Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Jak wyglądało życie Gauntów? Powstał film, który Wam to pokaże.
>> Czytaj Więcej

HPnet istnieje naprawdę

Kategoria: HPnet
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

Historia pod skórą z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Sam Quest, Mikasa, Roksolana Delakur, Shanti Black, Krnabrny, Co...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Nieoczekiwana p...

Tytuł: Nieoczekiwana pomoc
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Dalsze losy bohaterów podążających śladem Tengela Złego...
>> Czytaj Więcej

Dziękuję.

Tytuł: Dziękuję.
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaNquus

Lupin szczerze w biegu
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział siódmy

Tytuł: Rozdział siódmy
Seria: Magiczna chwila
Gatunek: Romans
Autor: Prefix użytkownikaPaulaSmith

Gdy zdarza się to, co wydarzyć się musi.
>> Czytaj Więcej

Giętka pamięć

Tytuł: Giętka pamięć
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikaAnimag37

Czasem trzeba się przebranżowić, by zostać w końcu docenionym.
>> Czytaj Więcej

Nie przejdziesz

Tytuł: Nie przejdziesz
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikaAnimag37

W dziwnych przyszło nam żyć czasach, dziwnych!
>> Czytaj Więcej

[NZ]Nulla domus, nu...

Tytuł: Nulla domus, nulla praeterita
Seria: Vita Floris
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaClaraOswinOswald

Lily Potter wróciła do życia niecałe cztery godziny wcześniej, zdążyła już jednak zasiać niepokój...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Tajne przejście...

Tytuł: Tajne przejście, Neville i Runy
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Kto wyruszy do walki z Tengelem Złym?
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 36
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
48,187 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 292
Było: 28.01.2022 12:21:20
Napisanych artykułów: 1,093
Dodanych newsów: 10,528
Zdjęć w galerii: 21,477
Tematów na forum: 3,910
Postów na forum: 319,768
Komentarzy do materiałów: 222,407
Rozdanych pochwał: 3,327
Wlepionych ostrzeżeń: 4,167
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  HUFFLEPUFF!

Gryffindor
Punktów: 486
uczniów: 4132
Hufflepuff
Punktów: 505
uczniów: 3819
Ravenclaw
Punktów: 315
uczniów: 4477
Slytherin
Punktów: 170
uczniów: 4114

Ankieta
Uczniowie Hogwartu wysyłają listy ze świątecznymi życzeniami. A Ty o co poprosisz?

Nowa miotła to jest to! Dla kibiców zgromadzonych na trybunach boiska do Quidditcha będę tylko migającą smugą.
21% [10 głosów]

Na Merlina, jest tyle możliwości! Żywot sławnych Czarodziejów, Tajemnice Transmutacji albo jakaś wspaniała encyklopedia magii. Książka, a lepiej wielka księga to najlepszy prezent.
30% [14 głosy]

Wykradanie kolczastych roślin z cieplarni i podkładanie na krzesła nieświadomych kolegów i belfrów jest już nudne. Gadżet z Magicznych Dowcipów Weasleyów na pewno pobudzi moją kreatywność.
9% [4 głosy]

Miałem poprosić o... Zapomniałem. A miałem już nie zapominać. Co to mogło być?
2% [1 głos]

Chcę ciepły sweter i torbę pierniczków! Nic tak nie rozbudza świątecznej atmosfery i rodzinnych wspomnień.
23% [11 głosów]

Nie wiem dlaczego, ale chyba nikt nie mnie nie lubi. Fajnie by mieć szczura, kota, ropuchę albo sowę. Mógłbym się z nimi zakolegować.
6% [3 głosy]

Chcę nową szatę. Na święta wyjeżdżam do domu, zrzucę ten głupi mundurek i zostanę królową balu.
9% [4 głosy]

Ogółem głosów: 47
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 22.12.21

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 15.05.2022 o godzinie 14:08 w Klasa Historii Magii
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 15.04.2022 o godzinie 10:29 w Wielka Sala
Gryffindor[P]Natalie Swan ostatnio widziano 26.03.2022 o godzinie 15:33 w Klasa Eliksirów
Gryffindor[P]Natalie Swan ostatnio widziano 06.03.2022 o godzinie 15:33 w Wieża Astronomiczna
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 24.02.2022 o godzinie 17:31 w Klasa Starożytnych Run
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 21.02.2022 o godzinie 18:55 w Chatka Hagrida
[NZ] Dziki pyłek
Hogwart i Ludzie Lodu, dzieli je historia, ale łączy magia. Od dawna chciałam ich ze sobą połączyć i wreszcie się stało. Historia dziewczyny, która stawia czoło swojemu przeznaczeniu. Tak po prostu:)
Gatunek: Przygodowe
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 32402 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10], [11], [12], [13], [14], [15], [16], [17], [18], [19].
Komnata, ołtarz i mroczny znak
Ten rozdział nie będzie obfity w akcję, jednak wiele rzeczy się w nim wyjaśni.

W powietrzu unosił się zapach rozgrzanych, mokrych liści, a delikatny wietrzyk nie przynosił żadnej ulgi w panującym upale. Villemo nie musiała wkładać wiele wysiłku w przejście przez mur, jednak temperatura powietrza zmniejszała jej wydolność niemal o połowę. Całe szczęście po drugiej stronie muru również rosły pnącza, więc ominęło ją skakanie ze znacznej wysokości. Zeszła, zaczepiając ręce i nogi o splątane gałęzie, które okazały się mocniejsze, niż przypuszczała. Poprawiła spódnicę, otrzepała z liści oraz kurzu i ruszyła przed siebie, wgłąb lasu. W ostatniej chwili zobaczyła Patrika, jak znika za drzewami, dzięki czemu miała pewność, że kieruje się w dobrą stronę. idąc szybkim krokiem, zastanawiała się, po co właściwie to robi? Popychała ją do przodu jej intuicja? Dziedzictwo Ludzi Lodu? A może jedynie ciekawość i chęć odkrycia tajemnicy? Już prawie zapomniała, jak mocno wierzyła w to, że czeka ją w Hogwarcie misja. Tak bardzo zaabsorbowali ją nowi przyjaciele, lekcje i cała ta czarodziejska otoczka, że prawdziwy powód jej przyjazdu, gdzieś umknął. Teraz jednak, powoli kiełkujące się przeczucie, przerodziło się w pewność. Czaiło się tu niebezpieczeństwo, coś co czekało na wybudzenie i najprawdopodobniej jego źródło było w tym lesie. Jakaś zła siła, wyciągała macki aż do Hogwartu i czekała na sposobność, by się ukazać. Ten las, nie bez powodu był taki... martwy. Zło przepędziło stąd żywe istoty i być może stało się domem dla prawdziwego potwora. Może to ogromny wąż, którego widziała lecąc na miotłę w dniu egzaminu? Bo, że widziała coś ogromnego i pełzającego, nie miała wątpliwości. W tym wszystkim jakąś rolę pełnił Patrik. Nikt bez powodu nie zagłębiałby się w te mroczne, opuszczone strony. Villemo brnęła pomiędzy coraz gęściej rozmieszczonymi konarami. Co jakiś czas musiała przystanąć, by odczepić spódnicę od łapiących ją cierni.
Jeżeli uważała, że las przyniesie ukojenie od upału, to się gorzko pomyliła. Było duszno i wilgotno, włosy przykleiły jej się do karku i czoła, a oddychanie stawało się coraz bardziej męczące. Na szczęście nie było zbyt ciemno, jakimś cudem panował tu półmrok, dzięki któremu widziała całkiem dobrze.
Miała wrażenie, że idzie cały czas do przodu, ale mimo to, szukała jakiś punktów orientacyjnych, które pozwoliłyby jej wrócić. Niestety wszystko, co ją otaczało wyglądało tak samo. Te same powykręcane drzewa, korzenie i cierniste krzewy. Serce kołatało jej w piersi, dając znak, żeby odpoczęła. Zwolniła kroku, a następnie zatrzymała się. Zdała sobie sprawę, że dalsza pogoń nie ma sensu. Patrik zapewne dobrze wiedział, gdzie się kierować, podczas gdy ona brnęła na oślep i tylko traciła czas.

W momencie, kiedy chciała zawrócić, coś mocno złapało ją za rękę i szarpnęło. Krzyknęła, wyrwała się i odbiegła kilka kroków.
- Stój! - usłyszała znajomy głos. Patrik stał tuż przed nią z różdżką w dłoni, gotową do ataku.
- Co ty tu do cholery robisz? - wycedził niemal przez zaciśnięte usta. Powiedział to cicho, ale tak dobitnie, że nie było wątpliwości jaki jest zdenerwowany. Jego głos w tym magicznym, uśpionym lesie brzmiał jak walenie w bęben.
- To samo mogłabym zapytać ciebie! - odkrzyknęła Villemo, czując narastającą w niej odwagę.
Ku jej zaskoczeniu, chłopak się uśmiechnął i opuścił różdżkę.
- Chyba mam deja vu, zbyt często w ten sobą sposób ze sobą rozmawiamy.
Faktycznie, Villemo przypomniała sobie dokładnie ten sam dialog, kilka dni temu. Mimo jego chwilowej nonszalancji, dziewczyna sięgnęła ręką do tyłu.
- W tym lesie powinnaś mieć różdżkę cały czas w dłoni, a nie sięgać po nią na mój widok.
Villemo chwyciła ją i skierowała na chłopaka.
- A ty powinieneś się upewnić, że nikt cię nie widzi, zanim urwiesz się z lekcji do Zakazanego Lasu.
Patrik wyminął ją, ignorując wycelowaną w niego różdżkę i ruszył dalej.
- Nie spodziewałem się, że jestem tak interesujący, żeby ktokolwiek mnie obserwował.
Villemo poczuła, że się czerwieni. Wściekła na to, że nie może powstrzymać zawstydzenia, krzyknęła do jego pleców.
- Nie interesujący, tylko podejrzany! Stój, nie ruszaj się!
Miała zamiar zatrzymać go za wszelką cenę, nawet gdyby musiała użyć magi. Albo teraz powie jej, co tu jest grane, albo nigdy.
Patrik przystanął, westchnął zniecierpliwiony i powoli się odwrócił.
- Czego chcesz? - zapytał zmęczonym głosem.
- Odpowiedzi. Czemu tu przyszedłeś? I...czy masz coś wspólnego z atakiem na mnie w szklarni.
Villemo przełknęła ślinę, bojąc się tego, co zaraz usłyszy.
Patrik zrobił krok w jej stronę, schował różdżkę za pasek spodni.
- Po pierwsze, nigdy bym cię nie skrzywdził. - Jego słowa oraz to, w jaki sposób je wypowiedział sprawił, że Villemo opuściła rękę.
- Po drugie, idę właśnie szukać odpowiedzi. Myślę, że wiesz jakich.
- Nie do końca rozumiem...
Patryk oparł się plecami o drzewo i spojrzał na nią spod ciemnej grzywki. Postanowił wyłożyć kawę na ławę. Nie miał czasu na pokrętne wyjaśnienia i niepotrzebne dodatkowe pytania.
- Mam powody by twierdzić, że w Hogwarcie jest ktoś, kto chce wskrzesić Voldemorta. - zaczął, przyglądając się reakcji Villemo. - Myślę, że ta sama osoba stoi za twoim wypadkiem i być może za kilkoma innymi.
Villemo zamyśliła się, ale ku zdziwieniu Patrika wcale nie była zdziwiona tym, co usłyszała. Odkąd przybyła do Hogwartu wciąż spotykały ją jakieś dziwne rzeczy. Pierwszego dnia prawie spadła, lecąc nad lasem, a potem o mały włos dwie miotły nie wbiły się w jej ciało. Ktoś zabrał jej różdżkę i zaczarował Diabelskie Sidła. Zrozumiała też, że zapach wilgoci i zgnilizny które czuła, pochodził od lasu. Jednak nie miała pojęcia, kto jest za to wszystko odpowiedzialny.
- Ale najważniejsze jest to - kontynuował - że nie bez powodu ma to związek z tobą.
Villemo zamrugała, jakby obudziła się z transu.
- Skąd te przypuszczenia? - zapytała, chociaż sama czuła podobnie.
Zrobił krótką przerwę, budując napięcie, które jak dla Villemo i tak sięgało zenitu
- Odkryłem w tym lesie miejsce, w którym znajdują się ślady kultu związane z ludźmi lodu.

Zrozumiał, że teraz nic nie przekona Villemo do odwrotu. Z jednej strony bał się o jej bezpieczeństwo, z drugiej chciał by zobaczyła to, co on i wreszcie wyjaśniła mu, o co w tym chodzi.
Resztę drogi szli w milczeniu, a Villemo zastanawiała się skąd Patrik wie, w którą stronę iść. Jak dla niej, cały krajobraz był do bólu powtarzalny, nie potrafiła odnaleźć w nim żadnych charakterystycznych elementów. Kiedy zapytała go o to, wskazał na podłoże.
- Zwróć uwagę na korzenie. Sprawiają wrażenie, jakby kierowały się w jedną stronę, w dodatku im dalej idziemy, tym są grubsze i bardziej oślizgłe.
Rzeczywiście, korzenie coraz bardziej przypominały wielkie, najedzone węże boa. Czasami miała wrażenie, że się poruszają i wiją. Poczuła na plecach dreszcze.
Patrząc pod stopy, nie zauważyła że nagle las się skończył, a przed nimi wyrosła potężna, kamienna ściana, porośnięta mchem.
- Jesteśmy na miejscu - powiedział Patrik, wchodząc do ciemnego wnętrza jaskini.
Villemo z konsternacją zauważyła, że korzenie wdzierają się do jej wnętrza, wypełniając ściany i sklepienie. Las był wewnątrz, rozpościerał swe oślizgłe macki i sięgał dalej niż ktokolwiek mógł przypuszczać.
Wchodząc do środka zauważyła wyryte w skale rysunki. Od razu rozpoznała runy, bez wątpienia wzmacniające magię. Ktoś, kto to zrobił, znał się na prymitywnych sposobach zaklinania i najprawdopodobniej był czarnoksiężnikiem, albo chciał nim zostać. Nie brzmiało to optymistycznie.
W przejściu było całkiem ciemno, więc Patrik zapalił światło różdżką. Korytarz sam w sobie był dosyć szeroki, ale wrzechobecne korzenie zwężały jego prześwit niemalże o połowę.
- Widać już wyjście - oznajmił Patrik, by podnieść Villemo na duchu. Faktycznie, było to pocieszające, zważywszy na to, że dziewczynie zaczynało kręcić się w głowie z braku tlenu.
Chwilę potem opuścili korytarz, wkraczając do ogromnej, blado oświetlonej komnaty.

Wszystko wkoło skąpane było w delikatnym, migotliwym świetle kilku pochodni, zawieszonych dookoła, na skalnej ścianie. Sufit splątany był korzeniami, które wiły się także po podłodze, ginąc w dwóch korytarzach po drugiej stronie. Kilkanaście metrów od wejścia, nieco na środku, stała obszerna konstrukcja, zrobiona z gałęzi, skór zwierząt, czaszek i kości. Bez wątpienia był to ołtarz, mogły o tym świadczyć również dwa totemy oparte o jego przednią ścianę. Jeden z nich był zakończony czaszką z potężnymi rogami i Villemo doskonale wiedziała, czego jest to symbol.
- Taran-Gai - szepnęła, a włosy na całym ciele stanęły jej dęba. Mogłaby przysiąc, że słyszy z oddali monotonne, głuche dudnienie szamańskich bębnów.
- Poznajesz te symbole? - zapytał Patrik z nadzieją, chociaż patrząc na Norweżkę szybko poznał odpowiedź. Było to widać po minie i zachowaniu Villemo, która z namaszczeniem dotykała elementów ołtarza.
- Pochodzą z Taran-Gai, tak nazywano plemię żyjące setki lat temu na terenach dzikiej tajgi, w okolicach morza Karskiego. Widzisz te rogi? - zapytała Villemo, wskazując na totem oparty o ołtarz. - To są rogi jaka, bardzo popularny symbol szamanów z tamtych stron. Brzmi to dosyć nieprawdopodobnie, ale biorąc pod uwagę ten ołtarz oraz runy wyryte przy wejściu do jaskini, mógł być tu ktoś z Ludzi Lodu.
Patrik z pewną niechęcią obserwował, jak jego towarzyszka dotyka nagich, małych czaszek, przyczepionych do drewnianej konstrukcji.
- Jednak, nadal nie rozumiem, jak to wszystko jest powiązane z Hogwartem i tym lasem.
Villemo spojrzała na Patrika czekając na wyjaśnienia.
Puchon wyraźnie nie wiedział, od czego zacząć. Sam dysponował jedynie strzępkami informacji, które zgromadził przez wiele lat i które doprowadziły go do tego miejsca.
- Muszę zacząć od tego, że od trzeciego roku życia wychowywałem się w rodzinie zastępczej. Moi rodzice zostali zamordowani na polecenie Voldemorta.
- Bardzo mi przykro - przerwałam mu Villemo.
- Dziękuję. To już przeszłość tak daleka, że już nie boli - zapewnił, nabrał tchu i kontynuował - Pewnego dnia przyprowadzono nowego podopiecznego. Od razu było widać, że to cudzoziemiec. Miał czarne jak węgiel włosy, wschodnie rysy twarzy i oczy żółte, jak u kota.
Villemo oblał zimny pot, opis jak ulał pasował do kogoś obciążonego złym dziedzictwem Ludzi Lodu.
- Słyszałem, jak mówiono o nim, że został zabrany z jakiegoś odległego plemienia i że posiada wiedzę na temat wskreszania zmarłych. Wielu podejrzanych typów się nim interesowało i jestem pewny, że chłopiec miał w przyszłości w jakiś sposób przyczynić się do przywrócenia Voldemorta do życia.
Villemo łatwo mogła sobie wyobrazić, jak zdolności chłopca latami są wykorzystywane do podłych celów. Jeżeli dziecko faktycznie miało moc, mogło w sprzyjających okolicznościach nawet wskrzesić zmarłego.
- Co się stało z chłopcem?
- Niestety nie wiem - odparł Patrik, kopiąc w samotną, leżąca na podłodze kość. - Uciekłem stamtąd, gdy miałem jedenaście lat. Od tamtej pory mieszkałem w Hogwarcie. Ale byłem wciąż czujny, bo wiedziałem, że przyjdzie taki dzień, kiedy ten chłopiec zostanie przyjęty do Hogwartu. Przez te wszystkie lata, sporo czytałem i pewnego dnia natknąłem się na artykuł o Ludziach Lodu. Możesz sobie wyobrazić moje zdziwienie, kiedy przeczytałem o tym, jak wyglądają obciążeni złym dziedzictwem Ludzi Lodu.
- Wtedy zrozumiałeś, że chłopiec musiał należeć do tej rodziny... - powiedziała Villemo bardziej do siebie niż do Patrika, mimo to odpowiedział.
- Dokładnie. A kiedy usłyszałem, że do szkoły będziesz chodzić ty, jedna z nich, pomyślałem że to nie przypadek. Nie wiedziałem tylko, po której stronie barykady jesteś. Biorąc pod uwagę, że ktoś chciał cię kilkakrotnie zabić, sądzę że można ci ufać.
Pochodnie niebezpiecznie zamigotały, grożąc, że zaraz zgasną. Kaskada długich cieni potoczyła się po komnacie.
Villemo nadal nie wszystko układało się w logiczną całość. Czuła, że w tym wszystkim brakuje jakiegoś znaczącego elementu.
- Skąd pewność, że ten ktoś jest w Hogwarcie i że dopiero w tym roku się pojawił? - Villemo wskazała ręką na ołtarz - Mi to wszystko wygląda na długoletnie przygotowania do jakiegoś podłego rytuału.
- Wiem to, bo tuż przed rokiem szkolnym otrzymałem znak.
- Jaki znak? - zapytała Villemo czując, że właśnie sięga po ostatni kawałek układanki.
Patrik nie odpowiedział, ale nie umknęło jej uwadze, że odruchowo chwycił się za lewe przedramię, jakby go nagle zaswędziało. Odwrócił się do niej plecami, czuła, że ewidentnie coś ukrywał.
Spojrzała na jego plecy, koszulkę miał mokrą od potu i przyklejoną do pleców. Pomyślała, że zawsze tak chodzi ubrany, wiecznie z zakrytymi rękami, jakby chciał schować pod nimi wstydliwą bliznę. Jak ktoś, kto zrobił sobie nieudany tatuaż i nie chce pokazywać go innym. Coś w jej głowie zaskoczyło. Impulsywnie podbiegła i z całej siły zerwała z niego ubranie. Stał jak osłupiały, z nagimi plecami, z koszulą uwieszoną wzdłuż ciała, gdyż zatrzymała się na guzikach przy nadgarstkach.

Villemo oddychała głęboko, zdjęta strachem, wpatrując się w tatuaż na lewym przedramieniu Patrika. Przedstawiał ludzką czaszkę, z której z rozwartych szczęk wychodzi wąż, symbol znany w całym, magicznym świecie. Tusz błyszczał czarną głębią, mocny i wyraźny, jakby świeżo wbity pod skórę.
- Villemo, posłuchaj mnie...- zaczął uspokajającym tonem, widząc jak się cofa. Nie mogła oderwać wzroku od mrocznego znaku, który niemal błyszczał w mroku komnaty. Teraz już było jasne, skąd Patryk wiedział że Voldemort ma powrócić. Otrzymał znak od samego mistrza.
Została zwabiona w pułapkę. Mógł jej wszystko opowiedzieć, bo wiedział, że zaraz się jej pozbędzie. To on był chłopcem, którego sprowadzono z Taran -Gai. Te czarne włosy, mocne kości policzkowe, z wiekiem zapewnie wschodnie rysy zanikły, ale z powodzeniem mógł być jednym z Ludzi Lodu.
Patryk zrobił ostrożny krok w jej stronę, na co ona napięła mięśnie gotowa do ucieczki. Czuła, że nie ma szans w tej walce. Nie znała się tak dobrze na czarach jak on, w dodatku miał po swojej stronie Czarną Magię, którą na pewno doskonale potrafił się posłużyć.
- Villemo, wiem jak to wygląda, ale pozwól mi... - Zrobił kolejny krok w jej stronę, ostatni na który mógł sobie pozwolić. Villemo puściła się biegiem wzdłuż korytarza, którym przyszli.
Strach dusił ją w gardle. Wiedziała, że zanim przedrze się przez gąszcz korzeni, on ją dopadnie. Pokonywała korytarz najszybciej jak mogła, ale brak tlenu, ciemność, panika i wszędzie wijące się pnącza okropnie ją spowolniały. Miała wrażenie że Patrik lada moment dotknie ją lodowatą dłonią w kark, wiedziała że to kwestia czasu. Zauważyła jasność u wylotu korytarza, do którego miała jeszcze jakieś piętnaście metrów. Nie słyszała żadnego dźwięku świadczącego o tym, że biegnie za nią, więc wezbrała w niej nadzieja. Najwyraźniej Patrik postanowił jej nie ścigać, inaczej już dawno by ją dopadł. Uśmiechnęła się w duchu, że lada moment będzie na zewnątrz, kiedy nagle światło u wylotu korytarza zgasło. Ktoś zasłonił wyjście i czekał aż ona wpadnie prosto w jego ramiona.

Komentarze
avatar
Prefix użytkownikagordian119  dnia 24.10.2021 10:31
Twoje teksty bardzo fajnie się czyta, masz w sobie duży talent. Kurde, zazdroszczę Ci tego, że w sztuce umiesz sobie radzić na każdym polu xD Trochę się tutaj pogubiłem i momentami nie wiedziałem o co chodzi, chyba będę musiał powtórzyć sobie poprzednie rozdziały, momentami też kilka rzeczy nie pasuje mi językowo, ale to może kwestia stylu... Tak czy inaczej, bardzo fajne ;)
avatar
Prefix użytkownikaAnastazja Schubert  dnia 24.10.2021 16:38
W tym rozdziale pojawił się mocniej wątek Ludzi Lodu i zastanawiam się czy w kolejnych nie będę miała problemu ze zrozumieniem o co chodzi. Póki co opisałaś to tak, że wszystko wiem.
Może mniej było akcji, ale końcówka rozdziału zdecydowanie to nadrobiła.
Jak zawsze jestem na tak i czekam na więcej.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Pracownik departamentu
19.05.2022 19:12
Siemanko. Jak dzień?

halo, regulamin
18.05.2022 17:22
To tak jak do/z Katowic można pojechać czeskimi Drahami jezyk

Niezwyciężony mag
18.05.2022 13:03
Ostatnio się zdarzają wagony DB w intercity jadących z Berlina do Warszawy i w zasadzie tyle

Pracownik departamentu
18.05.2022 12:08
U was DB jeździ na polskich trasach czy jeździsz jakąś częścią trasy z Niemiec do Polski?

Niezwyciężony mag
18.05.2022 09:43
Jednak faktycznie kocham*, bo w końcu jakiś wagon w którym się nie głuchnie przy hamowaniu

*ale deutsche bahn kocham

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Alette

Avatar

Posiada 59641 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 56913 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47239 punktów.

4) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 44578 punktów.

5) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43981 punktów.

6) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 42665 punktów.

7) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 38406 punktów.

8) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36651 punktów.

9) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 34141 punktów.

10) Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 33495 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2022 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 16.5