Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Przedstawiamy Wam szesnasty numer Proroka Niecodziennego, który tworzony był przez: Shanti Black,...
>> Czytaj Więcej

Zoë Wanamaker

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Aktorka w Harrym Potterze wcielająca się w rolę Rolandy Hooch.
>> Czytaj Więcej

Julie Walters

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Julie Walters, znana brytyjska aktorka, w Harrym Potterze zagrała postać Molly Weasley.
>> Czytaj Więcej

Godryk Gryffindor

Kategoria: Postacie
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Godryk Gryffindor jest jednym z wielkiej czwórki założycieli Hogwartu oraz niezwykle potężnym mag...
>> Czytaj Więcej

David Thewlis

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Aktor wcielający się w postać wilkołaka Remusa Lupina.
>> Czytaj Więcej

Harry Potter. Podróż...

Kategoria: Recenzje
Autor: Prefix użytkownikaAngelina Johnson

Z okazji dwudziestej rocznicy wydania książki "Harry Potter i Kamień Filozoficzny", British Libra...
>> Czytaj Więcej

A co by było gdyby

Kategoria: Teorie, przemyślenia...
Autor: Prefix użytkownikaCaleighBlack

Neville Longbottom był Chłopcem, Który Przeżył?
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]świstoklik, Hog...

Tytuł: świstoklik, Hogsmeade i lot
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Egzaminy do Hogwartu zapowiadają się nieco inaczej niż Villemo zakładała...
>> Czytaj Więcej

Peron...

Tytuł: Peron...
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaNquus

Krótki wiersz z perspektywy Hagrida
>> Czytaj Więcej

[NZ]Czterdzieści dw...

Tytuł: Czterdzieści dwie minuty
Seria: Dziesięć sekund szczęścia
Gatunek: Romans
Autor: Alette

Wichura to odwrotny świstoklik. Nie przeniesie cię w żadne miejsce, ale pozwoli przybyć do ciebie...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Między wierszam...

Tytuł: Między wierszami 14/14
Seria: Między Wierszami
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikafuerte

Walka Ivy z siłami zła dobiega końca. Czy jej ojciec i Grace przeżyją? Czy Ivy poświęci ludzkość,...
>> Czytaj Więcej

Promienie słońca

Tytuł: Promienie słońca
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Pokryte cierpieniem znamiona...
>> Czytaj Więcej

[Z]Rozdział 9. Zag...

Tytuł: Rozdział 9. Zagubiony wśród zamkowych wież
Seria: To się działo na początku
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikagordian119

Zagadki, zagadki, zagadki...
>> Czytaj Więcej

Obsesja

Tytuł: Obsesja
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikaLivka

Cho­ra ob­sesja sku­tecznie leczy z czys­tej miłości.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 42
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 3 osoby
Prefix użytkownikaSyriusz32 (Szef Biura Aurorów)
Prefix użytkownikaShanti Black (Pan Śmierci)
Prefix użytkownikaLucyfer Vais (Mugol)
Łącznie na portalu jest
42,381 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 95
Było: 24.03.2018 02:07:36
Napisanych artykułów: 973
Dodanych newsów: 9,170
Zdjęć w galerii: 20,086
Tematów na forum: 3,320
Postów na forum: 301,564
Komentarzy do materiałów: 211,934
Rozdanych pochwał: 3,010
Wlepionych ostrzeżeń: 4,134
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1525
uczniów: 2830
Hufflepuff
Punktów: 953
uczniów: 2724
Ravenclaw
Punktów: 615
uczniów: 3731
Slytherin
Punktów: 419
uczniów: 2945

Ankieta
W Hogwarcie uczniowie dostają wolne na Majówkę. Dokąd jedziesz?

wynajmuję pokój w Dziurawym Kotle, zwiedzam Pokątną i jem lody w lodziarni Floriana Fortescue
22% [18 głosów]

wybieram się na biwak do Forest of Dean - może znajdę ślady pobytu Wielkiej Trójki!
5% [4 głosy]

odwiedzam Norę i pomagam pani Weasley wypędzić gnomy z ogrodu
11% [9 głosów]

spędzam wolny weekend w Miodowym Królestwie i ukryty pod Peleryną Niewidką wyjadam wszystkie pyszności z lady
5% [4 głosy]

jadę na Dni Otwarte do Durmstrangu, mój ojciec uważa, że to jest prawdziwa Szkoła Magii, a nie jakiś Hogwart...
9% [7 głosów]

zostaję w Hogwarcie, z przyjaciółmi postanowiliśmy odkryć więcej tajemnych przejść niż Bliźniacy,
30% [24 głosy]

wracam do domu, tatuś pisał, że w okolicy pojawił się nowy gatunek gnębiwtrysków
4% [3 głosy]

wyjeżdżam trenować na obozie Quidditcha, po szkole chcę zostać ścigającym Os z Wimbourne
5% [4 głosy]

Hagrid wyjeżdża z Olimpią, więc przenoszę się do jego chatki, żeby karmić Kła i Graupa
10% [8 głosów]

Ogółem głosów: 81
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 20.04.18

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
HufflepuffAlison Bowen ostatnio widziano 20.05.2018 o godzinie 18:00 w Klasa Starożytnych Run
HufflepuffLiliana Williams ostatnio widziano 20.05.2018 o godzinie 17:54 w Klasa Starożytnych Run
HufflepuffAlison Bowen ostatnio widziano 20.05.2018 o godzinie 16:47 w Klasa Starożytnych Run
HufflepuffLiliana Williams ostatnio widziano 20.05.2018 o godzinie 15:03 w Klasa Starożytnych Run
SlytherinLilyatte Pourbaix ostatnio widziano 20.05.2018 o godzinie 01:26 w Błonia
HufflepuffAylin Santa Only Dream ostatnio widziano 20.05.2018 o godzinie 01:19 w Błonia
[Z] To się działo na początku
Opowieść o założycielach Hogwartu i nie tylko.
Autor: Prefix użytkownikagordian119
Gatunek: Przygodowe
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 3557 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9].
Rozdział 6. Obślizgłe sidła.
Pierwsze niepowodzenia Sasów.

Gdzieś daleko w górach, w żyznej dolinie zieleniejącej się wtedy intensywnie po pierwszych wiosennych deszczach, mieściła się tętniąca życiem osada. Jej mieszkańcy robili głównie za kupców i przewodników po tych stronach, był to bowiem istotny punkt handlowy pomiędzy Brytanią i Hibernią*. Oczywiście taka wiadomość musiała w końcu dotrzeć do Sasów. Jedna z armii wylądowała na południowo-zachodnim wybrzeżu i spaliła wioskę rybacką. Ludność, tradycyjnie, wyrżnięto w pień, ostał się tylko jeden, którego Sasi tradycyjnie wysłali okaleczonego jako przestrogę dla wszystkich.

Saski dowódca wjechał na koniu do siedziby wodza wioski, sygnalizując w ten sposób, że jest nowym panem tej osady. W przeciwieństwie do wielu innych Sasów, nie miał brody ani wąsów. Jego długie, złociste włosy splecione były w warkocz sięgający mu pasa. Na szerokich, potężnych ramionach zawieszona była czerwona peleryna, u boku zaś zwisał miecz. Nie było to jednak zwykłe ostrze. Był on zrobiony przez gobliny - tajemnicze stworzenia, podobne do ludzi, chodź dużo niższe i o wiele bardziej zręczne, obdarzone mocą o jakiej ludzie mogliby tylko pomarzyć. Stal ta nigdy nie rdzawiła ani nie dało się jej zniszczyć, miecz z niej zrobiony mógł niszczyć wszystko, co nasunęło się pod jego ostrze. Na nim wygrawerowane było imię jego właściciela - Godryk Gryffindor.

Młody Gryffindor zsiadł z konia, którego oddał jednemu ze swoich ludzi aby go napoił, po czym kazał przygotowywać ucztę na dzisiejszy wieczór. Część Sasów wyruszyła na polowanie, pozostali rozpoczęli fortyfikowanie osady. Zamierzali zostać tu przez kilka dni i kontrolować okolicę. Woda była pełna ryb, a okoliczne lasy obfite w dziki i jelenie, mogli więc spokojnie przeczekać czas do nadejścia posiłków, po które już posłano. Celem strategicznym była owa kupiecka osada, nazywana Abona. Zajęcie jej nie było takie proste ze względu na istniejący nieopodal potężny zamek Llewelyn, gdzie wraz z całą siłą południowo-wschodniej części wyspy stacjonował król Bendrik.

Sasi ucztowali całą noc, wznosząc bukłaki z winem na cześć boga Wodana i Godryka Gryffindora. Wódz siedział w rogu stołu wraz z wojownikiem Eldrikiem, który wraz z grupą zwiadowców miał obserwować poczynania Bendrika w Llewelynie.

- Obawiam się, panie, że nie dysponujemy środkami, które pozwoliłyby nam zająć zamek - żalił się Eldrik. Gryffindor roześmiał się.
- Chyba zapominasz, że bogowie obdarzyli mój ród swoją mocą. Ta ziemia została nam nadana przez Wodana i on sprzyja nam, nie im.

***


W ciągu kilku najbliższych miesięcy Felder podróżował razem z saską armią Gorfryddyda, pomagając mu i ucząc się od niego sztuki magicznej. Pewnego upalnego sierpniowego dnia, który Sasi spędzili w swoim obozie, ślepy czarodziej wezwał Feldera do swojego namiotu.

- Jesteś już całkiem dobry, Felderze... - powiedział do niego Gorfryddyd, kiedy ten mieszał w kociołku eliksir wzmacniający. Właśnie uświadomił sobie, że oto uwarzył swój pierwszy eliksir samodzielnie.
- Miło mi, że tak uważasz, mistrzu - odpowiedział spokojny, acz dumny z siebie Felder.
- Już niedługo skończysz jedenaście lat, a to będzie oznaczało, że staniesz się pełnoprawnym czarodziejem. Stanie się to podczas najbliższej nocy Hille.

Wiadomość ta niezwykle uradowała Feldera, który podskoczył, czym potrącił kocioł z eliksirem, wylewając go nieco na trawę, a ta natychmiast zaczęła w nienaturalny sposób stawać się grubsza, aż w końcu pękła. Fakt, że stanie się pełnoprawnym czarodziejem oznaczał, że będzie mógł mieć swój własny kostur i dostanie możliwość, przynajmniej częściowo, świadomego używania magii, bowiem nadal był kontrolowany i musiał się szkolić do kiedy nie skończy szesnastu lat. Noc Hille była nocą przesilenia zimowego, podczas której Sasi składali ofiary bogini piekieł noszącej to właśnie imię.

Nieposiadający się z radości Felder wyszedł z namiotu Gorfryddyda zapominając o bożym świecie. Już niedługo dostanie swój własny kostur! Położył się na wilczych skórach, na których zwykle sypiał, i rozmarzył się. Już planował jakich zaklęć użyje jako pierwszych. Może sprawi, że Gorfryddyd zacznie podskakiwać na jednej nodze? Albo stado świń zacznie śpiewać kołysanki? Roześmiał się w duchu, wyobrażając sobie gromadkę świń ustawionych w rzędzie i śpiewających polifonicznie kołysanki, bujając się przy tym w jedną i drugą stronę.

Kiedy tak marzył, do jego uszu doszedł hałas, coś na kształt bitewnego zgiełku. Szybko zerwał się na nogi i wyjrzał z namiotu. Wszędzie dookoła latały strzały wystrzeliwane jedna po drugiej, Sasi miotali się w kółko chwytając za broń i ruszając w kierunku stojących w odległości mniej więcej 300 metrów od ich obozu wrogów. Był to oddział Brytów, który nagle zaatakował ich obóz, zaskakując niczego nie spodziewających się saskich wojów. Felder szybko pobiegł po Gorfryddyda i powiedział mu co się stało.

- Brytowie nas zaatakowali! - krzyknął chłopiec wbiegając do namiotu maga. Ten szybko wstał z pnia, na którym siedział.
- Ilu ich jest? - zapytał - Czy mają przywódcę?
- Nie wiem, ostrzelali nas...
- Prowadź...

I Felder wyprowadził starego czarodzieja z namiotu. Opowiedział mu dokładnie to, co widział - część obozu została spalona rozżarzonymi strzałami, Sasi walczyli z Brytami nieopodal, tworząc mur tarcz. Jest to specjalna formacja, polegającą na tym, że wojownicy ustawiają się w kilku rzędach po dziesięciu, pierwszy rząd zaś trzyma przed sobą tarcze i jako pierwszy rusza do ataku, a jeśli ktoś zginie, to wtedy na jego miejsce wskakuje ten, który do tej pory stał za nim.

- Podaj mi kostur, Felderze! - rozkazał stary mag.

Felder przyniósł kij zakończony głową lwa, a Gorfryddyd wzniósł go do góry i wymamrotał jakieś dziwne słowa. W Sasów wstąpił nowy duch, który porwał ich do walki. Ich miecze i topory zaczęły robić miazgę z gorzej uzbrojonych i nieco zmęczonych już walką Brytów. Ale nagle stało się coś niespodziewanego. Sascy wojowie, którzy przecież wyraźnie wygrywali, nagle zaczęli uciekać w popłochu. Pędzili w kierunku obozu, ale nie wszystkim udawało się do niego dotrzeć. Niektórzy ot tak upadali na ziemię i ginęli. Felder myślał, że się tratują, ale było to niemożliwe, ponieważ kilku z nich biegło w pewnej odległości od reszty, ale mimo to się przewracali. Dopiero po chwili Felder zauważył prawdziwą przyczynę paniki wśród Sasów.

Wokół obozu, wśród uciekających saskich wojów, pełzały węże. Tysiące węży. Oplatały one swoje obślizgłe cielska wokół nóg wojowników i przewracały ich na ziemię, następnie ich kąsając. Ale nie były to zwykłe węże... Było w nich coś anormalnego. Atakowały one tylko Sasów, kompletnie nie reagując na obecność Brytów, którzy zanosili się śmiechem i drwili z najeźdźców. Felder, po przeżyciu pierwszej fali szoku, opowiedział wszystko Gorfryddydowi. Stary mag wściekł się. Jeszcze raz uniósł swój kostur, a na niebie pojawiły się świecące jak zachodzące słońce chmury. Zaczął z nich padać deszcz, którego krople uśmiercały węże. Było jednak już za późno. Większość saskiej armii zginęła, a Brytowie w szale ruszyli do ataku na obóz. Z lasu za nimi wyłoniły się dwa brązowe konie. Na jednym z nich siedział Bendrik, pan na zamku Llewelyn, który krzyczał z mieczem uniesionym do góry, zagrzewając swoich ludzi do walki. Na drugim koniu siedział inny mężczyzna. Był bardzo wysoki, chudy i blady. Miał podłużną twarz zakończoną czarną, kozią bródką, a na głowie połyskiwała mu łysina. Ubrany był w długą, kruczoczarną szatę, a na szyi wisiał mu prawdziwy wąż.

Gorfryddyd usiłował ochronić obóz magiczną barierą ognia, ale ów mężczyzna w czarnej szacie, widząc co się dzieje, uniósł swoją rękę, a wystrzeliła z niej żółta strzała, która ugodziła w kostur Gorfryddyda i wytrąciła mu go z reki. Felder próbował jeszcze uratować sytuację, podniósł kostur z ziemi i chciał oddać go czarodziejowi, ale było już za późno. Strzała ugodziła go w ramię. Chwilę później poczuł, że kręci mu się w głowie i szumi w uszach. Świat zamigotał mu przed oczami, a potem wszystko zniknęło.

Chwilę później (a przynajmniej tak mu się zdawało) znalazł się w jakiejś szopie. Leżał na stogu siana, nogi zaś miał skute, więc nie mógł się podnieść. Obok niego siedział oparty o ścianę, półprzytomny Gorfryddyd, któremu krew ciekła po twarzy. Stał nad nimi Bendrik, uśmiechając się złowieszczo.

- Witajcie, jaśnie panowie czarodzieje! - powiedział do nich, kłaniając się drwiąco. Felder dopiero chwilę później dostrzegł owego mężczyznę w czarnej szacie z wężem na szyi, który szedł w ich kierunku od strony drzwi.
- Dotrzymałem swojej części umowy, Bendriku. Schwytaliśmy czarodziejów. Całą trójkę. Teraz ty dotrzymaj swojej części umowy - powiedział druid nieco syczącym głosem, przywodzącym na myśl węża. Felder zastanawiał się, dlaczego mówił o trzech czarodziejach, skoro była ich tylko dwójka, ale chwilę później dostał odpowiedź na swoje pytanie. Brytowie wprowadzili do szopy potężnego młodzieńca z długim, złocistym warkoczem.
- Ojcze? - powiedział na widok Gorfryddyda.
- Godryk! Synu... - wyszeptał Gorfryddyd, bo na nic więcej nie był w stanie się zdobyć...

- Oczywiście, Slytherinie! Możesz wziąć sobie tego małego, nie jest nam do niczego potrzebny. Pozostałych dwóch każę złożyć w ofierze! - powiedział Bendrik do mrocznego druida, po czym wyszedł z szopy. Slytherin zwrócił mrożące krew w żyłach spojrzenie w kierunku Feldera, któremu włosy zaczęły jeżyć się ze strachu.
- Pójdziesz ze mną, chłopcze...



*Hibernią Rzymianie nazywali Irlandię.
Komentarze
avatar
Prefix użytkownikaBad wolf  dnia 29.07.2017 12:41
u boku zaś zwisał miecz. Nie było to jednak zwykłe ostrze. Był on zrobiony przez gobliny - tajemnicze stworzenia, podobne do ludzi, chodź dużo niższe i o wiele bardziej zręczne, obdarzone mocą o jakiej ludzie mogliby tylko pomarzyć. Stal ta nigdy nie rdzawiła ani nie dało się jej zniszczyć, miecz z niej zrobiony mógł niszczyć wszystko, co nasunęło się pod jego ostrze. Na nim wygrawerowane było imię jego właściciela - Godryk Gryffindor.


Tak strasznie żałuję, że poprzedni fragment przepadł. Było czuć w nim taką bajkowość... No po prostu nie było możliwości żeby ktoś go czytając się nie zakochał. Ten oczywiście też niczego sobie Śmiech

Może sprawi, że Gorfryddyd zacznie podskakiwać na jednej nodze? Albo stado świń zacznie śpiewać kołysanki? Roześmiał się w duchu, wyobrażając sobie gromadkę świń ustawionych w rzędzie i śpiewających polifonicznie kołysanki, bujając się przy tym w jedną i drugą stronę.


Nie wiem czy to przeoczyłam czy co, ale tutaj brzydkie powtórzenie się znalazło Przepraszam

Sasi miotali się w kółko chwytając za broń i ruszając w kierunku stojących w odległości mniej więcej 300 metrów od ich obozu wrogów. Był to oddział Brytów, który nagle zaatakował ich obóz


Chwilę później poczuł, że kręci mu się w głowie i szumi w uszach. Świat zamigotał mu przed oczami, a potem wszystko zniknęło.

Chwilę później (a przynajmniej tak mu się zdawało) znalazł się w jakiejś szopie.


Tutaj też było czuć to dwa razy użyte "chwilę później".

Kurcze, historia w końcu będzie się skupiała tak bardzo na Felderze, że aż nie mogę się doczekać. Musi sobie biedny poradzić sam, bez swojego mistrza, czy da radę? Czy uda mi się dojrzeć w ciągu kilku dni? Czy zyska niedługo zaufanie Slytherina aby ten go szkolił, zamiast robić mu krzywdę i się nim wysługiwać? Mam nadzieję, że już niedługo dodasz nowy rozdział gdzie wyjaśnisz wszystko :D
avatar
Angelina Johnson  dnia 29.07.2017 13:05
Od kiedy jest rezerwacja komentarzy pod FF? Szok ;D

Rozdział bardzo ciekawy, aczkolwiek zaniedbany technicznie. Miałeś sporo powtórzeń. Zastanawiam się czy jedno z nich było celowe, chociaż nawet jeśli takie miało być, to nie wyszło. Chodzi mi o to zdanie:

Ludność, tradycyjnie, wyrżnięto w pień, ostał się tylko jeden, którego Sasi tradycyjnie wysłali okaleczonego jako przestrogę dla wszystkich.


Przecinki bywały w naprawdę dziwnych miejscach, ale to sporadycznie, więc do wybaczenia ;D Natomiast masz problem z pisaniem tasiemcowych zdań. Najdłuższe było tutaj, ale je podzieliłam na dwa:

Opowiedział mu dokładnie to, co widział - część obozu została spalona rozżarzonymi strzałami, Sasi walczyli z Brytami nieopodal, tworząc mur tarcz. Jest to specjalna formacja, polegającą na tym, że wojownicy ustawiają się w kilku rzędach po dziesięciu, pierwszy rząd zaś trzyma przed sobą tarcze i jako pierwszy rusza do ataku, a jeśli ktoś zginie, to wtedy na jego miejsce wskakuje ten, który do tej pory stał za nim.


To było jedno zdanie ;O
Musisz pilnować takich rzeczy. Z Twoim dorobkiem Fan Fiction to już niedopuszczalne ;>

Natomiast sama akcja bardzo mi się podoba. A jak przeczytałam o Gryffindorze i Slytherinie, to po prostu ŁAŁ! Uwielbiam czytać o dziejach Założycieli Hogwartu! Jestem bardzo ciekawa kim ma być ten Felder w takim razie. Było co prawda coś, co nie pasowało mi logicznie do tej historii, ale już zapomniałam o tym, więc nieważne ;D Bardzo podoba mi się też wspominanie o tych bóstwach germańskich. Na początku myślałam, że je sobie wymyśliłeś, bo serio pierwszy raz spotykam się z Wodanem. Jednak coś mnie tknęło i sprawdziłam to dzisiaj w google - i nie wymyśliłeś tego. Dobrze jest się czegoś nowego nauczyć ;D
avatar
Prefix użytkownikaKlaudia Lind  dnia 31.07.2017 13:05
Jak dla mnie opisywanie scen bitewnych i całej tej wojennej otoczki jest dosyć trudnym wyzwaniem, ale tobie się to udaje:) Akcja jest płynna i ładnie opisana, dzięki czemu można sobie wszystko elegancko wyobrazić. Ale już to pisałam przy okazji poprzedniego rozdziału.
Podoba mi się scena z wkroczeniem Slitherina, ciekawa jestem co będzie dalej z młodym Felderem;)
avatar
Prefix użytkownikaAneta02  dnia 17.03.2018 23:23
Naprawdę dobry rozdział :) Opis bitwy, gdzie przeważnie ciężko jest opisać ten cały zamęt i rozgardiasz, Tobie wyszedł idealnie :D Można było sobie wszystko dokładnie wyobrazić.
Co do Feldera...Mówiłam, że ma w sobie coś ze Slytherina, a teraz sam Salazar go przyjął do siebie...Może być naprawdę ciekawe :)
Hibernia wywołała na mojej twarzy uśmiech. Nie dlatego, że Rzymianie nazywali ją Irlandię, ale dlatego, że Halt O'Carrick pochodził z królewskiego rodu hibernijskiego. Gorąco polecam Ci ,,Zwiadowców" Johna Flanagana! (po raz kolejny jezyk)
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Wybitny! Wybitny! 100% [2 głosy]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 0% [0 głosów]
Zadowalający Zadowalający 0% [0 głosów]
Nędzny Nędzny 0% [0 głosów]
Okropny Okropny 0% [0 głosów]
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Mugol
20.05.2018 20:19
Jest ktoś?

Pogromca chochlików
20.05.2018 19:15
a ja porozwalać kilka ludzików w GTA

Dyrektor Hogwartu
20.05.2018 19:14
patologia sama się nie ogarnie xD

Mugol
20.05.2018 19:14
gordian119, Taaak simsy ^^

Dyrektor Hogwartu
20.05.2018 19:13
dooobra, idę sobie pograć w simsy xD

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 40623 punktów.

2) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 40094 punktów.

3) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 32789 punktów.

4) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 32366 punktów.

5) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

6) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 30513 punktów.

7) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

8) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 28966 punktów.

9) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 28316 punktów.

10) Limonka

Avatar

Posiada 28147 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2018 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.16