Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

HPnet istnieje naprawdę

Kategoria: HPnet
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

Historia pod skórą z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Sam Quest, Mikasa, Roksolana Delakur, Shanti Black, Krnabrny, Co...
>> Czytaj Więcej

I ty możesz zostać c...

Kategoria: Świat magii
Autor: Quatromondis

Przygody Harry'ego Pottera przeczytane kilkunastokrotnie, filmy obejrzane, a gry przegrane. Mam t...
>> Czytaj Więcej

Nie lubię cyklu ksią...

Kategoria: Teorie, przemyślenia...
Autor: Infans secundo generationis

Gdyby nie rozkoszne dementory - naprawdę przemiłe stworzonka - pół-światek Harry'ego Pottera byłb...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Rozdział 2 (cz....

Tytuł: Rozdział 2 (cz. 2). Hogsmeade w świetle księżyca
Seria: Nowszy, wspanialszy świat
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikagordian119

Rozdział podzielony na dwie części ze względu na długość
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 2 (cz....

Tytuł: Rozdział 2 (cz. 1). Hogsmeade w świetle księżyca
Seria: Nowszy, wspanialszy świat
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikagordian119

Rozdział podzielony na dwie części ze względu na długość
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 1. Now...

Tytuł: Rozdział 1. Nowe porządki
Seria: Nowszy, wspanialszy świat
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikagordian119

Dwadzieścia lat po wojnie z Lordem Voldemortem świat czarodziejów wygląda już zdecydowanie inacze...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Podziały, Błoto...

Tytuł: Podziały, Błotoryj i Las
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Pierwsza lekcja Opieki nad Magicznymi Stworzeniami
>> Czytaj Więcej

[NZ]Pnącza, moc i i...

Tytuł: Pnącza, moc i intryga
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Villemo znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, znikąd nie ma pomocy, czy uda jej się wyjś...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział szósty

Tytuł: Rozdział szósty
Seria: Magiczna chwila
Gatunek: Romans
Autor: Prefix użytkownikaPaulaSmith

Spotkanie po latach. Co dalej?
>> Czytaj Więcej

Stwory

Tytuł: Stwory
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaNquus

O fantastycznych zwierzętach
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 36
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
47,908 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 261
Było: 24.09.2021 12:14:41
Napisanych artykułów: 1,091
Dodanych newsów: 10,478
Zdjęć w galerii: 21,472
Tematów na forum: 3,898
Postów na forum: 319,491
Komentarzy do materiałów: 222,179
Rozdanych pochwał: 3,311
Wlepionych ostrzeżeń: 4,166
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  HUFFLEPUFF!

Gryffindor
Punktów: 252
uczniów: 4037
Hufflepuff
Punktów: 289
uczniów: 3809
Ravenclaw
Punktów: 36
uczniów: 4460
Slytherin
Punktów: 201
uczniów: 4091

Ankieta
Jak spędzisz jesienne miesiące?

Brzydka pogoda to nie wymówka, więc zakładam ciepłe skarpety i ruszam na boisko!
6% [2 głosy]

Ciepły kocyk, książka i kakao już na mnie czekają w pokoju wspólnym...
41% [13 głosy]

Nauka, nauka, nauka! Nie mogę zrobić sobie zaległości już na początku.
16% [5 głosów]

Jesienne spacery po błoniach, w towarzystwie znajomych to jest to co lubię!
22% [7 głosów]

W kuchni z piwem kremowym, jesień to najlepszy czas na granie w butelkę.
9% [3 głosy]

Do imprezy sylwestrowej mało czasu, muszę znaleźć partnera/kę na ten wieczór!
0% [0 głosów]

Jak każdy inny miesiąc, unikając nauki i zapewniając rozrywkę Panu Filchowi!
6% [2 głosy]

Ogółem głosów: 32
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 29.09.21

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Gryffindor[P]Natalie Swan ostatnio widziano 22.10.2021 o godzinie 20:26 w Kuchnia
HufflepuffDaryl Grimes ostatnio widziano 21.10.2021 o godzinie 22:06 w Lochy
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 18.10.2021 o godzinie 19:38 w Kuchnia
Gryffindor[P]Natalie Swan ostatnio widziano 18.10.2021 o godzinie 07:21 w Kuchnia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 17.10.2021 o godzinie 23:01 w Biblioteka
HufflepuffElizabeth Cooper ostatnio widziano 17.10.2021 o godzinie 19:38 w Kuchnia
[NZ] Magiczna chwila
Historia Holly Hunt, która zakochuje się w swoim szefie, Jamesie Potterze.
Autor: Prefix użytkownikaPaulaSmith
Gatunek: Romans
Ograniczenie wiekowe: +18
Przeczytano 7165 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6].
Rozdział pierwszy
Wszystko się może zdarzyć, gdy się zakochasz. Nawet w kimś, kto wydaje się być nieosiągalny.

Holly Hunt wyszła z jednego z kilkudziesięciu kominków w gmachu ministerstwa. Otrzepała ubranie i ruszyła w stronę windy, która zwiozła ją na drugie piętro, gdzie znajdowały się biura aurorów. Przyspieszyła kroku. Akurat dziś musiała mieć opóźnienie, gdy w pracy było takie zamieszanie. W Walii pojawiły się smoki, które ktoś nielegalnie wyhodował. Aurorzy mieli pełne ręce roboty, a jej szef szczególnie. James Potter, jako zastępca dyrektora Departamentu Aurorów, kierował całą grupą pracowników przydzielonych do tego zadania.

Wchodząc do biura, usłyszała podniesiony głos swojego szefa. Rzuciła torebkę na szafkę pod biurkiem i przejrzała szybko korespondencję. Musiała ją zanieść Jamesowi do gabinetu, ale słysząc jak po raz kolejny kłóci się ze swoim ojcem, nie miała na to ochoty. Po takich rozmowach James stawał się innym człowiekiem – zgryźliwym, humorzastym. Wzięła głęboki oddech i ruszyła do paszczy lwa, mając nadzieję, że jej nie rozszarpie. W drzwiach spotkała się z Harrym Potterem, który wyminął ją bez słowa.

Holly uchyliła drzwi i zobaczyła, że James jest wściekły. Patrzył przez zaczarowane okno, za którym, mimo iż byli pod ziemią, rozciągała się panorama Londynu. Dziewczyna wiedziała, że tylko ojciec mógł go doprowadzić do takiego stanu. Mężczyzna rzucił papiery na biurko, które po chwili spłynęły na dywan, wyścielający całe pomieszczenie. Znała powód ich kłótni. Dziś otrzymali informację o dwóch ciężko rannych aurorach. Choć w akcji ze smokami działali razem z Departamentem Kontroli Nad Magicznymi Stworzeniami, tylko pracownicy ich biura zostali ranni. Ale przecież to nie była wina Jamesa. Holly pragnęła stanąć w jego obronie i zapewnić go, że wszystko będzie dobrze. Ale nie odezwała się słowem. Czekała, aż dopije szklankę Ognistej Whisky, której sobie nalał.

Choć miał za sobą ciężki tydzień, to wyglądał jak zawsze oszałamiająco. Przez prawie rok wspólnej pracy zastanawiała się, co było w nim takiego, że tak na nią działał. Gdy pojawiał się w pobliżu, robiło jej się gorąco, czuła się zakłopotana, zapominała co chciała powiedzieć czy zrobić. Miał czarne rozwichrzone włosy, które często przeczesywał ręką, gdy się denerwował, jak w tej chwili. Jasnobrązowe oczy były niezwykle bystre, a teraz czujnie patrzyły w jej kierunku.

– Dzień dobry, Panie Potter. Przyniosłam najważniejszą korespondencję.

Odważyła się w końcu odezwać. Zapadła cisza. Zastanawiała się nawet, czy szef ją usłyszał. Ale po chwili odezwał się już spokojniejszym tonem.

– Połóż na biurku. Czy mam dziś jakieś ważne spotkania?

Zawsze profesjonalna i przygotowana Holly spojrzała w swój notatnik.

– Miało się dziś odbyć spotkanie całego naszego departamentu, ale w związku z całą sytuacją, zostało przeniesione na tydzień po świętach.

– Dobrze. Nie wpuszczaj nikogo, do odwołania. – To powiedziawszy usiadł na swoim fotelu i skupił się na listach, odprawiając w ten sposób dziewczynę.

Holly wyszła, zamykając za sobą delikatnie drzwi. Nie było tak źle. Miała ochotę podnieść go na duchu, powiedzieć mu, że aurorzy wyzdrowieją, że jego sprawy wkrótce się wyprostują. Ale czy rzeczywiście tak było? Jej problemy się nie rozwiązywały. Walczyła z nimi od lat, miała wrażenie, że nie robi nic innego w swoim dwudziestopięcioletnim życiu, poza rozplątywaniem piętrzących się trudności. Nie nadążała, a teraz kłębiła się ich cała sterta, tak że ją przygniatały. Westchnęła i skupiła się na pracy.

Koniec. Holly ziewnęła i rozprostowała ręce. Napisała wszystkie raporty z akcji w Walii, które zlecił jej szef. James. Siedział cały dzień zamknięty w gabinecie. Oprócz porannej rozmowy, nie widziała go. Słyszała jego kroki, gdy miotał się po biurze, ale nic więcej. Ze zdziwieniem stwierdziła, że dochodzi ósma. Pracowała pięć godzin dłużej niż powinna, ale pieniądze za nadgodziny się przydadzą. Sięgnęła po torebkę i postanowiła zajrzeć do szefa i powiadomić go, że wychodzi. Zapukała delikatnie do drzwi i zajrzała do środka. Tego, co tam ujrzała, totalnie się nie spodziewała.

James siedział przy biurku. Choć może było to za dużo powiedziane. Łokciami starał się podtrzymać głowę, która teraz opadła mu na biurko, siedzenie w tak dziwnej pozycji nie mogło być wygodne, ale obok stała pusta butelka po Ognistej Whisky, co wszystko wyjaśniało. Holly westchnęła. Nie mogła go tak tutaj zostawić. Gdyby jego ojciec się dowiedział, wywołałoby to kolejną awanturę.

– Panie Potter... – szepnęła.

Nawet się nie poruszył. Podeszła bliżej. Poczuła jego zapach zmieszany z alkoholem sprawił, że miała wrażenie jakby ktoś ją zamroczył afrodyzjakiem. Wzięła się w garść i potrząsnęła ramieniem Jamesa.

– Panie Potter, musimy iść do domu. – James coś mruknął pod nosem, ale nie ruszył się ani o jotę. Holly szturchnęła mocniej jego bark i dopiero to przyniosło skutek. Spojrzał na nią nieprzytomnym wzrokiem.

– Odprowadzę pana do domu. – Powoli wstał z jej pomocą i ruszyli w stronę prywatnego kominka. Holly chwyciła go mocniej w pasie i tak weszli na palenisko.

– Grimmauld Place dwanaście – powiedziała wyraźnie i po chwili oboje zniknęli.

Holly podtrzymując Jamesa, rozejrzała się ciekawie po kuchni, w której się znaleźli. Była piękna. Drewniana podłoga skrzypiała pod ich ciężarem, w narożniku świecił czystością piec kaflowy, a od niego, wzdłuż ściany, ciągnęły się szafki z blatami w kolorze drzewa wiśni. Na środku, na całą długość kuchni stał stół, który mógł pomieścić liczną rodzinę Potterów. Nigdy tu nie była. Oczywiście wiedziała, gdzie mieszka James, ale po co miałby ją zapraszać. Jej rozmyślania przerwał właściciel domu, który potknął się o krzesło przy stole. Skupiła swoja uwagę na nim i ruszyli do wyjścia z kuchni. Przeszli korytarz i znaleźli się w kolejnym niezwykłym pomieszczeniu, prawdopodobnie salonie. Holly odnalazła wzrokiem kanapę i umieściła na niej Jamesa. Pomogła mu zdjąć buty i marynarkę. Przywołała zaklęciem koc i nakryła nieprzytomnego mężczyznę. Spojrzała czule na jego twarz. Zniknęły zmarszczki, wyglądał tak łagodnie. Dotknęła ustami jego czoła i wróciła do kominka w kuchni.

– Dziurawy Kocioł. – I już jej nie było.



Holly przeszła przez wyciszoną ulicę Pokątną. O tej godzinie wszystkie sklepy były już zamknięte, a mieszkańcy siedzieli w zaciszu swoich domów. Zbliżało się Boże Narodzenie. Ludzie powoli czuli atmosferę świąt, przyozdabiali światełkami balkony, wieszali wieńce na drzwiach, a framugi zdobiły świerkowe girlandy. Dziewczyna tęsknie spoglądała w stronę pięknych, pełnych ciepła domów. Przypomniał jej się dom Jamesa. Cudowne miejsce do życia. Skarciła się w duchu. Nie należała do jego świata. On był ze wspaniałej normalnej rodziny, znanej wśród czarodziejów na całym świecie. A ona była nikim.

Dotarła do wejścia na Aleję Śmiertelnego Nokturnu. Minęła sklep Borgina & Burkes`a, aż dotarła do obskurnej kamienicy. Drzwi trzymały się na jednym zawiasie, niedaleko migało światło latarni. Po wizycie u Jamesa, dom wydał jej się jeszcze bardziej żałosny niż zwykle. Weszła powoli po schodach na samą górę. Zajmowały z matką mieszkanie na poddaszu. Patrzyła pod nogi, by nie wpaść w którąś z dziur w schodach. Otworzyła drzwi i zobaczyła matkę leżącą na rozpadającym się fotelu. Nic nowego. Dobrze, że spała. Mini salon łączył się z aneksem kuchennym, obok były drzwi do jedynej małej sypialni, którą zajmowała matka. Holly otworzyła lodówkę. Była głodna, ale niestety niewiele miały do jedzenia. Chwyciła obraną marchewkę. Zerknęła w stronę matki, upewniając się, że ta się nie obudziła. Tylko gdy matka spała, mogła używać czarów. Machnęła kilka razy różdżką, by posprzątać trochę pomieszczenie. Gdyby James zobaczył jak ona mieszka, to chyba padłby na zawał, pomyślała z ironią. Patrzyła na myjące się naczynia i myślała, jak wyglądałoby jej życie, gdyby ojciec ich nie zostawił. Nie znała go, ale z przebłysków świadomości matki dowiedziała się, że pochodził z wpływowej czarodziejskiej rodziny. Ciekawe czy żył, czy założył rodzinę. Holly miała do niego żal, że zostawił matkę w ciąży, ale wiedziała, że Megan też nie była wobec niego w porządku. Zataiła prawdę o sobie, oszukała go i drogo zapłaciła za to kłamstwo. Z zamyślenia wyrwał ją huk tłuczonego szkła.

– Zakazałam ci czarów! – wykrzyknęła matka.

Holly zamarła. Spojrzała w wykrzywioną złością twarz, niegdyś pięknej kobiety, a teraz zniszczonej życiem. Była niska, miała przetłuszczone blond włosy, zapadnięte policzki i wyłupiaste oczy. Choć była zła, w jej oczach widać było tylko pustkę.

– Mamo… – zaczęła. Jednak kobieta rzuciła się na nią. Okładała ją pięściami po klatce piersiowej. Płakała, krzyczała. Holly próbowała ją uspokoić, ale wiedziała, że tylko jedna rzecz zadziała.

– Accio eliksir! – Przywołała eliksir słodkiego snu i na siłę podała go matce, która po chwili zwiotczała w jej ramionach. Holly podtrzymała ją, i wspomagając się zaklęciem, umieściła w łóżku w sypialni. Ze smutkiem spojrzała na śpiącą kobietę. Jej wzrok padł na blizny na nadgarstku. Ślady po ostatniej próbie odebrania sobie życia. Kochała matkę i choć bardzo chciała jej pomóc, to nie potrafiła.

Megan Hunt straciła chęć do życia, gdy zostawił ją jedyny mężczyzna, którego kochała. Urodziła córkę, która będąc czarownicą, tylko pogorszyła jej stan. Matka Holly była charłaczką. Pochodziła z czarodziejskiej rodziny, która odrzuciła ją, dowiadując się, że Megan jest inna. Trzymali ją zamkniętą w domu, do czasu, kiedy była na tyle dorosła, by uciec. Włócząc się po świecie udawała czarownicę i tak poznała Fredrica Cole`a. Przeżyli płomienny romans, kobieta zaszła w ciążę. Mężczyzna pchany poczuciem odpowiedzialności oświadczył się jej. Jednak do ślubu nie doszło. Holly nie wiedziała dokładnie jak, ale jej ojciec dowiedział się, że matka jest charłaczką i ich szczęście rozsypało się jak domek z kart. Zostawił ją wraz z nienarodzonym dzieckiem.

Holly przykryła matkę i ruszyła do salonu. Szybko wzięła prysznic i rozłożyła wersalkę w salonie, która służyła jej za łóżko. Pomyślała, że też przydałby się jej eliksir słodkiego snu. Nastawiła budzik i zamknęła oczy. Zmęczenie jednak zrobiło swoje i po chwili spała.



Jadąc windą, Holly zastanawiała się czy James coś pamięta z wczorajszego wieczoru. Przypuszczała, że to mało prawdopodobne, przypominając sobie jak bardzo był zamroczony alkoholem. Nie obwiniała go. Wiedziała, jak rodzice potrafią dać w kość. Rano matka na szczęście nie pamiętała wczorajszej awantury i spokojnie zasiadła w swoim fotelu uruchamiając mugolski telewizor. Holly udało się zdobyć to urządzenie w Urządzie Niewłaściwego Użycia Produktów Mugoli i okazał się on zbawieniem na nerwy jej matki. Nie wiedziała czy kobieta rozumie, o czym tam mówią, ale ważne, że działało. Winda oznajmiła, że zatrzymała się w Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów. Holly wysiadła i wpadła prosto na swojego szefa, który rozmawiał z jakąś ładną czarownicą. Oblała ją fala ciepła, jak zawsze na widok Jamesa, a teraz dodatkowo wspominała wczorajszy wieczór. Mężczyzna spojrzał na nią trochę dłużej, niż zwykle, a potem wrócił do rozmowy z młodą kobietą. Właściwie to z nią flirtuje, pomyślała zgryźliwie Holly, ruszając do swojego biura.

– Dzień dobry – powiedział James wchodząc za nią.

– Dzień dobry, Panie Potter – odpowiedziała, rzucając mu przelotne spojrzenie i sięgając po papiery. – Oto listy i nowe zalecenia bezpieczeństwa od pańskiego ojca.

James skrzywił się słysząc o ojcu, ale odebrał dokumenty. Gdy dziewczyna zabierała rękę, zatrzymał ją w swojej drugiej dłoni. Spojrzała na niego zdziwiona.

– Dziękuję ci za wczoraj – szepnął.

Holly nie wiedziała, jak się zachować. Była pewna, że nawet jeśli szef coś pamięta to będą udawać, że nic się nie stało. A tu taki gest. James dalej trzymał delikatnie jej dłoń. Spłonęła rumieńcem pod wpływem jego przenikliwego wzroku.

– Nie ma za co – wydukała w końcu i wyrwała rękę.

Patrzył na zakłopotanie dziewczyny, która odetchnęła z ulgą, gdy w końcu ruszył do swojego gabinetu.

– Przyjdź do mnie za chwilę – rzucił na odchodne.

Starała się zebrać w sobie i skupić na pracy. Przybrała profesjonalny, chłodny wyraz twarzy. Nie mogła pokazać mu, jak na nią działał, bo z całą pewnością by ją wyśmiał. Zapukała do drzwi i weszła.

Holly miała wrażenie, jakby mężczyzna widział ją po raz pierwszy. Po prostu nigdy nie poświęcił tyle uwagi jej osobie, co dziś. Widziała, jak przygląda się jej z zagadkową miną. Poczuła szybsze bicie serca. Niemożliwe. James nie zwróciłby uwagi na taką kobietę jak ona. Nie była piękna. Miała proste brązowe włosy, ubierała się w nijakie kolory, na nosie nosiła duże kwadratowe okulary. Zresztą nie raz widziała z jakimi kobietami się umawiał. Pochodziły z dobrych domów i wyglądały niczym gwiazdy z tygodnika Czarownica. Niedawno, kiedy bez pukania weszła do jego gabinetu, nakryła go jak się obściskiwał z jakąś panną, którą pierwszy raz widziała. Od tej pory głośno pukała i czekała, aż pozwoli jej wejść.

A teraz stała, czekając, aż w końcu się odezwie. Czuła, że na jej policzkach wykwitły rumieńce, wywołane jego przenikliwym spojrzeniem.

Odchrząknął.

– Chciałem z tobą porozmawiać o jutrzejszym przyjęciu bożonarodzeniowym.

– Wszystko załatwiłam – weszła mu w słowo. – Podarunki od pana dla wszystkich pracowników czekają w mojej szafce.

– Dobrze. Mam nadzieję, że będziesz?

– Oczywiście. Organizuję miejsce dla dzieci pracowników, gdzie będą rozdawane prezenty – odpowiedziała. – Czy coś jeszcze panie Potter? Czeka na mnie dużo pracy.

Holly chciała jak najszybciej od niego uciec. Od kiedy tak na nią patrzy? Czuła, że zmiękły jej kolana pod wpływem jego spojrzenia.

– Możesz odejść.

Prawie wybiegła z gabinetu szefa. Chciała się skupić na pracy, ale nie było to takie łatwe. Oczywiście obowiązki ją goniły, ale ona wciąż czuła dotyk Jamesa na swojej dłoni, jakby ją poparzył w tym miejscu. Robiła, co do niej należało, ale cały czas łapała się na tym, że zerka na swoją rękę i wspomina spojrzenie, które rzucił jej mężczyzna po wejściu do biura. Próbowała skupić się na liście rzeczy, które trzeba było jeszcze zrobić na jutrzejsze przyjęcie świąteczne. Na jej barkach spoczywał cały kącik dla dzieci, w którym skrzaty domowe będą rozdawać prezenty pociechom pracowników.

– Jasna cholera! – Holly aż podskoczyła. Usłyszała krzyk i otworzyły się gwałtownie drzwi gabinetu Jamesa. – Kto wymyśla raporty przed świętami! – denerwował się.

– Jakieś problemy? – spytała cicho dziewczyna.

– Z moim ojcem są same problemy. – Wcisnął jej w ręce plik papierów. – Przepisz to najszybciej jak się da – rzucił. Zanim zamknął drzwi, odwrócił się w stronę Holly i dodał. – Proszę.

Dziewczyna wzięła się do pracy. Nie wiedziała nawet kiedy nadszedł wieczór, dopóki nie uświadomiła jej tego koleżanka z Wydziału Substancji Odurzających.

– Koniec pracy – powiedziała Susan ze śmiechem. – Pracoholiczko, dość na dziś. Idziemy na koncert Fatalnych Jędz, chodź z nami. – Pociągnęła Holly za rękę, chcąc ją wyciągnąć z gabinetu.

– Nie mogę dziś. – Ze smutkiem wyswobodziła się z objęć jedynej koleżanki, którą miała w pracy. – Następnym razem.

– Nie dasz się namówić? – dopytywała. Holly zaprzeczyła ruchem głowy. – Jak chcesz. – Rzuciła i zniknęła z pola widzenia, razem z paczką znajomych.

Bardzo chciałaby z nimi pójść. Nie pamiętała kiedy mogła sobie pozwolić na większe wyjście. Problem stanowiły nie tylko pieniądze, choć pewnie bilety kosztowały niemało. Musiała wracać do domu. Ostatnio ledwie udało jej się uratować matkę, kiedy została do późna w pracy. Po powrocie do mieszkania zastała nieprzytomną postać z pociętymi nadgarstkami i wszechobecną krwią. Na szczęście udało jej się pomóc, bez interwencji szpitala, ale teraz starała się, jak najszybciej wracać do domu. Bała się, że kiedyś nie zdąży.



Następnego popołudnia Holly stała w łazience ministerstwa i patrzyła w lustro. Specjalnie na przyjęcie świąteczne kupiła trochę materiału u Madame Malkin i uszyła sobie czarną sukienkę. Teraz zastanawiała się, czy nie jest zbyt odważna. Aksamitny materiał sięgał jej do kolan, dekolt z przodu był niewielki, wycięty w łódkę, ale za to miała odkryte do połowy plecy. Sukienka była piękna, ale Holly czuła się w niej naga. Żeby pewniej się czuć rozpuściła włosy, które opadły jej kaskadą, zakrywając część pleców. Poprawiła okulary i szybko wszyła z toalety, żeby się nie rozmyślić i nie wskoczyć znów w garsonkę.
W głównym gmachu ministerstwa było już mnóstwo ludzi. A samo wnętrze zmieniło się nie do poznania. Wokół fontanny postawiono pięć choinek, których światełka pięknie odbijały się w wodzie. Nad kominkami wisiały girlandy z czerwonymi kokardami. Sklepienie zostało zaczarowane, niczym to w Hogwarcie, i unosiły się na nim świeczki, rzucając miękkie światło na całe pomieszczenie. Niższy poziom sufitu, w niektórych miejscach, dekorowały jemioły, czekające na świąteczne buziaki. Na środku długiego korytarza stało mnóstwo stołów zastawionych świątecznymi potrawami i trunkami, a między nimi kolejne choinki. Odświętnie ubrani czarodzieje tłoczyli się wokół śmiejąc i bawiąc. Niedaleko wind kryła się grota dla dzieci. Była pokryta czerwonym drapowanym materiałem, a ze ścian i sufitu spływały kolorowe światełka. Po grocie chodziły skrzaty domowe, ubrane niczym elfy z bajek – w szpiczaste zielono-czerwone czapki, ubranka w paski i duże buty, z dzwoneczkami na czubkach.

Holly parzyła czujnym okiem czy wszystko jest tak, jak zaplanowały z sekretarką pani Minister. Nie znajdując nic do roboty, rozejrzała się za Jamesem. Myślała o nim cały dzień. A on dalej rzucał w jej stronę te dziwne, nowe spojrzenia. Jakby dopiero się poznali. Dostrzegła go śmiejącego się ze swoim wujem, Ronaldem Weasleyem. Wyglądał na odprężonego, dopóki nie podszedł do nich jego ojciec. Od razu zauważyła jak James zesztywniał, a jego uśmiech zbladł. Powiedział coś i odszedł od nich. Ich spojrzenia się spotkały. Miała wrażenie, że trawił ją żywy ogień. Czuła magiczne przyciąganie. Stała nieruchomo, ale on ruszył w jej stronę.

– Pięknie wyglądasz – powiedział, gdy stanął naprzeciwko niej.

Holly milcząco wpatrywała się w swojego szefa. On wyglądał zabójczo. Miał na sobie nowoczesny czarny garnitur i białą koszulę. Kołnierzyk był rozpięty pod szyją, włosy, jak zawsze, rozwichrzone.

– Dziękuję. – Tylko tyle zdołała wyszeptać.

James zerknął do góry.

– Wiesz, że stoisz pod jemiołą? – I nie dając jej ani chwili na reakcję, pochylił głowę i przycisnął usta do jej ust. Czas jakby się zatrzymał. Czuła tylko ciepło jego warg, które rozeszło się po całym jej ciele. Zanim zdążyła odpowiedzieć, James się odsunął i spojrzał w jej oczy. Zastanawiała się, czy to się dzieje naprawdę. Bezwiednie uniosła dłoń i dotknęła swoich ust. Były gorące.

– Wesołych świąt – szepnął i odszedł.

A ona patrzyła za nim. Spostrzegła, że wszyscy spoglądają na nią z niedowierzaniem. Spłonęła rumieńcem i ruszyła szybkim krokiem po swoje rzeczy. Po drodze zobaczyła tylko, jak Jamesa zatrzymuje ojciec, zapewne chcąc się dowiedzieć co to miało znaczyć. Jednak skupiła się na sobie. Wsiadła do windy, a potem zabrała z biura płaszcz i torebkę. Wciąż czuła ciepło, które James wlał w jej ciało. Nie chcąc spotkać się znowu ze zdziwionymi spojrzeniami, postanowiła nie wracać do głównego holu. Skorzystała z kominka szefa i uciekła do domu.


Komentarze
avatar
Prefix użytkownikaulka_black_potter  dnia 25.01.2018 20:50
Oho, kolejny romans!

Po pierwsze zaznaczę, że nie spodziewałam się po Tobie Paula, że nie umiesz dzielić tekstu:< Nikt, ale to nikt na tej stronie cierpi takich zbitych kloców. Chociaż dialogi mogłaś jakoś odseparować:c Nieładnie!

Fatalne Jędze - za czasów Harry'ego, kiedy szedł do szkoły one były już znane. Czyli powiedzmy, że minimum pięcioletnia kariera za nimi. Liczmy od 4 tomu, gdzie chyba pierwszy raz o nich słyszymy. Nie wiem ile James jest starszy od Albusa, powiedzmy, że o rok, a więc 5+3 +19=27, a James ma 12 lat. W Twoim ficku James pracuje już w ministerstwie... Więc ma jakieś 20, co nie? No to 27+8=35! Hmm, Fatalne Jędze 35 lat na scenie i ciągle na topie? Nie czepiam się w sumie, każdy chce mieć swoją MadonnęxD

Co do fabuły to nie wiem. Jeżeli mam wybierać między historią alette a Twoją to już bardziej prawdopodobna jej jej, chociaż obie wydają mi się srogo naciągane. Widzę, że pojawia się tu schemat jak z filmu. Zahukana dziewczynka i James "Despacito" Potter, Magiczny Alvaro. Ona pewnie później zamieni się w seksbombę i wszyscy będą na nich patrzeć z podziwem xD Na razie czuje się przytłoczona tym fickiem. Mam nadzieję, że oprócz tego ich oczywistego romansu, będą też inne wątkijezyk
avatar
Prefix użytkownikaPaulaSmith  dnia 25.01.2018 22:34
Ulka zacznę od tego, że szacun za wyliczenia - serio, że Ci się chciało :D Mimo wszystko, nie byłby to jedyny kultowy zespół na świecie, który gra tyle lat ;)


Co do kloca, poprawiłam to, ale wierz mi, że spędziłam sporo czasu nad tym, żeby tekst miał akapity, których tutaj nie widać...


Jeśli chodzi o fabułę to mogę Cię zapewnić, że bohaterka nie stanie się seksbombą - i tyle, co mogę powiedzieć :D
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 28.01.2018 09:25
Myślę, że powinnam skomentować :D Chociaż Paula wszystko wie, bo jej już wcześniej napisałam, ale liczba komentarzy musi się zgadzać haha

Historia jest lekka i przyjemna, zachęca do czytania, co będzie dalej, nawet jeśli pewnych rzeczy można się domyślić. To taki znany i lubiany punkt wyjściowy - zagubiona dziewoja i jej zły acz przystojny szef, który tak naprawdę wcale nie jest zły, tylko ot tak zwyczajnie niedostępny. Przy takich historiach czytelnik zadaje sobie pytanie częściej "jak" czy "dlaczego" a nie "co". Mam tylko nadzieję, że Paula będzie miała odwagę i tupet trochę im dokopać, zarówno pod względem wad (coby James nie okazał się Edwardem haha) i przeciwności losu.
Moje uwagi już trafił wcześniej osobiście do autorki, więc je sobie podaruję.
avatar
Angelina Johnson  dnia 28.01.2018 18:23
Dla mnie to taki bardzo tendencyjny początek. Przypomina mi trochę spisaną historię tego serialu BrzydUla, tylko w przyśpieszonej wersji ;D Samo otoczenie, czyli biuro i magiczne korpo mi odpowiada. To bardzo częste, ale czy nie idealne miejsce na romans? Oczywiście mamy tutaj zahukaną, ukrytą pod brzydkimi ciuchami i taniością sekretarkę, która potajemnie podko****e się w swoim szefie, któremu ogarnia plan dnia, teczki i robi kawę. Typowe i dosyć dla mnie nudne. Dlatego też, wiedzą w sumie jak zaczyna się ta historia i przeczuwając jak się skończy (albo wielkim big love, albo ktoś dramatycznie wystawi drugą osobę w imię jej dobra i wszyscy będą płakać ;D), skupiłam się więc na samej narracji, stylu i detalach.

Dlatego historia ma dla mnie kilka plusów. Po pierwsze, Paula, Ty naprawdę całkiem ciekawie piszesz! Akcja idzie tobie wartko, nie nudziłam się mimo tego, że to romans i to do tego o tak oklepanym pomyśle. Jeżeli tylko nie przesadzisz w którąś ze stron (a zauważyłam, że masz do tego tendencje, ale o tym później), to będzie to naprawdę miły, lekki romansik.
Druga sprawa to właśnie wspomniane przeze mnie detale. Niby mamy romans, ale mamy również tło, które sobie żyje własnym życiem, i dobrze. Bardzo podoba mi się przedstawienie relacji Jamesa z Harrym. Jestem ciekawa czy pociągniesz to dalej, czy dowiemy się czegoś np. o Albusie, Hermionie albo Ginny. Takie smaczki bardzo lubię w fan fickach. Twoje postacie stają się przez to nie takie papierowe, nie skupione jedynie na tym, by się w sobie zakochały i tyle. Fajnie.
Trzecia sprawa, to dobre opisy zgrabnie przeplatane dialogiem, który raczej nie jest drętwy, a to już niezły sukces.

Fan fick niestety ma również kilka wad. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy już od początku to... przecinki. Wiem, że zasad z przecinkami trochę jest, ale w razie czego wszystko masz spisane w naszym Poradniku albo na necie (ale nasz poradnik lepszy!). Tutaj miałam wrażenie, że chciałaś dobrze, ale niestety, nie wyszło. Przecinki były w naprawdę dziwnych miejscach. Czasem też trzymałaś się poprawnego zapisu dialogów, a czasem nie - podejrzewam, że raz się bardziej z tym pilnowałaś, a raz sobie folgowałaś. Dobrze jednak, że się starasz, oby tak dalej!

Druga sprawa to właśnie lekkie przesadzenie. Chodzi mi o postać głównej bohaterki, Holly. Trochę mi zawadza ten tragiczny wręcz wątek z tą jej matką, która codziennie próbuje popełnić samobójstwo, a Holly codziennie jej to uniemożliwia. Nie rozumiem, dlaczego dziewczyna nie szuka pomocy dla matki, tym bardziej, że przecież często bierze nadgodziny w pracy. I co wtedy? Nie boi się o nią? Zostawia ją samą w domu tylko z nadzieją, że tym razem też zdąży na czas? Trochę to grubymi nićmi szyte. Poza tym, skoro już masz tak typowe postacie do biurowego romansu, to mogłaś nam oszczędzić tą dziwną historyjkę z matką. Już bym chyba wolała, by Holly była sierotką, tęskniącą za ciepłem domowego ogniska. A Ty wtedy uniknęłabyś problemu jak realnie to przedstawić.
Poza tym, bardzo szybko Holly przemienia się z brzydkiego kaczątka w łabędzia. Trochę za szybko, moim zdaniem.

Na koniec nie zgodzę się z Ulką co do podziału tekstu. Moim zdaniem nie ma tu przesadnie wielkiego bloku tekstu. Co więcej, mi osobiście przeszkadzają akapity co pięć zdań. Mam wtedy wrażenie rozszarpania tekstu. Jeden wielki blok też się nie sprawdza. Tutaj jednak ten podział wydaje mi się idealny.
A co do akapitów Pauli, to niestety u nas to nie działa ;)
avatar
Prefix użytkownikaKlaudia Lind  dnia 23.02.2018 11:08
Nie miałam pojęcia, że Paula napisała romans, super:)
Widzę, że James jako pociągający auror staje się sławny, dopiero co czytałam, o nim i Ninie, więc mam teraz takie wrażenie, że Paula się zainspirowała opowiadaniem Allete.
Historia mnie troszkę znudziła, miałam wrażenie, że kilka razy było to samo: praca, dom i psychiczna matka, praca , dom itd.
Potem scena z zalanym James'em takie typowe. Jak napisałaś jak ona wygląda od razu skojarzyło mi się z przydulą;) Scena z jemiołą za bardzo przypomina mi o Harry'm i Cho...
Mimo tego muszę przyznać, że bardzo ładnie piszesz, poprawnie i lekko się czyta, mam tylko nadzieję, że w ten romans wpleciesz nieco akcji lub dreszczyku;D

Ulka mnie przeraziła z tym rozdzielaniem tekstu, moje ff to prawie wcale nie jest podzielone, to dopiero się zawiedzie:(
avatar
Prefix użytkownikaAneta02  dnia 30.04.2018 10:55
Zacznę od tego, że rozdział nawet mi się spodobał. Czytałam go trochę ze strachem i pewną niechęcią, bo po po prostu nienawidzę romansów! Ten jednak nie był taki zły - przebrnęłam i w sumie się cieszę. Do tego gatunku raczej nigdy się nie przekonam, ale ciekawie było poczytać coś, czego z reguły nie lubię :eyebrows2:

W pewnym stopniu zainteresowała mnie postać Holly - pracoholiczka, zakochana w swoim szefie, mająca trudną sytuację życiową. (według mnie historia byłaby lepsza, gdybyś się skupiła bardziej na tym ostatnim, ale to dlatego, że jak wspominałam, romanse nie są moim ulubionym gatunkiem) Naszła mnie taka myśl, by zastanowić się nad tym, czy znam kogoś o podobnym charakterze i muszę tej hipotezie zaprzeczyć. Pracoholików poznałam mnóstwo, ale żaden nie zakochał się w swoim przełożonym jezyk

Nie sam gatunek trochę mnie odrzucił, ale również zachowanie Holly. Chowała się ze swoją miłością jak słoń za mrówką! A James był na tyle głupi, żeby tego nie zauważyć.

Mimo wszystko, brnęłabym bardziej w tę historię, gdyby miała kolejne rozdziały ;)
avatar
Prefix użytkownikagordian119  dnia 30.04.2018 12:16
Naprawdę nie wiem jak dobrze musiałby być napisany romans, żeby mi się spodobał. W tym gatunku wszystko jest strasznie przewidywalne, oparte na schematach utartych niczym ogórki w mizerii... Mamy kobietę zakochaną w swoim szefie, której próbowałaś wprowadzić dość trudną sytuację życiową (chociaż chyba była to lekka przesada) i owego szefa, który wydał mi się głupi jak but jezyk Nie mam pojęcia co bym zrobił na jego miejscu, bo nawet nie potrafię określić co on czuje. Domyślam się, że on sam jest zakochany w Holly, albo po prostu chce ją wykorzystać. Jak mogłaby ta historia wyglądać dalej? Nie zdziwiłbym się, gdyby skończyło się to tak, że pewnej nocy Holly się obudzi i okaże się, że to wszystko było tylko snem xD A jeśli nie, to może jakoś przez przypadek spotkaliby się na polanie z jednorożcami...
avatar
Prefix użytkownikaKrnabrny  dnia 05.05.2018 10:41
Także ja nie należę do fanów romansów, aczkolwiek skoro w kontrolowanych dostałem część drugą, a są tylko dwie zdecydowałem się przeczytać obie. Także ja wolałbym większego skupienia się na wątku relacji bohaterki z matką, a także urealnienia tego wątku - co do relacji Holly z Jamesem wszystko wydaje się przewidywalne, a nie należę do osób, które w tego typu fanfickach lubią zastanawiać się co ona czuje albo dlaczego i wczuwać się w sytuacje bohaterów , to nie dla mnie. Mimo to czytało się w zasadzie całkiem przyjemnie mimo tego ciągłego poczucia, że to takie banalne, oklepane (ale to już może prawa tego gatunku, tj. z komedią romantyczną) Mi nie skojarzyło się z "Brzydulą", ale z innym serialem obyczajowym/paradokumentalnym - "Policjantki i policjanci" Był tam wątek psychicznie chorej policjantki, która zakochała się w swoim dowódcy patrolu, potem zaczęła stalkować jego żonę, potem ją otruła i wywiozła do lasu, no i na końcu ten mąż ją znalazł...Wiem jak to brzmi :D Jak na chwilę wyszedłem do głowy przyszła mi jedna myśl - błagam niech Harry się nie zakocha w Holly i nie będzie przeszkodą dla Jamesa! Kurde, skoro zacząłem snuć takie domysły to chyba mimo rzadkiego obcowania z tym gatunkiem trochę się wczułem.
avatar
Prefix użytkownikaania919  dnia 01.07.2018 11:26
Hmm, Fatalne Jędze 35 lat na scenie i ciągle na topie?

A czemu nie? Nie widzę w tym nic dziwnego.

Ten ff jest taki zwyczajny, właściwie to niczym mnie nie ujął. Czytało się dobrze, szybko i lekko, nie był nudny, napisany bezbłędnie, ale nie zachwyca. Spodobał mi się wątek o życiu rodzinnym Holly, fajnie go wplotłaś w tekst, też nie rozumiem czemu ona nie szuka gdzieś pomocy dla matki (np. w szpitalu św. Munga), no ale może jeszcze pociągniesz jakoś fajnie ten temat.
avatar
Prefix użytkownikablad logiczny  dnia 01.07.2018 17:08
"Romans biurowy" i do tego jeszcze z tragicznymi wydarzeniami w tle. Nie lubię takiej tematyki, zwłaszcza kiedy zauważam inny typowy schemat. Przystojny szef z bogatego i sławnego domu, lubiący topić smutki w alkoholu. Ona biedna, biedna, jeszcze trochę bardziej biedna :D sekretarka mieszkająca w najgorszej dzielnicy, gdzie drzwi domu ledwo się trzymają. Czyżby nie potrafiła ich naprawić jednym zaklęciem? Czy oni w tym ministerstwie pracują za jakieś głodowe pensje? Rozumiem, że trudno jest wyrwać się z typowego schematu myślenia. Jedno jest naprawdę dobre, znakomity jasny styl pisania, oraz bardzo czytelny układ opowiadania. Czyta się szybko i bez znużenia.
avatar
Prefix użytkownikaEmilyWright  dnia 01.07.2018 19:38
Mężczyzna rzucił papiery na biurko, które po chwili spłynęły na dywan, wyścielający całe pomieszczenie.


To brzmi dziwnie, chyba lepiej byłoby "rzucił na biurko papiery, które (...)".

Urządzie


Urzędzie? :D

_____

Romans sekretarki z szefem, o nie. Wszystko wydaje mi się bardzo schematyczne - cicha, biedna, szara myszka podkochująca się w swoim superowym szefie, który może mieć wszystkie kobiety z ministerstwa, a wybiera właśnie ją. A żeby była jeszcze biedniejsza, dołożyłaś matkę, która codziennie chce popełnić samobójstwo. Chociaż jej matki rzeczywiście mi okropnie żal, ale Holly mogłaby chociaż próbować coś zrobić z nią albo ze sprawą mieszkania, a mam wrażenie, że po prostu postanowiła to zaakceptować takim jakim jest tylko po to, żeby można się było nad nią poużalać xp Ponadto, nie czuję na razie sympatii do postaci, nawet do Jamesa, a byłam pewna po epilogu IŚ, że bym go polubiła ;d

Ale jako plus dodam, że masz bardzo fajny styl pisania i szybko się czyta, chociaż na początku myślałam, że będzie ciężko :D
avatar
Prefix użytkownikaKHZP  dnia 02.07.2018 13:16
Zacznę od tego, że oceniam na PO, ze względu na to, iż zaczęły mnie piec oczy i nie mogłem w pewnym momencie czytać.
Ulka, 100% racji. Może nie AŻ TAKIE BLOKI, ale rzeczywiście troszkę było ciężko.
Kolejne kwestie to:
1. Czemu, ale to czemu pijany facet jest dla kobiety wciąż atrakcyjny??? Ja na prawdę jestem w stanie zrozumieć i nawet czasem z przyjemnością czytać romans z motywem "rycerza na białym koniu", no ale bez jaj. Miłość jest ślepa, to też wiem, jednak psychologiczna analiza postaci w efekcie dała mi żenującą niestabilność (u faceta) i szukanie jedynej wartości (faceta) przez otoczoną nieszczęściem kobietę.
Matka-Polka byłaby zbulwersowana. Przecież każda kobieta to kot drapieżny! Nawet, gdy myśli o sobie, jak o szarej myszce.
Dla mnie to nie pykło. Chyba, że mam o kobietach za wysokie mniemanie, ale to pogorszy moje mniemanie o wszelkim ludzkim istnieniu. jezyk
2. Do jasnego Smierciojadek! Wołać WESZ! Toć to nie do pomyślenia, żeby Skrzaty Domowe wystroić, jak jakieś pudle. Skandal! (Żeby nie było, pudli też mi szkoda.)
3. Powiem w skrócie. Opis tego, jak bohaterka poczuła Ciepło, które wlał w nią jej wymarzony facet, cud, miód, malina, kocham epitety. Ale oznaczenie "+18", cholibka, martwi mnie skurkowaniec i nie jestem pewny czy przeczytam następne rozdziały. Na dziś obaw mi wystarczy, tak czy inaczej jest ok. Jw. PO i trzymam kciuki za dalszą twórczość.
Pozdro, Puchon KHZP
avatar
Prefix użytkownikaLiliana2194  dnia 02.07.2018 16:46
Nie przepadam za romansami, szczególnie tymi o związku szefa z sekretarką, które omijam szerokim łukiem. Jako iż to jeden z nich, nie mogę powiedzieć, że mi się podoba, ale napisany jest ładnie i szybko się czyta :D
avatar
Prefix użytkownikaAnastazja Schubert  dnia 24.09.2021 14:20
Jako, że po długim czasie napisałaś nowy rozdział to postanowiłam przeczytać całą historię od początku.
Najpierw w ogóle zaznaczę, że spodziewałam się, że będzie to jakaś dziewczyna, która rywalizowała o Jamesa z Lily, kompletnie mi nie przyszło do głowy, że może chodzić o młodego Pottera xD

Widzę, że było tu różne podejście do takiego romansu. Mnie takie historie przypadają do gustu. Szybko się to rozwinęło, z dziewczyny, która była dla Jamesa niezauważalna zmieniła się w tę, którą on podrywa. Tak czy inaczej, zapowiada się ciekawie. Może nawet zaraz zabiorę się za następny rozdział.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Wybitny! Wybitny! 0% [0 głosów]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 33% [1 głos]
Zadowalający Zadowalający 67% [2 głosy]
Nędzny Nędzny 0% [0 głosów]
Okropny Okropny 0% [0 głosów]
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Najlepszy wśród szkolonych
23.10.2021 22:00
Byłam tak szczęśliwa, że udało mi się rozwiązać sudoku do proroka i przy końcu okazało się jednak, że coś pokićkałam xD

Praktykant w Ministerstwie Magii
23.10.2021 19:54
Krnabrny, ahaa, niekoniecznie uczciwi. No świetnie, zapamiętam sobie!

Pracownik departamentu
23.10.2021 19:40
kiedyś to wszystko było na pewnym portalu z gryzoniem a teraz ni ma. Kiedyś to był czasy teraz to nie ma czasów

halo, regulamin
23.10.2021 19:34
proszę bardzo xD

jakbyś kiedyś się zdecydował na nielegalne źródło to daj znać. wspomogę linkiem do wersji oryginalnej (z napisami) pierwszych 16 sezonów xD

Pracownik departamentu
23.10.2021 19:32
Twoje winy zostają ci zapomniane, dzięki.,

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59632 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 56653 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 46483 punktów.

4) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 44073 punktów.

5) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43981 punktów.

6) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 38369 punktów.

7) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36635 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 34114 punktów.

9) Prefix użytkownikaWioletta

Avatar

Posiada 32797 punktów.

10) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2021 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 9.60