Recenzja "szóstki"! - Recenzje

Harry Potter

Ostatnie Artykuły
Nawigacja
Ankieta
Które zwierzę ze świata Harry'ego Pottera chciałbyś posiadać?

sowę

kota

ropuchę

szczura

hipogryfa

smoka

trójgłowego psa

Musisz się zalogować, żeby móc głosować w tej Ankiecie.

Recenzja "szóstki"!

UWAGA!


Poniższy artykuł zawiera niewielkie spoilery z szóstego filmu!


Poniższy tekst, jest moim tłumaczeniem artykułu napisanego przez Erica Sculla, dla MuggleNet.com. I, tak jak poprzedni artykuł (autorstwa Rachezee), opisuje on próbny pokaz filmu "Harry Potter i Książę Półkrwi".

Recenzja "Harry'ego Pottera i Księcia Półkrwi"


Na początku pozwolę sobie wyjaśnić, że to, co zobaczyliśmy było przedpremierowym, próbnym pokazem "Harry'ego Pottera i Księcia Półkrwi" r11; najwyraźniej pierwszym, który zawsze odbywa się w Chicago. Gdybym musiał zgadywać, powiedziałbym, że na pokazie było obecnych z 300 ludzi, i nikt spośród tych, z którymi miałem okazję porozmawiać, nie wiedział jaki film będziemy mogli zobaczyć. Wszystko, co nam powiedziano to to, że film przeznaczony jest dla widzów powyżej 13 lat. Na salę nie pozwolono nam wnieść żadnych urządzeń do nagrywania dźwięku czy obrazu (skonfiskowano nasze telefony), a celem tego pokazu było zapoznanie się z opinią obecnej na sali publiczności, przed ostateczną premierą filmu. Jestem pewny, że jest to raczej standard.

Jedyne, co mogliśmy robić siedząc w sali, gdzie miał odbyć się pokaz, to snuć domysły na temat tego tajemniczego filmu. I tak naprawdę, nie mieliśmy zielonego pojęcia, do czasu, gdy zdarzyło się coś, co sprawiło, że musiałem zamrugać. David Heyman wszedł na widownię i zaczął mówić coś do swojego współpracownika. Nigdy dotąd nie miałem okazji by spotkać go osobiście, ale widziałem go w niezliczonej ilości wywiadów, dlatego gdy tylko go ujrzałem, w moim sercu zabłysła iskierka nadziei i przypuszczenia. I faktycznie, gdy światła przygasły, ogłoszono nam, że to co zobaczymy, będzie jeszcze nie w pełni ukończoną i dopracowaną wersją "Harr'yego Pottera i Księcia Półkrwi".

O filmie.

Wiedzieliśmy, że sfilmowano scenę zawalenia się mostu, o którym to zdarzeniu zostało wspomniane w pierwszym rozdziale książki, "Ten inny minister". Scena ta czyni początek filmu naprawdę widowiskowym i pomimo, że nie spotykamy mugolskiego premiera, całą katastrofę, która się wydarzyła, oglądamy z mugolskiej perspektywy. Właściwie, to widzimy to wydarzenie w dwóch perspektywach - mugolskiej i czarodziejskiej, - i jest to naprawdę świetne posunięcie, wykorzystane w tym filmie. Jest to naprawdę fajnie rozegrane. Już podoba mi się styl i ta staranność z jaką przedstawiono ludzi na tym świecie, których nigdy nawet nie spotkaliśmy.

W filmie nie ma Dursleyów, ale ta informacja również była dostępna już wcześniej. W zamian za to, mamy scenę, w której Harry czeka na Dumbledore'a, i ja nie chciałbym zdradzać gdzie to mam miejsce, ale chciałbym zaznaczyć, że zrobili scenę, która według mnie, naprawdę dobrze wpasowuje się w film i sprawdza się. W filmie mamy także na dokładkę kilka sekund, w których przypomina się nam o wszystkich okropnościach, z jakimi Harry musiał uporać się w ubiegłym roku, dzięki czemu jesteśmy gotowi by wraz z Harrym wyruszyć w kolejną podróż, śledząc jego kolejne poczynania.

Harry i Dumbledore aportują się (efekty specjalne w tej scenie wydają się być ukończone, a ona sama była idealnie oddana, tak jak zostało to napisane w książce) do wsi gdzie przebywa Slughorn. I tutaj, włączyła się jedna z moich największych obaw, czy Jim Broadbent sprawdzi się jako Horacy Slughorn. Nie martwcie się. Przez cały film byłem naprawdę pod wrażeniem tego, jak przystosowali tą postać do filmu, i muszę przyznać, że on odzwierciedla moje wyobrażenie o Slughornie z książek w sposób zadowalający, a dodatkowo, jest bardzo prawdziwy i przekonujący. Scena, w której Harry i Dumbledore spotykają Slughorna, jest nadspodziewanie wierna jej książkowemu pierwowzorowi, jak z resztą większość tego filmu, tak naprawdę. Byłem zaskoczony i zachwycony mogąc podziwiać Slughorna przemienionego w fotel.

Wydarzenia na Spinner's End mają miejsce również w pierwszych minutach filmu. Widzieliśmy już promujące film zdjęcie Alan Rickmana jako Snape'a i Helen McCrory, jako Narcyzy podczas składania Przysięgi Wieczystej i dlatego wiecie, że scena ta jest w filmie. Alan Rickman wygląda dobrze. Snape'owi dla tej sceny uszyto nowe szaty i ma nieco lepiej wyglądające włosy. Scena jest zniewalająco zagrana i nie czuje się, że jest nie na miejscu, czy że nie pasuje do wielu wydarzeń z początku filmu.

A więc film trwa. Początkowe sceny z filmu już są za nami, pomimo że nie czuje się wcale, jakby były pośpiesznie wykonane. Teraz trafiamy do Nory. I tutaj, już zacznę opisywać nieco mniej szczegółowo.

Wiele rzeczy, które nie podobały się ludziom w piątym filmie o Harrym Potterze, takie jak mnóstwo czasu poświęconego na nieco chaotyczne sceny z mnóstwem efektów specjalnych, czy też rozczarowujący montaż, nie ma miejsca w tym filmie. Reżyser utrzymuje wszystko bardzo zgrabnie. W początkowych scenach w Norze, wydaje się być jasne, że pan Yates nie zatracił swojego twórczego oka i raczej postanowił robić inne, cudowne rzeczy z kamerą.

Cały film wydaje się trzymać stałe tempo, i myślę, że jedną z rzeczy, które były pomocne filmowcom, jest wyraźny zbiór wydarzeń dziejących się prawie równomiernie przez cały rok, opisany w książce. Wszystko jest rozmieszczone tak, że choć dokumentuje cały rok, nie czuje się żadnego pośpiechu. I jeszcze raz wspomnę, o dużej wierności filmu w porównaniu z książką. Niektóre sceny są niemal dosłownie oddane, a te, które zostały dodane, czy zmienione, naprawdę służą do lepszego oddania istoty książki.

Wszystkie moje obawy związane z Bonnie Wright, grającą Ginny rozpłynęły się już w pierwszej scenie. Szósta książka ma albo zbyt dużo tych romantycznych wątków, albo zbyt dużo Voldemorta - na które raczej się nie skarżyłem i w sumie, to raczej lubiłem oba te wątki - ale ten film absolutnie balansuje, pomiędzy tymi dwoma wątkami. Co więcej, wydaje mu się przychodzić to bez większego wysiłku. Ale są naprawdę mroczne sceny, a następnie te, bardzo zabawne. Jeśli przeczytałeś książkę i znasz jej bohaterów, myślę, że dużo więcej wyniesiesz z filmu w porównaniu z tymi, którzy tej książki nie czytali i to jest dla mnie zadziwiające. Najwyraźniej, filmowcy po raz pierwszy zdecydowali się zrobić film, który jest naprawdę wierny książce i dobrze przedstawia ich bohaterów. A wszystko to prawie tak, jakby nie bali się, że ludzie, którzy nie znają treści książki, mogą nie do końca wszystko w pełni pojąć.

Ponadto ważne jest, aby wspomnieć to, że ten film nie jest w żadnym wypadku, wcale, w jakimkolwiek kształcie albo formie, filmem dla dzieci. I choć mogłem o tym powiedzieć już wcześniej w związku z filmami o Potterze, to tym razem znaczenie tych słów nie może być prawdziwsze. Wszystko co dzieje się w tym filmie, nadaje mu prawdziwej intensywności, tak jak np. scena z Katie Bell i naszyjnikiem, co sprawia, że jestem naprawdę szczęśliwy, że potrafili zrobić tak dobry i trzymający w napięciu film, ponieważ to daje mi prawdziwą nadzieję, na jeszcze lepszą adaptacje siódmej książki. Ale uważam, że powinniście pomyśleć dwa razy, zanim zdecydujecie się zabrać swoje młodsze rodzeństwo na ten film.

Film przez cały czas koncentruje się na triu. W rzeczywistości, Emma Watson nigdy nie grała lepiej. Był taki moment w filmie, że miałem ochotę krzyknąć: "TO jest moja książkowa Hermiona!" Co nie zdarzyło mi się od czasu pierwszego filmu. Podobnie Rupert, który miał NAPRAWDĘ zabawne sceny do zagrania w tym filmie. Wątek poboczny z Lavender jest komiczny i niespodziewanie, ani trochę denerwując. I och, jakąż radością było, że Quidditch powrócił!

Jak już pisałem, film skupia się na triu możne nawet bardziej niż kiedykolwiek, ale dalszoplanowe postacie również są dobrze przedstawione. Matthew Lewis jako Neville, znów ma trochę czasu ekranowego, ale wszyscy wiemy jak wspaniała i ważna jest jego rola w następnym filmie. Nawet w scenach, w których pewne postacie nie występują w książce, ale są w filmie, bądź występują, ale nawet nic nie mówią, ich charaktery są widoczne. Jest to bez wątpienia z powodu poprawionego warsztatu aktorskiego i pracy wszystkich, i poważnie należą się pochwały nawet za role epizodyczne. Oni dobrze oddają charaktery swoich postaci. Evanna Lynch, czyli Luna ma chyba taki sam czas ekranowy, jak w poprzednim filmie, ale naprawdę bardzo miło jest ją zobaczyć na ekranie, bo sceny z jej udziałem są zabawne.

Również godnym pochwały są inni, nowi aktorzy. Cormac McClaggen i Lavender Brown naprawdę przyczyniają się do polepszenia fabuły filmu, gdy jego sceny odgrywają się w szkole. Film chwilami prawie opiera się na ich postaciach, ponieważ łatwo jest zapomnieć, że jesteśmy w szkole, przez te wszystkie mroczne i tajemnicze wydarzenia.

Jest wiele scen z Draco. Jestem zaskoczony, że do tej pory o nim nie wspomniałem. Od początku, Tom Felton ma dużo do zrobienia w tym filmie i to jest bardzo przyjemne zobaczyć, że dostał wystarczająco dużo czasu, by dobrze odegrać swoją rolę. Film jest pełny współczucia - historia skupia się na jego trudnej sytuacji w wątku pobocznym, i często mamy okazję widzieć, jak czai się wokół zamku, gdzieś w tle innych wydarzeń. Nie dane nam jest zapomnieć, że ma on swoją misję do wykonania w tym filmie.

Michael Gambon, w tym filmie, w końcu mnie zadowolił. On ma doskonałą alterację linii głosu, która jest niezbędna w odgrywaniu roli Dumbledore'a, i wydaje się naprawdę dobrze oddawać charakter swojej postaci. Punkt kulminacyjny filmu jest bardzo wspaniale zrobiony, i przez cały film całkiem miło jest oglądać takiego Dumbledore'a.

Kolejną świetną rzeczą w tym filmie jest powrót do różnych przedmiocików. Mam na myśli m.in. dziennik Tom Riddle'a, Komnatę Tajemnic, czy Mapę Huncwotów. To są przedmioty, które oddają ciągłość z poprzednimi filmami. Jestem pedantem, więc takie rzeczy są dla mnie istotne. Również, Bliźniaki! Wiem, że nie są to przedmioty, ale zdecydowanie jedną z moich ulubionych scen w filmie jest ta, w której odwiedzamy Magiczne Dowcipy Weasleyów! Tak dobrze jest ich zobaczyć, po początkowych, dość przygnębiających scenach filmu. I choć scena z nimi trwa około pięciu minut, jest najlepsza. Filmowcy po prostu nie mogli tego pominąć - i dobrze, że tego nie zrobili! Dzięki temu udało im się pokazać, że są jeszcze jacyś ludzie w świecie czarodziejów, którzy są w stanie pokonać strach. Ulica Pokątna jest w przeciwieństwie do tego sklepu, niemal w całości pusta, a sklep Ollivandera jest całkowicie opustoszały. Myśleliście, że o nim wspominają? Zrobili to. Nawet mają czas zajrzeć do środka, przez co daje się odczuć smutek i pustkę tam panującą.

Wypada też napisać coś o scenach wspomnień. I muszę potwierdzić, że jest ich dużo mniej w filmie niż, w książce. Nie miałem zbyt dużego problemu ze scenami usuniętymi z piątego filmu i mam jeszcze mniej z tymi, które nie znalazły się w szóstce. To, co filmowcy powinni zrobić, to skrupulatnie przedstawić wydarzenia, które znalazły się w książce oraz opowiedzieć naprawdę przekonującą opowieść, która obejmuje wszystkie najbardziej istotne dla fabuły wątki oraz te, nieco mniej, jeśli są w stanie zmieścić je w filmie. Czy chciałbym zobaczyć Gauntów? Może. Ale łatwo jest dodać scenę trwającą od dziesięciu do piętnastu minut, która ma w gruncie rzeczy niewiele do czynienia z rzeczywistą ścieżką, która wyrasta przed Harrym. Są pewne rzeczy, z których właśnie jestem dumny, że mogę je wyczytać tylko z książce i wiem, że one zawsze tam będą, zawsze tak samo dobre, nawet bez ekranizacji.

W filmie są tylko dwie sceny ze wspomnieniami. Scena z teaser tailera, z młodym Tomem Riddlem w sierocińcu i scena z klasy Slughorna, którą raz widzimy skróconą, a potem wydłużoną, tak jak ma to miejsce w książce i z niej dowiadujemy się o horkruksach. Te trzy podróże do wspomnień, są tak dobrze umieszczone w filmie, że nie czuje się, by były za krótkie. Nie jest też zbyt dużo scen z pocałunkami itp. W sumie, jeszcze raz powtarzam, w filmie zachowana jest wielka równowaga.

Bałem się, że scenę w jaskini, która rozgrywa się pod koniec książki, zostanie źle zrobiona i że się zawiodę, ale nie. Jest zdumiewająca. Jest dokładnie tak, jak sobie wyobrażałem i wywiera niesamowite wrażenie, budzi wielkie emocje. Scena, w której Harry na siłę próbuje napoić Dumbledore'a jest właśnie tak samo przerażająca, jak to zostało opisane w książce. Gra Daniela Radcliffe'a przez cały czas jest pierwszorzędna.

Zapomniałem wspomnieć o wątku z Księciem Półkrwi. Naprawdę to cud, że udało im się zmieścić te wszystkie wątki poboczne i że wyszło im to naprawdę dobrze, ale tak jest! I sceny z Klubem Ślimaka, o tak, jest parę. I Quidditch się pojawia. Tyle scen pojawia się w filmie, że w ogóle byłem prawie pewny, że ich nie zobaczę w filmie - a jednak.

W końcu, punkt kulminacyjny. To, również jest bardzo dobrze zrobione. Jest w tym tyle emocji, że gdy dopracują tą scenę, jestem pewny, że będzie to jeden z najbardziej wzruszających momentów z serii. Scena ta podobała mi się dużo, dużo bardziej niż scena śmierci Syriusza. Był zabawny moment dla mnie w Norze z udziałem Lupina, Tonks i pana Weasleya, gdy pomyślałem sobie, "Hej chwileczkę, gdzie jest Gary Oldman?" O śmierci Dumbledore'a na pewno nie zapomnę.

Podsumowując, film, pomimo że słyszeliśmy różne przypuszczenia, był świetny. W filmie wykorzystano kilka motywów z wcześniejszych filmów, m.in. kilka z "Więźnia Azkabanu"! Byłem bardzo mile zaskoczony mogąc usłyszeć melodię "Something Wicked This Way Cyme", utwór był bardzo złowieszczy i naprawdę doskonały. Jestem pełny wiary w to, że kiedy film będzie skończony, będzie cudowny.

Po filmie przedstawiłem się Davidowi Heymanowi. Nie tylko on tam był, ale także Alan Horn, prezes Warner Bros. i David Yates - reżyser, David Barron, producent, oraz Mark Day - montażysta! Wszyscy przez dwadzieścia minut znajdowali się w centrum zainteresowania zebranych, lecz ja w tym momencie nie byłem tam obecny, a kiedy wyszli rozmawiałem z nimi filmie i czułem, że odniesie on wielki sukces.

Napisałem tę recenzję, aby przekonać wszystkich, że warto czekać na ten film. Wiem, że został odłożony i wiem, że to śmierdzi. Ale oni na pewno wykorzystają czas, który teraz mają, na to, by film był jak najlepszy - co do tego jestem całkowicie przekonany. Już nie mogę się doczekać, by zobaczyć właściwe zwiastuny filmu, plakaty, ponieważ wszystkie moje obawy odeszły. I jestem pewny, że gdy obejrzę film raz jeszcze, już gotowy, znów mnie zachwyci.

Mam nadzieję, że ta recenzja nieco pomogła sprawić, że łatwiej będzie Wam czekać na film i zapewniam Was, że ludzie, którzy pracują nad tym filmem, naprawdę liczą się z niepokojami fanów. Wszyscy zostaliśmy poddani ankiecie, które prosiła nas o różne rzeczy i zadawała pytania jak najbardziej konkretnie i istotne. Pytano nas o nasze ulubione postacie, o tempo filmu, jego długość i tym podobne. Już teraz ten film wydaje się być najlepszym ze wszystkich nakręconych dotychczas.
Recenzja "szóstki"!
Isabelle 09/09/2008 10:31
Czytano 6522 razy
Liczba komentarzy - 20
Kerle dnia 09/09/2008 14:05
Isabelle, wielkie gratualacje za przetłumaczenie tego tekstu. Fantastycznie, że on się tu pojawił. Bardzo miło się go czytało. Oczywiście wybitny.

Co do samej recenzji, to jest po prostu fenomenalna. Dużo lepsza, niż ta poprzednia innego autora. Zasługuje na owacje na stojąco. Bardzo dużo się z niej dowiedziałam. Jest naprawde pozytywną recenzją, a takiej właśnie potrzebowałam. Fantastycznie...

Nie mogę się doczekać ekranizacji 6 części. Może i się powtórze, ale Książe Półkrwi to moja ulubiona część. Ale już po tej recenzji wiem, że na filmie się nie zawiodę. Ma wszystko to czego potrzeba mi w HP, no może trochę za mało mojej ulubionej postaci - Tonks. No ale, nie można mieć wszystkiego na raz. Szkoda, że musimy jeszcze tak długo czekać, ale mam nadzieje, że wykorzystają każdą minutę do nakręcenia jak najlepszej szóstki. A tymczasem zostało nam czekanie na zwiastun...
areczek38 dnia 09/09/2008 18:50
Isabelle moje gratulacje za samo tłumaczenie! Jest super :>, mi by to chyba z miesiąc zajęło xD.

Co do recenzji. Świetna! Autor opisał dosłownie wszystko =]. Myślę, że film będzie ciekawy.

Ale najlepsze było to:
Jestem pedantem, więc takie rzeczy są dla mnie istotne.


Nie wiem czemu, ale to mnie rozwaliło ;D
Sugarplum dnia 09/09/2008 19:10
Genialne tłumaczenie. Chcę wierzyć tej osobie, która to opowiadała, że wszystko w tym filmie jest `cacy`. xd Genialnie, że sceny są tak oddane książce. Teraz to już praktycznie wiemy jak będzie wygląd film. Miejmy nadzieję, że będzie świetny. Teraz pozostaje już tylko czekać ..
Isabelle dnia 09/09/2008 20:33
Dziękuję, za miłe słowa odnośnie tłumaczenia! Choć zdaje sobie sprawę, że idealne nie jest, ale ciesze się, że przynajmniej czytelne. ; )

Co do recenzji... Cóż, jest bardzo pozytywna i faktycznie, prawie nie ma w niej słowa o czymś, co było złe, ale chyba wiem dlaczego. W końcu o tym filmie po premierze Zakonu Feniksa, nie pisało się najlepiej. Może dlatego autor chciał zwrócić uwagę na to, że film ma także jakieś zalety? Poza tym wiadomo jak to jest, gdy człowiek nastawia się bardzo negatywnie, a rzeczywistość okazuje się lepsza. Wtedy widać wyraźniej wszystkie plusy, niż normalnie. Ja jestem dobrej myśli.
e-dytka dnia 10/09/2008 05:57
Cieszę się, że w tej recenzji jest dużo plusów filmu. Milo jest przeczytac, że film, na który się czeka z taką niecierpliwością jest naprawdę wart obejrzenia. Tak naprawdę to nie dowiemy się jaki jest film do póki go nie obejrzymy.
danielharry dnia 12/09/2008 14:13
cudowny artykuł oczywiście dostajesz wybitny... co do recenzji to mam nadzieję że rzeczywiście tak będzie, martwi mnie tylko jedna rzecz nic nie ma o czymś co go nie zadowoliło a chyba coś takiego musiało być, bo film dla tych którzy przeczytali książkę zawsze w czymś odbiega choćby jakiś najdrobniejszy szczegół a jednak istotnysmiley
Magnus Walter dnia 12/09/2008 18:38
Nie przykładałbym dużej wagi do tej recenzji. Chyba logicznym jest, że filmowcy po okropnym "Zakonie" i przesunięciu daty premiery filmu "Książę Półkrwi" (co się łączyło z wybuchem masowych protestów, gróźb i petycji) chcą, by film ukazano w jak najlepszym świetle, aby Potteromaniacy czuli, że mają na co czekać.

Podsumowując recenzję.

Film IDEALNY. Pomimo, że wyrzucono m.in.: Smith, Gauntów, premiera mugoli, Trealawney i Dursleyów to film jest ABSOLUTNIE ZGODNY Z KSIĄŻKĄ i nie czuć, że jakieś sceny wycięto, czy drastycznie zmieniono. "Książę" jest całkowicie BEZ WAD, został zrobiony DLA POTTEROMANIAKÓW I Z MYŚLĄ O NICH. Film IDEALNIE wczuwa się w klimat filmów poprzednich i jako pierwszy "ODDAJE SENS KSIĄŻKI I JEST Z NIĄ JAK NAJBARDZIEJ ZGODNY". Jest również DOSKONAŁYM następcą poprzednich filmów. WSPANIALE ukazuje wątek "Voldemortowy" jak i miłosny pomiędzy głównymi bohaterami. Nowi aktorzy są po prostu BEZ ZARZUTU i bardzo miło uzupełniają oraz nadają klimat filmowi. Emma Watson i Rupert Grint (oraz pewnie Daniel Radcliffe) są w tym filmie po prostu NAJLEPSI w porównaniu do pozostałych; Hermiona jest szkolnym prymusem (jakby - chociażby - w filmowym "Kamieniu" nie była), a Ron to po prostu DOSKONAŁYM "śmieszakiem" (jakby w innych filmach nie był i nie rozśmieszał widzów w każdym możliwym momencie samą swoją osobą...).
Postacie drugoplanowe też są DOBRZE wkręcone (o, w końcu nie mogę mówić, że coś jest doskonałe). W "Księciu" uraczymy wielu mrocznych ("że aż czarnych" - należałoby dodać) i tajemniczych scen. Tak mrocznych i tak tajemniczych (ciekawe, jakie to? Przysięga Wieczysta, czy Katie Bell w Hogsmeade?), że będzie trzeba przypominać o tym, że jesteśmy w szkole quidditchem, czy McLaggenem, co oczywiście jest IDEALNIE wkomponowane i po prostu SIĘ CHWALI.
Pomimo tego, że film pewnie nie będzie dłuższy niż film "Kamień Filozoficzny" to każdy dostał tam wystarczająco dużo czasu, aby odegrać swoją rolę, m.in.: Draco Malfoy, który (a przynajmniej tak to zrozumiałem) trudni się podsłuchiwaniem i obserwowaniem wydarzeń wokół Zamku. Jak zwykle, w tej części KAŻDY AKTOR JEST NAJLEPSZY w porównaniu do innych części, także Gambon, który w końcu jest Dumbledore'em (jakby nie był nim Harris w pierwszych dwóch filmach). Nawet na Ulicy Pokątnej jest wspaniale. Od "Dowcipów Weasleyów" (do których tak na serio to nie mam zastrzeżeń, wątpię by tam coś zepsuto...) przez pustą Pokątną (?) do opustoszałego sklepu Olivandera (o, nawet fajnie...). Nie wspomniano o Nokturnie...

Wypada też napisać coś o scenach wspomnień. I muszę potwierdzić, że jest ich dużo mniej w filmie niż, w książce. Nie miałem zbyt dużego problemu ze scenami usuniętymi z piątego filmu i mam jeszcze mniej z tymi, które nie znalazły się w szóstce. To, co filmowcy powinni zrobić, to skrupulatnie przedstawić wydarzenia, które znalazły się w książce oraz opowiedzieć naprawdę przekonującą opowieść, która obejmuje wszystkie najbardziej istotne dla fabuły wątki oraz te, nieco mniej, jeśli są w stanie zmieścić je w filmie. Czy chciałbym zobaczyć Gauntów? Może. Ale łatwo jest dodać scenę trwającą od dziesięciu do piętnastu minut, która ma w gruncie rzeczy niewiele do czynienia z rzeczywistą ścieżką, która wyrasta przed Harrym. Są pewne rzeczy, z których właśnie jestem dumny, że mogę je wyczytać tylko z książce i wiem, że one zawsze tam będą, zawsze tak samo dobre, nawet bez ekranizacji.


Ten pan nie czytał "Harry'ego", skoro uważa, że Gauntowie nie mają znaczenia dla "ścieżki Harry'ego"... Hahahahaha! Gdyby nie to wspomnienie to nikt nie wiedziałby, że horkruksem może być Pierścień Peverella (czy jak kto woli - Gaunta).

Pomimo, że w filmie nie ma paru wspomnień, a te które są, są dosyć krótkie to i tak NIE CZUJE SIĘ, ŻE W FILMIE CZEGOŚ ZABRAKŁO
Scena w jaskini - jak każda inna w filmie - jest po prostu DOSKONAŁA, a Radcliffe jest w tym filmie LEPSZY NIŻ W JAKIMKOLWIEK WCZEŚNIEJ.

Zapomniałem wspomnieć o wątku z Księciem Półkrwi. Naprawdę to cud, że udało im się zmieścić te wszystkie wątki poboczne i że wyszło im to naprawdę dobrze, ale tak jest! I sceny z Klubem Ślimaka, o tak, jest parę. I Quidditch się pojawia. Tyle scen pojawia się w filmie, że w ogóle byłem prawie pewny, że ich nie zobaczę w filmie - a jednak.


O ile wątek z Księciem i Klubem Ślimaka jest poboczny (to drugie to może). O ile się nie mylę to nazwa książki brzmi "(...) i Książę Półkrwi", więc raczej nie jest to poboczny wątek, ale głównym też.
O tak! Wychwalajcie go wszystkie ludy! Wychwalajcie go wszystkie narody! Jego łaskawość nad nami potężna, bo dał nam quidditcha, bez którego nie wiem, co by w filmie było (to znaczy, wiem, ale bez quidditcha byłoby głupio, oceny by spadły w dół itp., w związku z quidditchem wiele się przecież dzieje - Stworek i Zgredek śledzą Dracona, Harry w szpitalu, Harry kapitanem drużyny, Puchar Quidditcha dla Gryfonów, pocałunek Harry'ego i Ginny itd.).
Jak wszystko w tym filmie, tak i śmierć Dumbledore'a jest cudem, miodem, malinami. Scena jest DOSKONAŁA, wzruszająca itp.
Film jest ŚWIETNY. Tyle "oh, ah" nie mógłbym nawet powiedzieć o "Władcy Pierścienia". Dziwię się, że "Książę" nie dostał już przedwczesnego Oscara i innych prestiżowych nagród.
Dodajmy jeszcze, że muzyka też jest WSPANIAŁA. Oczywiście przy punkcie "Kompozytor muzyki" będzie "Nicolas Hooper". Pomińmy fakt, że ścieżka dźwiękowa jest mocno oparta na wcześniejszych kompozycjach Johna Williamsa.

Ha! Wykorzystają czas? Mydlenie oczu? Wątpię. Pewnie zaczną zdjęcia do "Insygniów" albo odstawią film na półkę i wyjadą na półroczny urlop na Bahama.

"Śmierdzi"? Integracja z fanami? Nie przekonała mnie...

Dziękujemy wam, filmowcy, że tak się razem z nami niepokoicie, ale wystarczyłoby, abyście nie owijali w bawełnę i powiedzieli, że chodzi o kasę, a nie... jakieś mydlenie oczu.

Najlepszy z dotychczas nakręconych? Szczerze wątpię, ale... poczekam. Po tych wszystkich "oh, ahah" powinien zostać obwieszczony FILMEM WSZECHCZASÓW, bo nigdy nie słyszałem o TAK DOBRYM FILMIE, w którym WSZYSTKO JEST DOSKONAŁE.



Nie przykładałbym dużej wagi do tej recenzji. Chyba logicznym jest, że filmowcy po okropnym "Zakonie" i przesunięciu daty premiery filmu "Książę Półkrwi" (co się łączyło z wybuchem masowych protestów, gróźb i petycji) chcą, by film ukazano w jak najlepszym świetle, aby Potteromaniacy czuli, że mają na co czekać, aby ich zamiary się spełnili i dali im więcej $$$, bo po tych kontrowersyjnych decyzjach poczuli strach. Wątpię, by film był choć w połowie tak dobry. Zwykły chwyt marketingowy, to "utożsamianie się z fanami", okrzyki i inne. Wszystko po to, aby Potteromaniacy przyszli i zostali cenne "many".
Elika0210 dnia 13/09/2008 10:44
wietne tłumaczenie smiley
jestem tylko zawiedziona, że nie ma sceny z końcówki książki, tej z Lupinem i Tonks smiley.Bardzo chciałam zobaczyć tą scene, chciałam zobaczyć (tak jak to sobie wyobrażałam) oczy Tonks, gdy przekonywała Lupina, że powinni być razem, i Remusa, patrzącego w bok, gdy starał się jej to wyperswadować... oj smiley jest wogóle jakaś szansa, żeby nagrali jeszcvze tą scene ??
Stefa dnia 29/09/2008 15:47
Gratuluję, extra tłumaczenie smiley Z recenzji wynika, że ten film będzie najlepszy, ale jakoś trudno mi uwierzyć, żeby wszystko mogło tam być takie cudowne, po beznadziejnej CO i ZF. Pożyjemy, zobaczymy... Za art daję W smiley
Folie dnia 15/10/2008 15:14
tez mi to nie ułatwia czekania. Aczkolwiek nie jest tak, że jesłi go nie obejre to umrę. Ale jako że z natury jestem ciekawska chciałabym się jak najszybciej przekonać czy Yates znowu wszystko spieprzył.
A recenzja wydaje się taka cud-miód że aż za słodko. Teraz będzie jeszcze gorzej, jak okaże się że film jednak nie jest tak świetny.
emma_13 dnia 23/10/2008 18:16
przede wszystkim gratuluję Isabelle tłumaczenia, jest świetne, zauważyłam tylko jesten bład, ale przecież to nie jest jakoś bardzo istotne, bardzo podoba mi się ta recenzja, zasługuje na wybitny, bardzo mi się podoba, jeszcze raz gratuluje Isablle
Kyinra dnia 03/11/2008 13:36
OMG, 9 września! Kiedy to było? Tyaa, zastój, zastój, ale od czasu do czasu chyba można się postarać o nowy art, prawda Krico? Wypada, żeby czasem też szef ruszył dupę i popracował...
nimfadora1 dnia 06/11/2008 12:31
To było świetne myślałam ze wiele żeczy pominą a tu zaskoczenie smiley oczywiśce daje wibitny i gratulacje Isabelle świetnie przetłumaczony smiley

Tak zapytaniem kiedy tak będzie w kinie Grudzień Styczeń bo dzięki temu artykułowi nie będe umiała się doczekać smiley
danio66 dnia 08/11/2008 15:00
Film zapowiada się na najlepszy do tej pory(już się nie mogę doczekać)smiley Trochę głupio, że nie będzie Trelawneysmiley bo Ci którzy nie czytali książki to nie będą wiedzieć, że to ona wypowiedziała słowa przepowiedni
ILoveHarryPotterxD dnia 09/11/2008 14:31
Naprawdę świetne tłumaczenie! Bardzo się cieszę ,że jest jakaś pozytywna informacja na temat nowego filmu HP smiley Nie mogę się go doczekać ,może będzie lepszy niż poprzedni (film)
hermiona--granger dnia 11/11/2008 12:03
Film zapowiada się super ! Ale brakuje mi w tym tego wspomnienia z Gauntami .. To jest ważne wspomnienie .. ważna scena .. może jeszcze to dopracują .. tak myśle .. ale artykuł oceniam na Wybitny !! Dużo się z tego dowiedzialam smiley
Na stowe obejrzę tą część !! smiley
Wielki Inkwizytor Hogwartu dnia 14/11/2008 19:13
bardzo dobra ta recenzja. świetne tłumacznie. Film zapowiada się naprawdę świetnie. Brakuje mi tylko wspomień z Gauntami a to było ważne
fred12 dnia 15/11/2008 13:36
świetne... szkoda tylko, że to próbny pokaz, a nie premierowy...
Goszka dnia 18/11/2008 08:34
i jest to naprawdę świetne posunięcie, wykorzystane w tym filmie. Jest to naprawdę fajnie rozegrane


To się nie trzyma kupy. No ale nie będę się rozpisywać na temat błędów stylistycznych smiley Film się chyba podobał jak wywnioskowałam. W.
Prezes Gwardi Dumbledora dnia 19/11/2008 19:41
Recenzja "Harry'ego Pottera i Księcia Półkrwi"

Na początku pozwolę sobie wyjaśnić, że to, co zobaczyliśmy było przedpremierowym, próbnym pokazem "Harry'ego Pottera i Księcia Półkrwi" r11; najwyraźniej pierwszym, który zawsze odbywa się w Chicago. Gdybym musiał zgadywać, powiedziałbym, że na pokazie było obecnych z 300 ludzi, i nikt spośród tych, z którymi miałem okazję porozmawiać, nie wiedział jaki film będziemy mogli zobaczyć. Wszystko, co nam powiedziano to to, że film przeznaczony jest dla widzów powyżej 13 lat. Na salę nie pozwolono nam wnieść żadnych urządzeń do nagrywania dźwięku czy obrazu (skonfiskowano nasze telefony), a celem tego pokazu było zapoznanie się z opinią obecnej na sali publiczności, przed ostateczną premierą filmu. Jestem pewny, że jest to raczej standard.

Jedyne, co mogliśmy robić siedząc w sali, gdzie miał odbyć się pokaz, to snuć domysły na temat tego tajemniczego filmu. I tak naprawdę, nie mieliśmy zielonego pojęcia, do czasu, gdy zdarzyło się coś, co sprawiło, że musiałem zamrugać. David Heyman wszedł na widownię i zaczął mówić coś do swojego współpracownika. Nigdy dotąd nie miałem okazji by spotkać go osobiście, ale widziałem go w niezliczonej ilości wywiadów, dlatego gdy tylko go ujrzałem, w moim sercu zabłysła iskierka nadziei i przypuszczenia. I faktycznie, gdy światła przygasły, ogłoszono nam, że to co zobaczymy, będzie jeszcze nie w pełni ukończoną i dopracowaną wersją "Harr'yego Pottera i Księcia Półkrwi".

O filmie.

Wiedzieliśmy, że sfilmowano scenę zawalenia się mostu, o którym to zdarzeniu zostało wspomniane w pierwszym rozdziale książki, "Ten inny minister". Scena ta czyni początek filmu naprawdę widowiskowym i pomimo, że nie spotykamy mugolskiego premiera, całą katastrofę, która się wydarzyła, oglądamy z mugolskiej perspektywy. Właściwie, to widzimy to wydarzenie w dwóch perspektywach - mugolskiej i czarodziejskiej, - i jest to naprawdę świetne posunięcie, wykorzystane w tym filmie. Jest to naprawdę fajnie rozegrane. Już podoba mi się styl i ta staranność z jaką przedstawiono ludzi na tym świecie, których nigdy nawet nie spotkaliśmy.

W filmie nie ma Dursleyów, ale ta informacja również była dostępna już wcześniej. W zamian za to, mamy scenę, w której Harry czeka na Dumbledore'a, i ja nie chciałbym zdradzać gdzie to mam miejsce, ale chciałbym zaznaczyć, że zrobili scenę, która według mnie, naprawdę dobrze wpasowuje się w film i sprawdza się. W filmie mamy także na dokładkę kilka sekund, w których przypomina się nam o wszystkich okropnościach, z jakimi Harry musiał uporać się w ubiegłym roku, dzięki czemu jesteśmy gotowi by wraz z Harrym wyruszyć w kolejną podróż, śledząc jego kolejne poczynania.

Harry i Dumbledore aportują się (efekty specjalne w tej scenie wydają się być ukończone, a ona sama była idealnie oddana, tak jak zostało to napisane w książce) do wsi gdzie przebywa Slughorn. I tutaj, włączyła się jedna z moich największych obaw, czy Jim Broadbent sprawdzi się jako Horacy Slughorn. Nie martwcie się. Przez cały film byłem naprawdę pod wrażeniem tego, jak przystosowali tą postać do filmu, i muszę przyznać, że on odzwierciedla moje wyobrażenie o Slughornie z książek w sposób zadowalający, a dodatkowo, jest bardzo prawdziwy i przekonujący. Scena, w której Harry i Dumbledore spotykają Slughorna, jest nadspodziewanie wierna jej książkowemu pierwowzorowi, jak z resztą większość tego filmu, tak naprawdę. Byłem zaskoczony i zachwycony mogąc podziwiać Slughorna przemienionego w fotel.

Wydarzenia na Spinner's End mają miejsce również w pierwszych minutach filmu. Widzieliśmy już promujące film zdjęcie Alan Rickmana jako Snape'a i Helen McCrory, jako Narcyzy podczas składania Przysięgi Wieczystej i dlatego wiecie, że scena ta jest w filmie. Alan Rickman wygląda dobrze. Snape'owi dla tej sceny uszyto nowe szaty i ma nieco lepiej wyglądające włosy. Scena jest zniewalająco zagrana i nie czuje się, że jest nie na miejscu, czy że nie pasuje do wielu wydarzeń z początku filmu.

A więc film trwa. Początkowe sceny z filmu już są za nami, pomimo że nie czuje się wcale, jakby były pośpiesznie wykonane. Teraz trafiamy do Nory. I tutaj, już zacznę opisywać nieco mniej szczegółowo.

Wiele rzeczy, które nie podobały się ludziom w piątym filmie o Harrym Potterze, takie jak mnóstwo czasu poświęconego na nieco chaotyczne sceny z mnóstwem efektów specjalnych, czy też rozczarowujący montaż, nie ma miejsca w tym filmie. Reżyser utrzymuje wszystko bardzo zgrabnie. W początkowych scenach w Norze, wydaje się być jasne, że pan Yates nie zatracił swojego twórczego oka i raczej postanowił robić inne, cudowne rzeczy z kamerą.

Cały film wydaje się trzymać stałe tempo, i myślę, że jedną z rzeczy, które były pomocne filmowcom, jest wyraźny zbiór wydarzeń dziejących się prawie równomiernie przez cały rok, opisany w książce. Wszystko jest rozmieszczone tak, że choć dokumentuje cały rok, nie czuje się żadnego pośpiechu. I jeszcze raz wspomnę, o dużej wierności filmu w porównaniu z książką. Niektóre sceny są niemal dosłownie oddane, a te, które zostały dodane, czy zmienione, naprawdę służą do lepszego oddania istoty książki.

Wszystkie moje obawy związane z Bonnie Wright, grającą Ginny rozpłynęły się już w pierwszej scenie. Szósta książka ma albo zbyt dużo tych romantycznych wątków, albo zbyt dużo Voldemorta - na które raczej się nie skarżyłem i w sumie, to raczej lubiłem oba te wątki - ale ten film absolutnie balansuje, pomiędzy tymi dwoma wątkami. Co więcej, wydaje mu się przychodzić to bez większego wysiłku. Ale są naprawdę mroczne sceny, a następnie te, bardzo zabawne. Jeśli przeczytałeś książkę i znasz jej bohaterów, myślę, że dużo więcej wyniesiesz z filmu w porównaniu z tymi, którzy tej książki nie czytali i to jest dla mnie zadziwiające. Najwyraźniej, filmowcy po raz pierwszy zdecydowali się zrobić film, który jest naprawdę wierny książce i dobrze przedstawia ich bohaterów. A wszystko to prawie tak, jakby nie bali się, że ludzie, którzy nie znają treści książki, mogą nie do końca wszystko w pełni pojąć.

Ponadto ważne jest, aby wspomnieć to, że ten film nie jest w żadnym wypadku, wcale, w jakimkolwiek kształcie albo formie, filmem dla dzieci. I choć mogłem o tym powiedzieć już wcześniej w związku z filmami o Potterze, to tym razem znaczenie tych słów nie może być prawdziwsze. Wszystko co dzieje się w tym filmie, nadaje mu prawdziwej intensywności, tak jak np. scena z Katie Bell i naszyjnikiem, co sprawia, że jestem naprawdę szczęśliwy, że potrafili zrobić tak dobry i trzymający w napięciu film, ponieważ to daje mi prawdziwą nadzieję, na jeszcze lepszą adaptacje siódmej książki. Ale uważam, że powinniście pomyśleć dwa razy, zanim zdecydujecie się zabrać swoje młodsze rodzeństwo na ten film.

Film przez cały czas koncentruje się na triu. W rzeczywistości, Emma Watson nigdy nie grała lepiej. Był taki moment w filmie, że miałem ochotę krzyknąć: "TO jest moja książkowa Hermiona!" Co nie zdarzyło mi się od czasu pierwszego filmu. Podobnie Rupert, który miał NAPRAWDĘ zabawne sceny do zagrania w tym filmie. Wątek poboczny z Lavender jest komiczny i niespodziewanie, ani trochę denerwując. I och, jakąż radością było, że Quidditch powrócił!

Jak już pisałem, film skupia się na triu możne nawet bardziej niż kiedykolwiek, ale dalszoplanowe postacie również są dobrze przedstawione. Matthew Lewis jako Neville, znów ma trochę czasu ekranowego, ale wszyscy wiemy jak wspaniała i ważna jest jego rola w następnym filmie. Nawet w scenach, w których pewne postacie nie występują w książce, ale są w filmie, bądź występują, ale nawet nic nie mówią, ich charaktery są widoczne. Jest to bez wątpienia z powodu poprawionego warsztatu aktorskiego i pracy wszystkich, i poważnie należą się pochwały nawet za role epizodyczne. Oni dobrze oddają charaktery swoich postaci. Evanna Lynch, czyli Luna ma chyba taki sam czas ekranowy, jak w poprzednim filmie, ale naprawdę bardzo miło jest ją zobaczyć na ekranie, bo sceny z jej udziałem są zabawne.

Również godnym pochwały są inni, nowi aktorzy. Cormac McClaggen i Lavender Brown naprawdę przyczyniają się do polepszenia fabuły filmu, gdy jego sceny odgrywają się w szkole. Film chwilami prawie opiera się na ich postaciach, ponieważ łatwo jest zapomnieć, że jesteśmy w szkole, przez te wszystkie mroczne i tajemnicze wydarzenia.

Jest wiele scen z Draco. Jestem zaskoczony, że do tej pory o nim nie wspomniałem. Od początku, Tom Felton ma dużo do zrobienia w tym filmie i to jest bardzo przyjemne zobaczyć, że dostał wystarczająco dużo czasu, by dobrze odegrać swoją rolę. Film jest pełny współczucia - historia skupia się na jego trudnej sytuacji w wątku pobocznym, i często mamy okazję widzieć, jak czai się wokół zamku, gdzieś w tle innych wydarzeń. Nie dane nam jest zapomnieć, że ma on swoją misję do wykonania w tym filmie.

Michael Gambon, w tym filmie, w końcu mnie zadowolił. On ma doskonałą alterację linii głosu, która jest niezbędna w odgrywaniu roli Dumbledore'a, i wydaje się naprawdę dobrze oddawać charakter swojej postaci. Punkt kulminacyjny filmu jest bardzo wspaniale zrobiony, i przez cały film całkiem miło jest oglądać takiego Dumbledore'a.

Kolejną świetną rzeczą w tym filmie jest powrót do różnych przedmiocików. Mam na myśli m.in. dziennik Tom Riddle'a, Komnatę Tajemnic, czy Mapę Huncwotów. To są przedmioty, które oddają ciągłość z poprzednimi filmami. Jestem pedantem, więc takie rzeczy są dla mnie istotne. Również, Bliźniaki! Wiem, że nie są to przedmioty, ale zdecydowanie jedną z moich ulubionych scen w filmie jest ta, w której odwiedzamy Magiczne Dowcipy Weasleyów! Tak dobrze jest ich zobaczyć, po początkowych, dość przygnębiających scenach filmu. I choć scena z nimi trwa około pięciu minut, jest najlepsza. Filmowcy po prostu nie mogli tego pominąć - i dobrze, że tego nie zrobili! Dzięki temu udało im się pokazać, że są jeszcze jacyś ludzie w świecie czarodziejów, którzy są w stanie pokonać strach. Ulica Pokątna jest w przeciwieństwie do tego sklepu, niemal w całości pusta, a sklep Ollivandera jest całkowicie opustoszały. Myśleliście, że o nim wspominają? Zrobili to. Nawet mają czas zajrzeć do środka, przez co daje się odczuć smutek i pustkę tam panującą.

Wypada też napisać coś o scenach wspomnień. I muszę potwierdzić, że jest ich dużo mniej w filmie niż, w książce. Nie miałem zbyt dużego problemu ze scenami usuniętymi z piątego filmu i mam jeszcze mniej z tymi, które nie znalazły się w szóstce. To, co filmowcy powinni zrobić, to skrupulatnie przedstawić wydarzenia, które znalazły się w książce oraz opowiedzieć naprawdę przekonującą opowieść, która obejmuje wszystkie najbardziej istotne dla fabuły wątki oraz te, nieco mniej, jeśli są w stanie zmieścić je w filmie. Czy chciałbym zobaczyć Gauntów? Może. Ale łatwo jest dodać scenę trwającą od dziesięciu do piętnastu minut, która ma w gruncie rzeczy niewiele do czynienia z rzeczywistą ścieżką, która wyrasta przed Harrym. Są pewne rzeczy, z których właśnie jestem dumny, że mogę je wyczytać tylko z książce i wiem, że one zawsze tam będą, zawsze tak samo dobre, nawet bez ekranizacji.

W filmie są tylko dwie sceny ze wspomnieniami. Scena z teaser tailera, z młodym Tomem Riddlem w sierocińcu i scena z klasy Slughorna, którą raz widzimy skróconą, a potem wydłużoną, tak jak ma to miejsce w książce i z niej dowiadujemy się o horkruksach. Te trzy podróże do wspomnień, są tak dobrze umieszczone w filmie, że nie czuje się, by były za krótkie. Nie jest też zbyt dużo scen z pocałunkami itp. W sumie, jeszcze raz powtarzam, w filmie zachowana jest wielka równowaga.

Bałem się, że scenę w jaskini, która rozgrywa się pod koniec książki, zostanie źle zrobiona i że się zawiodę, ale nie. Jest zdumiewająca. Jest dokładnie tak, jak sobie wyobrażałem i wywiera niesamowite wrażenie, budzi wielkie emocje. Scena, w której Harry na siłę próbuje napoić Dumbledore'a jest właśnie tak samo przerażająca, jak to zostało opisane w książce. Gra Daniela Radcliffe'a przez cały czas jest pierwszorzędna.

Zapomniałem wspomnieć o wątku z Księciem Półkrwi. Naprawdę to cud, że udało im się zmieścić te wszystkie wątki poboczne i że wyszło im to naprawdę dobrze, ale tak jest! I sceny z Klubem Ślimaka, o tak, jest parę. I Quidditch się pojawia. Tyle scen pojawia się w filmie, że w ogóle byłem prawie pewny, że ich nie zobaczę w filmie - a jednak.

W końcu, punkt kulminacyjny. To, również jest bardzo dobrze zrobione. Jest w tym tyle emocji, że gdy dopracują tą scenę, jestem pewny, że będzie to jeden z najbardziej wzruszających momentów z serii. Scena ta podobała mi się dużo, dużo bardziej niż scena śmierci Syriusza. Był zabawny moment dla mnie w Norze z udziałem Lupina, Tonks i pana Weasleya, gdy pomyślałem sobie, "Hej chwileczkę, gdzie jest Gary Oldman?" O śmierci Dumbledore'a na pewno nie zapomnę.

Podsumowując, film, pomimo że słyszeliśmy różne przypuszczenia, był świetny. W filmie wykorzystano kilka motywów z wcześniejszych filmów, m.in. kilka z "Więźnia Azkabanu"! Byłem bardzo mile zaskoczony mogąc usłyszeć melodię "Something Wicked This Way Cyme", utwór był bardzo złowieszczy i naprawdę doskonały. Jestem pełny wiary w to, że kiedy film będzie skończony, będzie cudowny.

Po filmie przedstawiłem się Davidowi Heymanowi. Nie tylko on tam był, ale także Alan Horn, prezes Warner Bros. i David Yates - reżyser, David Barron, producent, oraz Mark Day - montażysta! Wszyscy przez dwadzieścia minut znajdowali się w centrum zainteresowania zebranych, lecz ja w tym momencie nie byłem tam obecny, a kiedy wyszli rozmawiałem z nimi filmie i czułem, że odniesie on wielki sukces.

Napisałem tę recenzję, aby przekonać wszystkich, że warto czekać na ten film. Wiem, że został odłożony i wiem, że to śmierdzi. Ale oni na pewno wykorzystają czas, który teraz mają, na to, by film był jak najlepszy - co do tego jestem całkowicie przekonany. Już nie mogę się doczekać, by zobaczyć właściwe zwiastuny filmu, plakaty, ponieważ wszystkie moje obawy odeszły. I jestem pewny, że gdy obejrzę film raz jeszcze, już gotowy, znów mnie zachwyci.

Mam nadzieję, że ta recenzja nieco pomogła sprawić, że łatwiej będzie Wam czekać na film i zapewniam Was, że ludzie, którzy pracują nad tym filmem, naprawdę liczą się z niepokojami fanów. Wszyscy zostaliśmy poddani ankiecie, które prosiła nas o różne rzeczy i zadawała pytania jak najbardziej konkretnie i istotne. Pytano nas o nasze ulubione postacie, o tempo filmu, jego długość i tym podobne. Już teraz ten film wydaje się być najlepszym ze wszystkich nakręconych dotychczas.



To jest poprostu "NIESAMOWITE"!
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze. -
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Wybitny Wybitny 80% [37 Głosów]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 15% [7 Głosów]
Zadowalający Zadowalający 2% [1 Głos]
Nędzny Nędzny 0% [Żadnych głosów]
Okropny Okropny 2% [1 Głos]
Logowanie
Login

Hasło

Zapamiętaj mnie



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

jetinajt
(Pracownik Ministerstwa Magii)
19/11/2008 23:10
[LINK]
dziale koncerty smiley

Dobra tez ide spac, jutro o 6 wstaje smiley

PS. Claire napastuj Kriko o dzial muzyka XD

Claire
(Dark Vampire)
19/11/2008 23:07
No, pewnie czuje, moge zapytac mame, czy pojedzie : D

jetinajt
(Pracownik Ministerstwa Magii)
19/11/2008 23:06
Hmm, e tam z twilightem xD Nic nie przebije tego klimatu zadymionej knajpki, gry pijany facet z gitara spiewa Bona Dylana smiley Zapytaj sie mamy ona pewnie czuje klimat smiley

Serea
(Szef działu)
19/11/2008 23:05
Dobranoc ishar ^^

Claire
(Dark Vampire)
19/11/2008 23:04
Ja nie z Krakowa, Kaczmarskiego raczej lubi moja mama, a w grudniu jaram sie tylko premiera Twilight : D

jetinajt
(Pracownik Ministerstwa Magii)
19/11/2008 23:04
hehe

jetinajt
(Pracownik Ministerstwa Magii)
19/11/2008 23:04
Do zobo xD


Archiwum
     
 

Copyright © 2006-2007 www.Harry-Potter.net.pl
Powered by PHP-Fusion, kasha theme by: sonar

Harry Potter - gra MMORPG
Tibia, Porady prawne, Kamień Filozoficzny, Komnata Tajemnic, Więzień Azkabanu, Czara Ognia, Harry Potter i Zakon Feniksa, Książe Półkrwi
Emma Watson - Hermiona Granger, Rupert Grint - Ron Weasley, Gary Oldman - Syriusz Black, Alan Rickman - Snape, Daniel Radcliffe - Harry Potter