Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

To J.K.Rowling ustal...

Kategoria: Teorie, przemyślenia...
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Artykuł jest tłumaczeniem tekstu zamieszczonego w serwisie Mugglenet.
>> Czytaj Więcej

Gra Trivial Pursuit ...

Kategoria: Recenzje
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Krótka recenzja gry Trivial Pursuit: Harry Potter
>> Czytaj Więcej

Fanowski film o sios...

Kategoria: Inne
Autor: Prefix użytkownikalothien

Artykuł jest tłumaczeniem materiałów ze strony TheLeakyCauldron.org - link na końcu artykułu.
>> Czytaj Więcej

Gra Match Harry Pott...

Kategoria: Recenzje
Autor: Smierciojadek

Gra Match Harry Potter - krótka recenzja
>> Czytaj Więcej

20 słodyczy z potter...

Kategoria: Świat magii
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Ranking słodyczy, które pojawiły się w serii.
>> Czytaj Więcej

Te rzeczy mogły Ci u...

Kategoria: Teorie, przemyślenia...
Autor: Prefix użytkownikalothien

Szczegóły występujące w serii, które mogły sugerować, co się będzie działo w następnych częściach...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: PaulaSmith

Numer Fantastyczne zwierzęta stworzyli: CoSieDzieje, Mikasa, losiek13, Sam Quest, Katherine_Pierc...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Ten świat jest...

Tytuł: Ten świat jest...
Seria: Dziewczyna z porcelany
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikaAlette

Nie patrz wstecz, nie myśl o przeszłości. Ona nie ma znaczenia. Ona nie istnieje. Przyszłość, tyl...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Nad rzeką dla ś...

Tytuł: Nad rzeką dla świata
Seria: Dla większego dobra
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaMikasa

Jak mógł wyglądać typowy dzień dwumiesięcznej przyjaźni Dumbledore'a i Grindelwalda?
>> Czytaj Więcej

[NZ]Przynęta

Tytuł: Przynęta
Seria: Potter musi umrzeć
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikaBluecube

Potter musi umrzeć - rozdział 3
>> Czytaj Więcej

[NZ]3. Zupa grochowa

Tytuł: 3. Zupa grochowa
Seria: Rozkwit odwagi (Courage Rising)
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Błędny Rycerz podwozi Harry'ego do Dziurawego Kotła. Niespodziewanie chłopiec wpada na miejscu w ...
>> Czytaj Więcej

Pieczony nietoperz

Tytuł: Pieczony nietoperz
Gatunek: Humor
Autor: Prefix użytkownikaAventia

Specjalnie stworzone dla avlee i wraz z jej pomocą. W rolach głównych: Angie Aventia Severus ...
>> Czytaj Więcej

Zazdroszczę

Tytuł: Zazdroszczę
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaTheWarsaw1920

Biały, jak śnieg na dachu Hogwartu.
>> Czytaj Więcej

Niesprawiedliwość

Tytuł: Niesprawiedliwość
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownikaAventia

Czy próbowałeś kiedyś wejść w jego głowę? Zastanawiałeś się, z czym możesz się zderzyć? Z chaosem...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 40
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
43,971 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 246
Było: 13.10.2019 16:03:25
Napisanych artykułów: 1,055
Dodanych newsów: 9,981
Zdjęć w galerii: 21,214
Tematów na forum: 3,634
Postów na forum: 310,600
Komentarzy do materiałów: 218,565
Rozdanych pochwał: 3,209
Wlepionych ostrzeżeń: 4,144
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  RAVENCLAW!

Gryffindor
Punktów: 559
uczniów: 3245
Hufflepuff
Punktów: 544
uczniów: 3167
Ravenclaw
Punktów: 949
uczniów: 3929
Slytherin
Punktów: 85
uczniów: 3241

Ankieta
Wyobraź sobie, że musisz zapewnić swoim kolegom atrakcje na Noc Duchów. Co wymyślisz?

Zorganizuję kurs dziergania czapek dla skrzatów domowych. Na cześć Zgredka!
4% [3 głosy]

Zaproszę Fatalne Jędze, w Wielkiej Sali przydałoby się jakieś pogo!
26% [18 głosów]

Rozegram międzydomowy charytatywny mecz Quidditcha, a zebrane pieniądze przeznaczę na organizację urodzin Prawie-Bezgłowego Nicka
16% [11 głosów]

Powołam do życia Klub Pojedynków i zaklęciem zmuszę Malfoya, żeby jadł ślimaki
11% [8 głosów]

O północy wymkniemy się do Zakazanego Lasu i będziemy strzelać z procy w centaury. Przetrwają najsilniejsi!
9% [6 głosów]

Po co cokolwiek robić, skoro można się po prostu najeść podczas Wielkiej Uczty?
34% [24 głosy]

Ogółem głosów: 70
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 27.10.19

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
GryffindorFroy Langdon ostatnio widziano 07.12.2019 o godzinie 02:31 w Lochy
GryffindorJaga Pojezierska ostatnio widziano 07.12.2019 o godzinie 02:21 w Kuchnia
GryffindorFroy Langdon ostatnio widziano 07.12.2019 o godzinie 02:16 w Kuchnia
GryffindorJaga Pojezierska ostatnio widziano 07.12.2019 o godzinie 02:01 w Kuchnia
HufflepuffEileen Craven ostatnio widziano 07.12.2019 o godzinie 00:22 w Dormitorium dziewcząt
HufflepuffElizabeth Cooper ostatnio widziano 07.12.2019 o godzinie 00:06 w Dormitorium dziewcząt
[NZ] Dla większego dobra
Moje wyobrażenie o krótkiej, lecz intensywnej przyjaźni między dwoma najpotężniejszymi czarodziejami swojego pokolenia. Jak mógł wyglądać ich typowy dzień?
Autor: Prefix użytkownikaMikasa
Ograniczenie wiekowe: b/o
Przeczytano 257 razy.
Rozdziały: [1].
Nad rzeką dla świata
Jak mógł wyglądać typowy dzień dwumiesięcznej przyjaźni Dumbledore'a i Grindelwalda?
Szklany dzban rąbnął z hukiem o ścianę, kończąc swój żywot wśród resztek soku z dyni. Albus patrzył zmęczonym wzrokiem na targanego złością brata. Nie wiedział, jak jeszcze może go przekonać. Sprzeczali się podczas śniadania, emocje rosły, aż w końcu ofiarą padł ich stary dzban. Teraz obaj stali po przeciwnych końcach stołu, jeden niski i wściekły, drugi wysoki i spokojny. Aberforth już otwierał usta, pewnie po to, by rzucić kolejną obelgą, kiedy usłyszeli charakterystyczny jęk drzwi wejściowych.

Po chwili do kuchni wpadł Grindelwald. Torba, którą miał na ramieniu, zahaczyła o framugę. Krótko rzucił okiem na zastałą scenę, lecz nie wykazał nią najmniejszego zainteresowania. Ignorując młodszego z chłopców, zapytał głośno:

- Albusie, jesteś gotowy?
- Tak, już wychodzę - spojrzał na brata twardo i sięgnął po różdżkę leżącą na stole. - Nie chcę tego więcej wysłuchiwać, Aberforth. Kiedyś będziesz nam wdzięczny.

Aberforth odwrócił się plecami do Grindelwalda, jakby chciał utrzymać go jak najdalej od tej rozmowy.

- Twoje miejsce jest tutaj, w tym domu - warknął - możesz sobie przeliczać szkolne nagrody kiedy chcesz, ale czas chwały już minął. Twoje miejsce jest tutaj - powtórzył. - Z rodziną.
- Nie pochlebiaj sobie - prychnął Gellert, ściągając na siebie wzrok obu chłopców. - To, że urodziła was ta sama kobieta, nie ma żadnego znaczenia. Nie masz pojęcia, czym jest prawdziwe braterstwo. A ona - wskazał głową na drzwi pokoju Ariany, tuż przy wejściu do kuchni - nie musiałaby się ukrywać jak szczur, gdyby na świecie panowali czarodzieje. Można pomyśleć, że nawet ktoś tak ograniczony jak ty będzie w stanie to zrozumieć.

Aberforth zerknął na Albusa, ale ten nie zareagował, wpatrując się w swoją różdżkę.
- Wkrótce zrozumiesz - rzucił Albus, tonem kończącym dyskusję. - Idziemy. Nie wiem, kiedy wrócę.

Grindelwald puścił go przodem chyba tylko po to, żeby móc trzasnąć drzwiami. Zrównał kroki z Albusem, który wyglądał na zdeterminowanego.
- Dobrze zrobiłeś - zaczął Gellert, zarzucając torbę pewniej na ramię. - Przecież dokładnie tego się spodziewaliśmy. Oporu.

Przecięli ogród i po chwili szli już udeptaną ścieżką. Dumbledore westchnął, z żalem chowając różdżkę do kieszeni. Kiedyś nadejdzie dzień zwycięstwa, jednak na razie nie mogli prowokować mugoli. Znając temperament Gellerta, mogło się to skończyć interwencją Ministerstwa Magii i, w konsekwencji, przedwczesnym ujawnieniem ich planów.

- Opór rodziny jest trudniejszy do zniesienia, nawet jeśli robię to wszystko z myślą o niej.
Gellert zacisnął pięści i westchnął ze złością. Gdy przemówił, starał się zachować spokój.
- Źle do tego podchodzisz, Albusie - powiedział, kiedy skręcili w prawo, idąc w stronę miasteczka. Panował poranny zgiełk. Mugole kupowali owoce na straganie, rozmawiali z sąsiadami i robili wszystko, by wypełnić swoje pozbawione celu dni. - Potrzebujesz tylko mnie, żeby osiągnąć cel. Aprobata Aberfortha niczego by nie zmieniła. Nawet lepiej, że ci się sprzeciwia. Dzięki temu zahartujemy się na przyszłość, a wiesz, że nie będzie łatwo.
- Taak... tak, pewnie masz rację - odpowiedział Albus i potrząsnął głową, jakby chciał zapomnieć o kłótni - Gdzie idziemy?
- Nad rzekę - odparł Gellert, zadowolony z zamknięcia tematu - mamy sporo do przemyślenia. Będziemy musieli zgromadzić jak najwięcej zwolenników, Albusie. - dodał poważnym tonem. - Nie każdy będzie tak inteligentny jak ty i ja. Prawdę mówiąc, należy założyć, że... że większość będzie raczej mniej roztropna.

Grindelwald ugryzł się w język, by nie powiedzieć "wszyscy" i nie wzbudzić w Albusie tej irytującej skromności, którą tak ostrożnie starał się wygaszać. Spojrzał na niego krótko i odczuł ulgę, widząc, że Dumbledore nie zamierza się z nim sprzeczać.

- Będziemy musieli przełożyć nasze idee na empiryczne argumenty - powiedział powoli Dumbledore, a Grindelwald pokiwał głową. - To wiele ułatwi. Czarodzieje muszą zrozumieć, że odpowiedzialna i mądra władza pomoże wszystkim.
- A my musimy zostać liderami nowego porządku, tak - gorliwie wpadł mu w słowo Gellert. - A kiedy już będziemy panami śmierci - dodał z błyskiem w oku - władza zostanie w naszych rękach na zawsze. Czy może istnieć lepsze przeznaczenie dla naszych talentów? Poświęcamy się dla dobra wszystkich czarodziejów, kończymy erę opresji i pożałowania godnej uległości.

Dotarli nad rzekę. Idąc skrajem lasu, doszli do miejsca, które wydawało się odpowiednie. Otaczała ich soczysta letnia zieleń, poprzetykana głazami, które przez lata spacyfikował potok. Było to całkiem niewinne miejsce, w sam raz, by w spokoju projektować nowy świat. Grindelwald podszedł do płaskiego kamienia i rzucił torbę na ziemię. Wyjął różdżkę.

- Repello Mugoletum - mruknął Grindelwald, zataczając szerokie koło nad polaną.
- Salvio Hexia! - zawołał Dubmbledore, idąc w ślad za nim.

Rozsiedli się wygodne na trawie. Gellert zaklęciem przywołał swoją torbę i wyjął z niej książki, pergamin i kilka piór.

- Poprzedniego wieczoru wiele rozmyślałem - zaczął, rozkładając swoje notatki. - Powinniśmy poszukać ludzi, którzy doznali cierpień z rąk mugoli. Dzieci odrzucone przez rodziców, żony przez mężów, i tak dalej.
Dumbledore z uwagą przeglądał zapisane skrawki pergaminu rozrzucone na ziemi.
- Ministerstwo Magii?
- Czytasz w moich myślach - odpowiedział Grindelwald z uśmiechem.
- Nie, przecież obiecałem, że tego nie zrobię... - obaj zaśmiali się głośno. Spłoszyli tym malutką wiewiórkę, która jak gdyby posłuchała wewnętrznego rozkazu i zatrzymała się w pół drogi, po czym pomknęła w przeciwną stronę, ku gęstwinie drzew.

- W każdym razie, to proste - ciągnął Grindelwald, odrywając oczy od miejsca, w którym zniknął rudy ogon - wystarczy porozmawiać z kimś z Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów. Moja ciotka wspomniała, że trzymają kartotekę konfliktów z mugolami i monitorują potencjalne zagrożenia.
- Domyślam się, że to raczej informacje niejawne?
- To przecież żaden problem - odparł niedbale Gellert, głaszcząc dłonią grzbiet książki.

Albus milczał, myśląc intensywnie. Tak, przekonanie jak największej liczby czarodziejów było kluczem do sukcesu. Jeżeli przyłączą się do nich dobrowolnie, konieczność użycia siły zostanie ograniczona do minimum. Dumbledore machnął różdżką. Pergamin i pióro zawisły w powietrzu na poziomie ich twarzy, pulsując powoli, czekając na rozkaz. Spojrzał na Gellerta i zachęcająco skinął dłonią. Policzki Grindelwalda płonęły, kiedy głośno i wyraźnie wyrecytował:

Czarodzieje pokrzywdzeni przez mugoli

Pióro płynnym ruchem złożyło atramentowy pocałunek na gładkiej powierzchni pergaminu. Zalśniły szmaragdowe litery. Albus już nie wiedział, czy ten blask bije z ich twarzy, czy ze słów, które wyrażały ich najskrytsze pragnienia. Uklęknął, zatapiając palce w wysokiej trawie. Lubił przebywać na świeżym powietrzu, czuł się nieskrępowany, niepowstrzymany. Ściany rozpraszały, zamykały przed nim świat.

- Wiem! - zawołał cicho Dumbledore. - Gellercie, nie sądzisz, że warto byłoby porozmawiać z ludźmi, którzy w niedalekiej przeszłości zostali wyrzuceni z pracy, ze swoich klubów... może nawet ze szkoły? - dodał, puszczając do niego oko. - Takie osoby łatwo przekonać, bo szukają nowego sensu i przynależności. Możemy im wiele zaoferować.
Grindelwald uśmiechnął się łobuzersko, zerkając na krótką listę. To było takie oczywiste!
- Znakomicie - przytaknął, bawiąc się różdżką od niechcenia. W ślad za nią powietrze jakby gęstniało, kreśląc wymyślne zawijasy. - Czyń honory. - rzekł po chwili, rozganiając losowe wzory i z namaszczeniem rysując znak Insygniów Śmierci. Delikatnym dmuchnięciem popchnął dryfujący symbol w stronę pergaminu, który przyjął uderzenie, wypalając charakterystyczny trójkąt białym światłem. Lista została przypieczętowana świętym znakiem, a pod pierwszym punktem wykwitły kolejne słowa:

Czarodzieje odrzuceni, otwarci na nowe wpływy, ulegli i samotni


Albus odwrócił się, by spojrzeć na Gellerta, który w skupieniu przeglądał notatki, co chwilę rozglądając się wokół, jak gdyby w poszukiwaniu natchnienia. Albus wpatrywał się w jego blond włosy, co raz przeczesywane palcami w zamyśleniu. Niewątpliwie miał w nim bratnią duszę, bratni umysł, który wynagradzał lata spędzone samotnie wśród książek. Wiedział, że razem są przeznaczeni do wielkich rzeczy. Poczuł znajome ciepło w okolicach klatki piersiowej i ucisk w gardle, który czasami nie pozwalał mu spać.

Lekki wiatr ochładzał im twarze, kiedy wymieniali się pomysłami, nie bacząc na ostre promienie letniego słońca. Wreszcie Dumbledore wstał, by rozprostować kości.

- Chyba powinniśmy coś zjeść. Nie sądzę jednak, aby powrót do domu był w tej chwili najlepszym pomysłem na świecie.
Grindelwald ożywił się i zawołał.
- Spokojna głowa, pomyślałem o wszystkim! - Chwycił różdżkę i z entuzjazmem machnął w stronę torby. Otworzyła się posłusznie, wypluwając z siebie chleb, ser i kilka jabłek. Jeszcze jedno machnięcie różdżką i z rzeki, niczym mała rybka, wyskoczyła wdzięcznym łukiem porcja czystej wody, lądując w wyczarowanych mosiężnych pucharach.

Grindelwald wyciągnął się na trawie z kawałkiem chleba w zębach. Podwinął jedną rękę za głowę i oparł się o torbę, obserwując Albusa.
Dumbledore osuszył puchar i chwycił jedno z jabłek.

- Coś cię trapi? - zagaił Gellert, strzepując okruchy chleba z koszuli. Albus złapał się na tym, że instynktownie zablokował umysł, choć przecież nie mieli przed sobą tajemnic. Spojrzał wyzywająco na Grindelwalda i westchnął głośno.
- W ramach całkowitej szczerości, obawiam się, że tak. Dzielenie się z tobą ideami jest ekscytujące, to prawda, ale nie mogę się wyzbyć tego dziwnego niepokoju. Co jeśli... - zawahał się przez chwilę, poszukując słów - co jeśli potrzebujemy kogoś, kto nas sprowadzi na ziemię? Nasze pomysły są tak zaawansowane, że trudno nam pojmować świat kategoriami zwykłego człowieka.
Gellert poderwał się gwałtownie.
- Albusie! - przemówił ostrym tonem. - Nie po to obdarzono nas inteligencją, żebyśmy się teraz zrównywali z tłumem. Przecież o to w tym wszystkim chodzi! - uderzył pięścią w rozgrzaną ziemię. - O przywództwo! O dobro wszystkich czarodziejów! A gdyby wszyscy to od razu zrozumieli... - uśmiechnął się drwiąco - cóż, nie wyróżnialibyśmy się niczym, nieprawdaż?

Dumbledore milczał. Zauważył niepokój w twarzy swojego towarzysza i w duchu skarcił się za to, że wciąż doszukuje się problemów. Opadł na ziemię i ugryzł jabłko, twarde i winne. Gellert chyba nie oczekiwał odpowiedzi i również zajął się jedzeniem.

- Czy myślisz - podjął Gellert, podnosząc się i zbierając porozrzucane notatki - że będziemy w stanie wyruszyć w drogę po wakacjach?
- Tak będzie, jak sądzę, najbezpieczniej - Albus skinął głową i odchylił się na rękach, patrząc z powagą na Grindelwalda. - Muszę dopilnować, aby mój brat wrócił do szkoły i wówczas możemy zaczynać.

Przez chwilę patrzyli na siebie, a niewypowiedziane pytanie o Arianę wisiało ciężko w powietrzu. Skaza na ich planie, irytująca niedogodność. Gellert nie chciał poruszać tego tematu jako pierwszy, czekał aż Albus dojrzeje do podjęcia stosownej decyzji. Odwrócił głowę i różdżką przywołał do siebie pergamin z listą, którą dzisiaj sporządzili.

- Zobaczmy, co tu mamy -mruknął. Albus podszedł i usiadł obok niego. Twarze im pojaśniały, gdy ponownie skoncentrowali się na pracy. Razem odczytali efekty dzisiejszej burzy mózgów.

REKRUTACJA ZWOLENNIKÓW


- Czarodzieje pokrzywdzeni przez mugoli; rozbite rodziny, ofiary nękania, prześladowani;
- Czarodzieje odrzuceni, otwarci na nowe wpływy, ulegli i samotni;
- Nauczyciele mający dostęp do młodych, formujących się talentów;
- Urzędnicy Ministerstwa Magii i odpowiednich organów w innych krajach; wewnętrzne próby podważania i zmiany Kodeksu Tajności
- Przedstawiciele prasy czarodziejskiej; subtelne przygotowanie społeczności czarodziejów na wyjście z cienia, zjednanie opinii publicznej


Albus i Gellert spojrzeli na siebie z głęboką satysfakcją. Po wcześniejszych rozterkach nie było ani śladu. Grindelwald głośno wypuścił powietrze, a gdy przemówił, głos drżał mu z podniecenia.
- To będzie piękne.


Komentarze
avatar
Prefix użytkownikaMikasa  dnia 27.10.2019 21:48
Napisałam ten tekst już dawno, w zasadzie tej samej nocy, kiedy po raz pierwszy byłam w kinie na PIERWSZEJ części Fantastycznych Zwierząt. Relacja Dumbledore'a i Grindelwalda fascynuje mnie od czasów siódmego tomu i musiałam sobie rozpracować, jak to mogło wyglądać.

Walcie śmiało.
avatar
Prefix użytkownikaulka_black_potter  dnia 27.10.2019 23:39
Zawsze myślałam, że Gelerta i Albusa nie dzieliło braterstwo, a dzielili łoże. Co mnie ominęło? :D

Ogólnie masz bardzo przyjemny styl pisania, chwilami troszkę górnolotny, pasujący do Ani z Zielonego Wzgórza - mówię tu o tym atramentowym pocałunku. Nie podoba mi sie też użycie słowa "Zwolennicy". To ma bardzo negatywny wydź więk według mnie, prawie jak poplecznicy. A przecież ta dwójka nie chciała robić złych rzeczy. Wierzyli, że to co robia jest dla większego dobra. Myśle, że powinno zostać to zmienione.

Nie wiem czy przeczytam kolejną część, bo w sumie chyba idziesz zgodnie z kanonem, beż żadnych wywijasów, a znamy juz tę historię :D
avatar
Prefix użytkownikaMikasa  dnia 28.10.2019 11:03
O nie, nie, nie dzielili żadnego łoża, zgodnie z sugestiami w IŚ, a także pierwszymi wywiadami Rowling na ten temat. To dopiero później zaczęła coś kręcić, a oryginał jest taki, że Albus kochał Gellerta, ale Gellertowi zależało tylko na ich "misji" i wykorzystywał tę miłość najwyżej do manipulacji.

Czy ja wiem, czy "zwolennik" ma negatywny wydźwięk? Nie wydaje mi się, przecież na co dzień używa się tego w dość neutralnym kontekście :D

Tak, idę zgodnie z kanonem, ale w kolejnej części będzie mały twist :D Dzięki za komentarz!
avatar
Angelina Johnson  dnia 28.10.2019 13:17
Moim zdaniem bardzo udany debiut i w ogóle ciekawa tematyka ficka. Podoba mi się Twoja wizja Dumbledore'a, który rzeczywiście wierzy w słuszność sprawy i mimo różnicy zdań nadal myśli i martwi się o brata. Super też wyszedł Grindelwald, przypomina taką trochę syczącą żmiję, która powoli wtacza w Albusa swój jad. Mam nadzieję, że nie zrobisz ich jako "starych maleńkich" i jestem bardzo ciekawa jak dalej potoczą się ich losy w tym ficku. Trochę makabryczny jest dla mnie ten ich plan, już tutaj Albusowi powinno coś świtać, że nie jest tak. Jak cel może być słuszny, skoro uwierzą w niego jedynie jednostki słabe i podatne na sugestie?


Ciekawi mnie też sprawa z Arianą, szczególnie po tym, arcyciekawym fragmencie:
Spoiler :: Pokaż
Przez chwilę patrzyli na siebie, a niewypowiedziane pytanie o Arianę wisiało ciężko w powietrzu. Skaza na ich planie, irytująca niedogodność. Gellert nie chciał poruszać tego tematu jako pierwszy, czekał aż Albus dojrzeje do podjęcia stosownej decyzji.


Styl bardzo mi odpowiada, jest plastyczny. Fajnie, że nie potrzebujesz używać wielu słów, a i tak potrafisz dobrze naszkicować miejsce i sytuację. Czekam na więcej!
avatar
Prefix użytkownikalothien  dnia 28.10.2019 16:42
Mikasa, bardzo podoba mi się Twój styl pisania! Jest taki lekki i aż mam ochotę go czytać i czytać, a Twój ff przeczytałam dosłownie w parę minut, tak mnie wciągnął. Chociaż nie zgłębiałam się za bardzo w tą relację, którą opisałaś, niemniej jednak gdybyś wydała jakiś krótki tomik na ten temat, to czuję że chętnie bym go przeczytała. Idź za ciosem! Wspomożesz trochę Krukonów :D
avatar
Prefix użytkownikaKlaudia Lind  dnia 01.11.2019 15:09
To fascynujące odkrycie czytać twojego fanficka, kiedy przeczytałam na sb, że coś dodałaś byłam pewna, że będzie to coś fajnego:D Oczywiście się nie pomyliłam, bo na prawdę wyszedł ci ładnie napisany i interesujący rozdział. Podoba mi się twój styl pisania, bo chociaż faktycznie używasz górnolotnych słów, jak zauważyła Ulka, to fajnie się to czyta i nie przeszkadza. Z resztą taki styl pasuje do tematu tego opowiadania i do postaci w nim występujących.
Co do samego tematu ff jestem mile zaskoczona, że dotyczy on relacji Gellerta i Albusa. Chętnie będę kontynuować czytanie także pisz dalej:D
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 03.11.2019 21:05
Ja mam mieszane uczucia co do tego ficka. Oczywiście językowo jest dobrze, tekst jest płynny i bardzo lekki. Tego można było się spodziewać po autorce, bo Mikasa zawsze dobrze pisała i też trafnie oddawała myśli, bez jakiegoś rozwlekania się nad tematem.

Pomysł również uważam za ciekawy, bo taka droga Albus przez tę jego toksyczną przyjaźń stwarza spore pole do popisu. Oczywiście dopiero okaże się, jak ten potencjał zostanie wykorzystany, bo na razie mamy tylko to, co już dostaliśmy w książce.

W tym wszystkim problemem są dla mnie bohaterowie. Oni wydają mi się tacy strasznie... no oczywiści. Ich rozmowy przez to wychodzą nienaturalnie i sama motywacja jest bardzo płytka. Nie jestem jakimś znawcą, ale oni tutaj z jednej strony wydają się być na etapie... zaawansowanym swoich planów, o krok od ich realizacji. Z drugiej strony te zdania, które do siebie wypowiadają, są takie, jakby dopiero teraz wpadli na swój pomysł i posługiwali się takimi prostymi, niezbyt przemyślanymi hasłami. Nie wiem do końca, jak to wyrazić, ale nastawienie bohaterów nie jest dla mnie przekonujące. Może to kwestia pierwszego rozdziału, po prostu na razie oni są dla mnie tacy nijacy.

Trzymam oczywiście kciuki za dalsze pisanie. Oby wyszło dokładnie tak, jak zaplanowałaś.
avatar
Prefix użytkownikagordian119  dnia 03.11.2019 21:09
Na początku jak to zobaczyłem, myślałem że to jakaś pomyłka, kolejny wybryk tej strony albo moje oczy mnie zawodzą, ale jednak nie - oto największa antyfanka ficków napisała swojego własnego. Piekło normalnie zamarzło xD

A tak na serio. Postać Grindelwalda strasznie mnie fascynuje, w związku z czym nie mogę sobie odmówić czytania tego ficka, jeśli czas mi na to pozwoli. Jak znam Mikasę, to o kanoniczność tej opowieści mogę być raczej spokojny, chyba większym fanatykiem kanoniczności jest tylko blad_logiczny xD Większość ficków o tej tematyce to opisy homoseksualnych stosunków Dumbla z Grindelwaldem, więc... coś lepszego bardzo się przyda.

Zacznę od tego, co mi się podobało. Język, to chyba przede wszystkim. Widać, że pisała to nie byle jaka osoba, tylko ktoś oczytany, z bogatym słownictwem. Bardzo mi się spodobało to wyrażenie "skały spacyfikowane przez potok". Nie było tutaj żadnych powtórzeń, autorka na całe szczęście nie boi się opisów, bo ja mam na to straszne uczulenie. Również dość często używa zdań złożonych, co także na plus. Czasem tylko pojawiały się nieścisłości interpunkcyjne w dialogach. Zatem tytuł największego hpnetowego grammar nazi trafił w ręce właściwej osoby :D No i osobowości postaci. Mikasa oddała bardzo dobrze autorytatywnego, cynicznego i bezwzględnego Grindelwalda, ambitnego i nieco pogubionego we własnych myślach i uczuciach Albusa, Aberfortha nie widzącego świata poza rodziną, prostodusznego i przywiązanego do swojego środowiska chłopaka. To wyszło genialnie :D

Co mi się nie podoba? Być może to tylko i wyłącznie kwestia mojego własnego stylu pisania i tego co lubię, ale trochę mnie kole to, że Mikasa założyła (w końcu słusznie) że my wszyscy czytający jej fanfika znamy kanon HP i nie potrzebujemy żadnych wprowadzeń, żadnych wyjaśnień ani nic podobnego, tylko od razu przechodzi do rzeczy, już od samego początku akcja - kłótnia Albusa z Aberforthem, tam w tle pojawia się też Ariana, potem rozmowa z Grindelwaldem - wszystko pięknie. Tyle tylko, że przez brak nawet takich jednozdaniowych wyjaśnień o co tu w ogóle kaman czułem się trochę tak, jakbym zaczynał czytanie tej historii od środka - od razu akcja, bez słowa wyjaśnienia z czym w ogóle mamy do czynienia. Oczywiście, jak już napisałem, słusznym jest założenie że wszyscy i tak wiemy o co chodzi, więc to nie jest nie wiadomo jaki błąd, ale ja osobiście zwracam uwagę na takie rzeczy. Skoro czytając każdą sagę, sięgając po każdą kolejną część dostajemy przypomnienie o tym kim są bohaterowie i co się tu w ogóle dzieje, to dlaczego w ff mielibyśmy tego nie dostawać? Przyczepię się też do tego napisanego przez protagonistów ogłoszenia. Moim zdaniem brzmi ono nieco... nienaturalnie. Po pierwsze, słowo "zwolennicy" jakoś mi tutaj nie pasuje. Nie uważam, jak Ulka, żeby to słowo miało negatywny wydźwięk, ale stylistycznie coś mi tu zgrzyta. Tak się chyba nie pisze tego typu pamfletów. Ja na ich miejscu napisałbym coś w stylu "jeśli zostałeś pokrzywdzony przez mugoli blablabla, teraz jest ten czas kiedy czarodzieje przejmą władzę nad światem i w ogóle będzie peace and love" itp itd. A to tutaj brzmi trochę jak jakieś ogłoszenie o pracę. Trochę mi to nie pasuje...

Tak czy inaczej, zostawiam W i liczę na dalszy rozwój wydarzeń :D
avatar
Prefix użytkownikaNicram_93  dnia 06.11.2019 08:59
Mikasa, jak na debiut to bardzo dobrze, mi się podobało. Większych błędów nie dostrzegłem, chyba jakaś literówka gdzieś tam była, ale teraz już nie mogę znaleźć. Stylistycznie też niczego sobie. To co dla mnie najważniejsze, czyli postacie są zgodne z kanonem, można śmiało ten fanfick w niego wstawić. Jak na razie to niestety tylko nie za wiele się działo, ale liczę, że jakaś akcja rozkręci się w następnych rozdziałach. Czekam na kolejny rozdział.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Wybitny! Wybitny! 100% [1 głos]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 0% [0 głosów]
Zadowalający Zadowalający 0% [0 głosów]
Nędzny Nędzny 0% [0 głosów]
Okropny Okropny 0% [0 głosów]
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Różowy Pomeranian Teksasu
07.12.2019 02:01
Nigdy spać w skaretach!

Najlepiej jedna noga pod, a druga na okryciu

Świetny czarodziej
07.12.2019 01:39
Spanie w skarpetkach niezbyt mi pasuje ale zsby stopy byly odkryte? Zgroza!

Pan Śmierci
07.12.2019 01:01
ja nawet nie lubię mieć przykrytych stop xD

Pan Śmierci
07.12.2019 00:50
aż mnie ciarki przeszły xD

Pan Śmierci
07.12.2019 00:50
nie ma opcji, żebym usnęła w skarpetach [x2]

w życiu!!!

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 58478 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 53158 punktów.

3) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 41857 punktów.

4) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 41675 punktów.

5) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 34585 punktów.

6) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 34217 punktów.

7) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 32554 punktów.

8) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

9) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30623 punktów.

10) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 1.45