Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Ranking momentów z E...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem rankingu zamieszczonego w serwisie Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Q&A z J&O Phelps

Kategoria: Wywiady
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

O&A z Jamesem i Oliverem Phelpsami przeprowadzone przez serwis Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Evanna Lynch

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Krótka biografia, opis kariery i ciekawostki o filmowej Lunie
>> Czytaj Więcej

Uzupełnij cytaty - Z...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem quizów zamieszczonych w serwisie Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Quiz o Tajnych Przej...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem quizu zamieszczonego w serwisie Wizarding World.<br />
>> Czytaj Więcej

Quiz - Mniej znani b...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaRachel Otterly

Jak dobrze zapamiętałeś wspomnianych bohaterów w serii?<br /> Tłumaczenie quizu z Pottermore.
>> Czytaj Więcej

RowlingIsCancelled. ...

Kategoria: Teorie, przemyślenia...
Autor: Prefix użytkownikafuerte

Luźne przemyślenia na temat ostatniej aktywności Rowling na Twitterze i jej transfobicznych tweetów.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

Złośliwość rzec...

Tytuł: Złośliwość rzeczy niepotrzebnych
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikafleja

to moje pierwsze takie dziwne coś
>> Czytaj Więcej

[NZ]Prolog - Ciemne...

Tytuł: Prolog - Ciemne chmury
Seria: Inne dziedziny magii
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaRachel Otterly

Prolog akcji. Dzieje się miesiąc przed rozpoczęciem właściwej akcji.
>> Czytaj Więcej

Lacock

Tytuł: Lacock
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNedelle

Praca na pierwszy etap Wielkiej Wojny Fan Fiction, która zawiera w sobie krótką przygodę Lockhart...
>> Czytaj Więcej

Kot007 przeprow...

Tytuł: Kot007 przeprowadza obserwację.
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaKrnabrny

Praca wysłana na pierwszy etap Wielkiej Wojny Fanfickowej.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Zapomniane Wątk...

Tytuł: Zapomniane Wątki - Rose I
Seria: Zapomniane wątki
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaSyriusz32

Krótki wstęp do przygód Rose.
>> Czytaj Więcej

Tylko trochę po...

Tytuł: Tylko trochę poświęcenia
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaSyriusz32

Praca finałowa na WWFF, bez edycji, oryginał konkursowy. Znowu. Kto wie ten wie.
>> Czytaj Więcej

Dajcie mi spać

Tytuł: Dajcie mi spać
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaShanti Black

Praca finałowa Wielkiej Wojny Fan Fiction, z lekkimi poprawkami
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 45
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 1 osoba
Prefix użytkownikaEinarBlack (Mugol)
Łącznie na portalu jest
45,627 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 250
Było: 16.01.2020 20:17:01
Napisanych artykułów: 1,081
Dodanych newsów: 10,322
Zdjęć w galerii: 21,367
Tematów na forum: 3,778
Postów na forum: 317,020
Komentarzy do materiałów: 221,056
Rozdanych pochwał: 3,261
Wlepionych ostrzeżeń: 4,158
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  RAVENCLAW!

Gryffindor
Punktów: 430
uczniów: 3501
Hufflepuff
Punktów: 306
uczniów: 3489
Ravenclaw
Punktów: 797
uczniów: 4205
Slytherin
Punktów: 195
uczniów: 3656

Ankieta
Dumbledore zakazał opuszczania Hogwartu z powodu zarazy. Jak sobie radzisz?

idę do biblioteki i wertuję wszystkie książki. Muszę wiedzieć wszystko o tej zarazie!
19% [65 głosów]

nic sobie nie robię z kwarantanny i tajnym przejściem wymykam się do Trzech Mioteł. Kremowe piwo to świetne antidotum!
13% [43 głosy]

zamykam się w lochach i próbuję uwarzyć Eliksir Odpornościowy, zanim wszyscy padniemy jak bahanki
22% [75 głosów]

szwendam się po korytarzach, liczę obrazy i segreguję je na te w złotych i srebrnych ramach. Ta wiedza na pewno mi się przyda
7% [24 głosy]

kradnę zapas mydła i papieru toaletowego z Łazienki Prefektów. Żaden wirus mi niestraszny, kiedy mogę wytapetować dormitorium papierem!
5% [17 głosów]

ustawiam się w kolejce pod kuchnią, żeby zrobić zapasy. Wpuszczają po jednej osobie
8% [28 głosów]

proszę opiekuna domu, żeby przydzielił mi jednoosobowy pokój. Jakoś niewyraźnie się czuję
3% [9 głosów]

zastanawiam się, kogo w szkole nie lubię najbardziej, żeby móc na niego nakaszleć. O, idzie Malfoy
23% [76 głosów]

Ogółem głosów: 337
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 25.03.20

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
HufflepuffLouise Lainey ostatnio widziano 27.09.2020 o godzinie 17:38 w Błonia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 27.09.2020 o godzinie 16:52 w Cieplarnia
SlytherinParker Roy ostatnio widziano 27.09.2020 o godzinie 16:38 w Błonia
HufflepuffLouise Lainey ostatnio widziano 27.09.2020 o godzinie 16:31 w Kuchnia
GryffindorNatalie Swan ostatnio widziano 27.09.2020 o godzinie 15:24 w Cieplarnia
HufflepuffLouise Lainey ostatnio widziano 27.09.2020 o godzinie 15:05 w Biblioteka
Zdania są podzielone
Podstawowe informacje:
Autor: Prefix użytkownikaSyriusz32
Gatunek: Obyczajowe
Ograniczenie wiekowe: b/o
Przeczytano 108 razy.
Praca na pierwszy etap WWFF, bez poprawek, konkursowy oryginał.
Bohaterowie: własna postać.
Kategoria: obyczaj
- wymagana wzmianka o Polskim Ministerstwie Magii
- główna postać to pracownik Polskiego Ministerstwa Magii
- Dodatkowo, w zadaniu należy co najmniej 3 razy użyć słowa: ARGUMENTACJA - dopuszczona odmiana przez przypadki


Po obudzeniu się, leżał jeszcze kilka minut wpatrując się w sufit i obserwując pająka, który leniwie wędrował po uwitej podczas jego snu sieci. Zdawał sobie jednak sprawę, że ta cudowna chwila błogości, którą teraz przeżywa, musi minąć, jeśli chce zdążyć do pracy. Wstał więc z łóżka, które zaskrzypiało niby równie niezadowolone z faktu, że zostało porzucone co on, powłóczył niechętnie nogami na drugi koniec swojego pokoju i otworzył drewnianą szafę znajdującą się przy drzwiach. Poza nią i łóżkiem, które stało w rogu, w pomieszczeniu znajdowały się jedynie biały niegdyś stolik nocny z licznymi plamami po kubku oraz biurko, które uginało się, zawalone stosem papierów z ministerstwa. Gdy już wybrał odpowiedni strój, ruszył w kierunku łazienki. Tam wziął szybki prysznic, po którym założył bieliznę, spodnie i narzucił koszulę. Potem umył zęby i dopiął guziki, szukając przy tym ewentualnych plam po paście, aż w końcu był gotowy do wyjścia. W korytarzu połączonym z kuchnią chwycił marynarkę, zaklęciem doprowadził łóżko do porządku, założył buty i zerknął w lustro, aby upewnić się, że wszystko jest na swoim miejscu. Półbuty oraz spodnie na kant w granatowym kolorze i nieco wymięta, biała koszula z naszywką "Adam Nowak". Już pogodził się, że nie będzie dobrze wyglądał w garniturze, bo ten wisiał na nim jak na wieszaku. Schylił się więc do zbyt nisko powieszonego lustra, aby zobaczyć swoją niedobudzoną twarz z brązowymi, rozczochranymi włosami. Wyciągnął z kieszeni marynarki grzebień, przejechał nim po głowie, ale widząc, że ten zatrzymał się na splątanych włosach, zaniechał dalszych prób. Wyszedł z mieszkania i minął na klatce młodą, ciemnowłosą czarownicę, która wracała ze spaceru ze swoim przypominającym owczarka psidwakiem Edisonem. Wymienił grzeczne "dzień dobry" i ruszył w dół krętych schodów. Póki co, dzisiejszy dzień doskonale wpisywał się w jego rutynę, ponieważ mniej więcej właśnie tak wyglądał każdy poranek od roku, kiedy rozpoczął pracę w Polskim Ministerstwie Magii.

Szedł chodnikiem składającym się z krzywo położonej kostki brukowej i przechylonego krawężnika, w akompaniamencie buczących ulicznych lamp, które oświetlały mu drogę, gdyż drogi pozostawały skąpane w cieniu gmachów okalających je budynków, a muskane promieniami słońca pozostawały jedynie najwyższe wieżowce i bloki mieszkalne. Miasto jeszcze spało, na ulicach nie było żywego ducha, jeśli nie liczyć dwóch kotów walczących o upolowanego wróbla, które i tak uciekły do najbliższego zaułka, gdy tylko się zbliżył. Cała okolica jego kamienicy składała się głównie z budynków mieszkalnych, których balkony były skierowane w kierunku ulic, tak, aby ludzie mogli obserwować wszystko co dzieje się na zewnątrz. Było to zresztą jedno z ich ulubionych zajęć, zwłaszcza wśród starszego pokolenia. Na parterach owych mieszkań znajdowały się głównie małe sklepy. Adama od momentu wyprowadzki od rodziców dziwił fakt, że znaczną częścią z nich były zakłady zajmującą się sprzedażą sukni ślubnych. Zwłaszcza, że w tych czasach młodzi ludzie, ku niezadowoleniu swoich rodziców czy dziadków, małżeństwo odkładali na później.

Swoje kroki kierował od razu w stronę najbliższej placówki handlowej z zielonym szyldem. Była to mugolska sieć sklepów, w której znajdowały się wejścia do ministerstwa. Rozciągała się po całym mieście, co znacząco ułatwiało pracownikom dotarcie na miejsce. Z początku rozwiązanie to wzbudzało wiele kontrowersji. Spora część magicznej społeczności używała argumentacji, mówiącej o tym, że szansa na wykrycie jest zbyt duża w przypadku takiej metody, jednak wystarczyło ulokować czarodziejów na odpowiednie stanowiska i ryzyko zdemaskowania spadało niemalże do zera.

Szybko dotarł do sklepu, w którym mimo bardzo wczesnej pory napotkał klienta, najprawdopodobniej mugola. Kiwnął głową do niskiego chłopaka z plecakiem podróżnym i siwego pana w koszulce z logiem sklepu, który stał za ladą. Nowak postanowił wykorzystać, że nie jest tu sam i kupić sobie coś do jedzenia w ramach śniadania, nad które zazwyczaj przedkładał kilka dodatkowych minut snu. Chwycił w miarę świeżego rogala i ustawił się w kolejce za młodym nabywcą porannej, czarnej kawy. Gdy tylko tamten dokonał zakupu i oddalił się nieco, Adam pokazał kasjerowi zdobiony, srebrny pierścień na swoim palcu – znak rozpoznawczy ludzi z ministerstwa. Znał się z pracownikiem niemalże od roku, jednak tamten wciąż wymagał od niego tej procedury. Chłopak zastanawiał się, czy nieufność starszego pana wynika z jego wieku, czy doświadczeń. Uznał, że raczej to pierwsze, w końcu w tym kraju większość starych ludzi jest negatywnie nastawiona do nowości. Sprzedawca przyjrzał się dokładnie jego dłoni, po czym kiwnął głową, przyzwalając na przejście na zaplecze. Było to niewielkie pomieszczenie, które zajmował nieduży stolik z dwoma krzesłami, szczotka, mop oraz różne, kolorowe środki do czyszczenia z krzykliwymi etykietami. Poza zwykłym wyposażeniem sklepowym, przy jednej ze ścian stały zielone, metalowe szafki przylegające do siebie. Podszedł do jednej z nich i przyłożył do zamka pierścień, po czym usłyszał charakterystyczny zgrzyt, świadczący o tym, że drzwiczki można już otworzyć. I faktycznie, te uchyliły się lekko, ukazując swoje wnętrze. Z pozoru pusta, nie przyciągała niczyjej uwagi, a przedmiotem, po który przeszedł chłopak, nikt by się nie zainteresował. Mowa tu o drucianym wieszak, łudząco przypominającym te, we wszystkich pozostałych szafkach. Nowak wziął głęboki wdech, złapał go mocno, aby za chwilę szarpnąć z całej siły i słysząc już jakby z oddali trzaśnięcie zamykanych drzwiczek.

Był przyzwyczajony na tyle, że daleko mu było do wymiotów, ale pożałował zjedzonego rogala. Teleportacja nadal pozostawała jednym z najmniej lubianych rodzajów transportu, jednak nie miał żadnej, lepszej alternatywy, więc musiał znosić to małe, codzienne poświęcenie.

Do współdzielonego biura prowadził wąski korytarz z drzwiami po obu stronach, w którym nie dało się nie czuć wrażenia zbędnego przepychu. Na ziemi znajdował się czerwony, zdobiony dywan doskonale tłumiący kroki, a czarne ściany, przyozdobione złotymi wzorami, wzbogacone zostały o wiszące co kilka metrów obrazy w pozłacanych ramach. Wszystkie drzwi wyglądały niemalże identycznie – masywne, dębowe, z mosiężną kołatką w kształcie głowy orła w centralnej części. Różniły się jedynie tabliczkami z opisem pomieszczeń. Całość wyglądała dosyć staroświecko, jednak spełniała swoje główne zadanie - robiła wrażenie. A przynajmniej z zewnątrz, bo po przekroczeniu progu otoczenie robiło się mniej imponujące.

Tapety z pewnością pamiętające lepsze czasy, od dawna nie zostały wymienione, podobnie jak biurko, które trzeszcząc pod naporem sterty papierów, nieustannie walczyło o przeżycie. Szanse na zmianę takiego stanu rzeczy były raczej niewielkie. Mimo tego, że to właśnie on i jego przełożony, który stał teraz przy imitacji okna znajdującej się naprzeciwko drzwi, zajmowali się zarządzaniem i wydawaniem sprzętu do odpowiednich biur i wydziałów, nie mogli nic z tym zrobić, ponieważ na wszystko potrzebne było pozwolenie z góry.

Był to męczący układ, na który prawie nikt nie miał wpływu. Co więcej, nie było nawet wiadomo, kto konkretnie miałby udzielić takiego pozwolenia. Statut ministerstwa składał się z kilkuset stronic, na których znajdowały się słowa, które dawno wyszły z użycia, a same reguły odnosiły się do innych punktów regulaminu tak często, że tworzyły przypadki nieskończonych się pętli odwołań. Skutek tej sytuacji był taki, że mało kto rozumiał dokładnie jak działa prawo, co bardzo chętnie wykorzystywała władza.

- Cześć Adam - rzucił mężczyzna, odwracając się twarzą w stronę Nowaka. Był wysoki i dobrze zbudowany. Nie był stary, chociaż na skroniach miał już pierwsze oznaki siwizny, która powoli zastępowała jego naturalny, brązowy kolor włosów.
- Cześć - odpowiedział krótko chłopak, wystawiając rękę do uścisku, który tamten od razu odwzajemnił.

Borys Kowalski wprowadził Adama w rytm pracy ministerstwa. Od początku współpracy pozostawał najbardziej życzliwą osobą, która na każdym kroku pokazywała, że jest godna zaufania. Jako przełożony faktycznie starał się przekazać wiedzę i sposoby na rozwiązywanie problemów, a także czynami udowadniał, że ma po prostu dobre intencje, gdyż wszystkie sukcesy przynoszą im obopólną korzyść. Jednak tym razem coś było inaczej. Kowalski ubrany był w płaszcz podróżny, w lewej ręce trzymał różdżkę, a za plecami lewitowała jego skórzana aktówka.
- Muszę pilnie wrócić do domu - oznajmił, bez zbędnych wytłumaczeń. Adam zdawał sobie sprawę z tego, że bez poważnego powodu, nie zostawiłby go samego. Nie zamierzał jednak przeprowadzać przesłuchania z jego prywatnych spraw, więc zapewnił jedynie, że poradzi sobie bez wsparcia i usiadł za biurkiem, obserwując wychodzącego w pośpiechu szefa.

Różdżką przeniósł część papierów na ziemię, dzięki czemu stół nabrał bardziej prostych kształtów i nie groził złamaniem się w każdej chwili. Wniosek o nowe kociołki, pakiet piór, braki proszku fiuu... Zanim jednak zdążył cokolwiek wypełnić, drzwi otworzyły się i wszedł przez nie wyraźnie poirytowany pracownik ministerstwa, którego Adam widział po raz pierwszy. Sumiasty wąs drżał mu niebezpiecznie, a żyłka na czole pulsowała jakby miała zaraz wybuchnąć. Za nim wpadło dwóch innych czarodziejów, którzy wymachiwali rękami przekrzykując się przy tym wzajemnie. “Złodzieje”, “Prostaki” czy “Chamska Hołota”, to tylko niektóre ze słów, które wyłapał Nowak. Gdy już myślał, że chaos, jaki wywołało nagłe wtargnięcie urzędników, nie może być większy, do gabinetu wleciało dwadzieścia skrzypiących, metalowych klatek z sowami, które ułożyły się w dwie piramidki w rogu pomieszczenia.

- Co się tutaj dzieje? - spytał Adam zdenerwowanego pracownika z wąsem, który oparł się o jego biurko. Pozostali dwaj kłócili się dalej, przedstawiając swoją wątpliwej jakości argumentację.
- Wydział fałszerstw właśnie przejął chmarę sów, które trzeba gdzieś przydzielić - mężczyzna mówił szybko, mając wyraźnie dość już całej tej sytuacji.
- I co ja mam z tym wspólnego? - dopytał chłopak niepewnie.
- Właśnie to biuro odpowiada za takie przypadki - wyjaśnił. - Zostawiam cię z tym, najlepiej jakbyś szybko rozwiązał ten konflikt - dodał po chwili, a następnie obrócił się na pięcie i wyszedł szybkim krokiem.

Gdy tylko opuścił pomieszczenie, pozostali doskoczyli do biurka, łypiąc na Nowaka jak psy na smakowitą kość.
- Dzień dobry, nazywam się Żebro, jestem z Urzędu Paradoksów i Sprzeczności - wyrzucił z siebie na jednym tchu starszy z nich, łapiąc rękę Adama i machając nią energicznie. Był dosyć niski i nosił okulary w prostokątnych oprawkach. Drugi widocznie nie chciał pozostać w tyle z grzecznością, więc wyszarpnął prawicę chłopaka i również potrząsnął.
- Chatka, Komisja Obronna. Niezwykle miło mi pana poznać - powiedział cały czas się uśmiechając. Na głowie została mu reszta włosów, co podkreślało jego odstające uszy.

Z tego co zdążyli powiedzieć zanim wrócili do potyczki słownej, Nowak zrozumiał, że każdy z nich uważa, że nowe sowy są im niezbędne. Byli zgodni tylko co do jednej rzeczy, że nie można pójść na kompromis i druga strona nie zasługuje na dostanie absolutnie niczego.

- Oni chcą wszystko zagarnąć dla siebie! - zwrócił się bezpośrednio do chłopaka łysy czarodziej.
- Bzdura! - odkrzyknął natychmiast ten w okularach. - Rozdamy te sowy najzdolniejszym dzieciom w kraju!
- Tak? To my oddamy dzieciom i dorzucimy zapas karmy!
- To my damy jeszcze pióra!
- A my klatki!

Jedyne czego potrzebował to chwila spokoju. Popełnił jednak drugi raz ten sam błąd co wcześniej - nie docenił zdolności ministerstwa do tworzenia chaosu. Gdy tylko pomyślał, że gorszego bajzlu nie da się zrobić, drzwi pomieszczenia otworzyły się z hukiem i wpadli przez nie następni pracownicy urzędu Paradoksów i Sprzeczności oraz Komisji Obronnej, którzy najwyraźniej usłyszeli o konflikcie i postanowili wtrącić swoje trzy grosze. To była granica. Niemalże dziesięć krzyczących na siebie wzajemnie osób i dwadzieścia skrzeczących sów było czymś, na co młody pracownik ministerstwa nie był przygotowany. Ominął grupę walczących zajadle między sobą czarodziejów i chwycił za klamkę. Zdążył usłyszeć jeszcze zwroty "siadaj, kurduplu" oraz "te sowy nam się po prostu należą", a zaraz po tym drzwi trzasnęły z hukiem.

Dopiero teraz mógł spokojnie odetchnąć. W biurze ze względu na dużą ilość osób zaczynało brakować powietrza, a tutaj głęboki wdech nie był problemem. Było nim to, że nadal nie miał rozwiązania w kwestii sów. Skierował głowę w lewo, gdzie dostrzegł obraz, na którym namalowany był niuchacz. Próbował właśnie rozebrać na części zegarek kieszonkowy i tylko co jakiś czas zerkał w stronę obserwującego go chłopaka. Na dole widniał tytuł: “Strata czasu”, a z boku drobne literki K.L., które Adam uznał za inicjały autora.

- Tak, to kompletna strata czasu - mruknął sam do siebie, wpatrując się w błyszczące futro stworzenia. - Wrócę tam i powiem, że chcę porządnej argumentacji, a nie jedynie plucia jadem na drugą stronę - zapewniał sam siebie, nabierając przy tym wiary w słuszność swojej decyzji. Odwrócił się, nacisnął klamkę i pchnął drzwi. Użył zaklęcia sonorus, po czym ryknął:
- CISZA! Proszę o formalny wniosek albo porządną argumentację, inaczej sowy zostaną w biurze! - Po tych słowach nastąpiła kilkusekundowa cisza. Ludzie spojrzeli po sobie, aż w końcu głos zabrał jeden z czarodziejów.
- Ale jakie sowy?
Komentarze
avatar
Prefix użytkownikaSam Quest  dnia 03.08.2020 21:45
Nie przepadam za ff o magii w polskich realiach. Kompletnie mi się te dwa światy nie łączą i zawsze wydaje mi się to być na siłę, no ale, pomysł na taki świat nie wypłynął z Twojej strony, a wymagań, więc nie będę się tego czepiała.

Widać bardzo dobrze, że w finałowym obyczaju poszło Ci o wiele lepiej, ten ff jest słabszy od finałowego, ale nadal to dobra rzecz. Czytało się całkiem przyjemnie i było kilka momentów, gdzie się wewnętrznie ubawiłam.
Ta kłótnia o sowy, to dla mnie złoto i zasłużenie trafiłeś do kolejnego etapu.

Wbrew temu jak narzekasz, pisz nam więcej ff bo naprawdę dobrze Ci to idzie i dobrze się to czyta. :D
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Jestem lwem! Rawrrrr!
27.09.2020 18:40
Rozpakuj mnie ktoś :lezki:

Urodzinowy piekielny Krokiet
27.09.2020 18:39
Zjadłabym pizzę dawno nie jadłam...

Wielki mag
27.09.2020 18:24
A u mnie tata zrobił taką domową pizzę <3

Najlepszy wśród szkolonych
27.09.2020 18:20
Zamówiona

nie mogę gadać, jestem w pociągu
27.09.2020 17:56
Klaudia Lind, jestem na tak Pizza1

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59574 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 56177 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 44449 punktów.

4) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43141 punktów.

5) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 38320 punktów.

6) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 37188 punktów.

7) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36429 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 33345 punktów.

9) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

10) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30892 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2020 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 3.03