Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

HPnet istnieje naprawdę

Kategoria: HPnet
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

Historia pod skórą z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Sam Quest, Mikasa, Roksolana Delakur, Shanti Black, Krnabrny, Co...
>> Czytaj Więcej

I ty możesz zostać c...

Kategoria: Świat magii
Autor: Quatromondis

Przygody Harry'ego Pottera przeczytane kilkunastokrotnie, filmy obejrzane, a gry przegrane. Mam t...
>> Czytaj Więcej

Nie lubię cyklu ksią...

Kategoria: Teorie, przemyślenia...
Autor: Infans secundo generationis

Gdyby nie rozkoszne dementory - naprawdę przemiłe stworzonka - pół-światek Harry'ego Pottera byłb...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Rozdział 2 (cz....

Tytuł: Rozdział 2 (cz. 2). Hogsmeade w świetle księżyca
Seria: Nowszy, wspanialszy świat
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikagordian119

Rozdział podzielony na dwie części ze względu na długość
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 2 (cz....

Tytuł: Rozdział 2 (cz. 1). Hogsmeade w świetle księżyca
Seria: Nowszy, wspanialszy świat
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikagordian119

Rozdział podzielony na dwie części ze względu na długość
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 1. Now...

Tytuł: Rozdział 1. Nowe porządki
Seria: Nowszy, wspanialszy świat
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikagordian119

Dwadzieścia lat po wojnie z Lordem Voldemortem świat czarodziejów wygląda już zdecydowanie inacze...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Podziały, Błoto...

Tytuł: Podziały, Błotoryj i Las
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Pierwsza lekcja Opieki nad Magicznymi Stworzeniami
>> Czytaj Więcej

[NZ]Pnącza, moc i i...

Tytuł: Pnącza, moc i intryga
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Villemo znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, znikąd nie ma pomocy, czy uda jej się wyjś...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział szósty

Tytuł: Rozdział szósty
Seria: Magiczna chwila
Gatunek: Romans
Autor: Prefix użytkownikaPaulaSmith

Spotkanie po latach. Co dalej?
>> Czytaj Więcej

Stwory

Tytuł: Stwory
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaNquus

O fantastycznych zwierzętach
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 40
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
47,908 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 261
Było: 24.09.2021 12:14:41
Napisanych artykułów: 1,091
Dodanych newsów: 10,478
Zdjęć w galerii: 21,472
Tematów na forum: 3,898
Postów na forum: 319,491
Komentarzy do materiałów: 222,179
Rozdanych pochwał: 3,311
Wlepionych ostrzeżeń: 4,166
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  HUFFLEPUFF!

Gryffindor
Punktów: 252
uczniów: 4037
Hufflepuff
Punktów: 289
uczniów: 3809
Ravenclaw
Punktów: 36
uczniów: 4460
Slytherin
Punktów: 201
uczniów: 4091

Ankieta
Jak spędzisz jesienne miesiące?

Brzydka pogoda to nie wymówka, więc zakładam ciepłe skarpety i ruszam na boisko!
6% [2 głosy]

Ciepły kocyk, książka i kakao już na mnie czekają w pokoju wspólnym...
41% [13 głosy]

Nauka, nauka, nauka! Nie mogę zrobić sobie zaległości już na początku.
16% [5 głosów]

Jesienne spacery po błoniach, w towarzystwie znajomych to jest to co lubię!
22% [7 głosów]

W kuchni z piwem kremowym, jesień to najlepszy czas na granie w butelkę.
9% [3 głosy]

Do imprezy sylwestrowej mało czasu, muszę znaleźć partnera/kę na ten wieczór!
0% [0 głosów]

Jak każdy inny miesiąc, unikając nauki i zapewniając rozrywkę Panu Filchowi!
6% [2 głosy]

Ogółem głosów: 32
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 29.09.21

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Gryffindor[P]Natalie Swan ostatnio widziano 22.10.2021 o godzinie 20:26 w Kuchnia
HufflepuffDaryl Grimes ostatnio widziano 21.10.2021 o godzinie 22:06 w Lochy
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 18.10.2021 o godzinie 19:38 w Kuchnia
Gryffindor[P]Natalie Swan ostatnio widziano 18.10.2021 o godzinie 07:21 w Kuchnia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 17.10.2021 o godzinie 23:01 w Biblioteka
HufflepuffElizabeth Cooper ostatnio widziano 17.10.2021 o godzinie 19:38 w Kuchnia
[NZ] Zew Likantropa
Dwoje początkujących aurorów otrzymuje dziwne zgłoszenie. Sprawa okazuje się czymś więcej niż bredniami ekscentryka.
Autor: Prefix użytkownikaAnimag37
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 2526 razy.
Rozdziały: [1], [2].
Chirurg
Diagnoza dwudziestolatka okazuje się zaskoczeniem dla wszystkich. Storm zapala nową świeczkę w ogarniętej mrokiem niewiedzy sprawie...

Przez sterylnie czyste okiennice Szpitala św. Munga wpadały promienie zachodzącego słońca. Czerwone połacie światła, uformowane przez okna w równe prostokąty, oświetlały twarze siedzących w poczekalni osób. Owych było tu naprawdę dużo, wydawałoby się, że tłok to nie przypadkowe zbiorowisko odwiedzających i oczekujących na przyjęcie ludzi, a coś dziwnego jest na rzeczy. Jak na epidemię, wszyscy zajmowali swoje wymuszone lub nie miejsce, stojąc prawie że nawzajem na sobie. Coś musiało być na rzeczy, kolejka do zamkniętej w szklanej gablotce recepcjonistki była nad wyraz długa. Jednak nie na kolejce skupiała się osoba zajmująca wolną przestrzeń przy jednym z okien, zaburzając idealną figurę geometryczną ze szkarłatnej poświaty. Nie skupiała uwagi na otoczeniu ani tłoczących się ludziach, intensywnie wpychających w każdy centymetr wolnego miejsca. Z nieprzytomnego wyrazu twarzy ktoś mógłby stwierdzić, że nie skupiała się na niczym. Śni na jawie, niedotleniona, bo cały tlen wokół już dawno został przetworzony w dwutlenek węgla. Teraz egzystowała na przerzedzonym powietrzu, wdychając śladowe procenty życiodajnego gazu z płuc innych oczekujących. Oni też musieli się tak czuć, ale coś mu mówiło, tej postaci, że tylko jemu zaczyna brakować...
- Powietrza... - wyszeptał chudy mężczyzna przyciskany boleśnie do parapetu.
Czy nikt nie wpadł na genialny pomysł otwarcia okna? To przecież takie proste! A może do ich mózgów już nie dochodzi wystarczająca ilość tlenu i układ nerwowy nie może wydać myśli, skupiając całą uwagę na utrzymaniu się na nogach? W takim razie jego mózg musi być wytrzymalszy. Szczupły spróbował odkleić się od marmurowego elementu wpijającego się w jego plecy, w okolicach lędźwi, gwałtownie przekręcając głowę w stronę szkła. Jak się śmiesznie okazało, nie ma klamki. Takie zabezpieczenie przed pacjentami niespełna rozumu, co to okno mogliby w amoku pomylić z łóżkiem... Mężczyzna z trudem powstrzymał się od ryknięcia emocjami na całe pomieszczenie, zdecydował jednak, że w zamian zagryzie wargę w adekwatnej do sytuacji sile. Zagryzł do krwi.
- Proszę bardzo, sala numer piętnaście - odezwał się przez maleńki głośnik głęboki, kobiecy głos.
Piętnaście? Z obliczeń wbitego w parapet mężczyzny powinno to być już setne miejsce, do którego kobieta odsyła nowo przybyłych. Chociaż niektórzy nie są nowi, stoją pod ścianami, podobnie jak on wtulając się w jakiś obiekt. Uprzejmi.
Wreszcie niewielki wózek inwalidzki przekręcił swoje koła i ruszył od niedokrwionych nóg młodego. I pomyśleć, że dla tej chwili czekał całą, długą, niekończącą się godzinę. Drugi raz pomyśleć, tym razem o niezmiernej... Wręcz chorej uprzejmości z jego strony. W końcu mógł podnieść pewien plastikowy przedmiot do góry i krzyknąć, bo inaczej by nie usłyszeli: "Przejście dla aurora!" Lecz tego nie zrobił. Sam nie wiedział czemu, ogółem ludzkość ma... nigdzie.
- Słucham - rozległo się lekko przygaszone słowo, w pewnym stopniu przez głośnik, w pewnym przez gardło, które zdążyło już się zedrzeć.
W tym miejscu najwyraźniej nie trzeba było krzyczeć, żeby mieć zdarte gardło, pomyślał, błądząc wzrokiem po skrytych za sinymi workami oczach blondynki.
- Słucham? - powtórzyła tym samym nudnym, usypiającym głosem.
Postanowił odpowiedzieć. Albo nie... Począł klecić naprędce litery. Te w słowa, zdania... Sylaby... Głoski... Nie jest to łatwe, gdy zewsząd w oczy piecze duszące ciepło i ostry odór potu.
- Przyszedłem w odwiedziny do pacjenta z... - jego umysł został zmuszony do maksymalnego wysiłku - Dwudziestki dwójki.
- Pacjent nie może być wizytowany.
- Oto identyfikator - przypomniał sobie po dłuższej chwili auror, podając plastikową kartę przez półokrągły otwór w dole szyby.
Nagle zrobiło mu się strasznie słabo. Nie wiadomo czy przez ruch, jaki wykonał sięgając po kartę do kieszeni, czy może ze zbyt długiego stania w jednej pozycji.
- Może pan przejść - burknęła kobieta przepuszczając drobny przedmiot przez tą samą dziurę.
Pięćdziesiąt procent szans, że od kolejnego ruchu zasłabnie, pięćdziesiąt, że uda mu się wyjść z tej sauny. Bez ryzyka nie ma zabawy. Drżącą ręką zaczął błądzić po drewnianym blacie. Gdy już odnalazł opuszkami palców swojej należności, gwałtownie ruszył w stronę pustego holu. Chowając kartę do kieszeni ruszył niepewnym krokiem po miękkim dywanie, samemu nie będąc pewnym, co za chwilę może stać się z jego własnym ciałem. Na szczęście nie stało się nic i będąc w połowie korytarza młody brunet westchnął, dając uldze zapanować nad zmęczonym ciałem. Zrobiło mu się lżej, kroki zaczęły być pewniejsze, wzrosła chęć do życia. Miał tylko nadzieję, że nie umarł.
- Osiemnaście, dziewiętnaście, dwadzieścia, dwadzieścia jeden... - wyliczał po kolei mijając nowe, choć każde wyglądające w identyczny sposób, drzwi - Dwadzieścia dwa.
Białe, z wygrawerowaną srebrem dwudziestką dwójką. Pociągnął za klamkę. Jednak ta stawiła opór z głuchym szczękiem. Kolejne próby uchylenia drzwi spełzły na niczym i po chwili twarz mężczyzny nabrała koloru tego samego, co podczas grzania się przy zachodzącym słońcu w poczekalni. Ogółem był nawet przystojnym facetem, ciemne blond włosy, szare, ale jakoś urokliwie szare, oczy. Skąpy zarost wydawał się dopiero co wyjść spod brzytwy golibrody, przycięty w niemalże idealny sposób.
Postanowił zapukać, facet może w końcu spać. Zamiast oczekiwanego "Proszę", drzwi ledwie się uchyliły, i ukazując przelotny błysk, z powrotem zamknęły.
- Leo, co tam się dzieje? - uderzył knykciami, tym razem na granicy bębnienia - Andrew Byrne, Biuro Aurorów, podaję ci herbatę.
Przez jego twarz mignął ledwie zauważalny cień uśmiechu. Jednak drzwi nie drgnęły ani o centymetr.
- Nie wiem w co się tam zabawiasz, ale wiedz, że wchodzę.
Małej strużce niezidentyfikowanej materii, która właśnie wydobyła się z drewnianego przedmiotu, towarzyszyło głuche szczęknięcie. Zamek ustąpił.
Myślę, że to wszystko, co miałem do przekazania. Mogę tylko życzyć zdrowia, bo o większe szczęście nie śmiałbym prosić losu.
Głośny śmiech przeplatał się z nieco cichszym chichotem.
- O, pan Byrne! Jak podejrzewam przyszedł pan cieszyć się razem z nami.
Andrew powoli rozejrzał się po pokoju szpitalnym. Przy oknie leżało łóżko, a na nim owinięty w bandaże, ale niezbyt z ich powodu zatrwożony, Leo. Leonardo Tawny, jeśli wierzyć tabliczce zawieszonej na jego metalowym posłaniu.
- Ja nie cieszę się, gdy nie mam z czego – odrzekł zaciekawionym głosem, zamykając za sobą drzwi - Bo nie ma z czego, prawda?
Przez chwilę wydawało się, że Leo wstanie z miejsca, jednak pierwszy był drugi mężczyzna, najwyraźniej rzeczywiście skory do rozmowy. Miał platynowe blond włosy. Błękit jego oczu był jak odbicie morza, jakby za tęczówkami kryły się małe jeziora z krystaliczną, w odbiciu słońca wręcz niebieską wodą. Przynajmniej w kontraście z szarością otaczającą ich zewsząd wyglądały jak dwa wodniste ogniki. Oprócz włosów, biały był też jego ubiór uzdrowiciela. Nad jedną z kieszeni widniał wydziergany czarną nitką podpis: Draco Malfoy.
- Jest pan aż tak pesymistycznie nastawiony do diagnozy Leo?
- Nie lubię gdy ktoś zamydla prawdę bzdurami.
Dotychczasowy uśmiech gwałtownie zszedł z bladej twarzy blondyna.
- W porządku, nie ma powodów do zdenerwowania. Operacja powiodła się bez żadnych problemów.
- Ale nóż...
- Nóż to kompletnie inna historia.
Wysunął uprzejmie plastikowe krzesło. Gdy Andrew usiadł, sam oparł się o ścianę, przejeżdżając dłonią po zaroście.
- Czy wiesz, że nie każda różdżka potrafi wykonać perfekcyjne cięcie czy zaszycie?
Twarz bruneta przedstawiała sobą uczucie, jakie towarzyszyło obecnie jej właścicielowi. Nie wskazywała na nic.
- Dobrze, więc przejdę do sedna. W dziedzinie którą się zajmuję, jest dużo niemagicznych akcentów. Nie wszystko da się wyleczyć magią, czasem niezbędna jest rzecz, jakiej dokonują osoby zwane w mugolskim otoczeniu chirurgami. Operacja. W naszym świecie, gdzie większość schorzeń można uleczyć odpowiednim zaklęciem lub eliksirem, sztuka ta została prawie zapomniana. Mało kto otrzymuje ciosy nożem, o wiele prostszą możliwością zabicia jest znany nam wszystkim czar o dwuczłonowej formule. Jest prościej, szybciej, a nawet pokuszę się o stwierdzenie, że człowiek ginie w bardziej humanitarny sposób.
Malfoy rzucił na dwójkę aurorów dosyć dziwne spojrzenie, trochę w stylu "taka prawda". Nie dostawszy żadnych pytań, kontynuował:
- Oprócz rzadkiego rodzaju ataku na pana Tawny'ego, mamy tu też... Nie, tego nie mogę nazwać rzadkim przypadkiem. To raczej coś w rodzaju cudu. Czegoś nienaturalnego.
Andrew ożywił się na krześle, spoglądając to na uzdrowiciela, to na wyraźnie przejętego Leo. Przez chwilę trwała cisza, podczas której trzy osoby rzucały sobie na przemian spojrzenia.
- O co chodzi? - przerwał ją Byrne - Raczysz mi wytłumaczyć?
- To nie takie łatwe...
- Nie takie łatwe? Jak opowiedzenie co się stało z tym nożem może sprawiać...
- Ostrze ominęło serce, wskazało miejsce guza w lewym płucu i niemal w całości opuściło klatkę piersiową.
Twarz mężczyzny zamarła, następnie zmarszczyła w zdumieniu, by pod koniec skryć się w kościstych dłoniach. Draco podszedł w ciszy do stolika, na którym leżały dwie puste już filiżanki i położył na środku włożony w worek przedmiot.
- To jedyne co może się wam przydać w tym śledztwie – odezwał się ochrypłym głosem, gdy Andrew przestał pociągać się za włosy z otwartymi szeroko oczyma - A... Zapomniałbym. Gdy znaleźliśmy się na miejscu, Leo majaczył jeszcze... Na strychu.
Po raz pierwszy od momentu wizytacji jakiejś czynności podjął się Leo. Zgarnął worek do ręki i zaczął błądzić po nim wzrokiem. Ostrze było kanciaste i szerokie.
- To coś - lekarz przejechał palcem po nierównej krawędzi broni - wskazało miejsce raka, szkodząc reszcie organizmu w najmniej możliwym stopniu. Krwotok był zminimalizowany i zdążyliśmy dokończyć to, co rozpoczął ów nóż. Nieleczony nowotwór po pewnym czasie okazałby się o wiele większym problemem. Śmiertelnym problemem. Nie miał pan żadnych objawów?
Krótkowłosy szatyn pokręcił smętnie głową.
- W takim razie powinien pan dziękować Bogu, czy w co pan tam wierzy. Objawy pojawiłyby się, gdy sytuacja stałaby na poważniejszym szczeblu, a wtedy na operację mogłoby być za późno...
- Błędne koło.
Wzroki potoczyły się ku Byrne'owi. Ten jednak nie miał zamiaru prowadzić dalszej rozmowy. Wyrwał koledze po fachu pakunek z ręki i wybiegł na korytarz. Przez lekko uchylone drzwi siedzących w środku dobiegły ciche, nie do końca rozpoznawalne dźwięki. Trochę jak westchnienia, ale z większym udziałem strun głosowych. Nagle w drzwiach stanął z powrotem szczupły brunet. Dwie krople spływały po dwóch policzkach. Powoli zbliżył się do dwójki, pocierając długimi palcami po włosach.
Po czym gwałtownie przytulił zdumionego przyjaciela.

***

Półtorametrowe drzwiczki wystrzeliły z trzaskiem, opadając na ściśnięte w ciasnym korytarzu schodki. Owe schody wiły się zakrętami ku górze, gdzie swoje miejsce miał strych. Podobnie jak w pozostałej części domu, tutaj oprócz skrzypienia stopni dało się słyszeć głuche trzeszczenie deptanego kurzu. Z prawie każdego zakamarka wyłaniały się długie i lepkie pajęczyny, a ściany u podnóży podrapane były czymś, co łudząco przypominało robotę myszy. Gdy Rose pokonywała tą usłaną brudem drogę, w głowie pulsowała jej tylko jedna myśl.
- Na strychu – mruknęła pod nosem, otwierając powoli drzwiczki, jeszcze mniejsze niż poprzednio.
Znalazła się w ogromnym pomieszczeniu z niskim sufitem. Może nie było tu czysto, ale w porównaniu z resztą rezydencji Marvina Storma, panował tu względny porządek. Kobieta z czystym sercem stwierdziła, że to coś przypomina pokój gościnny bardziej od miejsca zbrodni na Leo. Chociaż nie stała tu żadna kanapa, a niewielkie szafy i komody w niczym nie przypominały domowego ciepła, poddasze było wyraźnie pielęgnowane przez właściciela.
- Na strychu... – powtórzyła zamyślona kruczowłosa, mijając zbadane już obiekty.
O mało nie przewróciła się na nawiniętym pod nogi szczurze. Opierając się jedną ręką o przysmoloną ścianę, drugą trzymała uchwyt od jednej z wielu gablotek. Siłą rzeczy uchyliła nieco wnętrza. I pewnie gdyby ten przedmiot, poszukiwany przez młodą aurorkę, nie jaśniał jaskrawo błękitną poświatą, skryłby się z powrotem w odmętach skrytki. Oczom Rose ukazał się zbiór drobnych buteleczek wypełnionych niebieskawą substancją. Każda była wsadzona w swoje miejsce na palecie, niczym w pudełku czekoladek.
- Najwyraźniej pan Storm miał wiele nie dających spokoju myśli... - kobieta mruknęła do siebie po raz trzeci i wziąwszy do ręki znalezisko, z wyraźną ulgą opuściła poddasze domu.

Komentarze
avatar
Prefix użytkownikaBumSzakalaka  dnia 09.06.2016 15:51
Zaskakująco dobre opisy, do których nie miałabym żadnego zastrzeżenia gdyby nie ich ilość. Troszkę ich za dużo, ale to moje prywatne zdanie. Sam początek jest podciągnięty, mogłabym powiedzieć, że podkoloryzowany. Za bardzo podkreślasz ten ucisk w recepcji w Szpitalu. To wyglądało trochę sztucznie. Jednak bardzo fajnie zmieniłeś los Draco, co mi się podobało. Zaczął robić coś dla dobra innych, chociaż najbardziej lubię tego wrednego Smoka, to w tym FF jestem w stanie zaakceptować taką zmianę. Od czasu wizyty tej dwójki w starej chacie (poprzedni rozdział) sporo się zmieniło. Dużo tego przybyło i mam nadzieję, że w następnym rozdziale będzie to bardziej spójne, bowiem nie jest to pojedyńcze FF, tylko seria. W każdym razie masz ode mnie PO i będę u Ciebie żebrać o kolejny rodział, bo jestem ciekawa co też takiego spotkało Leo, bo niewątpliwie był to prawdziwy cud. ^ ^
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 26.06.2016 10:57
Dobra, teraz mogę skomentować bardziej wnikliwie.

Przede wszystkim brakuje mi tutaj jakiejś siły napędowej, przyczyny dla całego zamieszania. Nie wiem czy to opisy są ciut chaotyczne, czy operujesz takim ciężkim językiem, czy ja jestem po prostu dziwna, ale nie rozumiem wciąż, po co to wszystko. Oni tak chodzą i rozwiązują zagadkę i wciąż nie wiem, w jakim celu ten Leo polazł do tego kolesia ani w jakim celu ten nowy auror teraz przychodzi do niego. Brakuje mi zobrazowania całej akcji, wstępnego pokazania w jakim świecie operujemy. Bo czuję się trochę jak wrzucona do obcego świata.

Opisy są dobre, chociaż nie wiem, czy czasami za bardzo nie komplikujesz zdań i podmiotów. Przez to tekst straci na lekkości. Wprowadzenie Draco jako uzdrowiciela na plus, chociaż za mało w nim tego zarozumialca.

No tyle ode mnie :D
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Wybitny! Wybitny! 0% [0 głosów]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 100% [1 głos]
Zadowalający Zadowalający 0% [0 głosów]
Nędzny Nędzny 0% [0 głosów]
Okropny Okropny 0% [0 głosów]
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Najlepszy wśród szkolonych
23.10.2021 22:00
Byłam tak szczęśliwa, że udało mi się rozwiązać sudoku do proroka i przy końcu okazało się jednak, że coś pokićkałam xD

Praktykant w Ministerstwie Magii
23.10.2021 19:54
Krnabrny, ahaa, niekoniecznie uczciwi. No świetnie, zapamiętam sobie!

Pracownik departamentu
23.10.2021 19:40
kiedyś to wszystko było na pewnym portalu z gryzoniem a teraz ni ma. Kiedyś to był czasy teraz to nie ma czasów

halo, regulamin
23.10.2021 19:34
proszę bardzo xD

jakbyś kiedyś się zdecydował na nielegalne źródło to daj znać. wspomogę linkiem do wersji oryginalnej (z napisami) pierwszych 16 sezonów xD

Pracownik departamentu
23.10.2021 19:32
Twoje winy zostają ci zapomniane, dzięki.,

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59632 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 56653 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 46483 punktów.

4) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 44073 punktów.

5) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43981 punktów.

6) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 38369 punktów.

7) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36635 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 34114 punktów.

9) Prefix użytkownikaWioletta

Avatar

Posiada 32797 punktów.

10) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2021 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 13.7