Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Dystrybutor słodyczy Weasleyów
26.02.2021 14:54
Shanti Hedwiga

Dystrybutor słodyczy Weasleyów
26.02.2021 14:52
Anastazja Schubert, Hedwiga

Praktykant w Ministerstwie Magii
26.02.2021 14:51
Ooo, Mikasa. Kraków? Co tu porabiasz?

Pracownik Miodowego Królestwa
26.02.2021 14:45
melduję się z Krakowa ^^

Niezwyciężony mag
26.02.2021 14:19
Tymczasem u mnie chmury, chmury i więcej chmur xD

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59602 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 56577 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 45466 punktów.

4) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43877 punktów.

5) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 41604 punktów.

6) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 37824 punktów.

7) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36617 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 33845 punktów.

9) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

10) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30892 punktów.

Losowe zdjęcie
Zobacz temat
Drukuj temat
Perełki wśród artykułów
Prefix użytkownikaareczek38
Buhahahaha!!!

harry potter ścięgnoł najty jak był mały na bojsku


Cięzko z karolkiem "harry potter" się obrazi za pisanie go z małych liter.
O ścięgnoł nigdy nie słyszałem, przy okazji jak to się odmienia?
Najty. Wow odkrywcze.
Na bojsku. Szkoda, że nie "bojskó", bo byłoby ciekawiej. A co to w ogóle jest?

Żal mi takich ludzi. A tak w ogóle to chodzi mu o Harry'ego czy Dana? Między nimi jest trochę różnicy. Przecież o Harry'm wiemy tyle ile było w książce. A Dan... nie wiadomo ;)
pic.20dollars2surf.com/ban_pl_46860_493315.gif
 
Mr_Night
To wszystko jest bardzo fajne i w ogóle, ale muszę niektórych rozczarować (niektórzy to chyba wiedzą xD), bo widać iż połowa tych "perełek" jest pisana pod publikę, ponieważ oni wiedzą że Wy Admini to dodacie. Radzę więc być pochopnym w ocenianiu tego typu artykułów i mieć jako taki dystans.
Co nie umniejsza faktu, że to "Wypierdalaj pedale" było nie iluzją, acz szczerą i do końca przemyślaną racją xDDD
Wielkość wzbudza zawiść, zawiść rodzi złość, złość sprzyja kłamstwom...
You are fool Harry Potter, and you will lose... everything...
img122.imageshack.us/img122/245/thedarkmarkfn6.jpg
 
Dziki
Sebek jak zwykle szczery i otwarty. Ja się z nim zgadzam. Sporo osób z pewnością pisze to dla jaj, a wy to tu umieszczacie, bo myślicie, że to jest na serio...

E-Vaire
hogsmeade.pl/button/slytherin.jpg


Moja Muza- E-Vaire


Śmierciożerca


Jak dzień zamienił się w noc...
I noc zmieniła się w ranek...
 
Thonks
Kolejny "artykuł" w sam raz do naszych perełek ^^. Nie wiem czy to wina mojego dzisiejszego samopoczucia, ale tekst można zrozumieć dopiero po kilkakrotnym przeczytaniu! xDD

Autor: donarturos

Tytuł: Czy Ron gra koszmarnie

Treść: Warto przeczytać to niż te brednie w Proroku Codziennym,jak Ron zachowuje się na boisku z kaflem w ręku który spada mu z ręki.Oczywiście ,że Ron wpada w panikę i puszcza gole nie broniąc bramki .Czy Kiedyś będzie w reprezentacji świata.Ja myślę,że kiedy opanuje ten sport będzie lepszy od Malfoya. To się okaże przed
długimi treningami które musi jeszcze znieść żeby ponieść zwycięstwo.Warto pisać o Ronie bo może być najlepszy w wszystkich treningach rozpoczętych przy Harrym.Myślę,że Ron też może być szybciej komentatorem meczów.Lubicie Rona czy bardziej Harrego na meczu który odbył się w części Zakonu Feniksa.Mi się bardziej podobał Harry bo więcej ćwiczył a Ron mniej bo miał większy nawał prac domowych.Więc mówię wam,że Ronowi dużo brakuje stać się idealnym w Czarnej Magi i tak samo w grze radzenia sobie radę jako bramkarz w Quidditchu.Lubię Rona i całą rodzinkę do której należą dobrze Wysportowani w tej grze zawodnicy którzy nazywają się Fred i George.Mówię serio może Ron zyska dużo kiedy będzie grał jako bramkarz w tej grze jak Harry.
 
Ania 95
Eee... Nie pojmuje...
"Mówię serio może Ron zyska dużo kiedy będzie grał jako bramkarz w tej grze jak Harry. "
To jest piękne!
"Mi się bardziej podobał Harry bo więcej ćwiczył a Ron mniej bo miał większy nawał prac domowych"
Podobał mu się Harry... Fajnie... heh
To musiał napisać ktoś o bardzo dużej inteligencji. W życiu bym tego nie ujęła w takie słowa... Nie mogę mówić... Więc kończę...
 
Prefix użytkownikaFilemona
Te ostatnie perełki są zniewalające... Trudno zrozumieć ten o Ronie. O co właściwie w nim chodzi? xD

harry potter ścięgnoł najty jak był mały na bojsku

To jest raczej napisane dla zgrywu, a nie na serio. Przecież nikt by tego nie przyjął.
 
http://www.krollewpbf.aaf.pl/
kocurek
grangerka powaliła mnie z nóg
 
Nacia
Sam nie napisałbyś lepiej.
Life is wasted on the living


i49.tinypic.com/282m7op.jpg
 
hemcia
Boshe.
Te artykuły schodzą na psy xD
Jeśli chodzi o artykuł pt: ' czy gron gra koszmarnie' to trudno się w nim połapać o co chodzi xD
Najpierw jest coś o Ronie co dobrze gra, potem coś o Malfoy'u, potem, że lubi Harry'ego i Rona, a jeszcze potem nie wiadomo skąd się to wzięło, że Ron nie jest dobry z Czarnej Magii.
No cóż. Po prostu ten ktoś kto to pisał nie ma talentu pisarskiego xPP

A co do newsa pt: ' majty' to od razu jak przeczytałam ten tytuł, to myślałam, że się poleję xD
A potem jego zadziwiająca treść: 'harry potter ścięgnoł najty jak był mały na bojsku'
po przeczytaniu tego musiałam lecieć do kibla bo normalnie popuściłam xDD
Chociaż jednej strony to Filemona ma rację. Ktoś napisał tego newsa dla jaj. Przynajmniej mam taką nadzieję, bo trudno mi by było uwierzyć w tak małą inteligencję niektórych użytkowników.
O boshe nie będę spała dzisiaj ze śmiechu, bo przed oczami cały czas będę miała te majty :lol: :lol:
 
ShelQa

harry potter ścięgnoł najty jak był mały na bojsku

Hmm...ciekawe,ciekawe xD.Ja na takie rzeczy to głupieję aż ze śmiechu.Widać,ze to było dziecko albo jakiś robiący sobie jaja chłopak,tak jak powiedziała Filemona.Można się polać ze śmiechu na te cudne perły ;].
Proszę o usunięcie tego konta
 
Faiery Evina Karber
normalnie boskie te niektóre wypowiedzi :D
 
Izabella 84
Nie, no ten ostatni art. był powalający... jest mały problem.... nikt nie wie o co chodzi xD. Ale ten o Quidicu (pewnie źle napisałam) był po prostu powalający! Ale to o "najtach".... to ludzie robią celowo... no koment.
Od cnót Gryfonów, kretynizmu Puchonów wiedzy-o-własnej-wszechwiedzy Krukonów, chroń nas Slytherinie!

Jestem po prostu IZA

"...Harry zrobił wówczas coś co było bardzo odważne i bardzo głupie: rozpędził się i skoczył trollowi na plecy, oplatając ręce wokół jego szyi. Troll nie poczuł, że wisi na nim jakiś krasnoludek, ale nawet troll nie jest aż tak głupi, by nie zauważyć, że ktoś wsadza mu do nosa kawałek długiego drewna, a Harry wciąż miał w ręku swoją różdżkę i kiedy skoczył, niechcący wepchnął ją trollowi w jedną z dziurek w nosie..."
img48.imageshack.us/img48/1674/dopodpisucw3.th.jpg
 
Prefix użytkownikagne
Kocham perełki:) Co do "pracy" donarturos to czy w moim mózgu juz się wszystko przestawiło? Ja zrozumiałam wszystko co autor chciał przekazać. ;) Ale forma tej perełki zniewalająca. Perełka o wszystkim i o niczym. Chyba donarturos za dużo myśli i nie potrafi tego uporządkować.
No dobra to jest dla mnie niezrozumiałe: xD
Więc mówię wam,że Ronowi dużo brakuje stać się idealnym w Czarnej Magi i tak samo w grze radzenia sobie radę jako bramkarz w Quidditchu.

Boskie xD ciekawe czy ja dałabym sobie rade w radzeniu sobie xD
Edytowane przez Prefix użytkownikagne dnia 13.02.2008 10:09
www.wykop.pl/cdn/c3201142/comment_C9HW0VT8HWB4j5ioQty4pa6Ex9wMeLs6.jpg
 
Prefix użytkownikaEthacridiniLactas
Mimo, ze opowiadanie dlugie, z calego serca polecam. Juz dawno sie TAK nie usmialam...



Ałtor:Kaput Draconis.


Tytuł dzieUa:Moje wyobrażenia życia w Hogwarcie

Kaput weszła do pokoju wspólnego po uprzednim podaniu odpowiedzi na zagadkę zobaczyła chimerę i podeszła do niej gdyż jak miała 11 lat poznały się w pociągu a potem poszły do tego samego domu:
-Hej chimera co u Ciebie biedaczko??
Dziewczyna płakała a tymczasem Kaput rozejrzała się po pokoju cieszyła się na widok tylu ludzi w Pokoju wspólnego.
Chciała jakoś pocieszyć koleżankę ale ktoś już przy niej był poczuła się niepotrzebna odeszła w najciemniejszy kąt pokoju i tylko patrzyła co robią inni.
Kaput nagle dostrzega dziewczynę siedzącą samotnie w fotelu obok okna... ale jako córka Draco Malfoya nie chce zrobić z siebie wariatki. Podchodzi do fotela w którym siedzi owa dziewczyna i już ma coś powiedzieć lecz nagle się czerwieni i siada na fotelu naprzeciw tej dziewczyny. Boi się odezwać tylko siedzi i patrzy.*Może powiedzieć jej chociaż cześć??* pomyślała nagle głosik w głowie Kaput mówi *a jak Cię wyśmieje?? przecież tego nie wytrzymasz*.
Kaput wyszła ze swojego dormitorium nikogo nie było w PW więc zaczęła odrabiać lekcję dla Snape'a. Jednak okazało się że nie była sama... Ktoś siedział w ciemnym kącie lecz nie była to ta fajna dziewczyna którą poznała na fotelu. Nie, to był jakiś chłopak uśmiechał się w tym kącie tak jakby do niej. Odwzajemniła uśmiech. Chłopak wstał. Teraz dopiero zauważyła jego twarz. Był to wysoki blondyn o niebieskich rozmarzonych oczach, lecz jego uśmiech ją onieśmielał. Podszedł do niej i zapytał:
-Hej, jak masz na imię??
-Kaput, ale można mówić mi Kotka-uśmiechnęłam się bezwiednie
-A więc dobrze kotko będę tak do Ciebie mówić- Podał mi dłoń. ścisnęłam lecz on nagle mnie przytulił nie wiedziałam co robić. Zamurowało mnie. Po chwili zapytałam:
-Jak Ci na imię??
-Kiedyś Ci powiem ale nie teraz-powiedział z tym swoim czarującym uśmiechem- Pa kotko do zobaczenia następnym razem.
-Pa nieznajomy-odpowiedziałam
- Mów mi Wiewiór- powiedział i wyszedł.
Zdziwiona wróciła do swoich zajęć. Po godzinie poszła na lekcję z Severusem Snape'm. Eliksiry najlepiej jej wychodziły była w nich najlepsza zawsze zdobywała trochę punktów na konto Ravenclawu. Wszyscy jej za to nie lubili ale miała to gdzieś wystarczyły jej książki i rodzice. Kaput po lekcji eliksirów wróciła do PWK zobaczyła Tinkę. Znowu się zarumieniła to ona wczoraj zrobiła pierwszy krok. Zdziwiona patrzy jak Tinka zaczyna się uśmiechać. Znowu podchodzi.
-Cześć Kotka co teraz miałaś??- zapytała
-Hmm... eliksiry a Ty??
- Ja miałam Zaklęcia.
Kaput podeszła do fotela spojrzała na swojego ukochanego zwierzaka-sowę Harry'ego nazwała ją tak żeby wkurzyć tatę i udało jej się.
Nagle wszedł "On" ten, który ją prztyulił. Tak go nazywała bardziej do niego pasowało. Spojrzał na nią i już miał podejść gdy zauważył Tinkę. Odszedł. Kaput się rozpłakała.
Kaput była szczęśliwa "Ona" przy niej była. "Ona" znaczy Tinka nie poszła sobie jak "On" nie zostawiła jej. Kaput polubiła Tinkę od razu jak ją zobaczyła. Teraz to co czuła chciała wyrazić w trzech słowach. W końcu je wykrztusiła:
-Tinka lubię Cię- Przestała szlochać.
Siedziały chwilę i to wszystko. To wystarczyło. "On" zszedł i podszedł do niej przedstawił się Tince jako Wiewiór. Kaput była w niebo wzięta. Lecz nagle Tinka pyta:
- Jak nazywa się Twój ojciec??
-Draco... Draco Malfoy- Odpowiedziała Kaput i uśmechnęła się sztucznie.- A Twój Wiewiórze??
- Harry Potter- powiedział i uśmiechnął się szeroko- już wiem czemu mi się spodobałaś.
Uśmiechnął się promiennie.
A Tinka stała zdziwiona.
-Więc jestem koleżanką córki Dracona Malfoya super dużo mi o nim opowiadano.- po raz pierwszy uśmiechnęła się do Kotki.
Kotka zdziwiła się jak Tinka powiedziała nieznajomej że jest jej przyjaciółką ale ta nowa była super.
Ona wiedziała chyba kim jet Kotka. Feel (bo tak się nazywała) była córką Luny Lovegood Znała ją z opowieści Taty. Ponoć kiedyś był śmierciożercą. Zmienił się polubił Harry'ego Pottera byli najlepszymi przyjaciółmi. Lubiła rodzinę Harry'ego i Hogwart chciała po skończeniu szkoły wrócić do niej a dyrektor szkoły mówił że się zgodzi więc będzie z przyjaciółmi. Nagle Tinka pyta:
-Kim są wasi rodzice??
-Luna Lovegood- odpowiada Feel.
Kotka czuła się świetnie znała już trzy osoby które od niej nie uciekały. Lubiła je. Chciała być z nimi. Ale chciała jeszcze zobaczyć "Jego" przytulić się pogadać lecz on. Jest wstydliwy jak niegdyś jego mama Ginny Potter. Voldemort nie żyje. Jej tata pracuje w ministerstwie Magii i jest zastępcą ministra magii. Kotka wcale się nie czuła z tym dobrze. Zapytała Feel:
-Co teraz miałaś??Bo ja eliksiry a Tinka zaklęcia.
Filemona trochę zwlekała z odpowiedzią.
Kotka i Tina zostały w PWK same siedząc czekały na swoje lekcje Kotka na Obronę przed czarną magią a Tina na wróżbiarstwo. Siedziały i czekały. Kotka nagle wstała.
-Tina idziesz ze mną do biblioteki??
-Jasne- odpowiedziała rozpromieniona Tinka- z wielką chęcią szczególnie że muszę wypożyczyć jakąś książkę.
Obie poszły do biblioteki Kotka po książkę na zielarstwo a Tinka( zwolenniczka książek) wielką historię Hogwartu. Siedziały tak z godzinę nagle Kotka krzyknęła:
- Tinka leć na wróżbiarstwo bo się spóźnisz
Tinka przestraszona podziękowała Kotce że ta ją pilnuje i poleciała na lekcję a Kotka powoli się spakowała i poszła na Obronę Przed Czarną Magią. Uczył jej Remus Lupin (wilkołak ale z klasą) Lubiła go a najbardziej jego lekcje nie czuła się wtedy odrzucana. Czasem mogła do niego pójść i pogadać zawsze z chęcią ją przyjmował w swoim gabinecie. Za rok miał odejść nauczyciel Historii Magii Kotka chciała zająć jego miejsce i jest jedyną kandydatką na jego miejsce cieszyła się bardzo. Wiedziała że będzie mogła wrócić do Hogwartu i uczyć czego bardzo pragnęła. Miałaby wszystkich zawsze pod okiem lubiła ich i wiedziała że dużo potrafi. Wróci tu za rok. A teraz zmierza do sali profesora Lupina.
Kotka siedząc na lekcji profesora Lupina przypomniała sobie że nie wzięła torby z Biblioteki. I nagle gdy myślała o torbie zjawiła się Feel z torbą. Ucieszyła się na ten widok bardzo.
Miała być na kolejnym treningu w środę ale nie wiedziała czy potrafi jeszcze być tak dobrym szukającym jak kiedyś. Może ktoś ją wesprze.
Idąc korytarzem do PWK zobaczyła jak Tinka wpadła na kapitana drużyny Krujonów do której należała. Brakowało nam ścigających. Kotka od kilku lat buja się w Peterze ale on o tym nie wie. Dlatego czasem Kotka ucieka gdzy go zobaczy, tak właśnie było i teraz. Szybko przeleciała obok Tiny i Petera że nawet jej nie zauważyli i wślizgnęła się do pokoju wspólnego był tam "On" siedział i uśmiechał się do niej. W końcu podszedł:
-Będziesz na tej imprezie??- zapytał
-Jasne a Ty??-powiedziała Kotka
-Ja też- uśmiechnął się tym swoim czarującym uśmiechem i dodał- Ubierz się jak najładniej blondyneczko.
-Dobrze niech Ci będzie- uśmiechnęła się Kotka.
Odszedł a Kotka podeszła do fotela przy którym poznała Tinkę. I zaczęła odrabiać lekcje. Jutro miała mieć Transmutację, Zielarstwo, ONMS,Zaklęcia oraz dwie godziny wróżbiartstwa z Trelawney. Lubiła wszystkie lekcje właśnie oprócz wróżbiarstwa bo prof. Trelawney zawsze wróżyła jej rychłe potknięcia w życiu, które naprawdę się zdarzały. Teraz siedząc w starym fotelu usnęła.
Kotka jak w transie obudziła się i spojrzała na Tinkę i Filkę. Chciała urządzić imprezę z okazji swoich urodzin lecz nie miała tyle odwagi by je prosić o pomoc. Nagle podeszła do Filki.
- Hej Filka pomożesz mi zrobić imprezę z okazji moich urodzin??- zapytała.
- Hmm... jasne ale kiedy??
- Ja mam urodziny 17 września to taka niezauważalna data, więc...
- Dobra nie ma sprawy- uśmiechnęła się i zabrała do pracy.
Kotka zaczęła myśleć co ma robić i nagle przypomniało jej się zadanie domowe z OPCM bo nie zdążyła.
Jak się uwinęła była już 21 więc poszła spać ciekawa co będzie się działo następnego dnia. Weszła do dormitorium chcąc się położyć, ale ktoś już tam był. Nie wiedziała kto bo nie widziała jego bądź jej twarzy. Ogarnęło ją zdumienie to była córka Hermiony Granger, którą poznała w tym roku w pociągu i z którą miała lekcje. Podeszła do niej i zauważyła że dziewczyna płacze:
- Co się stało??-zapytała.
- M... Moja... siostra... jest chora... muszę... ją... odwiedzić... pomożesz mi?? Proszę-wydukała Emila
- Jasne załatwię Ci pojechanie do siostry. Leży w Św. Mungu tak??
- Tak. Dziękuję Ci Kotka- Uśmiechnęła się przez łzy.
Kotka podeszła do Emilki i przytuliła *Niech się wypłacze* pomyślała. A Emi płakała do czasu aż się uspokoiła.Lecz wtedy dostała czkawki. Kotka powiedziała jej żeby się położyła i napiła wody. Zrobiła tak i po 5 minutach usnęła. Kotka zrobiła to samo.
Kotka czuła że coś z nią nie tak. *Dlaczego wstałam i skłamałam??* myślała. *Nie nie Peter Tylko nie on*. Była zazdrosna ale chciała żeby Tinka była szczęśliwa. W tej chwili zaczęły jej lecieć łzy nie próbowała ich powstrzymać szła i płakała. Usłyszała Irytka tylko jej słuchał. Spojrzał na nią i pyta:
- No pognębić kogoś??
- Spadaj Irytku.- odpowiedziała Kotka i zauważyła że jak zawsze jej posłuchał. Poszedł męczyć kogoś innego. Kotka idąc tak z opuszczoną głową korytarzem wpadła na "Niego" a "On" podniósł jej głowę i spojrzał w oczy były zapłakane. Przestraszył się że jej coś zrobił. W pewnym momencie pyta:
- Czy to przeze mnie płaczesz??
- Nie... Nie przez Ciebie. To przez Petera Greena.
- Czyli nadal go kochasz??
- Skąd wiesz??
- Widzę jak na niego patrzysz. Zupełnie inaczej jak na mnie- przestał się uśmiechać.
- Och przepraszam Cię to uczucie jest silniejsze ode mnie-Kotka znowu się rozpłakała.
"On" nie chciał by płakała. Chciał usłyszeć słowa, które padły po chwili :
- Podobasz mi się. Pomóż mi się odkochać a kiedyś może Ciebie obdarzę Tym uczuciem.
Kotka nie wiedziała że pierwszą część rozmowy słyszał Peter. Zdziwił się jak to usłyszał. "Zadurzyłem się w Tince a Kotkę bardzo lubię ale nie wiem czy to co czuję do Tinki nie jest silniejsze od tego co czuję do Kotki. Pożyjemy zobaczymy." I szedł uśmiechnięty korytarzem nie wiedząc że Kotka właśnie wypłakuje się w rękaw Jamesa Pottera, tego który odebrał mu w tamtym roku dziewczynę i porzucił ją bo zobaczył Kotkę.
Poszli razem trzymając się za ręce do PWK gdzie Kotka zobaczyła Tinkę. Uśmiechnęła się do niej i zapytała:
- Jaką miałaś lekcję??
- Zielarstwo- powiedziała Tinka.
- Fajnie- powiedziała Kotka.
- Hmmm... i co chodzisz z "Nim" ??
"On" chciał zaprzeczyć lecz za nim odpowiedział Kotka powiedziała coś co go ucieszyło:
- Tak.
- To świetnie. Tworzycie parę na pięć.
- Dzięki Tinka- Powiedział "On"- A i mam na imię James.
- A ja tak na prawdę mam na imię Calypso- Powiedziała Kotka z szerokim uśmiechem.
- Tinka a z kim idziesz na imprezę?? - Zapytał James
- Z.. Peterem Greenem.
Kotka nagle dostała czkawki. James się nieco zdziwił. W końcu kochał Kotkę i z tą czkawką było jej do twarzy bo ciągle coś mówiła i wybuchała śmiechem jak jej tak czkawka przeszkadzała. Odszedł mówiąc Kotce że jak coś to czeka na nią. Nagle weszła Vay i podeszła do Tinki:
- Cześć Tinka. Kto to jest?? - zapytała wskazując na Kotkę.
- To tak Calypso Malfoy.- Powiedziała. - ale mów jej Kotka.
- Hej Kotka. Ja jestem Vayamess ale mów mi Vay- dziewczyna uśmiechnęła się szeroko.
- Dobrze- powiedziała Kotka.- Nie bądźcie złe idę do Jamesa. Robimy razem lekcje.
Kotka odeszła do Jamesa a Vay zapytała się Tinki
- Kim jest ten James??
- To syn Harry'ego Pottera. James Potter. Chłopak Kotki. Zazdroszczę jej on się o nią tak troszczy.
Nagle usłyszały głośny śmiech Kotki. Jak na wezwanie spojrzały w ten kąt w którym siedziała. Oni się bawili On ją łaskotał a Ona chichrała się tak bardzo że nie można było rozróżnić, które odruchy są prawdziwe. Nagle obydwoje się pocałowali. Na ten widok Vay i Tinka odwróciły głowy i zajęły się własnymi sprawami ( w tym lekcjami).
Kotka nie widząc co robi poszła do dormitorium po nóż. Wzięła go nie wiadomo po co. Zeszła na dół z nożem w ręku wyglądała jakby chciała kogoś zabić. Nikt jej nie zauważył. *Wiedziałam* pomyślała podeszła do wyjścia i wyszła z PWK usiadła przy toaletach. Zaczęła się zastanawiać po co jej ten nóż. I nagle wzięła nóż i pocięła sobie rękę. Krwawiła ale nie poszła do Pani Pomfrey bo nie miała po co. Wróciła do PWK z zakrwawioną szatą i ręką i nagle zemdlała.
Obudziła się dopiero u Pani Pomfrey, która mówiła coś do profesor McGonagall :
- Jak myślisz Poppy po co to zrobiła??
- Nie wiem Minerwo może po prostu nie wyrabia??
- Czego Poppy??
- Wiesz czego Minerwo- powiedziała cicho Pani Pomfrey.
Tak Kotkę ścigał facet, którego bała się najbardziej. Ktoś kto chciał ją poślubić jak skończy 17 lat. Był to przybrany brat jej ojca Filius. Bała się go dlatego jak skończy szkołę i 17 lat nie odejdzie z niej. Dopóki nie minie zagrożenie czyli wtedy kiedy Filius skończy 30 lat a zostało do tego 6 lat. Filius był człowiekiem barczystym pięknym dla innych osób ale dla Calypso był wstrętny. Bała się go jak ognia gdzie był on nie było jej.
Uciekała od niego. On wiedział o tym bardzo dobrze.
- Proszę pani- mruknęła Calypso- niech pani zawoła Jamesa Pottera muszę mu coś powiedzieć.
- Calypso ale Ty nie możesz nic mu powiedzieć- powiedziała Poppy.
- Dlaczego??- zapytała Calypso.
- Jest przepowiednia że jak powiesz o tym jakiemuś chłopakowi, którego kochasz on umrze.
- To niech pani go nie woła- powiedziała w końcu Calypso - Tylko chimerę z nią mogę porozmawiać??
- Z nią tak już wołam.
Calypso nigdy nie widziała chim tak przerażonej. Widzieli ją wszyscy z tym bandażem. słyszeli jak wrzeszczy słowa nienawidzę go. Nagle jak spod ziemi wyrasta Lucio chłopak, z Gryffindoru. Podchodzi do Calypso i pyta:
- Możemy zostać na chwilę sami??
- Tak - Calypso prosi wzrokiem chim by na nią poczekała.
- Wiem co się dzieje kocham Cię a zobacz dalej żyję.A wiesz czemu??
- Nie.
- Bo Ty kochasz kogoś innego.
- Wiem Jamesa.
- Chcesz przełamać klątwę szybciej??
- Chcę - Mówi po namyślę Calypso.
- To jak skończysz 17 lat wyjdź za mnie- Powiedział Lucio.
- I co wtedy??
- Przestaniesz kochać Jamesa zaczniesz kochać mnie i będzie git- powiedział uśmiechając się do Calypso.
- Dobrze ale dopóki nie skończę 17 lat będę z Jamesem a dzień przed urodzinami to skończę dobrze??
- Dobrze. Trzymam za słowo.
Calypso odeszła. Podbiegła do niej chim.
- Co chciał?? -zapytała.
- Pomóc mi. On wie jak przełamać klątwę.
- Jak??- zapytała coraz bardziej zdziwiona Chim.
- Muszę się z nim ożenić jak skończę 17 lat.
- Ale przecież ty kochasz Jamesa- krzyknęła chim.
- Wiem ale skończę to wszystko dzień przed urodzinami a do tego jeszcze dużo czasu.
Weszła do PWK i zemdlała. Obudziła się w dormitorium. U jej boku siedziała chim bardzo zmartwiona. Calypso już zdecydowała zrobi wszystko by nie musieć wychodzić za Filiusa. Poświęci nawet miłość.
Kotka zeszła zaspana do PWK i znalazła kartkę od chim:

Dziś Hogsmeade. Po śniadaniu u Puddifoot. Musimy wszystko omówić.Chim.

wiedziała co to znaczy. Chim zawsze była rzeczowa. Poszła do Wielkiej sali z poranioną ręką. Miała iść do skrzydła szpitalnego ale jej się nie chciało. Schodząc do Wielkiej Sali spotkała Grindelwalda (Tutaj Grindenwald jest mezczyzna) i przywitała się z nią:
- Hej Grindelwaldzie. Co u Ciebie??
- A dobrze troszkę się śpieszę. Zobaczymy się w Hogsmeade??
- Dobrze. Do zobaczenia.
Calypso weszła do Wielkiej Sali. A tam tłum ludzi się patrzy na jej rękę i nagle podchodzi do niej Miszel.
- Ręka Ci krwawi Calypso- powiedziała.
- Wiem zaraz pójdę do Pani Pomfrey.
- Wiem co sobie zrobiłaś- powiedziała Miszel.
- Skąd??- zapytała zdziwiona Calypso.
- Cała szkoła o tym gada!!
- Co?? Tak szybko się to rozległo?? No winszuje...
- Oj nie złość się - powiedziała wchodząc Grindelwald.
- Przecież miałaś iść do Hogsmeade.
- Idę z Miszel- Grindelwald się uśmiecha- Ale najpierw odprowadzimy Cię na zmianę opatrunku.
- No dobrze. Ale najpierw coś zjem.
Calypso podchodzi do swojego stołu i zasiadając rozmawia z każdym chłopakiem, który się w niej buja. Calypso wie że wszyscy zaczęłi zwracać na nią uwagę. Bo jest nawet ładna.
Po wyjściu ze Skrzydła szpitalnego Poszła do Hogsmeade i zobaczyła tam chim. Podeszła i zapytała:
-To co obgadujemy??
- Wiesz co powiedziała chim.
Po obgadaniu wszystkiego Calypso poszła do Hogwartu.
Kotka wróciła do dormitorium. Nie wiedziała co robić. Była zła na siebie za to że nie może pogadać z miszel, Grindelwaldem, chim, areczkiem, Jamesem a w końcu też z Luciem. Chciałaby aby choć jedna osoba z tych była teraz razem z nią. Ale wszyscy byli z Raincornem. Wyszła z dormitorium i pokoju wspólnego i coś ją pchnęło na 5 piętro. Zobaczyła dwie dziewczyny. Płakały. Coś do siebie mówiły ale Calypso nie chciała się wtrącać. Odeszła i poszła do biblioteki. Znalazła tam kogoś, kogo się nie spodziewała. Lucia.
- Co Ty tu robisz??- zapytała.
- Wiedziałem że tu będziesz... czekałem na Ciebie- odpowiedział Lucio.
- Ale przecież...
- Nic nie mów.
Poszli do regału z książkami o klątwach. Lucio pokazał jej tą w której mogłaby znaleźć rozwiązanie. Był zły na siebie że to zrobił i smutny wręcz przygnębiony.
- Jak znajdziesz coś ciekawego powiedz- Powiedział i odszedł.
Calypso odłożyła książkę na półkę i pobiegła za Luciem. Złapała go za rękę, spojrzała w oczy i powiedziała:
- Nie będę szukać niczego innego do moich urodzin zostały jeszcze 2 miesiące. Wtedy za Ciebie wyjdę- Wyszła.
Lucio stał zbity z tropu nie wiedział że Ona ma tyle zaparcia. *Kocha innego ale chce żeby nie było klątwy... mądra dziewczynka. A Filius jutro skończy 29 lat. Lecz ona o tym nie wie.* Pomyślał i uśmiechnął się promiennie.
Calypso siedząc w pokoju Wspólnym zauważyła wejście grupki szóstoklasistów i jakąś nową, której jeszcze nie znała. Teraz jak nabrała odwagi podeszła do niej i zapytała:
- Jak masz na imię??
- Bella a Ty??
- Calypso... Ładne imię masz wiesz??
- Ty też Calypso. A co to jest za babka ze zdjęcia z domu slytherinu co prawie zawsze śpi??
- A to taka głupia baba że nie wiem. Tylko mi nic nie robi dlatego ze mną się wszyscy pokazują.- Calypso uśmiechnęła się.
- Hmmm... aha.- odpowiedziała Bella- ja idę do dormitorium jestem cholernie zmęczona.
- Idź może odpoczniesz.
Calypso wyszła z PWK i poszła do portretu Mery Cunfley - Slytherin.
- Ej Mary Nie udawaj że śpisz dobra??
- No co chcesz Calypso??- Powiedział obraz
- Przestań wszystkich wyzywać od szlam ok??
- Dobra nie będę- powiedziała Mary i ułożyła się od snu.
Calypso poszła dalej. Spojrzała przed siebie i nagle poczuła ból dotknęła miejsce, w którym poczuła ból i zobaczyła że krwawi. Za nią ktoś stał wiedziała kro. To był jej były chłopak Cedrik Chang przed nią była tylko pustka, lecz nagle zauważyła Grindelwald i Miszel szły obie zauważyły co się stało miszel podbiegła do Cedrika i rzuciła w niego drętwotę a Grindelwald pobiegła(a tutaj kobieta) po panią Pomfrey. Cedrik powtarzał jedno zdanie:
- Ja tego nie chciałem. Nie wiem jak to się stało...
Miszel kopnęła go zdjęła drętwotę a on podszedł do Calypso i po cichu powiedział:
- Umrzesz dziwko... prędzej czy później.
A później na głos :
- Ja nie chciałem... wybacz.
Edytowane przez Prefix użytkownikaEthacridiniLactas dnia 16.02.2008 22:15
12 lat minęło... Merlinie
 
Prefix użytkownikaEthacridiniLactas
Kaput poznala Chimere, kiedy miala 11 lat. Ile lat ma teraz, skoro dopiero co poznaje innych i boi sie odrzucenia?

Nie ma zadnych opisow postaci, ani ich wygladu ani charakteru, nie wiadomo ile kto ma lat i dopiero po przeczytaniu 20 zdan, dowiadujemy sie, z jakim Domem mamy do czynienia.

Kaput placze, ale jest szczesliwa ze jest przy niej ta cala Tinka.

Nastepnie, sowa Harry. Chciala wkurzyc tate, ale kilka zdan nizej okazuje sie, ze Draco i Harry sa najlepszymi przyjaciolmi, wiec co niby mialo go wkurzyc?

"Kotka zdziwiła się jak Tinka powiedziała nieznajomej że jest jej przyjaciółką ale ta nowa była super."
Tego zdania nie rozumiem wogole.

"Feel (bo tak się nazywała) była córką Luny Lovegood Znała ją z opowieści Taty"
- kogo znala? Feel czy Loone?

I teraz zamiast opisu postaci nastepuje opis przeszlosci taty, ktory jednak lubi Harry'ego.

Tak samo jak sama Kaput. Z reszta ona lubi cala rodzine Harry'ego, ale jego syna ma za nieznajomego... Jak moze nie znac "Wiwiora", skoro lubi rodzine Pottera.

W jednym akapicie zdanie:
"Ale chciała jeszcze zobaczyć "Jego" przytulić się pogadać lecz on. Jest wstydliwy jak niegdyś jego mama Ginny Potter. Voldemort nie żyje. Jej tata pracuje w ministerstwie Magii i jest zastępcą ministra magii. Kotka wcale się nie czuła z tym dobrze. "
- jezeli akapit mialby taka dlugosc, jak cale twoje ff, wtedy moglabys zawrzeć w nim tyle informacji.

"wilkołak ale z klasą"
- nie no, jaja sobie robisz.

"Lubiła go a najbardziej jego lekcje"
- to juz nie eliksiry?

"Za rok miał odejść nauczyciel Historii Magii Kotka chciała zająć jego miejsce i jest jedyną kandydatką na jego miejsce cieszyła się bardzo"
- zdanie zawiera bledy stylistyczne, powtorzenia, bledy interpunkcyjne i rzeczowe. A to tylko jedno zdanie. Ale na szczescie, dowiadujemy sie iz Kotka jest (?) na szostym lub siodmym roku, gdyz za rok ma zostac nauczycielem. Troche miala przesrane zycie, skoro dopiero teraz znalazla przyjaciol...

W jedym akapicie 3 razy Lupin.

W kolejnym 3 razy "torba".

"drużyny Krujonów"
, a sie usmialam.

"Kotka od kilku lat buja się w Peterze ale on o tym nie wie"
- a przepraszam, kto to jest? To juz nie leci na syna Pottera?

"Będziesz na tej imprezie??- zapytał"
- yyyyy... Czy ja cos przegapiłam? Jaka impreza? A no przeciez dowiadujemy sie kilkanascie zdan nizej, ze Kotka ma urodziny... A kto by sie kolejnoscia podawania faktow przejmowal.

Odszedł a Kotka podeszła do fotela przy którym poznała Tinkę
- ten fotel zostal wspomniany JUZ 4 razy. No tak, lepiej pisac o fotelach niz napisac, ze Kaput była blondynka.

Chciała urządzić imprezę z okazji swoich urodzin lecz nie miała tyle odwagi by je prosić o pomoc. Nagle podeszła do Filki.
- Hej Filka pomożesz mi zrobić imprezę z okazji moich urodzin??- zapytała
- Nie ma odwagi a pyta. Chyba Gryfonka powinna byc...

I nagle ni stad ni z dupy, dowiadujemy sie, ze Kaput dzieli dormitorium z corka Granger, ktora ma chora siostre (oj biedna) i prosi Kaput o pomoc.[ironia] Bardzo potrzebne bylo kolejne zamieszanie w fabule. [/ironia]

Jasne załatwię Ci pojechanie do siostry
- Jezyk polski bardzo trudna, nakup sie książków, naucz się odmianów.

A Emi płakała do czasu aż się uspokoiła.Lecz wtedy dostała czkawki
- ta czkawaka to chyba najwaznieszy moment w opowiadaniu, szkoda ze nie poswiecilas jej wiecej miejsca/czasu/slow.

powiedziała jej żeby się położyła i napiła wody. Zrobiła tak i po 5 minutach usnęła. Kotka zrobiła to samo.
- To Kotka tez miala czkawke? Nie ma to jak pisac zrozumialym jezykiem.

Kotka czuła że coś z nią nie tak. *Dlaczego wstałam i skłamałam??* myślała. *Nie nie Peter Tylko nie on*. Była zazdrosna ale chciała żeby Tinka była szczęśliwa. W tej chwili zaczęły jej lecieć łzy nie próbowała ich powstrzymać szła i płakała
- nie zebym sie czepiala, ale o co w tym zdaniu, na Merlina, chodzi? Kiedy wstała, co skłamała, skad ten Peter i co do tego ma Tinka?????????

- Nie... Nie przez Ciebie. To przez Petera Greena.
- Czyli nadal go kochasz??
- Skąd wiesz??
- Widzę jak na niego patrzysz. Zupełnie inaczej jak na mnie- przestał się uśmiechać.
- Och przepraszam Cię to uczucie jest silniejsze ode mnie-Kotka znowu się rozpłakała
- OMFG, czysty harlequin.

- Podobasz mi się. Pomóż mi się odkochać a kiedyś może Ciebie obdarzę Tym uczuciem.
- ach.... gdyby zycie bylo takie proste...

O i nagle dowiadujemy sie, ze Wiewior nazywa sie James. No to jest plus. Ale dowiadujemy sie rowniez, ze nieznany nikomu Peter leci na Tinke i na Kaput...Hmm...zamieszanko... A jakby tego bylo malo, to jeszcze James II odebral mu dziewczyne, ale porzucil ja cham, bo leci na Kaput... Lepiej niz wenezuelskie telenowele...

"On" chciał zaprzeczyć lecz...
- atomowki mi sie przypominaja...

Chwile pozniej, dowiadujemy sie, ze Kaput alias Kotka, naprawde nazywa sie Calypso... Niezle...To juz nie rozdwojenie, a roztrojenie jazni...

Kotka nagle dostała czkawki
- znowu czkawka... Powinna napic sie wody... xD

Mamy juz Calypso, Filemone, Vayamess... Fandom tego opowiadania to bardziej HP.net niz Harry Potter.

I nagle kolejny motyw z telenoweli. Kotka caluje sie z Wiewiorem, ale zaraz idzie sie ciac, nie wiedzac czemu... Krwawila, ale nie poszla do Skrzydla Szpitalnego, bo nie miala po co. Rzeczywiscie, podciete żyły to zaden powod, zeby skorzystac ze specjalistycznej pomocy.

- Jak myślisz Poppy po co to zrobiła??
- Nie wiem Minerwo może po prostu nie wyrabia??
- Czego Poppy??
- Wiesz czego Minerwo- powiedziała cicho Pani Pomfrey.
- Wiesz czego... Mamy tutaj maly secret... Telenowela kryminalna...


Tak Kotkę ścigał facet, którego bała się najbardziej. Ktoś kto chciał ją poślubić jak skończy 17 lat. Był to przybrany brat jej ojca Filius. Bała się go dlatego jak skończy szkołę i 17 lat nie odejdzie z niej. Dopóki nie minie zagrożenie czyli wtedy kiedy Filius skończy 30 lat a zostało do tego 6 lat. Filius był człowiekiem barczystym pięknym dla innych osób ale dla Calypso był wstrętny. Bała się go jak ognia gdzie był on nie było jej.
- Esmeralda kochala Pablo, jednak od dziecka wiedziala, ze poslubiona bedzie temu strasznemu Antonio...

- Proszę pani- mruknęła Calypso- niech pani zawoła Jamesa Pottera muszę mu coś powiedzieć.
- Calypso ale Ty nie możesz nic mu powiedzieć- powiedziała Poppy.
- Dlaczego??- zapytała Calypso.
- Jest przepowiednia że jak powiesz o tym jakiemuś chłopakowi, którego kochasz on umrze.
- bez komentarza... Naprawde... Denne dno dennego dna...

I nagle pojawia sie Lucio... Kto to? A tego to nie musimy wiedziec. Ale on kocha Kotke, nie popelnia harakiri, bo ona kocha innego (nie widze zwiazku, ale co tam), propunuje pomoc w formie malzenstwa i bedzie git.

Weszła do PWK i zemdlała
- a kiedy wyszla ze SS?

Pojawia sie Grindenwald, kolejny z przyjaciol Kotki, Miszel, przyjaciolka oraz wszyscy faceci, ktorzy leca na Kotke, bo jest nawet ladna... Kill me, pleace!


A Filius jutro skończy 29 lat
- z tego co pamietam, kilka linijek wyzej koles mial skonczyc 30 lat za 6! lat... Na starosc skleroza ludzi lapie...

Calypso poszła dalej. Spojrzała przed siebie i nagle poczuła ból dotknęła miejsce, w którym poczuła ból i zobaczyła że krwawi. Za nią ktoś stał wiedziała kro. To był jej były chłopak Cedrik Chang przed nią była tylko pustka, lecz nagle zauważyła Grindelwald i Miszel szły obie zauważyły co się stało miszel podbiegła do Cedrika i rzuciła w niego drętwotę a Grindelwald pobiegła po panią Pomfrey
- Dowiadujemy sie, iz Kotka nie miala tak przesranego zycia... Ma nawet bylego xD. No i Grindelwald tez byla kobieta...

Miszel kopnęła go zdjęła drętwotę a on podszedł do Calypso i po cichu powiedział:
- Umrzesz dziwko... prędzej czy później.
- Zapraszamy na 1641321684 odcinek "Mody na Esmeralde"!
Edytowane przez Prefix użytkownikaEthacridiniLactas dnia 16.02.2008 22:08
12 lat minęło... Merlinie
 
Prefix użytkownikaareczek38
A mi się tu śmiać nie chciało. Sleep. A co do Grindelwalda. to jest dziewczyna cały czas. W tym arcie chodziło o userów z tej strony. "Parę" błędów się zdarzyło :lol:

EDIT by Etha: Nie wiem czy wiesz, ze zwracajac się do kogos "Grindelwaldzie" uwazasz tego kogos za chlopaka. Gdyby zwracala się jak do dziewczyny powiedziala by np. "Grindenwald co tam u ciebie".
I nie wiem czy zauwazyles, ale tytul ff to "Moje wyobrazenie zycia w HOGWARCIE", co samo w sobie znaczy, ze fandom to Harry Potter, a nie HP.net.
Pare bledow? No, skoro tak uwazasz...


Parę zaznaczone w cudzysłowiu, miało oznaczać przenośnię. Widocznie Kaput wyobraziła sobie, że Krukoni z tej strony są w hogwarcie. A co do Grindelwaldki (xD) ja też czasami do niej mówię "Grindelwaldzie" :D


Etha:
Gdyby bylo podkreslone, ze zwraca sie "Grindenwaldzie" w zartach lub w formie przezwiska to bym sie nie czepiala. Ta forma jest nieprawidlowa i niezrozumiala dla osob, ktore nie znaja was, ani waszego slownictwa.
Dziekuje za uwage.


Można także mówić na nią galaretka, albo pajonk xD Muszę jeszcze dodać, że mam bardzo długiego posta xD
Edytowane przez Prefix użytkownikaareczek38 dnia 25.02.2008 17:23
pic.20dollars2surf.com/ban_pl_46860_493315.gif
 
Prefix użytkownikaFilemona
Oh... Nie wiem, czy ktoś to zauważył, ale większa częśc FF Kaput jest skopiowana z forum Ravenclawu i odpowiednio przerobiona. Dlatego pominięte są niektóre fakty, pojawiają się nieporozumienia i osoby z HPnet.

Mamy juz Calypso, Filemone, Vayamess... Fandom tego opowiadania to bardziej HP.net niz Harry Potter.


Jakby się zastanowić, to można dojść, że Lucio to też user, a Tinka to oczywiście marti-tina. Tak ogółem to podobało mi się podsumowanie EthacridiniLactas. Moi rodzice aż się przestraszyli, bo zwykle nie siedzę przy kompie jak gdyby nigdy nic i nie wybucham histerycznym śmiechem. xD

Wracając do FF: akcja jak w wenezualskiej telenoweli, dużo błędów stylistycznych i gramatycznych. Pozostaje tylko dać Oskara! xD

PS Kotka, nie obrażaj się na mnie... ^^
 
http://www.krollewpbf.aaf.pl/
Prefix użytkownikaMala Czarna
Bardziej rozśmieszyło mnie podsumowanie EthacridiniLactas jezyk
Całoś jest dla mnie za długa i zbyt zagmatwana/niezrozumiała..nie dałam rady przeczytać.
 
Thonks
To już mnie powaliło. xDD Szczególnie fragment "charego" xD

Autor: HarryR

Tytuł: SMIERC

Treść: To moj pierwszy art wiec nie jest za dobry :::::

Przedstawie wam postacie które giną we wszytkich tomach hp moge niekóre pominąc wiec mi powiedcie :
Rodzice Harrego : Lily i James Potter
Cedrik Diggory
Syriusz Black
Alastor Moody
Zgredek
Hedwiga
Lord Voldemort
Svereus Snape
Remus Lupin
Nimfadora Tonks
Fred Weasle
Bellatriks Lestrange

:(Polowa postaci to bliskie osoby charego :(
Edytowane przez Thonks dnia 27.02.2008 19:26
 
Prefix użytkownikaBratek1
Ja uważam, że sam pomysł na ten artykół nie był aż taki zły bo gdyby... tajemnica może sie tego podejmę^^
W każdym badz razie uwielbiam charego i jego przyjaciół<lol2>
Uniósł w górę Czarną Różdżkę, a Ron i Hermiona spojrzeli na nią ze czcią, czego Harry, pomimo stanu skrajnego wyczerpania i oszołomienia, w jakim sie znajdował, wolałby nie dostrzec.
-Nie chcę jej- powiedział Harry...


img.userbars.pl/108/21419.png
hogsmeade.pl/button/userbar-gryffindor.jpg

My Gryfoni do boju ruszamy!
I czoła innym domom stawiamy!

hogsmeade.pl/button/gryffindor.jpg

-Mówisz o miłości? -zapytał Voldemort szyderczym tonem. - O tym ulubionym sloganie Dumbledora, o miłosci, która według niego jest silniejsza od smierci, choc jego nie uratowała przed runienciem z Wieży Astronomicznej i rostrzaskaniem sie u jej stóp jak stara lalka z wosku? O miłości, która nie powstrzymała mnie od rozdeptania twojej mtki jak karaluha? Ale tutaj jakoś nikt nie kocha cię aż tak, Potter, by wybiec i zasłonic cie swoim ciałem. Co cie teraz ochroni przed śmiercią?
-Jest coś takiego- odrzekł Harry...


***


Jaki jestem?? Nie wiem sam... Mogę sie tylko domyślac...
Chłopiec zagubiny w swoim świecie, z glową w chmurach... w pewnym sensie romantyk... słowa przelane na papier, wiersze jego wspomniena...
Chciałby aby nie było zła, poszukiwacz raju... nieposkromiony przyjaciel przygód... włóczęga, liczacy na na to, że dobro chowa sie za każdym rogiem...szukajacy prawdy i sprawiedliwosci... wiezacy w siebie... nigdy sie nie podda.. lepiej zginac niz sie poddac... Bóg, Honor, Ojczyzna... Harcerz całym życiem... Czy to ten Bartosz??? A może tylko śnie...

img256.imageshack.us/img256/989/8aedb59363395850mh8.jpg
img180.imageshack.us/img180/206/851204060356sj5.png
 

Podziel się z innymi: Delicious Facebook Google Live Tweet This Yahoo

Przejdź do forum:
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2021 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 1.58