Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Współpraca z Tactic Games
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Jak wyglądało życie Gauntów? Powstał film, który Wam to pokaże.
>> Czytaj Więcej

HPnet istnieje naprawdę

Kategoria: HPnet
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

Historia pod skórą z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

Niezaplanowana ...

Tytuł: Niezaplanowana randka
Gatunek: Humor
Autor: Prefix użytkownikaIsadoraDeWitch

Bal Bożonarodzeniowy z punktu widzenia profesora Snape'a.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 20

Tytuł: Rozdział 20
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Nie wiem, czy ktoś to jeszcze czyta, ale nie poddając się i brnę dalej w tą historię, tak nie wie...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Szaman, drzwi i...

Tytuł: Szaman, drzwi i komnata
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Villemo, Neville i Minerva dotarli do komnaty, w której czaił się Tengel Zły...ale czy zdążyli?
>> Czytaj Więcej

[NZ]Nieoczekiwana p...

Tytuł: Nieoczekiwana pomoc
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Dalsze losy bohaterów podążających śladem Tengela Złego...
>> Czytaj Więcej

Dziękuję.

Tytuł: Dziękuję.
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaNquus

Lupin szczerze w biegu
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział siódmy

Tytuł: Rozdział siódmy
Seria: Magiczna chwila
Gatunek: Romans
Autor: Prefix użytkownikaPaulaSmith

Gdy zdarza się to, co wydarzyć się musi.
>> Czytaj Więcej

Giętka pamięć

Tytuł: Giętka pamięć
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikaAnimag37

Czasem trzeba się przebranżowić, by zostać w końcu docenionym.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 40
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
48,357 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 300
Było: 22.09.2022 08:42:31
Napisanych artykułów: 1,094
Dodanych newsów: 10,534
Zdjęć w galerii: 21,477
Tematów na forum: 3,914
Postów na forum: 319,818
Komentarzy do materiałów: 222,453
Rozdanych pochwał: 3,327
Wlepionych ostrzeżeń: 4,167
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  HUFFLEPUFF!

Gryffindor
Punktów: 538
uczniów: 4164
Hufflepuff
Punktów: 577
uczniów: 3823
Ravenclaw
Punktów: 565
uczniów: 4485
Slytherin
Punktów: 209
uczniów: 4121

Ankieta
Nareszcie wakacje! Egzaminy końcowe za Tobą, możesz nareszcie porządnie wypocząć. Co robisz latem?

Przygotowuję się do poprawek egzaminów. Po co komu w ogóle ten OPCM, przecież Voldemorta już nie ma...
7% [2 głosy]

Wyleguję się na plaży. Niczego więcej mi nie trzeba, skoro mogę machnąć różdżką i w mgnieniu oka przywołać do siebie piwo kremowe, a woda w morzu jest przyjemnie ciepła.
26% [7 głosów]

Będę przenosić góry! Albo wdrapywać się na nie. No, chyba że na drodze stanie mi jakaś sklątka tylnowybuchowa. Ją trzeba będzie przenieść.
4% [1 głos]

Zostaję w Hogwarcie. Nigdzie nie jest mi tak dobrze jak w zamku, a latem puste korytarze są najbardziej urokliwe.
15% [4 głosy]

Większość czasu spędzam na Pokątnej. Może i pokoje w Dziurawym Kotle nie są w najwyższym standardzie, ale za to Magiczne Dowcipy Weasleyów są pod ręką.
4% [1 głos]

Spędzam czas na polu namiotowym. Na leśnej polanie urządziliśmy sobie z drużyną boisko do Quidditcha i szykujemy się do zawodów w kolejnym sezonie.
7% [2 głosy]

Nie ma to jak w domu. Nie robię nic konkretnego - czasem gonię gnomy po ogródku, innym razem tylko czytam książki.
37% [10 głosów]

Ogółem głosów: 27
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 12.07.22

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Gryffindor[P]Natalie Swan ostatnio widziano 07.07.2022 o godzinie 10:43 w Pub pod Trzema Miotłami
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2022 o godzinie 23:57 w Hogwart Express
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 30.06.2022 o godzinie 16:10 w V piętro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 26.06.2022 o godzinie 17:37 w Jezioro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 15.05.2022 o godzinie 14:08 w Klasa Historii Magii
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 15.04.2022 o godzinie 10:29 w Wielka Sala
[NZ] To się działo na początku
Opowieść o założycielach Hogwartu i nie tylko.
Autor: Prefix użytkownikagordian119
Gatunek: Przygodowe
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 22480 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10], [11], [12].
Rozdział 6. Obślizgłe sidła.
Pierwsze niepowodzenia Sasów.

Gdzieś daleko w górach, w żyznej dolinie zieleniejącej się wtedy intensywnie po pierwszych wiosennych deszczach, mieściła się tętniąca życiem osada. Jej mieszkańcy robili głównie za kupców i przewodników po tych stronach, był to bowiem istotny punkt handlowy pomiędzy Brytanią i Hibernią*. Oczywiście taka wiadomość musiała w końcu dotrzeć do Sasów. Jedna z armii wylądowała na południowo-zachodnim wybrzeżu i spaliła wioskę rybacką. Ludność, tradycyjnie, wyrżnięto w pień, ostał się tylko jeden, którego Sasi tradycyjnie wysłali okaleczonego jako przestrogę dla wszystkich.

Saski dowódca wjechał na koniu do siedziby wodza wioski, sygnalizując w ten sposób, że jest nowym panem tej osady. W przeciwieństwie do wielu innych Sasów, nie miał brody ani wąsów. Jego długie, złociste włosy splecione były w warkocz sięgający mu pasa. Na szerokich, potężnych ramionach zawieszona była czerwona peleryna, u boku zaś zwisał miecz. Nie było to jednak zwykłe ostrze. Był on zrobiony przez gobliny - tajemnicze stworzenia, podobne do ludzi, chodź dużo niższe i o wiele bardziej zręczne, obdarzone mocą o jakiej ludzie mogliby tylko pomarzyć. Stal ta nigdy nie rdzawiła ani nie dało się jej zniszczyć, miecz z niej zrobiony mógł niszczyć wszystko, co nasunęło się pod jego ostrze. Na nim wygrawerowane było imię jego właściciela - Godryk Gryffindor.

Młody Gryffindor zsiadł z konia, którego oddał jednemu ze swoich ludzi aby go napoił, po czym kazał przygotowywać ucztę na dzisiejszy wieczór. Część Sasów wyruszyła na polowanie, pozostali rozpoczęli fortyfikowanie osady. Zamierzali zostać tu przez kilka dni i kontrolować okolicę. Woda była pełna ryb, a okoliczne lasy obfite w dziki i jelenie, mogli więc spokojnie przeczekać czas do nadejścia posiłków, po które już posłano. Celem strategicznym była owa kupiecka osada, nazywana Abona. Zajęcie jej nie było takie proste ze względu na istniejący nieopodal potężny zamek Llewelyn, gdzie wraz z całą siłą południowo-wschodniej części wyspy stacjonował król Bendrik.

Sasi ucztowali całą noc, wznosząc bukłaki z winem na cześć boga Wodana i Godryka Gryffindora. Wódz siedział w rogu stołu wraz z wojownikiem Eldrikiem, który wraz z grupą zwiadowców miał obserwować poczynania Bendrika w Llewelynie.

- Obawiam się, panie, że nie dysponujemy środkami, które pozwoliłyby nam zająć zamek - żalił się Eldrik. Gryffindor roześmiał się.
- Chyba zapominasz, że bogowie obdarzyli mój ród swoją mocą. Ta ziemia została nam nadana przez Wodana i on sprzyja nam, nie im.

***


W ciągu kilku najbliższych miesięcy Felder podróżował razem z saską armią Gorfryddyda, pomagając mu i ucząc się od niego sztuki magicznej. Pewnego upalnego sierpniowego dnia, który Sasi spędzili w swoim obozie, ślepy czarodziej wezwał Feldera do swojego namiotu.

- Jesteś już całkiem dobry, Felderze... - powiedział do niego Gorfryddyd, kiedy ten mieszał w kociołku eliksir wzmacniający. Właśnie uświadomił sobie, że oto uwarzył swój pierwszy eliksir samodzielnie.
- Miło mi, że tak uważasz, mistrzu - odpowiedział spokojny, acz dumny z siebie Felder.
- Już niedługo skończysz jedenaście lat, a to będzie oznaczało, że staniesz się pełnoprawnym czarodziejem. Stanie się to podczas najbliższej nocy Hille.

Wiadomość ta niezwykle uradowała Feldera, który podskoczył, czym potrącił kocioł z eliksirem, wylewając go nieco na trawę, a ta natychmiast zaczęła w nienaturalny sposób stawać się grubsza, aż w końcu pękła. Fakt, że stanie się pełnoprawnym czarodziejem oznaczał, że będzie mógł mieć swój własny kostur i dostanie możliwość, przynajmniej częściowo, świadomego używania magii, bowiem nadal był kontrolowany i musiał się szkolić do kiedy nie skończy szesnastu lat. Noc Hille była nocą przesilenia zimowego, podczas której Sasi składali ofiary bogini piekieł noszącej to właśnie imię.

Nieposiadający się z radości Felder wyszedł z namiotu Gorfryddyda zapominając o bożym świecie. Już niedługo dostanie swój własny kostur! Położył się na wilczych skórach, na których zwykle sypiał, i rozmarzył się. Już planował jakich zaklęć użyje jako pierwszych. Może sprawi, że Gorfryddyd zacznie podskakiwać na jednej nodze? Albo stado świń zacznie śpiewać kołysanki? Roześmiał się w duchu, wyobrażając sobie gromadkę świń ustawionych w rzędzie i śpiewających polifonicznie kołysanki, bujając się przy tym w jedną i drugą stronę.

Kiedy tak marzył, do jego uszu doszedł hałas, coś na kształt bitewnego zgiełku. Szybko zerwał się na nogi i wyjrzał z namiotu. Wszędzie dookoła latały strzały wystrzeliwane jedna po drugiej, Sasi miotali się w kółko chwytając za broń i ruszając w kierunku stojących w odległości mniej więcej 300 metrów od ich obozu wrogów. Był to oddział Brytów, który nagle zaatakował ich obóz, zaskakując niczego nie spodziewających się saskich wojów. Felder szybko pobiegł po Gorfryddyda i powiedział mu co się stało.

- Brytowie nas zaatakowali! - krzyknął chłopiec wbiegając do namiotu maga. Ten szybko wstał z pnia, na którym siedział.
- Ilu ich jest? - zapytał - Czy mają przywódcę?
- Nie wiem, ostrzelali nas...
- Prowadź...

I Felder wyprowadził starego czarodzieja z namiotu. Opowiedział mu dokładnie to, co widział - część obozu została spalona rozżarzonymi strzałami, Sasi walczyli z Brytami nieopodal, tworząc mur tarcz. Jest to specjalna formacja, polegającą na tym, że wojownicy ustawiają się w kilku rzędach po dziesięciu, pierwszy rząd zaś trzyma przed sobą tarcze i jako pierwszy rusza do ataku, a jeśli ktoś zginie, to wtedy na jego miejsce wskakuje ten, który do tej pory stał za nim.

- Podaj mi kostur, Felderze! - rozkazał stary mag.

Felder przyniósł kij zakończony głową lwa, a Gorfryddyd wzniósł go do góry i wymamrotał jakieś dziwne słowa. W Sasów wstąpił nowy duch, który porwał ich do walki. Ich miecze i topory zaczęły robić miazgę z gorzej uzbrojonych i nieco zmęczonych już walką Brytów. Ale nagle stało się coś niespodziewanego. Sascy wojowie, którzy przecież wyraźnie wygrywali, nagle zaczęli uciekać w popłochu. Pędzili w kierunku obozu, ale nie wszystkim udawało się do niego dotrzeć. Niektórzy ot tak upadali na ziemię i ginęli. Felder myślał, że się tratują, ale było to niemożliwe, ponieważ kilku z nich biegło w pewnej odległości od reszty, ale mimo to się przewracali. Dopiero po chwili Felder zauważył prawdziwą przyczynę paniki wśród Sasów.

Wokół obozu, wśród uciekających saskich wojów, pełzały węże. Tysiące węży. Oplatały one swoje obślizgłe cielska wokół nóg wojowników i przewracały ich na ziemię, następnie ich kąsając. Ale nie były to zwykłe węże... Było w nich coś anormalnego. Atakowały one tylko Sasów, kompletnie nie reagując na obecność Brytów, którzy zanosili się śmiechem i drwili z najeźdźców. Felder, po przeżyciu pierwszej fali szoku, opowiedział wszystko Gorfryddydowi. Stary mag wściekł się. Jeszcze raz uniósł swój kostur, a na niebie pojawiły się świecące jak zachodzące słońce chmury. Zaczął z nich padać deszcz, którego krople uśmiercały węże. Było jednak już za późno. Większość saskiej armii zginęła, a Brytowie w szale ruszyli do ataku na obóz. Z lasu za nimi wyłoniły się dwa brązowe konie. Na jednym z nich siedział Bendrik, pan na zamku Llewelyn, który krzyczał z mieczem uniesionym do góry, zagrzewając swoich ludzi do walki. Na drugim koniu siedział inny mężczyzna. Był bardzo wysoki, chudy i blady. Miał podłużną twarz zakończoną czarną, kozią bródką, a na głowie połyskiwała mu łysina. Ubrany był w długą, kruczoczarną szatę, a na szyi wisiał mu prawdziwy wąż.

Gorfryddyd usiłował ochronić obóz magiczną barierą ognia, ale ów mężczyzna w czarnej szacie, widząc co się dzieje, uniósł swoją rękę, a wystrzeliła z niej żółta strzała, która ugodziła w kostur Gorfryddyda i wytrąciła mu go z reki. Felder próbował jeszcze uratować sytuację, podniósł kostur z ziemi i chciał oddać go czarodziejowi, ale było już za późno. Strzała ugodziła go w ramię. Chwilę później poczuł, że kręci mu się w głowie i szumi w uszach. Świat zamigotał mu przed oczami, a potem wszystko zniknęło.

Chwilę później (a przynajmniej tak mu się zdawało) znalazł się w jakiejś szopie. Leżał na stogu siana, nogi zaś miał skute, więc nie mógł się podnieść. Obok niego siedział oparty o ścianę, półprzytomny Gorfryddyd, któremu krew ciekła po twarzy. Stał nad nimi Bendrik, uśmiechając się złowieszczo.

- Witajcie, jaśnie panowie czarodzieje! - powiedział do nich, kłaniając się drwiąco. Felder dopiero chwilę później dostrzegł owego mężczyznę w czarnej szacie z wężem na szyi, który szedł w ich kierunku od strony drzwi.
- Dotrzymałem swojej części umowy, Bendriku. Schwytaliśmy czarodziejów. Całą trójkę. Teraz ty dotrzymaj swojej części umowy - powiedział druid nieco syczącym głosem, przywodzącym na myśl węża. Felder zastanawiał się, dlaczego mówił o trzech czarodziejach, skoro była ich tylko dwójka, ale chwilę później dostał odpowiedź na swoje pytanie. Brytowie wprowadzili do szopy potężnego młodzieńca z długim, złocistym warkoczem.
- Ojcze? - powiedział na widok Gorfryddyda.
- Godryk! Synu... - wyszeptał Gorfryddyd, bo na nic więcej nie był w stanie się zdobyć...

- Oczywiście, Slytherinie! Możesz wziąć sobie tego małego, nie jest nam do niczego potrzebny. Pozostałych dwóch każę złożyć w ofierze! - powiedział Bendrik do mrocznego druida, po czym wyszedł z szopy. Slytherin zwrócił mrożące krew w żyłach spojrzenie w kierunku Feldera, któremu włosy zaczęły jeżyć się ze strachu.
- Pójdziesz ze mną, chłopcze...



*Hibernią Rzymianie nazywali Irlandię.
Komentarze
avatar
Prefix użytkownikaBad wolf  dnia 29.07.2017 11:41
u boku zaś zwisał miecz. Nie było to jednak zwykłe ostrze. Był on zrobiony przez gobliny - tajemnicze stworzenia, podobne do ludzi, chodź dużo niższe i o wiele bardziej zręczne, obdarzone mocą o jakiej ludzie mogliby tylko pomarzyć. Stal ta nigdy nie rdzawiła ani nie dało się jej zniszczyć, miecz z niej zrobiony mógł niszczyć wszystko, co nasunęło się pod jego ostrze. Na nim wygrawerowane było imię jego właściciela - Godryk Gryffindor.


Tak strasznie żałuję, że poprzedni fragment przepadł. Było czuć w nim taką bajkowość... No po prostu nie było możliwości żeby ktoś go czytając się nie zakochał. Ten oczywiście też niczego sobie Śmiech

Może sprawi, że Gorfryddyd zacznie podskakiwać na jednej nodze? Albo stado świń zacznie śpiewać kołysanki? Roześmiał się w duchu, wyobrażając sobie gromadkę świń ustawionych w rzędzie i śpiewających polifonicznie kołysanki, bujając się przy tym w jedną i drugą stronę.


Nie wiem czy to przeoczyłam czy co, ale tutaj brzydkie powtórzenie się znalazło Przepraszam

Sasi miotali się w kółko chwytając za broń i ruszając w kierunku stojących w odległości mniej więcej 300 metrów od ich obozu wrogów. Był to oddział Brytów, który nagle zaatakował ich obóz


Chwilę później poczuł, że kręci mu się w głowie i szumi w uszach. Świat zamigotał mu przed oczami, a potem wszystko zniknęło.

Chwilę później (a przynajmniej tak mu się zdawało) znalazł się w jakiejś szopie.


Tutaj też było czuć to dwa razy użyte "chwilę później".

Kurcze, historia w końcu będzie się skupiała tak bardzo na Felderze, że aż nie mogę się doczekać. Musi sobie biedny poradzić sam, bez swojego mistrza, czy da radę? Czy uda mi się dojrzeć w ciągu kilku dni? Czy zyska niedługo zaufanie Slytherina aby ten go szkolił, zamiast robić mu krzywdę i się nim wysługiwać? Mam nadzieję, że już niedługo dodasz nowy rozdział gdzie wyjaśnisz wszystko :D
avatar
Angelina Johnson  dnia 29.07.2017 12:05
Od kiedy jest rezerwacja komentarzy pod FF? Szok ;D

Rozdział bardzo ciekawy, aczkolwiek zaniedbany technicznie. Miałeś sporo powtórzeń. Zastanawiam się czy jedno z nich było celowe, chociaż nawet jeśli takie miało być, to nie wyszło. Chodzi mi o to zdanie:

Ludność, tradycyjnie, wyrżnięto w pień, ostał się tylko jeden, którego Sasi tradycyjnie wysłali okaleczonego jako przestrogę dla wszystkich.


Przecinki bywały w naprawdę dziwnych miejscach, ale to sporadycznie, więc do wybaczenia ;D Natomiast masz problem z pisaniem tasiemcowych zdań. Najdłuższe było tutaj, ale je podzieliłam na dwa:

Opowiedział mu dokładnie to, co widział - część obozu została spalona rozżarzonymi strzałami, Sasi walczyli z Brytami nieopodal, tworząc mur tarcz. Jest to specjalna formacja, polegającą na tym, że wojownicy ustawiają się w kilku rzędach po dziesięciu, pierwszy rząd zaś trzyma przed sobą tarcze i jako pierwszy rusza do ataku, a jeśli ktoś zginie, to wtedy na jego miejsce wskakuje ten, który do tej pory stał za nim.


To było jedno zdanie ;O
Musisz pilnować takich rzeczy. Z Twoim dorobkiem Fan Fiction to już niedopuszczalne ;>

Natomiast sama akcja bardzo mi się podoba. A jak przeczytałam o Gryffindorze i Slytherinie, to po prostu ŁAŁ! Uwielbiam czytać o dziejach Założycieli Hogwartu! Jestem bardzo ciekawa kim ma być ten Felder w takim razie. Było co prawda coś, co nie pasowało mi logicznie do tej historii, ale już zapomniałam o tym, więc nieważne ;D Bardzo podoba mi się też wspominanie o tych bóstwach germańskich. Na początku myślałam, że je sobie wymyśliłeś, bo serio pierwszy raz spotykam się z Wodanem. Jednak coś mnie tknęło i sprawdziłam to dzisiaj w google - i nie wymyśliłeś tego. Dobrze jest się czegoś nowego nauczyć ;D
avatar
Prefix użytkownikaKlaudia Lind  dnia 31.07.2017 12:05
Jak dla mnie opisywanie scen bitewnych i całej tej wojennej otoczki jest dosyć trudnym wyzwaniem, ale tobie się to udaje:) Akcja jest płynna i ładnie opisana, dzięki czemu można sobie wszystko elegancko wyobrazić. Ale już to pisałam przy okazji poprzedniego rozdziału.
Podoba mi się scena z wkroczeniem Slitherina, ciekawa jestem co będzie dalej z młodym Felderem;)
avatar
Prefix użytkownikaAneta02  dnia 17.03.2018 22:23
Naprawdę dobry rozdział :) Opis bitwy, gdzie przeważnie ciężko jest opisać ten cały zamęt i rozgardiasz, Tobie wyszedł idealnie :D Można było sobie wszystko dokładnie wyobrazić.
Co do Feldera...Mówiłam, że ma w sobie coś ze Slytherina, a teraz sam Salazar go przyjął do siebie...Może być naprawdę ciekawe :)
Hibernia wywołała na mojej twarzy uśmiech. Nie dlatego, że Rzymianie nazywali ją Irlandię, ale dlatego, że Halt O'Carrick pochodził z królewskiego rodu hibernijskiego. Gorąco polecam Ci ,,Zwiadowców" Johna Flanagana! (po raz kolejny jezyk)
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Wybitny! Wybitny! 100% [2 głosy]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 0% [0 głosów]
Zadowalający Zadowalający 0% [0 głosów]
Nędzny Nędzny 0% [0 głosów]
Okropny Okropny 0% [0 głosów]
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Wielki mag
05.10.2022 14:59
A nie żoną?

halo, regulamin
05.10.2022 14:59
Nieoryginalna, a to nie Ty jesteś dziewczyną Antona???

Wielki mag
05.10.2022 14:24
Halo Nieor, czy twój ziom ma w ofercie prawo rzymskie i konstytucyjne? xD

Waldeinsamkeit
05.10.2022 13:58
to moze ja znam dziewczyne antona hehe

halo, regulamin
05.10.2022 06:42
To byłby już całkowicie mały świat xD

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Alette

Avatar

Posiada 59641 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 56965 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47239 punktów.

4) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 44578 punktów.

5) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43981 punktów.

6) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 42671 punktów.

7) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 38406 punktów.

8) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36651 punktów.

9) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 34141 punktów.

10) Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 33748 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2022 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 4.22