Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Te rzeczy mogły Ci u...

Kategoria: Teorie, przemyślenia...
Autor: Prefix użytkownikaavlee

Szczegóły występujące w serii, które mogły sugerować, co się będzie działo w następnych częściach...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: PaulaSmith

Numer Fantastyczne zwierzęta stworzyli: CoSieDzieje, Mikasa, losiek13, Sam Quest, Katherine_Pierc...
>> Czytaj Więcej

10 ukrytych odniesie...

Kategoria: Inne
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Artykuł jest tłumaczeniem tekstu znajdującego się na stronie Mugglenet.com.
>> Czytaj Więcej

10 rzeczy, które mus...

Kategoria: Fantastyczne zwierzęta
Autor: Prefix użytkownikaCoSieDzieje

Artykuł jest tłumaczeniem tekstu zamieszczonego na portalu mugglenet.com
>> Czytaj Więcej

Niejednoznaczne losy...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Nie znamy sposobu, by dowiedzieć się, w jaki sposób losy każdej postaci były rozgrywane do końca ...
>> Czytaj Więcej

10 najbardziej niebe...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tłumaczenie rankingu smoków z Pottermore
>> Czytaj Więcej

10 faktów o Hagridzi...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Tłumaczenie artykułu z Pottermore.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

Niesprawiedliwość

Tytuł: Niesprawiedliwość
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownikaAventia

Czy próbowałeś kiedyś wejść w jego głowę? Zastanawiałeś się, z czym możesz się zderzyć? Z chaosem...
>> Czytaj Więcej

A miał to być n...

Tytuł: A miał to być niewinny eksperyment
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownikaAventia

Nigdy nie wiesz co się może wydarzyć - w szczególności, gdy zaczynasz bawić się w jakieś dziwne e...
>> Czytaj Więcej

[NZ]2. Nieznajomy n...

Tytuł: 2. Nieznajomy na Magnolia Crescent
Seria: Rozkwit odwagi (Courage Rising)
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Na Privet Drive przyjeżdża w odwiedziny ciotka Marge. Niestety wizyta kończy się ostrą kłótnią mi...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Smak

Tytuł: Smak
Seria: Zmysły
Gatunek: Inne
Autor: Prefix użytkownikaLilyatte

Tym razem podwójne drabble o smaku.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Węch

Tytuł: Węch
Seria: Zmysły
Gatunek: Inne
Autor: Prefix użytkownikaLilyatte

Tym razem poczujmy zapachy
>> Czytaj Więcej

Nikt

Tytuł: Nikt
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaHermiona Jean Granger

(...)
>> Czytaj Więcej

[NZ]1. Oddech przes...

Tytuł: 1. Oddech przeszłości
Seria: Burn the hell
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

W progu domu Laury zjawia się przeszłość, od której miała nadzieje się już uwolnić.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 41
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 2 osoby
Prefix użytkownikaOnly Dream (Wybitny uzdrowiciel)
Prefix użytkownikaHermionka78 (Wybitny uzdrowiciel)
Łącznie na portalu jest
43,835 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 243
Było: 22.09.2019 08:40:24
Napisanych artykułów: 1,045
Dodanych newsów: 9,889
Zdjęć w galerii: 20,982
Tematów na forum: 3,605
Postów na forum: 309,750
Komentarzy do materiałów: 218,283
Rozdanych pochwał: 3,185
Wlepionych ostrzeżeń: 4,144
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  HUFFLEPUFF!

Gryffindor
Punktów: 1100
uczniów: 3221
Hufflepuff
Punktów: 1131
uczniów: 3125
Ravenclaw
Punktów: 1062
uczniów: 3905
Slytherin
Punktów: 739
uczniów: 3201

Ankieta
Jaką formę aktywności wybierzesz w to magiczne lato?

Codzienny trening na miotle to podstawa! Chcę utrzymać miejsce w drużynie
18% [25 głosów]

Z przyjaciółmi założymy klub pojedynków - to połączenie przyjemnego z pożytycznym
13% [18 głosów]

Bieganie oczywiście - w Hogwarcie przyda się kondycja, kiedy trzeba uciekać przed woźnym, trzygłowym psem czy ogromnym pająkiem
9% [12 głosy]

Wyczynowe jedzenie to to, na co stawiam. W Hogwarcie dobrze karmią, ale nie ma to jak u mamy
7% [9 głosów]

Wybieram aktywność mózgu. Książki, książki i jeszcze raz książki
22% [30 głosów]

Akty... cooo? Planuję się wyspać na zapas
32% [44 głosy]

Ogółem głosów: 138
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 25.06.19

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Ravenclaw[P]Jasmine Farawell ostatnio widziano 23.09.2019 o godzinie 00:52 w Lochy
Gryffindor[PN]Corinne Laurientis ostatnio widziano 23.09.2019 o godzinie 00:44 w Kuchnia
Ravenclaw[P]Jasmine Farawell ostatnio widziano 23.09.2019 o godzinie 00:16 w Kuchnia
Gryffindor[PN]Corinne Laurientis ostatnio widziano 23.09.2019 o godzinie 00:03 w Kuchnia
RavenclawRuby Anderson ostatnio widziano 22.09.2019 o godzinie 23:59 w Dziedziniec Transmutacji
Ravenclaw[P]Jasmine Farawell ostatnio widziano 22.09.2019 o godzinie 23:49 w Kuchnia
Wino.
Podstawowe informacje:
Gatunek: Inne
Ograniczenie wiekowe: +16
Parring: Nieokreślone
Przeczytano 868 razy.
W pewną sylwestrową noc toczy się rozmowa.
Bohaterowie: własna postać.
Na początek ostrzeżenie: nie ma tu akcji. Jedynie rozmowa między dwojgiem bezimiennych bohaterów i kilka opisów.

Słowem wstępu:
Jest to tekst nieco eksperymentalny dla mnie i muszę przyznać, że trochę czasu zajęło mi napisanie go tak, aby chociaż w połowie oddawał to, co chciałam napisać. Niemniej, jestem otwarta na Wasze interpretacje - może ktoś inaczej odczyta poniższe opowiadanie. Oczywiście, jeśli ono w ogóle nadaje się do czegoś ;)


~*~


Zgasiła papierosa, wrzucając go niedbale do popielniczki.
- Palisz? - zapytał, unosząc brwi ze zdziwieniem. Nigdy nie widział jej z papierosem. Był to niecodzienny i mocno zaskakujący obrazek.
Szatynka wygięła wargi nieco drwiącym. Poprawiła długie, brązowe fale opadające jej na łopatki i nieśpiesznie dopiła kawę z porcelanowej filiżanki w złote kontury, wyróżniające połyskujące w świetle świec krawędzie naczynia. Leniwie sięgnęła do torebki, skąd wyjęła puderniczkę i równie nieśpiesznie poprawiła sobie makijaż, skupiając uwagę na małym lusterku wewnątrz.
Mężczyzna z irytacją zaczął stukać o blat stołu. Poluzowany krawat wisiał mu teraz, wyraźnie odstając nieschludnym wyglądem od drogiego, granatowego kompletu złożonego z garnituru, spodni oraz czarnych, matowych butów.
Utkwił wzrok w twarzy pięknej towarzyszki, w jej niebieskich oczach i pełnych, niemalże idealnych ustach o malinowym kolorze. Mimo że niemalowane, wciąż wyglądały jakby zdobiła je szminka z wyższej półki. I nawet teraz, gdy tylko parę świec rzucało blade światło na sylwetkę kobiety, wyglądała wystarczająco nietuzinkowo, by przykuć na nowo jego uwagę.
Kobieta skończyła się pudrować i schowała bogato zdobioną, srebrną puderniczkę z powrotem do kruczoczarnej, skórzanej torby.
- Czasami - odpowiedziała w końcu, krążąc palcem po krawędzi kieliszka z alkoholem. - Świat pełen jest ludzi... Nieszczególnie inteligentnych. Po spotkaniu z nimi trzeba jakoś odreagować.
Tym razem to on się uśmiechnął. Gwałtownie uniósł dłoń, której palce tańczyły przed chwilą po drewnianym blacie, by w końcu położyć ją na kolanach. Cmoknął.
- Muszę przyznać, że jestem zdumiony - rzekł, choć ton jego głosu nie potwierdzał owego stwierdzenia. - Ty i coś tak pospolitego jak papieros... No no. - Pokiwał powoli głową, topiąc wzrok w czerwonym winie z 1709 roku.
Kobieta zaśmiała się szorstko.
- Nie trzeba być mugolem, by znajdować ukojenie w tytoniu - oznajmiła, elegancko wspierając głowę na ręku. Role się odwróciły i teraz ona wpatrywała się w swego towarzysza, podczas gdy ten wciąż zdawał się skupiać uwagę na czerwonym Merlinie. - Mógłbyś na mnie spojrzeć? - dodała, nieco wyzywająco. Natychmiast podniósł wzrok. - O wiele lepiej. Teraz możemy kontynuować rozmowę.
- Mrok i tak nie pozwala za wiele zobaczyć - rzekł lekceważąco.
- Wyobraźnia robi swoje.
- Sugerujesz...?
- Skądże bym śmiała - wpadła mu w słowo. - Niczego nie sugeruję. Mam po prostu niejasne wrażenie, iż nie doceniasz potęgi wyobraźni.
Zaśmiał się gorzko. Chwilę milczał, by w końcu wziąć po kolei każdą świecę i bezceremonialnie zdmuchnąć jej promień. Po kilku sekundach siedzieli w kompletnej ciemności. Zegar wybił dwunastą.
Mężczyzna odczekał, aż kurant zakończy swój koncert, a następnie powiedział:
- A zatem pozwól mi zmierzyć się z jej mocą. - Nie widział reakcji swej towarzyszki. Mógł jednak domyślać się, że pociera knykciem kciuka o palce. Zawsze tak robiła, gdy podejmowała wyznanie albo była zaintrygowana. - Ja z kolei, skoro stanęło na wrażeniach, mam wrażenie, że jesteśmy nieco... pijani. Wybacz ten kolokwializm - parsknął drwiąco.
Kąciki jej warg uniosły się ku górze. Przynajmniej tak sobie wyobrażał.
- Twoja ironia zmieszana z cynizmem wywołuje u mnie rozbawienie. Dosyć duże, trzeba dodać. Istotnie, za nami pół butelki wina. Nie mam najmocniejszej głowy, być może faktycznie jest mi trochę zbyt wesoło.
- Rozmawiamy jakbyśmy byli nie wiadomo kim - uśmiechnął się z politowaniem. - Próbujemy brzmieć mądrze i obawiam się, że z dość marnym skutkiem.
Kobieta zamilkła na minutę lub dwie. Sądząc po szeleście, chyba szukała czegoś wśród swoich rzeczy. W końcu wyznała:
- Nie jestem pewna czy to, że posiadam przy sobie różdżkę jest w tym momencie moim błogosławieństwem czy przekleństwem.
- Być może jedno i drugie. Do czego zmierzasz?
- Mam słabe nerwy i bardzo lubię stawiać na swoim. Również siłą.
- Siłą magii? - zapytał figlarnie.
- Chociażby - odpowiedziała z powagą. - Jeśli za chwilę się pokłócimy, istnieje dość spore prawdopodobieństwo, że - jakby to ujął Aberforth - oberwie ci się. Uznałam za stosowne cię ostrzec.
Mężczyzna zaśmiał się donośnie. Dzisiejszej nocy po raz pierwszy tak głośno. W tym jego śmiechu kobieta wyczuła nie szczere rozbawienie, a raczej gorzką szorstkość.
- Nie trzeba być czarodziejem, by umieć obronić się przed kobietą - nawiązał zgrabnie do jej wcześniejszej wypowiedzi.
- Lecz trzeba być czarodziejem, by umieć obronić się przed magią - spostrzegła niezwłocznie, a po chwili jakby się zamyśliła: - Gdybyś mógł czarować... Moglibyśmy stoczyć stosunkowo widowiskowe pojedynki. Nie zdziwiłabym się, gdybyś miał do nich dryg. Lubisz drążyć temat, odwracać kota ogonem... - wymieniała, melancholijnie przeciągając od czasu do czasu samogłoskę.
- Odwracanie kota ogonem zależy od punktu widzenia rozmówcy - zauważył nonszalancko, czując jak na jego ustach błąka się tryumfalny uśmieszek. - Podałbym przykład, ale jestem zbyt leniwy, by to zrobić. Wybacz, proszę.
- W drodze wyjątku... - westchnęła, drocząc się. - Głównie dlatego, że nie jestem tu dziś bez powodu.
- O, więc jednak nie przyszłaś ze względu na Nowy Rok - udał zaskoczenie, a następnie upił nieco wina. - A właśnie, dziękuję za przypomnienie; Nowy Rok, a my pijemy wino zamiast szampana. Oryginalnie - zacmokał, odstawiając kieliszek na miejsce koło cukiernicy.
- Jak sądzę - odparła niecierpliwie. - Jak już wspomniałam, mam sprawę.
- Wagi państwowej?
- Wystarczająco dużej, by zwrócić się z nią do ciebie.
- Do takiego szarego, nic nieznaczącego mugola jak ja? - rzucił z udawanym zniesmaczeniem.
Kobieta nie odpowiedziała. Kącikiem różdżki dotknęła jednej z mniej wypalonych świec i szepnęła coś niewyraźnie. Po chwili nienaturalnie wielki płomień rzucił swój jasny, pokrzepiający cień na pokój, oświetlając go niemalże w całości.
- Potęga wyobraźni się skończyła? - syknął uszczypliwie. - No dobrze, koniec tych żartów. Co cię przywiało? - zaśmiał się rubasznie, bo właśnie w tej chwili w kominie zawył wiatr.
Posłała mu niecierpliwe spojrzenie.
- Wiesz, że nie odwrócę biegu czasu - powiedziała ostro. - To, co między nami było, już nie wróci. Obowiązują nas prawa, których złamanie skutkuje adekwatnie surową karą. Polityka wymaga..
- Do diabła z tą cholerną polityką! - Walnął dłonią o stół, aż zadrżały nie tylko stojące na nim przedmioty, ale również ramiona siedzącej na przeciw niego kobiety. Przymknął oczy, licząc w myślach do dziesięciu. Niedługo trwało nim odzyskał panowanie nad sobą. - Przejdź, proszę, do konkretów i nie wracajmy do przeszłości.
Kobieta sięgnęła po kolejnego papierosa. Mężczyzna usłużnie zapalił jego koniec ogniem z zapalniczki. Zapach tytoniu rozniósł się po pokoju, a dym - ulotnił w powietrzu.
- Czyżbym popisał się brakiem inteligencji, skoro potrzebujesz odreagować? - zapytał zdawkowym tonem. Zupełnie jakby rozmawiali o pogodzie.
- Zdenerwowałeś mnie niemal tak samo jak głupcy. Oczywiście to inny rodzaj zdenerwowania, ale wszystkie podnoszą ciśnienie tak samo - puszczała beztrosko kółka z dymu. - Jak na złość.
- Miałaś sprawę - przypomniał z naciskiem.
- Miałam. I mam do tej pory. Potrzebuję pomocy.
- Dziękuję Jej Łaskawości za oświecenie.
- Po co ta ironia? Zupełnie jakbyś próbował się dowartościować.
- Raczej usiłuję poznać powód, dla którego ryzykując sporą stratą w oczach ludzi, odmówiłem im życzeń noworocznych oraz nie złożyłem planowanej od miesiąca wizyty w sierocińcu w celu oficjalnego podpisania aktu, na który dyrekcja placówki czekała od naprawdę dawna - warknął, gestem proponując towarzyszce dolewkę wina. Ta jednak odmówiła potrząśnięciem głowy, więc odstawił butelkę.
- Zapytałabym cóż to za dokument, ale niespecjalnie mnie to interesuje - rzuciła lekceważąco.
- Więc chociaż nie marnuj mojego czasu.
- Już to zrobiłam.
- Nie marnuj go jeszcze bardziej - naciskał ostro.
- Dlaczego nie zapytasz po prostu: "czego chcesz?"? - droczyła się z nim z tryumfalnym błyskiem w oku.
- Nie dam ci tej przyjemności.
- "Czego chcesz?" miałoby mi sprawić przyjemność? - zaśmiała się.
- Wiesz, o co mi chodzi - warknął w odpowiedzi. - Mów, w czym problem.
Westchnęła, gasząc papierosa.
- Musisz ostrzec tych swoich podlegających ci mugoli o niebezpieczeństwie... Voldemort powrócił.
Mężczyzna skrzywił się mocno. Nieśpiesznie upił nieco wina z kieliszka i potarł skroń. W istocie słyszał już to nazwisko. Przyszło mu nawet poznać jego właściciela osobiście. Co prawda w sierocińcu, zanim Riddle stał się Voldemortem, ale jednak. Gdy kilka lat później niemal na własnej skórze dowiedział się, co wyrosło z tego wyrachowanego, zimnego acz uroczego młodzieńca, był w niemałym szoku. W ostatniej chwili zdołał uciec z oblężonego domu i od tamtej pory zaczął odkrywać świat czarodziejów.
- Powrócił? - powtórzył nieśpiesznie. - Uroczo. Powiesz mi coś więcej? Na przykład, co planuje?
- Wiem tylko jedno: albo ogłaszasz stan wyjątkowy, albo skazujesz na śmierć wszystkich, bez wyjątku.
Pokiwał leniwie głową, zaglądając do pustego kieliszka. Wlał sobie resztę wina, zapełniając tym samym nieco ponad połowę szkła.
- Zrobię co w mojej mocy, oczywiście. Jestem premierem, kieruje mną pewna odpowiedzialność i troska o dobro społeczeństwa, ale powiedz mi: w jaki sposób miałoby to pomóc tobie? Przecież przyszłaś z prośbą o pomoc. A że nie jesteś typem miłosiernego samarytanina... Cóż, wiesz, jaki wniosek się nasuwa - syczał jadowicie.
- Wyświadczysz mi niemałą przysługę, jeśli uciekniesz z kraju. Przynajmniej na jakiś czas.
- Mam stchórzyć? - Uśmiechnął się szeroko.
- Nie. Masz się uratować - zirytowana jego niepoważnym podejściem do swojej prośby, kobieta zacisnęła pięści na blacie stołu.
- Na jedno wychodzi - machnął ręką. - Jestem jak kapitan tonącego statku... Nieco pijany co prawda, ale wciąż honorowy. Jeśli mój statek zatonie, pójdę z nim na dno.
- Szlag by trafił twoje bohaterstwo! Nie ocalisz wszystkich istnień... Więcej zrobisz, jeśli przeżyjesz niż jak umrzesz!
Uśmiechnął się krnąbrnie.
- Moja droga, trzeba było nie robić ze mnie premiera... Wszyscy się mocno zdziwili, gdy wygrałem... Nie bez powodu, prawda?
- Wiedziałeś, że...
- Że maczałaś w tym palce? - dokończył. - Ależ oczywiście. Nie miałem szans w tych wyborach. Wszystkie sondaże stawiały na Claytona... A jednak... Cóż, a jednak proszę - rządzę drugą kadencję.
- To był jedyny sposób, by cię chronić!
- Zabawne. To, co rzekomo mnie uratowało, teraz mnie zabije. Jak to szło? - udał, że się zastanawia, pocierając ręką brodę. - A, "nie ocalisz wszystkich istnień".
- Nie chcę ratować wszystkich. Chcę ratować ciebie - naciskała, chwytając różdżkę, by na niej wyładować zdenerwowanie.
- A można wiedzieć dlaczego?
- Chcesz poznać tajemnicę Poliszynela?
- Aż taka jest oczywista? Obawiam się, że nie dla tych, dla których powinna.
Opanowała drżenie głosu. Powściągnęła emocje, chociaż wewnątrz aż od nich kipiała. Jak on mógł być aż tak ślepy?!
- Przecież znasz odpowiedź - starała się brzmieć niedbale, gdy sięgała po następnego papierosa. Niestety, paczka była pusta. Rzuciła ją na stół, mając nadzieję, że w tym geście nie było widać podenerwowania.
Zatrzymał na chwilę swój wzrok na jej twarzy. W niebieskich oczach kobiety ujrzał zdenerwowanie graniczące z furią. Alkohol naprawdę stawiał ją w skrajnie innym świetle: nie taką ją zapamiętał.
Wystukał palcami na blacie stołu krótki rytm.
- Przychodzisz do mnie bez zapowiedzi po pięciu latach, w czasie których nie raczyłaś napisać choćby jednego listu, więc rzucam wszystkie ważne spotkania za powód podając jakieś pokrętne tłumaczenie. Siedzisz trzy długie godziny, prowadząc jakąś bzdurną rozmowę o niczym. Po czym nagle każesz mi rzucać wszystko w cholerę i uciekać, bo jakiś tam wasz lokalny przestępca nie chce się dać zakuć w dyby. A, i ponoć zależy ci na moim życiu, bo, jak chyba próbujesz zasugerować, wciąż mnie kochasz - kąciki jego warg zadrżały, jakby chciały stworzyć ironiczny uśmieszek. - Przyznasz, że to trochę żenująca sytuacja - dodał spokojnie, wyblakłym głosem. Ostatecznie nie było powodu, dla którego miałby krzyczeć.
Kobieta pokiwała głową.
- Zrobisz jak uważasz - prychnęła, tak jakby tym prychnięciem chciała sprawić, by uwierzył, że wcale jej nie zależy. Wiedziała, że teraz było to spóźnione działanie. - Uprzedziłam cię i jeśli uznasz, że chcesz się dać zabić, ja... Na Boga, przecież ci nie zabronię.
Chrząknął cicho.
- Na Boga? - powtórzył. - Wierzysz w Boga?
- Wierzę w dużo rzeczy. W nie też mogę, jeśli chcesz.
Pokiwał nieśpiesznie głową, jakby coś analizował, po czym powrócił do temu:
- Nie zabronisz mi dać się zabić? - wręcz prowokował udawanym zdziwieniem. - Ja rządzę u siebie, ty rządzisz u siebie... Jesteś tym całym Ministrem Magii, prawda? Nie zabronisz mi? Gdyby patrzeć na stanowiska, można by uznać, iż jesteśmy sobie równi, ale przecież masz nade mną przewagę: umiesz czarować. Nie zabronisz mi? Przecież możesz.
- Patrz, a jeszcze kilka minut temu stwierdziłeś, że umiałbyś poskromić kobietę - wróciła do swojego nieśpiesznego, krnąbrnego tonu z początku rozmowy.
- A ty odpowiedziałaś, że magia stanowiłaby opór. W każdym razie, wracamy na tor prowadzenia błyskotliwej rozmowy? - zapytał. - W porządku. Postawmy moje życie na tym torze. Ciekawe kiedy nadjedzie pociąg, który je przejedzie.
Wypuściła powietrze z ust, błądząc podenerwowanym wzrokiem po pomieszczeniu.
- Jeśli twe życie zejdzie z torów, nic go nie przejedzie - wycedziła. - Zaczynasz być irytujący. Zakładasz, że od tej pogawędki zależy twoje życie.
- A nie jest tak? Ostatecznie w zależności od tego jak ją poprowadzisz, albo rzucę swoich ludzi w diabły i jak tchórz pójdę się ratować, albo zachowam honor i zrobię wszystko, by poskromić Voldemorta, a co za tym idzie najpewniej zginę.
- Czyli twoje życie zależy bezpośrednio od twojej decyzji. Nie będę na nią wpływać, nie licz, że mnie zaszantażujesz. Łączyło nas coś kiedyś i tylko w imię dawnego, podkreślam, dawnego uczucia jestem tu i przedstawiam ci szansę na niewylądowanie w trumnie.
Zacmokał.
- Zabawne. Przed chwilą prawie padałaś mi do stóp, bym tylko się ratował. Poza tym wspomniałaś o szantażu. Gdybym cię nie obchodził, nie byłoby o nim mowy. Moja droga, jesteśmy totalnymi głupcami. Cały ten wieczór to farsa. Marna próba zachowania twarzy, marna próba bycia inteligentnymi. - Utkwił w niej wzrok. Zobaczył jak wyraz jej twarzy zmienia się z poirytowanego na trochę zmęczony. Kontynuował. - Zrobimy tak: wyjdziesz teraz. Zrobisz, co do ciebie należy. A mnie pozwolisz zrobić to, co uznam za stosowne.
- Do tego cała ta rozmowa się sprowadza - skomentowała nieprzyjemnym tonem.
- Więc osiągnęłaś swój cel - stwierdził spokojnie. - Przystąpmy zatem do realizowania pierwszego punktu mojego planu. - Wskazał gestem drzwi, będące za plecami kobiety.
- Zobaczymy się jeszcze? - chciała go podpytać, zbierając pośpiesznie swoje rzeczy. Odruchowo spakowała do torebki również pusty kartonik po papierosach.
- Jeśli spłoniemy w tym samym piekle - odparł. - Bo wierzysz w Boga, prawda?

Komentarze
avatar
Wioletta  dnia 19.07.2016 23:54
pierwsze ff które przeczytałam od początku do końca na tej stronie. :) szczerze mówiąc nawet mi się podobało.
fajne to napięcie między bohaterami od razu idzie wyczuć, ze są tam jakieś uczucia, a nie obcy ludzie, ale nie wiedziałam, ze wyjdzie "milosc" czarodziejki i mugola.
to było powodem, ze zamiast razem to osobno?

ps. znalazłam chyba tylko dwa błędy literowe.
avatar
Prefix użytkownikaRazowaPanda  dnia 20.07.2016 00:06
Wioletta Snape - dzięki za komentarz wink Cieszę się, że Ci się spodobało :)

Czarodziejka i mugol, zgadza się. Miłość? Być może. Raczej tak, ale... Ale.
Jeśli powyższy tekst się przyjmie, z chęcią napiszę jakiś prequel poświęcony tym właśnie postaciom, spróbuję przybliżyć ich sylwetki, historię. Póki co, nie powiedziałabym, że chodzi tylko o tę różnicę (ona - magiczna, on - niemagiczny) ;)
avatar
Wioletta  dnia 20.07.2016 01:24
RazowaPanda - w takim razie czekam na kolejne ff, może wtedy się dowiemy więcej, bo ciekawi mnie ten powod także liczę na więcej. :)
avatar
Angelina Johnson  dnia 20.07.2016 19:36
Niby po prostu rozmowa, ale stworzyłaś naprawdę niezłą atmosferę, więc nie nudziłam się, czytając tą miniaturkę. Postacie są co prawda denerwujące, ale pasują do siebie, chociaż mam wrażenie, że to mugol trzyma w garści prychającą ze złości, przyłapaną na gorącym uczuciu czarodziejkę, chociaż to pewnie ona uważa się za sprytniejsza ;)
Dwie najwyżej postawione postacie w swoich światach - Minister Magii i Premier mugoli. Gorące uczucie, gorące emocje i niebezpieczeństwo w postaci odrodzenia Voldemorta. Bardzo ciekawy wątek, przynajmniej dla mnie. Pseudointeligenta rozmowa wyszła Ci tutaj całkiem autentycznie, dialogi nie są drętwe i mimo, że to one budują cały tekst, łatwo wyobrazić sobie sytuację, bohaterów i emocje im towarzyszące.
Kawał naprawdę dobrej roboty, chętnie przeczytam prequel ;D
avatar
Prefix użytkownikaRazowaPanda  dnia 21.07.2016 01:05
Angelina Johnson - dzięki za miłe słowa! :) Postacie miały być irytujące, więc cieszę się, że wzbudzały w Tobie takie emocje. Cieszy mnie również fakt, że dialogi nie są drętwe, bo ich pisanie sprawiało mi wielką przyjemność :)
avatar
Prefix użytkownikaEwa Potter  dnia 22.07.2016 15:05
Jest w tym FF coś wciągającego, podoba mi się, ale szału nie ma. Widać, że to jeden z pierwszych takich prac, w związku z czym widać niedociągnięcia zarówno językowe, jak i interpunkcyjne. Normalnie by mi to nie przeszkadzało, ale tekst sam w sobie jest świetny i bardzo poważny, chciałoby się go czytać płynnie i zagłębić się w atmosferze, a niestety te przypadkowe zgrzyty mnie z tego wyciągają... :/ Tak czy siak będę czekać na kolejne. Bardzo podoba mi się pomysł, a styl i poprawność przyjdą razem z praktyką. Zachęcam do dalszego rozwijania talentu i gratuluję dobrej pracy :)
avatar
Prefix użytkownikaRazowaPanda  dnia 22.07.2016 20:40
Ewa Potter - dzięki za uwagi :) Większość niedociągnięć zauważyłam za późno, mogłam poświęcić więcej czasu na sprawdzenie błędów, fakt.
avatar
Prefix użytkownikaSam Quest  dnia 26.07.2016 22:06
Kurka, to kawał dobrego ff. Jest długi, ale mega dobrze mi się czytało. To na pewno inny rodzaj ff, Tobie wyszedł dobrze bo poczułam te atmosferę, poczułam emocje i chciałam wiedzieć co będzie dalej i chociaż lubię tradycyjny sposób pisania, to Twój eksperyment jest udany. Chętnie przeczytałam to o czym piszesz w komentarzach czyli prequel bo wyczuwam tu namietny związek, który może nie ma przyszłości, ale emocji by tam nie brakowało. Podobały mi się te wstawki z papierosami, serio, świetnie oddawaly emocje bohaterki.
Także napisz o nich więcej bo jestem ciekawa ich historii.

I tak mi się jeszcze skojarzyło, że to takie spotkanie na szczycie trochę xD
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Wybitny! Wybitny! 0% [0 głosów]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 50% [1 głos]
Zadowalający Zadowalający 50% [1 głos]
Nędzny Nędzny 0% [0 głosów]
Okropny Okropny 0% [0 głosów]
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Śmierciożerca
22.09.2019 23:56
CoSieDzieje, zaraz Ci przejdzie, spokojnie

Niezwyciężony mag
22.09.2019 23:56
Rue, w sensie?

Śmierciożerca
22.09.2019 23:55
CoSieDzieje, korzystaj, póki jest xD

Niezwyciężony mag
22.09.2019 23:54
Mógłbym już spać, a czytam mit o Orfeuszu w wersji Percy'ego Jacksona. Skąd we mnie ta silna wola przygotowania się na polski?

Śmierciożerca
22.09.2019 23:37
Lilyatte, dobranoc!

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 58237 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 51429 punktów.

3) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 41857 punktów.

4) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 40222 punktów.

5) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 34521 punktów.

6) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 34109 punktów.

7) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 32289 punktów.

8) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

9) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30501 punktów.

10) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 1.00