postaci.

Kochana Sam, Maggie Quinn zmarła w wieku dziewiętnastu lat i potrzebowała dwudziestu, by to sobie uświadomić. Ty żyjesz od dwudziestu lat, jak myślisz, ile jeszcze zajmie ci uświadomienie sobie, że powinnaś zacząć żyć?

Brak słów, po prostu kocham Love
avatar
Prefix użytkownikablad logiczny  dnia 30.06.2018 11:23
Przeczytałem to opowiadanie zaraz jak się pojawiło, ale, że to jest gorzki dramat, więc nie bardzo chciało mi się go komentować. Sama historia jest pięknie napisana i zawiera świetny końcowy morał. Zwykle nie czytam takich historii, ale dla tej zrobiłem wyjątek właśnie dlatego, iż podobał mi się wspaniały styl i nawet zupełnie nie zwracałem uwagi na jakieś ewentualne niedociągnięcia. Nawet ocenię ją na Wybitny.
avatar
Prefix użytkownikaania919  dnia 01.07.2018 12:56
To jest..... super, po prostu super. Znakomicie udało ci się oddać atmosferę, fajnie poprowadziłaś wątek, miniaturka trzyma w napięciu. I zakończenie wyszło ci znakomicie. Zastanawia mnie tylko co się stało z Hugo, czyżby oprawca też go zaatakował? Pisz więcej takich miniaturek Love
avatar
Prefix użytkownikaEmilyWright  dnia 01.07.2018 19:53
Ojejku, od czego tu zacząć.

Może od tego, że rzuciło mi się w oczy kilka powtórzeń, chociaż nie przeszkadzały mi jakoś szczególnie. Na znaki interpunkcyjne za bardzo nie zwracałam uwagi, bo się zaczytałam, jakichś większych zgrzytów też nie wyłapałam.
Sama treść jest dla mnie chwilami niejasna (jak to co się stało z Hugo), ale podoba mi się końcówka, z tym zwrotem do czytelnika, to brzmi tak naprawdę... poważnie. Ogólnie motyw związku, gwałtu, morderstwa, samobójstwa, układania sobie życia po stracie to sporo jak na jedną dość krótką miniaturkę, ale uważam, że poradziłaś sobie z tym. Bardzo żal mi Maggie, poruszyła mnie jej historia i dziękuję za to!

PS. Kto by pomyślał, że taka wesoła Samica potrafi tak dobrze pisać poważne rzeczy? O.o
avatar
Prefix użytkownikaLiliana2194  dnia 02.07.2018 12:49
Nie gustuję co prawda w fan fiction o takiej ciężkiej tematyce, ale to akurat mi się podoba :D Czytało się szybko, bo było ciekawe, odczuwałam smutek i niepokój w odpowiednich momentach, a końcówka skłoniła mnie do przemyśleń. Udało ci się nawet wywołać u mnie zaskoczenie, nie przyszło mi do głowy, że Maggie mogła od dłuższego czasu nie żyć.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Wybitny! Wybitny! 75% [3 głosy]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 25% [1 głos]
Zadowalający Zadowalający 0% [0 głosów]
Nędzny Nędzny 0% [0 głosów]
Okropny Okropny 0% [0 głosów]
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Sklepikarz w Hogsmeade
16.12.2018 19:56
poleło

Pan Śmierci
16.12.2018 19:50
no finał lot też był słaby uważam, były lepsze odcinki w tym sezonie o wiele.

siema, ziom

Żywa legenda
16.12.2018 19:40
cześć. ziomekczy

Sklepikarz w Hogsmeade
16.12.2018 19:35
poszło

Pan Śmierci
16.12.2018 19:32
jak żyć xD

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 57067 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 46851 punktów.

3) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 41380 punktów.

4) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 37362 punktów.

5) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 33023 punktów.

6) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 32533 punktów.

7) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 30866 punktów.

9) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

10) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 29553 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2018 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.17