Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Harry Potter and the...

Kategoria: Recenzje
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Subiektywna recenzja i przemyślenia po obejrzeniu filmu o Harrym z pistoletem.
>> Czytaj Więcej

Ranking momentów z E...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem rankingu zamieszczonego w serwisie Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Q&A z J&O Phelps

Kategoria: Wywiady
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

O&A z Jamesem i Oliverem Phelpsami przeprowadzone przez serwis Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Evanna Lynch

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Krótka biografia, opis kariery i ciekawostki o filmowej Lunie
>> Czytaj Więcej

Uzupełnij cytaty - Z...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem quizów zamieszczonych w serwisie Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Quiz o Tajnych Przej...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem quizu zamieszczonego w serwisie Wizarding World.<br />
>> Czytaj Więcej

Quiz - Mniej znani b...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaRachel Otterly

Jak dobrze zapamiętałeś wspomnianych bohaterów w serii?<br /> Tłumaczenie quizu z Pottermore.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

Złośliwość rzec...

Tytuł: Złośliwość rzeczy niepotrzebnych
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikafleja

to moje pierwsze takie dziwne coś
>> Czytaj Więcej

[NZ]Prolog - Ciemne...

Tytuł: Prolog - Ciemne chmury
Seria: Inne dziedziny magii
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaRachel Otterly

Prolog akcji. Dzieje się miesiąc przed rozpoczęciem właściwej akcji.
>> Czytaj Więcej

Lacock

Tytuł: Lacock
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNedelle

Praca na pierwszy etap Wielkiej Wojny Fan Fiction, która zawiera w sobie krótką przygodę Lockhart...
>> Czytaj Więcej

Kot007 przeprow...

Tytuł: Kot007 przeprowadza obserwację.
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaKrnabrny

Praca wysłana na pierwszy etap Wielkiej Wojny Fanfickowej.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Zapomniane Wątk...

Tytuł: Zapomniane Wątki - Rose I
Seria: Zapomniane wątki
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaSyriusz32

Krótki wstęp do przygód Rose.
>> Czytaj Więcej

Tylko trochę po...

Tytuł: Tylko trochę poświęcenia
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaSyriusz32

Praca finałowa na WWFF, bez edycji, oryginał konkursowy. Znowu. Kto wie ten wie.
>> Czytaj Więcej

Dajcie mi spać

Tytuł: Dajcie mi spać
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaShanti Black

Praca finałowa Wielkiej Wojny Fan Fiction, z lekkimi poprawkami
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 40
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 2 osoby
Prefix użytkownikaMikasa (Pracownik Miodowego Królestwa )
Prefix użytkownikaElizabeth_ (Wielki Mag)
Łącznie na portalu jest
46,037 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 250
Było: 16.01.2020 20:17:01
Napisanych artykułów: 1,082
Dodanych newsów: 10,335
Zdjęć w galerii: 21,369
Tematów na forum: 3,781
Postów na forum: 317,100
Komentarzy do materiałów: 221,088
Rozdanych pochwał: 3,263
Wlepionych ostrzeżeń: 4,159
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  RAVENCLAW!

Gryffindor
Punktów: 1254
uczniów: 3569
Hufflepuff
Punktów: 470
uczniów: 3564
Ravenclaw
Punktów: 1258
uczniów: 4274
Slytherin
Punktów: 386
uczniów: 3749

Ankieta
Dumbledore zakazał opuszczania Hogwartu z powodu zarazy. Jak sobie radzisz?

idę do biblioteki i wertuję wszystkie książki. Muszę wiedzieć wszystko o tej zarazie!
18% [71 głosów]

nic sobie nie robię z kwarantanny i tajnym przejściem wymykam się do Trzech Mioteł. Kremowe piwo to świetne antidotum!
16% [63 głosy]

zamykam się w lochach i próbuję uwarzyć Eliksir Odpornościowy, zanim wszyscy padniemy jak bahanki
23% [94 głosy]

szwendam się po korytarzach, liczę obrazy i segreguję je na te w złotych i srebrnych ramach. Ta wiedza na pewno mi się przyda
7% [27 głosów]

kradnę zapas mydła i papieru toaletowego z Łazienki Prefektów. Żaden wirus mi niestraszny, kiedy mogę wytapetować dormitorium papierem!
4% [17 głosów]

ustawiam się w kolejce pod kuchnią, żeby zrobić zapasy. Wpuszczają po jednej osobie
8% [34 głosy]

proszę opiekuna domu, żeby przydzielił mi jednoosobowy pokój. Jakoś niewyraźnie się czuję
2% [9 głosów]

zastanawiam się, kogo w szkole nie lubię najbardziej, żeby móc na niego nakaszleć. O, idzie Malfoy
22% [88 głosów]

Ogółem głosów: 403
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 25.03.20

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 19.10.2020 o godzinie 18:34 w Cieplarnia
GryffindorNatalie Swan ostatnio widziano 19.10.2020 o godzinie 17:55 w Cieplarnia
HufflepuffEileen Craven ostatnio widziano 18.10.2020 o godzinie 21:02 w Kuchnia
SlytherinParker Roy ostatnio widziano 18.10.2020 o godzinie 20:08 w IV piętro
HufflepuffLouise Lainey ostatnio widziano 18.10.2020 o godzinie 19:19 w Kuchnia
GryffindorNatalie Swan ostatnio widziano 18.10.2020 o godzinie 14:31 w Sala OPCM
Lacock
Podstawowe informacje:
Autor: Prefix użytkownikaNedelle
Gatunek: Przygodowe
Ograniczenie wiekowe: +7
Przeczytano 182 razy.
Praca na pierwszy etap Wielkiej Wojny Fan Fiction, która zawiera w sobie krótką przygodę Lockharta i Trelawney w urokliwej angielskiej miejscowości - Lacocku.
Bohaterowie: Inne.
Lacock w hrabstwie Wiltshire powoli budziło się z głębokiego, niczym niezmąconego snu. Wśród uliczek błąkał się jedynie spokój wraz z ciszą, nie wybudzając jeszcze zanadto mieszkańców. Pierwsze rozśpiewały się ptaki, radując ludzi cudownymi, delikatnymi dźwiękami. Gdzieniegdzie słychać było kroki rozespanych mężczyzn, pokrzykiwania ich żon i tupot dzieciaków ciekawskich nadchodzącego dnia. Rytm życia cudownie się powtarzał. Znaczy, prawie. Przez jedną z uliczek przechadzał odróżniający się od owego spokoju mężczyzna krokiem zdecydowanym, niemalże sprężystym. Skórzana torba przełożona przez ramię podskakiwała wraz z jego ruchami. Zmierzał na sam środek Lacocku, gdzie znajdowała się gospoda „Znak Anioła”. Głowę trzymał lekko zadartą ku górze, pierś zaś wypiętą do przodu. Jego złociste loki pobłyskiwały skąpane w porannym słońcu.

Gospoda niczym nie różniła się od budynków wokoło; również zbudowana została z kamieni. Nad dębowymi drzwiami wisiał mały, okrągły zielony szyld. Dość duże, drewniane okiennice wypełniały ją słonecznymi promieniami. Mężczyzna wszedł z zadowoleniem do „Znaku Anioła”. Ominął mniej lub bardziej zwinnie wszystkie stoliki, przy których siedziało już kilka turystów. Tylko paru z nich odwróciło się i przez chwilę wodziło za nim wzorkiem. Szybko jednak powrócili do śniadania. W całym pomieszczeniu unosił się zapach świeżo mielonej kawy i smażonej na boczku jajecznicy. Mężczyzna, który dotarł do szynkwasu przywitał się z gospodarzem i zagaił go jedną ze swoich znanych na świecie historii. Uśmiechnął się szeroko, a jego zęby białe niczym perły onieśmieliły rozmówcę. Przynajmniej mężczyzna tak myślał, któż mógłby mu odmówić uroku? Gdy wymienili ze sobą kilka grzecznościowych słów, blondyn ruszył ku schodom. Przed nimi zostawiona została tabliczka, która mówiła o remoncie pierwszego piętra. Na jej widok tylko uśmiechnął się lekko i przekroczył ją.

Na górze znajdowała się podobna sala do tej, która była na dole; długie, dębowe stoły stanowiły główne umeblowanie wraz z dostawionymi do nich ciężkimi ławami. Gdzieniegdzie na ścianach wisiały gobeliny i portrety, które radośnie witały gości. W prawym rogu znajdował się kamienny kominek przyozdobiony polnymi kwiatami w szklanym wazonie. Oczywiście o remoncie nie mogło być mowy – stanowiło to jednie zmyłkę, by mugole nie dostali się do świata magicznego. Mężczyzna rozejrzał się i w najdalszym kącie pomieszczenia zobaczył znaną sobie postać. Charakterystyczna czupryna w nieładzie oraz cekiny pokrywające całą szatę nie pozostawiały żadnej wątpliwości, tak samo jak okulary z bardzo grubymi szkłami, które powiększały jej oczy kilkukrotnie. Właściwie przypominała z wyglądu olbrzymiego, świecącego się owada. Podszedł do niej dumnie i z uniesioną głową.

- Sybillo, moja droga! Cóż cię sprowadziło do Lacocku? – zapytał mężczyzna, przysiadając się bez zbędnego przyzwolenia. Uśmiechnął się szeroko i wpatrywał w kobietę oczekując odpowiedzi.

- Mój drogi, sępy śmierci zbliżają się do ciebie, już krążą nad twą głową… - mruknęła w odpowiedzi kobieta i upiła łyk sherry. Głos miała jak zwykle spokojny i tajemniczy. Przed nią leżała rozłożona talia kart, której przyglądała się uważnie. Oderwała od niej wzrok na chwilę i przyjrzała się mężczyźnie. – Miejsce takie jak Lacock dobrze wpływają na moje wewnętrzne oko, Gilderoyu.


- To cudownie! Czy twoje karty przewidzą mój kolejny sukces pisarski? Korzystając z pięknej pogody przyjechałem tu, by dokończyć kolejny bestseller – powiedział podekscytowany Gilderoy i dumnie wypiął pierś. – Na pewno słyszałaś o tym, jak wysoko znajdują się wszystkie moje dzieła! Kochana, znam świetne miejsce, w którym na pewno twoje wewnętrzne oko się otworzy!

- Zaczekaj chwilę – powiedziała Sybilla i nagle chwyciła go za rękę. Głos drżał, gdy z jej ust przepowiednia sama wypływała: – Twa magia będzie ci odebrana, gdy tylko zamkniesz oczy. Gdy je otworzysz, strach ponownie cię oślepi. Kiedy słońce zabarwi Lacock w czerwień, dowiesz się okrutnej prawdy.

- Niech cię, brzmi groźnie – przeraził się czarodziej. Kiedy dotarło doń, że wyszedł na tchórza, dzielnie uśmiechnął się i mimo pobladłej twarzy dodał: - Dobrze, że tak wybitny czarodziej jak ja zawsze znajdzie wyjście z sytuacji. Tymczasem zapraszam cię na spacer, chyba nie odmówisz właścicielowi najbardziej czarującego uśmiechu na świecie?

Przez całe średniowiecze wieś Lacock słynęła z produkcji wełny. Dziś stała się atrakcją turystyczną Anglii, wciąż utrzymując swój dawny urok. Gilderoy zaprowadził Sybillę na kraniec miejscowości, gdzie znajdowały się pola uprawne pszenicy i pastwisko, na którym właśnie leniwie wylegiwało się stado owiec. Sielski widok otaczał ich zewsząd, tak samo jak zapach traw, odgłosy zwierząt i cichutki szelest liści tańczących na wietrze. Gilderoy zatrzymał się na środku ścieżynki, którą się przechadzali. Położył ręce na biodrach i westchnął przeciągle. Uśmiechnął się szeroko jak miał w zwyczaju, po czym z kieszeni spodni wyjął różdżkę. Rozejrzał się, szukając nieopodal głazu. Gdy taki znalazł w cieniu młodej brzozy, podszedł doń i mrucząc coś pod nosem machnął różdżką. Efektu zaklęcia nie było, zatem zniecierpliwiony powtórzył zabieg kilka razy. Gdy udało mu się w końcu głaz zamienić na kamienną ławkę, odwrócił się do cierpliwie czekającej Sybilli. Kobieta poprawiła spadające okulary i usiadła na przemienionym siedzisku. Gilderoy rozpostarł ręce, wyjął ze skórzanej torby czysty pergamin i samopiszące pióro, które wyróżniało się mocno liliowym zabarwieniem. Sybilla zerknęła na niego z ukosa i rzuciła spokojnie:

- Gdy twoje pióro postawi trzynastą kropkę, ktoś ułoży się do popołudniowego snu. – Mężczyzna spojrzał na czarownicę z zażenowaniem, oparł się wygodnie i nakazał pióru rozpoczęcie pisania. Nie przyglądając się temu, co błyskawicznie pojawiało się na jego pergaminie sięgnął do torby po raz kolejny, tym razem wyjmując kremowe piwo, które kupił będąc jeszcze w gospodzie. Otworzył je i upił spory łyk delektując się jego smakiem. Sybilla pustym wzrokiem patrzyła to na pastwisko, to na towarzysza. W lewej ręce trzymała prawie pustą już butelkę sherry, a prawą bawiła się cekinami przyszytymi do rękawa. Koło nich pojawił się młody zając. Kobieta przyglądała mu się chwilę, szybko jednak wróciła do obserwowania owiec i swojego wewnętrznego oka. Gilderoy zamruczał cichutko z zadowolenia i wystawiając twarz ku słońcu zamknął powieki. Zapewne nie spodziewał się tego, co stało się natychmiast po tym, gdy to zrobił: zając zbliżył się doń, uniósł łebek i chwilę powęszył. W jednej chwili podskoczył i złapał w pyszczek różdżkę, która wystawała Gilderoyowi z kieszeni. Gdy mężczyzna otworzył oczy i z przerażeniem poderwał się z siedzenia, zając kicał już w stronę pola. Sybilla również wstała, odłożyła butelkę i wskazała go palcem.


- Nie zamierzasz go złapać, Gilderoyu? – zapytała. Jej policzki zaczynały mieć odcień ulubionego przez nią trunku. Mężczyzna niezdarnie pobiegł za zającem. Sybilla wyjęła swoją różdżkę, by czarami wspomóc złapanie puchatego uciekiniera. Skierowała ją w zająca i rzuciła: - Immobulus! – Na całe nieszczęście nie trafiła w cel. Fioletowa stróżka ugodziła w plecy towarzysza. W bardzo zwolnionym tempie obrócił się w jej stronę zdziwiony i lekko oszołomiony. Sybilla zaczerwieniła się i wymamrotała przeprosiny piskliwym głosem. Uwolniła go szybko z rzuconego zaklęcia i pobiegła tam, gdzie udał się w podskokach zając. Gilderoy, który znów poruszał się szybko również rozpoczął ponowną gonitwę za zwierzęciem. Biegli więc ramię w ramię, oboje potykając się o kamienie i nierówności, jakie napotykali po drodze. Gdy zając w końcu zatrzymał się, otoczyli go dysząc ciężko. Sybilla uniosła swoją różdżkę. Postanowiła ponowić próbę zatrzymania urwisa. Zając popatrzył na nią zaciekawiony. Przechylił łebek, wciąż trzymając własność Gilderoya w pyszczku. Choć widok był rozczulający, Sybilla nie wahała się. Z jej różdżki kolejny raz pojawiła się fioletowa stróżka. Zając uskoczył przestraszony. Czar ugodził niewinny kamień obok. Gilderoy widząc niepowodzenie kobiety rzucił się na zwierzątko i złapał je w ręce. Zając wyrywał się, ale mężczyzna okazał się być silniejszy. Sybilla podeszła i przyjrzała się bliżej obojgu. Wyciągnęła różdżkę czarodzieja z pyska zająca. Gilderoy uśmiechnął się szeroko, wypiął dumnie pierś. Było oczywistym, że sobie poradzi! Sybilla podała mu różdżkę. Przyjął ją dziękując pięknymi słowy. Chwilę potem zając oddalił się bez zdobyczy. Nie wydawał się być tym zbytnio przejęty – znów radośnie kicał przed siebie. Roześmiali się głośno.

Kiedy ich śmiech przycichł, zdali sobie sprawę, że jakiś dźwięk im wtórował. Nastawili uszy. Głośne, głębokie, tubalne chrapanie dobiegało gdzieś niedaleko. Zdziwieni szukali źródła nieprzyjemnej melodii. Brzmiało to tak, jakby cała Hogwarcka brać chrapała jednocześnie z Hagridem na czele. Gilderoya przeszył nieprzyjemny dreszcz. Sybilla nasłuchując postanowiła zbliżyć się nieco. Czarodziej niespiesznie dreptał za nią z niezadowoleniem wzdychając ciężko. Kobieta zatrzymała się nagle; Gilderoy wpadł na Sybillę. Wymamrotał przeprosiny, spuszczając wzrok. Gdy podniósł głowę, ujrzał to, co nakazało jej się zatrzymać. W cieniu jednego z drzew spało olbrzymie dziecko, kudłate i tubalnie chrapiące. Fioletowe kudły wyglądały na czyste i zadbane. Niekontrolowany krzyk Gilderoya obudził je. Zaspane otworzyło czy. Powoli uniosło łeb. Krótkie rogi zabłysły odbitym światłem słonecznym. Sybilla i Gilderoy przerażeni długimi krokami wycofywali się. Czarodziej ukrył się za kobietą. Troll podniósł się ociężale; upewnili się, że nie był to dorosły osobnik. Pod Gilderoyem ugięły się nogi. Obudzone stworzenie miało prawie osiem stóp wysokości. Szmata, która zakrywała niektóre części jego kudłatego ciała, wyglądała tak, jakby ktoś niedawno ją wyprał; widniało na niej tylko kilka zielonych plam, prawdopodobnie od tarzania się w trawie. Troll zaryczał wściekle. Wskazał ich palcem i powarkiwał zdenerwowany. Natychmiast Sybilla i Gilderoy skierowali różdżki w jego brzuch.

- Petrificus totalus! – wypowiedziała zaklęcie kobieta, zanim mężczyzna zdążył otworzyć usta. Troll zesztywniał. Obie nogi przestały go utrzymywać, runął ciężko na ziemię. Uderzył głową o grunt, a jego niewykształcone, dziecięce rogi wbiły się weń. Stworzenie zaczęło szlochać. – Właściwie, Gilderoyu, nic nam nie zrobił, nie powinnam być taka surowa…

- Zwariowałaś! To troll rzeczny! Skąd on się tu w ogóle wziął? – wybuchł czarodziej. – No ale skoro jest unieszkodliwiony… jak dobrze, że byłem tu, by cię ochronić, prawda, Sybillo? Wracajmy, zostawiłem przybory przy głazowej ławce, a książka się sama nie napisze!

- Finite! – Sybilla po raz kolejny wycelowała w trolla. Zanim ten jednak otrząsnął się po klątwie, dodała: - Levicorpus!

Zostawili biedne stworzenie wiszące głową w dół. Choć warczał, szlochał, nie wrócili, by postawić go na nogi. Jego rogi ukruszyły się od upadku. Wyglądał bardzo nędznie. Gilderoy zebrał swoje rzeczy i odprowadził do gospody Sybillę, której wcześniej haniebnie zmodyfikował lekko pamięć. Ta historia idealnie nada się do jego właśnie powstającego bestsellera, który będzie nosił tytuł „Wędrówki z trollami”! Wszyscy z tej autobiografii dowiedzą się, jak dżentelmeńsko obronił kobietę przed ogromnym trollem rzecznym! Prawdę mówiąc okłamał ją nieco – nie przyjechał na wieś pisać książkę. Jego babka musiała stawić się w Ministerstwie Magii i poprosiła go, by pod jej nieobecność nakarmił koty. Przypominając to sobie, ruszył prosto do jej domu. Wszystkie budowle wyglądały bardzo podobnie: dom jego babki też się nie wyróżniał. Gdy otworzył drzwi, poczuł zapach gotującej się kapusty. Na pewno babuńka gotowała polski przysmak – bigos. Wkroczył zaciekawiony do kuchni, gdzie czekała na niego właścicielka domu. Gdyby wzrok mógł zabijać, na pewno Gilderoy już leżałby martwy. Babka wskazała go chochlą zdenerwowana, jednak wciąż nie mówiąc ani słowa. Wtedy usłyszał znajomy szloch. Cały pobladł.

- Kazałam ci nakarmić koty, a nie atakować trolla, którym się opiekuję! Czy wiesz, jak boli ukruszenie rogów? Felix nic ci nie zrobił, na Merlina! Ten dzieciak, co go na obrońcę szkolę, jest bardziej pożyteczny niż ty! – wydarła się babka. Dalszego wywodu jednak Gilderoy nie usłyszał, gdyż zemdlał z przerażenia, gdy tylko dowiedział się prawdy. Zapewne gdy tylko się ocknie, piekło, jakie wyrządzi mu babka długo zapadnie mu w pamięć. Zastanawiał się, kto przypomina diabła bardziej: ona, czy troll.


Wymogi pracy: 8. PRZYGODOWE
Muszą pojawić się słowa: bigos, boczek i kapusta (słowa mogą się odmieniać)
Główne postacie: Lockhart i Trelawney, którzy muszą razem wykonać jakieś zadanie, coś zrobić, generalnie współpracować ze sobą
Komentarze
avatar
Prefix użytkownikaSam Quest  dnia 21.08.2020 11:36
Szczerze mówiąc nie przepadam za przygodowymi historiami, więc to trochę bardzo nie mój klimat. Na pewno muszę Ci oddać, że bardzo ładnie piszesz, czyta się to przyjemnie i nie ma nudy. Miałaś też ciekawy pomysł na tą historię i nie mam nic do zarzucenia.

Bardzo podoba mi się ostatni akapit, a końcowe zdanie to mistrzostwo. Także, wracaj do pisania ff, chętnie coś jeszcze przeczytam :D

Przepraszam, że nie jestem w stanie więcej powiedzieć, ale no nie umiem się wczuć w takie historie, soreczka.
avatar
Prefix użytkownikaAnastazja Schubert  dnia 24.08.2020 21:53
Jako, że ja wymyśliłam warunki do tej kategorii to pozwolę sobie tego fanficka skomentować :D


Treść jest ciekawa, podoba mi się sposób, w jaki Lockhart i Trelawney są pokazani razem. Te dwie postacie na pierwszy rzut oka do siebie nie pasują, a jednak u Ciebie przeżywają wspólną przygodę, żadne z nich nie traci swojego książkowego charakteru i pasują do fandomu. Oczywiście autor fanficka ma prawo sobie pozmieniać co chce, ale podoba mi się, że tutaj jest podobnie do serii. Może trochę nie jestem pewna czy Sybilla naprawdę miała takie dobre umiejętności magiczne i umiałaby unieszkodliwić trolla, ale... Kto wie, na pewno miała swoje tajemnice, może walka z trollami to jedna z jej mocnych stron!

Końcówka z babcią jest genialna. Bigos jest świetnie wpasowany, no i to, jak nakrzyczała na Gilderoy'a za to, że troll był od niego mądrzejszy... Świetne.

Ogólnie fanfick oceniam bardzo dobrze, podobał mi się. Może parę razy coś mi zgrzytnęło, że akcja się powoli rozwija albo dla odmiany coś się dzieje zbyt nagle, ale objętość nie pozwala na zbytnie rozwodzenie się.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Pracownik Miodowego Królestwa
20.10.2020 13:51
ale za to w grudniu idę na dwa tygodnie urlopu świątecznego kibic

Pracownik Miodowego Królestwa
20.10.2020 12:50
ja właśnie niestety nie będę się mogła urywać wcześniej, bo będę miała dużo pracy, pff

Niezwyciężony mag
20.10.2020 12:50
No dzień dobry Wrozka

Praktykant w Ministerstwie Magii
20.10.2020 12:44
Dzień dobry

moje życie to mem
20.10.2020 11:31
Chociaż u mnie teraz też ładne słoneczko. Gdybym nie miała tyle do robot to bym gdzieś sobie pojechała

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59576 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 56229 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 44549 punktów.

4) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43147 punktów.

5) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 38342 punktów.

6) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 37194 punktów.

7) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36433 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 33345 punktów.

9) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

10) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30892 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2020 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 2.21