Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
losiek13
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Opinia o Insygniach Śmierci
|
|
Mikasa |
Dodany dnia 11.08.2013 11:07
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 21 Postów: 2007 Dom: RavenclawPunkty: 22743 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 24.04.13 |
Z pewnych powodów, film (a raczej dwa filmy) o Insygniach Śmierci obejrzałam po raz pierwszy dopiero wczorajszej nocy. Było to dla mnie duże przeżycie i chciałabym się podzielić wrażeniami. Najpierw moje gorzkie żale: - Ginny jest TRAGICZNA. Niesamowicie sztywna, ręce trzymała ciągle wzdłuż ciała, zero mimiki, zero miłości do Harry'ego. Ten fragment z zapięciem sukienki był prawie równie żenujący jak z zawiązaniem buta (chociaż tego to nic nie pobije) - Śmierć Voldemorta i Bellatrix - zrobione beznadziejnie, przecież ich ciała nie wyparowały tak po prostu! A filmowcy rozpuścili je jak w kwasie, to mi się nie podobało. - Mundugus - chyba jedyny aktor HP, który żadną miarą nie pasował mi do postaci. Wyglądał jak Cygan z wiejskiego wesela, ja zawsze wyobrażałam sobie Fletchera jako takiego żulika bardziej. - Armia Voldemorta - to było zupełnie nielogiczne. Kiedy Riddle naciera na Hogwart, ma za sobą TYSIĄCE ludzi. Przecież nie ma takiej możliwości, żeby miał tylu śmierciożerców. Scenarzystów za bardzo poniosła chęć bycia hollywoodzkim i wyszły jakieś dziwne sprzeczności. - Początek filmu - w ekranizacjach HP zawsze mialam wrażenie, że początek każdej historii odbywa się na maksymalnym przyspieszeniu. Rozumiem wymogi wytwórni, ale nigdy nie zrobili tego płynnie moim zdaniem, nie podobał mi się moment od misji ratunkowej Harry'ego do przybycia do domu Syriusza. - Gra Emmy Watson - przez długi czas mnie irytowała (już od kilku filmów), bo mam wrażenie,że ona non stop miała tę samą minę (mieszanka zdziwienia i strachu), oddychając bardzo głęboko i falując ramionami, to czasem już było męczące. Na szczęście wraz z rozwojem akcji, uległo to zmianie na lepsze. - Bardzo żałuję, że nie zrobiono "prawdziwej" śmierci Glizdogona, to była moim zdaniem bardzo ważna scena. - Chyba najważniejsze - CZARNA RÓŻDŻKA. Scenarzyści popełnili absolutny fail życia, pozwalając Harry'emu na złamanie najpotężniejszej różdżki zwykłą mugolską siłą mięśni. Do tej pory nie mogę się z tego otrząsnąć, jakim cudem Rowling na to pozwoliła?? A teraz to, co mi się podobało - Scena kłótni Rona i Harry'ego. Naprawdę świetnie zagrana, naładowana testosteronem i emocjami. - Kiedy Harry w namiocie podrywa smutną Hermionę do tańca r11; na początku zareagowałam klasycznym facepalmem, ale po chwili stwierdziłam, że to naprawdę piękny pomysł. Oni od miesięcy żyją w strachu, teraz odszedł Ron, a Harry bierze sprawy w swoje ręce i postanawia choć przez chwilę zająć myśli przyjaciółki czymś przyziemnym, miłym. To było naprawdę super. - McGonnagall. Ona była w tym filmie genialna. Tekst o lochach dla Ślizgonów i o pirotechnicznych pociągach Seamusa, "good to see you" do Harry'ego, no i wspaniały pokaz jej możliwości magicznych. Najpierw w pojedynku ze Snapem (naprawdę dobrze zrobiony, chociaż krótki), a potem przy ochronie szkoły. - No właśnie, ochrona Hogwartu. Bardzo się wzruszyłam w tym momencie jak nauczyciele razem rzucali zaklęcia na zamek, żeby powstrzymać śmierciożerców. - Magia w ogólności - ten film bardzo mocno pokazał potęgę magii, zaklęcia, klątwy, pojedynki - wszystko było bardzo efektowne. - Uważam też, że "Insygnia śmieci" są najwierniejszą adaptacją dialogów z książki. Właściwie non stop przewijają się znane nam teksty, w poprzednich filmach nie było tego aż tak wiele - bardzo to doceniam. - Bardzo mi się podobała scena torturowania Hermiony, naprawdę świetnie zagrana i przejmująca. - Śmierć Zgredka - popłakałam się niesamowicie. Cytując fragment szóstej części - "był to fragment rpełen bólu i jakiegoś tragicznego piękna" - Ogólnie bardzo podobał mi się w tym filmie Ron - gra aktorska, jego (w końcu większa) rola w fabule, no i jak się rzucił na Crabbe'a i Goyle'a z okrzykiem, że zaatakowali jego dziewczynę :D Uwagi ogólne - Ależ Dean Thomas BYŁ WYSOKI!! Aktor urósł niesamowicie, to zrobiło na mnie wrażenie :D - Dziewczynka grająca Lilly we wspomnieniach Snaper17;a była po prostu prześliczna - Troje przyjaciół w wersji "19 lat później" - fatalnie :) Ogólnie ta scena mi się nie podobała, ale ja nie jestem fanką epilogu, więc to pewnie dlatego. Mam nadzieję, że ktoś dotarł do końca moich jęków i zachwytów, ale to idealne miejsce, żeby się podzielić tymi refleksjami. Edytowane przez Mikasa dnia 11.08.2013 11:15
|
|
|
|
Sixth Gun |
Dodany dnia 11.08.2013 11:13
|
![]() Pochwały: 5 Postów: 1071 Dom: RavenclawPunkty: 15461 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 24.07.13 |
Również uważam, że Bonnie się nie popisała w ostatniej części. Faktycznie była ciągle sztywna i jakby bez uczuć. Szczególnie zdołował mnie jej "pełen przejęcia" wyraz twarzy i zachowanie, jak przyniesiono niby martwego Harry'ego. Oprócz tego podpisuję się rękami i nogami i jeszcze zębami, że scena tańca Hermy i Harry'ego była genialna. |
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 11.08.2013 11:31
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
Mikasa napisał(a): - Ginny jest TRAGICZNA. Niesamowicie sztywna, ręce trzymała ciągle wzdłuż ciała, zero mimiki, zero miłości do Harry'ego. Ten fragment z zapięciem sukienki był prawie równie żenujący jak z zawiązaniem buta (chociaż tego to nic nie pobije) Ginny była na początku jedną z moich ulubionych postaci, ale Bonnie całkowicie zakłóciła moje wyobrażenie o niej i do tej pory nie moge sie otrząsnąć z tego jak okropnie ona zagrała to Weasleyowe dziewczę:< Nie pamiętam kiedy była ta scena z butem ale jest strasznie dołująca, dla mnie jako kinomanki. Zgadzam się, że jest sztywna, i nie ma w sobie nic z Ginny z książki. - Śmierć Voldemorta i Bellatrix - zrobione beznadziejnie, przecież ich ciała nie wyparowały tak po prostu! A filmowcy rozpuścili je jak w kwasie, to mi się nie podobało. A jak dla mnie to ich śmierć nie była taka zła. TZn, Bellatriks powinna gdzieś tam runąć, a Voldemort skurczyć się i zezchnąć, no ale nie można mieć wszystkiego, tak też było dobrze. - Armia Voldemorta - to było zupełnie nielogiczne. Kiedy Riddle naciera na Hogwart, ma za sobą TYSIĄCE ludzi. Przecież nie ma takiej możliwości, żeby miał tylu śmierciożerców. Scenarzystów za bardzo poniosła chęć bycia hollywoodzkim i wyszły jakieś dziwne sprzeczności. Też oglądałam parę dni temu IŚ i na to samo zwróciłam uwagę. Stwierdziłąm, że twórcy HP nie chceli być gorsi o LOTR i też walnęli armię tysiąca żołnierzy. Trochę przegięcie. - Chyba najważniejsze - CZARNA RÓŻDŻKA. Scenarzyści popełnili absolutny fail życia, pozwalając Harry'emu na złamanie najpotężniejszej różdżki zwykłą mugolską siłą mięśni. Do tej pory nie mogę się z tego otrząsnąć, jakim cudem Rowling na to pozwoliła?? Nie powiem, miałam nadzieję, że Harry odniesie tę różdżkę na miejsce lecz po zastanowieniu stwierdziłam, że dla widzów mogło byś to niezrozumiałe. Dla takich ludzi jak my (czyt, potteromaniaków) takie szczegóły mają wielkie znaczenie, ale dla kogoś kto tylko oglądał HP, zniszczenie tej różdżki przez Harry'ego było kolejnym aktem wielkości Chłopca, Który Przeżył. Poza tym w sumie fajnie, że ją tak po mugolsku zniszczył. Taka sprzeczność wyszła. - Kiedy Harry w namiocie podrywa smutną Hermionę do tańca r11; na początku zareagowałam klasycznym facepalmem, ale po chwili stwierdziłam, że to naprawdę piękny pomysł. Oni od miesięcy żyją w strachu, teraz odszedł Ron, a Harry bierze sprawy w swoje ręce i postanawia choć przez chwilę zająć myśli przyjaciółki czymś przyziemnym, miłym. To było naprawdę super. Jezu, jak ja się śmiałam na tej scenie. NIe mogłam wyrobić. To było bekowe do bólu kości ![]() - McGonnagall. Ona była w tym filmie genialna. Tekst o lochach dla Ślizgonów i o pirotechnicznych pociągach Seamusa, "good to see you" do Harry'ego, no i wspaniały pokaz jej możliwości magicznych. Najpierw w pojedynku ze Snapem (naprawdę dobrze zrobiony, chociaż krótki), a potem przy ochronie szkoły. Hahaha, wiedze, że myślimy podobnie. Smith świetnie się wczuła w rolę , a jej teksty były po prostu boskie. - Uważam też, że "Insygnia śmieci" są najwierniejszą adaptacją dialogów z książki. Właściwie non stop przewijają się znane nam teksty, w poprzednich filmach nie było tego aż tak wiele - bardzo to doceniam. Tez tak uważam, ogólnie IŚ były najlepsze z całej filmowej serii. - Ogólnie bardzo podobał mi się w tym filmie Ron - gra aktorska, jego (w końcu większa) rola w fabule, no i jak się rzucił na Crabbe'a i Goyle'a z okrzykiem, że zaatakowali jego dziewczynę ![]() Hahahaha, a to jak potem uciekał przed Szatańską Pozoga było jescze lepsze. Ogólnie to mi się te dwa filmy bardzo podobały, choć na początku był smutek, że rozdzielają IŚ na dwie części. Myslałam, że to dla kasy. Jedak te filmy sa najlepsze i gra aktorów weszła już jakby na wyższy poziom. ![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
Mikasa |
Dodany dnia 11.08.2013 11:38
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 21 Postów: 2007 Dom: RavenclawPunkty: 22743 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 24.04.13 |
Ulka, dziękuję za taką wyczerpującą odpowiedź. Co do podziału Insygniów na dwie części, to oczywiście, że to było dla kasy, ale to nie oznacza, że źle wyszło. Zgadzam się, że ta część jest zupełnie inna od pozostałych. Bardzo mroczna, z całkowicie zmienioną ścieżką dźwiękową, no i - jak wspomniałam - bardzo wierna książce. Mówisz, że złamanie różdżki było dla widzów nieznających książki. Ale spójrzmy prawdzie w oczy, ile takich osób jest? Może z pięć procent światowej widowni? Tzn oczywiscie to czyste zgadywanie, ale HP to przede wszystkim książki, a potem filmy. |
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 11.08.2013 12:50
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
Mikasa napisał(a): Bardzo mroczna, z całkowicie zmienioną ścieżką dźwiękową, no i - jak wspomniałam - bardzo wierna książce. Na ścieżkę dźwiękową zwróciłam uwagę i muszę przyznać, że mi sie nie podobała tak bardzo jak poprzednie. Była jakaż taka inna, mało potterowska. Mówisz, że złamanie różdżki było dla widzów nieznających książki. Ale spójrzmy prawdzie w oczy, ile takich osób jest? Może z pięć procent światowej widowni? Tzn oczywiscie to czyste zgadywanie, ale HP to przede wszystkim książki, a potem filmy. Oj jest dużo takich osób, które tylko raz książkę przeczytałay książkę i nie mają w sumie pojęcia o co tak naprawdę tam chodziło. Tak myślę, że to połamanie różdżki przez Harry'ego było takim nawiązaniem do tego, że to wszystko to jednak bajka i nasze mugolskie sposoby na życie będą dla nas najlepsze. No nie wiem, a może to takie połączenie tych dwóch światów. No wiesz, że Voldemorta magią pokonał, a niepokonaną różdżkę połamał. Istnieje też możliwość, ze twórcy filmu nie mieli pomysłu co z nią zrobić. ![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
Mikasa |
Dodany dnia 11.08.2013 18:56
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 21 Postów: 2007 Dom: RavenclawPunkty: 22743 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 24.04.13 |
Ja też wolę muzykę z poprzednich części (bardziej pogodną). A co do tej różdżki jeszcze raz - nie sądzę, żeby to było aż tak przemyślane (połączenia dwóch światów,itd). To było PROSTE i wyraźne, lekko dramatyczne. Ale i tak im nie wybaczę tego ruchu :( |
|
|
|
yersinia |
Dodany dnia 11.08.2013 22:59
|
![]() Pochwały: 4 Postów: 328 Dom: GryffindorPunkty: 3481 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 29.07.11 |
Czy naprawdę jestem jedyną osobą, której podobał się pomysł złamania różdżki? Naprawdę, po seansie moim jedynym odczuciem, które towarzyszyło tej scenie, było: "Dlaczego Rowling na to nie wpadła i nie opisała w książce?" (to samo zresztą tyczy się sceny tańca, ale nie o tym teraz). Moim zdaniem to był rewelacyjny pomysł, żeby pozbyć się problemu, tak genialny w swojej prostocie, że nie mogłam się nadziwić, że sama tego nie wymyśliłam podczas czytania (ani pani Rowling, gdy wymyślała historię). O wiele bardziej przekonuje mnie złamanie różdżki, niż włożenie z powrotem do grobu Dumbledore'a i optymistyczne zakładanie, że nikt więcej się o nią nie pokusi. Mam na to swoją wersję: Czarna Różdżka może i była niepokonana, ale w pojedynkach magicznych, za to w każdej innej kwestii była zwykłym drewnianym patyczkiem. To nie było żelastwo, którego nie dało rady ruszyć. Tak jak Potterowa różdżka z piórem feniksa mogła się złamać za pomocą zaklęcia, różdżka Rona oberwała od wierzby bijącej, tak Czarną Różdżkę, choćby i potężną, mógł złamać Harry (chociaż gratuluję krzepy w rękach, bo w moim przypadku w ruch musiałoby pójść jeszcze kolano). O scenie tańca wypowiadałam się wielokrotnie, więc nie będę się powtarzać, powiem tylko, że to była najpiękniejsza scena z zebranych ze wszystkich ośmiu filmów. Edytowane przez yersinia dnia 11.08.2013 23:05
|
|
|
|
Mikasa |
Dodany dnia 12.08.2013 00:00
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 21 Postów: 2007 Dom: RavenclawPunkty: 22743 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 24.04.13 |
Yersinia, oczywiście masz pełne prawo do swojej opinii i szanuję ją. Mnie po prostu raził ten kontrast pomiędzy napięciem i epickością przydzielaną tej różdżce,a sposobem, w jaki została w końcu pokonana, to wszystko. Powiedz coś wiecej o scenie tańca, chętnie poczytam, bo ja wciąż jestem pod wrażeniem całego filmu, cały dzień spędziłam na oglądaniu dodatków, wywiadów i różnych materiałów... I właśnie reżyser się wypowiadał o tej scenie, że ona wyszła im idealnie. Niezgrabnie, nieśmiało, doskonale. Dla mnie to była pierwsza i jedyna rzecz wymyślona na potrzeby filmu (nieobecna w książce), która tak bardzo mi się spodobala. Ogólnie to na ten film poszło chyba ze trzydzieści chusteczek higienicznych, płakałam często gęsto. A, i nie podobał mi się także fizyczny pojedynek Voldemorta z Harrym, to spadanie w uścisku niczym w Matrixie między Smithem a Neo. Dla równowagi - świetną rzeczą było dodanie pająków do wizualizacji lęków Rona podczas niszczenia medalionu. |
|
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 12.08.2013 00:59
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34226 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
Z całości wypowiedzi najbardziej poruszyła mnie ta formalna kwestia, dotycząca złamania Czarnej Różdżki. Jak dla mnie nie ulega wątpliwości, że złamać ją było można tak jak każdą inną. Pozwolę sobie posłużyć się cytatem mojej własnej wypowiedzi na ten temat pod jednym z artykułów: Bardzo irytuje mnie fakt, że część osób uważa przełamanie Czarnej Różdżki za niemożliwe, a przecież wcale tak nie jest. Dumbledore w rozmowie z Harrym na King's Cross mówi, wyraźnie: "- Skoro moja różdżka miała taką moc, to dlaczego Hermiona z taką łatwością ją złamała? - zapytał Harry. - Drogi chłopcze, ta jej niezwykła moc mogła zaistnieć tylko w starciu z Voldemortem, czarnoksiężnikiem, który tak nieostrożnie majstrował przy najtajniejszych prawach magii. Tylko skierowana w niego ujawniała taką moc. We wszystkich inny przypadkach była zwykłą różdżką czarodzieja...[...]" Czarna Różdżka jest najpotężniejszą różdżką, jednak ta moc nie przekłada się na jej fizyczną siłę. To znaczy, że nadal może ulec zniszczeniu. Pamiętacie przecież co stało się z różdżką Rona, gdy uderzył Fordem w Wierzbę Bijącą... Ukazanie w filmie zniszczenia CR, nie jest więc jakimś ogromnym naciągnięciem magicznych praw, czy czegoś w tym stylu ;p Dla mnie to jedno - pogrubione - zdanie Dumbledore'a załatwia całą kwestię łamliwości różdżek. Zazdroszczę tego pierwszego spotkania z obiema częściami IŚ, doskonale pamiętam swoje wizyty w kinie na premierach i późniejsze reakcje ;> ![]() Always ![]() |
|
|
|
Mikasa |
Dodany dnia 12.08.2013 01:05
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 21 Postów: 2007 Dom: RavenclawPunkty: 22743 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 24.04.13 |
Hm, losiek... Muszę przyznać, że Twoja wypowiedź mnie nieco przekonuje. "Nieco", bo wciąż uważam, że były lepsze sposoby na załatwienie tego. Ale przynajmniej są jakieś wiarygodne i logiczne argumenty na potwierdzenie kruchości różdżki. Ty zazdrościsz, a mnie z kolei przez cały dzień przejmuje jakiś niewytłumaczalny smutek... |
|
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 12.08.2013 01:46
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34226 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
Rozumiem, że nie każdy musi to odbierać jako 100% uzasadnienie ;d Mi wystarcza. Lubię sobie takie niektóre kwestie wyjaśniać w prosty sposób, bo nie lubię ich roztrząsania... No i tego właśnie Ci zazdroszczę. Pierwsze oglądanie "IŚ" to niezapomniane przeżycie i chociaż było strasznie smutno, i ogólnie emocjonalnie, to żałuję, że nie da się tego odczuć jeszcze raz. ![]() Always ![]() |
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 12.08.2013 11:58
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
yersinia napisał(a): O scenie tańca wypowiadałam się wielokrotnie, więc nie będę się powtarzać, powiem tylko, że to była najpiękniejsza scena z zebranych ze wszystkich ośmiu filmów. O lol, no chyba najśmieszniejsza. Rozumiem, cały ich smutek i pragnienie wydostanie się z tego całego bagna, ale ta scena wprawia mnie zawsze w niekiełznany napad śmiechu. Moim zdaniem nie była to najpiękniejsza scena we wszystkich filmach, ale to tylko moje zdanie. ![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
yersinia |
Dodany dnia 12.08.2013 13:53
|
![]() Pochwały: 4 Postów: 328 Dom: GryffindorPunkty: 3481 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 29.07.11 |
Moim zdaniem nie była to najpiękniejsza scena we wszystkich filmach, ale to tylko moje zdanie. No, a ja się nie zgadzam ![]() A, i nie podobał mi się także fizyczny pojedynek Voldemorta z Harrym, to spadanie w uścisku niczym w Matrixie między Smithem a Neo Spadanie w uścisku też mi się nie podobało, natomiast podobała mi się cała reszta. W książce pojedynek ograniczył się tylko do samego gadania i jednego rzuconego zaklęcia - dla mnie trochę mało, skoro czekałam na to kilka lat. W filmie mamy więcej akcji, która moim zdaniem jest bardziej na miejscu w tej części. Co do sceny tańca... no dobra, powtórzę się, ale już prawie piszę z pamięci, bo tyle razy już to argumentowałam ![]() We wszystkich książkach bardzo brakowało mi scen, w których Ron lub Harry pociesza Hermionę i jest dla niej wsparciem. Ona zrobiłaby dla chłopaków wszystko, okazywała im sympatię (uściski, pocałunek w policzek na szczęście przed meczem itp), z uwagą wysłuchiwała. Z chłopakami już gorzej - może to kwestia różnicy między płciami. Wiele razy płakała, ale żaden nie podszedł, nie przytulił... po prostu nie wiedzieli co robić i czekali aż jej przejdzie (ewentualnie byli na to nieczuli, bo np. oboje byli na nią wściekli). W szóstym filmie wreszcie doczekałam się takiej sceny, kiedy Harry siada przy płaczącej Hermionie na schodach i pozwala jej wypłakać się na swoim ramieniu. Natomiast scena tańca wynagrodziła mi wszystko to, czego w książkach nie mogłam się doprosić. Hermiona była naprawdę w bardzo złym stanie psychicznym, Harry to widział, widać to w sposobie, w jaki na nią patrzy przed tańcem (kiedy siedzi na krześle i obserwuje jej zachowanie) i bezpośrednio po nim, kiedy ona odchodzi od niego wciąż smutna. Chłopak po prostu postanowił ruszyć się i wreszcie pocieszyć swoją przyjaciółkę, chciał, żeby chociaż na chwilę zapomniała o wszystkim. Jakby nie patrzeć, mieli po 17 lat, prawie wyrok śmierci na karku, bo oboje byli poszukiwani, od kilku miesięcy w drodze, głodni, przerażeni tym, co muszą zrobić, bez pomocy dorosłych, doświadczonych ludzi. Myślę, że to wszystko zaczęło ich przerastać i musieli jakoś odreagować. Taki taniec, chwila zapomnienia, był akurat tym, czego potrzebowali. Szczególnie podoba mi się wyraz twarzy Hermiony, który zmienia się z "Czego ty właściwie ode mnie chcesz?" przez "A dobra, co mi tam...", żeby w końcu przejść w normalną radość. Cała trójka przez kilka lat bawiła się w zbawianie świata, musieli na sobie polegać, na pewno bardzo im zależało na sobie nawzajem, ale mało było właśnie takich scen, kiedy mogli po prostu powygłupiać się jak para nastolatków (no bo taki Taniec z Gwiazdami strzelili, że widać, że nie było to na poważnie - chociażby wtedy, kiedy... no, nie wiem jak ta figura się profesjonalnie nazywa, ale Harry tak jakby "nawija się" na rękę i przybliża do Hermiony, wtedy spojrzeli na siebie i oboje parskają śmiechem). Zresztą nawet to, w jaki sposób się przytulili pod koniec, moim zdaniem daje pewne wyobrażenie o tym, że po prostu tego potrzebowali. To była taka przemiła scena, wśród wszystkich innych, w których dominuje jakiś strach, niepokój i niepewność. Przez chwilę mogli być znów dzieciakami, które nie mają poważnych zmartwień i niczym się nie przejmują. No co tu dużo więcej mówić - kocham tę scenę i to przez nią, kiedy tylko się skończyła, pomyślałam "nie ma bata, za tydzień idę znów do kina, muszę to zobaczyć jeszcze raz" Edytowane przez yersinia dnia 12.08.2013 14:02
|
|
|
|
Lily050 |
Dodany dnia 12.08.2013 15:20
|
![]() Postów: 103 Dom: GryffindorPunkty: 429 Ranga: Nieustraszony Gryfon Data rejestracji: 25.07.13 |
Zgadzam się z tobą w kwestii Ginny. Sztywna i bez uczuć. Ginny jest w książce energiczną postacią! Rzeczywiście Insygnia Śmierci zrobili bardzo dobrze. Jeden z najlepiej zekranizowanych filmów. |
|
|
|
Mikasa |
Dodany dnia 12.08.2013 17:19
|
![]() Ostrzeżenia: 1 Pochwały: 21 Postów: 2007 Dom: RavenclawPunkty: 22743 Ranga: Niezwyciężony mag Data rejestracji: 24.04.13 |
yersinia Też właśnie zwróciłam uwagę, że tylko filmy uwzględniają jakiś stopień inteligencji emocjonalnej ze strony chłopców. Jestem za to bardo wdzięczna, a scena tańca.. wydaje mi się, że trzeba do niej po prostu dojrzeć, żeby ją docenić. |
|
|
|
Ujusix |
Dodany dnia 13.08.2013 22:13
|
![]() Pochwały: 1 Postów: 11 Dom: RavenclawPunkty: 458 Ranga: Chodząca biblioteka Data rejestracji: 13.08.13 |
Według mnie ostatnie 2 filmy były genialne, ale Hermiona powinna wyjść za Harry'ego. Szkoda, że Remus zginął. Pisz poprawnie. Nad długością tez mógłbyś popracować, ale tym razem daruję. g Edytowane przez gne dnia 14.08.2013 10:01
|
|
|
|
yersinia |
Dodany dnia 14.08.2013 13:32
|
![]() Pochwały: 4 Postów: 328 Dom: GryffindorPunkty: 3481 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 29.07.11 |
Hermiona za Harry'ego?... nieeee, to by mi zepsuło cały motyw idealnej przyjaźni damsko-męskiej. Chociaż oglądałam ostatnio JŚ cz2 z tatą, który nie widział filmów 6-8 i nie był w temacie - jak mu powiedziałam, że Harry jest z Ginny, to jego pierwsza reakcja była "A co z Hermioną?" ![]() Mikasa, jak masz jakieś filmiki dotyczące sceny tańca, to podziel się
|
|
|
|
losiek13 |
Dodany dnia 14.08.2013 15:28
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 33 Postów: 2832 Dom: RavenclawPunkty: 34226 Ranga: Pan Śmierci Data rejestracji: 19.06.08 |
Hahaha, a dla mnie od pierwszego tomu Harry powinien skończyć w związku z Hermioną. Dla mnie to było oczywiste, dla mojej siostry również i Jo zjebała sprawę łącząc go z rudą, a Hermionę z rudym ;< ![]() Always ![]() |
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 14.08.2013 15:41
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
losiek13 napisał(a): Hahaha, a dla mnie od pierwszego tomu Harry powinien skończyć w związku z Hermioną. Dla mnie to było oczywiste, dla mojej siostry również i Jo zjebała sprawę łącząc go z rudą, a Hermionę z rudym ;< No gdzie Hermiona z Harrym? Boże, przecież oni w ogóle do siebie nie pasują. Ginny w książce jest strasznie fajną osoba, a Harry jako super bohater zasługuje na jakąś porządną dziewuchę. Hermiona i Ron to tak oczywista para, że już bardziej oczywistej być nie mogło. ![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
yersinia |
Dodany dnia 14.08.2013 21:33
|
![]() Pochwały: 4 Postów: 328 Dom: GryffindorPunkty: 3481 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 29.07.11 |
Zgadzam się z Ulą w 100%. Ja z kolei czytając pierwszą część miałam w pewnym momencie wizję, że fajnie by było, gdyby Ron i Hermiona kiedyś się zeszli, bo tak świetnie się ze sobą kłócą, że po prostu muszą w przyszłości zostać parą ![]() Ginny to była młodsza i żeńska wersja Freda i George'a. Dla Harry'ego, który nie usiedzi w miejscu, jak coś się dzieje, szuka problemów (czy tam, jak twierdzi, problemy jego znajdują), Ginny była po prostu idealna, bo w przeciwieństwie do Hermiony, mogłaby nadążać za nim i jego naturą trochę buntowniczą. Hermiona jako przyjaciółka owszem - świetna przyjaciółka dodam, ale jako dziewczyna? Nie wyobrażam sobie. |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |





Sharllottka




Ravenclaw

Hufflepuff





Gryffindor


