Przysięga wieczysta cz. 1 - Fan Fiction

Harry Potter

Ostatnie Artykuły
Nawigacja
Ankieta
Które zwierzę ze świata Harry'ego Pottera chciałbyś posiadać?

sowę

kota

ropuchę

szczura

hipogryfa

smoka

trójgłowego psa

Musisz się zalogować, żeby móc głosować w tej Ankiecie.

Przysięga wieczysta cz. 1

FF, który w zasadzie dopiero powstaje choć ma już kilka gotowych części. Długi, ale podobno warty przeczytania. Publikowany również na www.przysiega-wieczysta.mylog.pl, choć rozważam skasowanie ze względu na problemy owego serwisu blogowego.


Cz. 1 "A więc tam ukrywasz wszystkie swoje sekrety?"

Brązowowłosa dziewczyna stała przy oknie w swoim pokoju, w domu zbudowanym przy ulicy Privet Drive, w Little Whining. Jej piwne oczy skierowane były na bawiące się na placu dzieci. Twarz, otoczoną średniej długości włosami, ozdabiały dwa wyraźne rumieńce, które pojawiały się z każdym napadem wściekłości. Puste spojrzenie wyjawiało, że jej myśli błądzą zupełnie gdzie indziej. Z zamyślenia wyrwał ją mały chłopiec, który wpadł na ich trawnik żeby zabrać piłkę, ale coś przykuło jego uwagę. Stał i wpatrywał się w mosiężną 12 na nieskazitelnie białej ścianie domu. Dziewczyna uśmiechnęła się w duchu. Trzy lata temu wymalowała kwiatki wodoodpornymi flamastrami na numerze domu. Oczywiście matka była wściekła. "Co mnie obchodzą kwiatki?! Mogłaś spaść z tej drabiny!!! Jest niestabilna!", krzyczała, kiedy odkryła córkę stojącą na wysokiej drabinie w ogródku.
- Tu naprawdę są namalowane kwiatki!!! - krzyknął chłopiec do czekających na niego kolegów i puścił się biegiem z powrotem na plac zabaw. Dziewczyna omiotła spojrzeniem równo przystrzyżony trawnik i z odrazą spojrzała na niemal identyczne domy stojące wzdłuż Privet Drive.
- Lena, jesteś głodna? - usłyszała dobiegający zza zamkniętych drzwi głos matki.
- Nie - odburknęła dziewczyna obracając się gwałtownie i przenosząc wzrok na klamkę drzwi. "Wejdzie czy nie?", zastanawiała się. Po chwili usłyszała jak matka odchodzi od drzwi. Odetchnęła z ulgą. Omiotła spojrzeniem pokój jakby sprawdzała czy wszystko jest na swoim miejscu. Znów utkwiła spojrzenie w klamce jakby czekała, aż ta drgnie. Nic się nie stało. Lena zaczęła powoli przesuwać wzrok po pokoju zawieszając go kolejno na różnych przedmiotach. Tak, więc zerknęła na łóżko przykryte granatową pościelą, zeszyt ukryty w szczelinie między łóżkiem, a biurkiem, szklaną kulę z pływającą w niej czarną rybką i klatkę ze śpiącym łaciatym szczurem. Uśmiechnęła się lekko i podeszła do klatki otwierając małe, druciane drzwiczki. Włożyła dłoń do środka i wyciągnęła zaspane stworzonko. Przysiadła obok klatki trzymając na rękach łaciatą kulę, która powoli otwierała oczy. Po chwili zwierzątko straciło ochotę do snu, wysunęło się z rąk Leny i zaczęło biegać po pokoju. Dorwało się do zeszytu ukrytego w szczelinie i zatopiło w nim swoje ostre ząbki.
- Tweaty! - krzyknęła z rozpaczą dziewczyna i rzuciła się by odciągnąć zwierzę od i tak już zniszczonego zeszytu. Szczur zaprzestał skrobania okładki i biegiem puścił się do otwartej klatki. Lena wyciągnęła zeszyt z dziury. Obejrzała go dokładnie. Tweaty nie zniszczył go zbytnio. Zeszyt miał grubą i czarną oprawę wyglądającą na skórzaną. Kartki były lekko pożółkłe. Z boku było duże metalowe zamknięcie. Dziewczyna pogładziła dłonią okładkę, na której złotymi literami napisane było "Pamiętnik Leny Eliot" i głośno prychnęła. Pamiętnik otrzymała od ojca na dziesiąte urodziny. Wręczając jej go powiedział "To magiczna rzecz. Kiedy długopis dotknie kartki, a ty uwierzysz w tą magię...Zresztą, sama zobaczysz". Tak więc Lena nigdy nie dowiedziała się co się stanie, kiedy długopis dotknie kartki, a ona uwierzy w tą magię. Nie napisała w nim nic, a od jego otrzymania minęło już siedem lat. Od tych siedmiu lat mieszkała tylko z matką. Ojciec zostawił je krótko po dziesiątych urodzinach Leny. Dziewczyna nie jednokrotnie trzymała go w dłoniach. Za każdym razem odkładała go jednak na miejsce. Nie chciała pisać o bzdurach. Nie zależało jej na utrwalaniu na kartkach żalu, jaki sprawiło jej odejście ojca i jaki sprawiają jej koleżanki w szkole. W zasadzie nie tylko koleżanki. Lena była zawsze, jak to mówili o niej w szkole, lekko stuknięta. Sama Lena mówiła tak o sobie. Zawsze czuła, że jest inna niż ta cała banda. Ta inność napawała ją chwilami swego rodzaju nadzieją, na coś, co odmieni jej życie. Nie wiedziała jeszcze, czy to będzie coś dobrego, czy złego, ale bardzo chciała zmian. Czasami walczyła z tą myślą, ale nie pomagały jej w tym ciągłe kłótnie z matką. Dziewczyna wróciła do okna. Dzieci, które bawiły się na placu najwyraźniej poszły do domu. Lena próbowała usilnie zapanować nad złością, która wypełniała ją teraz od stóp po czubek głowy. Godzinę wcześniej pokłóciła się z matką. Dziewczyna chciała powiedzieć jej o swoim śnie, ale kobieta zdawała się nie słuchać słów własnej córki. Dopiero, kiedy usłyszała trzask drzwi, oderwała oczy od książki, którą czytała i poszła za córką, przepraszając. Lena miała w nosie jej przeprosiny. Przepraszała codziennie, od kiedy zaczęło się psuć między nią, a ojcem. A ona wciąż miała nadzieję, że matce uda się usłyszeć jej ciche wołanie o krztynę zainteresowania. Dziś jednak miarka się przebrała. Zmęczona zwracaniem na siebie uwagi, Lena zamknęła się na klucz w swoim pokoju. Pierwszy raz od siedmiu lat poczuła przemożną potrzebę napisania o tym w pamiętniku od ojca. Rozsiadła się wygodnie na łóżku i...odkryła, że pamiętnik jest zamknięty, a ojciec nigdy nie raczył jej powiedzieć, jak go otworzyć. W zasadzie wspomniał coś o samootwieraniu i chęci właściciela, ale Lenie niewiele z tych słów pozostało w pamięci. Spojrzała z żalem na metalową klamrę spinającą okładkę. "A gdyby tak spróbować spinką", pomyślała. Ale szybko zorientowała się, że w zapięciu nie ma żadnej szczeliny, która byłaby odpowiednia na klucz, więc nie było też gdzie grzebać spinką. Wściekłość wzbierała w dziewczynie z każdą chwilą. Cisnęła pamiętnikiem o ścianę i rzuciła się z rozpaczą na poduszkę. Usłyszała skrzypnięcie. Zaciekawienie wymalowało się na jej twarzy, skierowanej teraz w stronę, gdzie rzuciła pamiętnikiem. Podniosła się na rękach i przeczłapała przez łóżko by go sięgnąć. Z radością uznała, że jest otwarty. Sięgnęła po długopis, kiedy z pamiętnika wyleciała kartka tak samo pożółkła jak reszta. "Świetnie, już się sypie", pomyślała Lena. Ale ku jej zdumieniu kartka była zapisana. Szybko przeczytała treść:

Nie, nie, użyj pióra. Ojciec pewnie Ci go nie dał? Zadzwoń do niego. Pewnie ma jakieś w zapasie, a na pewno ucieszy się, gdy Cię usłyszy.

"Pióro?", zdziwiła się dziewczyna. Obejrzała czarny pamiętnik. W zasadzie pióro pasowało do niego znacznie bardziej niż zwykły długopis, ale w końcu ten pamiętnik jest jej własnością, więc dlaczego ktoś...chwila! Ktoś zupełnie obcy, bo własny ojciec nie pisałby o sobie w trzeciej osobie, zostawił jej wiadomość! I musi wiedzieć o rozwodzie rodziców, bo niby, czemu kazałby jej zadzwonić? Sytuacja była bardzo podejrzana, ale Lena sięgnęła po komórkę. Wybrała numer i po chwili w słuchawce rozległ się sygnał. Ojciec raczył odebrać dopiero po piątym sygnale.
- Cześć tatuśku! - powitała go Lena. Ojciec chyba był zdziwiony, bo nic nie powiedział. Dziewczyna nie chciała tracić czasu, więc mówiła dalej. - Mam do ciebie sprawę. Chodzi o to...otworzyłam ten pamiętnik od ciebie i była w nim kartka, żeby pisać piórem. I radziła żebym zadzwoniła do ciebie, co bardzo mnie dziwi, ale nieważne. Masz może jakieś pióro na zbyciu? - odpowiedziało jej chwilowe milczenie po czym w słuchawce rozległ się damski głos.
- Myślę, że znajdziesz jakieś pióra w jego gabinecie - oznajmiła nieznajoma. Lena zamarła. Spodziewała się, że ojciec kogoś ma, ale nie myślała, że będzie musiała z NIĄ rozmawiać. Rozłączyła...Wciąż słyszała w głowie ten dźwięczny damski głos. Pobiegła do gabinetu, który kiedyś zajmował ojciec. Wygrzebała z szafy ładne drewniane pudełko i uchyliła wieko. W środku leżały trzy pióra i kałamarz. Szybko wygrzebała je z pudełka i pobiegła do swojego pokoju. Znów rozsiadła się na łóżku, rozłożyła pamiętnik na kolanach i zanurzyła jedno z piór w atramencie. Zaczęła pisać.

Zaczynam dzisiaj, 16 czerwca 1987 roku. Nie chciałam tego robić, ale ciężko jest panować nad sobą, kiedy ma się wrażenie, że panuje nad tobą ktoś inny. Chciałam powiedzieć mojej mamie o tym, co mnie gnębi, ale jej to chyba nie obchodzi. Pomyślałam jednak, że muszę się komuś zwierzyć. Pozostał mi szczur i pamiętnik. Wolałam pamiętnik...A więc od miesiąca, co noc śni mi się mężczyzna. Ale to nie jest zwykły sen. Ja prawię czuję chłód, który bije z jego spojrzenia. Szkoda, że nie istnieje. Gdyby istniał na pewno zrobiłabym coś, żeby zetrzeć mu z twarzy ten ironiczny uśmieszek, którym zaszczyca mnie w snach! Chociaż jest w nim coś, co sprawia, że chcę o nim śnić każdej kolejnej nocy. Taka...niezgłębiona tajemnica.

Lena skończyła i wsunęła pamiętnik w szczelinę. Usłyszała głuche skrzypnięcie i domyśliła się, że się zamknął. Zrobiło jej się lżej. Nadal nie rozwikłała tajemnicy słów ojca i wciąż powtarzała w myślach "Kiedy długopis dotknie kartki, a ty uwierzysz w tą magię". Przecież nic nadzwyczajnego się nie zdarzyło! Za wyjątkiem tego, że pamiętnik otworzył się sam.
***
-Lena! Lena!!! - krzyczała matka łomocząc w drzwi pokoju. - Musisz iść do szkoły! Zaspałyśmy!
- Nie idę! - odkrzyknęła dziewczyna. Zwlekła się z łóżka i odkryła, że zasnęła w ubraniu. "Rozmyślanie nieźle daje w kość", pomyślała i uśmiechnęła się do siebie. Podeszła do drzwi, ale nim zdążyła dotknąć klamki otworzyły się samoczynnie. Spojrzała na swoją dłoń z wyrazem głębokiego zdziwienia na twarzy. Przecież nie była na tyle zaspana, żeby nie poczuć klamki! Podniosła głowę i jej spojrzenie natrafiło na gniewny wzrok matki.
- Nie ma mowy żebyś opuściła cały dzień! - zaprotestowała kobieta.
- Ale mamo...
- Żadnego "ale"! Marsz do szkoły! - krzyknęła matka. Lena poczuła jak stopniowo wypełnia ją złość. Złapała za plecak i wyszła tak, jak stała w czarnym podkoszulku, dżinsach i trampkach. Trzasnęła drzwiami i skierowała się do pobliskiego domu. Zapukała do drzwi opatrzonych mosiężną czternastką i tabliczką z wygrawerowanym nazwiskiem "Smith".
- Dzień dobry. Jest Merc? Eee znaczy Maria - zapytała Lena, kiedy w drzwiach stanęła przysadzista kobieta o czarnych, kręconych, krótkich włosach i zielonych oczach.
- Cześć Lena. Jest, wchodź - powiedziała kobieta i wciągnęła Lenę do środka. - Jest u siebie. - dodała. Dziewczyna skierowała się do pokoju przyjaciółki.
- Merc... - zaczęła, kiedy zamknęła za sobą drzwi. - Wiem, że jesteś chora i wiem, że jestem wredna, bo nawet lekcji ci nie przyniosłam, ale mogę zostawić u ciebie plecak?
- Wiesz, że możesz. I wiesz, że nie jesteś wredna - powiedziała blondynka, która leżała na łóżku szczelnie owinięta grubym kocem. Okrywała ją pierzyna zużytych chusteczek, a czerwony nos wyraźnie wskazywał na jakieś paskudne choróbsko. Długie włosy przyklejały się do jej spoconej twarzy.
- Dzięki. Wpadnę do ciebie wieczorem - odrzekła Lena uśmiechając się do Merc. Wrzuciła plecak pod łóżko przyjaciółki i wyszła z pokoju kierując się do drzwi.
- Nie miałaś przypadkiem plecaka? - zapytała matka Marii zatrzymując Lenę w drzwiach.
- Nie, znaczy tak. To były lekcje dla Marii - odpowiedziała dziewczyna i szybko opuściła dom. Przeszła kilka metrów, po czym zatrzymała się gwałtownie.
- Szlak! - szepnęła. Zawróciła do domu przyjaciółki. Znów zapukała do drzwi.
- Zapomniałam czegoś - oświadczyła, gdy drzwi się otworzyły i pobiegła wprost do pokoju Marii. Zauważyła, że dziewczyna śpi, więc cicho wyciągnęła plecak spod łóżka. Wygrzebała z niego mniejszy plecaczek i szybko wyszła z mieszkania. Kiedy usłyszała trzask zamykanych drzwi, puściła się biegiem przed siebie. Zatrzymała się dopiero w parku. Usiadła na jednej z wielu zielonych ławek i wyciągnęła z plecaczka czarny pamiętnik, pióro i kałamarz. Ujęła pamiętnik w dłonie i zaczęła mu się przyglądać.
- Bardzo chcę żebyś się otworzył - mruknęła i spojrzała wymownie na czarną okładkę. Nic się nie stało. "Może trzeba nim rzucić?", przemknęło jej przez myśl. "Bardzo, ale to bardzo chciałabym teraz coś napisać", pomyślała, kiedy poczuła rozczarowanie z zamkniętego pamiętnika. Zapięcie skrzypnęło i odpięło się. Dziewczyna uśmiechnęła się i zaczęła pisać.

Kolejny dzień 17 czerwca 1987 roku. Zaspałam. Nie poszłam do szkoły. Nie mam siły chodzić do miejsca, w którym czuję się obca i odcięta od ludzi bardziej, niż zwykle. W sumie, po co miałabym tam chodzić? Matematyka czy chemia nie pomogą mi, kiedy będę musiała się przed kimś obronić czy poradzić sobie z dorosłym życiem. Wszyscy myślą, że jak skończą szkołę, to będą mądrzy. Gówno prawda! Będą głupsi niż byli zaczynając ją! Boże, jak ja bardzo nie pasuję do tego świata!

ON znowu mi się śnił. Krążył po jakiejś piwnicy z patykiem w dłoni. I gapił się na mnie z tym swoim pełnym ironii uśmiechem. Teraz jednak nie czułam chłodu. Tylko ciepło. Jakby jego ciepło. Zupełnie jakby obejmował mnie na odległość. FUJ! Nie dałabym się objąć komuś takiemu! Chciałabym komuś o nim opowiedzieć, chociaż w tym śnie poczułam, że powinnam zachować to wszystko dla siebie.


Zamknęła pamiętnik. Znów poczuła się lżej. Od siedemnastu lat nie czuła się tak lekka jak teraz. Jakby zrzuciła z siebie ogromny ciężar. Sama nie wiedziała, czym owy ciężar był. Przecież od dwóch dni pisze o człowieku, który nawiedza ją w snach od miesiąca, a ten dziwny ciężar gnębi ją znacznie dłużej. W jednej chwili poczuła się jakby ktoś zamotał jej w głowie. Bardzo chciała wiedzieć, co tak bardzo jej ciąży. Prawie tak bardzo jak chciała wiedzieć, czemu od miesiąca śni o dziwnym mężczyźnie. Ale jak to zwykle bywa odpowiedzi na najważniejsze pytania nie znajdują się same. Lena głośno westchnęła i spojrzała z zazdrością na beztroskich roześmianych ludzi, którzy przechadzali się po parku. W tej chwili chciała być jak oni: beztroska, szczęśliwa, roześmiana i...w towarzystwie. Tymczasem jej jedyne towarzystwo leżało teraz chore w łóżku. Lena zgarnęła pamiętnik, pióro i kałamarz do plecaka. Rozłożyła się na trawie nieopodal ławki. Zamknęła oczy i wyobraziła sobie spotkanie z dziwnym typem nawiedzającym jej sny. Widziała go dokładnie. Przeszywał ją zimnym ja lód spojrzeniem. I nagle wizja jakby wymknęła jej się spod kontroli. Niewiadomo skąd w jej ręce pojawił się pamiętnik od ojca. Czarnowłosy mężczyzna spojrzał na niego pożądliwie.
- A więc tam ukrywasz wszystkie swoje sekrety? - powiedział rozbawiony. - W czymś, co można tak łatwo zniszczyć, do czego tak łatwo można się dostać i wszystko przeczytać. Te mugolskie zwyczaje... - westchnął z ironią.
Lena odzyskała kontrolę. Otworzyła szybko oczy i oślepiło ją słońce. Usiadła podpierając się rękami. Sytuacja była dziwna, jeśli to wystarczające określenie. I jego słowa...Czym u licha są te mongolskie zwyczaje, czy jak on tam to powiedział. Po chwili poczuła jednak, że to słowo mogło być ważne, więc zaczęła świdrować własny umysł, by przypomnieć sobie jak brzmiało. "Moluskie, mogalskie, maguloskie", mówiła w myślach.
- Nie, to chyba brzmiało jak "mugolskie" - mruknęła, nadal nie rozumiejąc znaczenia dziwnego słowa. Chwilę później powróciła myślami do ciężaru, który zdjął z jej pleców pamiętnik. Była prawie pewna, że nie dotyczył tego mężczyzny z jej snów. Pomyślała o ojcu. Może chodzi o rozwód rodziców? O jego odejście? Z jakich przyczyn się rozstali? Poczuła, że musi to wiedzieć, choćby miała jechać do matki jej ojca, mieszkającej w Londynie. "No właśnie, babcia! Będzie wiedziała, dlaczego rodzice się rozwiedli, dlaczego nie powiedzieli o powodach rozstania własnej córce i może nawet, kim jest mężczyzna nawiedzający ją w snach. Bo w końcu, to może być ktoś z rodziny.", pomyślała.
- No to jadę do Londynu - mruknęła, wstała z trawnika, złapała za plecak i popędziła do Marii. Matka przyjaciółki o nic już nie pytała tylko bez słowa wpuściła Lenę do środka. Ta znów popędziła do sypialni Merc.
- Jadę do Londynu! - oświadczyła, kiedy usiadła na blacie biurka.
- Po co? - zapytała Maria z wyrazem głębokiego zdumienia na twarzy.
- Muszę odwiedzić babcię. Zadać jej kilka pytań. Muszę znać odpowiedzi!
- Czemu mi o tym mówisz?
Lena spojrzała ze zdziwieniem na przyjaciółkę.
- Bo się przyjaźnimy, bo mówię ci wszystko, bo chcę żebyś jechała ze mną - powiedziała na jednym oddechu. To ostatnie chyba przekonało Merc, bo uśmiechnęła się radośnie, lecz po chwili zmarkotniała.
- Matka nigdzie mnie nie puści w takim stanie - szepnęła ze smutkiem. Lena wyglądała jakby walczyła ze sobą.
- Poczekam. Poczekam aż będziesz zdrowa - powiedziała w końcu. Nie była uradowana tym pomysłem, ale nie chciała stracić przyjaciółki przez głupi wyjazd. Spojrzała na zegarek. Była druga, co znaczyło, że może bezpiecznie wrócić do domu. Wygrzebała plecak spod łóżka Marii, zarzuciła go na ramię, uśmiechnęła się od niechcenia do przyjaciółki i wyszła. Po chwili wchodziła już do swojego domu. Wrzuciła klucze do kieszeni i poszła do swojego pokoju. Nie mogła znieść myśli, że długo może potrwać, zanim dowie się wszystkiego. Kilka razy pomyślała, żeby okłamać przyjaciółkę i jechać do Londynu najlepiej zaraz. Ale za każdym razem odrzucała tę myśl z nadzieją, że już nie powróci. A jednak nieustannie coś szeptało w jej głowie "Nie masz czasu. Musisz wiedzieć! Musisz!". Nadal jednak nie opuściła swojego pokoju. Siedziała bez ruchu na łóżku i walczyła z napływającymi myślami. O piątej do pokoju zajrzała matka zaniepokojona nienaturalną ciszą, która zapanowała w domu.
- Lena? Dobrze się czujesz? Lena!
- Co? Oh tak...nic mi nie jest. Pójdę się przejść - powiedziała dziewczyna wyrwana z zamyślenia. Wrzuciła na siebie granatową bluzę i wyszła z domu. Po raz drugi odwiedziła dzisiaj park. Chciała dowiedzieć się więcej o czarnowłosym mężczyźnie. Miała nadzieję na kolejną wizję. Rozłożyła się na trawniku i zamknęła oczy. Znów oddała się wizji spotkania z owym człowiekiem. Ta jednak nie zawładnęła nią tak, jak ostatnio. Widziała wyraźnie mężczyznę, który przeszywał ją zimnym spojrzeniem z drwiącym uśmiechem na ustach, a ona patrzyła na niego jak na hipnotyzera. Kiedy otworzyła oczy było już ciemno. Spojrzała na zegarek. Pokazywał dziewiątą. Mogłaby przysiąc, że leżała na trawniku tylko kilka minut, a tymczasem minęło kilka godzin. Spojrzała na ławkę i skamieniała. Siedział na niej czarnowłosy mężczyzna. Włosy sięgały mu do ramion, a chłodne spojrzenie przeszywało Lenę. Cofnęła się raptownie i zamrugała powiekami. Zniknął. "Za dużo o nim myślę", skarciła się w myślach. Pomyślała jednak, że musi natychmiast dostać się do Londynu. Wyciągnęła z plecaka komórkę. Wystukała numer Merc.
- Tak? - usłyszała w słuchawce.
- Nie mogę...Muszę...Natychmiast...Rozumiesz? - mówiła Lena.
- Nie bardzo.
- Muszę się natychmiast dostać do Londynu. Nie mogę czekać. To ważne!
- Gdzie jesteś? - zapytała Merc po chwili namysłu.
- W parku, a co?
- Czekaj tam na mnie.
Rozłączyła się. Lena stała oszołomiona nagłym postanowieniem przyjaciółki. Czekała na nią zaledwie dziesięć minut. W końcu z ciemności wyłoniła się postać Marii i zatrzymała się w świetle latarni.
- Jesteś pewna, że chcesz jechać ze mną?
- Przecież nie puszczę cię samej w nocy do Londynu.
- Ogólnie rzecz biorąc jest wieczór - zaczęła Lena, ale przerwała, gdy przyjaciółka wepchnęła jej w dłoń kilka banknotów.
- Ostatni autobus odjeżdża o dziewiątej trzydzieści. Mamy piętnaście minut.
- Jesteś wielka, Merc!
Przyjaciółka uśmiechnęła się lekko i dziewczyny ruszyła na przystanek autobusowy. W końcu zauważyły w oddali dwa światełka, a po chwili stał przed nimi czerwony autobus z tabliczką "Little Wihning - Londyn". Wsiadły do niego i rozsiadły się na najdalszych wolnych siedzeniach.
- Więc, co jest tak ważne, że nie mogło czekać? - zapytała w końcu Maria.
- Muszę wiedzieć, czemu rodzice się rozwiedli i czy w mojej rodzinie był jakiś czarnowłosy mężczyzna - powiedziała pośpiesznie Lena. Maria ryknęła śmiechem.
- Skoro tak cię to śmieszy to, po co w ogóle ze mną jedziesz? - obruszyła się Lena.
- Przepraszam...
Milczały, a autobus mknął ulicami wprost do Londynu.
Przysięga wieczysta cz. 1
nevina 24/07/2008 01:15
Czytano 5427 razy
Liczba komentarzy - 27
Jean Rose dnia 24/07/2008 11:08
No! Naprawdę ciekawe. I jakie długie to opowiadanie. Czekam na ciąg dalszy... ten dziennik... może to dziennik Riddle'a? Ten facet o zimnym spojrzeniu to pewnie Voldemort... Zaciekawiło mnie to, nie powiem. Masz talent do pisania FF. Błędów się nie dopatrzyłam, oceniam na wybitny. smiley
JulitaK dnia 24/07/2008 11:43
Świetny ff! Żadnych błędów, a jak długość! Widać, że włożyłaś w to sporo pracy! Bardzo dobry styl, no a przede wszystkim opowiadanie jest niezwykle ciekawe. Nie mam co się rozpisywać (no, bo niby o czym?) bez chwili zastanowienia daję W! A i jeszcze chciałam tylko napisać, że jak się chce to można napisać coś bezbłędnie, prawda?
voille_de_mort dnia 24/07/2008 22:45
Artykuł ogólnie ciekawy. Pod względem literackim bardzo dobry, dużo epitetów i innych tym podobnych środków poetyckich. Do tego właściwie brak błędów (chyba, że nie zauważyłem). Nie czytam raczej ff, ale w twoim spodobało mi się także to, że w odróżnieniu od innych, z którymi miałem do czynienia, ty nie opisujesz postaci wymyślonych przez Rowling, tylko opierasz się na świecie przez nią stworzonym. Wiec... powołując się na powyższe oświadczenie, daję Ci wybitny.
emigratka dnia 25/07/2008 13:07
Super! Bardzo ciekawe i takie inne niż wszystkie. Masz własny styl i nie opisujesz przygód, którejś z postaci z HP. Błędów tez nie zauważyłam. Oby tak dalejsmiley. Bardzo mi się to spodobało i ze zniecierpliwieniem czekam na kolejne części.
Daję W.
Kinga21041993 dnia 25/07/2008 19:20
Swietny art! Wciągnął mnie jak żaden inny na tej stronie. Masz bardzo fajny styl pisania, widać nie sprawia Ci ono problemu. Z niecierpliwością czekam na następne części. Mam nadzieję, że będą równie ( lub nawet bardziej ) interesujące jak ta.
Zauważyłam parę literówek, ale każdemu mogą się one zdarzyć, szczególnie w tak długim arcie.
Daję wielkie W, gdyż wyższej oceny już dać nie mogę.
Amy-Amy-Amy dnia 25/07/2008 20:29
To najlepsze ff jakie czytałam! Jest świetne! Bardzo podoba mi się twój styl pisania. Podoba mi się również jak powoli wprowadzasz aurę tajemniczości. Nie zauważyłam żadnych błędów. Jestem bardzo ciekawa co dalej będzie z Leną i jej przyjaciółką więc z niecierpliwością oczekuję następnego odcinka. Daję wielce zasłużone W ;]
Julia009 dnia 27/07/2008 09:54
Zwykle nie czytam tak długich artykułów ale ten FF zaciekawił mnie po pierwszym zdaniu. Nie są to kolejne przygody Harego Pottera tylko przygody Leny Eliot. Baardzo pomysłowe, czekam na drugą część, daję W smiley
Asiula_HP dnia 27/07/2008 19:01
Bardzo dobrze się czyta, wciąga na tyle, że nie zwracałam uwagi czy są jakies błędy, tym samym żadnych sie nie dopatrzyłam.
Bardzo ciekawe, bo o zupełnie nowej postaci, co jest lepsze, bo nie wiadomo, czego sie można po niej spodziewać.
Czekam na kontynuację smiley
Harry Potter 33 dnia 29/07/2008 13:05
Bardzo, bardzo ciekawe! Spodobało mi się i mnie wciągnęło. Całe przeczytałam smiley Masz talent do pisania i świetny styl. I nie robisz błędów, gratuluję. Wpadnę na blog, ale czy mogłabyś to dalej tu publikować? Naprawdę świetne. Daję Wybitny.
meggie dnia 30/07/2008 22:24
Jestem pod wrażeniem! Wymyśliłaś własną postać- to już jeden punkt, wytworzyłaś nastrój tajemnicy- drugi i opisałaś to wszystko bez błędów oraz ciekawie. Masz talent, trzeba przyznać. Oby tak dalej! Ocena: Wybitny.
GinnHerma dnia 01/08/2008 12:16
Naprawdę udany art.Bardzo wciąga.Pozatym nie ma żadnych błędów a styl pisania masz świetny.Oby tak dalej.Czekam na następny tekst i daje W.smiley
Lotien dnia 01/08/2008 14:51
Bardzo ciekawe. Od czytania bolą mnie oczy, ale dobrze, że jest długie. Ta historia jest zagatkowa i mroczna, nie mogę doczekać się kolejnej części. Błędów nie jest dużo, fajnie mi się czytało. Dam W.
Juju Potter dnia 01/08/2008 19:22
Twój ff jest po prostu genialny, taki tajemniczy i zaskakujący. Na początku, po opisie myślałam, że tą dziewczyną jest Hermiona, a tu prosze, niespodzianka! Fajnie, że wreszcie ktoś wymyślił coś nowego, bo ile można czytać ciągle o tym samym. Gdzieś tam w trakcie czytania rzuciła mi się w oczy jedna literówka, ale poza tym błędów nie widziałam. I jeszcze jedno, cieszę się, że opowiadanie jest takie długie, bo można się wczuć i wciągnąc a zwykle ludzie piszą jedną albo dwie strony i każą czekać na ciąg dalszy. Nie mogę się doczekać drugiej części i oczywiście daję W.
konrad - snape dnia 01/08/2008 19:56
dobre, naprawdę dobre... wciąga, będąc zalogowanym na tej stronie wcześniej ( ok. 0, 5 roku temu ) pod inną nazwą niewiele czytałem tak ciekawych i wciągających artykułów - gratuluje i daje "W"
gurecki07 dnia 02/08/2008 17:30
Dośc ciekawy art ale jak dla mnie to za nudny ! ! ! Zbyt malo w nim akcji, szczegolnie w pierszej polowie FF ale widac ze sie postaralas zeby byl jak najdluzszy i bez bledow. I pozostalo mi wiele pytan dotyczacych tekstu więc oczekuje ze bedzie wiecej czesci ! ! ! Z czystym sumieniem daje P
nevina dnia 02/08/2008 20:34
No właśnie parę dni temu wysłałam część drugą, ale jeszcze nie dodali. Jakby co, to na blogu (link podałam na początku tego artu) jest już 2 część także w zasadzie macie do niej dostęp smiley
lucaa15 dnia 03/08/2008 18:07
Zwykle nie czytam tak długich artykułów ale ten FF zaciekawił mnie po pierwszym zdaniu. Nie są to kolejne przygody Harego Pottera tylko przygody Leny Eliot. Baardzo pomysłowe, czekam na drugą część, daję W
kalina0707 dnia 03/08/2008 20:24
Fajny, ciekawy i długi!smiley Znalazłam jeden bład: "(...)- Jesteś wielka Merc! Przyjaciółka uśmiechnęła się lekko i dziewczyny ruszyła(...)" jak dziewczyny to ruszyły, ale kto nie popełnia takich błędów? Pozatym jest idealnie! Czekam na następną część. No i oczywiście daję Wibitny!
moniachang dnia 05/08/2008 11:26
Świetny artykółsmiley boski po prostu.... Jak już ktoś wspomniał nie wymyślasz kolejnych przygód Pottera, których wszyscy bardzo dużo naprodukowali. Opierasz się na świecie stworzonym przez Rowling i wymyślasz swoje własne, nowe postacie. Tylko znalazłam jeden błąd: jak dziewczyny to ruszyły a nie ruszyła! Ale takie błędy każdemu się zdażają. Daję W i o więcej nie proś smiley
pomaranczaa dnia 05/08/2008 20:43
Strasznie pomysłowy i interesujący artykuł! smiley Już nie mogę się doczekac nastęonej części ! Mam nadzieje że będzie bardzo długa, nawet dłuższa od tej powyżej smiley Jak dla mnie wszystko jest ekstra. Bardzo dobrze piszesz. Gratuluję talentu! W
Ana14 dnia 08/08/2008 15:13
WOOOW!! Jestem pod wrażeniem, zaczepiasty ff! Nie wiedziałam, ze można wymyślić coś tak interesującego i wciagającego. Czytałam ten artykuł z wypiekami na twarzy. Bardzo mi się podobał, czekam na kolejna cześć. Oczywiście "W". a i jeszce jedno chciałabym pogratulować TAKIEGO talentu:-)
bellatrix666 dnia 22/08/2008 22:05
Cóż jestem pod na prawdę wielkim wrażeniem. Widać, że masz wspaniałą wyobraźnię. Twoje opowiadanie bardzo się różni od innych. Nie opisujesz przygód postaci które zostały wykreowane przez Rowling. To bardzo duży plus, masz swój wyjątkowy pomysł i orginalność. Styl pisania jest świetny nie mam nic do zarzucenia. Widać że pisanie ff przychodzi ci z dużą łatwością. No i podziwiam cię za brak jakichkolwiek błędów. To na prawdę rzadkość smiley
Daję w.
Z niecierpliwością czekam na kolejne części.

Zacznij używać shifta. Jeżeli od dziś, twoje komentarze się nie zmienią, dostaniesz ostrzeżenie.
Etha(towa).
Stefa dnia 28/09/2008 14:28
Artykuł świetny, wciąga, jest długi i napisany w świetnym stylu. Masz talent. Jako urodzonej humanistce miło mi było poczytać zgrabne, prawie bez błędów FF. Daję W i czekam na więcej. Dobrze, że nie poszłaś na łatwiznę i nie opisałaś losów HP, tylko wymyśliłaś coś własnego smiley
Lusia dnia 05/10/2008 18:27
Nie wiem czy mam prawo do jakiejkolwiek krytyki, ale ponieważ zamiesciłas opowiadanie na stronie i podałas go ocenie innym, tym samym wydaje mi się,że bez przeszkód mogę wyrazić swoją opinię. Jak większosć osób zauważyło, stworzyłas cos nowego, wykazałas się wyobraźnią i niemałym talentem. Jednak, nie wiem jak to dobrze zobrazować, Twoje opowiadanie jest trochę jakby...."przegadane"? Zbyt dużo szczegółowych opisów może niekiedy wywoływać podobne reakcje jak przyroda w "Nad Niemnem" Orzeszkowej. Nie pozostawiasz poczucia niedosytu, za szybko wprowadzasz czytelnika w swiat. Znika w ten sposób ta odrobina tajemnicy, którą kryje każda dobra książka, lub też opwiadanie. Czytelnik nie musi wszystkiego wiedziec od razu. Pozwól mu stworzyć własny obraz rzeczywistosci, nie musi być on przecież identyczny z Twoim. Zostawiając troche przestrzeni, w której czytelnik może dokonać interpretacji sprawisz, że z większym zniecierpliwieniem bedzie oczekiwał na kolejna dawkę. A pisząc od a do z krok po kroku jak przebiega każda minuta bohatera....hmm, może to znudzić. Czemu taka opinia? Wydaje mi się, że wszelka krytyka a tym bardziej ta konstruktywna jest potrzebna, nawet tym największym. A poza tym...Za dużo było pozytywnych reakcji, a to też nie jest dobresmiley Także, mam nadzieje, że zrozumiałas moje intencje, badź co badź czytelnika Twojego opowiadania. I (oby) w przyszłosci posiadaczka przynajmniej jednej z Twoich książek.smiley Pozdrawiamsmiley
Fleur13 dnia 04/11/2008 09:18
może już ci ktoś powiedzial .. napewno naprawdę super talent masz na maksa..... świetne zupełnie jak książki Rowling ...ciekawe... oczywiście w
ron_my_love dnia 04/11/2008 19:26
Najlepszy ff jaki do tej pory czytałam!!! Rewelacja! Jestem Twoją wielką fanką od dziś! Oczywiście bezapelacyjnie WYBITNY.
George-Weasley dnia 19/11/2008 17:06
no fajny artykół masz wielką wyobraźnię a do pisania FF związane z Harrym Potterem trzeba mieć wielką wyobraźnię!

Daje W.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze. -
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Wybitny Wybitny 89% [97 Głosów]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 6% [7 Głosów]
Zadowalający Zadowalający 2% [2 Głosów]
Nędzny Nędzny 0% [Żadnych głosów]
Okropny Okropny 3% [3 Głosów]
Logowanie
Login

Hasło

Zapamiętaj mnie



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

jetinajt
(Pracownik Ministerstwa Magii)
19/11/2008 23:10
[LINK]
dziale koncerty smiley

Dobra tez ide spac, jutro o 6 wstaje smiley

PS. Claire napastuj Kriko o dzial muzyka XD

Claire
(Dark Vampire)
19/11/2008 23:07
No, pewnie czuje, moge zapytac mame, czy pojedzie : D

jetinajt
(Pracownik Ministerstwa Magii)
19/11/2008 23:06
Hmm, e tam z twilightem xD Nic nie przebije tego klimatu zadymionej knajpki, gry pijany facet z gitara spiewa Bona Dylana smiley Zapytaj sie mamy ona pewnie czuje klimat smiley

Serea
(Szef działu)
19/11/2008 23:05
Dobranoc ishar ^^

Claire
(Dark Vampire)
19/11/2008 23:04
Ja nie z Krakowa, Kaczmarskiego raczej lubi moja mama, a w grudniu jaram sie tylko premiera Twilight : D

jetinajt
(Pracownik Ministerstwa Magii)
19/11/2008 23:04
hehe

jetinajt
(Pracownik Ministerstwa Magii)
19/11/2008 23:04
Do zobo xD


Archiwum
     
 

Copyright © 2006-2007 www.Harry-Potter.net.pl
Powered by PHP-Fusion, kasha theme by: sonar

Harry Potter - gra MMORPG
Tibia, Porady prawne, Kamień Filozoficzny, Komnata Tajemnic, Więzień Azkabanu, Czara Ognia, Harry Potter i Zakon Feniksa, Książe Półkrwi
Emma Watson - Hermiona Granger, Rupert Grint - Ron Weasley, Gary Oldman - Syriusz Black, Alan Rickman - Snape, Daniel Radcliffe - Harry Potter