Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Wielki mag
08.03.2021 00:26
Najlepszego Love

Ponury Żniwiarz
07.03.2021 23:29
Grumpy cat

Niezwyciężony mag
07.03.2021 23:19
Widzę że hpnet żyje w najlepsze xD

Niezwyciężony mag
07.03.2021 22:28
45 sekund mi się strona wczytywała...

Niezwyciężony mag
07.03.2021 20:22
Dlaczego ktoś piszący o teście osobowości mbti założył, ze będą to tylko czytać kobiety, ekhmm?

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59606 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 56577 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 45566 punktów.

4) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43881 punktów.

5) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 41604 punktów.

6) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 37824 punktów.

7) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36617 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 33847 punktów.

9) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

10) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30892 punktów.

Zobacz temat
Drukuj temat
CKM 6
Angelina Johnson
I miejsce - HUFFLEPUFF!

Tajemnica hogwarckiej kuchni


oi65.tinypic.com/34zg95f.jpg


***


Za górami, za lasami, a dokładniej za kilkoma gniazdami smoków i czterema pastwiskami trolli, stał zamek o wdzięcznej nazwie Hogwart. Można by rozpisywać się nad majestatycznością tego obiektu, nad cudownym zamysłem projektantów, nad dokładnością w ułożeniu kamienia, ale w jakim celu? Jedno było miejsce, które interesowało wszystkich i bez którego, przeżyć nikt nie mógł. Kuchnia może i nie brzmi tak wspaniale jak nazwa Hogwart, ale to właśnie w tej części zamku od zawsze skrywane były największe sekrety. Chodzą słuchy, że sam Salazar Slytherin codziennie wieczorem przełamywał swą dumę i skradał się do tego miejsca rozkoszy podniebienia, by zwędzić kilka dyniowych pasztecików.

W hogwardzkiej kuchni gotowanie powierzono kobietom, bo jak wiadomo, to czarownice były w tym fachu mistrzyniami. Kucharki kochały swoją pracę i starały się z całych sił, by uczniowie byli zawsze zadowoleni i najedzeni. Czarownice przez długi czas pracowały w zgodzie i nie zaglądały sobie do kociołków, jednak po pewnym czasie coś się zmieniło. Teodora, której gotowanie szło coraz lepiej, postanowiła zapisywać swoje wyśmienite przepisy dzienniku, który zazwyczaj nosiła w kieszeni obszernego fartucha. Dzięki temu, zawsze miała wszystko pod kontrolą i niedługo potem stała się czołową kucharką hogwarckiej kuchni. Reszta czarownic patrzyła na nią z podziwem i uznały jej wyższość. Teodora, miała tylko jeden problem, bez swojej mini książeczki z przepisami własnego autorstwa, nie potrafiła ich odtworzyć, ponieważ miała bardzo krótką pamięć...

orig12.deviantart.net/424a/f/2017/021/c/a/ckm6_by_fameria-daw8r4y.png


Życie w Hogwarcie mijało, a uczniowie każdego dnia zachwycali się pysznościami, podawanymi im co dzień do stołów. Przepyszne napary z aromatycznych grzybów, najwspanialsze czekoladowe puddingi posypane kawałkami orzechów, pachnące pieczenie podawane z aksamitnym puree z ziemniaków i uwielbiane przez uczniów placki dyniowe. Wszystkie to było udoskonalone przez Teodorę, której potrawy były mistrzowskiego poziomu. Jednak po jakimś czasie, kucharka o imieniu Hermenegilda zaczęła zazdrościć Teodorze. Nie podobało jej się to, że to ona zbiera wszystkie pochwały i jest uwielbiana przez resztę. Hermenegilda wiedziała, co sprawia, że Teodora odnosi sukcesy. Często podglądała ją, kiedy ta wyciągała swój dziennik i w tworzyła cuda na talerzu. Hermenegilda postanowiła, że ukradnie przepisy mistrzyni i to ona będzie najlepszą kucharką w historii Hogwartu.

i65.tinypic.com/2a61f2h.jpg


Pewnego ciepłego, deszczowego wieczoru, gdy wszyscy mieszkańcy zamku trwali w błogim lenistwie po zjedzeniu przepysznej kolacji, Hermenegilda stwierdziła, że zrobi to, co sobie zaplanowała. Gdy Teodora wróciła zaspana do swej komnaty, by dopisać kolejny świetny przepis w swoim dzienniku, który w międzyczasie rozrósł się do rozmiarów pokaźnej księgi, rozległo się pukanie. Hermenegilda weszła z filiżanką aromatycznej, parującej herbaty. Teodora ucieszona od razu zanurzyła usta w słodkim naparze, a już po kilku chwilach błogo zasnęła - Hermenegilda dosypała do napoju usypiających ziół. Uradowana kucharka wyrwała z rąk śpiącej księgę z przepisami i wybiegła z pokoju. Zdawało jej się, że w końcu osiągnęła sukces. Uciekła szybko z komnaty kucharki, by czym prędzej wrócić do gotowania, które w jej mniemaniu, dzięki przepisom Teodory, miało przynieść chwałę.

Hermenegilda odłożyła księgę z przepisami na swoje miejsce, zmieniając jednak trochę jej treść. Jednym słowem, Teodora przez długi czas nie potrafiłaby odtworzyć swoich przepisów tak by komuś smakowały. Pyszny wcześniej kompot z gumijagód, miał zmienić się w słony, obrzydliwie smakujący napój, placki dyniowe podawane miały być z sosem pomidorowym, a ryba z udźcem dzika. Świetne receptury czołowej kucharki, Hermenegilda zapisała na własnych arkuszach i włożyła do głębokiej kieszeni swojego fartucha, jednak ku jej wielkiej złości nie umiała odtworzyć pyszności autorstwa Teodory. Zaczęła więc "ulepszać" przepisy czarną magią. Dania z zewnątrz wyglądały tak smacznie, że sama Hermenegilda ciężko walczyła z pokusą skubnięcia choćby kawałeczka tortu bezowego czy pieczeni.

i64.tinypic.com/dh4l91.jpg


Niestety... Jeszcze tego samego dania, uzdrowicielka w skrzydle szpitalnym naliczyła więcej osób, niż przez ostatnie trzy miesiące. Uczniowie dostawali biegunki, zwanej dalej bolesną obstrukcją. Hogwarckie toalety przeżywały istne oblężenie, a w całym zamku unosił się nieprzyjemny odór. Kilku uczniom wzrosła temperatura, a na twarzy pojawiły się obleśne, żółte i czerwone krosty, a to dlatego, że zjedli rybę z opiłkami lewej nogi mamuta. Nieliczni wymiotowali i mieli zawroty głowy. Nikt nie wiedział, co jest powodem tej epidemii. Szukano przyczyny we wszystkich możliwych miejscach. Aż wreszcie Helga Hufflepuff postanowiła skierować swe kroki do hogwarckiej kuchni. Kucharki przygotowały dania na kolację, nie wiedząc, że przez gotowanie Hermenegildy, jedna trzecia szkoły znajduje się w szpitalu. Zazdrosna kucharka zaś, z uradowaną miną, doglądała indyka, który według niej miał powalić wszystkich na kolana. Helga nie owijając w bawełnę powiadomiła czarownice o epidemii panującej w szkole.* Kobiety bardzo się tym przejęły. Oczywiście żadna z kucharek nie potrafiła powiedzieć dlaczego tak się dzieje, a Hermenegilda nie dopuszczała nawet do siebie myśli, że jej "pyszne" dania mogły komukolwiek wyrządzić krzywdę, to ktoś inny musiał maczać w tym palce.

i67.tinypic.com/2u7ahqv.jpg


Czarownice bardzo zdenerwowane stanem studentów, postanowiły więc zrobić dla wszystkich rosół, czyli jak wiadomo najlepszy lek na każdą dolegliwość. Hermenegilda była jednak lekko poddenerwowana. Każda z kucharek miała przygotować po jednym kociołku zupy, a jak na złość, zazdrosnej czarownicy rosół nigdy nie wychodził jak trzeba, co gorsza w księdze Teodory, również nie było na niego przepisu. Hermenegilda postanowiła jednak spróbować. Nigdy wcześniej nie doprawiała swoich własnych przepisów czarną magią, ale musiała spróbować. Tego samego wieczoru, wszystkim uczniom szkoły jak i nauczycielom podano na kolację tylko rosół. Kociołek Hermenegildy trafił na stół Gryffindoru i kiedy tylko uczniowie zaczęli jeść, z jego końca można było usłyszeć ogłuszający krzyk jednej z uczennic. Założyciele Hogwartu nie potrafili pomóc dziewczynce, która padła martwa z twarzą w talerzy i kostką kurczaka wbitą w oko. Śmierć Gryfonki wywołała wielkie poruszenie w świecie czarodziejów.

Wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, iż któraś z kucharek nie umyślnie lub z premedytacją przyrządza niezdatne do spożycia posiłki. Helga Hufflepuff słuchając przekonań kobiet o swojej niewinności, postanowiła sama wykryć sprawczynię całego zamieszania. Poprosiła w obecne czarownicę, aby przyrządziły dla niej czekoladowy pudding. Opiekunka Hufflepuffa, nie obawiała się, że zostanie otruta, gdyż miała przy sobie najmocniejsze antidotum jakie dane jej było poznać.

i67.tinypic.com/2yjydeb.jpg


Wszystkie czarownice szybko zabrały się do roboty. Jeśli okazałoby się, że każdy deser jest zdatny do spożycia, to Helga odsunęłaby od nich podejrzenia. Chyba, że ktoś rzeczywiście działał z premedytacją, wtedy trzeba byłoby znaleźć inny trop. Nie trudno się domyślić, że najciężej szło Teodorze, której przepisy w księdze zostały pozmieniane i nie potrafiła ich samodzielnie odtworzyć oraz samej Hermenegildzie, która ukradkiem starała się działać czarną magią na swój pudding czarną magią. Nie mogła dociec dlaczego tym razem nic się nie dzieje, kiedy używa odpowiednich zaklęć. W końcu wyszła do komórki na skrzacie wino i zaczęła szperać w przepisach Teodory, które wcześniej ukradła. Napisane było, że aby pudding miał doskonałą, galaretowatą konsystencję, należy dodać świeże źdźbło owsa. Hermenegilda przeklnęła siarczyście i cisnęła zbiór przepisów o ścianę. Luźno spięte arkusze pergaminu rozsypały się po pokoju. Nie miała pojęcia skąd w środku zimy, miała wyczarować taką roślinę, To było niewykonalne. W końcu wpadła na pomysł. Kiedy w szóstej klasie, zaczęła zagłębiać się w czarnomagiczne zielarstwo, w jednej z książek znalazła zamienniki roślin uprawnych. Kucharka od siedmiu boleści wybiegła ze swojej sypialni w poszukiwaniu rośliny, która mogła być owsem. Pół dnia spędziła szukając korzeni zajadu i bulw krostorostu, przedzierając się przez gęste knieje Zakazanego Lasu. W końcu z triumfem na twarzy i workiem pełnym niebezpiecznych roślin wróciła do kuchni by ostatecznie udoskonalić zawiłe przepisy koleżanki po fachu. Kiedy otworzyła drzwi, zobaczyła, że wszystkie puddingi oprócz tego Teodory i jej własnego są już gotowe. Wiedziała, że ma jeszcze godzinę czasu, więc wcale się tym nie przejęła. Wróciła do swojego kociołka, który wcześniej przestawiła do kanciapy na wino, lecz tam ktoś już na nią czekał. Skrzat domowy, który nie wiadomo jakim cudem się tam znalazł, zapytał czy Hermenegilda nie potrzebuje pomocy.

Iskra nadziei zapłonęła w umyśle kucharki, bo jeśli skrzat potrafił gotować, to ona nie musiała uciekać się do czarnej magii. Wkrótce okazało się że Grazee, bo tak brzmiało imię skrzata oprócz talentu do utrzymywania porządku i całkowitej lojalności wobec kadry pracowniczej, potrafi także gotować. Kucharka już dawno zapomniała o worku pełnym czarnomagicznych ziół i postanowiła zaprzęgnąć skrzata do roboty. Jej pudding okazał się wyśmienity. Helga musiała przyznać, że to nie z winy kucharek dzieciaki chorowały i umierały. Od tej pory Hermenegilda przyrządzała wyśmienite potrawy. Była to jednak zbyt nagła zmiana, jako że Herma nie znała umiaru i wykorzystywała biednego skrzata do granic jego możliwości.

Założyciele postanowili dociec co spowodowało tak przykrą w skutkach epidemię. Każdy zakamarek zamku miał zostać skrzętnie przeszukany. Gdy zazdrosna czarownica dowiedziała się o tym, w popłochu rozkazała Grazee'emu, teleportować się razem z dziennikiem poza tereny zamku. Niestety przemęczony skrzat mimo najszczerszych chęci nie był w stanie bezpiecznie się przenieść. Sam uległ rozszczepieniu, a książka kucharska podarła się w strzępy, które deportowne zostały w najróżniejsze części zamku. Kucharka widząc zawieszone w powietrzu krwawiące nogi Grezee'ego, krzyknęła z przerażenia. Alarm, który podniosła przywiódł do jej kwatery samą Rowenę Ravenclaw, która bez chwili zwłoki wykorzystała swoją wiedzę o magii i odwróciła przykrą w skutkach teleportację skrzata. Dziennik jednak został zniszczony ponad jakąkolwiek moc magiczną. Nieprzytomny Grazee został natychmiastowo przeniesiony do skrzydła szpitalnego, a sprawą Hermy zajęli się założyciele. Salazar oraz Helga od razu rozpoznali czarnomagiczne zioła, które ukryła pod łóżkiem, a o których istnieniu kompletnie zapomniała podczas swoich kulinarnych szaleństw. Godryk Gryffindor przycisnął Hermenegildę do muru i nakłonił by ta wyznała całą prawdę o swoich karygodnych czynach. Ta zrobiła to z pokorą, co rusz wycierając twarz od łez i smarków.
Założyciele Hogwartu po głębokiej i bardzo długiej naradzie stwierdzili, że sześć kucharek pracujących razem to zbyt wiele. Rywalizują one ze sobą, co jest niewskazane bo przecież ich zadaniem jest tylko i wyłącznie wyśmienite gotowanie. Salazar zalecił by zwolnić je wszystkie, argumentując swą propozycję przysłowiem "Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść." Wszyscy zgodzili się, z tym, że to jedyna dobra decyzja. Na ich miejsce zatrudniono skrzata, który pomagał Hermenegildzie. Grazee bardzo szczęśliwy zabrał się szybko do pracy.

Nikt nie spodziewał się, że Grazee przyprowadzi ze sobą setkę swoich znajomków. Żaden z założycieli nigdy się o tym nie dowiedział, ponieważ nie zaprzątali już sobie głowy kuchnią, z której odtąd wychodziły najlepsze potrawy w historii Hogwartu. I tak o to w zamku zapanowała era skrzatów domowych.

Nauka z tego jest taka, że nie można ślepo wierzyć we wszystkie morały, których uczą nas podania i legendy. Założyciele Hogwartu zwolnili wszystkie kucharki, nawet te sprawujące się dobrze, bo w ich głowach, żyło przekonanie, że gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść. Nie pamiętali, że wcześniej wszystko było w porządku. Kto wie, może kucharki bez Hermenegildy, nadal sprawowałyby się wzorowo?




II miejsce - GRYFFINDOR


68.media.tumblr.com/e608fa5d65556a88d15895fb17aa06ab/tumblr_okv17x8WYX1unr41oo1_540.jpg


3.bp.blogspot.com/-ffS6TbtGd3c/V4D6YJUkQNI/AAAAAAAAP2s/al-OX7dIoKQEt0EnLg9p5j_soWtPeR69gCLcB/s1600/ozdobnik.png


i66.tinypic.com/28lb4g6.jpgawno dawno temu, gdy uczniów do poszczególnych domów w Hogwarcie przydzielali jego założyciele, miała miejsce ta historia. Godryk Gryffindor był człowiekiem odważnym, mężnym, a także bezpośrednim. Powszechnie wiadomo było także, że był bardzo szczery. Wielu ludzi ceniło sobie jego postawę, ale nie brakowało też takich, którym się ona nie podobała. Gryffindor uwielbiał również spacery, dlatego często przechadzał się do pobliskiej wioski - Hogsmeade. Mieszkało w niej niewielu czarodziejów, jednak to wystarczyło do nawiązania przyjacielskich kontaktów.

Dlatego też, gdy przybywał po raz kolejny do wioski i zachodził do którejś z otwartych tam karczm, witany był uśmiechem, serdecznością oraz dobrym słowem. Pewnego pięknego dnia Godryk postanowił odwiedzić nowo powstałe miejsce - Gospodę Pod Złamaną Miotłą.

i64.tinypic.com/2qj95oi.jpg


- Witam - powiedziała barmanka, gdy wszedł do środka. - Co podać szanownemu panu?
- Specjał tej gospody - odrzekł, a kobieta ukłoniła się, jak to miała w zwyczaju.

Od tamtej pory Gryffindor bywał często w tym lokalu, coraz bardziej zacieśniając swoje relacje z rezolutną, i równie szczerą jak on, pracownicą karczmy.

Przychodził do gospody codziennie, by spotkać się z barmanką. Do późna w nocy rozmawiali na przeróżne tematy, czując że w swoim towarzystwie mogą być sobą. Ona opowiadała mu o swoich problemach, ale także o przygodach jakich doświadczała przez pracę w owym lokalu. Godryk natomiast dużo mówił o Hogwarcie, problemach z Salazarem, jego obsesją na punkcie czystości krwi i o tym wszystkim, co leżało mu na sercu. W końcu kobieta stała się najlepszą przyjaciółką Gryffindora. Nie mieli przed sobą żadnych tajemnic i zawsze mogli na siebie liczyć. Każdy z nas może marzyć o takiej przyjaźni, jakiej doświadczyła ta dwójka.

- W tym barze jest tak pusto - wyżaliła się pewnego razu kobieta.
- Przecież masz tu zawsze taki gwar - odpowiedział Gryffindor ze śmiechem.
- Ja mówię o ścianach. Są takie nudne.

Barmanka machnęła ręką, wskazując jedną ze ścian, na której rzeczywiście nie było żadnych ozdób. Mężczyzna powiódł wzrokiem za jej ruchem i zamyślił się.

- A jak byś je chciała upiększyć?
- Obrazy. Obrazy są dobrym pomysłem - odpowiedziała i od słowa do słowa zaczęli rozprawiać o malowidłach, którymi można by upiększyć gospodę.

i68.tinypic.com/154vfar.jpgewnego pochmurnego popołudnia, kiedy wioskę zalewały strumienie deszczu, Godryk przemierzał radośnie alejki Hogsmeade. Był w tak dobrym nastroju, że nie zważał na pogodę. Chciał opowiedzieć przyjaciółce o tym, jak jego dom wygrał puchar domów - rywalizację, w której uczniowie brali udział cały rok i która polegała na zebraniu jak największej ilości nagród za postępy w nauce. Planował zaproponować kobiecie wspólne wakacje, a oczami wyobraźni już widział jej uśmiech...

Jakie wielkie było jego zdziwienie, kiedy wszedł do gospody, a za ladą stała zupełnie inna kobieta. Lekko zmartwiony zapytał nieznajomą, gdzie jest wcześniejsza barmanka. Po usłyszeniu odpowiedzi całe szczęście czarodzieja wyparowało, a jego miejsce zajęły smutek i niedowierzanie. "Rano zmarła na zawał serca" - te słowa huczały w jego głowie, kiedy zmierzał powolnym krokiem do Hogwartu. Przez całą drogę wracał wspomnieniami do tych wspólnych wieczorów, przepełnionych rozmowami o wszystkim i o niczym. Jego łzy mieszały się z deszczem. Wiedział, że już nigdy nie znajdzie takiej przyjaciółki. Załamany wrócił do zamku i zaszył się w swojej komnacie. Już więcej nie odwiedził Gospody pod Złamaną Miotłą, gdyż przypominała mu ona o wspaniałej kobiecie, którą tak nagle stracił.

Parę miesięcy później, kiedy przechadzał się korytarzami Hogwartu, czuł że czegoś w tym zamku brakuje. Spojrzał na pustą ścianę przed sobą i nagle przypomniało mu się, co barmanka mówiła na temat obrazów. Twierdziła że są one najpiękniejszą ozdobą pomieszczeń, w szczególności jeżeli przedstawiają coś, co wiele dla nas znaczy. Mężczyzna uśmiechnął się do siebie i już wiedział co ma robić.

Następnego dnia postanowił udać się do miejscowego artysty z prośbą o namalowanie wyjątkowego obrazu. Człowiek ten był mugolem, jednak wszystko co wychodziło spod jego ręki, zdawało się być przepełnione magią.

Godryk przekroczył próg pracowni starszego, siwego mężczyzny i od razu powiedział, czego oczekuje.

- Chciałbym, aby namalował pan dla mnie coś bardzo ważnego - wyjaśnił. - Kobietę konkretnej postury o czarnych, lekko kręconych włosach sięgających do ramion, jasnej karnacji i dużych ciemnoniebieskich oczach.

Kiedy to mówił, przypomniał mu się dzień, w którym przyjaciółka opowiadała o swoich marzeniach. Doskonale pamiętał jej słowa o tym, że chciałaby śpiewać dla ludzi.
Niewiele dni później odebrał swój upragniony obraz. Spojrzał na twarz przyjaciółki. Właśnie taką ją zapamiętał. Jedyne czego mu brakowało, to jej żywość. Nie chciał zapomnieć głosu, którego zawsze słuchał z zafascynowaniem. Wyciągnął zza paska różdżkę i wypowiedział zaklęcie. Już po chwili zauważył promienny uśmiech na twarzy znajomej. Zadowolony z siebie, uznał że zasługuje ona na honorowe miejsce.

- Będziesz pilnowała przejścia do dormitorium Gryfonów - szepnął, wieszając obraz.
Teraz czuł się szczęśliwy, wiedząc że pamięć o tak niezwykłej kobiecie zostanie w tym zamku.

i68.tinypic.com/154vfar.jpgewnego dnia, kiedy przechadzał się z radością po Hogwarcie, zobaczył ucznia, który z ciekawością przyglądał się obrazowi.

- Czy to była jakaś ważna osoba?
- Bardzo ważna - przyznał Godryk, patrząc z czułością na obraz.
- Jakaś wielka i potężna czarodziejka?- dopytywał się chłopiec. Mówił z przejęciem, jakby czekał na ekscytującą historię.
- Barmanka z pobliskiej gospody- wyjaśnił Gryffindor, spoglądając na swojego podopiecznego.
- I czym ona sobie zasłużyła, by wisieć na ścianach Hogwartu? Przecież ona tylko przyjmowała zamówienia od ludzi... - odparł uczeń, patrząc krzywo na kobietę z obrazu.
- Widzisz chłopcze... Nie była potężną czarownicą. Ale na pewno była odważna oraz lojalna. Jak przystało na każdego Gryfona.
- Tak na to nie spojrzałem.
Chłopak zaczerwienił się i opuścił głowę, ale założyciel domu nie wydawał się zły.
- Nigdy nie oceniaj ludzi po tym, jaką pracę wykonują - zaczął - bo nie to świadczy o człowieku. Najważniejsze jest, jak postępujemy każdego dnia. To nasze czyny pokazują, ile tak naprawdę jesteśmy warci.

Godryk położył dłoń na ramieniu chłopca i ukradkiem spojrzał na przyjaciółkę z obrazu, która uśmiechała się do niego tak jak dawniej.



III miejsce - RAVENCLAW


zapodaj.net/images/842da7bc1a0d4.png



zapodaj.net/images/efe8af72808e3.png



W zamierzchłych czasach, setki lat temu, gdy magia zdawała się nie mieć ograniczeń, określenie "charłak" nie figurowało w słownikach, a historię Czworga Założycieli przytaczano tak często, jak teraz robi się to z "Fontanną Szczęśliwego Losu" - w Hogwarcie nauczano starożytnej magii. Był to przedmiot szczególnie uwielbiany przez uczniów, a o nauczającym go profesorze krążyło wiele tajemniczych opowieści.

Powtarzane szeptem plotki trafiły na podatny grunt, odpowiadając na potrzeby spragnionych sensacji uczniów. Nawet powszechnie szanowane persony zderzały się z ludzką złośliwością. Ci mniej życzliwi przekonywali, że profesor nauczył się sztuk magicznych od przydrożnych szarlatanów, a swoją pozycję zawdzięczał paktowi z diabłem. Nie moim zadaniem jest oceniać prawdziwość tych słów, ale wiem, że takie plotki nie biorą się znikąd. Odróżnianie faktów od bujd opowiadanych na dobranoc jest bardzo trudnym zadaniem.

Żeby jednak dostrzec więcej sensu w tych opowiastkach, musicie dowiedzieć się, czym była starożytna magia - dziedzina usunięta z programu nauczania przed wieloma laty. Nie wiemy o niej zbyt wiele i obawiam się, że za kilka lat zostanie całkowicie zapomniana. Taki koniec byłby z pewnością wielkim nieszczęściem. Nie ma przecież niczego wspanialszego niż starożytna magia - biegłość w tej dziedzinie może dostarczyć nam odpowiedzi na wszystkie dręczące nas pytania, nawet te, których nie potrafimy jeszcze zadać.

Podczas lekcji tego przedmiotu - a był on obowiązkowy dla uczniów od trzeciego roku - profesor potrafił swoimi opowieściami przenieść uczniów w czasy powstawania zaklęć, rzucania przekleństw obciążających całe rody i pierwszych wojen toczonych pomiędzy zazdrosnymi magami. Odpowiedzi na nasze pytania mogliśmy znaleźć w formule zaklęcia rzuconego przed laty, innym razem w notatkach szalonego czarnoksiężnika, spisującego swe pomysłowe klątwy. Zasady starożytnej magii nie mogą zostać przytoczone w zaledwie kilku zdaniach. Zdawała się mieć nieskończone możliwości i - o ile jedna z lekcji mogła mówić o zaginionym artefakcie - kolejna traktowała już o czarodziejskich aurach.

Profesor, o którym dowiadujecie się z zapisanej przeze mnie legendy, wyróżniał się spośród innych całkowitym oddaniem i pasją, którą trudno zmierzyć słowami. Nic więc dziwnego, że uczniowie lgnęli do tego nieco ekscentrycznego nauczyciela jak muchy do miodu. Profesor inspirował i zachęcał do samokształcenia - wielu uczniów po zajęciach prowadziło doświadczenia i eksperymenty, które były przez niego nadzorowane. Wiedząc, że te nauki będą wskazówkami na życiowej drodze, profesor poświęcał swoim podopiecznym każdą wolną chwilę.


fotowrzut.pl/tmp/upload/1T636P3U0V/1.jpg


Jego śmierć była ciosem w serca wszystkich adeptów. Była tak niespodziewana, że padło podejrzenie, że stał się on ofiarą swoich własnych badań w tak bardzo ukochanej przez siebie dziedzinie magii. Potężne zaklęcie? Urok? Wrogie działanie któregoś z mrocznych artefaktów? Podobno kilka tygodni wcześniej profesor zwierzył się grupie swych wiernych uczniów z dopiero co dokonanego przełomowego odkrycia, lecz nie chciał im nic więcej na jego temat powiedzieć, zasłaniając się koniecznością dalszych studiów w celu jego potwierdzenia. Każda kolejna poszlaka wskazywała Hogwart jako miejsce tego nieszczęśliwego wypadku. Ministerstwo Magii i dyrektor Hogwartu lekceważyli jednak niepokoje nastolatków, za przyczynę zgonu uznając podeszły wiek i przepracowanie.

Było oczywiste, że pośród uczniów dojdzie do buntu. Jego przewodnikami było pięcioro z nich - dwóch Krukonów, po jednym Ślizgonie, Puchonie i Gryfonie. To oni właśnie byli wyjątkowo bliscy zmarłemu mistrzowi. Był dla nich wsparciem, mentorem, a nawet ojcem. Pogrążeni w żałobie chcieli odkryć przyczynę jego śmierci. Nie przyjmując tłumaczeń kadry nauczycielskiej, postanowili zgłębić tajemnice, nad którymi pracował profesor, kontynuować jego dzieło i szukać odpowiedzi na własną rękę.

Nie było to jednak ich jedyne pragnienie. Jako młodzi ludzie, zarażeni wielką pasją przez swego mentora, pragnęli wiedzy, potęgi i sławy - byli gotowi zrobić bardzo wiele na drodze do celu, który wkrótce przerodził się w obsesję. Nie było dziedziny nauki, w której nie chcieliby przodować, nie było magii, której tajników nie chcieliby poznać. Pragnąc utrzymać swoje działania w tajemnicy, utworzyli elitarną grupę - zamknięty krąg, mający poznać wszystkie tajniki wszechświata.

W swoim szaleństwie, członkowie zgromadzenia zaczęli wykradać z biblioteki egzemplarze najrzadszych i najpotężniejszych ksiąg - większość z nich pochodziła z działu Ksiąg Zakazanych - a następnie gromadzili je w jednej z tajemnych, nieużywanych komnat, która była miejscem ich spotkań. Podobno mieściła się w okolicach trzeciego piętra, ale nigdy nie została odnaleziona. Dostępu do komnaty strzegły potężne, zapomniane przez cały świat zaklęcia. Podejrzewa się, że uczniowie wykradli również notatki i rękopisy profesora z jego gabinetu. Głośna była w tamtym czasie sprawa splądrowania komnat nauczyciela, która mocno oburzyła grono pedagogiczne. Nigdy nie udało się ustalić co zginęło, ani kto mógł być sprawcą tego czynu.


zapodaj.net/images/b6c5261fb7aa2.jpg


Z czasem grupa się rozpadła. Gdy jej członkowie po kolei opuścili mury szkoły, tajemnicza biblioteka przestała być odwiedzana. Ktoś jednak bardzo nie chciał zakończyć jej historii. Do szkoły powrócił jeden z pierwszych członków zgromadzenia - pragnął je reaktywować i powrócić do badań nad śmiercią swojego mentora. Były uczeń bardzo pragnął dorównać swojemu mistrzowi - wzbogacił ukrytą bibliotekę o kilkadziesiąt opasłych tomów, przywiezionych z całego świata i starał się pozyskać nowych członków kręgu. Nie udało mu się to tak jak sobie zaplanował. Starożytna magia przestała być skarbnicą wiedzy - teraz była jedynie jednym z wielu, stanowczo zbyt wielu, przedmiotów obowiązkowych. Uczniom brak było zacięcia i chęci do samokształcenia.

Po zaledwie kilku miesiącach nauczania, nowy profesor zniknął bez śladu. Mówiono, że nie mógł znieść ignorancji wychowanków i wyjechał bez słowa pożegnania. Niektórzy żartowali, że książki pochłonęły go całkowicie, inni snuli przypuszczenia, że nie mógł pogodzić się z brakiem powodzenia prowadzonych przez siebie badań i sam skończył ze swoim życiem. Byli też tacy, którzy, chcąc podsycić atmosferę niepokoju, twierdzili, że już od pewnego czasu stan jego zdrowia pogarszał się w wyniku działania nieznanej klątwy. Nie wiem jaka jest prawda, ale pewne jest, że ktoś z tak wielką pasją i chęcią do nauczania, nie poddałby się z byle powodu.

Nikt już więcej nie próbował wskrzesić zgromadzenia, a biblioteka pozostała w ukryciu. Pierwotni członkowie zgromadzenia umarli, a ci, którzy ciągle trzymali się życia - byli zobowiązani do utrzymania tajemnicy mocą Wieczystej Przysięgi. Pomimo widma wiszącej nad nimi śmierci żaden nie odważył się jej przyspieszyć.

To mógłby być koniec mojej historii. Wtedy jednak nie wynieślibyście z niej żadnej nauki.
Z czasem, magia uwięziona w książkach zaczęła domagać się uwolnienia. Zapomniana i porzucona biblioteka chciała zostać ponownie odkryta. Legenda głosi, że gdy nieostrożny, acz uzdolniony czarodziej zakradnie się, choćby przypadkiem, w okolice komnaty w dzień przesilenia zimowego, może usłyszeć szept ksiąg, które wzywają go do siebie, proszą o odnalezienie i przeczytanie.

Jak każda potężna magia, ta również może doprowadzić do tragedii. Udokumentowane są przypadki nagłego szaleństwa - ci, którzy nie byli dość potężni, by opanować magię wydobywającą się z książek, popadali w obłęd, a nawet popełniali samobójstwo. Czasami jednak, ci najbystrzejsi, w których książki doszukiwały się swoich byłych właścicieli, dostawali się do zaklętej komnaty. Nie potrafili jednak wskazać jej położenia - po przygodzie pozostało im w głowie jedynie kilka wersetów zapamiętanych z przypadkowych książek i wizje widm wydobywających się ze starych ksiąg i pergaminów, nawołujących, kuszących, a czasem nawet ogarniętych wściekłą furią.


fotowrzut.pl/tmp/upload/N0JLINWEP6/1.jpg


Historie te potrafiły być tragiczne w skutkach. Jeden z uczniów - mówi się, że był to wyjątkowo uzdolniony Krukon - zaczął nagle szukać odpowiedzi na zagadkę zniknięcia nauczyciela starożytnej magii. Doszukiwał się on intrygi na skalę ogólnokrajową. Z szaleństwem w oczach twierdził, że magiczne księgi powierzyły mu wszystkie swe sekrety. Pomocy dla tego chłopca trzeba było szukać o wiele dalej niż w skrzydle szpitalnym Hogwartu.

Starożytna magia została usunięta z programu nauczania. Historia tajemniczej biblioteki została zapominana, a szepty w pobliżu trzeciego piętra są brane za omamy spowodowane przemęczeniem. Ja wierzę jednak, że księgi zostaną kiedyś odnalezione - a ten, kto zyska nad nimi władzę, pozna magię silniejszą od wszystkiego, co jest nam znane.

Na zakończenie dam wam małą przestrogę - magia to potęga, która nigdy nie umiera i domaga się pamięci. Może być zbawieniem lub zagładą. Pamiętajcie o tym na każdym etapie swej magicznej drogi.



IV miejsce - SLYTHERIN


Legenda o powstaniu kałamarnicy



i.imgur.com/Kk7tFRF.jpg




Kilkaset lat temu, w czasach gdy Hogwart był nowo powstałą placówką, zrodziła się legenda oparta na tragicznych i dziwnych wydarzeniach. Były to czasy gdy kultową szkołą władali czterej założyciele, twórcy i pomysłodawcy poszczególnych Domów.

Już w początkach swego istnienia w Szkole Magii i Czarodziejstwa rozgrywały się zawody Quidditcha - gry, która z czasem wyparła wszystkie inne i stała się najpopularniejszym sportem w świecie magii.
Duże i tajemnicze jezioro było szkolnym boiskiem, nad którym drużyny poszczególnych domów walczyły o zwycięstwo i honor, a przegrani mogli topić swoje żale, co pewnego razu stało się faktem w dosłownym tego słowa znaczeniu.
Słyszeliście o wielkiej kałamarnicy zamieszkującej wspomniane pobliskie jezioro? Zwierzęta te nie żyją w takich zbiornikach wodnych, zwłaszcza w tak nieprzyjaznym dla nich klimacie, w słodkiej wodzie i w dodatku przy angielskiej szkole magii. Już od setek lat żyje tam zwierzę, które nie powinno zamieszkiwać wód tego jeziora, także, ze względu na inne magiczne stworzenia. A mimo to wciąż tam egzystuje.
Cofnę was drodzy czytelnicy do ostatniej legendy tej książki, która zadziwia, fascynuje i odkrywa przed nami kawałek tajemnicy sprzed dziesięciu wieków.

Uczniowie Domu Węża byli faworyzowani przez swojego Opiekuna, Salazara Slytherina. Był on magiem potężnym i przywódczym, za którym wielu szło w ciemno.
Dwójka z jego starszych uczniów była przez niego szczególnie lubiana: Katherine, Prefekt Naczelna ostatniego roku i jej o rok młodszy brat Edward, który również był Prefektem.
Rodzeństwo miało młodszą siostrę Alice, która była cichą i spokojną dziewczyną, dumną ze swojego przydziału, ale nie znajdowała ona przyjemności w złośliwościach w odróżnieniu od jej rodzeństwa. Lubiła naukę i grę w Quidditcha chociaż bała się wody. Dwie siostry i brat byli ze sobą bardzo zżyci, jednak najmłodsza z nich większość czasu spędzała sama, bez towarzystwa starszego rodzeństwa. Gdy Kate i Ed dokuczali innym, wymyślali nowe żarty, ona zamykała się w swoim dormitorium.
W pozostałych Trzech Domach zrodziła się chęć obrony siebie i swoich kompanów w postaci trójki przyjaciół: Puchona Nicka, Krukona Roberta i Gryfonki Isabel.

Pewnego dnia gdy wszyscy jedli śniadanie w Wielkiej Sali, część uczniów została poczęstowana eliksirem prawdy i wielu z nich wyjawiło swoje głęboko skrywane, i często wstydliwe tajemnice. W szkole zawrzało, winowajcy wprawdzie nie zostali znalezieni, ale powszechnie mówiło się o dwójce starszych Ślizgonów jako o sprawcach zamieszania.
Minęło kilka tygodni, a w tym czasie Alice zaprzyjaźniła się z trójką uczniów spoza domu węża, Gryfonką Isabel, Puchonem Nickiem i Krukonem Robertem.
W tym czasie w szkole, jej rodzeństwo przygotowywało się do kolejnego meczu Quidditcha, który miał się wkrótce odbyć. Oczywistym jednak było dla wszystkich to, że Catherine i Ed nie zamierzali zaprzestać dokuczania innym uczniom.

Alice była dobra w eliksirach, dlatego pomagała trójce nowych przyjaciół w przygotowaniu eliksiru, który miał wziąć pierwotnie udział w Konkursie Eliksirów, na swój własny, oryginalny pomysł. Alice nie wiedziała, że jej nowi przyjaciele pracowali nad nim znacznie dłużej niż ona i planowali uzyskać nieco inny efekt niż sądziła.
Ślizgonka była w rezerwie Drużyny Quidditcha swojego Domu, a treningi zajmowały jej wiele czasu, ponieważ jej marzeniem było dostać się do składu podstawowego, tak jak jej starsze rodzeństwo. Pewnego razu ćwicząc nad pobliskim jeziorem dostrzegła nieznane jej zwierzę, które wzbudziło jej zainteresowanie i tylko wzmogło ilość jej treningów.
Prawie codziennie latała na swojej miotle nad jeziorem, próbując wypatrzeć dziwne stworzenie. Podzieliła się tym odkryciem ze swoimi nowymi przyjaciółmi, którzy niestety byli zbyt zajęci, aby mogła ich zaciekawić tym tematem.
Pewnego razu, niedługo po nowym odkryciu Alice, cała czwórka zabawiła się. Krążyły pogłoski, że nawet spożywali alkohol i nadal nie wiadomo jak do tego doszło, że Alice wprowadziła trójkę uczniów z pozostałych domów do Pokoju Wspólnego Ślizgonów. Niektórzy podejrzewali, że chciała im coś pokazać inni, że przegrała zakład.
Faktem jest, że to wtedy pozostała trójka zobaczyła po raz pierwszy dziwne stworzenie, pływające w jeziorze, przez małe okienko znajdujące się w Pokoju Wspólnym Slytherinu. Zwierzę zafascynowało całą czwórkę, ale było nieuchwytne i na tym historyjka z tajemniczym mieszkańcem jeziora by się zakończyła gdyby nie przypadek, który miał miejsce podczas meczu.

Drużyny Ślizgonów i Puchonów walczyły zawzięcie o zwycięstwo, gdy doszło do incydentu, który spowodował, że kilku uczestników wpadło do jeziora. Jednym z nich był Nick, który szamotając się w wodzie, gdyż nie umiał pływać, zaczął tonąć. Jest wiele wersji tego co stało się, gdy wpadł do wody. Jednak został szybko wyciągnięty przez jednego z nauczycieli za pomocą krótkiego zaklęcia. Gdy chłopak wrócił do swojego dormitorium, mokry i zmarznięty, był zaskakująco cichy i spokojny. Nie było to spowodowane samym incydentem, a tym co zobaczył pod wodą. Dziwne, wielkie stworzenie z mackami. Gdy był w wodzie szamotał się spanikowany próbując nie utonąć, dopiero w łazience spostrzegł, że do jego ubrania był przyczepiony kawałek dziwnej macki.


i.imgur.com/NiGGGH8.jpg




Nie wiedział jak to się stało, zwierzę nie atakowało go, nie szarpał się z nim. Przypomniał sobie potem zaklęcia, ale to nie on je wypowiadał. Podzielił się tym z dwójką swoich najbliższych przyjaciół. Gdy myśl o zemście, sławie i wygranej w konkursie zaczęła rosnąć w jego głowie, podzielił znaleziony kawałek macki, używając część do eliksiru, który przygotowywali, by móc odegrać się ten jeden raz.

Dni szybko mijały, a eliksir był prawie gotowy. Przez ten czas rodzeństwo Ślizgonki stało się bardziej złośliwe i wredne niż przedtem. Po szkole krążyły plotki, że to oni byli głównymi winowajcami i prowokatorami zdarzenia podczas meczu, który ostatecznie wygrał Slytherin. Sprawiło to, że wzmogła się chęć zemsty i nienawiść trójki uczniów do dwójki prefektów.
Alice w tym czasie była pochłonięta swoimi ćwiczeniami, a także intensywnie starała się pomóc przy warzeniu eliksiru. Nie miała pojęcia, że podczas jej nieobecności był on zmieniany i przekształcany w coś zupełnie innego.

Kilka dni później gdy nadszedł dzień wykorzystania mikstury, trójka uczniów siedziała na błoniach i dyskutowała o tym co udało im się zrobić. Byli zbyt zajęci by zauważyć Alice, która wcześniej tego poranka zaczarowała eliksir tak, że nie mógł zostać wylany, a musiał zostać wypity.
Gdy trójka rozmawiała o wyniku ciężkiej pracy, pomocy Alice i ironii tej sytuacji, Ślizgonka stała kilka metrów dalej i wszystko słyszała. Nie wiedziała co dokładnie mieli na myśli, wspominając o modyfikacji eliksiru.
Była tak zdenerwowana i czuła się wykorzystana, że być może nie poświęciła więcej uwagi tej informacji. Chciała zniszczyć eliksir, ale mikstury nie było w miejscu gdzie ją przyrządzali. Wpadła więc w panikę, chciała o wszystkim powiedzieć swojemu rodzeństwu. Pobiegła więc ich szukać, ale nie mogła znaleźć ani brata, ani siostry. Dopiero później zauważyła swoje rodzeństwo trenujące grę w Quidditcha.

Spokojnie, mogła poczekać z rozmową aż skończą, ale wtedy z wysoka zobaczyła trójkę przyjaciół, którzy do niej pomachali i śmiali się uradowani. Czuła się nieswojo.
Na początku nie miała żadnych podejrzeń, widząc jednak jak nie opuszczali okolic treningu zaczęła się denerwować.
Przyszedł czas na przerwę, zawodnicy postanowili chwilę odpocząć. Widziała jak jej rodzeństwo trzyma napoje przygotowane przez skrzaty, specjalnie na trening. Zawsze mieli odpowiedni zestaw treningowy. Spoglądając na przyjaciół, którzy byli w oddali wiedziała, co znajduje się w tych napojach. Podbiegła do Catherine i Eda wyrywając im napoje, ale wiedziała doskonale, że nałożyła na nie zaklęcia, by nie można ich było wyrzucić.
Próbowała wyjaśnić siostrze i bratu, że to nie napoje przygotowane przez skrzaty, ale widząc ich wyrazy twarzy wiedziała, że nie traktują jej poważnie. Otworzyła więc napój siostry i go wypiła, robiąc to samo z drugim.
W pierwszej chwili nic się nie stało i wydawało się, że zażartowała sama z siebie lecz po chwili zamieniła się w dziwnego stwora, który umknął do jeziora. Krzyki i latające zaklęcia były tym co miała pamiętać jako ostatnie zanim została wodnym stworzeniem.


i.imgur.com/mU3gle5.jpg



Legenda mówi, że historyjka uczniów została potraktowana jako próba żartu i nabrania nauczycieli, dopóki nie odkryto, że Alice naprawdę zniknęła. Potem przypisywano jej ucieczkę, śmierć, a także nieudaną próbę transmutacji bądź nieodpowiednie użycie jakiegoś eliksiru. Pojawiały się plotki o pojedynku, w którym została pokonana, a nawet tak daleko idące teorie jak to, że nie była lubiana w drużynie Slytherinu. Jej starsze rodzeństwo także było obarczane winą za jej zniknięcie, tak samo jak rodzina, nauczyciele i inni uczniowie.
Teorii było zbyt wiele by je tu wymieniać i zliczać. Jedno jest natomiast pewne. Kilkoro uczniów widziało to samo, a potem Ślizgonka przepadła na zawsze, słuch wszelki o niej zaginął. Kto wie jaka jest prawda? Może udało się jej uciec i rozpocząć nowe życie, a może żyje po dziś dzień w jeziorze, blisko Hogwartu? Nick, Robert i Isabel także byli łączeni z jej zniknięciem, ale nie było na to żadnych dowodów. Jednym z faktów jakie możemy potwierdzić i to z całą pewnością jest to, że tamto wydarzenie zmieniło życie co najmniej kilkorga uczniów. Żarty i dowcipy zamieniły się w prawdziwą nienawiść, która ciągnęła się dekadami bądź jeszcze dłużej za starszym rodzeństwem i przyjaciółmi zaginionej Alice.

Jednak jak to bywa z legendami, teraz nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na pytanie co wydarzyło się naprawdę, która z wielu wersji tej historii zawiera prawdę. Latami jezioro było przeszukiwane, ale bez rezultatów. Jeśli to co zdawali się widzieć wtedy uczniowie było prawdą, to nasza zaginiona Alice zamieniła się w kałamarnicę, której obecność w jeziorze została potwierdzona dawno temu. A wy? Macie swoją teorię? Może znacie szczegóły tej historii, które nie są znane powszechnie? Legenda ta jak i inne będą fascynować dopóki nie zostaną potwierdzona bądź obalona, a tej nie byli w stanie rozwiązać nawet czterej założyciele Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie.
Edytowane przez Angelina Johnson dnia 08.02.2017 20:54
 
Prefix użytkownikaulka_black_potter
No dobra to poza naszą pracę, bo jej już oceniać nie będę, to najbardziej podoba mi się ta gryfońska. Uważam, że jest urocza, chociaż taka krótka. W sumie to, że jest krótka to może nawet lepiej, bo przynajmniej szybko się ją czyta. Podoba mi się grafika i rysunek Grubej Damy :D

Co do krukońskiego dzieła, to mam mieszane uczucia, ponieważ czytając tę legendę trochę się wynudziłam. Ale rysunki gne bardzo ładne. Podoba mi się zwłaszcza ten drugi, któy ma w sobie tyle szczegółów. Nigdy nie miałam cierpliwości do rysowania książek. Obrazki Margaret też są łądne ale ja nie lubię tych komputerowo-tabletowych tworówjezyk

No i Slyth, haha. Najlepszy w waszej pracy jest tytuł i obrazki, zwłaszcza ten ostatni. Pewnie jakiś koneser kupiłby go za grube miliony bo wydaje się taki artystyczny :D

Gratuluje wszystkim!

Zauwazyliście, że w newsie o CKMie nie było mowy o tym, by napisać pracę o czymś co wiąże się z danym domem? Jednak Kluchy napisały o kuchni, Kruki o ksiązkach, Slizgoni o Kałamarnicy, a Gryfoni o Grubej Damie.


i.imgur.com/AyR1kd7.png

Christian.
i.pinimg.com/originals/02/0b/07/020b0757879bbd8cc21454799bff6f55.gif

Bo liczy się to, co masz w środku.
cdn.junglecreations.com/wp/junglecms/2017/12/Christian-Bale-Resized.jpg

Ale czasami warto założyć maskę.
pa1.narvii.com/6412/37cb60531dd1e8002b7ec87c8da0ba734a67f9f3_hq.gif


"ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB"
"zmiennokanoniczne"
"piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma"
"po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu"

by Cantaris


Ula urzędniczka
Zarejestruje ci chomiczka
Da mu zielona kartę
I marchewki starte
<muza>

by fuer
 
Prefix użytkownikaKlaudia Lind
Jeeej gratuluje wszystkim, każdy dom wymyślił inną, oryginalną historię:) Od razu widać, że w drużynach są osoby umiejące pięknie pisać i składać zdania. Nie ukrywam, że najbardziej podoba mi się opowiadanie Hufflepuffu, jest pomysłowe, spójne, dzieją się konkretne rzeczy. Widać, że pomysł na tą legendę był przemyślany i dopracowany.
Zaraz potem podoba mi się opowieść Gryffindoru. Jest krótko ale konkretnie, tu też czuć, że autorzy nie błądzili w akcji jak człowiek w ciemnościach. Morał też mi się podoba:)
Zastanawiałabym się jednak nad dwoma kolejnymi miejscami. Opowiadanie Krukonów jest trochę pozbawione akcji i nieprecyzyjne. Mam wrażenie, że nie do końca wiedzieli co napisać i jak potem z tego wybrnąć.
Ślizgoni natomiast mieli fajny pomysł, ale brakuje mi konkretnego zakończenia i morału.
Jeszcze raz gratuluje:)
 
www.sagaoludziachlodu-rysunki.blogspot.com
Prefix użytkownikaRoksolana Delakur
Uważam, że puchoni zrobili kawał dobrej roboty i jak najbardziej zasłużyli na to pierwsze miejsce. Akcja jest spójna, z lekkości się to czyta, a rysunki są śliczne i dopasowane do akcji.
Ślizgoni nie rozpaczajcie, zawsze mogło być gorzej, wasze rysunki są bardzo indywidualne. Może jakiś krytyk sztuki, o bardzo wybrednym guście zainteresował by się nimi.
Jestem NAJBARDZIEJ zakręconaaaa! Strzeszcie się ziomeczki ziomunie i innii

www.harry-potter.net.pl/images/articles/najzakr2020.jpg


Nie, uwielbiam Roks. To kochane dziecko ~ Lilyatte

Tak jest!


Rue, pamiętaj!

Starstruck


Rue Riddle, słuchaj się Roksolany, to mądra kobita jest ~ Angelina Johnson

Chmurka

Komplement po burzliwej walce ze skromnością,
zasługujący na miejsce w podpisie


Kto niby jest najbardziej kreatywnym Krukonem na stronie, jak nie Ty? Albus ~ Rue Riddle

Wrozka

Roks tam się niczym nie przejmuje xD ~ -lavender- Ojjj jest to prawda hihi Chmurka

Wydaje mi się, że Roks jest typem człowieka który mógłby walnąć monolog skryby albo średniowiecz to taka epoka byka na ustnej ~ Lilyatte

oj tak mogłoby być
 
Prefix użytkownikaKatherine_Pierce
No to od początku.
Zacznę od tego co mi we wszystkich 4 historiach nie odpowiadało: mało legendy w legendzie. Historie nawet jeśli wymyślne, to wszystkie przypominały właśnie kartkę z podręcznika do historii magii a nie baśni.

Kluseczki - zdecydowanie najfajniejszy pomysł i super rysunki. Minusem pracy było jej niedopracowanie i widoczny brak korekty (pomijam tytuł, ale w tekście są czasem zdania... bezsensu xD ). No i zdecydowanie za długie. Były momenty, gdzie po prostu się nudziłam.

Gryfki - jako iż praca była w pełni wymyślona przez dziewczyny, ja tylko pilnowałam już po wyborze tematu terminów, to chyba choć częściowo mogę być obiektywna xD Wydaje mi się, że Gryfki miały najfajniejszy morał. Minusem jest minimalizm opisów - warto by było troszeczkę rozszerzyć historię w niektórych miejscach i to wpłynęłoby na poprawę jakość tekstu. Cieszył mnie fakt, że żaden inny dom nie wpadł na pomysł z tymi literami jak z powieści :D

Kruczki - pomysł mógłby być ciekawy, ale ta praca mega mnie wynudziła i męczyłam się czytając. Głównie dlatego, że sposób przedstawienia tematu totalnie do mnie nie przemówił :( Jednak grafiki śliczne - szczególnie ręka z książki autorstwa gne Love te komputerowe prace to nie mój gust.

Wężyki - no MUSK rozwalony xD tam jest tego tyle, że można by pomyśleć, że historię tworzyło 10 osób, a przecież nie ma tam tylu aktywnych xD Totalnie niepotrzebne było dawanie tam tego Quidditcha i takiej ilości imiennych postaci - przez co traciło to na "legendzie" a zyskiwało miano "historii". Brak spójności i totalne pomieszanie. Bo najpierw uczniowie widzą jakiegoś potwora w jeziorze a potem to ta dziewczyna zmienia się w Kałamarnicę.
Pomysł sam w sobie bardzo ciekawy, ale wykonanie już totalnie nie.
NO I BRAK MORAŁU!!!
Moja chrisowa TOP5 Love
1. Always&Forever Chris Wood
i.imgur.com/y6jpCsU.gif

2. Chris Hemsworth
i.imgur.com/8WsQeui.gif

3. Chris Evans
i.imgur.com/j1wiwO2.gif

4. Chris Pine
i.imgur.com/hq2Slb8.gif

5. Chris Pratt
i.imgur.com/HnITXik.gif

Maybe, you don't know Katherine at all.
Did it ever occur to you that you have no idea who I really am?

i.imgur.com/VgiX9PY.gif i.imgur.com/qBg6eY4.gif

florenceandthemachine.pl/wordpress/wp-content/uploads/2014/06/separator.png[/center]

i.imgur.com/jKG5o7X.jpg

Mam talenty różne, lecz nie należy do nich poezja
staram się klecić słowa aby była w tym finezja.
Obietnice złożyłam, więc spełnić ją należy
admin co nie dotrzymuje słowa? Kto mu uwierzy?
Z przeprosinami do Ciebie Kath pędze
aby nie popaść w wieczna nędzę.
Kiedy Mafia się z wielką pompą rozpoczęłą,
nie chciałam aby osoba z miasta zginęła.
Choć początkowo w mych oczach byłaś podejrzana,
wymówka z brakiem czasu, zdawała się odgrzewana.
Gdy zaś ufać zaczęłam w twe piękne słowa,
mafia nie pozwoliła, by lekka stała się ma głowa.
Rozkazali głosować wbrew mojej woli,
musiałam się pilnować aby nie wyjść z roli.
Swojego słowa bronić miałam zacięcie,
najlepiej tak aby wśród innych miało ono wzięcie.
Przepraszam najszczerzej, lecz nie cała moja jest wina,
głosu bym na Ciebie nie oddała, gdyby nie mafii kpina.
Grałaś zacnie, choć nie każdy to potrafił docenić,
szkoda, że losów miasta nie udało nam się zmienić.

Z najszerszymi przeprosinami, Tako.


Cóż to tak echem pijackich krzyków rozbrzmiewa
I z dupy łzy śmiechu rozlewając rzęsiste
Wciąż sunie w dół siłą tyłków rozpędzone
Ciemność nagłą powitać co się jej nie spodziewa

To z trzech części całość misternie złożona
Co czerwieni blaskiem ciekawskie oczy razi
I bucha wciąż gdy w dół tak pokracznie złazi
Zielonym długim poddupcem połączona

A każdy człon tego przedziwnego bytu
Nie przez Boga do życia powołanego
Lecz przez wyobraźnie chore i łyki płynu czystego
Zdaje się niczym wobec wspaniałości swego odbytu

Bo piękny on niczym moszna na nieboskłonie
Mądry jak żadna ze stóp co na świat zrodzona
A zabawna tak, że aż strach
Oto jest Kath


Gne - Twoje przedtyłcze <3

Ołtarzyk uwielbienia Chrisa

i.imgur.com/BaZgQJY.jpg
Autorstwa pięknej i utalentowanej Gne <3

i.imgur.com/FYC58AY.gif i.imgur.com/ItxKXYK.gif


Chris to dupa jakich wiele,
Męski facet w fajnym ciele,
Serial o nim Kath ogląda,
Lecz na tyłek wciąż spogląda.
Na nic próby oderwania
Wzroku od słodkiego drania,
Uśmiech jego mówi wiele
Aż mam ciarki na całym ciele!

By Sam Quest


i.imgur.com/oRNUlDF.gif

i.imgur.com/yYIWd7f.gif

i.imgur.com/nZLkFvK.gif

i.imgur.com/bkpMkhj.gif


i.imgur.com/bNMFy91.gif

i.imgur.com/zjAUjeo.gif i.imgur.com/RxeMExN.gif


The wasted years, the wasted youth
The pretty lies, the ugly truth
And the day has come where I have died
Only to find, I've come alive

~Teen idle


i.imgur.com/1jQBv6y.png

I was angry with my friend;
I told my wrath, my wrath did end.
I was angry with my foe:
I told it not, my wrath did grow.

And I waterd it in fears,
Night & morning with my tears:
And I sunned it with smiles,
And with soft deceitful wiles.

And it grew both day and night.
Till it bore an apple bright.
And my foe beheld it shine,
And he knew that it was mine.

And into my garden stole,
When the night had veild the pole;
In the morning glad I see;
My foe outstretched beneath the tree.


Do hymnu!
Katherine jak ten kwiat wykwitła na stronie,
Katherine zostanie z nami po wsze czas.
Skromniutka i gadatliwa, wielka jej chwała,
bo serce jej ogromne niczym głowa Andrzeja.

Refren:
Chwała Ci nasza, Katherino!
Filmowcu najlepszy, kochana userko!
Znajomość TVD największą masz!
Chwała Ci, nasz pierniczku!

Twa sława się ciągnie za Tobą niczym smród.
Lecz nie martw się tym, bo oznacza on Twój trud.
Każdy go do docenia, bo robisz cuda od niechcenia.
Trzymaj tak dalej, a nagrodzi Cię ktoś!

Refren.

Upijałaś się w Karczmie, szalałaś w Hogwarcie,
lecz byłaś w stanie pokonać Parchatego Trolla.
Dzielnie walczyłaś w konkursie literackim,
w redakcji Proroka zasiadłaś niczym król.


Refren x2
~ Pszemek - łosiek <3


www.harry-potter.net.pl/images/articles/najmar20202.jpg

www.harry-potter.net.pl/images/articles/wydarzenieroku1.jpg

www.harry-potter.net.pl/images/articles/najmarudakath.jpg

www.harry-potter.net.pl/images/articles/admin_gadula.jpg

www.harry-potter.net.pl/images/articles/2016awards_gadua.png

i.imgur.com/MMUs8xt.png

i.imgur.com/wSAFrPI.png

i.imgur.com/wcX950I.png

i.imgur.com/ahcM1ve.png

www.harry-potter.net.pl/awards/images/awardswinner/najsympatyczniejszy_uzytkownik.png

www.harry-potter.net.pl/awards/images/awardswinner/najwiekszy_gawedziarz.png

i.imgur.com/ZWQLEsq.jpg
 
https://www.youtube.com/channel/UClbnb5X3J_Gh8r-AT
Prefix użytkownikabatalion_88
Uff... Przebrnąłem jakimś cudem do końca. Bardzo nie lubię czegoś krytykować, tym bardziej jak sam nic nie robiłem, ale te legendy moim skromnym zdaniem nie są zbyt ciekawe. Właściwie to w każdej wieje większą lub mniejszą nudą. To nie żaden hejt czy coś z mojej strony, ale w tych pracach naprawdę ciężko doszukać się jakichś większych pozytywów /:

Jak na mój gust to wszystkie (poza Gryffindorem) są stanowczo za długie... Takie trochę pisanie dla samego pisania, a morały co najmniej "nielegendarne" ;p

Hufflepuff - morał z przysłowiem "gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść" niby w porządku, choć cała historia (legenda) jest jak... (odniesienie do kuchni jak najbardziej) flaki z olejem. Naprawdę się namęczyłem, żeby to jakoś do końca przeczytać, ale może po prostu mnie jednego nie zainteresowała. Najlepsza jest sama końcówka no i oczywiście ilustracje ^..^ Są przecudowne <3 Przyjemnie na nich oko zawiesić ;p

Gryffindor - sam byłem za innym pomysłem i rozwiązaniem, ale ostatecznie jak widać na załączonym obrazku propozycja z portretem Grubej Damy okazała się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę ;p Rysunek portretu Grubej Damy jest po prostu fenomenalny -:- Bardzo mi się podoba to, że jest konkretnie i na temat. Może faktycznie mało w tym wszystkim legendy, ale przynajmniej nie ciągnie się jak makaron spaghetti ;p <brawa> Spokojnie mogłoby być I miejsce, ale chyba to wszystko za "łagodne" było... Takie kluchy cieplutkie <za mało mroku> (?)

Ravenclaw - W zasadzie to pomysł jak dla mnie taki trochę coś a la Komnata Tajemnic w połączeniu z Pokojem Życzeń i pochodzeniem czarnej magii. Sam koniec bez żadnego większego wow, polotu, brak elementu zaskoczenia (ale to wszędzie właściwie). Rysunki oczywiście najbardziej mi się spodobały. Myślę, że Dom, który cieszy się tylu fenomenalnymi autorami ff stać zdecydowanie na więcej. Pomijam już fakt, że tu Krukonów aktywnych na stronie jest więcej jak grzybów po deszczu, więc chyba większość oczekiwała czegoś naprawdę niesamowitego. Pozostał taki niedosyt... i może troszkę niedowierzanie, że "tylko na takiej legendzie się to skończyło..."

Slytherin - sam pomysł uważam za zdecydowanie najlepszy spośród wszystkich innych. Jednak jego wykonanie mówiąc najdelikatniej pozostawia bardzo wiele do życzenia. Kraken - czyli ta ośmiornica z jeziora daje naprawdę duże pole manewru, a tu wyszła w sumie taka papka o pupie Marynie i jej dziewczynie... Osobiście myślałem o pojawieniu się centaurów w Zakazanym Lesie, ale to u nas odpadło xD Utrudnieniem jest, że wiele stworzeń Rowling "zapożyczyła" z mitologii greckiej, więc pisać o nich "na nowo" legendy to trochę ciężki orzech do zgryzienia. Jakoś mnie nie urzekła ta legenda... Oczywiście obrazki na wielki +

Podsumowując, to temat chyba w pewnym momencie większość z nas przerósł. Z początku wydawało się, że to bułka z masłem stworzyć jakąś legendę, skoro tyle jest miejsc, bohaterów, stworzeń w Hogwarcie lub jego pobliżu, że to nic trudnego. Rzeczywistość okazała się jednak inna.

No i jak Ulka dobrze zauważyła, to każdy Dom skupił się na czymś co bezpośrednio czy pośrednio wiązało się z nim... Paradoksalnie to chyba przeważyło i zdecydowało o tym, że te legendy nie są aż tak pasjonujące i porywające.

Jednak wszystkim bez wyjątku za tą katorżniczą pracę, pomysły, wykonanie, chęci i mobilizowanie innych składam serdeczne Bóg zapłać!
Edytowane przez Prefix użytkownikabatalion_88 dnia 09.02.2017 18:59
i67.tinypic.com/2rdhw1i.png



m.popkey.co/ce2f16/X1Oxe_f-maxage-0_s-200x150.gifm.popkey.co/f3c2c0/YAAKy_f-maxage-0_s-200x150.gif
 
Prefix użytkownikaPaulaSmith
Tyle osób się szczegółowo wypowiedziało nt poszczególnych prac, że chyba nie ma co dodać :) Ja w każdym razie jestem dumna z mojego domu, że wygrał!!!! :) To był pierwszy CKM, w którym nie brałam za czynnego udziału, ale śledziłam przebieg prac i bardzo mi się podobało. Myślę, że w następnym będę już wiedziała jak to się robi :)
Gratulacje dla wszystkich za podjęty wysiłek :)
 

Podziel się z innymi: Delicious Facebook Google Live Tweet This Yahoo

Przejdź do forum:
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2021 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 3.91