SnitchSeeker: Na czym polegała Twoja praca na planie? Wiemy, że uczestniczyłaś w produkcji KP, czy pracowałaś również przy "Insygniach Śmierci"?
Lizzie Mary Cullen: W "Księciu Półkrwi" byłam asystentką produkcji, pomagałam także w dziale artystycznym - to było niesamowite. Najlepsi ludzie z branży pracowali przy tym filmie, to wspaniałe móc uczyć się od nich i być tak blisko. Przyłożyłam też ręki do robienia wzorów liter, wiele z nich powstało w klasie Eliksirów Slughorna oraz na banerach Quidditcha. Strasznie dużo do zrobienia było w sklepie Weasleyów, musiałam spędzić dwa dni na układaniu pudełek!
SS: Jak porównasz pracę na planie HP do innych projektów?
LMC: Właściwie pracowałam w niepełnym wymiarze godzin, zajmowałam się ukończeniem ostatniego roku na Goldsmiths, gdzie studiowałam sztukę. Miałam wcześniej kilka zleceń, ale to była najlepsza praca na świecie. Każdego dnia, kiedy przychodziłam, musiałam się uszczypnąć. Nie mogłam uwierzyć, że tam jestem, to był najszczęśliwszy okres mojego życia.
Osobiście kocham te książki, więc patrzenie jak powstają do życia w filmie i chodzenie po planie było jak spełnienie marzeń. Oczywiście teraz pracuję dla siebie i nigdy nie byłam bardziej spełniona, ale nie ma to jak pracować nad filmem taki jak ten. To coś bardzo wyjątkowego.
SS: Czy spotkałaś jakichś aktorów? Jeśli tak, jacy byli na planie i jakie to uczucie widzieć ich kręcących sceny, w porównaniu do efektu końcowego?
LMC: Poznałam większość obsady i co uderzyło mnie najbardziej są zupełnie normalni, ludzcy - nudno to słyszeć, tak? Ale to prawda! W przemyśle filmowym ciągle krążą historie o głupiutkich gwiazdach. Ja naprawdę nie dostrzegłam tego u żadnej z HP.
Wszyscy tam pracujący byli bardzo uprzejmi. Zabawne było oglądanie premiery w Nowym Jorku. Widziałam jakąś scenę i myślałam
"O, to było dzień kiedy kręciliśmy zdjęcia nocą", to przynosiło wszystkie miłe wspomnienia związane z ludźmi, z którymi pracowałam. Z pewnością innym doświadczeniem jest praca, a oglądanie jej efektów, to zupełnie inny poziom.
SS: Czego nauczyłaś się na planie HP?
LMC: Bardzo wiele! Kiedy zostawiłam "Pottera", by ukończyć moją naukę, miałam głowę pełną pomysłów. Praca z chłopakami z działu sztuki dała mi wiele pewności siebie. Ciągle nad tym pracuję, ale wszystko idzie w dobrą stronę.(odpukać w niemalowane!)
SS: Możesz opowiedzieć jakąś śmieszną historię z planu?
LMC: Mieliśmy mnóstwo zabawy, a minęły już dwa lata. Pamiętam jedne z nocnych zdjęć, filmowano wtedy walkę Bellatrix i Greybacka w trzcinach. Smierciożercy są świetni! Jeden z nich dobrze grał w karty i znał sztuczki magiczne. Noc była dość chłodna i większość spędziliśmy popijając herbatę oraz próbując zgadnąć jak on to robi! Świetna zabawa!
Kocham też nasze zdjęcia z mostu Millennium w Londynie. To jeden z moich ulubionych. Byłam tak podekscytowana tym, że wezwano mnie do pracy tego dnia! Mieliśmy cały ekwipunek na moście i przechodzący ludzie pytali co filmujemy. To był wielki dzień!
SS: Czytaliśmy, że Dan Radcliffe i Tom Felton pojawią się na wystawie, słyszałaś o tym?
LMC: Tom, jego dziewczyna Jade, Dan i wiele innych osób z obsady oraz moich współpracowników z planu. Wszyscy są podekscytowani ekspozycją, cały dochód zostanie przeznaczony dla "Big Issue", charytatywnej fundacji, która pomaga bezdomnym w UK. To będzie piękna noc, wszystko dla szczytnego celu.
SS: Czy masz jakieś zdjęcia rekwizytów nad którymi pracowałaś? Bardzo chciałbym je zobaczyć.
LMC: Miałam tyle szczęścia, że zostałam zaproszona na pożegnalną imprezę w studiu Leavesden - było niesamowicie - tu jest kilka zdjęć! To ja przed Zwierciadłem Ain Eingarp, nie mogłam sobie pomóc!
tłumaczenie: by losiek