Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Gra Trivial Pursuit ...

Kategoria: Recenzje
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Krótka recenzja gry Trivial Pursuit: Harry Potter
>> Czytaj Więcej

Fanowski film o sios...

Kategoria: Inne
Autor: Prefix użytkownikaavlee

Artykuł jest tłumaczeniem materiałów ze strony TheLeakyCauldron.org - link na końcu artykułu.
>> Czytaj Więcej

Gra Match Harry Pott...

Kategoria: Recenzje
Autor: Smierciojadek

Gra Match Harry Potter - krótka recenzja
>> Czytaj Więcej

20 słodyczy z potter...

Kategoria: Świat magii
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Ranking słodyczy, które pojawiły się w serii.
>> Czytaj Więcej

Te rzeczy mogły Ci u...

Kategoria: Teorie, przemyślenia...
Autor: Prefix użytkownikaavlee

Szczegóły występujące w serii, które mogły sugerować, co się będzie działo w następnych częściach...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: PaulaSmith

Numer Fantastyczne zwierzęta stworzyli: CoSieDzieje, Mikasa, losiek13, Sam Quest, Katherine_Pierc...
>> Czytaj Więcej

10 ukrytych odniesie...

Kategoria: Inne
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Artykuł jest tłumaczeniem tekstu znajdującego się na stronie Mugglenet.com.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Ten świat jest...

Tytuł: Ten świat jest...
Seria: Dziewczyna z porcelany
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikaAlette

Nie patrz wstecz, nie myśl o przeszłości. Ona nie ma znaczenia. Ona nie istnieje. Przyszłość, tyl...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Nad rzeką dla ś...

Tytuł: Nad rzeką dla świata
Seria: Dla większego dobra
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaMikasa

Jak mógł wyglądać typowy dzień dwumiesięcznej przyjaźni Dumbledore'a i Grindelwalda?
>> Czytaj Więcej

[NZ]Przynęta

Tytuł: Przynęta
Seria: Potter musi umrzeć
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikaBluecube

Potter musi umrzeć - rozdział 3
>> Czytaj Więcej

[NZ]3. Zupa grochowa

Tytuł: 3. Zupa grochowa
Seria: Rozkwit odwagi (Courage Rising)
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Błędny Rycerz podwozi Harry'ego do Dziurawego Kotła. Niespodziewanie chłopiec wpada na miejscu w ...
>> Czytaj Więcej

Pieczony nietoperz

Tytuł: Pieczony nietoperz
Gatunek: Humor
Autor: Prefix użytkownikaAventia

Specjalnie stworzone dla avlee i wraz z jej pomocą. W rolach głównych: Angie Aventia Severus ...
>> Czytaj Więcej

Zazdroszczę

Tytuł: Zazdroszczę
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaTheWarsaw1920

Biały, jak śnieg na dachu Hogwartu.
>> Czytaj Więcej

Niesprawiedliwość

Tytuł: Niesprawiedliwość
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownikaAventia

Czy próbowałeś kiedyś wejść w jego głowę? Zastanawiałeś się, z czym możesz się zderzyć? Z chaosem...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 44
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 2 osoby
Potter_4Real (Mugol)
Prefix użytkownikaOnly Dream (Wybitny uzdrowiciel)
Łącznie na portalu jest
43,942 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 246
Było: 13.10.2019 16:03:25
Napisanych artykułów: 1,054
Dodanych newsów: 9,956
Zdjęć w galerii: 21,142
Tematów na forum: 3,630
Postów na forum: 310,408
Komentarzy do materiałów: 218,513
Rozdanych pochwał: 3,189
Wlepionych ostrzeżeń: 4,144
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  HUFFLEPUFF!

Gryffindor
Punktów: 83
uczniów: 3234
Hufflepuff
Punktów: 143
uczniów: 3154
Ravenclaw
Punktów: 19
uczniów: 3923
Slytherin
Punktów: 50
uczniów: 3230

Ankieta
Wyobraź sobie, że musisz zapewnić swoim kolegom atrakcje na Noc Duchów. Co wymyślisz?

Zorganizuję kurs dziergania czapek dla skrzatów domowych. Na cześć Zgredka!
3% [2 głosy]

Zaproszę Fatalne Jędze, w Wielkiej Sali przydałoby się jakieś pogo!
24% [14 głosy]

Rozegram międzydomowy charytatywny mecz Quidditcha, a zebrane pieniądze przeznaczę na organizację urodzin Prawie-Bezgłowego Nicka
14% [8 głosów]

Powołam do życia Klub Pojedynków i zaklęciem zmuszę Malfoya, żeby jadł ślimaki
12% [7 głosów]

O północy wymkniemy się do Zakazanego Lasu i będziemy strzelać z procy w centaury. Przetrwają najsilniejsi!
9% [5 głosów]

Po co cokolwiek robić, skoro można się po prostu najeść podczas Wielkiej Uczty?
38% [22 głosy]

Ogółem głosów: 58
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 27.10.19

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
HufflepuffAngie Avlee ostatnio widziano 16.11.2019 o godzinie 00:04 w Pub pod Trzema Miotłami
SlytherinJakub Pojezierski ostatnio widziano 16.11.2019 o godzinie 00:02 w Pub pod Trzema Miotłami
HufflepuffElizabeth Cooper ostatnio widziano 15.11.2019 o godzinie 23:39 w Pub pod Trzema Miotłami
HufflepuffAngie Avlee ostatnio widziano 15.11.2019 o godzinie 23:13 w Pub pod Trzema Miotłami
GryffindorJaga Pojezierska ostatnio widziano 15.11.2019 o godzinie 23:05 w Ulica Dolna
GryffindorJeff Craven ostatnio widziano 15.11.2019 o godzinie 22:31 w Ulica Dolna
Szczęśliwe zakończenie
Podstawowe informacje:
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest
Gatunek: Miniaturka
Ograniczenie wiekowe: +7
Przeczytano 1049 razy.
Z dedykacją dla genialnej Wileny Romus, dzięki której zaczęłam myśleć o szczęśliwym zakończeniu.
Bohaterowie: własna postać.

Czasem słyszę, że co Nas nie zabije to nas wzmocni. Gówno prawda. To jeden z tych truizmów, którymi karmią Nas od urodzenia, byśmy czuli się lepiej, byśmy budowali nowe i lepsze życie, na wraku starego. Znam tuziny ludzi takich jak ja. Nikogo nie wzmocniło cierpienie, otarcie się o śmierć i niewyobrażalne dla postronnych rozdarcie duszy. To nie wzmacnia, to tylko dobija coraz bardziej i bardziej.
Jest taki klub, klub osób, które przeżyły. Bycie w takim klubie nie jest niczym fajnym, a najgorsze jest to, że nikt postronny Nas nie zrozumie. Cały czas Nas karmią głupstwami, że czas leczy rany, że będzie lepiej. Gówno prawda. Nie będzie lepiej, każdej nocy budzę się zlana potem, bo znowu ich widzę, ludzi których kochałam i tych których zabiłam, widzę ich rodziny płaczące na pogrzebach. Byłam na pochówku każdej mojej ofiary. Tak, jestem masochistką, porypaną i lubiącą się dołować świruską.
Jeśli to czytacie, powiodło mi się. Ja, Amelia Wilson umarłam, a wy możecie iść na ostatni pogrzeb z moim udziałem. Byłam córką, wnuczką, siostrą, przyjaciółką i dziewczyną, teraz gdy wszyscy mnie opuścili, jestem nikim. Nie będę się na nowo definiowała, lepiej odejść. Przyszedł mój czas, na każdego przyjdzie. Nie mam ostatnich życzeń poza jednym.
Pozwólcie mi odejść.

Amelia Wilson



***


Deszcz padał nieprzerwanie od kilku dni, to nie było nic nowego dla Thomasa Alfiego. Urodził się i wychował w Brighton, i to tutaj obecnie mieszkał oraz pracował. Jedyna rzecza, której brakowało mu w jego rodzinnym mieście, to odrobinę więcej magii.
Odwrócił się od okna i spojrzał na swoją pacjentkę.
- Gdy byłaś w szkole, miałaś sporo znajomych, prawda? – zaczął przyglądając się wnikliwie młodej kobiecie, która obserwowała swoje paznokcie.
Była dla niego zagadką, dopiero na trzeciej sesji terapeutycznej zaczęła z nim rozmawiać, teraz będąc na szóstej znowu zamilkła.
Minuty ciągnęły się w nieskończoność, a Tom nie wiedział co ma ze sobą zrobić. Ostatecznie usiadł naprzeciwko niej w wygodnym fotelu i oparł dłonie o oparcie.
- Tak – usłyszał jej szept i pochylił się w stronę dziewczyny, która przygryzała wargę. Po chwili zaczęła mówić dalej. – Miałam bardzo dużo znajomych, ale przyjaciółkę tylko jedną. Wychowywałyśmy się razem, byłyśmy w jednym domu i w tym samym pokoju, z Aną… z nią wszystko było łatwiejsze. A potem odeszła. – Zapowietrzyła się na chwilę a w jej oczach pojawiły się łzy, przetarła oczy dłonią i spojrzała na Toma. – Byłyśmy cholernie szczęśliwymi nastolatkami, a ona sobie umarła... - przerwała i schowała twarz w dłoniach.
- Byłaś przy tym? – zapytał, przesuwając w jej stronę szklankę z wodą.
- Zawsze była tak cholernie bohaterska, kiedyś stanęła w obronie jakiegoś Ślizgona z pierwszego roku, bo dwóch starszych Gryfonów się z niego naśmiewało. Nie umiała patrzeć na krzywdę innych. – Wzięła do ręki szklankę i upiła łyk, zapatrzyła się w tafle wody i po chwili wróciła do urwanego wątku. – Nie chciałam zostawać w szkole, gdy McGonagall dała nam wybór, ale ona się uparła. Powiedziała, że mogę sobie iść... - Odstawiła szklankę ze stukotem i wstała. – Nie będę o tym gadała.
- Amelio, przed nami jeszcze sporo pracy, ale czasu też mamy sporo.
- Nie możesz mi podpisać tego świstka i dać spokój? – Oddychała ciężko, a jej pierś falowała.
- Wiesz, że nie jesteś gotowa.
- Dobrze. – Zrezygnowana usiadła na kanapę i ponownie wzięła do ręki szklankę, obracając ją powoli. - Zostałyśmy, nie wiem kiedy zaczęła się walka. W jednej chwili stała obok mnie i walczyła. Widziałam tego Śmierciożercę, posłał Avadę w stronę Matta. - Wzięła głęboki oddech i wypiła resztę napoju. Tom zaklęciem napełnił jej szklankę wodą z karafki. – Muszę o tym mówić?
Kiwnął głową, Amelia otarła łzy i wróciła do swojej historii. Miała wrażenie, że znowu tam jest. W murach szkoły, która miała ją chronić. Wyglądała tak bardzo bezbronnie, że musiał pokonać silną chęć przytulenia jej.
- Ana nie byłaby sobą, gdyby nic nie zrobiła. Zasłoniła go swoim ciałem. Wiesz co jest najgorsze? Cholernie niesprawiedliwe? – Spojrzała na niego wyczekująco.
- Nie wiem.
- On umarł chwilę po niej. – Mówiła o tym tak wiele razy, że pomimo łez jej głos nie wyrażał za wiele emocji. Uderzyło go w jej postawie zmęczenie bijące z całej jej postawy. – Poświęciła się dla jakiegoś Puchona. Zostawiła mnie samą, bez skrupułów mnie zostawiła, a wiedziała jak się będę czuła. Najpierw Adam, potem ona…
- Adam? Czy to był twój chłopak? – Tom bardzo dobrze znał odpowiedź, ale chciał wydobyć ją z Amelii.
- Nie będziemy o nim rozmawiali, on umarł rok wcześniej, dał się zabić w wakacje... Zawsze powtarzał, że jest nieśmiertelny... – Zauważył dziwną zmianę w jej zachowaniu, już nie była zmęczona, a raczej zdeterminowana i zaniepokoiła go ta zmiana nastroju.
- Wiesz ile osób po tym zabiłam? – zapytała, a w jej oczach pojawił się dziwny błysk.
- Ile? – Ponownie znał odpowiedź, ale wiedział, że chce to powiedzieć.
- Cztery. W tym TEGO Śmierciożercę, zafundowałam mu szczęśliwe zakończenie.
Tom spojrzał zdezorientowany na swoją pacjentkę i po raz pierwszy pomyślał, że ta dwudziestoletnia dziewczyna jest w jakiś sposób ponad jego siły.

***


- Wypiszesz mi nareszcie ten cholerny papierek?
- Nie będziesz za mną tęskniła? – Tom nigdy tak nie żartował z pacjentami, ale Amelia była tak długofalowym projektem, że po ponad roku terapii pozwalał sobie na podroczenie się z nią.
- Nie, nie tęsknię za ludźmi, którzy żyją. – Po jej twarzy przemknął cień, lecz szybko się uśmiechnęła by to zamaskować.
- Dobrze, oficjalnie jesteś wolna – powiedział tłumiąc w sobie niepokój i podpisując formularz zaświadczający, że Amelia Wilson po półtora roku terapii jest zdrowa i zrównoważona psychicznie na tyle, by nie musieć stawiać się w każdy piątek w Mungu na kontroli.
- Odwiedzę cię czasem.
- Mam nadzieję, czekam na twoje szczęśliwe zakończenie.
- Tom – powiedziała, powoli patrząc na niego zdezorientowana. – Miało być po terapii.
- I jest, dlatego będę czekał aż przyjdziesz i opowiesz mi o...
- Nie ma czegoś takiego jak szczęśliwe zakończenie – przerwała mu, siadając na oparciu kanapy. – Zawsze jest coś po, może ci się wydawać, że książka się skończyła, ale tam jest drugie dno.
- A Harry Potter? Pokonał Voldemorta, uratował nas przed Śmierciożercami, dał nam wolność. – Tom czekał na reakcje ze strony Amelii, lecz ona milczała przez długi czas.
- One nie istnieją, doktorze Alfie. A Harry Potter? Sami te wolność wywalczyliśmy, Potter jest ikoną, ale gdy na niego patrzę, widzę tylko tęsknotę za tymi, którzy się za te nasze szczęśliwe zakończenie poświęcili. – Amelia kiwnęła głową na pożegnanie i wyszła z gabinetu.
Tom spojrzał w miejsce, w którym jeszcze przed chwilą stała dziewczyna i oparł się wygodnie na fotelu. Czuł, że tę bitwę przegrał, że cała ta terapia, dwieście osiemnaście godzin, które spędziła w jego gabinecie, nie wiele zmieniły. Miał nadzieję, że wystarczająco, by umiała znaleźć cel w życiu, by uwierzyć, że i ją czeka szczęśliwe zakończenie.
Przetarł zmęczone oczy i wstał, podszedł do drzwi i otworzył je szeroko.
- Proszę wejść – powiedział, a już po chwili do jego gabinetu wszedł kolejny pacjent.
- Witaj Dean, usiądź.


***


- Poznałam kogoś.
- Zakochałaś się?
- Jeszcze nie, ale są na to widoki.
- Będzie szczęśliwe zakończenie?
- One nie istnieją, Tom.

***


Tom od dwóch lat był w szczęśliwym małżeństwie ze swoją szkolną miłością. Wiedział, że dając Penny sto procent siebie, dostanie jeszcze więcej w zamian. Teraz jedyne czego potrzebował, to przytulić się do żony i przez kilka minut móc nie myśleć. Oderwać się od rzeczywistości.
Powitała go jak zawsze, ciepłym uśmiechem i pytaniem jak mu minął dzień. Usiadł naprzeciwko niej w ich przestronnej kuchni, która zawsze była królestwem Pen i oparł głowę na dłoniach.
- Widziałem się z Amelią – powiedział zrezygnowanym tonem. Nic nie wykańczało go tak bardzo jak te spotkania, ale wiedział, że gdyby nie powiedział o tym żonie, byłaby na niego zła. Bynajmniej nie chodziło o zazdrość, a o dziwną czułość, którą przejawiała wobec jego byłej pacjentki.
- Co u niej? Układa się im ze Stewartem? – zapytała jak zawsze zainteresowana losem tej pary.
- Oświadczył się jej, mamy zaproszenie na ślub, ale Penny, coś mi nie pasuje w tym wszystkim. – Tom postanowił podzielić się z żoną swoimi obawami. – Ona nie jest szczęśliwa, jest jakby obok tego wszystkiego.
- Tom, powiedz mi, ile lat temu skończyła u ciebie terapie? – Bardzo dobrze znał ten ton. Słyszał go zawsze, gdy chciała mu dać do zrozumienia, że żyje pracą.
- Wiem, co chcesz powiedzieć, trzy lata temu, ale to nie zmienia faktu, że się o nią martwię. Czuję się odpowiedzialny. – Wiedział, że Penny nie zrozumie jego uczuć. Nie znała Amelii tak dobrze jak on, nie widziała w niej tej bezbronnej istoty, która czeka na kolejny cios.
- To jej życie, daj jej nim żyć, a zobaczysz, wszystko się ułoży.
Tom podszedł do żony i objął ją w pasie całując w czoło.
- Obyś miała rację kochanie.

***


- Jestem poprana. – Amelia wypiła kolejny kieliszek tequili i spojrzała zrezygnowana na Toma. – Na moim wieczorze panieński jestem ja i mój psychoterapeuta.
- Ostro siebie oceniasz – próbował ją pocieszyć, ale sam przyznawał jej trochę racji
- Ostro to powinno być – mruknęła, pijąc kolejną kolejkę. – Moja matka zmarła przed wojną, ojca nie znałam, jestem jedynaczką, która straciła przyjaciółkę i niektórych znajomych. Reszta się odsunęła ode mnie gdy mi odbiło. – Tym razem sięgnęła po szklankę z sokiem i upiła trochę. – Zostałeś mi tylko ty i twoja ciężarna żona. No i Stu, ale go nie zaproszę na wieczór panieński. Jestem żałosna – mówiła powoli, Tom doskonale znał tę reakcje na pierwsze symptomy upojenia alkoholowego. Jeszcze względnie panowała nad tym co mówi, zwolniła, by wszystko rozumiał.
- Amelio, nie jesteś żałosna. Poznałaś kogoś wyjątkowego i za tydzień wychodzisz za mąż. Doczekałaś się swojego szczęśliwego zakończenia.
- Pieprze je Tom. Szczęśliwe zakończenia, są zawsze okupione cholernym cierpieniem. Jakby głupi ślub miał mnie zmienić. Jakby przeszłość zniknęła. Bo ktoś napisał KONIEC i nie ma ciągu dalszego. – Nakręcała się coraz bardziej, a on bał się jej przerwać. – Jest Tom, jest i nic się nie zmienia. Od śmierci Adama, Any, mojej matki, tamtego Puchona Matta, mojej sąsiadki Emmy i tych wszystkich innych cholernych bohaterów. Ja nie zapomniałam, nikt nie zapomniał, a wszyscy zachowują się, jakby było dobrze. Byłam na zbyt wielu pogrzebach bliskich mi osób.
- Amelia, każdy kogoś stracił, ale my musimy żyć dalej. Wojna się skończyła, jesteśmy wolni. Zrozum, że to jest coś, z czego warto się cieszyć.
- Nie Tom, cena jest za wysoka.

***

- Musisz tu przyjechać.
- Teraz? Jest druga w nocy.
- Przyjedź.

***


Tom stał w sypialni Amelii i wpatrywał się w zapisany pergamin od dobrych piętnastu minut. Czuł, że przegrał, przegrał wszystkie bitwy i całą wojnę. Najważniejszą wojnę jej życia.
Nie chciał się odwracać i patrzeć na łóżko, które nadal było takie, jakim je zastał, z jednym wyjątkiem. Jej już tu nie było.
Po raz kolejny przebiegał wzrokiem po pergaminie zastanawiając się, gdzie popełnił błąd, był przecież takim przyjacielem, jakim potrafił.
Spojrzał na post scriptum i odłożył list na pobliski fotel. Wyszedł z pokoju i skierował się do salonu, z którego dobiegały głosy.
- Wróciłem trochę wcześniej niż planowałem. – Usłyszał głos Stewarta i zatrzymał się by po raz kolejny go wysłuchać. – Było tak cicho w całym domu. Myślałem, że śpi, wyglądała jakby spała, pooglądałem telewizję...
- Telewizję? – przerwał mu Auror, który go przesłuchiwał.
- Takie mugolskie ustrojstwo – powiedział Tom wtrącając się do rozmowy.
- Nie jestem przecież czarodziejem. – Stu odszukał spojrzeniem Toma, dziękując mu za pomoc. – Więc obejrzałem powtórkę meczu i poszedłem się położyć. Wtedy znalazłem ten list. – Głos mu się załamał. – Była taka zimna...
Tom nie chciał tego dłużej słuchać. Wyszedł na świeże powietrze i usiadł na ławkę stojącą na ganku. Amelia mieszkała na bardzo zadbanym osiedlu domków jednorodzinnych. To miejsce tak bardzo do niej nie pasowało, że Tom niejednokrotnie zastanawiał się jak ona tam wytrzymywała. Spojrzał w niebo, było gwieździste jak rzadko kiedy.
- Wygrałaś Amelio, udowodniłaś mi, że miałaś racje. Zawsze czułem, że jesteś przegranym przypadkiem. – Wstał i odszedł powoli w stronę centrum. Marzył tylko o łóżku i ciepłych objęciach Penny.



P.S. Odnalazłam moje szczęśliwe zakończenie.


Komentarze
avatar
Angelina Johnson  dnia 26.04.2016 21:36
Na początku czeka Cię sowity opieprz, bo dawno tak niesprawdzonego i niechlujnego fan ficka nie dostałam. Nie trzeba było go nawet czytać, by zobaczyć czerwone szlaczki pod niektórymi słowami, więc chociaż na tyle przejrzeć go mogłaś ;> Gdyby nie to, że nie ogarnęłam go całego wzrokiem, a zaczęłam czytać i na bieżąco poprawiać (w połowie osiwiałam od tego), to z ręką na sercu oznajmiam Ci, że bym odrzuciła. Ale już szkoda mi było połowy mojej pracy. Liczę więc, że następnym razem chociaż przejrzysz kolejny fan fick przed wysłaniem, bo naprawdę, nie potrzeba było do tego nawet bety.

Co do samego opowiadania, hm. Pomysł jest naprawdę ciekawy, często poruszany w filmach, dramatach i tak dalej, a mimo wszystko zawsze chwyta za serce. Tylko że jest to też pomysł niebezpieczny, bo bardzo łatwo uderzyć tutaj w przesadę, przedramatyzować, słowem - przesadzić. Moja wrażliwość jest tak wielka jak u Rona Weasleya, więc może dlatego, ale wydaje mi się, że właśnie nieco przesadziłaś. Kompletnie nie kupuje tej Amelii. Jej stękania mnie irytowały, po prostu nie mogę uwierzyć, że tak łatwo można się poddać. Oczywiście rozumiem, że wojna wszystko zmienia, że są rany nie do zabliźnienia i wspomnienia, które już zawsze zostają w głowie, ale Amelia zachowuje się po prostu niedorzecznie. Złości się na przyjaciółkę, że zachowała się bohatersko, jest egoistyczna. Następnie "udaje, że żyje", by pod koniec zniszczyć mężczyźnie z którym bierze ślub życie. Robi mu dokładnie to samo, co w jej mniemaniu zrobiła Ana. Nienawidzę takich bohaterek.
A lekarz to pipka, przepraszam za określenie. Wiedział, że ona to beznadziejny przypadek, to była kwestia czasu. Nawet ja, a nie jestem wcale super domyślna, jako czytelnik wiedziałam jak to się skończy.

Zgadzam się co do jednego. Zakończenie jest szczęśliwe, nie będzie nam więcej psuć tlenu wiecznie nieszczęśliwa, skrzywdzona (jakby była jedyna taka!) Amelia. Brr.

Chociaż w sumie fajnie jest się powkurzać na wyimaginowaną bohaterkę Eyebrows
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 26.04.2016 22:03
Wydaje mi się, że to ten typ ff, który po prostu nie może się każdemu podobać. Nie przekazuje jakiejś uniwersalnej myśli, a bardziej taką zależną od człowieka... jeśli wiesz, o czym ja mówię. Osobiście nie podobała mi się postawa Amelii, uważam, że użalała się nad swoim losem, al to wcale nie świadczy na niekorzyść FF. Bo w gruncie rzeczy takie życie nie? Ludzie są głupi, egocentryczni i skupieni na sobie. Ona własnie taka mi się wydała. Zraniła ludzi w swoim otoczeniu, bo nie miała odwagi, by dalej żyć. A każdy powód do życia jest dobry. Czytałam właśnie nawet ostatnio opowiadanie (zresztą wysłałam ci link, więc to nawet nie jest tajne haha), gdzie było trochę o śmierci i dlaczego nie można się zabić. Może dlatego trochę mocniej przeżywam wszystko, co związane z tym tematem. Bo samobójstwa, jakkolwiek beznadziejne by nie były, są problemem realnym. Dla mnie w swojej miniaturce pokazałaś, że jeśli człowiek sam nie chce sobie pomóc, to nikt mu nie pomoże.

Podobało mi się to, co przeczytałam :D Oby tak dalej ; )
avatar
Prefix użytkownikaElizabeth_  dnia 27.04.2016 20:05
Jestem zdziwiona komentarzem Angeliny, gdyż osobiście betowałam tą piękną miniaturkę i nachodzi mnie myśl, że może Sam wysłała nie ten plik. Smuteczek. Co do samego pomysłu, ja widzę wielką traumę dziewczyny/kobiety, która nie potrafi sobie poradzić ze stratą bliskich ludzi i myślę, że pod tym względem jest to opisane dobrze, choć oczywiście tragicznie. Życie takich osób z pozoru wygląda normalnie, o czym świadczy chociażby tak wstawka o zakochaniu, ale nadchodzi taki dzień lub taka noc, że nie dają rady...
Amelia /*
avatar
Prefix użytkownikaSam Quest  dnia 21.02.2017 22:42
Pomyślałam, że w sumie to mogę się odnieść do Waszych komentarzy po takim czasie od premiery :D

Więc chciałam tylko napisać, że Amelia nie miała być postacią do lubienia, też jej nie lubię. :D Chciałam pokazać to o czym napisała Al, że ona po prostu nie chciała pomocy, poddała się zanim zaczęła walczyć. Pewna trauma ją przerosła, a ona nie miała odwagi by żyć. Przeczytałam sobie tę miniaturkę i z perspektywy miesięcy nic bym w niej nie zmieniła, właśnie taką miała być. Taką do której sama nie umiem się ustosunkować bo taka też w mojej głowie była Amelia.

Dzięki za przeczytanie i komentarze, jesteście kochane <3
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Niezwyciężony mag
16.11.2019 01:07
RazorBMW, oooo zobacze co to, ale najpierw Tokio Ghoul :D

Świetny czarodziej
16.11.2019 01:05
Klaudia Lind, pasuje też Fate ale to raczej odpowiednia kolejność oglądania, nie masz czasu na czytanie visual novelki.

nie, żebym ja miał xD

Świetny czarodziej
16.11.2019 01:04
Klaudia Lind, to nie wiem, Drifters jest spoko

(jak oglądałaś Hellsinga - ten sam autor a w Drifters...

Adolf Hitler... JEST TAM TYM DOBRYM LOL)

Niezwyciężony mag
16.11.2019 01:02
RazorBMW, pokręcone xD

Świetny czarodziej
16.11.2019 01:01
inna sprawa, że Mordred mówi do niej per "Father" x DDDDDDDd

Leonardo Da Vinci w serii Fate (bo o tej serii mowa jeśli chodzi o Saber) to też kobieta x D

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 58435 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 52416 punktów.

3) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 41857 punktów.

4) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 41263 punktów.

5) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 34531 punktów.

6) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 34164 punktów.

7) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 32504 punktów.

8) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

9) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30623 punktów.

10) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.85