Rekord osób online:
Najwiêcej userów: 1414
By³o: 24.05.2026 16:48:00
Wspó³praca z Tactic Games
>> Czytaj Wiêcej
Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej
Jak wygl±da³o ¿ycie Gauntów? Powsta³ film, który Wam to poka¿e.
>> Czytaj Wiêcej
W sierpniu HPnetowicze mieli okazjê spotkaæ siê w Krakowie. Jak by³o?
>> Czytaj Wiêcej
Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Wiêcej
Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej
Ka¿dy tatua¿ niesie ze sob± jak±¶ historiê. Jakie nios± te fanowskie, zwi±zane z m³odym ...
>> Czytaj Wiêcej
Nicram_93
Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ dec...
>> Czytaj Wiêcej
Nicram_93
Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ dec...
>> Czytaj Wiêcej
Nicram_93
Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej noc...
>> Czytaj Wiêcej
Cykl wierszy po¶wiêcony Remusowi. :)
>> Czytaj Wiêcej
Nicram_93
Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej noc...
>> Czytaj Wiêcej
Nicram_93
W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêc...
>> Czytaj Wiêcej
Nicram_93
W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêc...
>> Czytaj Wiêcej




[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w B³onia
Valerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
Valerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w B³onia
Valerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
Valerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piêtro
Valerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
Gdyby kto¶ mu kiedy¶ powiedzia³, ¿e jego najlepszy przyjaciel w wieku dwudziestu lat bêdzie wychowywa³ syna... czy tam córkê, nieistotne... nigdy by nie uwierzy³. Nie wynika³o to z samego zachowania Jamesa, po prostu on, Syriusz Black, nie by³ gotowy, ¿eby jego prawie brat zosta³ tat±. Brzmia³o to absurdalnie, ale czu³ siê tak, jakby sam zrobi³ komu¶ dziecko.
Chocia¿ nie... w tamtym momencie liczy³ siê tylko pora¿aj±cy ból g³owy, wywo³any nadmiern± ilo¶ci± alkoholu spo¿ytego minionego wieczoru wraz z Jamesem. W³a¶ciwie nie mia³ pojêcia, co w ogóle robi³... a z pewno¶ci± by³o to g³upie. Jakim cudem znalaz³ siê w kilka godzin wcze¶niej czystej i pachn±cej, a obecnie brudnej i ¶mierdz±cej po¶cieli w sypialni. Byæ mo¿e powinien zastanowiæ siê, gdzie znajduj± siê "zw³oki" jego najlepszego przyjaciela, ale wci±¿ miota³ siê miêdzy bolesn± jaw±, a wielobarwnym i wiruj±cym snem.
- Nie wierzê - us³ysza³ kobiecy g³os, który z ³atwo¶ci± zidentyfikowa³. By³o w nim trochê z³o¶ci, ale na szczê¶cie nie zabrak³o równie¿ rozbawienia, co w tamtym momencie ratowa³o jego skórê.
Otworzy³ oczy i zobaczy³ rozmazany obraz Lily w ciemnozielonym p³aszczu, który najwyra¼niej ba³a siê ¶ci±gn±æ. Podesz³a z niechêci± do okna, przeskakuj±c po drodze przez kupkê rozwiniêtego papieru toaletowego, którego istnienia nie potrafi³ zrozumieæ. Szybkim ruchem rozsunê³a zas³ony, a do pomieszczenia wdar³y siê promienie porannego s³oñca. Zmru¿y³ oczy, rozpoznaj±c u siebie objawy ¶wiat³owstrêtu, ale te¿ powoli wraca³ do rzeczywisto¶ci.
- Bez urazy, Syriuszu, ale moja sypialnia wygl±da, jakby wytarza³ siê w niej bezdomny kundel - powiedzia³a nadzwyczaj spokojnie, chocia¿ w jej oczach czai³o siê co¶ niebezpiecznego.
- Bior±c po uwagê, ¿e spa³em w twoim ³ó¿ku, które obecnie przypomina bardziej legowisko, to nie mo¿esz mnie dzisiaj uraziæ - powiedzia³ powoli, przeczesuj±c swoje posklejane od nie wiadomo czego w³osy. - Nawet, je¶li pomijasz to, ¿e jestem psem rasowym.
- A rasa jaka? Brudas? - zapyta³a unosz±c brwi. Wyci±gnê³a z szafy puchaty rêcznik i rzuci³a nim w Syriusza. - Id¼ siê umyj.
Z trudem wsta³ i skierowa³ siê w stronê ³azienki. Mia³ ochotê zwymiotowaæ na pod³ogê, ale postanowi³ dzielnie wytrwaæ a¿ do wizyty w toalecie. Czu³ siê jak na karuzeli z tym, ¿e wcale nie sprawia³o mu to przyjemno¶ci. Po drodze wpad³ na Jamesa, którego przekrwione oczy wyra¿a³y wiêcej, ni¿ Syriusz chcia³ wiedzieæ. Przeczesywa³ swoje wilgotne w³osy i uda³ siê do sypialni, nawet nie dostrzegaj±c stoj±cego przy drzwiach od ³azienki przyjaciela. Zanim jednak wkroczy³ do pomieszczenia, w którym przebywa³a Lily, przetar³ jeszcze twarz, a Syriusz pokaza³ mu zaci¶niête kciuki, których on i tak nie zobaczy³. Mimo to z czystym sumieniem Black uda³ siê pod prysznic, bo przecie¿ gest "powodzenia" by³ wystarczaj±c± pomoc± w tej sprawie.
Syriusz nie by³ mi³o¶nikiem k±pieli, ale i tak musia³ doceniæ letni± wodê, która powoli sp³ywa³a po jego ciele, oczyszczaj±c skórê z brudu i pomagaj±c w przywróceniu kontroli nad w³asnymi ruchami. £azienka Jamesa by³a o wiele przyjemniejsza, ni¿ ta w domu Blacka i to akurat nie mia³o nic wspólnego z posiadaniem wspó³lokatora p³ci ¿eñskiej. Potter przyzwyczajony by³ bowiem do wygody i odpowiednie wyposa¿enie domu stanowi³o dla niego niezbêdny element szczê¶cia. Sam wielokrotnie sugerowa³ Syriuszowi zmianê miejsca zamieszkania, gdy¿ ciasne pomieszczenie z kremowo-zielonymi kafelkami i pokrytymi rdz± kranami nie mie¶ci³o siê w jego ¶wiatopogl±dzie. W jego ³azience znajdowa³a siê du¿a kabina prysznicowa i wyj±tkowo pojemna wanna. Jedn± ze ¶cian zajmowa³o ogromne lustro, w którym przejrzeæ siê mog³aby nie tylko doros³a osoba, ale te¿ ca³e przedszkole.
Syriusz wyszed³ spod prysznica i przez d³u¿sz± chwilê przygl±da³ siê swojemu odbiciu, marszcz±c brwi i drapi±c siê po brzuchu.
Spogl±da³ na niego wysoki mê¿czyzna, którego mokre, ciemne w³osy opada³y na czo³o. W czarnych oczach dostrzegalne by³o zmêczenie, chocia¿ twarz dla odmiany nie wyra¿a³a niezadowolenia. Na brodzie widnia³y ¶lady powoli rozwijaj±cego siê zarostu, który w zale¿no¶ci od sytuacji stanowi³ jego atut albo kojarzy³ ze zbieraj±cym puszki alkoholikiem.
Owin±³ siê rêcznikiem, jaki w przejawie dobrej woli ofiarowa³a mu Lily i zerkn±³ na swoje ubrania. "Nie wygl±da³y najlepiej" by³o w tamtej chwili eufemizmem. Syriusz westchn±³ ciê¿ko i opu¶ci³ ³azienkê.
- Móg³by¶ nie lataæ pó³nagi w obecno¶ci Lily? - wycedzi³ kompletnie ubrany James wci±¿ przepitym g³osem. Trzyma³ w reku kubek z kaw±, który Syriusz mia³ ochotê wyrwaæ i wypiæ duszkiem zawarto¶æ. Black spojrza³ na rudow³os± kobietê, która w tamtym momencie poprawia³a b³êkitny obrus na stole w salonie. Gdyby wiedzia³a, do czego s³u¿y³ ten kawa³ek materia³u kilka godzin wcze¶niej... dlaczego ludzie podczas picia zachowuj± siê jak barany?
- Lily, po¿ycz mi co¶ do ubrania - za¶mia³ siê Syriusz, a James zdzieli³ go woln± piê¶ci± w ramiê. M³oda kobieta spojrza³a tylko na nich pytaj±co, najwyra¼niej nie rozumiej±c ¿artu. Nic w tym dziwnego, bo w³a¶ciwie nie by³ ¶mieszny.
- Przysiêgam wam, ¿e jeszcze raz zrobicie co¶ takiego, bêdziecie spaæ w budzie na podwórku - stwierdzi³a rzeczowo, chocia¿ na jej twarzy malowa³ siê pogodny u¶miech. Najwyra¼niej by³a usatysfakcjonowana tym, co powiedzia³ jej James... cokolwiek to by³o.
- Budzie? - powtórzy³ Potter. - Przecie¿ my nie mamy budy...
- Nie odzywaj siê - warknê³a Lily, a jej m±¿ machinalnie skupi³ swoj± uwagê na kawie. - Normalnie dzieci, jak ja mam z wami wytrzymaæ?
- Spokojnie, Lily - zwróci³ siê do niej Syriusz. - S³ysza³em, ¿e w ci±¿y nie mo¿na siê denerwowaæ, bo dziecko bêdzie rozchwiane emocjonalnie.
- To ma sens, je¶li przywo³amy przyk³ad twojej mamusi... - zarechota³ James.
- Wróci³ wam humor? - przerwa³a mu Lily. - Ju¿ nie pali was alkohol?
- Tylko poczucie winy - odpar³ skruszony James, odk³adaj±c kawê na stó³ i podchodz±c do swojej ¿ony. - Ale widzê, ¿e siê u¶miechasz, wiêc powoli coraz mniej...
- Nie podlizuj siê...
Stoj±cy obok Syriusz przygl±da³ im siê z mieszanymi uczuciami. Mo¿e i ³adne razem wygl±dali, ale on mia³ trochê wykrzywione poczucie estetyki. W dodatku wci±¿ waha³ siê miêdzy "cieszê siê z twojego szczê¶cia", a "Bo¿e! Uciekajmy, ratujmy nasz± m³odo¶æ!". Dziecko z pewno¶ci± mia³o wiele zmieniæ w ¿yciu jego przyjaciela, ale czy James musia³ przeobraziæ siê w siedz±cego w fotelu i prawi±cego mora³y nudziarza? Ka¿dy ojciec, którego Syriusz spotka³, wygl±da³ w³a¶nie tak albo jeszcze gorzej. Nawet rodzice Jamesa wpasowywali siê w ten schemat i Black musia³ to przyznaæ, mimo sympatii, któr± ich darzy³. W jego g³owie nagle pojawi³o siê mnóstwo pytañ, których nie potrafi³ nawet sprecyzowaæ.
- Wracam do siebie - powiedzia³ nagle, a stoj±ca obok para spojrza³a na niego zdziwiona.
- Nago? - zapyta³ James ze z³o¶liwym u¶mieszkiem.
- Bardzo zabawne. Dawaj lepiej co¶ do ubrania.
- Co¶, co zmie¶ci siê na twoj± wielk± dupê? Ciê¿ko bêdzie... - stwierdzi³ James i niezbyt szybkim krokiem uda³ siê na piêtro. Lily dopija³a jego kawê, przegl±daj±c jak±¶ wielk± ksiêgê.
- Jeste¶ pewien, ¿e chcesz i¶æ? - zapyta³a z dziwnym u¶miechem, nie odrywaj±c spojrzenie od stolika. Black zerkn±³ na ni± zdziwiony i podrapa³ siê po szyi. Lily podnios³a opas³y tom, na którym z³otymi literami wygrawerowano "Historia Hogwartu". Niewiele to wyja¶nia³o, mo¿e tylko wbi³o Syriusza w ziemiê, bo kompletnie nie wiedzia³, co dzieje jego szko³y maj± wspólnego z alkoholem i brudnym psem.
Kiedy byli w trzeciej klasie, za³o¿yli siê we czwórkê, ¿e ten, kto nie wykona jakiego¶ wybitnie idiotycznego zadania, bêdzie musia³ przeczytaæ najgorsz± ksi±¿kê ¶wiata. W praktyce oczywi¶cie przegranym okaza³ siê Peter, a z³o¶liwi koledzy wybrali dla niego nic innego tylko w³a¶nie "Historiê Hogwartu". Pó¼niej okaza³o siê, ¿e z tym dzie³em zapoznali siê wszyscy, tylko ¿e ka¿dy czyta³ inny w±tek. Po wielu latach Syriusz naprawdê docenia³ wk³ad autora i sam± ksiêgê, która pozbawia³a ich z³udzeñ dotycz±cych kolejnych psot w kilka sekund. By³a naprawdê niezawodna, nawet je¶li nie nale¿a³a do jego ulubionych lektur. To dziêki niej uda³o im siê stworzyæ mapê huncwotów... jaki to ¿al, ¿e przepad³a.
- Zagadka? - zapyta³ w koñcu, widz±c u¶miech Lily. - Ksi±¿ka... pewnie przeczyta³a¶ co¶ ciekawego... w Hogwarcie.
- A jakie dzie³a masz w bibliotece szkolnej? - dopytywa³a.
- Wszystkie? - za¶mia³ siê weso³o.
- W³a¶nie tak. - Od³o¿y³a tom ponownie na stolik i usiad³a na kanapie. Na jej twarzy pojawi³o siê samozadowolenie, które zaraz ust±pi³o zamy¶leniu.
Po schodach zbieg³ James, przeskakuj±c po dwa schodki na raz. Rzuci³ w Syriusza ubraniami, które dla niego znalaz³ i usiad³ na wolnym fotelu. Spojrza³ na przyjaciela znacz±co i chwyci³ jab³ko le¿±ce w ceramicznej misie.
Wci¶niêcie siê w odzie¿ o wiele drobniejszego Pottera, nie nale¿a³o do najprzyjemniejszych czynno¶ci w ci±gu dnia, ale Syriusz wiêkszego wyboru nie mia³. Jego ubrania z poprzedniego wieczoru nadawa³y siê najwy¿ej na szmaty do pod³ogi, a paradowanie w rêczniku do po³udnia mog³o przekroczyæ delikatn± granicê cierpliwo¶ci Jamesa.
- Mo¿e po prostu siê do nas przeprowad¼, bêdziesz mia³ tu w³asne spodnie - za¶mia³a siê Lily, widz± skrzywion± twarz Syriusza, który w³a¶nie wróci³ do salonu.
- Jasne, kiedy tylko chcesz - odpar³, poprawiaj±c koszulkê. - A bêdê móg³ z wami spaæ?
- Doskwiera ci samotno¶æ? - zapyta³ James, unosz±c brwi.
- Straszliwie... - Podrapa³ siê po nosie, przybieraj±c postaæ niewinnego ch³opca. - Jak to mówi³ Micheal Schrooger: Nie ma nic gorszego ni¿ ch³odna po¶ciel...
- B³agam, tylko nie cytuj znowu "Szpieguj±cych".
Syriusz uwielbia³ ksi±¿ki o czarodzieju z pomarañczow± muszk±, który w ci±gu kilku dni rozwi±zywa³ najbardziej skomplikowane magiczne zagadki. Ca³a akcja powie¶ci bawi³a go do tego stopnia, ¿e cytowa³ jej fragmenty przy ka¿dej nadarzaj±cej siê okazji... nawet je¶li nikogo to nie interesowa³o.
- Dobra, to o co chodzi z t± bibliotek±? Znalaz³a¶ co¶ znacz±cego? - Syriusz zwróci³ siê do Lily, ignoruj±c z³o¶liwy u¶mieszek Jamesa.
- Dok³adnie tak - powiedzia³a, po czym zrobi³a d³ug±, irytuj±c± pauzê. - Przejrza³am chyba wszystkie mo¿liwe ksi±¿ki na temat magicznych plemion, nie wykluczaj±c tych z dzia³u zakazanego. Nie znalaz³am nazbyt wiele informacji. Trafi³am jednak na kilka poszlak, które mog± nam bardzo pomóc w rozwik³aniu zagadki czarnego kamienia. Nie mog³am tego zabraæ ze sob±, znacie nasz± szkoln± bibliotekarkê... ale spisa³am kilka wa¿niejszych informacji. - W tym momencie wyci±gnê³a spomiêdzy kartek
"Historii Hogwartu" drobny kawa³ek pergaminu. James wsta³ z fotela i zajrza³ jej przez ramiê, ale niewiele móg³ odczytaæ z tej odleg³o¶ci.
- Czyli wykraczamy poza granice legend i zajmujemy siê faktami? - za¶mia³ siê Syriusz i westchn±³ ciê¿ko. Nagle do jego g³owy powróci³ obraz nieprzytomnej Liny, o której wci±¿ nie mieli ¿adnych informacji. Jej porwanie stanowi³o kolejne pytanie na jego li¶cie nierozwi±zanych zagadek.
- Faktycznie plemiê Surgów mia³o swoje miejsce w historii, ale to ludy wymar³e, które maj± jedynie swoich "wymieszanych" potomków. ¯yli gdzie¶ w kotlinie Kongo, chocia¿ dok³adnego po³o¿enia ich wioski nie da siê zidentyfikowaæ. Co zreszt± nie jest dziwne, bo wiêkszo¶æ zbiorowisk tego typu ukrywa³o siê przed mugolami i magicznymi barbarzyñcami. W ka¿dym razie ich ¿ycie jest opisane dosyæ sk±po, ale ponoæ to byli okrutni ludzie. Che³pili siê swoimi krwawymi osi±gniêciami, atakowali inne wioski, porywali kobiety, dzieci. Do romantycznych raczej nie nale¿eli. Znalaz³am drobn± wzmiankê na temat tych czarnych kamieni, które rzekomo mieli nosiæ mê¿czy¼ni. Tylko w tej ksiêdze napisali, ¿e nie oznacza³o to wcale ¿adnej mi³o¶ci, przywi±zania, ale wrêcz odwrotnie: skryto¶æ, powagê, odseparowanie...
- Taka tam drobna pomy³ka - wtr±ci³ cicho James, u¶miechaj±c siê znacz±co do Syriusza.
- ... W ogóle w¶ród Surgów nie istnia³y ma³¿eñstwa, tylko co¶ na zasadzie zwi±zków niesformalizowanych... o ile w ogóle mo¿na tak mówiæ. Tak czy inaczej, nie by³o tam ¿adnych ceremonii za¶lubin, ludzie po prostu ¿yli sobie w parach... ot tak, bez przysiêgi. Co nie zmienia faktu, ¿e zdrada by³a bardzo surowo karana: najczê¶ciej poprzez wy³amanie ¿ebra... cokolwiek to znaczy.
- Czyli czarny kamieñ to tylko symbol? W takim razie po co on Gibbonowi? - zapyta³ Syriusz, marszcz±c brwi.
Przypomnia³ sobie twarz ¦miercio¿ercy, którego spotka³ podczas swojej pierwszej wizyty w Leonoscars. Potê¿ny cz³owiek o malutkich, czarnych oczach budzi³ grozê w¶ród spo³eczeñstwa. By³ z pewno¶ci± jednym z pierwszych zwolenników Lorda Voldemorta, którego uda³o siê zdemaskowaæ. Do tej pory jednak pozostawa³ na wolno¶ci, chocia¿ jego poczynania kontrolowa³o biuro aurorów z Frankiem Longbottomem na czele.
- Nie wiemy tego, w koñcu ¿aden przedstawiciel Surgów nie pochwali³by siê magicznymi w³a¶ciwo¶ciami wa¿nego dla nich przedmiotu - wtr±ci³ James. - Tylko problem polega na tym, ¿e ta moc nie jest wyczuwalna przez pospolitego czarodzieja, nawet jak bardzo siê stara.
Syriusz siêgn±³ po dzban z sokiem i, nie drêcz±c siê poszukiwaniem szklanki, wypi³ zawarto¶æ. Od razu poczu³ siê lepiej. Lily spojrza³a na niego z dezaprobat±, ale w ostateczno¶ci powstrzyma³a siê od komentarza i kontynuowa³a swój monolog:
- W innej ksiêdze znalaz³am informacje, ¿e badania nad ludami Surgów prowadzi³ niejaki Ernest Clode: amerykañski profesor i nauczyciel w tamtejszej szkole magii, ale prace porzucono po jego ¶mierci siedem lat temu. Jednak w jego grupie znajdowa³o siê sporo osób i mo¿e warto ich poszukaæ.
- Ile ich tam jest? - rzuci³ Syriusz, na co Lily poda³a mu zapisany kawa³ek pergaminu. Znajdowa³o siê na nim piêæ ró¿nych nazwisk, które nic Blackowi nie mówi³y.
- Uda³o mi siê tylko ustaliæ, ¿e Maurycy Badlin zrezygnowa³ z pracy zaraz po miesi±cu, dlatego nic siê od niego nie dowiemy. Natomiast Igrid Ivaneska zginê³a podczas swojej podró¿y po Azji. Towarzyszy³ jej Salim Noran, ale niewielkie mamy szanse na znalezienie go. Pozosta³a dwójka pracuje wci±¿ w amerykañskiej szkole.
Szko³a w Stanach Zjednoczonych s³ynê³a ze swojej go¶cinno¶ci, czego nie mo¿na by³o powiedzieæ o Hogwarcie, Durmstrangu czy Beauxbatons. Nikt z tamtejszych nauczycieli czy dyrektorów nie stara³ siê za wszelk± cenê schowaæ budynku, aby ¿aden w¶cibski czarodziej nie móg³ ich odwiedziæ. Mugoli odstrasza³a po prostu rozci±gaj±ca siê pustynia, najpewniej sztucznie utworzona przez panuj±ce w³adze. Ze wszystkich szkó³ magii to w³a¶nie o tej wiadomo by³o najwiêcej, chocia¿ mo¿na by³o podejrzewaæ, ¿e najwa¿niejsze pozosta³o ukryte.
- Czyli mam jechaæ do Teksasu? - westchn±³ Syriusz.
Nigdy nie by³ poza Europ± i wycieczka poza ten stary kontynent powinna go fascynowaæ. Zapewne te¿ tak w³a¶nie by do tego podszed³, gdyby nie dzia³ania Lorda Voldemorta i ¦miercio¿erców. Po prostu czu³ niepokój, ¿e podczas jego nieobecno¶ci, któremu¶ z jego przyjació³ mo¿e siê co¶ staæ.
- W±tpiê, by tych dwóch profesorków cokolwiek nam powiedzia³o. Je¶li mamy zdobyæ jak±¶ przydatn± wiedzê, lepiej od razu zaj±æ siê Noranem... - rzuci³ James, ignoruj±c zdziwienie na twarzy Lily.
- Wydaje ci siê, ¿e skoro kogo¶ trudniej znale¼æ, to powie nam wiêcej?
- Zawsze tak jest. Je¶li co¶ ³atwo zdobyæ, nie ma wielkiej warto¶ci. Nie zrozumiesz tego, bo jeste¶ kobiet±.
- Co za akt szowinizmu, kochanie. Odzywa siê w tobie instynkt zdobywcy? - powiedzia³a z k±¶liwym u¶miechem, odgarniaj±c swoje kasztanowe w³osy.
- To Teksas czy Noran, bo ju¿ g³upiejê pod wp³ywem tej waszej ma³¿eñskiej sprzeczki... - przerwa³ im Syriusz.
Odpowiedzia³a mu mieszanina d¼wiêków, które brzmia³y jak "Teksas" i "Noran" wypowiedziane jednocze¶nie. Westchn±³ ciê¿ko i opad³ na fotel, czuj±c, jak niezbyt wygodne spodnie wpijaj± mu siê w po¶ladki.
ania potter dnia 04.12.2014 15:18
Daleko zasz³a¶.
Penelope dnia 04.12.2014 22:23
Hehehe
)
Finnigan dnia 06.12.2014 01:59
Barlom dnia 07.12.2014 13:10

Pamiêtasz, ¿e wed³ug tego listu Potterowie prawdopodobnie mieli kota? 
Czekam na nastêpn±.
Alette dnia 07.12.2014 13:46

losiek13 dnia 08.12.2014 00:54
Mam nadziejê, ¿e zrozumiesz o co mi chodzi.
Sam Quest dnia 05.01.2016 20:16
Alette dnia 01.07.2016 14:29
| Wybitny! | 100% | [3 g³osy] | |
| Powy¿ej oczekiwañ | 0% | [0 g³osów] | |
| Zadowalaj±cy | 0% | [0 g³osów] | |
| Nêdzny | 0% | [0 g³osów] | |
| Okropny | 0% | [0 g³osów] |
Alette
fuerte
Katherine_Pierce
Sam Quest
Shanti Black
A.
monciakund
ania919
ulka_black_potter
Klaudia Lind
Rozmowa Syriusza z Lily mnie rozwali³a.