
Rupert Grint, czyli filmowy Ron Weasley w ostatnim czasie udzielił wywiadu dla magazynu
Parade, w którym poruszył nieśmiertelny temat czasu poświęconego na planie Harry'ego Pottera, co ostatecznie zebrało się do dekady.
Rupert wspomniał o kilku ostatnich walkach z udziałem jego znienawidzonych pająków w ostatniej części.
Nowe zdjęcie Ruperta możecie zobaczyć
tutaj, natomiast część wywiadu poniżej:
Jak wyglądały ostatnie dni na planie?
Harry Potter był ogromną częścią mojego życia. W sumie to było moje życie. Nie mogę sobie przypomnieć nic, zanim zacząłem grę na planie. I ten cały czas, wszystkie przeżycia, skończyły się tak po prostu jednego dnia. Miałem poczucie pustki i smutku. Pamiętam też, jak pakowałem się i zabierałem wszystkie rzeczy z mojego pokoju, w tym także zabawki, które miałem w wieku 10 lat. To było dziwne.
Jak się czujesz, myśląc o przyszłości?
Jest w porządku. Miałem dobre czasu, ale zamierzam ruszyć dalej.
Podobał ci się pomysł podzielenia ostatniego filmu na dwie części?
Sądzę, że była to trafna idea i tym sposobem mamy dwa różne filmy. Druga część jest pełna akcji i to jest świetne. Ale była na nas mała presja, aby zakończyć sagę z dużym rozgłosem.
Atakują Hogwart. Jak to było patrzeć na niszczenie planu filmowego?
Było to dość dziwne, bo to miejsce było dla nas drugim domem. Ale jedno się zgadza - kończy się film, a więc i plan filmowy został zniszczony. W pierwszym momencie byłem przerażony widokiem Wielkiej Sali jako jedna wielka ruina.
Jeśli J.K. Rowling napisałaby kolejną książkę, czy byłbyś w stanie się w to zaangażować?
Na ten moment nie jestem pewien. Byłem fanem jej książek przez te wszystkie lata i przez to połączyłem się z Ronem w jedną postać. Ale co do nowej książki - nie wiem. Chciałbym zagrać starszego rudzielca, ale na razie jedyne, co nam pozostaje, to czekanie.