Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Jak wyglądało życie Gauntów? Powstał film, który Wam to pokaże.
>> Czytaj Więcej

HPnet istnieje naprawdę

Kategoria: HPnet
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

Historia pod skórą z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Sam Quest, Mikasa, Roksolana Delakur, Shanti Black, Krnabrny, Co...
>> Czytaj Więcej

I ty możesz zostać c...

Kategoria: Świat magii
Autor: Quatromondis

Przygody Harry'ego Pottera przeczytane kilkunastokrotnie, filmy obejrzane, a gry przegrane. Mam t...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Confessiones motus

Tytuł: Confessiones motus
Seria: Vita Floris
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaClaraOswinOswald

Lily Potter po powrocie powoli łapie kontakt ze światem, jednak przed nią długa droga. Otwierają ...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Byle wydostać s...

Tytuł: Byle wydostać się z lasu
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Nie ma wątpliwości, że Villemo znalazła się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, czy uda jej się uci...
>> Czytaj Więcej

W mroku

Tytuł: W mroku
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownika_LadyChaos_

Gdy śpisz...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Strach, śmierć ...

Tytuł: Strach, śmierć i Tengel Zły
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

W tej części jest więcej elementów, które nawiązują do poprzednich rozdziałów, więc jeśli ktoś ic...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 3. Zdj...

Tytuł: Rozdział 3. Zdjęcie
Seria: Nowszy, wspanialszy świat
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikagordian119

Trzecia historia
>> Czytaj Więcej

[NZ]Vita Floris Prolog

Tytuł: Vita Floris Prolog
Seria: Vita Floris
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaClaraOswinOswald

Lily Potter dawno nie czuła się taka... Żywa.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Komnata, ołtarz...

Tytuł: Komnata, ołtarz i mroczny znak
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Ten rozdział nie będzie obfity w akcję, jednak wiele rzeczy się w nim wyjaśni.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 39
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
47,973 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 289
Było: 24.11.2021 17:55:12
Napisanych artykułów: 1,092
Dodanych newsów: 10,500
Zdjęć w galerii: 21,472
Tematów na forum: 3,899
Postów na forum: 319,565
Komentarzy do materiałów: 222,254
Rozdanych pochwał: 3,323
Wlepionych ostrzeżeń: 4,166
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 685
uczniów: 4060
Hufflepuff
Punktów: 597
uczniów: 3811
Ravenclaw
Punktów: 257
uczniów: 4463
Slytherin
Punktów: 320
uczniów: 4094

Ankieta
Jak spędzisz jesienne miesiące?

Brzydka pogoda to nie wymówka, więc zakładam ciepłe skarpety i ruszam na boisko!
4% [2 głosy]

Ciepły kocyk, książka i kakao już na mnie czekają w pokoju wspólnym...
42% [24 głosy]

Nauka, nauka, nauka! Nie mogę zrobić sobie zaległości już na początku.
16% [9 głosów]

Jesienne spacery po błoniach, w towarzystwie znajomych to jest to co lubię!
18% [10 głosów]

W kuchni z piwem kremowym, jesień to najlepszy czas na granie w butelkę.
14% [8 głosów]

Do imprezy sylwestrowej mało czasu, muszę znaleźć partnera/kę na ten wieczór!
2% [1 głos]

Jak każdy inny miesiąc, unikając nauki i zapewniając rozrywkę Panu Filchowi!
5% [3 głosy]

Ogółem głosów: 57
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 29.09.21

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
GryffindorMorpheus Killian Blake ostatnio widziano 20.11.2021 o godzinie 01:30 w Londyn
HufflepuffElizabeth Cooper ostatnio widziano 19.11.2021 o godzinie 23:19 w Londyn
GryffindorMorpheus Killian Blake ostatnio widziano 18.11.2021 o godzinie 22:05 w Londyn
HufflepuffElizabeth Cooper ostatnio widziano 18.11.2021 o godzinie 16:32 w Londyn
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 26.10.2021 o godzinie 14:42 w Kuchnia
Gryffindor[P]Natalie Swan ostatnio widziano 22.10.2021 o godzinie 20:26 w Kuchnia
Tylko trochę poświęcenia
Podstawowe informacje:
Autor: Syriusz32
Gatunek: Obyczajowe
Ograniczenie wiekowe: b/o
Przeczytano 919 razy.
Praca finałowa na WWFF, bez edycji, oryginał konkursowy. Znowu. Kto wie ten wie.
Przebijał się podczas śnieżycy przez olbrzymie zaspy, w pełnej zbroi, żonglując przy tym zręcznie wyzwiskami, które miotał w kierunku wszystkich znanych mu malarzy, mogących odpowiadać za stworzenie tego dzieła. Pocieszał go jedynie fakt, że zbliżał się do ram, skąd mógł w końcu opuścić ten przeklęty pejzaż. Pociągnął za uzdę swojego nakrapianego kucyka Andrzeja - jedynego towarzysza tej podróży, aby po chwili razem z nim przeskoczyć na piaszczystą plażę.

Ta nie szczędziła promieni słonecznych, co było miłą odmianą po górskim szczycie i śnieżnej zawiei. Z trudem podniósł przymarzniętą przyłbicę, która chociaż częściowo osłoniła mu twarz przed opadami, i odetchnął świeżym, morskim powietrzem. Kuc również zdawał się być zadowolony ze zmiany scenerii. Otrzepał się ze śniegu, którego resztki i tak zamieniły się zaraz w mokrą plamę i trącił głową rycerza.
- Tak jest mój druhu, zaraz dostaniesz jedzenie - powiedział mężczyzna, sięgając do przytroczonych do grzbietu zwierzęcia juk. Wyciągnął z nich jabłko dla konia oraz starą, skórzaną sakiewkę, która zabrzęczała przy podnoszeniu. Znajdowały się w niej odliczone monety i pergamin, na którym widniały wskazówki co do nowej trasy, prowadzącej do obrazu jego ukochanej.

O części z nich dowiedział się z plotek, inne wymienił za informacje odnośnie własnego piętra. Ułożenie obrazów w Hogwarcie często się zmieniało, a podróż nie była tak łatwa jak wszyscy to sobie wyobrażali. Głównie ze względu na to, że mało kto o tym mówił. Większość portretów, z którymi uczniowie mieli okazję porozmawiać, siedziała całymi dniami w swoich złotych, błyszczących ramach. A nawet jeśli ktoś je opuszczał, to na tyle blisko, by móc w każdej chwili wrócić i pławić się w ciekawskich spojrzeniach młodych czarodziejów.

Sir Cadogan nie był jednak jak portrety pisarzy czy innych podrzędnych grajków, które omijał szerokim łukiem. On był miłośnikiem ekspedycji do nieznanych mu dotąd części zamku! Nieraz był nazywany przez to obłąkanym szaleńcem, ale wystarczyło wyjęcie miecza, aby te obrośnięte w piórka, zawistne kreatury zawarły jadaczki. Wybierał więc obrazy znajdujące się po przeciwnej stronie. Z dala od ludzi, których wzrok skupiał się głównie na tych rozpoznawalnych postaciach. Często przykryte pajęczyną i grubą warstwą kurzu, bo pomijał je także woźny. Pozostawieni w cieniu, daleko od gwarnego tłumu uczniów, z którymi mogliby zamienić parę słów, nierzadko opuszczali na stałe swoje malowidła. Były jednak sposobem na skrócenie sobie drogi.

Bo o ile w poziomie przemieszczanie się nie sprawiało większych trudności, jeśli płótna były dostatecznie blisko, tak przejście na piętro niżej lub wyżej było wyzwaniem. Niektóre z postaci przechodziły bezpośrednio do swoich innych portretów, jednak większość nie miała takiego szczęścia i wisiało tylko jedno dzieło z ich podobizną. Wtedy robili wycieczki dookoła ruchomych schodów zniżając się delikatnie przy każdej możliwej okazji lub korzystali z usług przewodników, czyli postaci, które do przewożenia innych wykorzystywały swoje obrazy rozsiane po całym świecie. Właśnie na jednego z nich czekał teraz Cadogan.

Zobaczył piracką banderę oraz dziób statku skierowany w jego stronę. Podniósł się z piachu i owinął rzemyk sakiewki dookoła dłoni, czekając, aż Zemsta Królowej Anny się zatrzyma. Chwilę później do plaży dopływała już mniejsza łódź, w której siedziało dwóch majtków w podartych ubraniach, z pożółkłymi zębami i wyjątkowo nieświeżym oddechem. Wiosłowali równo, jednak nie wyglądali na zadowolonych. Jak się okazało, ze względu na konia.

- Zostawić tę chuderlawą szkapę! Nie wejdzie do łajby! - krzyknął rozeźlony pirat, po kolejnej nieudanej próbie wsadzenia kucyka na łódź.
- Ciebie możemy porzucić, kundlu morski, jako i twoja rodzicielka drzewiej postąpiła! - odpowiedział równie zdenerwowany rycerz, kładąc rękę na chrapach zwierzęcia i zachęcając do wejścia na łódkę. Gdy w końcu udało mu się tego dokonać, piraci bez słowa usiedli i zaczęli wiosłować z powrotem w stronę statku. Tam kuc był już mniej problemowy, bo za pomocą lin zostali szybko wciągnięci razem z łódką.

Największe wrażenie wywarł na nim rozmiar okrętu. Długi na trzydzieści jardów, szeroki prawie na dziewięć. Wszędzie dało się wyczuć charakterystyczny zapach drewna i morskiej wody. Olbrzymie żagle łopotały na wietrze, niemalże zagłuszając szum wód, na których się znajdowali. Pokład był nieco śliski od bryzy, a delikatne bujanie nie pomagało w zachowaniu równowagi.

- Sir Cadogan! - ryknął kapitan statku, oddalając się na chwilę od steru i schodząc do rycerza. Spojrzenie wystarczyło, aby cała załoga zeszła mu z drogi. Musiał rządzić żelazną ręką, chociaż i bez tego większość osób z pewnością odsunęłaby się na jego widok. Masywne ciało, obłąkańczy uśmiech i czarna jak smoła broda. Do tego równie ciemny płaszcz oraz kapelusz, który akurat się dymił. Nie wyglądał na kogoś z kim warto zadzierać.
- Edward, jak mniemam - odparł rycerz, wystawiając dłoń przed siebie. A raczej nad, bo był o ponad dwie głowy niższy od pirata. Gdy już rozluźnili uścisk, podał mu także sakiewkę.
- Porozmawiamy o tym później - powiedział krótko Czarnobrody, uśmiechając się przy tym jeszcze szerzej. - Nasz wspólny przyjaciel uregulował już dług - dodał, a następie ręką wskazał drzwi do kajuty.

Faktycznie, o możliwości przepłynięcia z siódmego piętra na drugie poinformował go inny portret, który sąsiadował z Cadoganem. Mimo tego, z pewnością nie mógł nazwać ich relacji przyjaźnią. Bo od sytuacji, w której rycerz, widząc go w uścisku szkaradnej bestii, próbował przegonić ją z obrazu, portret odnosił się do niego raczej chłodno. Cadogan nie uznał jednak swojej winy, a tłumaczenie się tym, że to wina matuli owej postaci, że wygląda jak wygląda i że z pewnością bliżej jej do harpii niźli dziewoi, nie pomogło. Teraz stwierdził, że niechęć tamtego do jego osoby najwyraźniej przeminęła i postanowił udowodnić to szlachetnym czynem zapoznania ze sobą dwójki ludzi o wspólnych interesach.

Bo była to bezsprzecznie najprzyjemniejsza część podróży. Butelka rumu doskonale topiła lody i rozluźniała sytuację. Druga, działając w podobny sposób, sprawiła, że gdy pirat powiadomił go o wystąpieniu pewnych komplikacji, Cadogan stwierdził, że nie jest to żadna przeszkoda. Przechylił jeszcze raz szklane naczynie, a powieki zaczęły być wyjątkowo ciężkie.

Gdy już się ocknął, za niepokojący uznał fakt, że pozbawiony jest całego wyposażenia. Wpijający się w nadgarstki szorstki, konopny sznur i knebel, który rycerz uznał za niechybnie wykonany ze starej, przepoconej skarpety, także nie były przyjemnością. I o ile jemu nie było do wesoło, cała załoga bawiła się wyśmienicie, śmiejąc się rozpuku zza drzwi kajuty, do której chwilę później wparował kapitan.
- Wstawaj, lądowa niedołęgo - powiedział pogardliwie, po czym szarpnął za więzy, które przy przesuwaniu zdawały się rozrywać skórę Cadogana. Cel jednak osiągnął, bo rycerz został podniesiony niemalże na równe nogi.
- Nie ma tutaj za wiele do piracenia, ale czasami pojawia się jakiś naiwniak - zarechotał Czarnobrody. - Na spacer z nim załogo! - rozkazał, a Cadoganowi zacisnęły się ze złości związane ręce. Całe szczęście, gdy już postawili go na lichej, drewnianej desce, ktoś wyjął mu szmatę z ust.
- Ty parszywy, piekielny pomiocie! Obyś sczezł, ty kupo morskiego łajna! Stań ze mną do uczciwego pojedynku jeśliś odważny, łajzo! - wykrzykiwał w stronę dowodzącego pirata. Nastąpiła chwila głuchej ciszy, po której, ku jego zdziwieniu, tamten się zgodził.
- Nie ma sprawy - odpowiedział. Nie podał mu jednak miecza, a rzucił. I to z takim impetem, że rycerz musiał zrobić krok w tył, prosto do wody.

W pierwszej chwili nie wiedział co się stało. Sekundę tymu był na statku, a teraz siła uderzenia o taflę wyparła mu powietrze z płuc. Powoli zaczął opadać w dół zbiornika, nie mogąc wyswobodzić rąk. Na szczęście poczuł po chwili piaszczyste dno pod stopami i resztkami sił odbił się od niego w stronę brzegu, na którym padł twarzą do ziemi.

Obudziło go szturchanie palcem z paznokciem, który od dawna nie widział nożyc i dziwnie skrzeczący głos.
- Ten chyba nie żyje...
- Zaraz ty możesz pożegnać się z życiem szponiasta kreaturo - odpowiedział, podnosząc powieki i wypluwając piach z ust. Gdy go zobaczył, uznał, opis był wyjątkowo trafny, bo stał obok niego goblin, który na uwagę o paznokciach zacisnął swoje pulchne dłonie w pięści. Cadogan wstał i z zadowoleniem stwierdził, że dalej jest w zamku, a co więcej, dokładnie tam, gdzie miał dopłynąć z tą bandą łapserdaków. - Słowni ludzie, chociaż kanalie przebrzydłe bez grama przyzwoitości czy honoru - mruknął pod nosem, po czym wyrwał z dłoni goblina swój miecz, którego bogato zdobioną rękojeść tamten już uważnie oglądał. Na plaży nie zauważył nic szczególnego poza Andrzejem, dwoma palmami i wielkim, kamiennym klifem, który oddzielał plażę od czegokolwiek innego.

Rozejrzał się, ale tym razem po korytarzu, w którym wisiał obraz i dostrzegł ją - wybrankę swojego serca. Proste, brązowe włosy połyskiwały w słońcu, gdy sięgała do wiśni na drzewach umieszczonych w dalszym planie jej obrazu.

- Muszę się tam dostać bezbożny karle - powiedział Cadogan, podnosząc goblina i obracając w kierunku portretu ślicznej damy, który znajdował się niemalże piętro niżej, po drugiej stronie korytarza. Niezadowolony z sytuacji goblin, wyszarpał się z rąk rycerza z grymasem niezadowolenia na twarzy. Po chwili zastąpił go jednak chytry uśmieszek.
- Oczywiście. Pozostaje tylko kwestia odpowiedniej zapłaty...
- Ma się rozumieć. Ty wskażesz drogę, a ja nie pokroję cię na jeszcze mniejsze kawałki niż ten, w którym teraz egzystujesz - wyjaśnił spokojnie, jednak goblin nie przestawał się uśmiechać. Pstryknął palcami, a jedna ze skał otworzyła oczy, którymi były dwa połyskujące rubiny. Stwór był wysokości niskiego olbrzyma, a gdy wstał, na jego miejscu pojawił się wielki otwór prowadzący najwyraźniej do jakiejś groty.
- To jak będzie z tą zapłatą? - dopytał ciekawskim tonem.
- Myślę, że jakoś możemy się dogadać - odparł rycerz, chowając miecz. W innej sytuacji podjąłby walkę, ale będąc tak blisko celu, bez zbroi, skradzionej przez piratów, nie widział innej opcji. - Musisz jednak wiedzieć, że nie mam żadnych pieniędzy.
- Nie szkodzi. Wezmę kucyka Cadogana.

Najpierw ucieszył się, że został rozpoznany, potem zastanawiał się, dlaczego goblin użył tego powiedzenia, aż w końcu dotarło do niego, że tamten mówił dosłownie.
- Andrzeja? - zapytał z niedowierzaniem, kładąc rękę na grzbiecie kuca.
- Jeśli tak się nazywa, to tak, Andrzeja - odpowiedział, a rycerz poczuł, jak nogi się pod nim uginają. Miał się pozbyć swojego jedynego przyjaciela? Tego, który nigdy go nie opuścił? Wiedział, że jeśli to zrobi, to nigdy sobie tego nie wybaczy. Ponowne wyjrzenie za ramy obrazu utwierdziło go jednak w przekonaniu, że musi to zrobić.
- Niech będzie.

Szedł z opuszczoną głową. Wiedział, że nie postąpił dobrze, ale z takiej sytuacji nie było dobrego wyjścia. Jakby na potwierdzenie tego, po wejściu w mroki jaskini, kamienny olbrzym znowu znalazł się na swoim miejscu. Tak, teraz z całą pewnością nie było odwrotu. Przeszedł przez ramę i znalazł się po drugiej stronie korytarza, gdzie zauważył, że poza odwrotem nie ma także drogi naprzód.

Obraz wyglądał na opuszczony, bo poza pajęczynami były tutaj tylko skały, które blokowały drogę.
- Musi istnieć jakieś inne wyjście - mówił do siebie, jednak nie mógł tego sprawdzić, gdy jedyne światło pochodziło z korytarza. - Przepraszam szanowny starcze - zaczepił człowieka, który akurat przechodził obok obrazu.
- Och, Sir Cadogan. Mogę w czymś pomóc? - spytał, uśmiechając się delikatnie.
- Rad jestem, że znasz moje imię, z pewnością jesteś człowiekiem, który ma trochę oleju w głowie. Mógłbyś mi wskazać wyjście z tej przeklętej pułapki na podróżników?
- Obawiam się, że przejście jest zablokowane. Jestem jednak przekonany, że taki krzepki rycerz jak ty, poradzi sobie z kupą kamieni - zapewniał czarodziej, przejeżdżając ręką po swojej siwej brodzie.
- Przeklęta kompozycja zamknięta... - szepnął, po czym kontynuował pewnym siebie głosem. - Oczywiście, że dam radę! Nie mam jednak żadnych narzędzi, a nie chcę uszkodzić miecza.
- Sir Cadoganie - zaczął mężczyzna - zapewniam, że jeden dzień pełen miłości jest wart więcej, niż sto lat walki najlepszym orężem. - dokończył, na co rycerz westchnął.
- Mądrze prawisz starcze. Jak ci na imię, abym mógł cię czasem wspomnieć?
- Większość portretów nazywa mnie dyrektorem - odpowiedział rozbawiony, a Cadogan przypomniał sobie, że obiło mu się o uszy coś o zmianie dyrektora. Nie miał jednak czasu teraz o tym rozmyślać, bo mężczyzna już poszedł, a on został sam ze skałami blokującymi mu przejście. Wetknął miecz między nie i popchnął w bok. Kamienie odpuściły, jednak usłyszał też pęknięcie klingi. Spojrzał na resztki miecza, który nie miał już żadnego znaczenia, bo chwilę później, przytulając wybrankę serca, czuł, że dla tej chwili zniósłby każdą podróż. Dla takich chwil warto się poświęcić.
Komentarze
avatar
Prefix użytkownikaSam Quest  dnia 12.08.2020 13:05
Pomimo tego, że Cadogan jest główną postacią (maczetami go) czytało się całkiem płynnie i przyjemnie. Masz dosyć lekki styl i w pewien sposób się "płynie" przez historię. Naprawdę dobry tekst, chyba najlepszy z Twoich turniejowych prac i jedna z lepszych turnieju.

Czekam teraz aż napiszesz coś poza turniejem :D
avatar
Prefix użytkownikaRachel Otterly  dnia 18.08.2020 11:45
Nie lubię Cadogana, tak jak Sam z chęcią poobkładam go maczetami i dorzucę jeszcze cegiełką w głowę xD
Pięna historia, lekka i przyjemna. Choć wolałam opowiadanie Shanti, to też bardzo mi się podoba. Bardzo fajna praca.
avatar
Prefix użytkownikaAnastazja Schubert  dnia 18.08.2020 13:24
Bardzo mi się podoba to, że Cadogan jest tu głównym bohaterem. Przedstawienie jest wierne kanonowi książki, choć to fanfick i można było popłynąć wyobraźnią dalej - ale dla mnie to na plus, autor nie odebrał mu jego charakteru, ale skorzystał z niego by stworzyć interesującą opowieść przygodową.
Może to wyplątanie się z tarapatów na statku mogłoby być jeszcze trochę pociągnięte, bo to ciekawy wątek. No i nie spodziewałabym się, że taki mężny rycerz może płynąć tak daleko dla ukochanej, a nie tylko na bitwę. Ale przecież każdy rycerz musi mieć damę serca, prawda? ;) Dużym plusem jest tu też dla mnie opis przemieszczania się między obrazami.

Cała praca bardzo mi się podoba, przyjemnie się ją czyta, oceniam na "powyżej oczekiwań". Zabrakło mi właśnie trochę wątku uratowania się na statku.
avatar
Prefix użytkownikafuerte  dnia 19.08.2020 20:09
Ja już pisałam podczas konkursu, że to jest super praca, więc teraz mogę właściwie się tylko powtórzyć. Myślę, że idealnie oddałeś osobowość Cadogana i niezwykle dobrze wyszły Ci dialogi, a w poprzednich konkursowych opowiadaniach nie zawsze ten ten element grał. Tutaj natomiast wszystko się świetnie ze sobą łączy; i dialogi i opisy. Naprawdę, jedna z lepszych prac na stronie, zwłaszcza, że wymagania i gatunek nie były proste. Zwykle bardziej przemawiają do mnie dramaty, ale ten tekst skradł moje krukońskie serduszko.
avatar
Prefix użytkownikaRoksolana Delakur  dnia 20.08.2020 11:16
Musze przyznać, jest to jedyna pracą, którą przeczytałam, z tych turniejowych. W sensie jeszcze w czasie trwania turnieju. Wybaczcie, ale jestem leniem tak? W każdym bądź razie, jak można nie lubić Cadogana? Przeż jest super, taki śmieszny i w ogóle, kocham takie postacie. No i świetny pomysł na wybrnięcie, ja bym pewnie pisała o grubej damie, czy coś w tym stylu, albo no nie wiem portrety dyrektorów, Adriany.. chcoiaż ona teoretycznie nie w hogwarcie, ale jednak.
Świetna praca!
avatar
Prefix użytkownikaNicram_93  dnia 20.08.2020 17:00
Praca była moim faworytem w turnieju, co tym bardziej warte uwagi, gdyż fanem Sir Cadogana nie jestem :D . Niemniej jak dla mnie świetnie napisane opowiadanie, bardzo wiarygodne i przedstawione w ten sposób, że obecność głównego bohatera (dobrze znanego nam rycerza xD), nie była tak irytująca jak przeważnie. Bardzo podobał mi się też sposób na wplecenie w treść Dumbledore'a, bardzo naturalnie, nic na siłę.

Teraz mogę już to z czystym sumieniem napisać. Podczas turnieju byłem prawie pewny, że to praca Shanti, a tu jednak odwrotnie. Bardzo pozytywnie mnie Syriusz zaskoczyłeś :)
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Wybitny! Wybitny! 0% [0 głosów]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 100% [1 głos]
Zadowalający Zadowalający 0% [0 głosów]
Nędzny Nędzny 0% [0 głosów]
Okropny Okropny 0% [0 głosów]
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Praktykant w Ministerstwie Magii
03.12.2021 13:47
Dzień dobry! A ja siedzę na statystyce i nic nie rozumiem. To i makroekonomia. Dwie najgorsze rzeczy w tym semestrze :|

Selbstverwirklichung
03.12.2021 12:12
odświeżyłam świąteczne tematy, zapraszam do dyskusji! Heart dance

Selbstverwirklichung
03.12.2021 12:06
pokoj posprzarany, najbardziej znienawidzone zajecia odwolane, siedzę na niemieckim i wieczorem lecę do pracy na kilka godzin

siemka

halo, regulamin
03.12.2021 10:19
Smierciojadek, Tak

niektóre karty są tam absurdalne, ale przynajmniej można się pośmiać :D

Naczelna Emotikonka <3
03.12.2021 10:02
monciakund, zapisałam sobie na listę te grę ,,dylemat wagonika", bo brzmi fajnie. :D

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59638 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 56706 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 46736 punktów.

4) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 44138 punktów.

5) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43981 punktów.

6) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 38369 punktów.

7) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36638 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 34114 punktów.

9) Prefix użytkownikaWioletta

Avatar

Posiada 32797 punktów.

10) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2021 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 1.13