Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Daniel Radcliffe

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

Odtwórca głównej roli Harry`ego Pottera.
>> Czytaj Więcej

Eddie Redmayne

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaBumSzakalaka

Aktor znany nam z roli Newta Scamandera. Aktor teatralny i filmowy. Zdobywca Oscara.
>> Czytaj Więcej

Patronus

Kategoria: Świat magii
Autor: Prefix użytkownikaRosalind Rooks

Patronusy i zaklęcie "Expecto Patronum".
>> Czytaj Więcej

Życie i kłamstwa Alb...

Kategoria: Inne
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Pierwsza biografia Albusa Dumbledore'a napisana przez Ritę Skeeter.
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

13 urodziny HPneta i XX wydanie proroka - jest, co świętować!
>> Czytaj Więcej

Powrót do przeszłośc...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Livka

Czy kojarzycie ten moment, kiedy podczas czytania odkrywacie, że w zasadzie to już od dawna było ...
>> Czytaj Więcej

Quidditch w Polsce

Kategoria: Quidditch
Autor: monciakund

Kilka słów o zasadach i polskich drużynach
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Iieaqa

Tytuł: Iieaqa
Seria: Dziewczyna z porcelany
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikaAlette

Zapaliła się jak pochodnia. Ogień pokrył jej włosy, a ona zawyła w agonii. Próbowała odseparować ...
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. V część 16
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Policja przeszukuje mieszkanie Hermiony i zbiera odciski palców dla Smitha
>> Czytaj Więcej

[NZ]Święta Bożonaro...

Tytuł: Święta Bożonarodzeniowe
Seria: Największy błąd w życiu?
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Mijają kolejne dni, które Ron spędza w muszelce. Nadchodzi Boże Narodzenie, Bill ma dla brata nie...
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. V część 15
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Norris łapie przynętę, zaś mugolska policja próbuje na wszelkie sposoby podejrzeć Hermionę
>> Czytaj Więcej

[NZ]Tajemniczy uczeń

Tytuł: Tajemniczy uczeń
Seria: Reidsville
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

W szkole pojawia się nowy, tajemniczy uczeń. Jakie skrywa tajemnice? I czy ma coś wspólnego ze śm...
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. V część 14
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Hermiona i Severus wpadają na pewien pomysł, tymczasem po drugiej stronie sytuacja zaczyna się ko...
>> Czytaj Więcej

[M] Gdzie jesteś?

Tytuł: [M] Gdzie jesteś?
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownikafuerte

Cztery krótkie wycinki z tego, co działo się z innymi postaciami, kiedy trio szukało Horkruksów.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 40
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
43,240 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 220
Było: 13.03.2019 06:44:59
Napisanych artykułów: 1,027
Dodanych newsów: 9,665
Zdjęć w galerii: 20,639
Tematów na forum: 3,544
Postów na forum: 306,921
Komentarzy do materiałów: 217,385
Rozdanych pochwał: 3,171
Wlepionych ostrzeżeń: 4,144
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  RAVENCLAW!

Gryffindor
Punktów: 2955
uczniów: 3095
Hufflepuff
Punktów: 2634
uczniów: 3007
Ravenclaw
Punktów: 3003
uczniów: 3798
Slytherin
Punktów: 2153
uczniów: 3070

Ankieta
Do Hogwartu trafia wehikuł czasu. Gdzie się przenosisz?

Czasy Założycieli. Chętnie poznałbym ich osobiście i naprawdę rozpiera mnie ciekawość, jak wyglądała budowa Hogwartu i pierwsza Ceremonia Przydziału
35% [18 głosów]

Bunt Goblinów w 1612 roku. Kto by nie chciał zobaczyć tych ciekawych rzecz, o których rozprawialiśmy na Historii magii? Te walki musiały być epickie
2% [1 głos]

Czasy Huncwotów. Nie wiem, czy bardziej chciałbym stanąć w obronie Snape'a czy pomóc Jamesowi i Syriuszowi w wymyśleniu nowego zaklęcia do znęcania. Wybiorę, będąc na miejscu
40% [21 głosów]

31 października 1981 roku. Imprezka po zniknięciu Sami Wiecie Kogo musiała być niesamowita. Na żałobę po Potterach nie byłoby czasu
2% [1 głos]

Byle kiedy, byleby przed rokiem 1689, czyli przed podpisaniem Międzynarodowego Kodeksu Tajności. Wtedy legalnie mógłbym przelecieć się na smoku, pośmieszkować z mugoli czy po prostu czarować bez obaw
4% [2 głosy]

Wybiorę czas szkolne Voldemorta. Może byśmy się zakumplowali? Albo bym się czegoś nauczył od samego mistrza czarnej magii? A może powstrzymałbym go, zanim stałby się takim złem?
8% [4 głosy]

Ja tam wybiorę przyszłość. Co mnie interesuje to, co już było? Chcę zobaczyć, co nas czeka!
10% [5 głosów]

Ogółem głosów: 52
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 16.03.19

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[PN]Liliana Williams ostatnio widziano 23.03.2019 o godzinie 17:58 w Sala transmutacji
Ravenclaw[PN]Asen Hristo ostatnio widziano 23.03.2019 o godzinie 15:41 w Łazienka Jęczącej Marty
Gryffindor[P]Liv O'Sullivan ostatnio widziano 23.03.2019 o godzinie 05:57 w Łazienka Jęczącej Marty
Ravenclaw[PN]Asen Hristo ostatnio widziano 23.03.2019 o godzinie 03:56 w Łazienka Jęczącej Marty
Gryffindor[P]Liv O'Sullivan ostatnio widziano 23.03.2019 o godzinie 03:45 w Łazienka Jęczącej Marty
Ravenclaw[PN]Asen Hristo ostatnio widziano 23.03.2019 o godzinie 03:37 w Łazienka Jęczącej Marty
Wypalenie
Podstawowe informacje:
Gatunek: Miniaturka
Ograniczenie wiekowe: b/o
Parring: Inne
Przeczytano 116 razy.
Wypaliliśmy się. (one-shot widnieje również na wattpadzie)
Bohaterowie: Harry Potter, Inne.
— Och, to ty... — mina Harry'ego lekko zrzedła, gdy na progu ujrzał Pansy Parkinson, ściskającą kurczowo torebkę i przestępującą wciąż z nogi na nogę. Rzucił krótkie spojrzenie na jej twarz, bledszą i szczuplejszą niż zwykle, a potem wbił wzrok w ścianę za nią. Wydawało mu się, że dzięki temu będzie łatwiej.

— No cóż, dawno się nie widzieliśmy — odpowiedziała miękkim głosem, a Harry niemal uniósł brwi ze zdziwienia. Nie pasował do niej ten ton, niespokojne dłonie i wymizerowany wygląd. Racja, on też nie wyglądał najlepiej, ale Pansy zawsze lśniła. — Ja... Przyszłam po resztę swoich rzeczy.

— Och — odchrząknął, poprawił pogiętą koszulkę i powoli odsunął się od drzwi, pozwalając aby dziewczyna weszła. Gdy przechodziła obok niego, nie poczuł woni tych mocnych perfum, z którymi zazwyczaj się nie rozstawała. Pachniała tak, jak każda inna osoba napotkana przypadkiem na ulicy. Nie pachniała sobą.

— Napijesz się herbaty? — spytał po chwili milczenia i machinalnie przeczesał włosy dłonią, nie wiedząc za bardzo co zrobić.

— Wolałabym wodę.

Skinął głową i nieporadnie zaczął iść w stronę kuchni, co chwilę uprzątając coś z korytarza. Jego ruchy były zbyt szybkie i zbyt nerwowe. Gdy podnosił kolejną koszulkę z podłogi, a potem nalewał wodę do prawdopodobnie jedynej czystej szklanki w mieszkaniu, miał wrażenie, że wszystko na złość chce wylecieć mu z rąk. Niemal potknął się, wchodząc do ciasnego salonu, ale na szczęście Pansy była odwrócona. Miała zgarbione ramiona i lekko przekrzywioną głowę, a kiedy spojrzała na Harry'ego, musiała kilka razy zamrugać, aby odgonić roztargnienie.

— Dziękuję — ze skinieniem głowy przyjęła szklankę i wzięła drobny łyk. Niepewnie usiadła na rogu kanapy, po czym wbiła wzrok w buty, wyraźnie oczekując, żeby to Potter przejął inicjatywę.

— Słuchaj, bo... twoje rzeczy są w sypialni i po prostu musisz ich... no... poszukać. Może ja lepiej zostanę tutaj. Nie śpiesz się — odkaszlnął, splótł ręce na klatce piersiowej i podszedł do okna.

Parkinson przez chwilę wpatrywała się w jego napięte plecy i zarys zaciśniętej szczęki. Jej zmarszczone brwi świadczyły o wahaniu — z trudem podniosła się z sofy, poprawiła opadający na policzek kosmyk i przeklinając dźwięk, który wydawały jej obcasy, wyszła z pokoju.

Upewniła się, że wzrok Harry'ego nie podąża za jej krokami, odstawiła szklankę na jedną z półek, wzięła kilka głębokich oddechów i przytknęła czoło oraz dłonie do ściany w korytarzu. Czuła na sercu niesamowity ciężar związany z przebywaniem tu, a jednocześnie pragnęła nie opuszczać mieszkania. Te wszystkie zapachy, dźwięki, faktury były znajome i dawały poczucie obezwładniającego, przyjemnego spokoju. Wciąż w przedpokoju unosił się zapach jaśminu, wydobywający się z kadzidełek, które kiedyś kupiła pod wpływem impulsu i wciąż równie wyraźnie dało słyszeć się szum jadących samochód oraz żwawą melodię, wygrywaną ciągle przez sąsiada z góry na skrzypcach. Miała ochotę krzyczeć.

Ale jedyne co zrobiła, to oderwała się od chłodnej ściany, zacisnęła mocniej dłoń na torebce i przekroczyła próg sypialni. Gołym okiem było widać, że Harry sobie nie radził. Na stoliku nocnym stało kilku kubków, gazeta sprzed trzech tygodni i zalana kawą książka. Gdyby Pansy sama nie znajdowała się w takim stanie, najpewniej uniosłaby kpiąco brew i rzuciła jakąś szyderczą uwagę. Zamiast tego podniosła leżącą na podłodze bluzę i powstrzymując się od zatopienia w niej twarzy, odłożyła na nieposłane łóżko wraz z torebką. Szybkim ruchem założyła włosy za uszy, a następnie odsunęła pierwszą szufladę zaraz przy drzwiach. Rzuciła okiem na jej zawartość i po przerzuceniu paru szpargałów uznała, że spokojnie może odpuścić sobie tę szafkę. Leżały w niej stosy rachunków i paragonów, a to nie było potrzebne jej ani trochę.

Ruchy Pansy stawały się coraz bardziej niecierpliwe. Kolejne szuflady nie ukazywały tego, co chciała, w wyniku czego z frustracją rozgrzebywała ich wnętrza, nie ważąc na to, że wszystko należało do Harry'ego i naruszała jego ład. Złość narastała w sercu Parkinson, a towarzysząca jej rozpacz napędzała ten istny huragan. I pewnie gdyby nie to, że nagle ujrzała kilka zawieruszonych pocztówek ze wspólnych wakacji, wybuchłaby, niszcząc wszystko wokół.

Drżącymi dłońmi chwyciła widokówkę i delikatnie pogładziła palcem widniejącą na niej sylwetkę Wieży Eiffle'a. Pamiętała wszystko, jakby zdarzyło się to wczoraj. To, jak namawiała Pottera na wycieczkę, chociaż cały czas marudził o wszechobecnym kiczu tego miasta. I to, jak wydali na wyjazd ostatnie pieniądze, ale wino nigdy nie smakowało lepiej. Albo gdy kupowała te pocztówki w jakimś małym sklepiku, dziwiąc się sama sobie, że to robi. O, i jeszcze wtedy...

Pansy potrząsnęła gwałtownie głową, potarła skronie tak, jakby bił od nich ogromny ból i cisnęła pocztówki na łóżko. Oparła się o szafkę i wziąwszy kilka głębokich oddechów, zaczęła szukać dalej. Tym razem ruchy były machinalne, wymuszone, jakby zostały zaprogramowane. Zabłąkane szminki, długopisy i wsuwki jedna po drugiej lądowały na splątanej narzucie w kolorze kawy. Momentami Parkinson wyglądała, jakby chciała zacisnąć szczupłe palce na niektórych rzeczach i już nigdy ich nie puścić, ale po kilku sekundach odwracała pełen boleści wzrok, aby następnie odrzucić przedmiot za siebie.

Nie miała pojęcia, ile czasu tu spędziła — na odpędzaniu wspomnień, które ociekały jej łzami wylanymi podczas bezsennych, samotnych nocy, na wciskaniu tego wszystkiego do torebki i na mieleniu w ustach przekleństw. Pragnęła stąd wyjść i już nigdy nie wracać, i chociaż brzmiało to patetycznie, właśnie tak było.

— Ja... to głupi pomysł, ale... Znalazłem butelkę wina. I może...

Pansy odwróciła głowę szybko, niczym drapieżnik czekający na dogodny mu ruch ofiary i wbiła w Harry'ego chłodne spojrzenie — w głębi duszy to ona czuła się ofiarą. On zaś rozchylił lekko usta, po czym uniósł dłoń, jakby chciał podkreślić swoje słowa, mimo że przecież milczał. Odkaszlnął i potarł czoło, odwracając zażenowany wzrok.

— Nie, przepraszam, zapomnij o tym. Tylko ci przeszkodziłem.

— Właśnie skończyłam.

Kłamała. I on dobrze o tym wiedział.

Patrzyli na siebie przez kilka długich sekund, a potem Pansy po prostu chwyciła za torebkę i ukrywając drżenie głosu, powiedziała:

— Dobrze.







— Mam już dość — wyszeptała i przechyliła kieliszek, aby upić kolejny łyk wina. — Mam dość tej pracy, matki, dla której liczą się tylko pieniądze i całej cholernej, zasranej rodziny, przyczepionej do mnie jak jakiś rzep. Ale wiesz czego mam najbardziej dość? Siebie — zaniosła się znienacka szaleńczym śmiechem, a następnie przekrzywiła głowę i wycelowała w Harry'ego drżący palec. — I ciebie.

Potter spojrzał na nią z troską. Miał ochotę wyrwać jej butelkę, gdy kolejny raz napełniała kieliszek, ale wyglądała tak żałośnie, że mógł tylko patrzeć i z niepokojem marszczyć brwi. Jej włosy były potargane, szpilki rzuciła gdzieś w kąt, a w oczach pojawiła się desperacja.

— Ciebie, który nagle postanowiłeś mnie zostawić. — Jej głos stawał się coraz bardziej piskliwy. — Nienawidzę cię za to, nienawidzę, nienawidzę...

Przysunął się do niej i ostrożnie odebrał naczynie, aby następnie postawić je na niskim stoliku przed kanapą. Przygryzając z wahaniem dolną wargę, jedną ręką objął Pansy i lekko przytulił. Był niemal pewien, że zaraz wyrwie się z dziką furią w oczach, ale ona tylko skrzywiła się i znów zaczęła powtarzać jak mantrę nienawidzę cię. Gdy pogłaskał ją po głowie, uniosła szczupłe dłonie zwinięte w pieści i wymawiając każde słowo, raz za razem uderzała Harry'ego w pierś:

— Jak mogłeś mi to zrobić? Jak? Kochałam cię, do diaska! Co się z tobą stało? Co się z nami stało? Ja... — opuściła nagle pięści i jakby zmęczona pozwoliła głowie opaść na jego ramię.

Odwrócił wzrok i cicho odparł:

— Wypaliliśmy się.

— Wypaliliśmy się — powtórzyła wyzutym z emocji głosem.

A potem zapadła cisza. Oboje milczeli, wpatrując się zamglonym wzrokiem w nieistotne punkty i wciąż czując ciepło osoby, z którą spędzali dotąd każdą noc.

— Czy to dla ciebie nic nie znaczyło? Te wszystkie chwile, w których mieliśmy skrzydła i mogliśmy latać? Te momenty, kiedy przed oczami mieliśmy tylko swoje twarze? Nie brakuje ci tego, do jasnej cholery? — wyrzuciła raptem na jednym wdechu i gwałtownie wstała. Odgarnęła poplątane włosy z twarzy, poprawiła zmiętą sukienkę i bez butów, lekko się chwiejąc, ruszyła w stronę korytarza.

— Na miłość boską, Pansy, zaczekaj!

— Gdzie są moje szpilki?

— Zaczekaj!

— Zapłaciłam za nie fortunę, muszą gdzieś tu być...

Szarpnął ją gwałtownie za ramię, odwracając w swoją stronę. Syknęła ze złością, ale widząc ogniki furii w oczach Harry'ego, natychmiast zamilkła i jedynie rozchyliła usta w niemym zdziwieniu. Rozluźnił uścisk, wziął głęboki oddech i rozpaczliwie przebiegł wzrokiem po twarzy Parkinson. Miała lekko uniesione brwi, zaczerwienione białka i uwydatnione cienie pod oczami, a z jej warg niemal całkowicie zeszła czerwona szminka. Wyglądała starzej — o wiele bardziej krucho i bezbronnie. Próbowała przybierać groźne miny, spojrzeniem odpierać atak, ale to wszystko nie potrafiło ukryć osłabienia, ogarniającego całe ciało. Sukienka, która wcześniej podkreślała łagodne wcięcia i gładkie krągłości, teraz luźno zwisała, jakby dawała do zrozumienia, że nie do końca tu pasuje. Potter nie musiał nawet na nią patrzeć, bo pod palcami wyraźnie czuł, jak chude jest ramię dziewczyny. Przełknął ślinę, marszcząc brwi, a ona po chwili wyszeptała:

— Wypaliliśmy się.

— Tak, wypaliliśmy.

— Wypaliliśmy się.

— Dlaczego wciąż to powtarzasz?

— Podobno, jeśli powiesz coś wystarczająco wiele razy, stanie się to prawdą — odparła jeszcze ciszej niż poprzednio, a potem wbiła w niego spojrzenie szklących się, przepełnionych bólem oczu.

Chwycił obiema dłońmi jej szczupłą twarz i jakby nie mogąc złapać tchu, desperacko wpił swoje usta w jej. Przez moment zdumienie odbierało Pansy zdolność ruchu, lecz już po chwili zdejmowała mu okulary, zatapiała ręce w jego lokach i pozwała dopasować się ciału do ciała. Oboje pragnęli, by usta wiecznie się ze sobą stykały, butelka wina w salonie zawsze pozostawała pełna, a płaszcz odwieszony na wieszak do końca ich dni. I może dlatego ramiączka sukienki opadły, i policzki zetknęły się ze sobą, i szepty przecięły bezgraniczną ciszę.

Nie byli pewni jutra. Nie byli pewni nawet wieczoru.

Pewne były tylko rozpaczliwe pocałunki, miękkość ciał oraz smak taniego wina.

Wystarczyło.







Obudził się z bólem głowy, zdrętwiałą ręką i bez ubrań. Musiało minąć kilka sekund, zanim w pełni świadomy rozejrzał się po pokoju, a następnie gwałtownie uderzył dłonią w miejsce obok niego, gdzie jeszcze niedawno leżała Pansy. Zerwał się gwałtownie z łóżka, nie poczuwszy jej ciepła, które towarzyszyło mu przez całą noc. Czuł w sobie narastającą panikę, która odbierała mu dech w piersiach i przyszpilała, nie pozwalając zrobić kroku.

Powoli uniósł głowę i dopiero wtedy ujrzał na stoliku nocnym szminkę w eleganckim opakowaniu oraz czarną zapalniczkę. Wpierw na jego twarzy było widoczne jedynie osłupienie, a potem usta rozchyliły się w bezradności, wypuszczając dwa słowa, które wybrzmiały w pustym pokoju niczym wyrok:

— Wypaliliśmy się.

Po policzku Harry'ego po raz pierwszy od dawna spłynęła łza. 

Komentarze
avatar
Prefix użytkownikablad logiczny  dnia 03.03.2019 20:11
Cóż mogę napisać, technicznie jest o pięknie wręcz perfekcyjnie napisane, stylistycznie raczej też, ale tego elementu wolę nie oceniać. Wszystko byłoby pięknie gdyby tu było odrobinę jakiejś magii. Niestety nie dopatrzyłem się tutaj żadnej, a ten paring odrzuca mnie na kilometr i powoduje reakcję prorokowaną kiedyś przez CANTARISA. Sam się sobie dziwię, ze dałem radę doczytać do końca, co prawda czytałem dość pobieżnie jednak nie znalazłem czegoś, co pozwoliłoby mi się zagłębić w treść tekstu. Forma, stylistyka, moim zdaniem zasługuje na wybitny, jednak brak magii powoduje, że nie jestem w stanie tego ocenić. Na przyszłość zdecydowanie więcej, magii więcej:D Chyba nie powinienem tego komentować jako pierwszy, bo może ktoś bardziej zdeterminowany, jednak się doszuka tutaj czegoś i będę musiał odszczekać.
avatar
Prefix użytkownikaCoSieDzieje  dnia 05.03.2019 17:31
Początek był specyficzny. Tak, specyficzny to zdecydowanie dobre słowo. Zostaliśmy wrzyceni w początek dialogu, który równocześnie wcale nie musiał być zupełnym początkiem. Nie jesteśmy w stanie tego stwierdzić, bo zabrakło jakiegoś wprowadzenia.
W akcji w pełni odnalazłem się w chwili, gdy Parkinson odstawiła szklankę wody. Trochę późno szczerze mówiąc - wydaje mi się, że przyczyną były trochę przydługie zdania, które kończyły się w dziwnych momentach. Na szczęści im dalej w las tym lepiej.

Szczerze mówiąc Harry i Pansy w twoim wykonaniu wydają się znacznie ciekawszą parą niż Harry i Ginny. Być może jest to sprawa tego, że opisałaś relację w sposób uwzględniający realistyczne emocje i zachowania. Harry dojrzał i nie jest Harrym z książek.
I w ten o to sposób dochodzimy do największej wady tego FanFicka, czyli charakteru bohaterów. Jest świetnie tylko, że mało książkowo. Gdybym miał do wyboru relacje z książki lub relacje napisane tak jak ta wybór były prosty i padłby na twoją pracę. Tylko, że ten Harry w ogóle nie przypomina Harry'ego z książki. Jest innym człowiekiem. Ciekawszym, ale innym niż ten, który ma miliony fanów na całym świecie.

Kolejna kwestia też się z tym wiąże. Gdybyś zamieniła imiona bohaterów na imiona dowolnych bohaterów literackich to w tej historii nic by się nie zmieniło. Brakuje w niej magii, albo jakiegoś innego wyznacznika, który powiązałby ją na stałe z jakimś światem.

W całym tekście znalazło się kilka sformułowań i zdań, które nie przypadły mi do gustu, ale całokształt pozostawia bardzo dobre wrażenie. Warstwa językowa i stylistyczna i jest super i mam nadzieję, że napiszesz dla nas w przyszłości coś więcej. Tylko nie zapominaj o magii Wrozka
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Prefekt Naczelny Slytherinu
24.03.2019 01:20
Mikasa, dzięki. Zobaczymy ile wytrzymam :D padam na twarz już, dobranoc Love

Żywa legenda
24.03.2019 01:12
Rosalind Rooks, to smutne, ale trzymam kciuki. Ja mam założone 30 dni odwyku.

Prefekt Naczelny Slytherinu
24.03.2019 01:08
Mikasa, chyba spróbuję odstawić chipsy Marchewka

Żywa legenda
24.03.2019 01:08
Rosalind Rooks, albo imprezuje

Prefekt Naczelny Slytherinu
24.03.2019 01:03
Widzę że hpnet powoli zasypia...

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 58161 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 48999 punktów.

3) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 41857 punktów.

4) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 38975 punktów.

5) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 34099 punktów.

6) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 34034 punktów.

7) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 31803 punktów.

9) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30488 punktów.

10) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.84