Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Historia pod skórą z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Sam Quest, Mikasa, Roksolana Delakur, Shanti Black, Krnabrny, Co...
>> Czytaj Więcej

I ty możesz zostać c...

Kategoria: Świat magii
Autor: Quatromondis

Przygody Harry'ego Pottera przeczytane kilkunastokrotnie, filmy obejrzane, a gry przegrane. Mam t...
>> Czytaj Więcej

Nie lubię cyklu ksią...

Kategoria: Teorie, przemyślenia...
Autor: Infans secundo generationis

Gdyby nie rozkoszne dementory - naprawdę przemiłe stworzonka - pół-światek Harry'ego Pottera byłb...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaPaulaSmith

Wydanie stworzyli: Nedelle, Shanti Black, CoSieDzieje, Nieoryginalna, Syriusz32, Aneta02, Takoizu...
>> Czytaj Więcej

Harry Potter and the...

Kategoria: Recenzje
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Subiektywna recenzja i przemyślenia po obejrzeniu filmu o Harrym z pistoletem.
>> Czytaj Więcej

Ranking momentów z E...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem rankingu zamieszczonego w serwisie Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

Martwy

Tytuł: Martwy
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownikaRazowaPanda

Śmierć Harry'ego i kłamstwo Narcyzy z jej perspektywy.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 12. Bo...

Tytuł: Rozdział 12. Bogowie i królowie
Seria: To się działo na początku
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikagordian119

Święto Zbiorów. Mistrz ma zginąć, a na jego zwłokach ma wyrosnąć jedna Brytania. To nie może skoń...
>> Czytaj Więcej

Poznaj moich ro...

Tytuł: Poznaj moich rodziców
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownika_GinGinny

James i Lily poznają dziewczynę swojego jedynego syna, Harry'ego, Ginny.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Czająca się groza

Tytuł: Czająca się groza
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

W tym rozdziale dowiadujemy się o planie wskrzeszenia dwóch potężnych czarnoksiężników. Rozdział ...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 6 - Po...

Tytuł: Rozdział 6 - Ponowne spotkanie
Seria: Zaginiony Miecz
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNedelle

Przyjaciółki zdobyły potrzebne lekarstwo. W tym rozdziale ponownie spotkają się ze starymi znajom...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Więzień

Tytuł: Więzień
Seria: Zemsta jest najgorszym napędem
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaKrnabrny

Dalszy losy Michaela...i Alie.
>> Czytaj Więcej

Miała być zabawa

Tytuł: Miała być zabawa
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Jest to drabble.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 39
Administratorzy online: 1
Aktualnie online: 2 osoby
Prefix użytkownikaDidi Malfoy (Świetny czarodziej)
Prefix użytkownikaAneta02 (Najlepszy wśród szkolonych)
Łącznie na portalu jest
47,618 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 250
Było: 16.01.2020 20:17:01
Napisanych artykułów: 1,088
Dodanych newsów: 10,439
Zdjęć w galerii: 21,459
Tematów na forum: 3,868
Postów na forum: 318,826
Komentarzy do materiałów: 221,774
Rozdanych pochwał: 3,302
Wlepionych ostrzeżeń: 4,163
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  RAVENCLAW!

Gryffindor
Punktów: 502
uczniów: 3938
Hufflepuff
Punktów: 850
uczniów: 3790
Ravenclaw
Punktów: 912
uczniów: 4437
Slytherin
Punktów: 270
uczniów: 4060

Ankieta
Admini uwięzili Cię w najnudniejszym dziale na forum i nie puszczą, póki nie odpowiesz na pytanie: Który konkurs jest Twoim ulubionym?

Turniej FF/Fan art, nie ma artysty, który mógłby się ze mną równać
18% [12 głosy]

CKM w nowej formule, uwielbiam podążać tropem zbrodni
6% [4 głosy]

Stary CKM - burza mózgów w dormotorium to coś, za czym tęsknię!
8% [5 głosów]

Szukanie ukrytych obiektów na stronie bo nic się przede mną nie ukryje!
17% [11 głosów]

Konkurs na memy, nic tak nie poprawia humoru w tych dziwnych czasach jak śmieszne obrazki z kotkami!
8% [5 głosów]

Quiz, w końcu nikt nie wie o stronie tyle co ja!
2% [1 głos]

Quiz wiedzy o Harrym Potterze! Pokażę wszystkim, że jestem największym potteromaniakiem!
25% [16 głosów]

SUMy lub OWUTEMy - nie chodzę do własnej szkoły, to chociaż poczuje stresik egzaminów w Hogwarcie ;)
17% [11 głosów]

Ogółem głosów: 65
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 02.03.21

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Slytherin[P]Parker Roy ostatnio widziano 06.05.2021 o godzinie 17:14 w Wieża Astronomiczna
HufflepuffDaryl Grimes ostatnio widziano 06.05.2021 o godzinie 17:00 w Wieża Astronomiczna
HufflepuffEileen Craven ostatnio widziano 06.05.2021 o godzinie 16:55 w Wieża Astronomiczna
Slytherin[P]Parker Roy ostatnio widziano 06.05.2021 o godzinie 16:43 w Wieża Astronomiczna
HufflepuffDaryl Grimes ostatnio widziano 06.05.2021 o godzinie 16:36 w Wieża Astronomiczna
HufflepuffEileen Craven ostatnio widziano 06.05.2021 o godzinie 16:32 w Wieża Astronomiczna
[NZ] Dziedzice Założycieli
Od wydarzeń z prologu mija sześć lat. Julie Black pragnie poznać tajemnicę swojej blizny.
Autor: Prefix użytkownikaAna_Black
Gatunek: Przygodowe
Ograniczenie wiekowe: +13
Przeczytano 30056 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10], [11], [12], [13], [14], [15], [16].
Dziedzice Założycieli 1
Od wydarzeń z prologu mija sześć lat. Julie Black pragnie poznać tajemnicę swojej blizny.
Był wieczór siódmego czerwca 1991 roku. W pokoju o czerwonych ścianach przyozdobionych pionowymi, złotymi pasami siedziały dwie najwyżej jedenastoletnie dziewczynki. Pierwsza miała długie, kasztanowe włosy zaplecione w warkocz i niebieskie oczy. Ubrana była w ciemne jeansy i zielony T-shirt z nadrukiem. Na prawym przedramieniu wyraźnie widać było bliznę w kształcie ognistej błyskawicy. Druga dziewczyna, drobna szatynka o szarych oczach z zafascynowaniem wpatrywała się w kawałek pergaminu leżący na biurku obok listu z czerwoną pieczątką i herbem - lwem, orłem, borsukiem i wężem wokół wielkiej litery "H". Po raz któryś czytała treść listu:

Szanowna Panno Black,

Mam przyjemność poinformować, że została panna przyjęta do Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Dołączamy listę niezbędnych książek i wyposażenia. Rok szkolny zaczyna się 1 września.

Z wyrazami szacunku,
Minerwa McGonagall,
zastępca dyrektora


- Ale ci zazdroszczę, Julie. Jak ja bym chciała nie musieć więcej wkuwać matmy - powiedziała szatynka.
- Tak, wkuwanie na pamięć zasad i regułek transmutacji jest zdecydowanie ciekawsze niż ułamki i procenty - zaśmiała się niebieskooka.

Kate Deamers była najlepszą przyjaciółką Julie i jedyną mugolką, która znała położenie domu jej dziadków.

- Ej, a niemagicznym rodzicom może urodzić się magiczne dziecko? - zapytała po chwili namysłu
- Tak, wtedy takie dziecko nazywane jest mugolakiem. Moja matka pochodziła z rodziny mugoli - odpowiedziała Julie. - A czemu pytasz?
- Wiesz, nigdy wcześniej ci tego nie mówiłam, ale czasami gdy Jamie mnie wkurzy, to wokół dzieją się dziwne rzeczy. Ostatnio np. stłukła się szklanka - odpowiedziała Kate.
- Hm... to faktycznie zastanawiające. Ale jesteś absolutnie pewna, że jej nie strąciłaś czy coś?
- Tak. Po prostu stała na stole i nagle pękła.
- A może za głośno krzyknęłaś na brata?
- Nie krzyczałam.
- W takim razie wszystko wyjaśni się 12 sierpnia. W twoje jedenaste urodziny.
- Fajnie by było, gdyby się okazało, że jestem czarownicą. Tylko czy w takim razie Jamie też nie powinien być magiczny?
- Niekoniecznie. Czy wokół niego działo się kiedyś coś niezwykłego?
- Nie, tylko wokół mnie.
- Czyli na pewno jest mugolem.

Nastało milczenie. Wzrok Kate padł na tajemniczą bliznę przyjaciółki.

- Julie, skąd właściwie masz tą bliznę? - zapytała
- Nie mam pojęcia. Pojawiła się, gdy miałam pięć lat. Ledwo pamiętam co się stało. - odpowiedziała dziewczynka zerkając na jedyne magiczne zdjęcie w tym pomieszczeniu - przedstawiające mężczyznę o kasztanowych włosach obejmującego czarnowłosą kobietę w ciąży. - Nawet nie wiem kto i dlaczego zabił moich rodziców i nienarodzoną siostrę. Dziadkowie nigdy mi nie powiedzieli. Blizna pojawiła się nagle.
- Myślisz, że to coś znaczy?
- Pewnie tak. Takie coś nie pojawia się ot tak, nie? Może znajdę coś na ten temat w bibliotece Hogwartu.

Dziewczynka dotknęła węża Slytherina na herbie Hogwartu widniejącym na kopercie. Momentalnie poderwała dłoń, bo parzył. To było dziwne. Przytknęła palec do orła Ravenclawu. To samo. Na Borsuku Hufflepuffu też nie mogła trzymać palca dłużej niż ułamek sekundy. Położyła kciuk na lwie Gryffindoru. Tym razem nie parzyło.

- Co jest? - zapytała szatynka
- Dotknij po kolei każde zwierzę w herbie - odpowiedziała Julie.

Przyjaciółka wykonała prośbę.

- No i co to miało dać? - zapytała
- Nie parzyło cię? - odpowiedziała pytaniem niebieskooka
- Dlaczego niby miałyby mnie parzyć? To tylko znaczek.
- Mnie parzyły. Wszystkie prócz lwa.
- Jak myślisz, co to może znaczyć?
- Że jestem uczulona na Slytherin, Ravenclaw i Hufflepuff. A tak na serio to nie wiem.
- Może spróbuj zapytać dziadków? Ja idę, bo moi rodzice zaczną się denerwować. Wiesz jak nie lubią, gdy późno wracam.

Kate zerknęła na zegarek na ścianie wskazujący na dwudziestą drugą. Dziewczynki zeszły razem do schludnie wyglądającego salonu, gdzie na kanapie siedziało małżeństwo. Pani o czarnych włosach przyprószonych siwizną i czarnych oczach, oraz łysiejący, jasnowłosy pan o niebieskich oczach. Przyjaciółka Julie grzecznie pożegnała się z państwem Colen i wyszła. Po zamknięciu za nią drzwi młoda czarownica usiadła w fotelu tak, żeby widzieć twarze Sue i Paula.

- Babciu, dziadku, skąd to się wzięło? - zapytała wyciągając prawą rękę z blizną
- To nic takiego, kochanie. Po prostu kiedyś się sparzyłaś - skłamała pani Colen.
- Tak, wylałaś sobie na rękę wrzątek - potwierdził jej mąż.
- Ech, nigdy nie umieliście dobrze kłamać. Może nie pamiętam zbyt wiele, ale nie zapomniałam, że miałam ją, gdy tata mnie tu przyniósł - powiedziała Julie patrząc na nich spod byka.
- No dobra, to nie jest zwykła blizna. Ale dlaczego ją masz dowiesz się później - odparła jej babcia.
- A mogę się dowiedzieć dlaczego parzą mnie wszystkie zwierzęta w herbie Hogwartu na kopercie, tylko nie lew? - zapytała dziewczynka

Państwo Colen wymienili się spojrzeniami. Widać było, że sami się tego nie spodziewali.

- Musiało ci się coś przyśnić - powiedział dziadek.
- Wcale mi się nie przyśniło. Kate była przy tym - odparła Julie.

Z głębokim westchnięciem rozejrzała się po pokoju. Na komodzie stały jej zdjęcia z wczesnego dzieciństwa. Na niektórych rzucała się w oczy tajemnicza blizna. Choć teraz była bledsza, nadal nie dało jej się przeoczyć. Musiała za wszelką cenę dowiedzieć się skąd ją ma.

***
Jedenastolatka leżała w łóżku nasłuchując kiedy dziadkowie pójdą spać. Próbowała przypomnieć sobie szczegóły z tamtej nocy, ale jedyne, co zachowało się w jej myślach, to ojciec wpadający nagle do jej pokoju i zabierający ją do dziadków, gdzie dowiaduje się, że ktoś zabił jej mamę i nienarodzoną siostrę, Amy. Potem ta blizna w kształcie ognistej błyskawicy, Zaklęcie Fideliusa i tata deportujący się z powrotem do Doliny Godryka. Nigdy nie mogła zrozumieć po co tam wrócił, skoro wiedział, że już za późno, żeby uratować jej ciężarną matkę? Wiedząc zapewne, że sam zginie? Julie przez ponad rok po śmierci rodziców zadawała sobie dwa pytania: Dlaczego zginęli i czemu ojciec ją zostawił, chociaż mógł nie wracać do Doliny od razu, tylko później? Gdy już w ich domu nie było morderców? Gdy w domu nastała cisza przerywana jedynie tykaniem zegara i pohukiwaniem sów za oknem, Julie ostrożnie wygramoliła się z łóżka, wzięła małą latarkę z szuflady i wyszła po cichu na palcach z pokoju. W salonie uważając żeby nie wpaść na ulubiony bujany fotel dziadka, podeszła do regału z książkami. Zapaliła latarkę, żeby widzieć tytuły. Sama nie wiedziała czego tu szukała. Nie było tu książek czarodziei. Jedynym magicznym przedmiotem było zdjęcie jej rodziców w pokoju. Przejechała palcem po grzbietach ksiąg, jakby spodziewała się, że może znajdzie wśród nich odpowiedź na swoje pytania. Musiała sama przed sobą przyznać, że w Królewnie Śnieżce czy Baśniach Andersena nic nie znajdzie. Dziewczynka już miała zgasić latarkę, gdy jej uwagę przykuła kawałek kartki wystający z encyklopedii. Ostrożnie wyjęła ciężki wolumin i otworzyła go, aby wyjąć znalezisko. Na kawałku postrzępionej karteczki ktoś napisał:

OGIEŃ, POWIETRZE, ZIEMIA I WODA


Julie nic z tego nie rozumiała. Spojrzała na drugą stronę, ale była czysta. Wsadziła papierek do kieszeni piżamy i encyklopedię z powrotem na regał.

Leżąc w łóżku i gapiąc się w sufit, zastanawiała się nad sensem słów i kto mógł je napisać. Podejrzewała, że zrobił to jej ojciec w noc, w którą ją tu zostawił. Powtarzała sobie w myślach słowa z kartki jak mantrę - ogień, powietrze, ziemia i woda... ogień... ognista błyskawica... ogień, powietrze, ziemia i woda... Gryffindor, Ravenclaw, Hufflepuff i Slytherin. Tak, to by wyjaśniało dlaczego mogła dotknąć tylko lwa na herbie Hogwartu. Podekscytowana wyszła z łóżka i chwyciła za swój telefon komórkowy. Chciała natychmiast powiadomić o swoim odkryciu Kate, więc wysłała do niej SMS-a. Julie tej nocy już nie zasnęła. Wiedziała już, co oznaczają te słowa i że jej blizna musi mieć coś wspólnego z Godrykiem Gryffindorem. Tylko co? Była pewna, że na świecie żyją jeszcze trzy osoby z podobnymi bliznami w kształcie błyskawicy - powietrzną, ziemną i wodną. Czy oni też byli tak jak ona jedenastolatkami, którzy mieli rozpocząć magiczną edukację? Może też zastanawiali się dlaczego mają te znamiona?

Rano zastała dziadka czytającego gazetę i babcię robiącą jajecznicę w kuchni. Julie usiadła na stole i chwyciła tosta.

- Kiedy idziemy na zakupy? - zapytała
- W sierpniu - odpowiedziała Sue.
- Dopiero? Ale wtedy na Pokątnej będą tłumy, nie lepiej teraz?
- Może i lepiej, ale ty jeszcze masz do skończenia podstawówkę.
- Babciu, ułamki na nic zdadzą mi się w świecie magii. Ale jak tak bardzo chcesz to mogę ją skończyć, ale egzaminu końcowego nie będę pisać. Tylko papier by się zmarnował.
- Jak tam chcesz.
***
W szkole Julie poszła z Kate do łazienki, żeby nikt nie podsłuchał ich rozmowy. Nie było to wcale konieczne, bo każdy rozmawiał albo o zbliżających się egzaminach albo o wakacjach i nikogo nie interesowały cudze rozmowy.

- Jesteś tego absolutnie pewna? - zapytała szatynka, gdy przyjaciółka opowiedziała jej o karteczce i wnioskach wyciągniętych z czterech słów, chociaż to samo napisała jej w nocy w SMS-ie
- Sama pomyśl. Najpierw nie mogę dotknąć żadnego zwierzęcia na herbie po za lwem Gryffindoru. Potem ta karteczka... ogień, powietrze, ziemia i woda. Gryffindor, Ravenclaw, Hufflepuff i Slytherin. Ognista błyskawica. Wszystko łączy się w całość, tylko nadal nie wiem co to znaczy.

Tak pogrążyły się w dyskusji, że nie usłyszały dzwonka na lekcję. Było już dobre dziesięć minut po, gdy wyszły z łazienki. Na swoje nieszczęście natknęły się na swoją matematyczkę. Była to najstarsza nauczycielka jaką można sobie wyobrazić. Zmarszczki na jej zszarzałej od papierosów twarzy wyglądały jak zagniecenia na prześcieradle. Były tak głębokie, że mogłyby tam chodzić mrówki. Na nosie spoczywały kwadratowe okulary, zaś siwe włosy były tak ciasno spięte w kok, że aż nasuwało się pytanie czy aby na pewno do jej skóry głowy dociera krew. Pani Root była nieobliczalna jak pierwiastki, których uczyła. Już dawno powinna odejść na emeryturę, ale tego nie zrobiła. Najwyraźniej jej życiowym celem było gnębić uczniów do końca życia, bo z całą pewnością nie lubiła swojej pracy.

- Black, Deamers, proszę mi natychmiast wyjaśnić dlaczego nie ma was w mojej klasie - powiedziała surowym tonem.
- Bo my się trochę zagadałyśmy w łazience i nie słyszałyśmy dzwonka - wytłumaczyła się Julie.
- A co takiego jest ważniejsze od matematyki? - zapytała Root
- Ee... bo my rozmawiałyśmy o zadaniu domowym - skłamała Kate.
- Świetnie, to wam je sprawdzę - zadecydowała nauczycielka.

Dziewczyny wyszły z lekcji matematyki z dwoma uwagami, bo oczywiście nie miały zadania.

- Julie, przysięgnij mi, że zamienisz tą starą jędzę w ropuchę jak już będziesz umiała - poprosiła szatynka.
- No wiesz, nieletnim nie wolno czarować poza szkołą, a gdy skończę siedemnaście lat, ona już pewnie nie będzie żyła - odparła niebieskooka.
- Mam nadzieję, bo jak na razie mam wrażenie, że jest nieśmiertelna.
- Nie ty jedna, ale już nie długo nie będziemy musiały się z nią więcej użerać.

Przyjaciółki weszły do domu Kate. Jej rodziców często nie było, ponieważ matka była lekarzem, a ojciec prawnikiem.

-Hej, a wiecie, że prawdopodobnie będziemy chodzić do jednej klasy w Smeltingu, bo chyba nie uda mi się zaliczyć chemii - oznajmił zadowolony Jamie.

Był to brązowowłosy chłopak o oczach w tym samym kolorze.

- Co? - zapytała Kate nie wierząc własnym uszom

Chodzenie do jednej klasy ze starszym, denerwującym bratem było ostatnim o czym marzyła.

- Ja nie idę do Smeltinga - powiedziała Julie.
- To gdzie? Chyba nie do Stonewall? - zapytał Jamie
- Nie. Do pewnej szkoły z internatem. Daleko - odpowiedziała Julie.
- Jakiej?
- To nieistotne.
- Może ja też będę tam chodzić - wtrąciła się Kate.
- Rodzice nic na ten temat nie mówili - zauważył jej brat.
- Wiem.

Dziewczyny poszły do pokoju szatynki, byle by tylko pozbyć się towarzystwa chłopaka.

- Oddałabym swoją rękę, żebym dostała list z Hogwartu - powiedziała Kate siadając na łóżku.
- Lepiej nie, bo nie mogłabyś czarować bez ręki. Chyba że drugą - odparła Julie.

Dziewczyny roześmiały się.

Dni mijały w szybkim tempie. Ani się obejrzały, a już zaczęły się egzaminy, na których mała czarownica oczywiście się nie pojawiła. Po nich czas nagle przyśpieszył i sierpień przyszedł bardzo szybko. Julie spała w najlepsze, gdy obudził ją SMS. Jako, że dzwonkiem była syrena okrętowa, a poprzedniego dnia ustawiła głośność na maksimum słuchając jakiejś metalowej piosenki, czuła się jakby omal nie zeszła na zawał. Wściekła za wczesną pobudkę odczytała wiadomość od Kate:

Julie, chodź szybko do mnie! Musisz to zobaczyć!

To jeszcze bardziej rozwścieczyło dziewczynkę. Co niby może być takiego ważnego, żeby budzić ją o szóstej rano w wakacje? Zaraz... Spojrzała na datę... dwunasty sierpnia... Jedenaste urodziny Kate! Julie natychmiast się rozbudziła. Już wiedziała, co chciała pokazać jej przyjaciółka. Nawet się nie przebrała tylko zbiegła na dół i włożyła buty i bluzę, bo było chłodno, i wybiegła z domu. Starsze panie idące na poranną mszę do kościoła patrzyły na nią dziwnym wzrokiem, gdy je mijała, ale w ogóle się tym nie przejmowała. Zapukała do drzwi Deamersów. Otworzyła jej rozpromieniona dziewczynka.

- Mam nadzieję, że masz ważny powód, żeby mnie budzić o tej porze - powiedziała Julie.
- Wiesz, nie musiałaś tu przychodzić w piżamie - odparła rozbawiona Kate. - Dostałam list! Z Hogwartu!

Podała list przyjaciółce, która przeczytała jego treść:

Szanowna Panno Deamers,

Mam przyjemność poinformować, że została panna przyjęta do Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Dołączamy listę niezbędnych książek i wyposażenia. Rok szkolny zaczyna się 1 września.

Z wyrazami szacunku,
Minerwa McGonagall,
zastępca dyrektora


- Super! Mam nadzieję, że będziemy w jednym Domu - ucieszyła się niebieskooka. - Powiedziałaś już rodzicom i bratu?
- Jeszcze nie. Będę mogła iść z tobą i twoimi dziadkami na zakupy? Bo wiesz, rodzice są zbyt zajęci, a twoja babcia i twój dziadek już wiedzą gdzie co kupić.
- Jasne, na pewno się zgodzą. Pokaż na chwilę kopertę.

Kate podała przyjaciółce to, o co prosiła. Dziewczynka dotknęła po kolei każdego zwierzęcia w herbie. Tak jak przy dotykaniu ich na swojej kopercie nie parzył jej tylko lew. Oddała ją szatynce.

- Pozostaje tylko powiedzieć moim rodzicom i Jamiemu.
- Poczekaj na mnie, tylko pobiegnę do domu się przebrać.
- Ok.

Dom dziadków Julie był zaledwie dwie ulice stąd. Jako że pozostawał niewidoczny dla innych wszyscy dziwili się brakiem domu nr. 7, chociaż niektórzy mieszkańcy okolicy zarzekali się, że kiedyś tu stał. Musieli więc znać ten dom zanim został objęty Zaklęciem Fideliusa. Dziewczynka zastała babcię i dziadka w kuchni. Właśnie jedli śniadanie.

- Julie, gdzie ty byłaś? I dlaczego w piżamie? - zapytał pan Colen
- U Kate. Dostała list z Hogwartu - odpowiedziała dziewczynka.
- O, to wspaniale - ucieszyła się pani Colen.
- Będzie mogła pójść z nami na zakupy?
- Oczywiście.
- Super, pójdę się przebrać i lecę z powrotem.
- A śniadanie?
- Zjem u Kate.

Julie pobiegła na górę i szybko przebrała się w dresy. Włożyła do kieszeni swój list z Hogwartu. Gdy pojawiła się z powrotem w domu przyjaciółki jej rodzice i brat już wstali. Mary Deamers była drobną, brązowooką szatynką. Natomiast Oliver Deamers miał brązowe włosy i szare oczy.

- Mamo, tato, Jamie, muszę wam coś powiedzieć - powiedziała Kate.
- Co takiego, kochanie? - zapytała pani Deamers
- Jadę do Hogwartu - odpowiedziała z dumą dziewczynka
- Dokąd? To jakaś szkoła z internatem? - zapytał pan Deamers
- Tak jakby - odparła szatynka.
- Chwila... Julie, czy czasem nie o tej szkole mówiłaś w czerwcu? - zapytał Jamie
- Właśnie o tej - odpowiedziała niebieskooka. - To szkoła magii i czarodziejstwa.

Ojciec Kate zakrztusił się kawą, którą akurat pił.

- Szkoła czego? - zapytał nie wierząc własnym uszom
- Magii i czarodziejstwa - powtórzyła Julie. - Ja też tam jadę. Moi rodzice byli czarodziejami.
- Ale my nimi nie jesteśmy - zauważyła matka szatynki.
- Wiem. W rodzinie mugoli... znaczy się niemagicznych ludzi też może urodzić się czarodziej. Nazywany jest mugolakiem. Moja matka nim była.
- Czy czasem ja też nie powinienem być czarodziejem? - zapytał Jamie
- Nie, nie ma żadnej reguły, która by mówiła, że mugolak nie może mieć mugolskiego rodzeństwa - odparła dziewczynka. - Kate, pokaż swój list.

Jedenastolatka podała swojej mamie list. Julie na wszelki wypadek pokazała jej też swój.

- Nie, nie, to na pewno są jakieś żarty - skwitowała Mary, gdy skończyła czytać oba i podała je mężowi.
- To nie żarty, proszę pani. Może pani zapytać moich dziadków - powiedziała Julie
- Tak zrobię.

Kobieta podeszła do telefonu, podniosła słuchawkę i wykręciła numer. Po krótkiej rozmowie niedowierzanie ustąpiło miejsca zdumieniu.

- Na zakupy idę z Julie i państwem Colen, więc nie musicie się martwić, że będziecie musieli zwolnić się pracy - powiedziała Kate.
- Jeszcze się nie zgodziliśmy - przypomniał jej ojciec.
- Poza tym czym chcesz zapłacić? Nie mamy przecież czarodziejskich pieniędzy - dodała matka.
- W banku Gringotta, tj. banku czarodziei można wymienić mugolskie pieniądze na galeony, sykle i knuty - wyjaśniła Julie.
- Proszę, zgódźcie się! - szatynka ułożyła ręce w błagalnym geście
- No dobrze, skoro tak bardzo chcesz - zgodził się Oliver.
***
Tydzień przed rozpoczęciem roku szkolnego Julie i Kate wraz z dziadkami tej pierwszej udali się na Pokątną. Zgodnie z przewidywaniami panny Black ulica była zatłoczona. Po półtorej godzinie zakupili już wszystko oprócz różdżek i zwierząt.

- Najpierw idziemy do Ollivandera. Do Eylopy na koniec - powiedziała pani Colen.

Sklep wytwórcy różdżek miał najbardziej magiczny klimat ze wszystkich na Pokątnej. Długie pudełka piętrzyły się na regałach, które sięgały sufitu.

- Mogę ja pierwsza? - zapytała Kate
- Oczywiście - odpowiedział pan Colen.

Pojawił się pan Ollivander.

- Witam, witam, jak się panienka nazywa? - zapytał
- Kate Deamers - odpowiedziała dziewczynka
- Która ręka ma moc?
- Yy... jestem praworęczna.

Następnie miarka sama zaczęła ją mierzyć. Po tym to samo zrobiła z Julie. Gdy skończyła zwinęła się i wpadła do szuflady.

- Proszę spróbować tej - wiśnia, 13 cali, włos z ogona jednorożca, sztywna - powiedział wytwórca, podając Kate długie pudełeczko

Chwyciła różdżkę w palce, ale nic się nie stało.

- No nic, to może ta - głóg, 10,5 cala, pióro feniksa, elastyczna.

Też nic.

- Cedr, 12,5 cala, włókno ze smoczego serca, giętka.

Kate chwyciła różdżkę w palce. Z jej końca wystrzelił promień światła.

- Brawo! No to teraz panna Julie Black - powiedział Ollivander swym tajemniczym głosem.
- Skąd pan wie jak mam na imię? - zapytała niebieskooka
- Cóż, pochodzisz z jednego najstarszych rodów czystej krwi - odpowiedział mężczyzna.

Dziewczynka odniosła wrażenie, że nie mówił do końca prawdy, ale nie pytała dalej. Najpierw wypróbowała dwie różdżki, które odrzuciły Kate, ale i jej żadna nie wybrała.

- Proszę spróbować tej - mahoń, 11 cali, włos z ogona jednorożca - powiedział Ollivander, podając jej kolejne pudełeczko.

Julie chwyciła różdżkę w palce, ale nic się nie stało. Sprawdzała po kolei każdą, ale żadna nie była tą właściwą. W ten sposób wypróbowała już połowę jaka była w sklepie. Na ladzie i krzesłach piętrzyły się długie pudełka. Pan Ollivander część z nich musiał położyć na podłodze, żeby było go widać. A i tak musiał stanąć na taborecie.

- Wrzos, 9 cali, włókno ze smoczego serca, dość giętka - powiedział z nieukrywanym zachwytem w głosie.

Musiał lubić klientów, którzy mieli problem ze znalezieniem odpowiedniej różdżki. Julie chwyciła wrzosową, ale również nic się nie stało. I tak wypróbowała wszystkie różdżki ze sklepu. Zaczęła się bać, że jest za mało magiczna, żeby ją dostać.

- To już wszystkie? - zapytała
- Te w sprzedaży tak - odpowiedział Ollivander. - Ale mam jeszcze jedną - dodał i wyszedł na zaplecze.

Wrócił po chwili z kolejnym pudełkiem. Wyjął z niego różdżkę i podał dziewczynce. Chwyciła ją w palce i poczuła jak przez rękę przepływa jej energia. Z końca różdżki wystrzeliły czerwono-złote iskry. Odetchnęła z ulgą i odłożyła przedmiot do pudełka.

- Z czego ona jest? - zapytała
- Ostrokrzew, 12 cali, łza feniksa, giętka - odpowiedział wytwórca.
- Co? Przecież do wyrobu różdżek używa się piór tych ptaków, nie łez.
- Tak. To jest unikatowa, jedyna taka różdżka. Miała mieć rdzeń z włosa z ogona jednorożca, ale feniks uronił łzę na kawałek ostrokrzewu. A musi panienka wiedzieć, że z tego kawałka ostrokrzewu wytworzyłem jeszcze jedną różdżkę. Tą, którą kilka minut temu zakupił u mnie Harry Potter. Bliźniacza różdżka Sama-Wiesz-Kogo.
- Chce pan powiedzieć, że... - zaczęła dziewczynka.
- Tą łzę uronił ten sam feniks, którego pióra znajdują się w różdżkach pana Pottera i Tego-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać - odparł Ollivander.
- Dlaczego była na zapleczu?
- Już samo połączenie ostrokrzewu z piórem feniksa daje niezwykłą moc właścicielowi takiej różdżki. Pani różdżka jest najprawdopodobniej najpotężniejszą różdżką, która istnieje, a w każdym razie nie stwierdzono istnienia silniejszej, chociaż są pewne legendy. Podejrzewam, że nawet, gdyby ktoś odebrał ją panience w pojedynku, to nigdy by jej w pełni nie posiadł.

Wychodząc ze sklepu Julie nie wiedziała co myśleć. Było możliwe, że miała najpotężniejszą różdżkę. Jedyną w swoim rodzaju. Ale dlaczego właśnie ją wybrała? Miała niejasne wrażenie, że miało to coś wspólnego z blizną w kształcie ognistej błyskawicy. W Centrum Handlowym Eylopa zakupiła samca sowy śnieżnej, którą nazwała Śnieżek. Natomiast jej przyjaciółka nabyła małego biało-rudego kotka, którego nazwała Merlin.

W domu Julie rozmyślała nad swoją różdżką. Zdała sobie sprawę, że zapomniała zapytać czy ten feniks do kogoś należał. W tym samym czasie, gdy ona leżała w łóżku, obracając w palcach przedmiot z łzą feniksa, państwo Colen przywiązali do nóżki swojej małej, brązowej płomykówki imieniem Spark, będącej prezentem od córki, krótki liścik o takiej treści:

Drogi profesorze Dumbledore,

Procjon prosił, żeby pana powiadomić, jeśli to się stanie. Różdżka z łzą pańskiego feniksa wybrała Julie.

Z poważaniem,
Sue i Paul Colenowie


Sue i Paul obserwowali sowę, aż znikła im z pola widzenia.
Komentarze
avatar
Angelina Johnson  dnia 30.12.2013 13:48
Podoba mi się, że Twoje fan ficki są długie. Widać, że sporo nad nimi musisz siedzieć. Dialogi tym razem wyszły niemal bez zgrzytów prócz tego momentu:
Proszę, zgódźcie się! - szatynka ułożyła ręce w błagalnym geście
- No dobrze, skoro tak bardzo chcesz - zgodził się Oliver.

Trochę nierealne, że rodzice-mugole tak szybko wyrazili zgodę, zrozumieli fakt, że ich córka idzie do jakiejś dziwnej szkoły i jeszcze dodali "no dobrze, skoro tak bardzo chcesz", jakby chodziło i kupno sukienki. "
Poza tym zastanawiam się jak do tych Założycieli dopasujesz Pottera, który również ma błyskawicę i będzie w Gryffindorze, podobnie jak Julie.
No i z tą najpotężniejszą różdżką to już mi się też średnio podoba, poza tym by wypróbować wszystkie różdżki Ollivandera musiałaby tam chyba spędzić kilka dni ;o
Ale poza tym ta część jest o wiele lepsza od poprzedniej, bardziej się tutaj wczułam i widać progres. Także może być już tylko coraz lepiej ;D
avatar
Prefix użytkownikaAnciol  dnia 30.12.2013 15:33
Szczerze to nie bardzo podoba mi się, że robisz z bohaterki drugiego Potter'a. Przecież mogłaby być równie fajna i interesująca bez potężnej różdżki i blizny i zmarłych rodziców. Opowieść jest zdrowo naciągana. Unikaj teraz podobieństw do tego co stworzyła Rowling bo to przestanie mieć sens.
avatar
Prefix użytkownikaBad wolf  dnia 30.12.2013 18:31
Na swoje nieszczęście natknęły się na swoją matematyczkę.


To zdanie mi się nie podoba przed dwukrotne użycie słowa"swoje"

Nie ty jedna, ale już nie długo nie będziemy musiały się z nią więcej użerać.


Niedługo, razem, bodajże.

A teraz treść: nie chcę być niemiła ale muszę powiedzieć to, co mam do powiedzenia. Strasznie mi się nie podoba. Nie podoba mi się to, że robisz z Kate drugiego lepszego Pottera. Kate podoba mi się o wiele bardziej, chociaż trochę głupie to, że i ona dostała się do Hogwartu. Wracając, Smelting, feniks, list do Dumbledore'a, blizna, zaklęcie F... coś tam - wszystko z Harry'ego. Ja rozumiem, że trochę trudno wymyślić coś innego, nieskopiowanego, ale bez przesady. Mam nadzieję, że w kolejnej części będzie coś nowego (innego). Zaskocz mnie!
avatar
Prefix użytkownikaAna_Black  dnia 30.12.2013 21:04
Nie podoba mi się to, że robisz z Kate drugiego lepszego Pottera.


Z Kate? To Julie ma bliznę. I tu nie chodzi o robienie "drugiego lepszego Pottera".
avatar
Prefix użytkownikaBad wolf  dnia 30.12.2013 22:25
Ugh, przepraszam.

Ale na razie na to wychodzi. Blizna, morderstwo rodziców, Śmierciożercy, różka z czymś feniksa, który również dał coś do różdżki Voldemorta, list do Dumbledore'a... Cóż rzec?
avatar
Prefix użytkownikalosiek13  dnia 01.01.2014 20:55
Zgadzam się z powyższymi uwagami dziewczyn, za dużo tych podobieństw. Ja od siebie dodam, że zbyt często stosujesz takie proste rozwiązania. Bohaterka szuka sobie czegoś w książce - bach, trafia na karteczkę z paroma słowami, - bach, rozmyśla sobie o co chodzi, a rozwiązanie normalnie sfruwa jej jak z nieba, - bach, jedno "proszę, zgódźcie się!" i rodzice ulegają niezrównoważonej decyzji córki, o pójściu do szkoły dla czarodziejów (o cudownej różdżce już nie wspomnę).
Musisz unikać tego popadania w przesadę, bo to najbardziej psuje wrażenie ogólne.

No i bardzo mnie raziło to, że koleżanka urodzona w mugolskiej rodzinie, dowiaduje się o tym, że jest czarownicą ze zwykłego listu, a rodzice od niej. Tutaj należało zachować zgodność z serią i wprowadzić nauczyciela, który informuje ją o tym fakcie.

Odnośnie stylu, to jest bardzo dobry. Dialogi czyta się dosyć lekko, poza kilkoma momentami, ale z czasem na pewno będzie jeszcze lepiej...
avatar
Prefix użytkownikaAna_Black  dnia 07.02.2014 16:38
No i z tą najpotężniejszą różdżką to już mi się też średnio podoba, poza tym by wypróbować wszystkie różdżki Ollivandera musiałaby tam chyba spędzić kilka dni ;o


Fakt, o tym nie pomyślałam. A z samą różdżką to jeszcze się rozwinie.
avatar
Prefix użytkownikaAnciol  dnia 07.02.2014 16:44
No powiem szczerze, ze czytałam to już jakis czas temu. Dzis probowałam ponownie i idzie kiepsko. Do tego muszę przyznać rację łośkowi. Dopiero teraz zauważyłam ile tam jest takich strasznie dziwnych rzeczy! Tobie się tez tak co chwila jakieś rozwiązania i pomysły spadają z nieba? ;) Bohaterka jest straszną farciarą. No i jeszcze jedno. Czemu wszystko zawsze zaczyna się od listu? Czemu nikt nie zacznie od ... Nie wiem... pociągu...
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 07.02.2014 17:20
Wściekliście się z tymi założycielami. Non stop te same tytuły i co ja mam teraz zrobić. Idę czytać prolog.

Mój komentarz do poprzedniej części był strasznie chaotyczny, tutaj postaram się rozpisać bardziej.

W sumie nie jestem nastawiona zbyt pozytywnie. Styl faktycznie masz dosyć dobry, ale nie porywa mnie. Denerwująca jest sama akcja, bo dzieje się dokładnie to samo, co w Potterze. Za dużo jest dialogów, za mało opisów emocji, ruchów itd.
No i miałam napisać o strasznie prostych rozwiązaniach, ale wyręczył mnie Ciemek. Zwłaszcza to razi w przypadku rodziców, ale również babci, która na gadanie zwykłej dziewczynki, że nie przystąpi do egzaminów odpowiada "jak sobie chcesz". Rodzice Kate reagują w co najmniej dziwny sposób, jak na kogoś, kto o czarodziejach nie wie. Ja pewnie bym zadzwoniła do psychiatry.

Nie podoba mi się akcja z tą różdżką - znowu to samo (żadna w sklepie nie pasuje, znalazła się tylko ta jedna WYJĄTKOWA).

Nie wiem, czy po prostu za szybko chcesz dojść do sedna, czy sobie jeszcze wszystkiego nie przemyślałaś, czy cokolwiek. Po prostu nie przekonuje mnie ta historia o dziewczynie, która jest drugim Harrym Potterem, tylko na nazwisko ma Black.
avatar
Prefix użytkownikaCzarna Wdowa  dnia 07.02.2014 18:13
Mi osobiście podobają się wszystkie ficki jakie czytam.:D Ciekawi mnie co z tą różdżką....Już z wytęsknieniem czekam jakie przygody będzie miała w Hogwarcie.Czy będzie się kłóciła z przyjaciółką?A może spotka miłość swojego życia?Jakieś niebezpieczne akcje czy śmieszne.Tylko nie przesadzaj z tymi niebezpiecznymi akcjami ;)
avatar
Prefix użytkownikaPenelope  dnia 07.02.2014 18:47
Po pierwsze duży plus za długość :D Co do treści, pierwsze co rzuciło mi się w oczy to żeby sprawdzić wszystkie różdżki w sklepie, potrzeba by wieeeeeeeeeeeeelu godzin. Najpotężniejsza różdżka, trochę to naciągane, ale jeżeli masz na to dobry pomysł, może wyjść fajnie. No cóż pisz dalej życzę weny :D
avatar
Prefix użytkownikaSheeby  dnia 07.02.2014 19:01
+ za nadanie imiona bohaterce jak moje

Dla mnie te ff jest trochę za bardzo naciągnięte na to co napisała Rowling. Rodziców straciła, nienarodzoną siostrę (jak ktoś się doczytywał, to Rowling przyznała, że Lily była w ciąży podczas gdy umarła) i ta blizna. Trochę przesadzone, że akurat ona jest w kształcie błyskawicy.

Tak czy siak, fanfiction ma dużo dopracowanych i składnych opisów, co lubię. Dialogi też są w porządku, ale ja bym popracowała nad dodaniem czegoś w środku przed kolejnym zdaniem. Lepiej to wygląda.

Jeszcze te same zaklęcie z Doliną Godryka.

Strasznie jest też inteligentna jak na 11 letnią dziewczynkę. ;d
Zdziwiła mnie też reakcja rodziców tej Kate, ale w sumie każdy jest inny.

Ok, skomentowałam obiektywnie i trochę ze skwaszoną miną, ale to pewnie przez to, że okropnie boli mnie głowa. Fanfiction ciekawe, przyjemnie się czyta, bo jest ładnie napisane i dłuugie. Podziwiam i gratuluje.
avatar
Prefix użytkownikariveen  dnia 07.02.2014 19:35
Masz dobrze dopracowane opisy i dialogi. Ogólnie tekst jest naprawdę solidnie napisany. Jednak czasami nawijka mnie nudziła... Trochę przewidywalna jest ta historia Julie. Szkoda, że kilka wydarzeń idzie tropem Pottera. Masz jednak pewne pole do popisu i trzymam kciuki, abyś je odpowiednio wykorzystała. Są już kolejne części, więc później jeszcze zobaczę, co wymyśliłaś ;>
avatar
Prefix użytkownika_Kamyk_  dnia 07.02.2014 20:12
Długi i fajny, ciekawy i pomysłowy. Inteligentny Nie no może przesadzam... W ogóle bardzo ciekawy. Poważnie choć musiałem czytać naprawdę szybko i ze zrozumieniem trudno było ale się udało jezyk Dają Ci W bo praca nad tym ff była ogromna i ciężka.
avatar
Prefix użytkownikaBarlom  dnia 07.02.2014 20:37
Straszne długa ta część. Ogólnie to wszystko wydaje mi się odgrzanym kotletem. Blizna w kształcie błyskawicy, zabici rodzice, zapewne w Dolinie Godryka. No i został wspomniany Smelting, do którego Dursleyowie chcieli wysłać Harry'ego.
Fajnie, że ta druga dziewczyna dostała się do Hogwartu. Tylko, że czy to nie było tak, że do domów mugolaków w jedenaste urodziny nie przychodził ktoś ze szkoły by wyjaśnić rodzicom, czym jest Hogwart? I znów motyw unikatowej różdżki bliźniaczej do Pottera i Voldka. Biedny Fawkes jezyk
Świetny opis matematyczki: "Pani Root była nieobliczalna jak pierwiastki".
Ogólnie fajnie się to czyta, twój styl pisania nie jest nużący, ale tak dużo powtarzających się wątków trochę mnie znurzyło.
PS: mam nadzieję, że Kate trafi do Huffa jezyk
avatar
Prefix użytkownikaLapa15  dnia 07.02.2014 20:56
Ogółem bardzo mi się podoba. Czyta się fajnie, szybko. Na razie przeczytałam tylko ta część, muszę obowiązkowo wziąść się za resztę, może nawet jeszcze dzisiaj. Ciekawa jestem, co tam będzie dalej. Nie podoba mi się tylko, że blizna Julie również jest w kształcie błyskawicy, ale ujdzie.
avatar
Prefix użytkownikaGlizdogonka1  dnia 13.02.2014 15:25
Drugi Potter .!
Wiem że ciężko jest cokolwiek napisać i nie ma co porównywać do Rowling ale pisanie o dziewczynie która ma blizne i potężną różczke jest troszkę nieciekawe.
Ja cie nie krytykuje bo sama nic nie napisałam ale zastanów się nastepnym razem.!
Może napisz coś o jakimś przeciętnym czarodzieju który ukrywał jakis mroczny sekret żyjąc z innymi w Hogwarcie.?
avatar
Smierciojadek  dnia 09.03.2014 22:25
Wszyscy chwalą długość, ale mnie niestety to trochę przeszkadza. Czytam ff zawsze chwilę przed snem, żeby zmęczyć oczy i żeby szybko pójść spać, i nie myśleć o cioci kloci. A taka długość niestety mnie przerasta, ze dwa razy mi się oko przymknęło w międzyczasie. No ale to dość subiektywna opinia. :D

Widać, że masz na to wszystko jakiś pomysł, ale mam wrażenie, że trochę się w tym gubisz. Trochę zaczynasz tego, trochę tamtego, a w zasadzie nic nie jest tak do końca dopracowane. Dialogi trochę mi zgrzytają, bo momentami są zbyt proste, bez żadnych dopowiedzeń, ciut nienaturalne. Styl masz dobry, więc to na pewno na plus. Ale wolałabym, żebyś unikała błędów interpunkcyjnych, bo jest ich sporo. Ortograficznych nie ma, poza... właśnie poza... ;) Ten wyraz piszemy razem, a wkradło Ci się z błędem.
avatar
Prefix użytkownikaAgataMalfoy  dnia 03.07.2014 10:12
Bardzo długie i w ogóle, ale chyba nie miałaś zbytnio pomysłu, co? Bo to jest inna wersja Harry'ego Pottera, wersja Julie Black, więc jednak nie wiem czy to takie fajne
avatar
Prefix użytkownikaAnn Weasley  dnia 05.12.2014 17:03
Ja nie rozumiem, poco one hejtują, nawet gdy było poco. Napisałaś długie i jednocześnie wspaniałe FF. Dobrze, historia, którą wymyśliłaś jest podobna do życiorysu HP, ale co z tego? Ana, możesz wymyślić co tylko chcesz, a i tak będzie wspaniałe. Ja naprawdę zdziwiłam się długością twojej opowieści. Nie zrobiłaś błędu, który robią większość pisarzy długości FF, czyli nie skupiłaś się, by był długi, tylko by był niesamowity. Naprawdę super!
avatar
31439  dnia 23.01.2015 19:29
Dopiero teraz zachciało mi się przeczytać pierwszą część tego opowiadania. Powiem o nim tylko parę rzeczy. Po pierwsze fabuła naprawdę wciąga. Po drugie fajnie że opowiadanie jest takie długie. Po trzecie w udany sposób zrobiłaś żeńską wersję Pottera z paroma dodatkami. Po czwarte lepszego FF w życiu nie czytałem. Po piąte skończyły mi się argumenty żeby udowodnić jaki to dobry FF.
avatar
Prefix użytkownikaKatherine_Pierce  dnia 24.01.2015 13:35
ech muszę prolog przeczytać bo bez tego czuję, że coś mi umyka.
Więc tak, plusami na pewno są długość teksu i jego poprawność. Jednak są rzeczy, które mnie rażą, np to, że najlepsza przyjaciółka czarownicy, która jest mugolką, dostaje list. I ogólnie jakoś tak... bez większego zaskoczenia, takie to oczywiste. No i czy listu mugolakom nie przynosił przedstawiciel szkoły, żeby wszytko wyjaśnić rodzinie?
Trochę za szybko poszło Kate przekonanie rodziców.
Ale ogólnie mi się podoba i wstępnie wpisuję to ff na listę tych, które planuję nadrobić (ale mam kolejkę xD).
Zachowanie przyjaciółek jest trochę nierealne. Mamy tu dwie jedenastolatki, z czego jedna z nich dzięki przeczytaniu kilu słów, wpada na genialne rozwiązanie.
Ale podoba mi się przyjaźń dziewczyn, Julie się nie wywyższa bo jest czarownicą, a Kate wydaje się zdolna na wszytko dla przyjaciółki.
Trochę nie podoba mi się wątek z blizną. Czemu musi to być błyskawica? Jest tyle znaków, nawet jeśli inaczej powstała niż ta Harry'ego to i tak błyskawica/piorun, nie jest dobrym wyborem.
Rozumiem, że nie będzie elementu zaskoczenia pod względem "do jakiego domu trafi"?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Wybitny! Wybitny! 100% [2 głosy]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 0% [0 głosów]
Zadowalający Zadowalający 0% [0 głosów]
Nędzny Nędzny 0% [0 głosów]
Okropny Okropny 0% [0 głosów]
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Fernweh
06.05.2021 17:17
na osi czasu brakuje tylko urodzin hpneta, ale nie pytajcie mnie ktory to rok xD

Praktykant w Ministerstwie Magii
06.05.2021 15:26
https://1drv.ms/w.
..a?e=X3DqbL
zapraszam do edycji jezyk

EDIT: Jak widzę i tak się nie da online edytować tego na osi, więc no.

nowa ranga
06.05.2021 15:14
Anastazja Schubert, nie idzie tego otworzyć xD

Ponury Żniwiarz
06.05.2021 15:12
No miałam właśnie pisać, że chyba jednak jestem

Praktykant w Ministerstwie Magii
06.05.2021 15:11
Mogę to wrzucić do jakiegoś doca i kto będzie chciał to będzie online edytował, nie ma problemu xD

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59630 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 56601 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 45879 punktów.

4) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43981 punktów.

5) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 43128 punktów.

6) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 38215 punktów.

7) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36661 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 34114 punktów.

9) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

10) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30892 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2021 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 16.4