Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Jak wyglądało życie Gauntów? Powstał film, który Wam to pokaże.
>> Czytaj Więcej

HPnet istnieje naprawdę

Kategoria: HPnet
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

Historia pod skórą z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Sam Quest, Mikasa, Roksolana Delakur, Shanti Black, Krnabrny, Co...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

Wśród nocnej ciszy

Tytuł: Wśród nocnej ciszy
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikagordian119

Świąteczne drabble, a jednocześnie pierwsze, jakie kiedykolwiek napisałem ;-)
>> Czytaj Więcej

[NZ]7. Dylemat dyre...

Tytuł: 7. Dylemat dyrektora
Seria: Rozkwit odwagi (Courage Rising)
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Trójka przyjaciół dociera do Hogwartu na ucztę rozpoczynającą Nowy Rok Szkolny. Harry i Hermiona ...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Confessiones motus

Tytuł: Confessiones motus
Seria: Vita Floris
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaClaraOswinOswald

Lily Potter po powrocie powoli łapie kontakt ze światem, jednak przed nią długa droga. Otwierają ...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Byle wydostać s...

Tytuł: Byle wydostać się z lasu
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Nie ma wątpliwości, że Villemo znalazła się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, czy uda jej się uci...
>> Czytaj Więcej

W mroku

Tytuł: W mroku
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownika_LadyChaos_

Gdy śpisz...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Strach, śmierć ...

Tytuł: Strach, śmierć i Tengel Zły
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

W tej części jest więcej elementów, które nawiązują do poprzednich rozdziałów, więc jeśli ktoś ic...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 3. Zdj...

Tytuł: Rozdział 3. Zdjęcie
Seria: Nowszy, wspanialszy świat
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikagordian119

Trzecia historia
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 35
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
48,049 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 290
Było: 09.01.2022 11:45:42
Napisanych artykułów: 1,093
Dodanych newsów: 10,509
Zdjęć w galerii: 21,472
Tematów na forum: 3,902
Postów na forum: 319,672
Komentarzy do materiałów: 222,303
Rozdanych pochwał: 3,324
Wlepionych ostrzeżeń: 4,167
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1129
uczniów: 4085
Hufflepuff
Punktów: 723
uczniów: 3815
Ravenclaw
Punktów: 352
uczniów: 4469
Slytherin
Punktów: 410
uczniów: 4101

Ankieta
Uczniowie Hogwartu wysyłają listy ze świątecznymi życzeniami. A Ty o co poprosisz?

Nowa miotła to jest to! Dla kibiców zgromadzonych na trybunach boiska do Quidditcha będę tylko migającą smugą.
11% [3 głosy]

Na Merlina, jest tyle możliwości! Żywot sławnych Czarodziejów, Tajemnice Transmutacji albo jakaś wspaniała encyklopedia magii. Książka, a lepiej wielka księga to najlepszy prezent.
46% [13 głosy]

Wykradanie kolczastych roślin z cieplarni i podkładanie na krzesła nieświadomych kolegów i belfrów jest już nudne. Gadżet z Magicznych Dowcipów Weasleyów na pewno pobudzi moją kreatywność.
4% [1 głos]

Miałem poprosić o... Zapomniałem. A miałem już nie zapominać. Co to mogło być?
4% [1 głos]

Chcę ciepły sweter i torbę pierniczków! Nic tak nie rozbudza świątecznej atmosfery i rodzinnych wspomnień.
29% [8 głosów]

Nie wiem dlaczego, ale chyba nikt nie mnie nie lubi. Fajnie by mieć szczura, kota, ropuchę albo sowę. Mógłbym się z nimi zakolegować.
0% [0 głosów]

Chcę nową szatę. Na święta wyjeżdżam do domu, zrzucę ten głupi mundurek i zostanę królową balu.
7% [2 głosy]

Ogółem głosów: 28
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 22.12.21

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
GryffindorSara Wer ostatnio widziano 16.01.2022 o godzinie 16:53 w Wielka Sala
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 19.12.2021 o godzinie 16:41 w Sala Wejściowa
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 09.12.2021 o godzinie 18:59 w Sala Wróżbiarstwa
GryffindorMorpheus Killian Blake ostatnio widziano 20.11.2021 o godzinie 01:30 w Londyn
HufflepuffElizabeth Cooper ostatnio widziano 19.11.2021 o godzinie 23:19 w Londyn
GryffindorMorpheus Killian Blake ostatnio widziano 18.11.2021 o godzinie 22:05 w Londyn
Wężowa koniczyna
Podstawowe informacje:
Autor: Prefix użytkownikaBarlom
Gatunek: Miniaturka
Ograniczenie wiekowe: +13
Parring: własna postać/własna postać
Przeczytano 2272 razy.
Młody, nieśmiały krukon z obsesją na punkcie starszej o dwa lata ślizgonki. Czy ta relacja ma szansę by przerodzić się w coś więcej? Romans napisany na potrzeby Turnieju FF
Bohaterowie: Inne, własna postać.
Marcowa fala upałów zaatakowała Hogwart. Zimowe zaspy w przeciągu paru dni zniknęły, a gruba warstwa lodu na jeziorze roztopiła się. Mimo iż nauczyciele zdawali się nie zwracać uwagi na ogólną beztroskę spowodowaną nagłym ociepleniem, prawie wszyscy uczniowie spędzali czas wolny od zajęć na zamkowych błoniach. Prawie, gdyż Marek Keyane ostatnie kilka dni przesiedział w bibliotece. Można by zaryzykować stwierdzenie, że chłopak tam zamieszkał. Pewnie tak by było, gdyby nie pani Pince, która bardzo skrupulatnie pilnowała godzin otwarcia jej sanktuarium pełnego bezcennych ksiąg. Dźwięk dzwonu oznajmił wszystkim, że zbliża się pora kolacji.
- No chłopcze, zamykam bibliotekę. – powiedziała cierpkim głosem bibliotekarka.
- Już wychodzę, chciałem się tylko zapytać, czy mógłbym wypożyczyć „Opiekę nad wybredną roślinnością”? Obiecuję, że będę o nią dbał.
- Ani mi się śni. Już ja wiem co wy, uczniowie, robicie z moimi książkami. Zero poszanowania dla wiedzy. Jeżeli chcesz ją przeczytać, to tylko tutaj. A teraz wynocha.
Marek niezadowolony faktem, że prawdopodobnie znów zawali sprawdzian z zielarstwa, poczłapał opustoszałymi korytarzami w kierunku Wielkiej Sali.
Usiadł przy krańcu stołu krukonów, próbując zaplanować sobie najbliższy tydzień tak, by mieć jakiekolwiek szanse na nadrobienie zaległości. Nigdy, poza zielarstwem, nie miał większych problemów z nauką. Zaczęły się one parę miesięcy wcześniej, kiedy podczas uczty bożonarodzeniowej wpadł na jedną ze ślizgonek. Była uosobieniem piękna, mimo iż bywała wybuchowa. Marek przesunął powoli palcami po swoim przedramieniu, na którym widniała niewielka, biała blizna. Była to pamiątka z owego pierwszego spotkania, kiedy to Sylvia, bo tak nazywała się owa ślizgonka, rzuciła na niego zaklęcie żądlące. Przez blisko miesiąc jego ręka była co najmniej dwa razy grubsza mimo usilnych starań pani Pomfrey. Marek podejrzewał, że to dlatego iż prawdopodobnie podświadomie pragnął, by owa opuchlizna nie schodziła. Cieszył się, że pozostała mu chociaż blizna. Dzięki niej mógł w każdej chwili pobyć choć na chwilę z Sylvią. Wiele razy podążał za nią aż do sekretnego wejścia do pokoju wspólnego Slytherinu, do czasu. Niestety niedawno zamknięto z nieznanych powodów jeden z korytarzy w lochach, przez co nie był już w stanie dłużej śledzić Sylvii. Przez ten czas dowiedział się, że dziewczyna pochodzi z rodu Higgsów, szczycących się czystością krwi. Jej ojciec Terence, był przez parę lat szukającym w drużynie Wędrowców z Wigtown. Dziewczyna żarliwie dopingowała tą drużynę, dlatego też Marek zamówił w „Markowym Sprzęcie do Quidditcha” plakietkę przedstawiającą srebrny topór na czerwonym tle. Nosił ją na wszystkie lekcje, które mieli ze ślizgonami, w nadziei, że któryś z nich wspomni Sylvii o rudym krukonie, który także dopinguje tę samą drużynę. Dziewczyna była obecnie na piątym roku i przygotowywała się do SUMów.
Nagłe poruszenie wyrwało Marka z owego letargu, w który wpadał zawsze, kiedy rozmyślał o Sylvii, jej pięknych blond włosach i granatowych, jak nocne niebo oczach, które gniewnie patrzyły na niego w ten grudniowy wieczór. Wszyscy zbierali się do swoich dormitoriów, najedzeni i szczęśliwi faktem, że już za dwa dni nadejdzie dzień Świętego Patryka. Marek nie zjadł niczego, a kiedy spojrzał na stół, przy którym siedział w poszukiwaniu czegokolwiek, czym mógłby się posilić, zobaczył puste, lśniące talerze, wazy i półmiski. Miał na szczęście ukryte pod swoim łóżkiem pudełko pełne różanych pączków, które wręcz uwielbiał. Wyobrażał sobie, że Sylvia także je uwielbia, oraz że któregoś dnia usiądą na błoniach, by móc cieszyć się swoim towarzystwem.
Idąc po schodach w kierunku dormitorium krukonów zastanawiał się, jak będzie wyglądało jego kolejne spotkanie ze ślizgonką. Nie miał nigdy wystarczająco odwagi by rozmawiać z dziewczynami, a co dopiero z kimś takim jak ona. Od kiedy wyszedł ze skrzydła szpitalnego z wciąż obolałym przedramieniem planował spotkanie z Sylvią, do którego jak na razie jeszcze nie doszło. Miał już w głowie setki scenariuszy, w których on podchodzi do niej i jak gdyby nigdy nic rozmawiają. Niestety zawsze, kiedy znajdowała się w zasięgu wzroku, Marek miał pustkę w głowie i jedyne, co mógł robić, to wpatrywać się w nią maślanymi oczami i z głupim uśmiechem. Ileż to nocy nie przespał zastanawiając się, czy ona też zobaczyła w jego zielonych oczach dokładnie to samo, co on zobaczył w jej.
Kilkukrotnie pomylił drogę i raz wpadł w stopień pułapkę, zanim dotarł do drzwi pokoju wspólnego. Zastukał w drzwi, po czym z kołatki w kształcie orła wydobył się melodyjny głos.
- Kim są dwie siostry? Jedna rodzi drugą, a druga pierwszą.
- Ja, ja nie wiem...
Stał jak męczennik przed drzwiami pokoju wspólnego Ravenclaw próbując rozwikłać zagadkę. Niestety, kiedy już wydawało mu się, że zbliża się do odpowiedzi, myśli uciekały w stronę blond bogini i musiał zaczynać od początku. W końcu zaczął zasypiać i osunął się zmęczony po ścianie. Nie miał pojęcia, jak długo drzemał na zimnej, kamiennej podłodze zanim obudził go jego kolega z dormitorium, Artur.
- Co z tobą? Czemu nie wejdziesz do środka jak człowiek, tylko śpisz na korytarzu?
- Nie wiem, co odpowiedzieć kołatce.
Artur zaparł się pod boki i czujnym wzrokiem przyglądał się, jak jego przyjaciel wstaje powoli, przytrzymując się nierównych kamiennych bloków wystających ze ściany.
- Musisz się wziąć w garść. Nigdy nie sprawiało ci to problemów. Nie jesteś chory?
Artur zastukał w drzwi, po czym rozległ się melodyjny głos kołatki.
- Kim są dwie siostry? Jedna rodzi drugą, a druga pierwszą.
Marek popatrzył półprzytomnie na swojego kolegę, a ten jedynie pokiwał z rezygnacją głową.
- Naprawdę powinieneś odwiedzić panią Pomfrey. Odpowiedź to; dzień i noc.
- Gratuluję rozsądku. – odpowiedział melodyjny głos i drzwi się otworzyły.
***

Poranek przywitał Marka bólem głowy, a kiedy chłopak spróbował wstać, okazało się, że nie tylko nabawił się migreny przez wczorajszy nocleg na zimnej podłodze. Był półprzytomny, lecz mimo to wiedział gdzie znajdzie swoje dzisiejsze śniadanie. Sięgnął ręką pod łóżko i po chwili zajadał się pulchnymi, różanymi pączkami. Po południu czekał go sprawdzian z zielarstwa, więc miał jedynie parę godzin po porannych zajęciach z historii magii, by nauczyć się przynajmniej tyle, by nie zbłaźnić się przed połową roku.
Profesor Binns jak zawsze pojawił się w Sali przenikając przez tablicę. Usiadł powoli na swoim krześle i zaczął wykład dotyczący piętnastowiecznych konferencji czarodziejów. Marek zawsze starał się uważać na jedynym przedmiocie prowadzonym przez ducha, jednak ostatnia ciężka noc spowodowała, że po kilku minutach, kiedy to dowiedział się, że ówcześni magowie zaostrzyli regulacje dotyczące korzystania z magii w otoczeniu mugoli, dołączył do reszty uczniów, którzy zasnęli pod urokiem monotonnego, niczym stary odkurzacz, głosu profesora Binnsa. Marka dręczyły niespokojne sny, w których Sylvia śmieje się z jego porażki na zielarstwie. Koszmar został na szczęście przerwany przez głęboki dźwięk dzwonów.
Wycierając pospiesznie w szatę tłuste od dopiero co zjedzonych naleśników ręce, wpadł pospiesznie do biblioteki i zagłębił się w dział poświęcony magicznym roślinom. Miał tylko dwie godziny, by dowiedzieć się, jak opiekować się figami abisyńskimi i pykostrąkami. Mimo zbliżającego się nieubłaganie sprawdzianu, Mark nie mógł powstrzymać się od zerkania w stronę wejścia do biblioteki. Miał nadzieję, że zobaczy tam Sylvię. Przeszło mu nawet przez myśli, że jeżeli ona przyjdzie, to będzie to szczęśliwym znakiem i wszystko pójdzie dobrze na zielarstwie. Niestety po dwóch godzinach musiał udać się w stronę szklarni. Zgarbiony i podminowany szedł, jakby na ścięcie, korytarzami zamku. Kiedy pogodził się ze zbliżającą się porażką, zobaczył ją. Minęła go na schodach, idąc gdzieś na górę. Marek zapatrzył się na Sylvię i w swojej euforii pomylił kroki, przez co z łoskotem zleciał z kilku ostatnich stopni. Książki w jego torbie rozsypały się, a kałamarz pękł, plamiąc szatę Marka granatowym atramentem. Kiedy wstawał, poczuł palący ból w okolicy kolan. Nogawki były poszarpane, a przez nie widać było obtartą skórę. Wtem zabrzmiał dzwon oznajmiający wszystkim uczniom zbliżające się zajęcia.
Wpadł nieco spóźniony do szklarni numer sześć. Na jego szczęście wszyscy dopiero przygotowywali się do zajęć, zakładając rękawice i układając wszelkie przyrządy tak, by były pod ręką.
- Witam państwa na dzisiejszym sprawdzianie. – rozległ się głos profesora Longbottoma, który wmaszerował dziarsko do szklarni. - Pan Warrington, Hubbs, Keyane i pani Growper, zajmiecie się oporządzaniem pykostrąków. Zadaniem reszty będzie przesadzenie i użyźnienie jadowitych tentakul. Macie godzinę, czas start.
Marek wziął niewielki nożyk, którym delikatnie odciął różowy strąk, po czym otworzył go ukazując dziesiątki niewielkich, błyszczących fasolek. Chciał delikatnie przenieść je na stolik tak, by mógł przejść do łuskania. Niestety kilka z nich upadło na ziemię. W mgnieniu oka nasionka zmieniły się w różowe kwiaty. Marek patrzył z przestrachem w prawo i lewo, chcąc się upewnić, czy nauczyciel tego nie zauważył. W końcu odnalazł profesora Longbottoma, który przyglądał się mu z zaciekawieniem. Kiedy miał się już poddać uznając swoją porażkę, nauczyciel podszedł do niego.
- Masz wciąż jeszcze ponad połowę fasolek, które czekają. - powiedział do niego pokrzepiająco - Kontynuuj.
Marek wziął kilka głębokich wdechów, po czym zabrał się za łuskanie. Niecałą godzinę później wyszedł z cieplarni z wynikiem „Zadowalający”, który widniał teraz na jego karcie osiągnięć.
***

Wchodząc do Wielkiej Sali na śniadanie, nie dało się nie zauważyć, że cała szkoła świętuje dzień Świętego Patryka. Wśród świec unoszących się nad głowami uczniów, latały zielone koniczyny. Pomiędzy nogami biegały szkolne skrzaty przebrane za leprokonusy i rozrzucające naokoło fałszywe galeony, które miały czekoladowe wnętrze. Markowi udzieliła się ta świąteczna atmosfera. Sam zmienił kolor swojej czarnej szaty na jasnozielony. Czuł, że dzisiaj wszystko może się udać. Jedząc śniadanie liczył na to, że zobaczy Sylvię. Wyobrażał sobie, że wtedy podszedłby do niej i w końcu spróbował porozmawiać. Kiedy poranny posiłek dobiegł końca i Wielka Sala zaczynała pustoszeć, Marek postanowił zmienić miejsce swoich poszukiwań na bibliotekę.
Stał schowany przed jej wzrokiem za półką z księgami do numerologii. Tak bardzo pragnął podejść do niej, lecz kiedy nadchodził moment, w którym miał przejść do czynu, jego ciało stawało się ciężkie i nie mógł złapać oddechu. Nie był w stanie przemóc swoich obaw. Na szczęście jakaś inna ślizgonka podeszła do Sylvii i obie wyszły z biblioteki zapewne po to, by w spokoju porozmawiać bez pani Pince dyszącej im nad karkami. Na krześle nadal wisiała torba bogini. Marek powoli ruszył i podszedł do krzesła, na którym jeszcze chwilę temu siedziała ona. Dotknął plakietki Wędrowców z Wigtown, która była przypięta do kieszeni torby. Miał wrażenie, że dotyka jakiegoś pradawnego artefaktu. Nawet się nie spostrzegł kiedy przytulił do siebie torbę Sylvii. Był szczęśliwy, chciał, by czas się zatrzymał, by ta chwila trwała wiecznie. „Accio!” rozległ się krzyk tej jedynej, który mimo iż tak przepełniony gniewem, brzmiał dla Marka jak anielskie arie. Jego skarb wyślizgnął mu się z rąk i poszybował wprost do Sylvii. Patrzyła na niego, a on na nią. Znów mógł zatopić się w jej granatowych oczach. Ten błogostan został nagle przerwany ostrym bólem w okolicach barku.
- To znowu ty? Czemu grzebałeś w moich rzeczach? Chciałeś mi podrzucić łajnobombę? - zapytała nie znoszącym sprzeciwu głosem. Trzymała go jedną ręką za brak, w drugiej ściskając swoją różdżkę.
- Ja nie.. nie chciałem, to znaczy chciałem, ale nie to... – zaczął się jąkać. Miał w głowie pustkę. Jak miał jej wytłumaczyć to, co czuł? – Ja chciałem zostawić dla ciebie niespodziankę, ale nie taką nieprzyjemną, tylko miłą.
Sylvia popatrzyła na niego jak na ostatniego kretyna, jednak zainteresował ją ten nieporadny wywód na tyle, by nie rzuciła na Marka jakiejś wymyślnej klątwy.
- Co chciałeś mi dać?
- Mogę pokazać?
Zebrał ze stołu garść skrawków piór, które zostawili po sobie poprzedni uczniowie. Wyciągnął różdżkę i skupił się nad formułami transmutacyjnymi. Po chwili śmieci przeobraziły się w bukiet pełen koniczyn.
- Chciałem dać ci to z okazji dnia Świętego Patryka.
Sylvia wzięła od Marka ów niecodzienny bukiet i przyjrzała się mu ze zdziwieniem. Uniosła jedną brew i popatrzyła z kpiącym uśmiechem na chłopaka.
- Myślisz, że mi tym zaimponowałeś? Mało wiesz o dziewczynach, a jeszcze mniej o ślizgonkach. - rzuciła mu bukiet. - Nam imponuje coś innego, rudzielcu.
Odwróciła się na pięcie i wyszła z biblioteki zostawiając Marka samego, z bukietem koniczyn i złamanym sercem.
Komentarze
avatar
Alette  dnia 26.07.2014 20:56
Może jestem jakaś dziwna, ale ja wciąż uważam, że stać cię na o wiele więcej, niż pokazałeś w tym turnieju. Może to kwestia małej ilości czasu i pokręconego tematu (wiem, jaki to ból ;p), ale jakoś średnio przemówiło do mnie to ff. Widać, że sprawnie posługujesz się językiem, tworzysz bajeczne opisy, a cała historia jest taka urocza i zabawna, jednak w wielu miejscach brakowało mi jakiegoś planu. Chodzi mi o taki ciąg przyczyna-> skutek, przez co każde słowo doprowadza mnie właśnie do końcówki. Z resztą nie przemawia do mnie ta miłość... tylko to nie twoja wina, bo (pisałam to milion razy, ale nie mogę się powstrzymać, by zrobić to po raz kolejny) romans nie może dotyczyć 13-latka.

No i pisz lepiej zakończenie Ricza :D
avatar
Prefix użytkownikaFinnigan  dnia 27.07.2014 19:32
Dobrze napisany fick, małe nieścisłości,ale ogólnie trochę zbyt długie fragmenty opisowe, może gdybyś trochę przekładał dialogami wtedy inaczej by to stylistycznie wyglądało. Za dużo opisujesz problemy sercowe i zdrowotne Marka.
avatar
Prefix użytkownikaLiliana2194  dnia 31.07.2014 16:11
Ciekawe fan fiction ;) Nie zauważyłam żadnych błędów, choć bardziej się skupiałam na treści niż na ich wyszukiwaniu. Ciekawi mnie, jak to dalej będzie z biednym Markiem i tą Sylvią. :D
avatar
Smierciojadek  dnia 31.07.2014 20:35
Jeśli chodzi o mnie, to uważam, że lepiej zrealizowałeś temat pracy konkursowej - pierwsza, młodzieńcza, niewinna miłość. Z początku było ciut nudno, ale z drugiej strony rozumiem, że trzeba było w jakiś sposób przedstawić bohaterów od tej "uczuciowej" strony. Końcówka zdecydowanie do mnie przemówiła; odrzucenie i drwiny ze strony starszej dziewczyny. Samo życie. ;)
avatar
Prefix użytkownikaPenelope  dnia 26.09.2014 13:34
Zgadzam się z Jadkiem :D Jak dla mnie również lepiej zrealizowałeś temat pracy konkursowej ;] Fajnie opisujesz uczucia bohatera, takie typowe młodzieńcze zakochanie;] Ogólnie podoba mi się ta praca (jak wszystkie Twoje jezyk) Wymogi były trudne, a Tobie udało się je spełnić, za co jeszcze większe wow.
avatar
Prefix użytkownikalosiek13  dnia 14.11.2014 00:55
Podoba mi się wstęp, taki w którym niczego nie brakuje. Na pewno zaskakujący nie jest, ale lepiej trzymać się kanonu niż wymyślić coś przesadzonego. W pierwszym opisie głównego bohatera odczuwam coś dziwnego/chorego? Ale w sumie to dobrze, bo pasuje do tej historii.
Dużo opisów, które są świetneeee! Ja lubię długachne opisy. Dialogi też nie najgorsze, ale ich podejrzanie mało ;D Zdecydowanie ta historia bardziej zbliża się do romansu. Więcej tu chorych rozmyślań nastolatka zauroczonego starszą dziewczyną, ale w sumie to w trakcie czytania zapomniałem, że on ma tylko 13 lat. Szacun za to.

[Dostałem kiedyś zgodę na przeklejenie tutaj tej oceny ;d]
avatar
Prefix użytkownikaChristina  dnia 09.12.2014 15:10
Ona jest tak bardzo ślizgońska Smierciojadek.
Jak zwykle genialne opisy i świetnie ujęte emocje.
Wiesz, zaczyna mnie tu już nudzić, bo cholera, powtarzam się z komentarzami. Ile można jeszcze pisać, że masz świetny styl i lekkość pisania?
Weź dla odmiany napisz coś kiepskiego, co?
avatar
Prefix użytkownikaErudieth  dnia 14.09.2015 20:50
No i znów świetna miniaturka Barloma. Zgadzam się z Ciocią Krysią - napisałbyś kiedyś coś kiepskiego, przynajmniej mogłabym się czegoś uczepić, a nie... Przepraszam
Nawet zagadkę przy wejściu do Pokoju Wspólnego Ravenclawu fajnie wymyśliłeś. To się robi nudne!
Twoje ff są jednymi z tych niewielu, przy których nie omijam długich opisów, bo po prostu mi szkoda. Nie wiem, człowieku, jak Ty to robisz. I chyba wolę nie wiedzieć.
Zakochany 13-latek nie jest najszczęśliwszym motywem, ale cóż... To jakoś przebolałam.
Sylvia jest świetna! :D Smierciojadek
avatar
Only Dream  dnia 16.09.2015 09:19
Ciekawa miniaturka. Momentami trochę zabawna, momentami smutna. Pomysł fajny i zaskakujący - zazwyczaj to dziewczyny przedstawia się jako te nieszczęśliwie zakochane. Opisy ładne, rozbudowane i barwne. Ale ja jestem wielką fanką dialogów, więc za ich prawie zanik masz u mnie takiego malutkiego minusa. Poza tym piszesz naprawdę ciekawie ;)
avatar
Prefix użytkownikaNedelle  dnia 20.09.2015 16:39
To chyba druga praca, którą przeczytałam na turniej, który odbył się rok temu. Nie wiem, jaka była kategoria, więc nie potrafię powiedzieć, czy zrealizowałeś temat czy nie, ale jedno jest dla mnie pewne: miniaturka wyszła ci zarąbiście! Mimo że początek był dość nudny, to jednak wiadomo, że trzeba było jakoś zacząć. Ogólnie to chyba znowu piszę ci ciągle takie same komentarze... Ach, no i Sylvia jest taka fajnaa! Wrozka
Weź dla odmiany napisz coś kiepskiego, co?

Popieram!! Tak
avatar
Prefix użytkownikaShanti Black  dnia 25.09.2015 10:30
Jak to on miał 13 lat? Duże oczy Jak to czytałam, to byłam przekonana, że jakieś 15-17 O.o
I Neville jako nauczyciel zielarstwa również fajnie wyszedł, może pamiętał czasy uczniowskie, kiedy i jemu nie wszystko wychodziło? :D
avatar
Prefix użytkownikaEwa Potter  dnia 27.06.2017 00:35
Marek zamówił w rMarkowym

śmiesznie to wyszło xD
To ff też do mnie średnio przemawia, wiem, że stać Cię na więcej, a od takich ludzi zawsze wymaga się więcej, niż od innych. Zle mi się czyta (ale to kolejne z moich widzimisie) gdy bohaterką tekstu jest Sylwia - nie lubię tego imienia i kojarzy mi się tylko z kobietami lekkich obyczajów, jak to się mówi. Niby nie powinno się oceniać przez pryzmat imienia, a jednak blee xD Sama historia jest urocza, a jednak trochę mi szkoda takich chłopców zawsze.Ładnie piszesz noo i dlatego mi przeszkadza to, że czegoś tu brakuję :(
avatar
Prefix użytkownikaulka_black_potter  dnia 27.06.2017 12:17
Nie pamiętam czy to czytałam, czy nie, ale muszę powiedzieć, że tytuł jest przepiękny!

Chciałam komentowac na bieżąco, ale niestety nie da się. Co za wielki kloc tekstu, ło matko i córko. wiecie czego nie lubię bardziej od wymyślnych imion? Polskich imion, próbujących na siłę być imionami zagranicznymi, albo połączonymi z jakimiś dziwacznymi nazwiskami. Niestety nie doczytałam tekstu do końca, bo najzwyczajniej na świecie, znudziłam się w połowie. Oczywiście romanse to nie moja działka, ale mogłoby być ciekawiej. Wybacz, Barlom. Wiem, że potrafisz pisać ładniej.
avatar
Prefix użytkownikaania919  dnia 27.06.2017 23:09
Podobało mi się, naprawdę ładnie budujesz opisy. Jest ich w tym ff strasznie dużo, ale nawet mi się to podoba w twoim utworze. Takie rozterki miłosne nastolatka, całkiem ciekawie ci to wyszło. Te polskie imiona do zagranicznych nazwisk trochę mi nie grały, ale trudno. Ładnie wkomponowałeś tutaj Neville'a jako nauczyciela zielarstwa. No i przede wszystkim podoba mi się, że nie dałeś tutaj dobrego zakończenia. Naprawdę dobrze, że postanowiłeś to zakończyć właśnie w ten sposób. Oceniam ten utwór na PO :)
avatar
Prefix użytkownikaViolet-Horde  dnia 29.06.2017 21:54
Takie romansidla mi się podobają. Nie przesłodzone i urocze w byciu... Historią o nieodwzajemnionej miłości. Lubie takie. Jakby pod koniec się okazało, że ona czuje to samo to bym chyba się przecukrzyła (istnieje coś takiego? xD). Bardzo ładnie, ciekawie napisane. Przeczytałam z przyjemnością. Daje P
avatar
Prefix użytkownikalosiek13  dnia 30.06.2017 02:52
Czy mogę znowu przekleić swój pierwotny komentarz do tego ff? xD Chciałem podejść do oceny na poważnie, ale nie mogę. Imiona mnie rozbrajają jakoś i nie mogę wczuć się w ten tutej romans. Już pomijam ich wiek, no po prostu nie idzie mi to. Co do opisów zdania nie zmieniłem ;>

Marek zamówił w "Markowym
I ja tego wcześniej nie zauważyłem? xD Dziwne ;D brzmi pięknie...
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Wybitny! Wybitny! 0% [0 głosów]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 67% [2 głosy]
Zadowalający Zadowalający 33% [1 głos]
Nędzny Nędzny 0% [0 głosów]
Okropny Okropny 0% [0 głosów]
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Sprzedawca prac domowych
17.01.2022 23:12
Dobry wieczór hpneciątka :) jak tam? Przeżyliście poniedziałek?

Niezwyciężony mag
17.01.2022 22:32
Hopsa hopsa

Niezwyciężony mag
17.01.2022 20:49
Mi prawie zwiało korek do baku w aucie jak tankowałam, bo położyłam na dach xD

halo, regulamin
17.01.2022 17:12
No, pogoda dzisiaj nieobliczalna. Przez ten mokry śnieg zrobił się lód, prawie się wywaliłam wracając z zajęć

Pracownik departamentu
17.01.2022 17:07
Widzę,że w rodzinnym mieście zerwało kilka dachów,a rodzicom mojego chłopaka wyrwało 3 drzewa z korzeniami. Fascynująca, acz przerażająca. Chociaż przez dach mi nie naciekło, choć nie było mnie w domu

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Alette

Avatar

Posiada 59641 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 56721 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 46836 punktów.

4) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 44554 punktów.

5) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43981 punktów.

6) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 38369 punktów.

7) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36643 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 34114 punktów.

9) Prefix użytkownikaWioletta

Avatar

Posiada 32797 punktów.

10) Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 32300 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2022 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 8.19