Zakończenie HP - moje wyobrażenia. - Fan Fiction

Harry Potter

Ostatnie Artykuły
Nawigacja
Ankieta
Które zwierzę ze świata Harry'ego Pottera chciałbyś posiadać?

sowę

kota

ropuchę

szczura

hipogryfa

smoka

trójgłowego psa

Musisz się zalogować, żeby móc głosować w tej Ankiecie.

Zakończenie HP - moje wyobrażenia.

Odgłos kroków... krótka rozmowa... znowu kroki... zielony błysk....
- Nieeee! - Harry obudził się z okrzykiem przerażenia. Rozejrzał się dookoła, ten sen był taki realny. Śniło mu się, to co wydarzyło się w czerwcu. Pamiętał to aż za dobrze, sen nie musiał mu o tym przypomianać. Szybko wstał z łóżka, ubrał się i obudził Rona.
- Hej, Ron. Wstawaj! Nie pamiętasz co wczoraj powiedziała twoja mama? Powiedziała, że chce nas widzieć w kuchni, najpóźniej o dziewiątej, a jest za pięć.
Ron szybko zerwał się z łóżka.
- O, nie! - krzyknął z przerażeniem. - Dzisiaj jest piąty lipiec. Ślub Fleur i Billa. - złapał się za głowę. Widać było, że całkowicie o tym zapomniał.
Zeszli na dół. Cała rodzina Weasleyów biegała w tą i z powrotem, czyniąc ostatnie poprawki. Hermiona, Ginny i pani Weasley znajdowały się w kuchni. Gotowały różne potrawy na wesele. Pani Weasley zobaczyła wchodzących chłopców:
- No, jesteście nareszcie! - powiedziała z groźną miną - Już miałam po was iść. W ogrodzie ustawione są stoły na ponad sto osób. Musicie wszystkie nakryć!
Ron spojrzał na Harry'ego i obaj głośno westchnęli. Wiedzieli, że czeka ich praca na całe przedpołudnie.
Wyszli do ogrodu. Słońce świeciło mocno, a po ogrodzie ganiały się gnomy.
- No to chyba trzeba zacząć? - zapytał Ron.
- Tak, chyba tak.
Tak jak przewidywali, praca zajęła im bardzo dużo czasu. Stoły skończyli nakrywać dokładnie o dwunastej. Ron położył na stole ostatnią parę sztućców i uniósł ręce w geście triumfu.
- Victoria! - wrzasnął. - Skończyliśmy.
Skierowali swoje kroki w stronę Nory. Wszyscy byli już gotowi.
- Przebierzcie się, szybko! - powiedziała pani Weasley i machnęła różdżką, a na jej szyi zmaterializował się śliczny srebrny naszynik.
Gdy wszyscy byli już gotowi, pod Norę podjechały samochody, które Kingsley wynajął z Ministerstwa bez większych trudności. Ślub miał się odbyć w mugolskim kościele.
O godzinie czternastej samochody wjechały na podjazd przed wielkim gmachem kościoła. Wszyscy zasiedli w ławkach ( Hagrid z pewną trudnością ), czekając na wejście pary młodej. Nie minęło pięć minut, gdy rozległy się fanfary i para weszła do kościoła. Harry spojrzał na Billa. Jego twarz była pokiereszowana od ukąszeń wilkołaka. Wszystko zdarzyło się w dzień śmierci Dumbledore'a. Na szczęście wilkołak nie był wtedy przemieniony i Bill nie stał się wilkołakiem, ale ran na jego twarzy nie dało się wyleczyć. Wybraniec na wspomnienie tych chwil, poczuł dziwny ucisk w żołądku. Harry przeniósł swój wzrok na Fleur. Młoda francuzka szła z wysoko podniesioną głową, dumna i pewna siebie. Jej twarz była blada, a na ustach gościł uśmiech. Ubrana była w piękną białą suknię, włosy miała upięte w niespotykaną fryzurę, do której przypięty był welon, który sięgał jej aż do pasa. Na szyi miała delikatny złoty naszyjnik, na ręce podobną bransoletkę.
Ceremonia prawie dobiegła końca. Para młoda właśnie kończyła nakładać sobie obrączki, gdy rozległy się okrzyki i trzaski oznaczające zapewne deportację lub aportację.
Wszyscy wybiegli z kościoła. Harry był na samym czele tej grupy. Zatrzymał się nagle. To co zobaczył sprawiło, że nogi wrosły mu w chodnik. Pierwsza myśl jaka przyszła mu do głowy, to to, że przed chwilą byli tu słudzy Czarnego Pana, czyli Śmierciożercy. Nad jednym z domów wisiał Mroczny Znak.
Nagle z tyłu dobiegł pisk Hermiony. Harry szybko się odwrócił. Dziewczyna stała i patrzyła się na jakiś punkt na ulicy.
- Co jest...? - zapytał. Nikt nie musiał mu odpowiadać, bo właśnie to zobaczył. Na ulicy leżał Neville Longbottom. Harry cofnął się ze strachem.
- Nie to... to niemożliwe! - chłopiec nie uwierzył w to co zobaczył. Obrócił się. Ron stał z szeroko otwartymi ustami, Hermiona i Ginny ocierały łzy. Nikt nie chciał uwierzyć...
Pierwszy wziął się w garść Remus Lupin. Podszedł do Nevilla, zbadał mu puls, po czym powrócił do zaproszonych gości. Podszedł do Harry'ego i powiedział:
- Naprawdę bardzo mi przykro, Harry - nie patrzył mu w oczy. - Nie ma sensu tu stać, aurorzy zaraz tu będą. Jedziemy do Kwatery Głównej Zakonu Feniksa.
Harry nie chciał z nikim rozmawiać. Poszedł do swojej sypialni. Położył się do łóżka i pogrążył w myślach. Dlaczego zabili akurat Nevilla? Ta myśl nie dawała mu spokoju. Nagle zrobiło mu się żal Billa i Fleur. To był ich ślub, a Lord Voldemort wszystko zniszczył. Harry poczuł do niego jeszcze większą nienawiść niż dotychczas.
- Zniszczę go! - szepnął sam do siebie i poszedł spać. Wiedział, że jutro czeka go rozmowa z którymś z członków Zakonu Feniksa. Pomyślał, że na pewno nie będzie łatwo.
- Voldemort zniszczył wiele dobra i nadziei na tym świecie - szepnął jeszcze raz do siebie. - Wystarczająco wiele, by położyć temu kres! - to powiedziawszy zapadł w głęboki sen.
Następnego dnia Harry'ego obudził Krzywołap, wskakując prosto na jego głowę. Wiedząc, że już nie zaśnie, ubrał się i zszedł na dół.
W kuchni było parę osób, w tym Remus Lupin, Hermiona, Ron i Ginny. Nikt nic nie mówił. Wszyscy sprawiali wrażenie osowiałych i pogrążonych w swoich myślach. Harry miał nadzieję, że nie będą musieli rozmawiać o wczorajszym dniu. Niestety się zawiódł, bo Hermiona zapytała:
- Jak myślicie, dlaczego Voldemort zabił Neville'a?
- Myślę, Hermiono, że to wcale nie był Voldemort. Według mnie zrobił to ktoś na jego polecenie. Ale dlaczego...? Tego nie wiem.
- Przepowiednia... - szepnął cicho Harry. Lupin spojrzał na niego z zaciekawieniem.
- Bardzo możliwe, Harry. Voldemort na początku nie brał go pod uwagę, ale teraz zrozumiał, że to błąd. Neville, mógł być przecież Wybrańcem. Oczywiście gdybyś ty nim nie był.
Harry'ego bardzo zaskoczyły te słowa. Nie te, że Neville mógłby być Wybrańcem, tylko ogólnie to, że wiedział o przepowiedni.
- Skąd pan wie...?
- Harry, przyjaźniłem się z twoim ojcem. Myślisz, że nie powiedziałby jednemu ze swoich najlepszych przyjaciół o tak ważnej, szczególnie w tamtych czasach, rzeczy?
Chłopiec nie odpowiedział. Zamyślił się głęboko. A więc wiedzieli o przepowiedni. Wiedzieli, ale mu o niej nie powiedzieli. No bo chyba, gdy Lupin ją zna to znał ją także Syriusz? Harry poczuł się potwornie oszukany. Jak zwykle dowiedział się ostatni.
Chłopiec sięgnął po dzbanek stojący na stole i nalał sobie soku. Wypił go szybko i wyszedł.
Następne dni w Kwaterze Głównej, płynęły wolno i bez większych niespodzianek. Początek roku szkolnego zbliżał się, nieuchronnie, a Harry nadal nie wiedział czy wrócić do Hogwartu. Jego dylemat rozwiązała parę dni później Hermiona:
- Harry, musisz wrócić do Hogwartu! - przekonywała.
- Hermiono, daj spokój. Nie obchodzi mnie żadne skończenie szkoły. Jestem Wybrańcem, tak czy nie? Muszę odnaleźć resztę horkruksów Voldemorta, a później jego samego.
- Ale, Harry. Nie o to mi chodzi. Pojedziemy do Hogwartu. Wytłumaczymy wszystko McGonnagall i może pozwoli nam wejść do gabinetu Dumbledore'a - Harry chciał jej przerwać, ale nie pozwoliła na to. - Nie, posłuchaj mnie do końca. Weźniemy myślodsiewnie Dumbledore'a i jego portret. Później wyruszymy w drogę. Nic nam nie mogą zrobić. Jesteśmy przecież pełnoletni.
Harry musiał przyznać jej rację. Bez myślodziewni i portretu na pewno nie znajdą wszystkich horkruksów. Martwił się tylko o jedno. A co jeśli McGonagall nie pozwoli im wziąć tych rzeczy? Będą musieli szukać tych horkruksów po całym świecie. Harry wolał o tym nie myśleć.

***
Powozy przejechały przez bramę. Harry siedział zamyślony, modląc się w duchu, aby nowa dyrektorka ich wysłuchała i spełniła ich prośbę. Hermiona też się nad tym zastanawiała. Nikt nic nie mówił. Testrale nagle zatrzymały się, a wraz z nimi i powozy. Harry wygramolił się z powozu i ruszył z przyjaciółmi w stronę zamku.
Wielka Sala wyglądała jak zwykle wspaniale. Harry odruchowo spojrzał na stół nauczycielski. Po środku siedziała profesor McGonagall. Nie miała takiej surowej miny jak zawsze. Wyglądała bardziej jak ktoś kogo bardzo boli głowa.
Przyjaciele zajęli swoje miejsca. Naokoło nich szeptano o Neville'u. Wszyscy mieli przerażone miny i rzucali ukradkowe spojrzenia na Harry'ego. Widocznie już się rozniosło, że był świadkiem tego strasznego wydarzenia.
Nagle tylne drzwi się otworzyły i wszedł profesor Slughorn, prowadząc przerażonych pierwszoklasistów. Ustawił ich w rzędzie, przed nimi postawił stołek na którym spoczęła stara Tiara Przydziału. Wszyscy zamilkli, a Tiara zaczęła śpiewać:

Gdy szkołę założono, nowa jeszcze byłam,
A założycieli tej szkoły przyjaźń wielka łączyła.
I zapewne dotąd przyjaźń by ta trwała,
ale była tu charakterów różnica niemała.
Godryk dumny był i twardy jak skała,
Salazar przebiegły i ambitny.
Rovena mądrość ceniła ponad wszystko,
A Helga chciała uczyć wszystkich.
Przyjaźń się rozpadła,
szkoła pozostała,
każdy dom dzieli różnica niemała.
Każdy wyjątkowy, każdy inny.
każdy swą zaszczytną historię ma.
Ja jestem Tiara Losu,
nie potrzeba mi rozgłosu.
Więc na głowę mnie wkładaj,
na nic już nie czekaj!
Zaraz się dowiesz, co cię dziasiaj czeka!

Gdy Tiara Przydziału skończyła śpiewać, rozległy się oklaski. Nie towarzyszyły im jednak wiwaty i okrzyki radości. Wszyscy mieli kwaśne miny, na pewno z powodu Neville'a.
Profesor Slughorn zaczął wyczytywać nazwiska z długiej listy.
Harry zamyślił się. Myślał o Neville'u. Wiedział, że wszystkim będzie go bardzo brakować. Chociaż ten pucołowaty chłopiec, nie był njlepszy w czarach, był bardzo oddanym przyjacielem. Harry'emu przypomniało się jego poświęcenie w GD, walka w Ministerstwie, okrzyki radości gdy pierwszy raz udało mu się kogoś rozbroić zaklęciem Expeliarmus.
Harry spojrzał na dziewczynę, która właśnie została przydzielona do Gryffindoru.
- Jedni odchodzą, drudzy przychodzą... - powiedział, to nieświadomie, na głos.
- Harry, co ty mówisz? - zapytał, Ron który usłyszał jego słowa.
- Nie, nic. Myślałem o Neville'u.
- Aha. - Ron cicho westchnął.
W tym momencie wstała profesor McGonagall i kazała wszystkim rozejść się do swoich dormitoriów.
- Harry, chodźmy do niej teraz! - szepnęła natarczywie Hermiona.
- Masz rację. - zgodził się z nią Harry.
Nie uszli nawet jednego kroku, gdy usłyszeli wołanie nowej pani dyrektor:
- Potter, Granger i Weasley! Proszę za mną!
***
Zaprowadziła ich do gabinetu, który Harry znała aż za dobrze. Był to gabinet Dumbledore'a. W tamtym roku Harry miał tu prywatne lekcje. Profesor McGonagall usiadła za biurkiem. Popatrzyła na nich badawczo, a następnie wskazała im trzy identyczne krzesła, stojące naprzeciw niej.
- Usiądźcie. Muszę wam coś przekazać, a właściwie tobie, Potter - zamilkała. Harry spojrzał na nią. Nauczycielka transmutacji zawzięcie grzebała w szufladzie biurka. Nagle wyciągła coś, co wyglądało na dosyć duży, pergaminowy list złożony w rulon. Profesor McGonagall podała go Harry'emu - Proszę, Potter.
Harry spojrzał na widniejące na środku rulonika litery układające się w słowa: "Dla Harry'ego Pottera od Albusa Persiwala Wulfryka Briana Dumbledore'a".
Chłopiec spojrzał, ze strachem w oczach, na profesor McGonagall.
- Pani chyba żartuje. Prawda? - zawahał się. - Przecież profesor Dumbledore nie żyje!
- Tak, Harry. Jednak, gdy weszłam do tego gabinetu i otworzyłam jedną z szuflad, zobaczyłam dwa listy. Jeden był zaadresowny do mnie, a drugi do ciebie. Dyrektor poprosił mnie żebym oddała ci ten drugi. To jest właśnie list od Dumbledore'a do ciebie. Nic więcej nie wiem - powiedziała. - A teraz może udalibyście się do swojej wieży? Mam dużo pracy.
Harry kiwnął głową i wyszedł. Przyjaciele pośpieszyli za nim.
- Miałeś jej powiedzieć o portrecie! - zawołała z oburzeniem Hermiona.
- Aaa... No, tak! - spojrzał na dziewczynę. - Czy ty nie rozumiesz? To jest list od Dumbledore'a. Najpierw musimy go przeczytać, a dopiero później działać.
Weszli do pokoju wspólnego. Panowała tam dziwna, niczym nie zmącona cisza. Wszyscy siedzieli w fotelach. Niektórzy rozmawiali szeptem, inni nic nie mówili. Widać było, że wszystkim bardzo żal Neville'a.
Harry, Ron i Hermiona znaleźli sobie miejsca z dala od wścibskich oczu. Harry szybko otworzył list. Przebiegł go wzrokiem, a gdy czytał jego oczy stawały się coraz większe. Bez słowa podał list przyjaciołom, którzy szybko go przeczytali. Pierwsza odzyskała głos Hermiona.
- A więc myślodsiewnia i portret nam się nie przydadzą? - zapytałą nieśmiało.
- Nie, Hermiono, nie. Sama widzisz co Dumbledore, tu napisał. Dokładnie powiedział, że te dwa magiczne przedmioty nam nie pomogą - przebiegł wzrokiem list. - Ale mamy jedną wskazówkę... Dumbledore, napisał, że przedmioty są w miejscach ważnych dla Voldemorta.
- Harry, czy ty myślisz...
- Tak, Hermiono. jestem pewien, że jeden jest w Hogwarcie, pierścien został zniszczony, dziennik też, czarka... hmm... nie mam pojęcia. Później się nad tym zastanowimy... Nagini, jest tam gdzie jest Voldemort, a medalion, może być w ...
- W domu Syriusza! - dokończyła za niego Hermiona. - Harry, pamiętasz ten srebrny medalion, którego nie mogliśmy otworzyć?
- No, oczywiście! Tylko, co on tam robił?
Harry zaczął intensywnie myśleć.
- R.A.B. to... Regulus Black!
- Harry, jesteś genialny! Czyli wiemy już wszystko!
- Od jutra zaczynamy poszukiwania. Trzeba będzie się włamać do gabinetu McGonagall! - powiedział to z taką stanowczością, że przyjaciele nawet nie wyrazili swojego sprzeciwu.
***
Następny dzień był bardzo ciepły. Słońce prażyło niemiłosiernie, zaglądając do różnych części zamku.
Harry, Ron i Hermiona byli już na nogach. Rozejrzeli się po Pokoju Wspólnym. Nikogo w nim nie było, więc zarzucili na siebię pelerynkę - niewidkę.
- Hermiono, czy my nie powinniśmy być na lekcjach? - zapytał Ron.
- No wiesz, Ronald! Dzisiaj jest sobota!
Stanęli przed olbrzymim gargulcem. Harry na poczekaniu wymyślił hasło:
- Pałki lukrecjowe! - gargulec szybko odskoczył na bok.
Gabinet zdawał się być pogrążony w śnie. Panowała tak okropna cisza, nawet instrumenty stojące na półkach nie wydawały z siebie żadnych dźwięków. Harry poczuł się nieswojo. Czuł, że nie powinni tu być. Ale cóż zrobić? Musieli wykonać swoją misję, nie było wyjścia.
Harry wyszedł spod peleryny, to samo zrobili Ron i Hermiona. Rozejrzeli się po gabinecie. Tiara Przydziału leżała na półce. Harry spojrzał niespokojnie na przyjaciół.
- Jak myślicie, co powinienem z nią zrobić? Przecież nie mogę jej od razu zniszczyć!
- Może... załóż ją na głowę, to ona sama udzieli ci wskazówek? - doradził rozsądnie Ron.
Harry ściągnął Tiarę z półki i założył na głowę. Przez chwilę nic się nie działo. Nagle jego blizna zapiekła tak boleśnie jak nigdy, a z wnętrza tiary dobiegł go głos Albusa Dumbledore'a:
- Harry, to jest to czego szukasz!
Wybraniec usłyszał to parę razy razy, jakby słowa te odbiły się echem, albo... były wypowiedziane z zaświatów. Harry'ego przeraźiła sama ta myśl. Spojrzał na przyjaciół. Mieli przerażone miny.
- Hermiono, jak myślisz, jak powinniśmy to zniszczyć?
- Nie mam pojęcia! Może powinnieneś użyć zaklęcia Avada Kedavra?
Harry zrobił to. Skierował różdżkę na Tiarę i wypowiedział zaklęcie. Tiara spłonęła na ich oczach. Zostało z niej tylko trochę popiołu i zwitek pergaminu. Harry szybko go podniósł i przeczytał: "Brawo, Harry! Zniszczyłeś pierwszego horkruksa!". Harry od razu rozpoznał to pismo. Bez wątpienia było to pismo Dumbledore'a. Chłopiec nie wiedział co o tym myśleć. Czyżby dyrektor próbował się z nim skontaktować? Harry'ego nawiedzała dziwna myśl. Profesor nie żyje, w takim razie jak przesyła mu wiadomości? Harry miał dziwne wrażenie, że jeszcze się z profesorem zobaczy...

***
Słońce chyliło się ku zachodowi.
Harry, Ron i Hermiona, cicho przeszli przez zamek, starając się nie zwracać na siebie uwagi. Wyszli na błonia. W twarze uderzył ich podmuch chłodnego, jeszcze letniego, powietrza. Poza obrębami zamku, mogli się teleportować, ponieważ egzaminy zdali w wakacje, parę dni po urodzinach Harry'ego.
- No to, na trzy...? - zapytał niepewnie Ron. Harry i Hermiona kiwnęli głowami.
- Raz... dwa... trzy! - odliczał Ron, a razem wykrzyknęli:
- Grimmauld Place numer dwanaście!
Poczuli dziwny ucisk w żołądku, jakby zostali przepchnięci przez gumową rurę. Nie stali już przed błoniami Hogwartu. Teraz byli w obskurnej kuchni, którą Harry, tak dobrze pamiętał.
- Gdzie Syriusz wynosił, te wszystkie rzeczy, które znaleźliśmy w szafkach? - zapytał.
- Do piwnicy - odpowiedziała zwięźle Hermiona. - Chodźcie za mną.
Poprowadziła ich wąskimi schodkami.
W piwnicy pełno było rupieci. Ron zwątpił, czy uda im się tu odnaleść medalion. Hermiona, natomiast, kluczyła wśród pakunków i przyglądała im się złowieszczo.
- Harry, mam! - w ręce trzymała medalion. Podała go Harry'emu.
Harry dokładnie go obejrzał i dostrzegł wygrawerowane na nim słowa:
Do Wybrańca!

Tak, to jest, a raczej był, horkruks Czarnego Pana.
Postanowiłem zniszczyć cząstkę duszy, która w nim tkwiła.
Dlaczego to zrobiłem?
Nie mogę tego teraz zdradzić.
Może kiedyś się tego dowiesz...
Mam nadzieję, że Ci pomogłem.
Powodzenia...
Regulus A. Black

Harry długo wpatrywał się w te słowa. A więc cztery z siedmiu horkruksów były zniszczone, pomyślał.
Hermiona, zniecierpliwona, wyrwała mu medalion z ręki i przeczytała widniejącą tam wiadomość.
- Że też wcześniej tego nie widziałam! - szepnęła.
- Nieważne. Zostały nam trzy horkruksy - powiedział Harry. - Teraz, musimy przenieść się na... Jak sądzisz, Hermiono?
- Harry, musimy znaleść miejsce, gdzie Voldemort mieszkał, zabijał czy pracował... Harry... - szepnęła tak cicho, że ledwo było ją słychać. - Czy to możliwe, że horkruks jest w sklepie Borgina?
Harry i Ron spojrzeli na nią niepewnie... To było takie łatwe do przewidzenia, a jednocześnie... Harry, musiał przyznać się przed samym sobą, że sam by na to nie wpadł.
- Dobra... Lećmy...
Deportowali się z głośnym trzaskiem.
***
Ulica ziała pustkami. Nie było żadnych przechodniów, a wystawy sklepowe były czarne i obskurne.
Przyjaciele skierowali swe kroki do sklepu Borgina.
Pchnęli drzwi. Otworzyły się z cichym skrzypnięciem. Sklep wyglądał na opuszczony.
- Halo! Jest tu ktoś? - wołał głośno Ron.
Odpowiedziała mu cisza.
- Ron, tu nie ma nikogo - stwierdziła Hermiona i bez cienia strachu, weszła za ladę, a następnie na zaplecze.
Ron, w tym czasie, oglądał złowieszcze wystawy. Harry poszedł w ślady Hermiony.
Na zapleczu nie było nic ciekawego, poza stertą papierów. Hermiona chodziła i po kolei otwierała szafki.
- Aaaa! Ratunku! - dobiegł ich wrzask Rona.
Szybko pobiegli na pomoc przyjacielowi, ale Rona nie było... Była, za to, wielka dziura w drewnianej podłodze.
Hermiona uklękła przy niej i zawołała:
- Ron! Nic ci nie jest?
- Nie, nic! Harry, czy ta czarka, była taka mała i srebrna? - zwrócił się do Harry'ego.
- Tak! A, co?
- Harry, skacz tu! Musisz koniecznie coś zobaczyć! - głos Rona był wesoły i pełen dumy. Harry skoczył.
Na dole był Ron, a przed nim stał złoty postument, z którym skutecznie kontrastowała srebrna czarka.
Ron zbliżył się do niej i lekko dotknął. W tym samym momencie stało się coś dziwnego. Chłopiec odskoczył i powiedział:
- To mnie parzy!
Harry zbliżył się do czarki i dotknął jej. Nie była gorąca, była chłodna. Nagle, wszystko zrozumiał - horkruksa mógł dotknąć tylko Wybraniec. To musiała być jakaś sprytna sztuczka Czarnego Pana... Nie chciał, aby Borgin odnalazł czarkę. Nie przewidział tylko jednego. Wybraniec mógł dotknąć horkruksa. I to bez problemu...
- Harry, zniszcz go! - dobiegł go z góry głos Hermiony.
Harry wycelował w czarkę i wypowiedział starannie dobrane zaklęcie. Czarka rozprysła się na małe kawałki. Z jej środka wyleciał, jakby, dymek, który rozpłynął się w powietrzu.
Na postumencie leżał zwitek pergaminu. Harry, rozwinął go. Widniały tam te same słowa, co na poprzednim liściku.
- Harry, znalazłam linę. Chodźcie na górę.
Ledwo wdrapali się na górę, gdy otworzyły się drzwi sklepu i stanął w nich pan Borgin.
- A, wy co tu robicie? - wrzasnął i wyciągnął różdżkę.
Zdąrzyli się teleportować w ostetniej chwili.
***
Harry stał w swoim starym domu, w którym siedemnaście lat temu zginęli jego rodzice. Wspomnienia, których miał tak nie wiele, odżyły.
Rozejrzał się. Dom wyglądał na opuszczony. Nie miał pojęcia, skąd wiedział, że to JEGO dom. Po prostu to czuł.
- Jak się tu znalazłem? - zapytał sam siebie.
- Też mnie to zastanawia, Harry Potterze, ale to szczęśliwy zbieg okoliczności. Dzisiaj cię wykończę.
Harry odwrócił się jak oparzony. Przed nim stał Lord Voldemort, we własnej osobie. Uśmiechał się złowieszczo.
- Harry, nie miej takiej przerażonej miny. Nie musisz walczyć, jeśli nie masz ochoty - w jego głosie brzmiała ironia.
- Expelliarmus! - krzyknął nie wiedząc co zrobić. Nagini żyje. Jak mam pokonać Voldemorta, skoro jego horkruks wije się po ziemi? Harry myślał gorączkowo.
Czarny Pan, wycelował różdżkę w Harry'ego, ale ten zrobił unik. Zielony promień avady, śnignął mu nad głową i odbił się od lustra, wiszącego na ścianie. Lustro odbiło promień i pękło, ale nikt nie zwrócił na to uwagi. Odbity promień ugodził Nagini. Wąż znieruchomiał.
Czarny Lord wydał okrzyk przerażenia i złości, wpatrując się w węża.
Harry wykorzystał chwilę słabości przeciwnika i wypowiedział zaklęcie. Ugodziło przeciwnika w samo serce. Harry już wiedział... Wiedział, że dzisiaj wypełniła się przepowiednia.
***
Wybraniec chciał się teleportować do przyjaciół, ale nie mógł. Nie mógł się ruszyć. Nie wiedział co się dzieje. Nagle wszystko, zaczęło wirować. Poczuł, że zapada się w nicość. Czuł, że to już koniec... Już go nie było...
Był za to, roczny chłopiec, siedzący w łóżeczku. Wokół niego siedzieli Lily i James Potter. Bawili się z Harrym. Chłopiec śmiał się. Na ścianie wisiał kalendarz. Zaznaczona była na nim data: 31.10. Za chwilę powinniem zjawić się tu Lord Voldemort, ale się nie pojawi. Roczne dziecko, siedzące na łóżeczku, pokonało go. Udało mu się. Dzięki miłości, oddaniu przyjaciół i dobroci...
Harry Potter rozpoczął życie na nowo.
Zakończenie HP - moje wyobrażenia.
Ania 95 22/02/2008 17:30
Czytano 6774 razy
Liczba komentarzy - 72
olsia15 dnia 22/02/2008 18:28
Fajne zakończenia! Ale sporo jest tu wpadek - np. nie można się teleportować na terenie Hogwartu. Dziwne jest to, że Dumbledore zostawił w tych przedmiotach wiadomości, i że tak łatwo je zniszczył... daję zadowalający
paulka95 dnia 22/02/2008 18:43
Świetnie! Szkoda tylko, że to działo sie tak szybko, ale rozumiem, że nie dało się napisać więcej, bo to nie książka... Ale i tak jest Ok. Szczególnie podoba mi się zakończenie! Jest extra. Oczywiście daję W!smiley

Interpunkcja!
Ania 95 dnia 22/02/2008 19:42
"Nie można się teleportować na terenie Hogwartu."

Tak, masz rację. Tylko ja napisałam, że poza obrębami Hogwartu mogli się teleportować. Mówiąc "obrębami Hogwartu" miałam na myśliPo co tu przecinek? wszystko, co jest za bramą. Czyli tam, gdzie można się już teleportować. To tylko tyle chciałam dodać i wyjaśnić. smiley

Interpunkcja!
martak96-96 dnia 22/02/2008 19:55
Aniu, lubię Cię, ale mi się nie podoba. smiley Za długie, trochę literówek. Kiedy Voldemort mógł zrobić tego horkruksa? Dziwne jest to, że Dumbledore pisze wiadomości do Harry'ego. Nie wiem, co się działo dalej, bo doczytałam tylko do zniszczenia Tiary. Dam Z smiley

Interpunkcja!
edytawollnik dnia 22/02/2008 20:08
Nie podoba mi się, że zaczęłaś o śmierci Neville'a, znaczna była jego rola bo przecież on był tak jakby wybrańcem nr 2, według przepowiedni.

Interpunkcja, pisownia nazwisk anglojęzycznych (materiał z 3 gimnazjum)!
Herma95 dnia 22/02/2008 20:42
Taaaaa. Czyli w parę dni zniszczyli wszystkie horkruksy, i to Avadą, a Harry szybko i bez problemu zabił Volda. I tak pomyślmy. Gdyby Tiara rzeczywiście była horkruksem, to czy by nie owładnęła jakiegoś ucznia, albo coś takiego?

Nie bardzo mi się podoba...

Interpunkcja!
Joanne Rowling dnia 22/02/2008 21:00
Zauważyłam jeden błąd, nie licząc oczywiście literówek... Napisałaś: "Harry stał w swoim starym domu, w którym siedemnaście lat temu zginęli jego rodzice. "Ale Harry miał rok kiedy jego rodzice zostali zamordowani, a teraz miał 17 więc powinno być "[...]szesnaście lat temu[...]"
Renaemma dnia 22/02/2008 21:49
Suuuuperowo. Ostatnie zdanie bardzo ładnie powiedziane i... wymyślone. Ja nigdy nie wpadłam na takie zakończenie. Dam Z, bo prosto napisane. Avada walnęła w Nagini, minimum poszukiwań.
pocisk dnia 22/02/2008 22:35
Troche to jest dziwne. Żeby Harry w ciągu tygodnia odnalazł wszystkie horkruksy. No i jeszcze te wskazówki Dumbledor'a, że zabił horkruksa.
Nie jest najgorzej napisane, ale wolałabym, żeby bylo w kilku częściach. No i wersja pani Rowlling bardziej mi się podoba, ale przecież nikt z nas nie jest w stanie napisać tego tak, jak ona.
Mateusz Dumbledore dnia 22/02/2008 23:26
Mówiłem wyślij ten art i dobrze ci poradziłem.

Jest super. Bardzo mi się podoba, to że Harry zaczął życie na nowo - to najlepsze zdanie.
Art napisany dobrze i poprawnie, chociaż trochę mnie razi to że tak od razu znaleźli te wszystkie horkusy.
lily1600 dnia 23/02/2008 09:52
" Jestem wybrańcem, tak czy nie"? to zdanie zepsuło mi cały efekt. Sama nie wiem czemu. Pozatym o przepowiedni wiedzieli tylko Albus i Harry, a James z penością nie, podobnie jak Lupina, ale wielki + dla ciebie za piosenkę tiary i zakończenie. Pasowłoby nawet do prawdziwego harry'ego.
evans_lily dnia 23/02/2008 11:32
Samo zakończenie jest świetne, aczkolwiek wizja zniszczenia horkruksów i samego Voldemorta w 5 minut zupełnie mi się nie podoba
Duda 15 dnia 23/02/2008 11:47
Troszkę za szybko zniszczył i znalaz te wszystkie horkruksy i samego Voldemorta ale zakońzenie bardzo fajne... Długie i ładne opowiadanie i no trzeba przyznać masz talent.. Mimo tej jednej niedogodności daje W
looona dnia 23/02/2008 14:20
Najlepszy jest koniec:yes:Super to było że rozpoczął życie na nowo to ta jakby przeżył swoje życie i zabił Voldka a później wrócił normalnie:smilewinkgrin:Super , super, super! Fajnie jakby sie prawdziwa książka tak skończyła:yes:
Ale zauważam jeden błąd:DDeportowali się z błoni Hogwartu...Przecież szkoła jest otoczona zaklęciami uniemożliwiającymi deportacje...Czy tylko ja czytałam Historię Hogwartu!!:lol:

Wyłączam emotki.
Toska15 dnia 23/02/2008 15:16
Troche za łatwo im to poszło nie sądzisz???????
Tak nawiasem mówiąc na terenie Hogwartu nie można cię teleportwać i czy Tiara Przydziału mogła być horkruksem? Nie wydaje mi się. Poza tym fajny wierszyk w twoim opowiadaniu powiedziała tiara-(horkruks?).
AngieMegEvans dnia 23/02/2008 15:22
wspaniałe opowiadanie, bardzo dlugie, a zakonczenie naprawde oryginalne. Nic dodac nic ujac, po prostu art na medal, daje W
Ania 95 dnia 23/02/2008 15:25
Toska, może masz racje, ale nie chciałam tego opowiadania rozciągać na parę części. A co do błoni Hogwartu... Napisałam: "poza obrębami Hogwartu mogli się teleportować". Poza obrębami, czyli już za bramą zamku, więc tam gdzie nie działało zaklęcie uniemożliwiające teleportacje!
juleczka dnia 23/02/2008 15:52
Bardzo fajne :) Tylko zdziwiło mnie najbardziej to że z taką łatwością odnalazł wszystkie horkruksy i łatwo je zniszczył tak jak Voldemorta oraz to że zaczełaś od śmierci Nevilla(poprostu zgadzam się z większością opini) ale rozumiem to,że tak napisałaś bo to w końcu twoja wersja wydarzeń i nie musi być taka sama jak orginał i to mi się podoba;)B) A i świetne zakończenie:D Poprostu super długie troche ale jak juz napisałam "rozumiem to" Bomba:p

Wyłączam emotki.
Alastor Szalonoki Moody dnia 23/02/2008 18:54
ja a ci powiem szczerze że odechciało mi się tego czytać po pierwszych 13 (moja magiczna liczba zniechęcenia smiley )linijkach jak można zapomnieć o ślubie własnego brata jak wesele jest w twojim domu to juz z miesiąc wstecz się przygotowywuje...
hermionka_lol2 dnia 24/02/2008 19:43
Gdy zaczęłam czytać Twojego arta, wydawało mi się, że jest nawet ciekawy. Cóż, pomyliłam się. Był, według mnie, okropny. Pomimo iż jest długi, nie było w nim czegoś ciekawego, co mogłoby przyciągnąć moją uwagę. Daję O.
madziawisnia dnia 24/02/2008 20:39
Ja może wyjątkowo nie poruszę kwestii oceny artykułu, ale korzystając z okazji, że jest to kolejne wyobrażenie zakończenia 7 części Harrego Pottera, chce zadać pewne pytanie. Zastanawiałam się bowiem, czy cała trójka nie mogła użyć zmieniacza czasy, żeby zapobiec pewnym wydarzeniom np.uchronić kogoś, naprawić coś. Być może ktoś wcześniej poddał już ten pomysł dyskusji, jednakże jest mile widziane, że powtórzycie się bądź wyrazicie swoją opinię. Możliwe jest również, że nie pamiętam pewnych faktów dotyczących funkcji i ostatecznego losu tego urządzenia, a odpowiedź jest oczywista, jednakże mam nadzieję, że odpowiecie na moje wątpliwości i uświadomicie mniesmiley Byłabym wdzięczna.
Aberrant dnia 24/02/2008 21:40
No, cóż xD Aniu, Aniu...nawe fajne. Było kilka błedów.

- Też mnie to zastanawia, Harry Potterze, ale to szczęśliwy zbieg okoliczności. Dzisiaj cię wykończę.

Dzisiaj cię wykończę? xD
Przepraszam, ale jakoś nie mogę sobię wyobrazić Voldka mówiącego ,,dzisiaj cię wykończę", to tak troche śmiesznie brzmi xD

Zielony promień avady, śnignął mu nad głową i odbił się od lustra, wiszącego na ścianie.

Śnignął xD? Chyba śmignął?!

Ogólnie, to nawet mi się podobało.
Daję P
Wystarczy? smiley
Nawet jak bym chciała to bym niżej tego nie mogła ocenić, bo cię lubię xD
mal_granger dnia 25/02/2008 16:29
Artykuł zwięzły i na temat, ale uważam że był trochę nudny. Miałaś sporo błędów i to nie tylko ortograficznych. Niektórzy wymienili te błędy, ja nie będę się powtarzać.Bardzo szybko znależli hokruksy i walka z Voldkiem.....Wiem że to twój pomysł i że ty decydujesz o tym jak napisać ale.. Uważaj jak piszesz i postaraj się, następnym razem będzie lepiej!!!
Diana_Di dnia 25/02/2008 20:38
Cóż... Początek twojego artu mnie wcale nie zachwycił. Wszystko było takie proste i zdawałoby się, że nie czytałaś tak naprawdę HP uważnie.
Szczerze mówiąc podobała mi się jedynie ostatnia część artu. Bardzo fajne i oryginalne zakończenie. Jednak przez całą resztę mogę dać jedynie Z
Ariana Black dnia 27/02/2008 12:47
Artykuł może być, ale na tej stronie czytałam już lepsze. Zgadzam się z kilkoma w/w wypowiedziami, że trochę zaszybko bohaterom poszło odnajdywanie i zniszczenie tych horkruksów, można to było trochę ubarwić. Jest jednak jedna rzecz, która bardzo mi się podobała - zakończenie. Naprawdę fajny pomysł, Harry w końcu będzie mógł żyć jak inni. Za pomysł i wkład włożony w pracę nad tym artykułem daje "Zadowalający"
Phoenix21hp dnia 28/02/2008 17:42
nie rozumiemjednego - po co Dumbledor zostawiła horkruks skoro mógł go zniszczyć?
To jest wręcz głupie- Albusowi zalezało na zniszczeniu horkruksów a nie na tworzeniu jakiś zagadek. Sam mógł zniszczyć tiare. Nie ryzykowałby że Harry nie odnajdzie jednego horkruksa i cały plan pójdzie na marne - to nie w jego stylusmiley
kasienka0408 dnia 28/02/2008 18:39
J tego nie przeczytałam, bo już na początku się troszkę zestresowałam. Bo jakoś to masz tak dziwnie napisane, że niewygodnie się czyta. Może to stylistyka? Nie wiem, może jestem przewrażliwiona, bo mam świra na punkcie HP, polskiego i książek (niezdrowa mieszanka). Ale mam jedno pytanie- dlaczego oni nie używali czarów?? Wiem, że Harry jeszcze nie mógł, ale Ron to już bez problemu.
Przeczytałam już. I mi się nie podoba zakończenie. W końcu Harry miał ułożone życie. A tak on może nie zaprzyjaźnic się z Hermioną, Ronem, Ginny. Byłby innym człowiekiem.
Fanatyk dnia 04/03/2008 13:58
Hmmm... Przeczytałem tekst i chciałem dać wybitny. Ale zmieniłem zdanie.Komentarze pisane tutaj przez Was,uzmysłowiły mi że pare błędów jednak jest. Jedna rzecz mi się nie spodobala mocno. Otóż koniec,że Harry zaczął życie na nowo. Wolałbym żeby Wybraniec zabił Czarnego Pana,i wrócił do czasów swojego ślubu z Ginny(Epilog). Daję Zadowalający za te pare błędów.
Lily_Evans_07 dnia 05/03/2008 18:01
Fajne i świetne zakończenie ! Z pomysłem ! Ale jest trochę błędów wymienionych wyżej ! Zdziwiłam się że tak szybko znależli i zniszczyli hokurusy w książce było inaczej , lepiej ! Po za tym przeciez Hogwart zajeli Smierciożercy !
shoqqu dnia 07/03/2008 12:24
Dumbledore zostawił wiadomość w horkruksie? To czemu sam go nie zniszczył? Strasznie nieścisłe, nie podoba mi się też stylistyka. Daję N.
Luna Lowegood1234 dnia 07/03/2008 16:24
Fajny art daje P.
Ale przecież na terenie Hogwartu nie można sie teleportowac!
nimfadoratonks94 dnia 08/03/2008 04:52
Heh fajne ja bym chciała żeby była jeszcze chociaż cieniutka książeczka o dalszych losach tych małżeństw wiecie nie Harrego i Ginny no i Rona i Hermiony
nimbus_10 dnia 09/03/2008 13:34
Bardzo ciekawe. I zgadzam sie nimfadoratonks94, no o tej książce. fajnie byłoby sobie poczytać...
Nimfadora777 dnia 11/03/2008 14:12
Interesujące.... Jak dla mnie super!smiley No ja też się zgadzam z nimfadoratonks94 fajnie by było...
lily1600 dnia 11/03/2008 20:20
" ale długie, ale niezłe" ? Takie zdanie to chyba w polsce nie istnieje?? Przyczepiłaś się do mojego artu, a komentarza nie umiesz napisać...

Sorki Ania za ten dopis. Mnie się podoba i chyba już wcześniej wspomniałam, nie?? smiley
Black Angel 666 dnia 11/03/2008 20:59
Nawet to fajne, tylko co Ci Neville zawinił?
Poza tym nie sądzę żeby Harry był od tak zdolny aby rzucać zalkęcia niewybaczalne na lewo i prawo. Oprucz tego wszystkiego nieźle Ci poszło. Dostaniesz ode mnie W, bo (mimo moich wcześniejszych zastrzeżeń) trzeba mieć anielską cierpliwość żeby ciągnąć tak dłógo jeden wątek. Życzę natchnienia i czekam na kolejne FF.smiley
Aniuha dnia 11/03/2008 21:47
świetne...oczywiście się troszke popłakałam, ale zawsze płacze jak czytam o śmierci Dumbledora. I zakończenie...troche nie bardzo mi się podoba, dlatego że to wszystko na nicsmiley na nic przeżywania tych 17 lat życia Harrego Pottera skoro i tak wszystko wraca do początu...ale ocenke i tak masz u mnie pozytywnąsmiley pzdr dla ciebie i gratulacje odwagi wyrażenia własnych poglądów smileysmiley
fanka08 dnia 12/03/2008 11:24
trochę za szybko znalazł wszystkie horkruksy i samego Voldemort'a ale bardzo fajnie napisane!!smiley
JulitaK dnia 12/03/2008 15:31
Bardzo, ale to bardzo ciekawe!!! Ale... No właśnie. Doszukałam się sporo literówek. Zanim zamieściłaś ten artykuł mogłaś go jeszcze sprawdzić. moja ocena waha się pomiędzy P/W, ale ja umiem docenić trud jaki musiałaś włożyć aby napisać coś tak długiego dlatego dam W. A jak ktoś się czepia tych wiadomości od Dumbledor'a to przecież on mógł je wysłać Harremu już po śmierci. Jego rodzice ( mam na myśli Harrego oczywiście) też go bronili, to czemu Dumbledor nie mógł by mu dawać znaków. Według mnie to wcale nie jest błąd, bardziej rażą te literówki.
zaneta dnia 14/03/2008 20:23
Artykuł bardzo fajny. Na pewno mógłby być lepszy, ale nie ma co narzekać.
Żaden artykuł nie jest idealny. W każdym znajdą się jakieś drobne, czasem większe błędy. Masz talent do pisania.Pisz dalej
Oceniam na W
Hermiona26 dnia 15/03/2008 19:45
Jest super. Bardzo mi się podoba, to że Harry zaczął życie na nowo - to najlepsze zdanie.
Art napisany dobrze i poprawnie, chociaż trochę mnie razi to że tak od razu znaleźli te wszystkie horkusy.
Herma16 dnia 16/03/2008 00:37
Ojej, prawie się popłakałam na końcówce... Prawie, bo słucham zbyt wesołej muzyki, żeby płakać. Z resztą, nieważnesmiley Super notka. Trochę błędów, ale inni już je wypisali za mnie. Super tekst Vładka: Dzisiaj Cię wykończę. Buehehe. Dobrze, że nie - zabiję cię, jak na polowaniu. Z takim czymś też się raz spotkałam, ale na szczęście nie tutaj, hehe. Naprawdę genialne zakończenie, tylko szkoda, że się takie krótkie. Pozdrawiam i daję W, oczywiściesmiley
Herma16 dnia 16/03/2008 00:41
*że takie krótkie...smiley
bellatriks999 dnia 16/03/2008 10:40
:hej hej troxghe bledow ale i tak nie czytałąmv dokładnie no ale przecież harry nie wycelowaał w voldemorta a vada kedavra porostu zaklęcie voldemorta wymierzone w harrego odbiło sie i ugodziło voldemorta ale... nie czyatałam dkladniew bo wyrazy zastąpiliscie swoimi także troche kiepskie dałam najpierw w ale zmieniłam na po i nie podniosło procentu a w W podniosło no ale nic i tak uwielbiam HPsmileysmileysmileysmileysmileysmiley
Konus0 dnia 17/03/2008 07:45
Super! Tylko walka Harry'ego z Voldemortem mogła by być troszkę dłuższa. Daje oczywiście W.
kinga1994 dnia 18/03/2008 16:21
świetny artykuł mi się bardzo podobał ale nie rozumiem czemu Dameldore nie pozostawił Harremu i spółce żadnej wiadomość smiley
Angelina Johnson654 dnia 18/03/2008 20:04
Nawet fajne.Oczywiście było kilka błędów.Koniec nie zbyt bardzo mi się nie podobał. Ja bym troszkę inaczej napisała.No, ale nawet mi się podobało . Spokojnie dam ci ,,P". Do kingi 1994 Nie pisze sie Dumeldore, tylko DUMBELDOREsmiley
Hermi0901 dnia 18/03/2008 20:50
Nawet, anwet..Ale nie spełnialoby wszystkich oczekiwan fanow..niestety..;/
Ale daje na pocieszenie P...
To wg mnie dobrze..smiley
Calypso__ dnia 19/03/2008 15:29
Bardzo mi się podoba smiley
Ale musze się przyczepić . smiley
Nie podoba mi się to że zaczoł życie od nowa .
Ja osobiśnie nie chciałabym stracić tych wszystkich przygód . Rozumiem był by kochany , miał rodziców i wogle. Ale nie był by już bohateram. Nie przeżył by tych przygód .
Pisz dalej ! .
Daję W
dedalus14 dnia 19/03/2008 18:18
Mi się bardzo podobało, lecz tak jak Calypsie mi się też za bardzo nie podobało, że zaczął życie od nowa. Ale ogółem artykuł jest świetny.smiley
Hermionna dnia 19/03/2008 18:43
Fajne.
Ale muszę się przyczepić.
Nie mogę strawić tego, że zaczął życie od nowa.
Nie mogę strawić błędów.
Lily i James mgli wrócić, a nie, że Harry zaczął życie od nowa. Nie chciałabym stracić tylu przygód.
Niezłe, Z.
Quirrel dnia 19/03/2008 19:41
moim zdaniem nie da sie zniszczyc wszystkich horkruksow w 1 dzien a poza tym dlaczego dumbledore nie zniszczyl tiary, medalionu skoro wiedzial ze sa one horkruksami? dlaczego nikt nie zapadl sie w sklepie wczesniej? wydaje mi sie ze na grimmauld place byl rzucony fidelius
gdyby nie koncowka bylby okropny ale daje nędzny
Lili-Rose Potter dnia 20/03/2008 08:38
Świetne!! Bardzo mi się podoba, może faktycznie trochę za szybko znalazł hokruksy i Voldemorta ...ale i tak jest super daję W! smiley
_klapik_ dnia 20/03/2008 13:22
Fajna propozycja zakończenia książki i ogólnie całości ale to nie zastąpi dzieła Rowling. Parę wpadek i gaf, kilka takich domysłów i nieprawdopodobnych zdarzeń... odrobinę za szybko się wszystko dzieje... Za łatwo zniszczył horkruksy a to było fajne w oryginale... Pomysł z nowym życiem genialnysmiley Ogólna ocena tak Z/P ale raczej P
Kasiarzynka dnia 20/03/2008 19:10
Interesujace ale jednak wolę realne. Nie jestem pewna co o tym myślec. Powyżej oczekiwań smiley
Hermi0901 dnia 21/03/2008 16:02
Dosyć długie, lecz nadzwyczaj ciekawe.
Niemalże druga pani Rowling...
Świetnie!smiley
paxon132 dnia 21/03/2008 22:51
Artykuł bardzo fajny. Na pewno mógłby być lepszy, ale nie ma co narzekać.
Żaden artykuł nie jest idealny. W każdym znajdą się jakieś drobne, czasem większe błędy. Masz talent do pisania.Pisz dalej
Oceniam na W:smilewinkgrin: trzymaj tak dalej tylko trzymaj sie faktów :P

Emoty!
Katie130 dnia 23/03/2008 09:18
To jest... piekielnie świetnee FF! Do tej pory lepszego nie przeczytałam, ale chyba napiszę kontynuację Twojego smiley Jakoś mnie wena złapała xP Pozdro:* Daję W smiley
asusasus dnia 23/03/2008 18:42
Ciekawe, ale kilka bledow, i czemu tak szybko?
Ogolnie P
am dnia 24/03/2008 22:36
bardzo fajnie, że coś takiego napisałaś i treść też mi się nawet podobała chociaż zdecydowanie wszystko było za szybko, za pięknie, za prosto... i to się rzucało w oczy
Ermac dnia 25/03/2008 15:01
Ostatnie dwa zdania z książki:
,, Od dziewiętnastu lat blizna nie zabolała go ani razu.Wszystko było dobrze''

Taki jest koniec Harrego!smileysmiley
Ania 95 dnia 25/03/2008 16:18
Ermac, masz rację: taki jest koniec. Ale zwróć uwagę na tytuł mojego FF: "Zakończenie HP - moje wyobrażenia.". Moje wyobrażenia... Ja to opowiadanie napisałam jeszcze zanim przeczytałam książkę pani Rowling. To jest moje własne zakończenie...

chociaż zdecydowanie wszystko było za szybko, za pięknie, za prosto...


Wiem, że to się zdarzyło bardzo szybko, ale nie chciałam tego rozciągać na wiele części...
megkibicf1 dnia 25/03/2008 17:34
wow. wspaniale!kurcze jaką ty masz wyobraźniesmiley tylko pozazrdościć. Szkoda że nie dodałaś pewnych-może i ciekawych-info o Syriuszu(który jest-był moją ulubioną postacią a tej książce),bo wtedy lektura byłaby jeszcze bardziej przyjemna i fascynującasmiley
Wezousty dnia 26/03/2008 01:59
Jakoś nie przemawia do mnie Twoja wersja wydarzeń ...chociaż muszę Cię pochwalić za naprawdę niezły styl i przejrzystość całej akcjismiley
strasznie szybko i za łatwo wszystko sie odbywa ,ale w tej kwestii akurat rozumiem ze nie mogłaś sie za bardzo rozpisywać. Ale te listy od Dumbledora i jego instrukcje ...to już jest przesada ,co to jakieś podchody czy co?! No i Lupin znający przepowiednie ,także mi sie to nie podoba. A sama walka z Voldemortem ,trochę za szybka i za łatwa ...przecież to w końcu Czarny Pan ,już nie mówiąc o tym przypadkowym zabiciu Nagini!!!
No i sama końcówka; nie chciał bym aby tak sie zakończyła ta prawdziwa siódma część. Zaczęcie życia na nowo ...to tak jak bym został pozbawiony tego wszystkiego co czułem i przeżywałem czytając wszystkie przygody Harrego poczynając od pierwszej a kończąc na siódmej części ,bo przecież tego wszystkiego już nie będzie ,Harry będzie żył inaczejsmiley
Ale to przecież w końcu Twoja wizja wydarzeńsmiley
emce danicel dnia 26/03/2008 14:44
Artykół długi i za to powinieneś dostać P. Jednak jest kilka zastrzeżeń według mnie: "Brawo, Harry! Zniszczyłeś pierwszego horkruksa!"- to wygląda jakby to była jakaś zgadywanka
- Raz... dwa... trzy! - odliczał Ron, a razem wykrzyknęli:
- Grimmauld Place numer dwanaście!- przy teleportacji nie wymawia się miejsca, robi się tak tylko z proszkiem Fiuu
Ale fajne zakończenie i dzięki temu masz u mnie P
Hermony dnia 26/03/2008 15:23
Zbyt szybkie rozegranie akcji... smiley Można było troszkę poczekać z publikacją i rozpisać smiley
Marcin86 dnia 26/03/2008 16:16
Naprawdę super zakończenie twojej myśli, bardzo fajne, tylko szkoda że Harry rodzi się na nowo, a nie żeni, ale to twoja twórczość; daję W.

Interpunkcja! Ortografia - duży plus, ale interpunkcja!
kilstrit
isabelle99 dnia 26/03/2008 17:29
Zakończenie jest świetnie, jednak akcja rozgrywa się w bardzo krótkim czasie nie uważasz? Zresztą nie wyobrażam sobie, żeby Tiara mogła być horkruksem... Jakby przydzielała wtedy dzieci do różnych domów? Daję Po
Albus Persiwal dnia 26/03/2008 21:12
Można było to rozbić na kilka części, ale poza tym jest super. Świetne zakończenie. Daję W.smiley
tonks321 dnia 29/03/2008 19:28
śpoko artykuł tylko za szybko to się wszystko dzieje daję Z
Caner dnia 27/04/2008 15:38
smileyNo nie wiem, coś za łatwo zniszczyli te Horokruksy,ale zakończenie mi się podobało.
Dale Z
Boski_Miszcz dnia 24/08/2008 22:09
Piszesz we wspaniały sposób, czytało się to znakomicie, ale niszczenie horkruksów przez Harry'ego było zbyt łatwe,bo, co on niby zrobił?! Avada kedavra! Heh, to ci nie wyszło, o nie. Wg mnie, art jest na P. Zakończenie rewelacyjne! Na poziomie Rowling, a nawet wyższym! Na W!. Z tego wynika, że dam ci... W, jasne że wybitne
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze. -
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Wybitny Wybitny 52% [70 Głosów]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 23% [31 Głosów]
Zadowalający Zadowalający 16% [22 Głosów]
Nędzny Nędzny 7% [9 Głosów]
Okropny Okropny 1% [2 Głosów]
Logowanie
Login

Hasło

Zapamiętaj mnie



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Claire
(Dark Vampire)
01/12/2008 23:51
To trzymaj sie, pa.

agatqa92
(Szef działu)
01/12/2008 23:48
aaaa smiley ja idem czytac ^^ jak mi sie uda oderwac to jutro wpadne i wymienie z toba rewelacje xd
a teraz zabieram sie za czytanie, branoc :*

Claire
(Dark Vampire)
01/12/2008 23:47
Jakos za niedlugo. W drugim juz bodajze.

agatqa92
(Szef działu)
01/12/2008 23:45
nie moge sie doczekac ;d w ktorym rozdziale pojawia sie Edward?

Claire
(Dark Vampire)
01/12/2008 23:44
3 czesc. Tam tak strasznie pociaga Edward, ze mmm... xD

agatqa92
(Szef działu)
01/12/2008 23:43
to rozdzial czy ktoras czesc? ;d

Claire
(Dark Vampire)
01/12/2008 23:42
E tam, pozniej nie jest dziecinnie. Ogolnie najbardziej lubie "Zacmienie".


Archiwum
     
 

Copyright © 2006-2007 www.Harry-Potter.net.pl
Powered by PHP-Fusion, kasha theme by: sonar

Harry Potter - gra MMORPG
Tibia, Porady prawne, Kamień Filozoficzny, Komnata Tajemnic, Więzień Azkabanu, Czara Ognia, Harry Potter i Zakon Feniksa, Książe Półkrwi
Emma Watson - Hermiona Granger, Rupert Grint - Ron Weasley, Gary Oldman - Syriusz Black, Alan Rickman - Snape, Daniel Radcliffe - Harry Potter