Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Wielki mag
19.10.2019 00:22
Livka, Krąg życia <3

Różowy Pomeranian Teksasu
19.10.2019 00:20
Lilyatte, Król Lew <3

Wielki mag
19.10.2019 00:16
Nie, po prostu sobie radośnie fałszuję

Niezwyciężony mag
19.10.2019 00:13
Lilyatte, piąteczek wszedł?

Wielki mag
19.10.2019 00:12
Odkąd los rzucił nas tu na ziemię olśniewa wzrok słoneczny blask Muzyk

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 58244 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 51940 punktów.

3) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 41857 punktów.

4) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 40859 punktów.

5) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 34524 punktów.

6) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 34123 punktów.

7) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 32492 punktów.

8) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

9) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30567 punktów.

10) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

Losowe zdjęcie
Zobacz temat
Drukuj temat
Ślub, wesele i inne duperele
Prefix użytkownikafuerte
Ale to dobrze? Bo dla mnie to zwykła tragedia. To tak jakby mówić - teraz ludzie są zepsutymi, skupionymi na sobie egoistami, trudno. Zauważyłam, że w dzisiejszych czasach nic się nie liczy oprócz "ja". Na drugi plan spada nie tylko małżeństwo, ale i rodzina, dzieci, przyjaciele. Ja do tego ręki nie przyłożę. Jeśli ten świat upada na dno, to niech spada sam.


Nie mówię, że to dobrze, ale z jednej strony to tak - trudno. Bo ludzie przez lata pracowali na to, w jakich teraz czasach żyjemy i my teraz dokładamy swoją cegiełkę. I skoro obserwuję, że małżeństwa wokół rozpadają się co chwilę, a ludzie nawet nie próbują o siebie walczyć, to nie widzę sensu brać ślubu, nie widzę sensu ryzykować. Poza tym to całe bycie "pewnym drugiej osoby". Dla mnie to są w ogóle jakieś mrzonki. Jasne, możesz czuć w danym momencie, albo nawet latami, że kochasz tę jedną osobę i ona jest na zawsze. Ale ludzie się zmieniają, popełniają błędy - kilkakrotnie te same - ranią i nie zawsze są super. Pewnie, w małżeństwie z założenia masz przetrwać wszystkie te rzeczy. Tylko, że każdy człowiek ma granice wytrzymałości i można kogoś bardzo kochać, ale nie móc z nim być zwyczajnie. Dlatego nie widzę nic złego w tym, że niektórzy nie chcą ryzykować tego, że będą brać rozwód, bo nie będą poznawać osoby, którą poślubiali.

Nie wiem, dla mnie po prostu można żyć w spełnionym i trwałym związku nie będąc małżeństwem. I nie widzę w tym pójścia na łatwiznę, bo to, że ktoś nie nosi obrączek na palcu, nie znaczy, że przestanie walczyć o drugą osobę, jak się zrobi ciężko w jakimś momencie. Dla mnie małżeństwo to po prostu nie jest żadna gwarancja. I może w założeniu ma być potwierdzeniem prawdziwej miłości, ale po latach się punkt widzenia może zmienić, mogą się wydarzyć jakieś niestworzone rzeczy, po których małżeństwo nie będzie ani nic sprawiać ani potwierdzać.

Szanuję to, że dla kogoś to może być ważne, może mnie też się kiedyś odmieni. Chociaż brania ślubu w wieku lat 20, czy mniej nie ogarniam. Ale ja mam trochę inną mentalność chyba, więc może dlatego. W sensie, nie potępiam, żeby nie było, ale sama bym się w takie coś nie pakowała d;

i.postimg.cc/RhJBqZgS/luna.png


i64.tinypic.com/o92zj8.gif
i68.tinypic.com/287dykw.gif


www.harry-potter.net.pl/images/articles/najnewsfuer.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/wladcarymowfuer.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najzabawniejfuer.jpg
 
http://lastfm.pl/user/justyskag
Prefix użytkownikaUpadly Aniol
Co myślicie o braniu ślubu? Czy organizowanie wesel jest fajne i czy Wy chcielibyście takowe mieć? Czy wydawanie "miliardów PLNów" na ten dzień jest na prawdę potrzebne? Czy nie uważacie, że słowa "mąż" i "żona" brzmią staro i trochę jak zupa ogórkowa?


Akceptuję ten jakże staromodny zwyczaj i już taki niedzisiejszy. Swoją drogą, to kocham zupę ogórkową - tak jak kocham ludzi, którzy się pobrali - np. siostrę, rodziców. ;p
Byłem na kilkunastu weselach - niczego nie żałuję, mimo że nienawidzę tańczyć, i jak oczepiny się zaczynają znikam na spacerze;.
Są skromne wesela i te 'bardziej okazałe'. W końcu nie co dzień wychodzi się za mąż czy żeni. To moim zdaniem nie jest uroczystość tej samej rangi co np. imieniny.
A i ostatnie to...Jeju, jak staro ? Jaki relatywizm się sypie z tego...Poza tym małżeństwo w Krk jest jednym z siedmiu sakramentów świętych - a nie postaniem sobie na kobiercu i wysłuchaniu listu św. Pawła o miłości. Mówię o katolickim ślubie rzecz jasna. Właśnie ten urzędowy mi taki kontrakt przypomina - nie ma odniesienia do Boga, tylko jakby do państwa - komórka społeczna...Byłem też na świeckim.
Same wesela to tradycja - rodzice teraz dostali na czerwiec. Nie mam nic przeciwko nim. Jak ktoś zaprasza, organizuje, to jego sprawa. A, że wydają pieniądze ? To chyba ICH a nie nasze. Poza tym jak ktoś nie chce iść, to niech nie idzie. W czym problem ?
24.media.tumblr.com/tumblr_m8xhishKur1qhr8kmo1_400.gifauto.img.v4.skyrock.net/7396/7977396/pics/160621264.gif
 
Prefix użytkownikaKeira Karkarow
Ja uważam ślub za zbędną formalność, bo nie potrzebuję papierka i obrączki (swoją drogą, nie podobają mi się obrączki ;c) na to, że kogoś kocham i ta osoba mnie kocha i żyjemy razem. Dlatego kiedy słyszę pytania "kiedy weźmiecie ślub" to mnie krew zalewa. Podejrzewam, że jeśli już się zdecyduję na ślub to w momencie, w którym wszyscy odpuszczą i przestaną mnie o to wypytywać.

Kolejna kwestia - jeśli weźmiemy ślub to tylko cywilny, bo oboje jesteśmy ateistami i nie mamy zamiaru odstawiać jakiegoś chorego cyrku w kościele, w którym od lat zresztą nie byliśmy, tylko po to, żeby rodzina była szczęśliwa. A w zasadzie rodzina mojego narzeczonego, bo moja rodzina ma to gdzieś czy to będzie cywilny czy kościelny i czy w ogóle będzie. A tak, zaręczona jestem. Skoro już się wykosztował na pierścionek i postanowił mi się oświadczyć to nie mogłabym odmówić, zwłaszcza, że go bardzo kocham i to było na prawdę super, że mi się oświadczył, ale podejrzewam, że ten stan będzie bardzo długo trwał, bo ślubu wcale nie chcę. Stan narzeczeństwa mi wystarczy.

Jednym z powodów dla których nie chcę brać ślubu jest wesele. Rodzina D. chce żebyśmy wyprawili wesele (ciekawe za co, skoro oni są biedni jak mysz kościelna. Kiedy ich o to zapytałam, powiedzieli, że jakbyśmy je wyprawili w remizie u nich na wsi to by załatwili jedzenie i samą salę. Haha. Wesele w remizie. Nope, nope, nope, nope! Kolejnym pomysłem było, że przecież moja mama może za nie zapłacić, bo w końcu kupiła nam mieszkanie, więc pewnie śpi na kasie...) i zaprosili całą rodzinę, znajomych (łącznie z tymi, których nie trawię i zepsuliby mi tylko rzekomo najpiękniejszy dzień w życiu), wynajęli salę (w remizie) i najlepiej zespół (o zgrozo, nigdy!). Zdecydowanie mówię temu nie. Dlaczego? Bo ja strasznie nie lubię wesel. Nie cierpię na nie chodzić, nie lubię tej sztucznej atmosfery, tych pijanych gości, tej beznadziejnej muzyki i idiotycznych zabaw weselnych, które wcale mnie nie bawią i wprowadzają w zażenowanie. Nie cierpię też tego, że muszę z każdym wypić, ale nie mogę się nawalić - ja nie lubię pić, a przynajmniej nie wódki. Piwo, drinki, jakieś inne alkohole tak, ale nie wódkę. Inna sprawa, że nie cierpię żadnych imprez, lubię spać, więc nie przebalowałabym całej nocy, nie miałabym na to siły. Tańczyć też nie lubię, wręcz nienawidzę, więc siedziałabym tylko z tyłkiem przy stole albo była kompletnie nieszczęśliwa, że mam z kimś zatańczyć. Znając siebie pewnie wkurzyłabym się i wyszla :D. Także tu pojawia się konflikt. Z kolei moja mama uważa, że możemy zaprosić jedynie rodziców, świadków, najbliższą rodzinę i ewentualnie najbliższych przyjaciół i zaprosić później na obiad do jakiegoś lokalu - i to mi się bardziej podoba.
Co do białych sukni za tysiące - są ładne, podobają mi się na sklepowych wystawach, ale uważam, że są kompletnie niepraktyczne, a ponadto biały pogrubia. Dodatkowo, źle się w bieli czuję, zdecydowanie wolę czerń i inne ciemniejsze kolory, ewentualnie pastele. Jestem niska (160cm) i mam nadwagę (co prawda jestem na diecie i dążę do 55kg, ale trochę mi jeszcze zostało), więc w typowej sukni ślubnej wyglądałabym jak baleron, a wysokich butów nie jestem w stanie nosić (mam skrzywienie kolana w lewej nodze i przez to nie mogę nosić obcasów). W dodatku, szkoda byłoby mi pieniędzy na sukienkę, którą założę tylko raz czy dwa (jakbym chciała mieć sesję ślubną). No i lubię sukienki przed kolana, dłuższych nie toleruję, bo wyglądam na jeszcze mniejszą. Widziałabym siebie w delikatnej, miętowej lekko rozkloszowanej sukience długości przed kolana lub do kolan.

Co do makijażu - tu problemu nie ma, jestem kosmetyczką (co prawda jeszcze nie pełną, bo kończę szkołę, ale z pielęgnacji twarzy egzamin zawodowy zdałam), więc sama dobrze wiem jak się pomalować żeby to się trzymało i ładnie wyglądało na zdjęciach, dobre kosmetyki też mam, więc ten koszt by mi odpadał.
Fryzjer również odpada - moja biologiczna siostra jest fryzjerką, zawsze mi farbuje i strzyże włosy (odkąd się poznałyśmy), a że mam króciutkie to nawet nie byłoby co układać na ten moment :D.

I, odpowiadając na ostatnie pytanie, tak, dla mnie słowa "mąż" i "żona" brzmią strasznie staroświecko i kojarzą mi się z ludźmi po 50-tce. Zazwyczaj jak moi znajomi biorą ślub (mają ok 21-26 lat, więc to już ten wiek) i potem mówią "mój mąż" albo "moja żona" to mam ochotę parsknąć śmiechem :D.


Co do znaczenia ślubu - jeśli ktoś wierzy w jego znaczenie - okay. Ja nie wierzę, wierzę w znaczenie uczuć i tego jak się pary traktują na co dzień, jak się wspierają, jak spędzają razem czas i nigdy im się to nie nudzi.

Ślub kiedyś na pewno wezmę, oczywiście cywilny, żeby Nataniel nie musiał tłumaczyć czemu mama ma inne nazwisko niż on i tata (chociaż prawdę mówiąc, wolałabym zostać przy swoim nazwisku, jest mniej popularne niż narzeczonego, w dodatku wiąże się z historią mojej rodziny. Mój dziadek w czasie wojny musiał zmienić nazwisko na polskie, ponieważ miał Białoruskie i pod tym nazwiskiem mógł zamieszkać w Toruniu, studiować, pracować jako aktor, wziąć ślub z moją babcią itp. Inna sprawa, że dziadek był dla mnie kimś bardzo ważnym, chociaż niestety coraz miej go pamiętam, zmarł około 10 lat temu), ale poczekam z tym do momentu, aż Nataniel podrośnie i będzie coś z tego pamiętał.
"Someone let the doors open,
Who left me outside?
I'm bent I'm not broken,
Come live in my life.

All the worlds left unspoken
All the pages I write
On my knees and I'm hoping
That someone holds me tonight.
Hold me tonight..."
 
Prefix użytkownikabatalion_88
Ja ostatnio byłem na ślubie i weselu u najbliższego kolegi (sąsiada, którego znam od przedszkola). Cała ceremonia była naprawdę piękna, przysięga, kazanie księdza, życzenia. Jestem jak najbardziej na tak. Jako konserwatysta i tradycjonalista uważam, że ślub kościelny i wesele nie jest czymś "niemodnym", ale pięknym wydarzeniem, które małżonkowie będą pamiętać do końca swoich dni. Wesele też było cudowne. Tańczyć to ja średnio umiem ;), ale cała oprawa, toasty, zabawy, jedzenie po prostu przednie. Niczego nie brakowało, i nie chodzi mi tylko o alkohol ^^ To niezapomniana noc jak dla mnie była. Panna młoda pięknie zaśpiewała dla pana młodego (piosenkę z Titanica) ^^. Wybawiłem się po wsze czasy ;p Nie żałuję, że w kopertę trochę grosza poszło, bo było warte. I nie chodzi już nawet o pieniądze, ale uroczystość, sakrament, szczęście dwojga młodych ludzi. Zanim się pobrali chodzili ze sobą całe 5 lat. Bardzo fajnie, że swój związek powierzyli sakramentalnemu tak. Teraz tylko czekać na potomstwo, chrzciny, a wcześniej pępkowe ;)
i67.tinypic.com/2rdhw1i.png



m.popkey.co/ce2f16/X1Oxe_f-maxage-0_s-200x150.gifm.popkey.co/f3c2c0/YAAKy_f-maxage-0_s-200x150.gif
 
Prefix użytkownikaMikasa
Chciałam wysmażyć mały manifest, a potem zobaczyłam, że Keira zrobiła to za mnie. Zgadzam się z jej KAŻDYM SŁOWEM.

Ja mam już 23 lata i tego samego chłopaka od prawie 7 lat. Coraz częściej mama i babcia gnębią mnie pytaniami o ślub, moja mama po prostu nie przyjmuje do wiadomości mojego stanowiska, pragnie wielkiego polskiego wesela, i jedyne,co mi zostaje, to ucinać dyskusje, bo nie mam już nic do dodania. Ale podejrzewam, że jeszcze wielka awantura przede mną, trzeba pozostać przy swoim.

Mój ulubiony tekst, który miałam już okazję zastosować kilka razy

- planujecie jakiś ślub?
- jak wrócimy z Francji
- o, jedziecie do Francji?
- nie
www.harry-potter.net.pl/images/articles/guruforummikasa.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najgawedziarzmikasa.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/maruda.jpg
www.harry-potter.net.pl/awards/images/awardswinner/autor_najlepszego_artykulu.png
www.harry-potter.net.pl/awards/images/awardswinner/najpowazniejszy_uzytkownik.png
 
Prefix użytkownikaKeira Karkarow
Batalion - taa. Moja kuzynka swój ślub bardzo zapamiętała :D. Ksiądz w kazaniu zaczął gadać, że oby brali przykład ze swoich rodziców i zaczął tych rodziców wychwalać - rodzice kuzynki dawno temu się rozwiedli, ojciec wyjechał do Niemiec, ona sama go nienawidzi i nie chce mieć z nim niczego wspólnego, więc na ślub go nawet nie zaprosiła. Generalnie facet ma coś z głową, moim zdaniem kwalifikuje się do leczenia psychiatrycznego, więc nikomu bym tego nie życzyła :D. Także z tymi ślubami i kazaniami różnie bywa.
Ja na ślubie kościelnym byłam tylko trzy razy, przy czym jeden był to ślub protestancki albo prawosławny, nie pamiętam, bo było to bardzo dawno. Na ślubie mojej jednej kuzynki (nie tej od feralnego kazania, kiedy ona brała ślub ja byłam na wyjeździe), ślub jak ślub, nic nadzwyczajnego. W dodatku nie za fajnie, bo facet mojej kuzynki brał ślub jako ateista i oczywiście ksiądz nie omieszkał tego potępić (cóż, nawet jeśli facet mojej kuzynki wierzy to nie został przez rodziców ochrzczony, w sumie nie do końca wiadomo czemu, bo całe jego rodzeństwo ochrzcili i są mega-wierzący). Wesele za to było ładne, ale muzyka i głupie zabawy doprowadzały mnie do szału. Jedzenie było smaczne, alkohole przeróżne do wyboru, więc wykorzystywałam swojego skilla barmańskiego i robiłam drinki. Gorzej, że później ludzie zauważyli, że mi to wychodzi i mnie wykorzystywali... :x. Zwinęłam się o północy pod pretekstem wyprowadzenia psa i spoko.
Na drugim ślubie byłam na wsi i aż uderzał mnie ten wiejski klimat, ludzi, którzy na kolanach by zasuwali do Częstochowy i patrzyli na mnie i narzeczonego jak na jakiś zwyrodnialców, bo się nie modliliśmy i nie klękaliśmy, co jest oczywiste z uwagi na nasz ateizm, ale co tam. Poza tym, kazanie było standardowe, gadanie o miłości itp. Swoją drogą, nie mam pojęcia co ksiądz może wiedzieć o miłości małżeńskiej. Co innego pastor, ale ksiądz prawiący morały na ten temat jest dla mnie tak sensowny, jak ja tłumacząca komuś jak się lata samolotem... Na wesele nie poszliśmy, musieliśmy wracać do domu, więc nie wiem jak wyglądało. Ale odbywało się w remizie, więc pewnie standard - sama wódka, disco-polo itp. Inna sprawa, że nie toleruję czegoś takiego jak: "Omg zaszłam w ciążę, bierzemy ślub!". Dodam, że panna młoda miała wtedy 17 lat, a pan młody chyba 18 albo 19... W głowie mi się to nie mieści.
"Someone let the doors open,
Who left me outside?
I'm bent I'm not broken,
Come live in my life.

All the worlds left unspoken
All the pages I write
On my knees and I'm hoping
That someone holds me tonight.
Hold me tonight..."
 
Prefix użytkownikabatalion_88
W sierpniu będę (najprawdopodobniej) już na 12 ślubie i weselu... Nie wiem czy chce mi się nawet iść, ale powodem na pewno nie jest to, że takie uroczystości uważam za nic nieznaczące. Pana młodego to ja znam prawie z 20 lat, i jedyne co mnie dziwi, to że chce brać ślub w kościele. Nikt mu oczywiście nie zabroni, bo jest ochrzczony, był u bierzmowania... tak myślę, że to inicjatywa dziewczyny, którą może z 10 razy widziałem. Ona po studiach, inteligentna, taka nieśmiała raczej, on zapalony fan siłowni, kosza, KSW, męskich wypadów (ile myśmy wódki razem wypili ;) ). Dla mnie to nawet jakaś groteska czy parodia. Nie zapomnę jak byłem z nim na święceniu pokarmu z koszyczkiem w Wielką Sobotę (jakieś 10 lat temu). On nawet się przeżegnać nie umiał w tym kościele xD Nie chodzi, nie praktykuje, no ale z jakichś względów ślub ma być kościelny. Wesele też w dobrze mi znanym lokalu, czyli ok.

I ja się nie zgodzę z takim pojmowaniem tego za "duperelę". Po pierwsze, to dla wierzących ludzi zawarcie związku przed Bogiem samym jest jednym z sakramentów świętych. I nie ma też co dramatyzować, że ludzie się rozwodzą, że małżeństwa się rozpadają. No nie wszędzie. Jak ktoś tak myśli, to faktycznie niech lepiej nie bierze ślubu. Człowiek z reguły jak skacze do wody, żeby popływać, to nie ma w myślach cały czas, że się utopi, chyba że cierpi na jakąś fobię, ma lęki itd. Tak samo jak idziemy na studia, do pracy, to też na starcie nie myślimy w ten sposób: "ciekawe kiedy mnie z niej wyrzucą, jak długo tu wytrzymam, och, tego nie zdam..."
Dlatego trzeba więcej zaufania - do Boga. I mam tu na myśli ludzi, dla których sakrament małżeństwa to nie świstek, tradycja (bo babcia zawału dostanie), jakieś przywiązanie, ale autentyczna chęć realizowania Bożej Miłości względem małżonki/małżonka.

Swoją drogą, nie mam pojęcia co ksiądz może wiedzieć o miłości małżeńskiej. Co innego pastor


Wiesz, lekarz też nie musi chorować na żółtaczkę, żeby umieć ją wyleczyć. Poza tym kapłani nie spadają z nieba, ale rodzą się między nami, wśród nas, takich samych rodzin. Mają żonatych braci, siostry, rodziców, więc coś tam wiedzą - mają nawet przedmiot w seminarium, który brzmi 'medycyna pastoralna ;d Pastorzy tak niby życie znający, ale te w kościele protestanckim - na zachodzie głównie małżeństwa się rozpadają, choć problem jest wszędzie. Poza tym oni mówią DO i DLA ludzi wierzących o sakramencie małżeństwa w oparciu o Jezusa Chrystusa i Jego MIŁOŚĆ. Poza tym myślę, że każdy z nas może pisać, mówić o miłości, i nie trzeba do tego mieć jakichś wielkich kwalifikacji, niekonieczne jest też doświadczenie na zasadzie: "a, byłam już w trzech związkach, z tym nawet 8 lat, wiem wszystko, co mi ksiądz będzie gadał..."

Ja myślę, że to dziś wynika z tego, że ludzie stali się bardzo egoistyczni. Moja młodsza siostra też żyje w związku niesakramentalnym: mieszka z chłopakiem na stancji, żyją razem, pracują i nie zamierzają się pobierać. Dziś dominuje egoizm, brak wartości, ułatwianie sobie wszystkiego i ogólny lęk przed życiem, dziećmi, ustatkowaniem. Wygodniej jest być singlem bez żadnych zobowiązań (ja piszę też o sobie, bo jako kawaler to mam luz, o jakim moi żonaci kumple z malutkimi dziećmi mogą tylko pomarzyć). Dziś też ludzie później niejako dojrzewają: dawniej jak ktoś miał 25 lat, to uważany był już za ustatkowanego człowieka z pracą, rodziną itd. Dziś coraz częściej używa się terminu "trzydziestoletnia młodzież" (co akurat mi bardzo odpowiada xD )

A wesela są różne: disco polo, ale niekoniecznie, wiejski stół z kiełbasą, smalczykiem, bimbrem, tańce (ohyda), dobre jedzenie, rozmowy, itd. No ja też jakoś na weselach dobrze się nie czuję: garnitur, życzenia, wydatki, koperta z kasą, 100 lat, szampan, oczepiny i te zabawy różne. Także wolałbym chyba nawet skromne przyjęcie w domu, na ogrodzie z rodziną, najbliższymi. Najważniejszy jest sakrament i miłość dwojga dla siebie przeznaczonych ludzi - reszta to dodatki.
Edytowane przez Prefix użytkownikabatalion_88 dnia 16.05.2017 03:39
i67.tinypic.com/2rdhw1i.png



m.popkey.co/ce2f16/X1Oxe_f-maxage-0_s-200x150.gifm.popkey.co/f3c2c0/YAAKy_f-maxage-0_s-200x150.gif
 
Prefix użytkownikagordian119
Batalion, dla ludzi wierzących to być może jest ważne, ale w każdym innym przypadku jest to czysta hipokryzja. Większość ślubów kościelnych zawieranych jest tylko i wyłącznie ze względu na presję ze strony rodziny, na zasadzie "bo co ludzie powiedzą". Ślub zapewne niewiele zmieni w czyimś związku, jeśli ludzie naprawdę się kochali, to kochać się nie przestaną, a jak się nie kochali, to ślub nie sprawi, że zaczną. A to jakie człowiek wyznaje wartości to już jego własna indywidualna sprawa. Nasze społeczeństwo musi wreszcie wyjść ze świata wzorców kulturowych i zrozumieć, że każdy człowiek jest indywidualnością, a zmuszanie go do czegokolwiek to zabijanie jego osobowości. Faktycznie, następuje zanik tradycyjnych wartości, ale one zmieniają się z pokolenia na pokolenie, popatrz co się działo na świecie w latach 20. czy 60. ubiegłego stulecia... A tak było od zawsze, zawsze młodzi wprowadzali swoje standardy, a starszym się to nie podobało, by byli wychowywani inaczej. Już nawet w starożytnym Egipcie nomarcha (taki namiestnik...) pisał do faraona w liście "dzisiejsza młodzież jest tak niewychowana, że nie wiadomo co z niej wyrośnie". Brzmi znajomo? xD A minęło niby 4000 lat jezyk Poza tym, myślę że niechęć do ślubów nie bierze się z chęci życia na kocią łąpę, bo to niezobowiązujące. Uważam, że bierze się to z niechęci do wydawania kupy pieniędzy na bezsensowną paplaninę która i tak nic w życiu nie zmieni, a nawet jeśli nikt nie chce się do niczego zobowiązywać, to bardzo dobrze. Na ogół kilkunasto czy kilkudziesięcioletnie małżeństwa jedyne co łączy to dzieci. Po tych wielu latach ludzie są już sobą na ogół tak zmęczeni, że tylko szukają sposobności, żeby mieć chwilę czasu dla siebie, a jak są przy sobie, to prawie zawsze się kłócą. Prawdziwa miłość to jest szczęście i dar tak wielki, że zdarza się nader rzadko i dostępują jej tylko nieliczni szczęściarze. Ja sam osobiście niczego nie pragnąłbym tak bardzo, jak znaleźć sobie takiego życiowego partnera, z którym mógłbym żyć tak, jak żyją ze sobą moi rodzice, którzy pod tym względem świecą dla mnie wzorem. A oni żyją ze sobą od ponad 20 lat będąc (w oczach Kościoła) w konkubinacie, ponieważ mają tylko ślub cywilny. Osobiście staram się być uczciwy wobec kobiet i na pewno nigdy nie potrzebowałem, nie potrzebuję i nie będę potrzebował "laski do <sami wiecie czego>", na pewno jak miałby się z kimś związać to z taką nadzieją, że będziemy ze sobą jak najdłużej, ale tego nigdy nikt nie jest w stanie przewidzieć. To jest jak zabawa w matrioszki- otwierasz jedną, a tam jest druga i tak w kółko, i albo dochodzisz do ostatniej, albo nie...
Witam was, moi drodzy,
w krainie czarów!


www.harry-potter.net.pl/images/articles/gordian.png


i.imgur.com/Jy8q3a1.jpg


s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/12/d8/e5/12d8e53b202c07dd261102bf53ad10c5.jpg


A jeśli chcecie zdobyć
Druhów gotowych na wiele,
To czeka was Slytherin,
Gdzie cenią sobie fortele.


Posycz sobie, mała żmijko
Wij się, żmijko, wij
Bądź milutka dla Gordiana
Bo cię przybije do drzwi!


pobierak.jeja.pl/images/3/5/8/235806_coachingowe-brednie.jpg


Od Hermionki78 na Halloweeeeeeeeeen

i.imgur.com/Ki6Z5wP.jpg


Order Dobrego Ucznia za 3. miejsce w konkursie na najaktywniejszego ucznia Hogwartu (2017/2018) :D
i.imgur.com/GnXvW0r.png


W Hogwarcie:

Gordian Stella (4.07-2016-8.07.2018)
Prefekt Slytherinu 2017/2018


Bruno Boccanegra (od 8.07.2018)
 
Prefix użytkownikaMikasa
Nasze społeczeństwo musi wreszcie wyjść ze świata wzorców kulturowych


No tutaj to akurat bzdury, bo społeczeństwo i naród nie istnieje bez kultury, to jest nierozerwalna część świadomości narodowej, a ten, kto ją porzuca, skazuje się na napływy obcych kultur.

Znam ludzi, z mojego pokolenia, którzy mówią, że sakrament ślubu rzeczywiscie w jakiś sposób polepszył ich związki, może to kwestia psychiczna - pewna bariera przekroczona, nowy etap, który z założenia ma być stabilizacją.

Także każdy jest kowalem własnego losu, ważne, żeby postępował zgodnie ze swoją potrzebą, a nie potrzebą cioci Zosi.
www.harry-potter.net.pl/images/articles/guruforummikasa.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/najgawedziarzmikasa.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/articles/maruda.jpg
www.harry-potter.net.pl/awards/images/awardswinner/autor_najlepszego_artykulu.png
www.harry-potter.net.pl/awards/images/awardswinner/najpowazniejszy_uzytkownik.png
 
Prefix użytkownikagordian119
No dobra, w takim razie źle się wyraziłem. Chodziło mi o to, że człowiek powinien postępować tak, jak dyktuje mu jego serce i szeroko pojęte jego własne "ja", a nie tak, jak mówią mu inni, że ma się zachowywać, bo inaczej jest źle (pomijam tu kwestię wychowywania dzieci). Aczkolwiek jasne, konformizm jest czymś naturalnym i jest nieunikniony, gdyby świat składał się z samych nonkonformistów, to wszyscy by się nienawidzili.
Witam was, moi drodzy,
w krainie czarów!


www.harry-potter.net.pl/images/articles/gordian.png


i.imgur.com/Jy8q3a1.jpg


s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/12/d8/e5/12d8e53b202c07dd261102bf53ad10c5.jpg


A jeśli chcecie zdobyć
Druhów gotowych na wiele,
To czeka was Slytherin,
Gdzie cenią sobie fortele.


Posycz sobie, mała żmijko
Wij się, żmijko, wij
Bądź milutka dla Gordiana
Bo cię przybije do drzwi!


pobierak.jeja.pl/images/3/5/8/235806_coachingowe-brednie.jpg


Od Hermionki78 na Halloweeeeeeeeeen

i.imgur.com/Ki6Z5wP.jpg


Order Dobrego Ucznia za 3. miejsce w konkursie na najaktywniejszego ucznia Hogwartu (2017/2018) :D
i.imgur.com/GnXvW0r.png


W Hogwarcie:

Gordian Stella (4.07-2016-8.07.2018)
Prefekt Slytherinu 2017/2018


Bruno Boccanegra (od 8.07.2018)
 
Prefix użytkownikabatalion_88
Chodziło mi o to, że człowiek powinien postępować tak, jak dyktuje mu jego serce i szeroko pojęte jego własne "ja", a nie tak, jak mówią mu inni,


No, ale to prawda. I chyba nikt tu nie pisał, że ktoś MUSI się żenić, wychodzić za mąż, bo "tak należy". Ja tam zawsze uważałem, że związek małżeński ma jak najbardziej głęboki sens. Poza tym ja nie znam ludzi, którzy biorą ślub, bo ciocia Zuzia kazała, czy babcia Halinka ; )

Jednak nie zgadzam się z tezami, że ślub, małżeństwo to nic niepotrzebnego, przeżytek, świstek i coś na pokaz, bo "co ludzie powiedzą". To bardzo, ale to bardzo stereotypowe moim zdaniem myślenie.

Sakrament jak najbardziej - ja w sumie do tego najwięcej się odniosłem. No i bez przesady z tym nudzeniem się w związku, że kogoś "łączą tylko dzieci" (i to ja mam łatkę pesymisty;d) Ostatnio pokazano takie wzruszające zdjęcie (gdzieś w USA), jak dwoje staruszków razem zmarło w szpitalu - na sąsiednich łóżkach trzymając się razem za ręce - po ponad 60 latach ślubu.

W lipcu minie okrągłe 40 lat jak moi rodzice stanęli na ślubnym kobiercu i przyrzekli sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską. I było w ich związku sporo kryzysów, różnego rodzaju prób, gorszych okresów, ale wiele dziś małżeństw rozpada się z jakichś głupich powodów wypaliliśmy się, nie ma już tej iskry, ) a czasem rozwody to jakaś parodia wręcz.
i67.tinypic.com/2rdhw1i.png



m.popkey.co/ce2f16/X1Oxe_f-maxage-0_s-200x150.gifm.popkey.co/f3c2c0/YAAKy_f-maxage-0_s-200x150.gif
 
Prefix użytkownikablad logiczny
Gordian, każdy powinien postępować tak, jak dyktuje mu rozum, tzn. sumienie które jest i powinno być jego głosem. Ponieważ to wg. tego będzie rozliczany po drugiej stronie. Jest idealnie jeśli ów dyktat serca zgadza się z głosem rozumu, ale nie zawsze tak jest. "Porywy serca" nie zawsze prowadzą do dobrego. Dlatego potrzebna jest pewna stałość i świadomość "przekroczenia bariery". Inaczej ludzie zaczynają "pełzać" jak ameby, ciągani to tu to tam przez uczucia i namiętności, które z natury rzeczy mogą nie być stałe.
Błąd mam zawsze przed sobą.
Wszelkie błędy, gramatyczne, stylistyczne, ortograficzne, interpunkcyjne, to moi kuzyni.
Nie lubię kuzynów.
Uważam, że należy wypędzić błendy z pustymi do puszczy.
 
Prefix użytkownikaAlette
ludzi wierzących to być może jest ważne, ale w każdym innym przypadku jest to czysta hipokryzja. Większość ślubów kościelnych zawieranych jest tylko i wyłącznie ze względu na presję ze strony rodziny, na zasadzie "bo co ludzie powiedzą". Ślub zapewne niewiele zmieni w czyimś związku, jeśli ludzie naprawdę się kochali, to kochać się nie przestaną, a jak się nie kochali, to ślub nie sprawi, że zaczną.


Jestem w szoku, że to czytam, serio :D

Nie wiem skąd czerpiesz źródło swoich statystyk, ale sporo ludzi bierze ślub wokół mnie i nie wiem, czy spotkałam chociaż jeden przypadek ślubu przez przymus ;p To już nie te czasy, kiedy ludzie wydawali kupę kasy, bo wypada.

Moim zdaniem jedyny rozsądny argument w przypadku ludzi, którzy się kochają, to "szkoda mi kasy". Faktycznie pieniądze na to lecą, ale też można po cichu sobie w urzędzie wziąć ślub i tyle. dlatego najczęściej ten argument to nie takie "dlatego nie chcę ślubu" tylko "dlatego TERAZ nie chcę ślubu.
Natomiast jeśli druga osoba mówi ci, że nie weźmie z tobą ślubu, bo "jeśli ludzie naprawdę się kochali, to kochać się nie przestaną", to dla mnie to oznacza tyle, że zostawiają sobie furtkę na rozstanie. A w pewnym momencie człowiek szuka drugiej połówki na całe życie, a nie do tańca i hulanki. Już pisałam wcześniej o korzyściach prawnych, ale nawet emocjonalnie to się w ludzkiej głowie zmienia - bo mąż czy żona to jednak najbliższa rodzina, a partner czy chłopak jest zawsze za rodzicami, rodzeństwem, kuzynami i babcią ;p

www.harry-potter.net.pl/images/articles/najffalette.jpgwww.harry-potter.net.pl/images/articles/fanfick.jpg
www.harry-potter.net.pl/awards/images/awardswinner/autor_najlepszego_fanficka.png
i63.tinypic.com/2jbjt5i.png
www.harry-potter.net.pl/awards/images/awardswinner/najlepszy_forumowicz.png
i61.tinypic.com/n1qk3n.jpg
www.harry-potter.net.pl/images/najsympatyczniejszy_uytkownik.png
www.harry-potter.net.pl/images/articles/2016awards_ff.png


66.media.tumblr.com/df7ff26a042721958add2f4d66811db3/tumblr_oc3zx5Nkcc1toyrsho3_1280.jpg

Kazui <3



78.media.tumblr.com/67e397cafbea681870d2cef222f21aa0/tumblr_os4igq7Fwu1s8gfjqo1_500.gif

W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój.

Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3



Za siedmioma górami, za siedmioma lasami
Żył sobie Racław z rycerzykami.
Wielu ich tam było, innej maści każdy,
Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny,
Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie,
Rozpalający serce niemal każdej kobiecie,
Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary,
Którą owładnęły miłości jego czary
I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą...
Ale koniec historii! Nie za to mi płacą.
Wracając do Lagary, żyła tam Liliana,
Która, chociaż nieporadnością owiana
I znana w otoczeniu z niechęci do koni,
Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni.
Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia.
Mając u swego boku Gaję, Aarona,
Fomę i Milana, a przed sobą zadanie,
Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie.
Jednak Racława niestety przy nich nie było,
A szkoda, bo to by się lepiej skończyło.
Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie
I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie,
Doprowadził ich całych do kapitana,
Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana,
Który miał przy sobie ogiera wspaniałego,
Nawet dla stajennych nieprzyjemnego,
Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało
Jedynie zgrabne, Racławowe ciało...

Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni?
I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni?
Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem?
Potwornym ogierem wraz z jego panem?
Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany?
Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy?

Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie.
Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie,
Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie
O Racławie i jego kochanej niewieście.


Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this...


33.media.tumblr.com/1c33d4f027d1b0dfece36f03d8cab05f/tumblr_inline_nnkxxyKWKP1sr52q2_500.gif

31.media.tumblr.com/c5f304c7b0c89ee52e80a0a90f79fd7e/tumblr_inline_nnkxz1zV0v1sr52q2_500.gif

33.media.tumblr.com/9c3599c6a8d5caa85da97df2b4273732/tumblr_inline_nnkxz3S5OW1sr52q2_500.gif

Lista ficków, które przeczytałam i polecam

Miniaturki
"Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter
"Czterdzieści pięć" Barloma
"Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce
"Przemyślenia" Wileny Romus
Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte
"Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest
"Glizdogon" Nieoryginalnej
"Las mnie wzywa" Klaudek884
"***" Zirael

Serie
"Trudny wybór" Penelope
"Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny
"Proszę, powiedz moje imię" Only Dream
"Między wierszami" Fuerte

Drabble
"Znalezisko" Ann
"Miłość" Wioletty
"Bogini" ulki_black_potter

Poezja
"Feniks" Wileny Romus
"Na chwałę! Na honor!" Ann
"Zwariował!" Wileny Romus
"Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann



38.media.tumblr.com/e7acb5a8e16d00b85b5d13f0579b1044/tumblr_inline_n8vl57qwvD1r1mylc.png


"Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon



49.media.tumblr.com/06faed4d6c3be0fab9fbd74bd1023201/tumblr_mxeds7ekEv1ru0os8o4_500.gif



Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki.

Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine
... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love


68.media.tumblr.com/f0cb94d96489a7af17c663e1007e68fd/tumblr_ornxp7GtDG1sccmwvo1_1280.jpg
 
Prefix użytkownikaKeira Karkarow
Dobra ludzie, jest przełom. Zgadnijcie kto za rok bierze ślub? A No ja. Przeciwniczka ślubów xD. Czy się cieszę? Sama nie wiem, w zasadzie chyba jest mi wszystko jedno, Haha.
Oczywiście, jak mowilam tak będzie - na żadne wesele nie mamy zamiaru się zgadzać, robimy małe przyjęcie dla najbliższej rodziny, po czym zmywamy się na imprezę ze znajomymi, której pewnie nie będę mogła się doczekac.
To teraz wypowiem się o kilku moich obawach czy rzeczach, których pewnie nie uniknę, choć bym chciała.

1. Życzenia.
Strasznie mnie krępuje zarówno otrzymywanie życzeń jak i ich składanie, prawdę mówiąc, szczerze tego nienawidzę, zwłaszcza, że doskonale wiem, że te życzenia nie maja żadnego znaczenia, to tylko formułki.

2. Obdalowywanie przez ciotki.
To element życzeń, ale chciałam to oddzielnie wypunktować. Na sama myśl robi mi się nie dobrze i mam przed oczami wizję bakterii lub uczulenia na kosmetyki, które na twarze nakładają osoby, składające życzenia... grr. Czy tylko ja tego zwyczaju nie rozumiem i nie toleruję?

3. Przysięga przed ludźmi.
Kurde, ja rozumiem, że trzeba odbębnić formułkę, ale tak przed wszystkimi? Dla mnie to jest bardzo niekomfortowa sytuacja, podejrzewam, że będę bardzo zestresowana i skrępowana. Nie cierpię sytuacji, w których muszę mówić publicznie.

4. Pocałunek.
Cmok w usta? Ok. Ale darcia się "gorzko, gorzko" i namiętnego całowania się na oczach rodziny nie zniosę, zresztą... D. Też. Ogólnie nie lubimy okazywać uczuć publicznie, jakieś przytulenie czy chodzenie za rękę - ok, ale resztę wolimy zostawiać dla siebie.

5. Awantura na przyjęciu lub tuż po nim.
Obawiam się, że ktoś z rodziny D. Rozpęta aferę, są w tym świetni... nie chciałabym też, aby ktokolwiek był pijany i zrobił po prostu "wiochę".


Z dobrych rzeczy mogę powiedzieć, że wybrałam swoje ulubione miejsce i generalnie, robimy wszystko pod siebie, tak, aby to nam się podobało i abyśmy jakoś mogli to przetrwać.

A skąd decyzja o ślubie za rok? Kredyt na dom by się przydał, Haha :)
"Someone let the doors open,
Who left me outside?
I'm bent I'm not broken,
Come live in my life.

All the worlds left unspoken
All the pages I write
On my knees and I'm hoping
That someone holds me tonight.
Hold me tonight..."
 
Prefix użytkownikaSarahis
udzi wierzących to być może jest ważne, ale w każdym innym przypadku jest to czysta hipokryzja. Większość ślubów kościelnych zawieranych jest tylko i wyłącznie ze względu na presję ze strony rodziny, na zasadzie "bo co ludzie powiedzą". Ślub zapewne niewiele zmieni w czyimś związku, jeśli ludzie naprawdę się kochali, to kochać się nie przestaną, a jak się nie kochali, to ślub nie sprawi, że zaczną.

O TAK. Spotkałam się z tym wśród znajomych, kuzynostwa i dotyczy mnie to też obecnie. Jestem w 6-letnim związku i czasami zdarza się, że ktoś mi przebąknie o ślubie, weselu i zakładaniu rodziny, mimo tak młodego wieku (!). I dziwi mnie to za każdym razem. A najbardziej zaszokowały mnie słowa mojej matki, kiedy powiedziałam jej, że mimo wszystko nie zamierzam brać ślubu w kościele (o ile w ogóle zdecyduję się na taki krok, bo jestem dość sceptycznie nastawiona), to usłyszałam, że ona mnie ochrzciła, zobowiązała się wychować mnie po chrześcijańsku HURR DURR i 'złamiesz mi serce jak odmówisz sakramentu', i w ogóle 'możesz już do mnie nie przyjeżdżać' i nara ogólnie. Także tacy zafiksowani rodzice też istnieją i jak mam wybrać między tym, że mojej mamie będzie przykro i będzie obrażona przez najbliższe 10 lat a ślubem kościelnym, to chyba po prostu wolałabym przeżyć tą przydługą mszę, która będzie dla mnie znaczyć kompletnie nic, a przynajmniej ona będzie szczęśliwa.

Swoją drogą jeszcze większą hipokryzją jest dla mnie ślub w kościele, w białej sukni i w stanie błogosławionym xD. A byłam na takich dwóch. Przecież to jest zaprzeczenie samo w sobie - przyjmujesz sakrament w wierze, której zasad nie przestrzegasz.

>>>*<<<

ci.memecdn.com/10481320.jpg


>>>*<<<

torrentz.eu/cutehamster.gif

66.media.tumblr.com/1d42d09131d8d71cafbee63f044368e7/tumblr_oukgjqSPGu1ukld20o4_640.png

~~*~~

66.media.tumblr.com/b7dce6f4a8eaff8a995dbf5f8cfc1cec/tumblr_oukgjqSPGu1ukld20o5_640.png

~~*~~

66.media.tumblr.com/6f1f5dc3e260beb42dadeb04c6e15902/tumblr_oukgjqSPGu1ukld20o1_640.png

~~*~~

66.media.tumblr.com/b11e2eb6e8bfa6bce3f8301f39685e40/tumblr_oukgjqSPGu1ukld20o6_640.png

~~*~~

66.media.tumblr.com/063bb7066e4e38e248da610a8e49e1ad/tumblr_oukgjqSPGu1ukld20o3_640.png

~~*~~

this world is a school

no one expects to stay in school forever


>>>*<<<
78.media.tumblr.com/775ebb82085ee128133cb573033c7888/tumblr_inline_onlmcmkN1H1ts9x2a_540.gif

>>>*<<<


data.whicdn.com/images/241071402/original.gif

torrentz.eu/cutehamster.gif

78.media.tumblr.com/43c3f6cb80688fffc89b4d017dbeea45/tumblr_nvs2z09uuH1siohmeo1_500.gif

torrentz.eu/cutehamster.gif


media.giphy.com/media/12fgztS23saCVa/giphy.gif


torrentz.eu/cutehamster.gif



zippy.gfycat.com/MediocreMellowAnteater.gif

>>>*<<<

data.whicdn.com/images/187528943/original.gif

>>>*<<<

data.whicdn.com/images/101292005/original.gif

>>>*<<<

i.gifer.com/c28.gif

>>>*<<<

media.giphy.com/media/kdYhNomVFvgfC/giphy.gif

>>>*<<<

24.media.tumblr.com/ea98170b338630aa6c997ba637966a44/tumblr_mli99lsGay1qd7lyko1_400.gif

>>>*<<<

66.media.tumblr.com/591048ab9fa8e6dd1fe207d863379d7d/tumblr_oqdakqraui1vz54q7o1_r1_500.gif

torrentz.eu/cutehamster.gif

66.media.tumblr.com/546f0f7fc90e4a7a2fd70ab8d714d6d5/tumblr_inline_p0vbscWj591tg9fg6_250.gif

data.whicdn.com/images/303292934/original.gif

>>>*<<<


I just decided by the grace of the God Poseidon

that you're so dead to me I dug a hole for you to lie in


>>>*<<<


whatever feeds your fear is closer than you think


i.gifer.com/12qG.gif

>>>*<<<

media.giphy.com/media/9U1eND52C37S8/source.gif

>>>*<<<

66.media.tumblr.com/5bea28b680dda6347611519e29514b3a/tumblr_o7e29wmyX31v2xrtuo1_400.gif

>>>*<<<

i67.tinypic.com/2moci89.jpg

<3

i65.tinypic.com/2ag0y9u.jpg


;___;

i.gifer.com/YLdp.gif


66.media.tumblr.com/546f0f7fc90e4a7a2fd70ab8d714d6d5/tumblr_inline_p0vbscWj591tg9fg6_250.gif
 
Prefix użytkownikaYashenah
Sarahis napisał(a):
Swoją drogą jeszcze większą hipokryzją jest dla mnie ślub w kościele, w białej sukni i w stanie błogosławionym xD. A byłam na takich dwóch. Przecież to jest zaprzeczenie samo w sobie - przyjmujesz sakrament w wierze, której zasad nie przestrzegasz.


O tak, zgodzę się z tym. Byłam na dwóch takich ślubach. Pierwszy raz, gdy miałam niespełna 2 latka. Choć tego nie pamiętam, to jest nagranie, na którym jestem, a Panna Młoda była wówczas w 5 miesiącu ciąży. Drugi ślub był, gdy miałam niespełna 7 lat. Panna Młoda była już wówczas także w 5 miesiącu ciąży.

Choć na razie nie mam partnera, to rozmawiałam z mamą na temat ślubów. Moja mama jest zaś obojętna na to, czy wezmę ślub kościelny, czy też nie wezmę. Powiedziała, że to moje życie i mam układać po swojemu. Mi to w sumie jest obojętne. Jeśli zdecyduję się na kościelny, to będzie kościelny. Jeśli nie, to nie. Wszystko zależy od tego, z jakim partnerem się zwiążę.
Jest kilka dróg, ale to od Ciebie zależy, którą wybierzesz.

truth, freedom, hope and faith

Nothing is true.
Everything is permitted.
 
http://www.javri.eu
Prefix użytkownikaKeira Karkarow
Ja uważam, że każdy może ubrać się w suknię takiego koloru, jaki chce, bo teraz już suknia nie oznacza symbolu czystości. Swoją drogą, zakończyłam właśnie etap poszukiwań sukni slubnej i jeśli chodzi o kiecki dla ciężarnych to praktycznie wszystkie, które mi mignęły w katalogach były białe, także ten.
Moja biała nie będzie, ale wbrew moim założeniom nie będzie też prosta i skromna, ani krótka. Zakochałam się w długiej, dosyć strojnej, różowej z białymi koronkami. Inna sprawa, że re skromne, które mi się podobały na początku nie wyglądały na mnie dobrze.

A w ogóle to uznaliśmy, że naszym motywem przewodnim będzie HP :D
"Someone let the doors open,
Who left me outside?
I'm bent I'm not broken,
Come live in my life.

All the worlds left unspoken
All the pages I write
On my knees and I'm hoping
That someone holds me tonight.
Hold me tonight..."
 
PaulaSmith
O kurczaki! Motyw HP? Opowiadaj jak to widzicie? Jakie elementy będą z tym motywem? Jakieś inspiracje masz apropo HP?

Co do sukni to zgadzam się, że często jest tak, że nie wyglądamy dobrze w tym, co nam się wcześniej podobało. Ciekawa jestem Twojej sukni, bo opis brzmi ciekawie xD mam nadzieję, że nam ją pokażesz ;)
 
Prefix użytkownikaAlette
Swoją drogą jeszcze większą hipokryzją jest dla mnie ślub w kościele, w białej sukni i w stanie błogosławionym xD. A byłam na takich dwóch. Przecież to jest zaprzeczenie samo w sobie - przyjmujesz sakrament w wierze, której zasad nie przestrzegasz.


A ja się nie zgodzę ; )
Wiara katolicka zakłada (o ile się nie mylę), że człowiek jest z natury dobry, ale ma skłonność do popełniania błędów, czyli grzechu. A każdy grzech, przynajmniej w założeniu, może zostać wybaczony, jeśli zostaną spełnione te wszystkie warunki jak żal, mocne postanowienie poprawy, spowiedź i zadośćuczynienie. Seks przed ślubem to nic innego jak własnie ten błąd. Skoro więc można zabić i jest rozgrzeszenie, to dla mnie byłoby patologią, gdyby nie wybaczano zrobienie przed ślubem dziecka. Zwłaszcza że w tym wypadku ta poprawa jest, bo koniec końców ludzie zakładają rodzinę, biorą ślub itd.

Inna sprawa, że ludzie często wcale się nie przejmują tymi zakazami. Ale tutaj też mam inne wyjaśnienie - ludzie wciąż chcą brać ślub przed Bogiem, ale nie przed Kościołem. A ponieważ wychowani w rodzinach katolickich i ogólnie w Polsce nie mają totalnie pomysłu na to, jak wziąć ślub przed Bogiem, a nie Kościołem. Sama wiara w Boga przecież nie zakłada z góry ślepe podążanie za doktryną wyznaczoną przez Watykan.

No a co do koloru sukni, to również uważam, że każdy zakłada, co chce. Z tym, że biel (i okoliczne odcienie) jest po prostu tradycyjna i mamy pewność, że nikt się w biel na ślub nie ubierze ;p Czyli to jakby kolor, który mamy na wyłączność. Ponad to, sukienki ślubne są specyficzne, bo bardzo balowe. Ile mamy okazji w życiu, żeby się w coś takiego ubrać? Dlatego często wybiera się właśnie ten typ. Co nie oznacza, że niech każdy nosi, co mu się widzi.

Keira Karkarow jaki macie plan na ten motyw przewodni? ;>
 
Prefix użytkownikaKeira Karkarow
Ogólnie nie organizujemy wielkiego wesela, bo nas najzwyczajniej na to nie stać.
Na pewno będzie grawer na obrączkach z HP (nie trudno się domyślić, który cytat :D), poza tym ślub będzie w plenerze i tak się składa, że pod wierzbą, więc pomyślałam, że zrobię drewniany drogowskaz z różnymi kierunkami, np. Wielka Sala, Bijąca Wierzba, Zakazany las, Hogsmede itp. Gości chcemy wyposażyć w zimne ognie, a pudełka obkleić etykietami z napisem Lumos. Będziemy mieli barmana, więc chcemy, aby drinki miały nazwy eliksirów :D poza tym chcemy wykorzystać pływające świeczki (latające to za duży hardcore), muzykę z HP, zaproszenia również zainspirować listem z Hogwartu.
Jeszcze nie wiem, czy będziemy mieli podłużne czy okrągłe stoły, ale myślałam o podzielenie ich na wzor stołów poszczególnych domów. Na pewno na planie stołów będzie napis rNiech Tiara Przydziału wskaże Ci miejscer1;.
Myślę też o sloikach z żelkami w kształcie fasolek i fiolkach jako dekoracje.
A tak dodatkowo, chcemy sobie zrobić sesje zdjęciową z sowami ;)


Paula - nie ogarniam dodawania zdjęć tutaj (coś mi się wczytywać nie chcą), ale jak jesteś ciekawa to wpisz sobie Victoria Soprano Francheska ;) to moja suknia, z tym, że ja będę mieć wersję bez trenu.
"Someone let the doors open,
Who left me outside?
I'm bent I'm not broken,
Come live in my life.

All the worlds left unspoken
All the pages I write
On my knees and I'm hoping
That someone holds me tonight.
Hold me tonight..."
 

Podziel się z innymi: Delicious Facebook Google Live Tweet This Yahoo

Przejdź do forum:
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.87