Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

HPnet istnieje naprawdę

Kategoria: HPnet
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

Historia pod skórą z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Sam Quest, Mikasa, Roksolana Delakur, Shanti Black, Krnabrny, Co...
>> Czytaj Więcej

I ty możesz zostać c...

Kategoria: Świat magii
Autor: Quatromondis

Przygody Harry'ego Pottera przeczytane kilkunastokrotnie, filmy obejrzane, a gry przegrane. Mam t...
>> Czytaj Więcej

Nie lubię cyklu ksią...

Kategoria: Teorie, przemyślenia...
Autor: Infans secundo generationis

Gdyby nie rozkoszne dementory - naprawdę przemiłe stworzonka - pół-światek Harry'ego Pottera byłb...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Rozdział 2 (cz....

Tytuł: Rozdział 2 (cz. 2). Hogsmeade w świetle księżyca
Seria: Nowszy, wspanialszy świat
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikagordian119

Rozdział podzielony na dwie części ze względu na długość
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 2 (cz....

Tytuł: Rozdział 2 (cz. 1). Hogsmeade w świetle księżyca
Seria: Nowszy, wspanialszy świat
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikagordian119

Rozdział podzielony na dwie części ze względu na długość
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 1. Now...

Tytuł: Rozdział 1. Nowe porządki
Seria: Nowszy, wspanialszy świat
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikagordian119

Dwadzieścia lat po wojnie z Lordem Voldemortem świat czarodziejów wygląda już zdecydowanie inacze...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Podziały, Błoto...

Tytuł: Podziały, Błotoryj i Las
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Pierwsza lekcja Opieki nad Magicznymi Stworzeniami
>> Czytaj Więcej

[NZ]Pnącza, moc i i...

Tytuł: Pnącza, moc i intryga
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Villemo znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, znikąd nie ma pomocy, czy uda jej się wyjś...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział szósty

Tytuł: Rozdział szósty
Seria: Magiczna chwila
Gatunek: Romans
Autor: Prefix użytkownikaPaulaSmith

Spotkanie po latach. Co dalej?
>> Czytaj Więcej

Stwory

Tytuł: Stwory
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaNquus

O fantastycznych zwierzętach
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 43
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
47,908 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 261
Było: 24.09.2021 12:14:41
Napisanych artykułów: 1,091
Dodanych newsów: 10,478
Zdjęć w galerii: 21,472
Tematów na forum: 3,898
Postów na forum: 319,491
Komentarzy do materiałów: 222,179
Rozdanych pochwał: 3,311
Wlepionych ostrzeżeń: 4,166
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  HUFFLEPUFF!

Gryffindor
Punktów: 252
uczniów: 4037
Hufflepuff
Punktów: 289
uczniów: 3809
Ravenclaw
Punktów: 36
uczniów: 4460
Slytherin
Punktów: 201
uczniów: 4091

Ankieta
Jak spędzisz jesienne miesiące?

Brzydka pogoda to nie wymówka, więc zakładam ciepłe skarpety i ruszam na boisko!
6% [2 głosy]

Ciepły kocyk, książka i kakao już na mnie czekają w pokoju wspólnym...
41% [13 głosy]

Nauka, nauka, nauka! Nie mogę zrobić sobie zaległości już na początku.
16% [5 głosów]

Jesienne spacery po błoniach, w towarzystwie znajomych to jest to co lubię!
22% [7 głosów]

W kuchni z piwem kremowym, jesień to najlepszy czas na granie w butelkę.
9% [3 głosy]

Do imprezy sylwestrowej mało czasu, muszę znaleźć partnera/kę na ten wieczór!
0% [0 głosów]

Jak każdy inny miesiąc, unikając nauki i zapewniając rozrywkę Panu Filchowi!
6% [2 głosy]

Ogółem głosów: 32
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 29.09.21

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Gryffindor[P]Natalie Swan ostatnio widziano 22.10.2021 o godzinie 20:26 w Kuchnia
HufflepuffDaryl Grimes ostatnio widziano 21.10.2021 o godzinie 22:06 w Lochy
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 18.10.2021 o godzinie 19:38 w Kuchnia
Gryffindor[P]Natalie Swan ostatnio widziano 18.10.2021 o godzinie 07:21 w Kuchnia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 17.10.2021 o godzinie 23:01 w Biblioteka
HufflepuffElizabeth Cooper ostatnio widziano 17.10.2021 o godzinie 19:38 w Kuchnia
[NZ] Zapach mgły
Dawne legendy budzą się do życia. Kraj kwitnącej wiśni na nowo opanować mają dawno uśpione siły. Bohaterowie będą musieli wyruszyć trudną ścieżką, która zadecyduje o tym, jak będzie wyglądał magiczny świat w Japonii.
Autor: Prefix użytkownikaBarlom
Gatunek: Przygodowe
Ograniczenie wiekowe: +13
Przeczytano 1748 razy.
Rozdziały: [1], [2].
Zapach mgły - początek
Odległa szkoła Mahautokoroo budzi się do życia, by ponownie podjąć próbę przelania odrobiny wiedzy do głów swoich uczniów.

Skrzek odlatujących nawałników niczym budzik zerwał na nogi śpiących uczniów. Słońce dopiero zaczynało spoglądać znad horyzontu. Kasumi przetarła oczy i wygramoliła się spod kołdry. Już trzeci rok mieszkała na stałe na wyspie, jednak nadal nie mogła przyzwyczaić się do zgiełku, jaki robiły ptaszyska, na których grzbiecie za parę godzin przylecą młodziki. Na samo wspomnienie tamtych czterech lat aż przeszły ją dreszcze. Machnęła różdżką w stronę imbryczka i zsunęła się z łóżka. Zebrała z podłogi porozrzucane kartki papieru i rzuciła je na puste już łóżko. Spojrzała krytycznie na utworzony właśnie stosik notatek, upewniając się że konstrukcja jest stabilna, po czym usiadła na poduszce i przywołała do siebie kolejnym machnięciem różdżki imbryczek, z którego wydobywała się para roznosząca słodkawy zapach jaśminu. Nalała do swojego kubka gorącej herbaty i spróbowała naparu. Nic tak nie rozgrzewało jej po chłodnych i wilgotnych nocach w Mahautokoro, jak łyk gorącego napoju.

Dzisiaj czekała ją długa rozmowa z mistrzem historii i kaligrafii. Uwielbiała opowieści starszego profesora, który jak nikt potrafił barwnie opowiadać o zwyczajach i mitach Japonii. Niestety sensei Shintaro nie tolerował błędów w pisowni, o które było tak łatwo przy wymyślnych kształtach znaków, charakterystycznych dla sztuki pięknego pisania czy też malowania. Kasumi uniosła swój pędzelek do pisania na wysokość oczu, by ocenić czy ten będzie się jeszcze nadawał do kreślenia precyzyjnych linii, fal i węzełków. Dziewczyna oceniła jego stan na doby, jednak nie wystarczający do wysoko postawionej poprzeczki na zajęciach mistrza. Sięgnęła do kuferka, stojącego pod oknem i wyciągnęła z niego świeży pędzel, który zatknęła za swoje ucho. Upiła ostatni łyk herbaty i spojrzała na tarczę Słońca, które już w całości wyłoniło z morskich głębin. Starannie ułożyła w swojej torbie przyrządy do pisania oraz podręcznik do historii magii, po czym wyszła ze swojej sypialni.

Na progu założyła sandały i stanęła na spowitej różowymi płatkami brukowej ścieżce. Wzięła wdech ostrego, świeżego powietrza i spojrzała po okolicy. Niewielkie chatki, w których mieszkali uczniowie znajdowały się rozrzucone pośród pięknego ogrodu, w którym każdy element był starannie dobrany. Nic tutaj nie dominowało krajobrazu, może poza kwitnącymi właśnie drzewami wiśni, które o tej porze roku spowijały cały kampus w swojej aurze. Nad całym tym krajobrazem górował jednak niesamowity pałac z białego nefrytu, w którym mieściła się większość sal lekcyjnych.

Kasumi starała się omijać niewielkie kałuże, które zbierały się miejscami na ścieżce prowadzącej do szkoły, jednak jej starania poszły na marne kiedy będąc skupiona na omijaniu wodnych akwenów wpadła na starszego doświadczeniem ucznia. Szybkie „przepraszam” które automatycznie wyrwało się z jej ust, przerodziło się przeciągły pisk, zakończony zjawiskowym lądowaniem w jednym z miniaturowych jeziorek. Oprócz bólu w dolnej części pleców, poczuła też przesiąkającą się wilgoć i chłód. Mamrocząc pod nosem niezrozumiałe słowa, podniosła się powoli ze ścieżki i ze spuszczoną w dół głową pobiegła szybko w stronę łazienek. Wolała nie wiedzieć kto był wtedy w pobliżu, a wzrok uniosła dopiero wtedy, kiedy zamknęła za sobą drzwi i stanęła przed jednym z luster. Szybko oceniła swój stan na marny. Wygrzebała z szerokiego rękawa różdżkę i machnęła nią w stronę mokrej plamy. Poczuła przyjemne ciepło, a po chwili po wodzie został jedynie ciemny obrąbek, który musiała jakoś zaakceptować. Nie miała już czasu, by biec z powrotem do swojej sypialni i przebierać się. Lekko sztywnym krokiem wymaszerowała z łazienki. Mijała kolejne korytarze, nie zwracając uwagi na liczne zdobienia balustrad, niesamowite krajobrazy uwiecznione na obrazach rozwieszonych tu i ówdzie. Na szczęście nie spóźniła się na czekające ją dziś zajęcia. Lekko dysząc, usiadła przy swoim stoliku i zaczęła rozkładać przybory do pisania. Mistrz jak zawsze siedział już na swoim miejscu i wpatrywał się na otaczające szkołę wzniesienia. Sala lekcyjna posiadała bowiem jedynie dwie ściany, jako że umiejscowiona była na jednym z wielu tarasów nefrytowego pałacu. Kasumi uważała, że to właśnie z sali mistrza Shintaro rozpościerał się najpiękniejszy widok. Siedziała obok kolumny, na której wyrzeźbiony został chiński ogniomiot pędzący spiralą w górę ku sklepieniu pagody.
- Shodo, droga pisma nie jest łatwa – zaczął powoli profesor. Wstał ze swojego siedziska i zaczął krążyć wokół sali. - Wymaga od was systematyczności i wytrwałości. Każdy znak jest symbolem doskonalonym przez pokolenia, by oddał swym kształtem pojęcie, które reprezentuje. Dzisiaj będziemy kontynuować pismo kaisho, wzorcowe. - Machnął różdżką w stronę tablicy, na której pojawiły się znienawidzone przez większość uczniów piktogramy. - Pędzle w dłonie. Dziś zajmiemy się znakami związanymi z niebem i ciałami niebieskimi.

Spokojny głos mistrza uspokajał, jednocześnie nie pozwalając stracić skupienia. Kasumi wyciągnęła kawałek papieru i ułożyła go na miękkiej podkładce. Na lewym końcu niebuforowanej kartki położyła ciężki kamień z onyksu i przesunęła go w prawo, wygładzając wszystkie zagięcia. Po raz kolejny schyliła się do swojej torby, by wyciągnąć z niej pozostałe przybory. Dobrze wyćwiczonymi ruchami odkorkowała słoiczek z tuszem i wrzuciła do moździerza jego niewielki kawałek. Roztarła czarną grudkę na drobny pył, po czym przesypała proszek do kałamarza. Następnie z rękawa wyciągnęła różdżkę i mrucząc „Aguamenti”, wypełniła go wodą, która w mgnieniu oka przybrała czarnej barwy. Zza ucha wyciągnęła pędzelek i obracając go parę razy w dłoni, wsłuchała się w instrukcje mistrza. Zamoczyła włosie w atramencie i przyłożyła do papieru. Wyciągając odrobinę język, starała się jak najlepiej odwzorować znaki, które widniały przed nią nakreślone już na tablicy. Płynne ruchy nadgarstka były kluczem do sukcesu. Dziewczyna pamiętała jak mistrz Shintaro rugał ją kiedyś i tłumaczył że z tak napiętymi mięśniami to może co najwyżej ryż ścinać i to i tak niezbyt długo. Uśmiechnęła się na to wspomnienie i zgrabnym ruchem zakończyła kreślenie pierwszego znaku. Czas mijał i ani się obejrzała, a lekcja miała się ku końcowi. Zawsze dziwiła się temu, że tak pozornie nudne zajęcia mijały, zanim się spostrzegła. Po raz ostatni spojrzała na schnący jeszcze znak przedstawiający poranną mgłę. Jednym ruchem różdżki osuszyła wilgotne wnętrze kałamarza oraz sprawdziła, czy słoiczek z tuszem jest dobrze zakorkowany. Spakowała się i już miała wychodzić z sali, kiedy Shintaro zawołał ją do siebie.
- Tak mistrzu? - Podeszła niepewnie do nauczyciela, który przysiadł na swoim siedzisku.
- Chciałem ci przekazać że jestem zadowolony z twoich postępów – powiedział wpatrzony w roztaczający się poniżej krajobraz. - Zauważyłem, że potrafisz się skupić, nie popełniasz już błędów osoby początkującej. Masz niezwykły talent. - Zawiesił swój głos na chwilę przed zadaniem pytania. - Czy myślałaś kiedyś nad wykuciem własnego miecza?
- Ja... - Stała zaskoczona, nie wiedząc jak chciałaby odpowiedzieć. - Nie mistrzu, nie myślałam nad tym. - Spojrzała w dół próbując na szybko przypomnieć sobie zeszłoroczne lekcje o mitycznych wojownikach walczących kataną. - Czy przypadkiem jedynie najznamienitsi z czarodziejów nie wytwarzają ich na dowód swoich zdolności jako potwierdzenie mistrzostwa w jakiejś dziedzinie magii?
- Tak i nie. - Uśmiechnął się tajemniczo. - Mam nadzieję, że uważałaś na moich lekcjach. Dawniej, kiedy święta rodzina cesarska rządziła naszym krajem, to właśnie czarodzieje pełnili rolę zaufanych ochroniarzy, koronowanej głowy. Większość samurajów pochodziła z rodzin magicznych. Kiedy zachodni wynalazek w postaci różdżek jeszcze do nas nie dotarł, wykorzystywali oni swój dar w nieco odmienny sposób. Mimo wszystko czuli, że potrzebują jakiegoś oręża, który oddałby powagę ich profesji. W tamtych czasach to właśnie miecz był dla czarodzieja tym, czym teraz jest różdżka. Oczywiście nie dosłownie. Różdżka pozwala nam rzucać najróżniejsze zaklęcia zgodnie z naszą wolą. Miecze samurajów były również orężem, jednak nie służyły do rzucania zaklęć. Legendy opowiadają, że wypełnione były surową magią, a w sercu danego miecza ukryta była dusza posiadacza. - Jego źrenice zwęziły się nieznacznie, a między brwiami pojawiła pionowa zmarszczka, trwało to zaledwie ułamek sekundy, po którym na twarz profesora wróciła pogodna mina. - Na szczęście to tylko legendy, które ułożyli mugole, by wytłumaczyć niezwykłość tych broni. Tak naprawdę, wraz z wykuwaniem miecza, mag wlewał w niego swoje umiejętności, talenty, swój dar magiczny. W rękach swojego właściciela miecz stawał się przedłużeniem ciała, nierozerwalną częścią czarodzieja. Gdyby ktokolwiek inny wziął go w ręce, mógłby z powodzeniem uznać, że nie ma w tym ostrzu niczego szczególnego, jedynie w rękach właściciela prezentował swoją siłę.
- Czemu w takim razie czarodzieje nie wytwarzają już takich mieczy, mistrzu?
- Od tamtych czasów wiele się zmieniło. - Profesor zapatrzył się na odległy horyzont z wyraźną nostalgią. - Rodzina cesarska, która należała do najstarszego magicznego rodu w Japonii, przestała sprawować faktyczną władzę. Okazało się, że różdżki przywiezione z zachodu o wiele szybciej i łatwiej rozwijają nasze talenty. Poza tym później przyszła wojna i zarówno nasz jak i niemagiczny świat odseparowały się od siebie. Dawniej każdy wierzył w boskość rodziny cesarskiej a samurajowie byli mitycznymi wojownikami, z którymi nikt nie równał się w boju. Mugole nie kwestionowali w żaden sposób naszych dosyć niezwykłych zdolności. Do czasu. Na przestrzeni lat coraz trudniej było ukryć się przed czujnym i racjonalnym okiem osób niemagicznych, więc porzucono wytwarzanie mieczy, które zdecydowanie zbyt często powodowały, że wokół nich działy się rzeczy niezwykłe. Różdżki po raz kolejny okazały się nieporównanie lepsze. Coraz mniej rodzin magicznych pielęgnowało tradycję wykuwania mieczy, które były traktowane już jedynie jako symbol. - Ostatnie słowa przesiąknięte były pogardą.
- Mistrzu, przepraszam, że wtrącę, ale mam wrażenie, że mistrz nie do końca wierzy w to, że taki miecz jest w obecnych czasach jedynie symbolem.
- Bo nie jest. - Odwrócił się nagle w stronę Kasumi, patrząc wprost w jej bursztynowe oczy. - A przynajmniej ja tak twierdzę. Niestety poza swoją lekcją historii nie mam dla ciebie lepszego wyjaśnienia. Ponowię zatem swoje pytanie, które zadałem na początku naszej rozmowy, jednak odrobinę je zmodyfikuję. Czy nie chciałabyś wykuć swojego własnego miecza?
- Nie zastanawiałam się nad tym, ale... - Przeczesała ręką swoje włosy, zawsze to robiła, kiedy próbowała zdobyć cenny czas na zastanowienie się w momentach niepewności. - Jest sporo uczniów o wiele zdolniejszych niż ja. Wystarczy spojrzeć na szaty. Moim daleko do koloru złotego. - Pokazując swoje odzienie, przypomniała sobie o wyschniętej plamie. Sztywnym ruchem pociągnęła materiał tak by zakrył odrobinę dowód jej porannego roztargnienia.
- Nie o bycie najlepszym tu chodzi. Rozmawiałem z innymi nauczycielami i oni też zauważyli to, co ja. Zarówno podczas kaligrafii jak i rzucania skomplikowanych zaklęć, czy przy ważeniu eliksirów, potrafisz osiągnąć niesamowity poziom skupienia. Nie zauważyłaś może, że jesteś jedną z niewielu uczniów, których nie nużą moje zajęcia? Większość złotych prymusów nie może usiedzieć na poduszkach, pragnąc wyrwać się z tej męki jaką im funduję. Chcą biec na zajęcia, w których ich zdolności przyniosą bardziej spektakularne skutki. Czy słyszałaś by kiedykolwiek w gazetach czy radiu mówili o niezwykle utalentowanym kaligrafiście? - Machnął ręką, jakby odganiał od siebie wyjątkowo natrętną muchę. - Ale dość już narzekania starego człowieka. Jeżeli podejmiesz decyzję, by podjąć się próby wykonania własnego miecza, daj mi znać.
- Dobrze, mistrzu – odpowiedziała cicho i skłoniła się delikatnie, zgodnie z historyczną etykietą.

Kasumi powoli oddaliła się od profesora Shintaro i wyszła z sali na ruchliwy korytarz. Wszyscy zmierzali do jadalni na zbliżający się już obiad. Idąc pośród innych uczniów spoglądała na ich szaty, przypatrując się nieco dłużej tym, którzy błyszczeli odcieniami złota. Wraz z metalicznym kolorem, który zdawał się odbijać promienie słońca, emanowała z nich pewność siebie i duma z osiągnięcia mistrzostwa w wielu dziedzinach magii. Nie rozumiała, co takiego ma ona, czego mogliby nie mieć oni. Dałaby sobie różdżkę złamać, że wnętrza ich sypialni są utrzymywane w o wiele większym porządku. „Czemu akurat miecz?” zadawała sobie pytanie. „Mam beznadziejny refleks. Ledwo jestem w stanie poradzić sobie z odbijaniem klątw na OPCM, nie mówiąc już co bym zrobiła, gdyby przyszło mi walczyć wielkim kawałem żelaza.” Ani się obejrzała, a siedziała już przy stole, przed nią znajdowała się miska zupy rybnej, a obok kulka ryżu z kawałkami kurczaka. Kolejny mechanizm, na którym się łapała. „Może właśnie o to chodzi, o te moje nawyki? Może to właśnie zauważył we mnie...”
- Okropnie dziś wyglądasz – stwierdziła niska dziewczyna z długimi, czarnymi włosami, upiętymi w skomplikowany kok.
- Cześć, Narumi. Chyba nie jestem znów upaprana tuszem? - Kasumi zaczęła dokładnie sprawdzać swoje dłonie i torbę z przyborami w celu znalezienia czarnych plam.
- Nie, po prostu jesteś cała... zmięta. Niech zgadnę... Tylko mi nie pomagaj... - próbowała udawać że bardzo wysila swoje szare komórki, przytknęła palce do skroni, zmrużyła oczy i pochyliła się nad koleżanką oglądając ją z jednej i drugiej strony. - Miałaś zajęcia z Shintaro? Nic dziwnego że tak wyglądasz. Sama potrzebuję godziny przed lustrem po tych mękach na jego zajęciach.
- Nie, to nie tak... ja... nie jesz dzisiaj? - Kasumi chciała jak najszybciej zmienić temat. Wolała, by Narumi trajkotała o sobie, wtedy przynajmniej nie była zasypywana niezręcznymi pytaniami.
- Daj spokój. - Machnęła ręką i pokręciła z rezygnacją głową. - Po eliksirach zawsze tracę apetyt. Poza tym wyczytałam w ostatniej „Czarownicy” że głodówki raz na jakiś czas robią dobrze na włosy i paznokcie, więc uznałam, że to idealnie wpasuje się w moje wtorkowe zmagania z tymi obrzydliwymi ingrediencjami. Ja nie wiem jak w tych czasach nie mogli wymyślić jakiś przyjemniejszych składników niż oczy ropuchy, czy żółć trolla. Brr... Okropieństwo. Chyba nadal czuję że moje włosy są przesiąknięte tym smrodem.
Kasumi starała się słuchać koleżanki, która uczęszczała do Mahautokoro jedynie o rok dłużej. Zrządzeniem losu ich domki położone były zaraz obok siebie, więc dosyć szybko miały okazję się poznać. Chociaż przez większość czasu to Narumi gadała, Kasumi nie była w stanie stwierdzić, czy to była bardziej wada czy zaleta. Dziewczyna mówiła dużo i zawsze prosto z mostu. Prawdopodobnie to właśnie jej nieskrywana prawdomówność spowodowała, że nie miała zbyt wielu znajomych. Kasumi na jej szczęście nie brała do siebie licznych docinek, przez co po trzech latach można było śmiało powiedzieć, że była jej jedyną przyjaciółką.
- Widziałaś, co Yumiko zrobiła dziś ze swoją twarzą? - Wcale nie starała się zniżyć tonu głosu. - Albo zapomniała, że maseczki błotne się zmywa z twarzy, albo znów siedziała całą noc w zielarni. Podobno pomaga profesor Akinie w badaniach nad roślinami rosnącymi w promieniach Księżyca. Bez względu na powód, zarówno brak snu jak i długo trzyma maseczka, robi źle na cerę. Jak myślisz, powinnam ją o tym uświadomić?
Kasumi przewróciła oczami i lekko się śmiejąc odpowiedziała przyjaciółce. - Myślę, że uświadomisz ją o tym bez względu na moją opinię, ale proszę, spróbuj ją poinformować o twojej niesłychanie wnikliwej obserwacji jej cery gdzieś, gdzie nie będzie całej szkoły w zasięgu słuchu.
- Jak ty mnie dobrze znasz. - Uśmiechnęła się tryumfalnie, po czym nagle spoważniała. - Oczywiście, że jej o tym powiem. Nie mogłabym żyć z faktem, że dziewczyna marnuje swoje zdrowie. Uroda niestety przemija i jak się jej nie przytrzyma, to potem trzeba wydawać fortunę na te wszystkie specyfiki.
Kasumi zakrztusiła się zupą i na zmianę kaszląc i się śmiejąc, popatrzyła na koleżankę. - Rozumiem, że ty w takim razie wcale nie wydajesz połowy swojego kieszonkowego na „te wszystkie specyfiki”?
- Oczywiście, że nie. - Narumi udała oburzenie. - To jedynie podstawowe środki pielęgnacyjne. - Chwilę wpatrywała się Yumiko, która nie była jeszcze świadoma najbliższej pogadanki. - No nie mogę na to patrzeć. Ty jedz, a ja idę z nią porozmawiać.
- Nie śmiałabym nawet stawać między tobą, a twoją misją zbawiania świata od nadciągającej plagi starości.
Narumi spojrzała na nią z dezaprobatą. – A ty byś przynajmniej przemyła swoją twarz zimną wodą, bo wyglądasz jak pognieciony materiał. Widzimy się wieczorem!
Kasumi nie zdążyła już wspomnieć przyjaciółce, że możliwe iż tym razem jej plany na spędzanie wolnego wieczoru mogą być nieco inne. Wróciła do obiadu, kątem oka przyglądając się jak biedna Yumiko została wręcz siłą zaciągnięta w kierunku łazienek przez niewielką, choć krzepką koleżankę. Akurat przeżuwała ostatni kęs kurczaka, kiedy rozległ się dźwięk gongu oznaczający zbliżające się zajęcia popołudniowe.

Zaklęcia i uroki należały do tego typu zajęć, które łatwo przyswajała. Ani się obejrzała, a Słońce już chyliło się ku zachodowi. Schodząc po drewnianych schodach, wsłuchiwała się w skrzypienie wiśniowych desek, zastanawiając co powinna odpowiedzieć profesorowi Shintaro. Z jednej strony kompletnie nie wiedziała, do czego taki miecz miałby jej posłużyć, z drugiej bardzo ciekawiło ją jak wygląda proces tworzenia magicznego ostrza. Aż do samych drzwi sali lekcyjnej zastanawiała się w jaki sposób ze swoimi zdolnościami mogłaby zakląć metal, zamknąć w nim swoje umiejętności... i wtedy nadchodziły wątpliwości. Czy jej wiedza jest warta zamykania w tak ważnym pod względem historii magii przedmiocie? Spojrzała z powątpiewaniem na swoje szaty, które nadal nosiły znamiona koloru bladoróżowego, zastanawiając się co takiego zobaczył w niej mistrz Shintaro. Stała na tyle długo przed drzwiami z uniesioną ręką, że ta zdążyła już zdrętwieć. Rozmasowała delikatnie lewe ramię, po czym wzięła głęboki wdech i zapukała.
- Widzę, że podjęłaś już decyzję – rozległ się głos profesora dochodzący gdzieś z zacienionego kąta sali.
- Ja, nie jestem pewna czy...
- A jednak tutaj przyszłaś. - Jego ton głosu spoważniał i nabrał głębi. - Twoje ciało mówi jedno, jednak twój głos twierdzi drugie. Z kolei twoja dusza zdaje się być rozdarta pomiędzy tych dwoje. Powiedz mi, mam zawierzyć twoim nogom czy strunom głosowym? - Narumi stała osłupiała pośrodku sali. - Miałaś cały dzień, by się nad tym zastanowić, by odciąć się od swojego lęku, a jednak przyprowadziłaś go tu ze sobą. Droga miecza jest bezwzględna niczym stal. Samuraj nie może pozwolić sobie na chwilę zawahania. Musi być pewny swoich ruchów i decyzji. Jedność ciała i ducha to klucz do osiągnięcia celu. - Słowa profesora niosły ze sobą moc, wobec której nie można było pozostać neutralnym.
Kasumi z każdą chwilą czuła się coraz bardziej przerażona. Nie potrafiła podjąć decyzji, bliskość podjęcia którejkolwiek z nich powodowała paniczne uczepienie się drugiej, w obawie że może okazać się prawdziwa. Myśli szalały nie zostawiając już po sobie ani grama rozsądku. Dziewczyna złapała się dłońmi za głowę, próbując uspokoić umysł. Spróbowała przypomnieć sobie poranną lekcję kaligrafii. Symbole które namalowała dzisiaj rano, „zapach mgły – Kasumi”. Widziała jak przed jej oczami kreślą się idealnie ostre linie układające w te słowa. Odnalazła w sobie oazę spokoju, miejsce z którego widziała jasno, czego tak naprawdę pragnie. Wypuściła przytrzymywane kurczowo w płucach powietrze i wyprostowała się.
- Pragnę wyruszyć ścieżką ostrza, tak jak to robili kiedyś moi przodkowie, mistrzu.
Przez chwilę panowała cisza przerywana szumem liści i dalekimi odgłosami uczniów Mahautokoro. Profesor Shintaro z widocznym uśmiechem podszedł do niej i położył dłoń na jej ramieniu. Czuła ciepło i pewność bijące z palców mistrza, czuła że w takiej sytuacji znów napadłaby ją niepewność, lecz coś się w niej zmieniło, po raz pierwszy od dawna wiedziała, że robi to co powinna, że obrała właściwą ścieżkę.
- Gratuluję decyzji, nie zawiodłem się na tobie po raz kolejny, a teraz prosiłbym cię, byś złapała mnie za ramię, tylko trzymaj się mocno. Czas rozpocząć wędrówkę.

Komentarze
avatar
Prefix użytkownikaKatherine_Pierce  dnia 24.07.2016 09:54
Nie ma jeszcze komentarza? Jak do tego doszło? :D

Ff z na pewno ciekawym i oryginalnym pomysłem, nic nie wiem o japońskich czarodziejach, chętnie o nich poczytam. Mimo iż nie przepadam za tą kulturą i ogólnie za ich "stylem" (to "mistrzu" jest ponad moje siły xD ).

Jak zawsze super opisy, ale niczego innego się nie mogłam spodziewać, a nad dialogami widać że pracowałeś, bo widzę progres :D

Kiedy kolejna część?
avatar
Prefix użytkownikaRazorBMW  dnia 24.07.2016 10:34
Parę literówek i dziwnie złożonych zdań jest.

ogólnie za ich "stylem" (to "mistrzu" jest ponad moje siły xD )


Ale to nie styl, tylko po prostu oddanie szacunku a tu w wypadku mocno starszej osoby a w dodatku NAUCZYCIELA (gdzie w Japonii cieszą się bardzo dużym poważaniem), więc tutaj Barlom dobrze zrobił.

Popracuj nad honoryfikatorami a będzie się dobrze czytało, bo skoro akcja w Japonii to IMO muszą być obligatoryjnie.

A poza tym spoko się czyta, czekam na więcej :>
avatar
Prefix użytkownikaKatherine_Pierce  dnia 24.07.2016 11:23
Ale to nie styl, tylko po prostu oddanie szacunku a tu w wypadku mocno starszej osoby a w dodatku NAUCZYCIELA (gdzie w Japonii cieszą się bardzo dużym poważaniem), więc tutaj Barlom dobrze zrobił.

ja wiem, że Bartek tutaj dobrze zrobił, napisałam "ICH styl" w sensie Japoński. Ja nie twierdzę, że tam coś jest źle, ale do mnie ta forma nie trafia. Co nie zmienia faktu, że NIE uważam, że Barlom zrobił coś źle.
avatar
Prefix użytkownikaWioletta  dnia 24.07.2016 12:19
Barlom - trochę się za to zbierałam, nie powiem. :D
ale cieszę się, że się zmobilizowałam i to przeczytałam.
pierwszy raz czytam Twoje jakiekolwiek ff.
podoba mi się Twój styl.
znalazłam kilka literówek, ale nie zmienia to faktu, ze ciekawy pomysł. :)
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 24.07.2016 12:51
Na samym początku - dobry pomysł. Historia ma potencjał i jeśli dobrze ją zaplanujesz, to wyjdzie ciekawie. Kultura Japonii jest zawsze ciekawa, chociaż dla nas to coś zupełnie obcego. Oczywiście potrzeba tez do tego ogromnego zaplecza... wiedzy, obycia, bo ich sama kultura życia, zachowania względem siebie to totalny odlot.

Natomiast uważam, że brakuje tutaj jakiegoś zalążka akcji, prologu. Tutaj początek jest mimo wszystko nudny, sama historia miecza w porządku, ale chciałabym poczuć przedsmak tego, o co będzie wojna ;p Bohaterka również jest mało wyrazista, ale być może taka właśnie ma być - uniwersalna.

Tak czy inaczej nie jestem w stanie ocenić jeszcze tej historii, dopóki nie pojawi się dalsza część. Początek obiecujący, mam nadzieję, że się rozkręci.
avatar
Prefix użytkownikafuerte  dnia 24.07.2016 17:35
Właściwie kwestią czasu było to, aż ktoś weźmie się za pisanie w świecie szkół, które Rowling przedstawiła dopiero niedawno. Natomiast nie sądziłam, że na pierwszy ogień pójdzie japońska kultura i że zostanie to napisane tak dobrze.

Jak sobie przypominam Twoje pierwsze teksty, to widać od razu, że warsztat jest o niebo lepszy. Opisy nadal są Twoją mocną stroną, ale w dialogi też wkładasz sporo pracy, co się ceni, bo teraz tekst jest równy. Wiadomo, że jakieś niedociągnięcia nadal się zdarzają, ale nieznaczne, więc tu jest plus. A, no i w odniesieniu do eliksirów nie mówimy o "ważeniu", a o "warzeniu".

O ile warsztatowo jest super, podobnie zresztą, jeśli chodzi o opisy, to dalej wkradło się nieco nudy. Początek był świetny, później ta część z rozmową z Narumi, moim zdaniem, trochę niepotrzebna akurat w tym rozdziale. Myślę, że zabrakło nieco tajemniczości, jak na opowieść, która dzieje się w tak magicznej kulturze. Natomiast pomysł się broni, więc na pewno wrócę do lektury.
avatar
Prefix użytkownikaFelice  dnia 25.07.2016 08:51
Wreszcie udało mi się skończyć i jestem mega zadowolona! Mega! Pomysł jest dobry, od zawsze interesowała mnie kultura japońska. Może czasem zaczynałam się odrobinkę nudzić, ale generalnie masz bardzo ładne opisy. Może trochę za szybko wszystko zaczęło się dziać, bez wstępu, bez jakiejś wcześniejszej historii. Czekam na dalsze wydarzenia! I na pewno tu wrócę! Wrozka
avatar
Angelina Johnson  dnia 26.07.2016 16:27
Dosyć ciekawie przedstawiona zupełnie nowa szkoła, jednak mi osobiście się dłużyło. Wiem, że jesteś mistrzem opisów, ale one już w pewnym momencie mnie męczyły i tylko czekałam, aż dojdziemy do jakiejś akcji. To niezwykłe, że o każdym elemencie potrafisz się rozpisywać z rozmysłem i dozą zaciekawienia, ale... dla mnie osobiście było tego troszkę za dużo. Rozumiem, że to sam początek, jednak tak naprawdę poza faktem, że bohaterka będzie chciała "wyruszyć ścieżką ostrza" nie dzieje się nic. Mamy bohaterkę, która sama siebie uważa za nikogo niezwykłego, a jednak nauczyciele uważają inaczej, mamy uczniów "złotych", uważanych za lepszych, a jednak to nie im zaproponowano miecz. Widać tutaj, że dosyć mocno kierowałeś się mangą/anime, bo przynajmniej z tymi, z którymi ja się spotykałam, takie zagrania były typowe - głupiutka koleżanka, niedoceniająca siebie, nieśmiała bohaterka i wielka misja, która ją dotyczy. Przeniesienie tego w realia HP jest bardzo interesujące, ale jednak... chciałabym zobaczyć tutaj chociaż trochę dynamiki ;D

P.S. Opis kaligrafii jest niesamowity, okropnie mi się podobał!
avatar
Prefix użytkownikabatalion_88  dnia 27.07.2016 21:39
No jak dla mnie kompletnie niezrozumiałe to ff. Nie zaciekawiło mnie w ogóle, i przyznaję z bólem serca, ale nie interesuje mnie co będzie dalej itd. Dlatego nawet jak jest następna część (lub powstanie czy powstaje), to po nią nie "sięgnę".
Kultura japońska to dla mnie obcy świat, nie mój na pewno. Owszem, swego czasu kiedy pasjonowałem się wschodnimi sztukami walki (i nadal pasjonuję), to w tych japońskich filmach było to naprawdę super przedstawione. Jednak filmy z karate w "tle" a ff, to są dwa różne i odrębne klimaty. Także nope.
Postać Narumi i jej ukształtowanie nie trafia do mnie w żadnym, nawet najmniejszym calu. Według mnie jest taka sztuczna, nierealna i "naciągana" na potrzeby tego ff, że po prostu nie jest autentyczna i "prawdziwa", w sensie, że tacy ludzie mogliby w ogóle gdzieś istnieć, żyć, rozmawiać, jeść czy kochać ;p Dlatego jak dla mnie może nie klapa, ale szału to na pewno nie ma. No i żeby nie było tak mega pesymistycznie, to dodam, że tytuł jest doprawdy fenomenalny. Od razu rzuca się w oczy. Za to plus : )
avatar
Prefix użytkownikaEwa Potter  dnia 27.07.2016 23:08
Cały ff bardzo mi się podoba, jest napisany bardzo ładnym językiem, wszystko jest spójne i widać, że przemyślane. Czułam się jakbym czytała książkę znanej autorki. Niestety nie przepadam za opowieściami związanymi z historią Chin, Japonii, o samurajach itp. zdecydowanie moje serce należy do fantasy, legendy słowiańskie, angielskie, rycerze itp. więc nie będę czekała z niecierpliwością na następną część, choć jak się pojawi to chętnie ją również przeczytam.

Podoba mi się główna bohaterka. Ta jej niezdarność jest wzruszająca. Uważam za dziwny fakt iż przyjazni się z tak nietaktowną i niemiłą dziewczyną. Nie wiem też czy dobrze zrozumiałam... jak na kogoś wpadła to ten ktoś ją popchnął i dlatego się cała ubabrała? Jeśli tak to ten ktoś jest głupim osłem, a na pewno nie można go nazwać dżentelmenem.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Najlepszy wśród szkolonych
23.10.2021 22:00
Byłam tak szczęśliwa, że udało mi się rozwiązać sudoku do proroka i przy końcu okazało się jednak, że coś pokićkałam xD

Praktykant w Ministerstwie Magii
23.10.2021 19:54
Krnabrny, ahaa, niekoniecznie uczciwi. No świetnie, zapamiętam sobie!

Pracownik departamentu
23.10.2021 19:40
kiedyś to wszystko było na pewnym portalu z gryzoniem a teraz ni ma. Kiedyś to był czasy teraz to nie ma czasów

halo, regulamin
23.10.2021 19:34
proszę bardzo xD

jakbyś kiedyś się zdecydował na nielegalne źródło to daj znać. wspomogę linkiem do wersji oryginalnej (z napisami) pierwszych 16 sezonów xD

Pracownik departamentu
23.10.2021 19:32
Twoje winy zostają ci zapomniane, dzięki.,

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59632 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 56653 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 46483 punktów.

4) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 44073 punktów.

5) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43981 punktów.

6) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 38369 punktów.

7) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36635 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 34114 punktów.

9) Prefix użytkownikaWioletta

Avatar

Posiada 32797 punktów.

10) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2021 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 2.94